Autor Wątek: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia  (Przeczytany 699134 razy)

Smok Eustachy

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 620
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2145 dnia: Grudzień 30, 2015, 12:28:28 am »
Gdzie to można obaczyć?

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9629
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2146 dnia: Grudzień 30, 2015, 09:54:15 am »
A, rozmaicie... "Człowieka..." na Amazonie":
http://www.amazon.com/The-Man-High-Castle/dp/B00RSGFRY8
Bo to jest Amazonu produkcja.

"Koniec..." i "The Expanse" na kanale o wdzięcznej nazwie SyFy, bo to produkcje własne tego kanału. Acz pewne materiały na stronie oficjalnej tegoż też się znajdą:
http://www.syfy.com/childhoodsend
http://www.syfy.com/theexpanse
A pierwszy odcinek "The Expanse" umieścili nadto - jako reklamę - do darmowego oglądania na JuTubce:


ps. Trochę o powieści(nie), której ekranizacją jest ostatnia z w/w produkcji ;), pozostałych przedstawiać nie trzeba:
http://katedra.nast.pl/art.php5?id=6307
« Ostatnia zmiana: Grudzień 30, 2015, 10:33:48 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10721
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2147 dnia: Grudzień 30, 2015, 10:22:55 pm »
Byłem, widziałem, nic mi nie przeszkadzało, obejrzałem z przyjemnością... sam się sobie dziwię :) .

P.S. i w zasadzie chyba głównie chodzi o to, że musiało to być w 7 klasie podstawówki jak mnie ojciec zabrał do kina na jakiś film i było wspaniale: film akurat na moje możliwości intelektualne - kosmos, inne cywilizacje, latali rakietami, strzelali się, potężne krążowniki galaktyczne, laserowe działa i wspaniałe eksplozje w przestrzeni. Nie wiem jak to możliwe, ale mam jeszcze pod powiekami migawki z tego dnia. I zastanowienie, jak się filmuje wybuchy w kosmosie :) .

A teraz poszedłem i wszystko wróciło: Ford, tzn. Han Solo, Leia, Czubaka i nawet choć jedną nogą Luk. Grani przez tych samych aktorów po 37 latach (w przypadku futrzaka nieoczywiste ;) ). Czy to nie wspaniałe? Do meandrów fabuły podszedłem jak w 1979 - zupełnie mnie nie interesowały :) . Za to na powrót strzelali się, latali rakietami i były wspaniałe eksplozje w kosmosie - i to teraz w 3D :) .

Mogłem w zasadzie pójść nawet do tego samego kina co wówczas, ale godziny mi lepiej pasowały w drugim :) . Zresztą to już nie to samo kino, bo wystrój i wyposażenie gruntownie zmieniono parę lat temu.

Ale co im takiego zrobił Ford?
« Ostatnia zmiana: Grudzień 31, 2015, 12:21:08 pm wysłana przez maziek »
Nie mam racji a i tak maździory witosieją w terpentynie!
Z Globalnym uważaj Pan, on tylko udaje tępotę! Potem wciąga do jamy i zagryza!© Remuszko.
Ukłony, maziek

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9629
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2148 dnia: Styczeń 01, 2016, 12:06:54 pm »
A ja cóż... obejrzałem sobie "Interstellar" ponownie, na małym ekranie, nad ranem, chłodnym, choć może niezbyt trzeźwym ;) okiem i powiem jedno - owszem, ma ten film pewne mocne (zwł. wizualnie) momenty, owszem jest tam więcej SF niż np. w kinowym "StarTreku" od dekad, owszem jest to nadal niedościgły wzór dla - dajmy na to - "ST: Nemesis" czy "Treków" Abramsa pod wieloma względami, ale miałem jednak wrażenie obcowania z durnym, przereklamowanym, przepełnionym akcją i łzawymi scenkami blockbusterem, na poziomie +/- "Misji na Marsa".

Aha: niedługo potem powtórzyłem sobie "Odyseję...". Nie ma porównania. Produkcja Nolanów nie broni się nawet jako "2001..."-very-very-light.

Rozumiem, że na tle ogólnej mizerii kina SF rzecz może się podobać, ale scenariuszowo przegrywa nawet z "Milczącą gwiazdą" i "Testem pilota Pirxa". O kilka długości. I nawet dość elegancka, jako się rzekło, czarna dziura jej nie ratuje, bo robi za czysty ozdobnik.

ps. Jeszcze jedna recenzja negatywna:
http://www.techtree.com/content/features/7906/interstellar-sucks-harder-black-hole.html

E: wracając do Hanów z Czubakami - David Brin, dość znany pisarz SF, o "Przebudzeniu Mocy":
http://davidbrin.blogspot.com/2015/12/jj-abrams-awakens-force.html
« Ostatnia zmiana: Styczeń 02, 2016, 10:09:31 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4447
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2149 dnia: Styczeń 02, 2016, 01:00:25 pm »
Prometeusz - odradzam...chyba, że potraktować go jako wersję komediową Obcego (taka nieporadna kalka) - parę scen mnie rozłożyło;))
Hehe - właśnie obejrzałem. Odradzać by? Niee...wiem. ::)
Kalki różniste. Oczywista z Obcego, ale też z Misji na Marsa, tej od Palmy.
Kopulasty obiekt, który okazuje się statkiem kosmicznym, wichura będąca zawieją rzucającą kłody pod nogi, stwórcy ludzkości...i tu na abarot - w Misji ckliwa mamusia kosmitka co to przytuli i possać da - w Prometeuszu - tatuś, burakowaty mięśniak co zaraz bije zabije.
I aprop burakowatego, po założeniu maski skafandra wygląda jak Predator.
Tiaaa...sceny rozkładają jak krew aliena rzeczone skafandry. Wymieniając je streściłbym cały film - ogólnie to wszyscy zachowują się niczym dzieci w piaskownicy...gorzej, w wieku wczesnoszkolnym.
Poza androidem (całkiem przystojnym). Aż dziw, że dolecieli - gdziekolwiek.
Za to Grand Torino - świetne - no, ale to nie s-f.
Wieczorkiem interstellar - obaczym.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 02, 2016, 06:59:02 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10721
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2150 dnia: Styczeń 02, 2016, 01:13:17 pm »
To ciekawe, mimo szczerych chęci zupełnie nie wiem, co takiego jest w Odysei, że uważana jest za kamień milowy i probierz (w tym przez Lema). Banalny motyw plus faceci sapiący i pływający żabką w przestrzeni :) . Rozumiem, że jak ktoś widział to jako pierwszy poważny film o AI i kosmosie, to mogło to na nim wywrzeć pewne wrażenie na tle kowbojskich filmów, w których zamiast z koltami faceci ganiali z laserami - ale z perspektywy czasu to się nie broni. Wolę Test pilota Pirxa, jakbym miał wybierać (i nie dlatego, że Lem, i mimo tego, że film doskonały nie jest).
Nie mam racji a i tak maździory witosieją w terpentynie!
Z Globalnym uważaj Pan, on tylko udaje tępotę! Potem wciąga do jamy i zagryza!© Remuszko.
Ukłony, maziek

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4447
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2151 dnia: Styczeń 02, 2016, 01:26:58 pm »
Cytuj
co takiego jest w Odysei, że uważana jest za kamień milowy i probierz
Wizualia, muzyka i ogólnie nastrój niepoznawalnej tajemnicy - jak dla mnie.
I jedna scena genialna (gdy małpiszon rzuca kością).
« Ostatnia zmiana: Styczeń 02, 2016, 01:28:53 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10721
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2152 dnia: Styczeń 02, 2016, 05:17:11 pm »
Hm, po czymś takim to muszę jeszcze raz obejrzeć :) .
Nie mam racji a i tak maździory witosieją w terpentynie!
Z Globalnym uważaj Pan, on tylko udaje tępotę! Potem wciąga do jamy i zagryza!© Remuszko.
Ukłony, maziek

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4447
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2153 dnia: Styczeń 02, 2016, 07:07:53 pm »
Hm, po czymś takim to muszę jeszcze raz obejrzeć :) .
Hmmm...no, nie wiem.  :-\
Najgorzej to jest nastawić się z góry na arcydzieło i doszukiwać  tego arcy w oglądanym.
A może akurat Ci nie leży?
Zresztą, do takich co bazują na klimatycznych dłużyznach, a już próżniowych to w ogóle, cza jeszcze mieć strój.
Wtedy się zestroi...albo się nie zestroi -> zezdwoi lub co gorsza zestruje  ;)
I tak najlepsze są gadżety - regularny czarny klocek i czerwone oczko Hala.
One robią, za przeproszeniem, ten klimat...podobnie jak beczki w pierwszych Szczękach.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 02, 2016, 07:13:18 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4535
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2154 dnia: Styczeń 04, 2016, 12:09:45 am »
Mamy trochę inną perspektywę, bo Ty oceniasz przez pryzmat samych filmów, ja - licencjonowanych produktów, w których starofilmowy konflikt podniesiony był do rangi constansa. (Znaczy: mam fanowskie spaczenie ;).)
Dokładnie.
Cytuj
Różnie może być. W końcu ostatnio w Marvelach grywa...
Jasne, że różnie. Chodziło mi tylko o to, że "na oko" nie jest typem emo i potrafi coś tam pograć.
Cytuj
A najlepiej chyba te powieściowe wspominam:
O ła...nie nadążam za tym klanami.
Żona Luka S? I mieli syna - Bena?
Solo wg tych historii miał 3 dzieci, ale nie Bena?
Uhmmm...to ja zostaję przy filmach;)))
Cytuj
Lepiej od Hana pilotuje, Falcona naprawi, Mocą bez szkolenia biegle włada, nieźle walczy...
Noo...życie ją nauczyło;)
Ale co im takiego zrobił Ford?
Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść?;)
Też żałuję, ale może chodzi o wiarygodność?
Prometeusz - odradzam...chyba, że potraktować go jako wersję komediową Obcego (taka nieporadna kalka) - parę scen mnie rozłożyło;))
Hehe - właśnie obejrzałem. Odradzać by? Niee...wiem. ::)
(...)
ogólnie to wszyscy zachowują się niczym dzieci w piaskownicy...gorzej, w wieku wczesnoszkolnym.
Poza androidem (całkiem przystojnym). Aż dziw, że dolecieli - gdziekolwiek.
Otóż to - to po co oglądać? Lepiej Obcego - nty raz;)
Cytuj
Za to Grand Torino - świetne - no, ale to nie s-f.
Bo Clint jest clint. I nie wstydzi się swoich lat. Nie udaje.

Interstellar musi poczekać - bo długie.
Zobaczyłam W stronę słońca.
Tutaj to już w ogóle nie ma co krytykować potknięć i zastanawiać się nad sensem fabuły...styknie jej streszczenie:
Grupa kosmonautów musi dostarczyć na Słońce ładunek jądrowy.
http://www.filmweb.pl/W.Strone.Slonca
No...jak musi - to dostarcza - rozkaz to rozkaz.
Może nie o to chodzi w tym filmie. W ogóle.
Bo całkiem znośnie się go oglądało.
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9629
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2155 dnia: Styczeń 08, 2016, 03:55:41 pm »
zupełnie nie wiem, co takiego jest w Odysei, że uważana jest za kamień milowy i probierz (w tym przez Lema).

Kiedy sam sobie odpowiedziałeś... Wyjątkowy jest fakt, że jest to:
pierwszy poważny film o AI i kosmosie
I bodaj jedyny taki
na tle kowbojskich filmów, w których zamiast z koltami faceci ganiali z laserami

Jedyny, który nie jest - pod jakimś względem - półproduktem.
Bo - dajmy na to - "Solaris" (wiadomo który) i "Blady..." też są ambitne i wysokoartystyczne, ale prawdziwego - tj. dobrze udawanego - kosmosu tam za grosz (ba, w "Bladym..." ogólnie z realizmem różnie...). (Niekoniecznie jest to wada tych filmów jako takich, bo od tematyki, stopnia realizmu, ani doboru miejsca akcji, stężenie artyzmu nie zależy. Może być to natomiast już ich wada jako przedstawicieli kina SF.)
Bo - wspomniany przez Ciebie
Test pilota Pirxa
ma dobry scenariusz, ale realizacyjnie wiemy jak wygląda. A znów taki "Obcy..." scottowy wygląda prawie jak "Pirx" by mógł, a scenariuszowo durny, jak to horror...
W zasadzie, w kategorii SFowej jakości, dopiero "Moon" gdzieś "Odyseję..." może próbować gonić, tyle, że wtórny jest, mniejszy rozmach ma, jako i scenariusz mniej logiczny, mniej fundamentalne też (i mniej świeże) problemy porusza. No i Jones nie jest jednak Artystą (ino rzemiechą z tych zdolnych), a Kubrick był (to co liv o urodzie kadrów pisze). Czyli na próbowaniu się kończy...

O ła...nie nadążam za tym klanami.
Żona Luka S? I mieli syna - Bena?
Solo wg tych historii miał 3 dzieci, ale nie Bena?

Ano  - tu się mydlą, i tam się mydlili operowo. Tylko w powieściach więcej potomstwa bohaterom naprodukowali, bo dwie dekady na to mieli ;).

Cytuj
Lepiej od Hana pilotuje, Falcona naprawi, Mocą bez szkolenia biegle włada, nieźle walczy...
Noo...życie ją nauczyło;)

Skuteczne to życie ;).

Tutaj to już w ogóle nie ma co krytykować potknięć i zastanawiać się nad sensem fabuły...styknie jej streszczenie:
Grupa kosmonautów musi dostarczyć na Słońce ładunek jądrowy.
http://www.filmweb.pl/W.Strone.Slonca
No...jak musi - to dostarcza - rozkaz to rozkaz.
Może nie o to chodzi w tym filmie. W ogóle.

Dobre pytanie, o co tam chodzi, bo na moje oko o nic... Tylko Boyle to nic (stek bzdur, znaczy) całkiem ładnie reżyserią przykrywa i w efekcie - masz rację:
całkiem znośnie się go oglądało.
...jak się tylko maksymy Kwarcowego (elektrycerza, rzecz jasna) trzymać ;).

ps. Tymczasem... Marek Oramus o obu "Marsjanach" ;) - powieściowym:
http://www.galgut.eu/szkola-przetrwania-na-marsie/
I filmowym:
http://www.galgut.eu/kodeks-astronautow/
Oraz - jak już za starocie się bierzem - o "Niepamięci" z Kruzem ;):
http://www.galgut.eu/inwazja-zamaskowana/
« Ostatnia zmiana: Styczeń 08, 2016, 10:58:38 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10721
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2156 dnia: Styczeń 09, 2016, 02:17:25 pm »
Donoszę, iż obejrzałem Odyseję ponownie i zdania nie zmieniłem. Dłużyzny, lipa w szczegółach i oczekiwanie pana rezysera-producenta, żebym zrozumiał głębię, a przynajmniej zrozumiał, że nie rozumiem. Karkulowsiał zwartusiał, ratuwsianku - tyle z problemu AI i HALa 9000, który jest tak głupi, że mimo iż włada wszystkimi układami statku męczy się czytaniem z warg (zamiast wypuścić powietrze).
Nie mam racji a i tak maździory witosieją w terpentynie!
Z Globalnym uważaj Pan, on tylko udaje tępotę! Potem wciąga do jamy i zagryza!© Remuszko.
Ukłony, maziek

wiesiol

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 1008
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2157 dnia: Styczeń 09, 2016, 07:44:26 pm »
Donoszę, iż obejrzałem Odyseję ponownie i zdania nie zmieniłem. Dłużyzny, lipa w szczegółach i oczekiwanie pana rezysera-producenta, żebym zrozumiał głębię, a przynajmniej zrozumiał, że nie rozumiem. Karkulowsiał zwartusiał, ratuwsianku - tyle z problemu AI i HALa 9000, który jest tak głupi, że mimo iż włada wszystkimi układami statku męczy się czytaniem z warg (zamiast wypuścić powietrze).
  To radzę strzelanki dalej oglądać lub zacząć grać w szachy  ;)  Szukanie logiki w zachowaniu Hala, to jak szukanie sensu istnienia, bo "nawet najwięksi kreacjonyści nie wyjaśnili tajemnicy bytu. Dotyczy to także filozowów najróżniejszych nurtów. Samo przetrwanie nie jest tożsame z setencją Mistrza z Golema o ..Przekażniku..." "Największą zaletą filmu jest właśnie brak jednoznacznej odpowiedzi , to cecha dzieł wielkich, nie tylko w dziedzinie sztuki filmowej.
jak się mać skoro tego nikt nie pamięta

NEXUS6

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2215
  • MISTYK WYSTYGŁ, WYNIK: CYNIK
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2158 dnia: Styczeń 09, 2016, 07:56:12 pm »
Czlonek z Wysokiego Zamka - swietny serial. Co prawda za cholere nie mozna go podpiac pod SF, przynajmniej po pierwszym sezonie, raczej jest to political fiction. Swietne role, scenariusz i ogolnie polecam. Glowny naziol mi sie bardzo podobal.

Marsian - spodziewalem sie wiecej. Nie byl zly, na poczatku mialem nadzieje, ze bedzie realistyczny, ale nie byl raczej. Takoz za duzo bylo dla mnie hamerykanskiej propagandy z pretensjonalna muzyka w tle. Powiedzial bym ze +/- na rowni z Gravity, czyli obejrzec mozna z przyjemnoscia nawet, ale tak bardziej jednym okiem. Na pewno lepszy niz Interstellar.

Odyseje widzialem 100 lat temu i jakos mnie nie ciagnie do powtorki. Ale nie tak dawno temu obejrzalem jeszcze raz Saturn 3 i choc juz tracil myszka na wszystkich plaszczyznach, to calkiem-calkiem. Nie silil sie za bardzo na super filozoficzne ekscesy, bardziej byl jak Alien.

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4447
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2159 dnia: Styczeń 09, 2016, 09:47:50 pm »
Cytuj
Czlonek z Wysokiego Zamka - swietny serial. Co prawda za cholere nie mozna go podpiac pod SF, przynajmniej po pierwszym sezonie, raczej jest to political fiction. Swietne role, scenariusz i ogolnie polecam. Glowny naziol mi sie bardzo podobal.
Członek?  8)
Ale jeśli właściwie się domyślam, i nie piszesz o kolejnej ekranizacji Masocha, to znakomita wiadomość.
Gdyż to moja ulubiona książka. Jeszcze z czasów wczesnej młodości. Coś tam we mnie zmieniła, przynajmniej w podejściu... Nigdy nie miała nic wspólnego z SF, raczej...mystic fiction?
Czy księga I-Ching, też odgrywa w filmie taką role co w książce? 
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią