Autor Wątek: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia  (Przeczytany 704109 razy)

Deckert

  • Gość
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #60 dnia: Grudzień 19, 2004, 01:59:27 pm »
Cytuj
A no całe szczęście właśnie nie! Jest masa filmów, które nijak się mają do tego schematu. Na przykład ,Blade Runner' (szczególnie w wersji reżyserskiej, kiedy Scott sugeruje, że Deckart jest androidem).



Cóż, mnie właśnie wersja reżyserska nie przypadła do gustu. Być może dlatego, że jestem przyzwyczajony do wersji poprzedniej i znam ją na pamięć. Poza tym - brak dodatków do DVD do takiego filmu??????? Całe szczęście wyszła ponoć nowa reedycja, gdzie błąd ten naprawiono (wyczytałem to gdzieś na Internecie).
Jeśli chodzi o sugestię, że Deckart jest androidem uważam za niekonsekwecję reżysera. Kiedyś w emitowanym gdzieś wywiadzie zaprzeczał takiej hipotezie. Nikt mu tego nie broni.
Osobiście przyzwyczaiłem się do myśli, że jest człowiekiem. Mimo to wiem, że jest wielu zwolenników tej drugiej możliwości.
Cóż można tutaj dodać - jest to po prostu arcydzieło gatunku.

Greetings from L.A 2019,
Deckart

Terminus

  • Gość
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #61 dnia: Grudzień 20, 2004, 03:46:49 am »
Tak, widzę że rozmawia dwóch fanatyków, więc z przyjemnością napisze co sam myślę. Otóż może jestem głupi  (ba! na pewno !) ale jakoś nawet te sceny które dodano w wersji reżyserskiej nie wydają mi się wprost-sugestiami co do tego czym Deckart jest czy nie jest.
Czytałem pewne uzasadnienia tezy, że ,,jest''; ale wydały mi się one nieco na wyrost.
No i sam nie wiem, nie czytałem "Do Androids Dream of Electric Sheep" więc jestem nieco bezsilny jeśli chodzi o to co napisał Dick.
Jednakże mimo wszystko podoba mi się fakt, że w wersji reżyserskiej obcięto happyend. Jeśli chodzi o voice-offs (słyszane w wersji telewizyjnej ,,gadki'' Deckarta (tego filmowego :) ) to trudno to ocenić (tj. to, ze nie ma ich w 'reżyserskiej').  Jak dla mnie, to jest dla kogoś kto widział werję podstawowa wiele razy, to brak ''gadek'' jest raczej plusem - pogłebia film, gdyż jest więcej niedomówień, oraz zwiększa wymagania co do wysiłku intelektualnego ze strony widza. Ale nie wiem co o tym powiedzą osoby, które nigdy nie widziały wersji telewizyjnej,  a tylko reżyserską.

Jeśli chodzi o brak dodatków na DVD to istotnie szkoda, ale dostałem je w prezencie, a darowanemu DVD nie patrzy się w ścieżki :)

Pozdrawiam

Deckert

  • Gość
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #62 dnia: Grudzień 20, 2004, 01:12:04 pm »
Zgadzam się w całej rozciągłości. Happyend w wersji kinowej był zupełnie nie na miejscu. Jeśli dobrze pamiętam, to Ridley został "nakłoniony" do takiego zakończenia i od razu był mu przeciwny. Zdaje się, że powiedział wtedy coś takiego: "Wyobrażacie sobie, żeby ktoś chciał mieszkać w takim L.A, skoro pewnie niedaleko były takie wspaniałe pejzaże?"  ;D

Jeśli chodzi o Voice Over to również się zgadzam, że "pogłębia" film. Mimo to tak przyzwyczaiłem się do jego wypowiedzi, że wręcz same grają mi w głowie, kiedy oglądam wersję reżyserską. Pewnie wiesz jaka w ogóle była historia V.O - ale może inni nie wiedzą, więc od razu przytoczę jak to było. Otóż film w oryginalnym zamyśle nie miał mieć V.O. I tak też został zrealizowany. Wkrótce został wyświetlony dla wybrańców, którzy po obejrzeniu filmu mieli wypełnić formularz na temat filmu + być może jakieś przemyślenia. Wyniki były dramatycznie złe - ludzie nie rozumieli tego filmu. Producenci zażądali od Scott'a dodania V.O., które mogłoby "naprowadzić widzów na właściwy tor". Sam Harrison Ford był temu przeciwny - ostatecznie jednak zgodził się na ten "dodatek".

Pozdrawiam,
Deckart

Terminus

  • Gość
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #63 dnia: Grudzień 21, 2004, 02:41:14 am »
Tak, słyszałem historię Voice Offs ( w sumie czy ja wiem, może przynajmniej dzięki nim film nie okazał się klapą, a maniacy (jak my) w końcu i tak wiedzą, co było w oryginale :)  ). Ale tej wypowiedzi Scotta na temat pejzaży na końcu - nie słyszałem ! Fenomenalna.
Oddaje z wielką precyzją całą durnotę tego zakończenia !
A poza tym jakże sprzeczne i niedopasowane jest to, że cały film mamy w nocy (i cały w deszczu) czyli klasyczny noir a tu na końcu słoneczko, godzina 12:00 w południe, ptaszki ćwierkają, a George Bush jedzie grać w golfa. No parodia...

Pastor

  • Gość
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #64 dnia: Styczeń 18, 2005, 11:01:48 pm »
Prawdę mówiąc, wchodząc na to forum myślałem, że dowiem się czegoś sensownego od koneserów kina s-f. Tymczasem kiedy czytam, jak do s-f zalicza się takie filmy jak "Być jak John Malkovitch" (nota bene, kapitalny) czy "Pi" (jeszcze lepszy) czy też Doktora Strangelove czy "Kingsajs", pusty śmiech mnie ogarnia. Natomiast:

godne obejrzenia jest z całą pewnością "12 małp" (choć s-f mamy tutaj chyba 20 minut w całym filmie), "5 element" - bajka dla dorosłych, nawet wyżej zjechany film "screamers" (nie scrEEmers, jak napisano powyżej, czyli "krzykacze,", a zostając przy polskim tłumaczeniu w filmu "wrzeszczoty", a w polskim tłumaczeniu tytuł brzmi "Tajemnica Syriusza") jest godny uwagi. Bo nie najważniejsze są tu efekty (choć, że kretyńskie w tym filmie, przyznaję, poza tym totalnie beznadziejne zakończenie), lecz klimat filmu i obrazy jakie serwuje reżyser...

Zdecydowanie odrzucam Was od filmów: Diuna (widziałem jedną część i podziękowałem), Ucieczka z Nowego Jorku, Planeta Małp (to jest dopiero śmieszne, kolejne części to kompletne dno), Gwiezdne Wojny epizody: 1, 2 i 3., Czerwona Planeta, Wrota Czasu, etc etc...

Proszę również o kontakt drogą mailową w następującej kwestii: poszukuję wszystkiego, co powiązane z cyberpunkową rzeczywistością, jak również z postapokaliptycznym światem a'la "Screamers" czy obecnie popularna gra fabularna "Neuroshima".

pozdrawiam

Terminus

  • Gość
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #65 dnia: Styczeń 19, 2005, 09:54:10 pm »
Tak samo można wyśmiewać zwolenników cyberpunku.
Ja tam ,,Pi'' ani ,,Malkovitcha'' nikomu nie polecałem, ale lepiej uważaj na swój ton, bo jest conajmniej nieodpowiedni.

Falcor

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 591
  • ...where no one has gone before.
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #66 dnia: Styczeń 20, 2005, 12:19:27 pm »
A ja Pi polecałem  ;D  I nadal polecam, bo wydaje mi się, że to wart obejrzenia obraz sci-fi (chociaż nie ma tu latających spodków czy cyborgów walczących z ludźmi)  ;)

Taki zwykły dzień, biało-czarny dzień...

dzi

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 3114
  • Profesja: Negat Charakter: Neutralny neutralny
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #67 dnia: Styczeń 20, 2005, 01:37:45 pm »
Falcor, wytlumacz nam dlaczego zaliczasz Pi do gatunku sci-fi

This user possesses the following skills:

Deckard

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 1505
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #68 dnia: Styczeń 20, 2005, 01:37:53 pm »
Coś takiego?! Myślałem, że ten topic już "umarł" ;)

Jeśli chodzi o "Tajemnice Syriusza", którą "zjechałem" to nadal się pod tym podpisuję. A tak przy okazji to tłumacze z angielskiego czasem "nieźle" się głowią przy okazji spolszczania tytułów angielskich, np: ten SCREAMERS - w samym filmie pojawia się określenie "wrzeszczoty" - poco więc ten cały dodatkowy tytuł. Inne przykłady (zupełnie off-topic, ale przytoczę)

Tytuł Angielski                              Tutał polski
Dirty Dancing                               Wirujący sex?
Why me                                       Ogień Bizancjum?
Die Hard                                       Szklana pułapka?
Finding Neverland                        Marzyciel?
Blade Runner                               Łowca Androidów?
Dangerous Minds                        Młodzi gniewni?
Robocop                                      Superglina?
Terminator                                  Elektroniczny morderca?



Może się i trochę czepiam ;), ale o ile łatwiej byłoby rozmawiać ze znajomymi po angielsku, gdyby tłumaczeń wielu tytułów nie było (jeśli nie da się tego zrobić dobrze) lub jeśliby tłumczenie było dosłowne i dobrze brzmiałoby po polsku.

PS.
Pastor nie poleca Ucieczki z NY???? Człowieku to dzisiaj klasyk..... To samo tyczy sie Diuny....



Socrates

  • Juror
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 209
  • I shall become the world's best fencer.
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #69 dnia: Styczeń 20, 2005, 06:01:12 pm »
Mam nadzieje ze cie od tego pustego smiechu brzuch nie rozboli.  SF znaczy Science Fiction.  Fiction to znaczy fikcja, a Science nie ma odpowiednika (moze nauka lub wiedza lub cos takiego).  Elementy sf mozna znalezc w niemal kazdym filmie wymienionym powyzej, a na pewno w Dr Starngelove (bomba), Kingsajz (plyn) lub Being John Malkovitch (portal do mozgu).  Albo inaczej:  co w twoim mniemaniu jest filmem sf?  Pokaz mi film 100% owo sf, bez elementow fantasy, a bede ci bardzo wdzieczny.  
Ja utrzymoje ze miedzy sf a fantasy nie ma prawie zadnej roznicy.
Socrates

nty_qrld

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 308
  • . . . . ...
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #70 dnia: Styczeń 20, 2005, 08:45:59 pm »
Co do Diuny to wydaje mi się ona takim filmem fantasy wsadzoną w oprawkę sci-fic.
Zdaje się że ktoś już o tym filmie wspominał, ale powiem ,że gdyby nie posłodzone zakończnie, z całego serca polecałbym Kontakt. Co za napięcie gdy gł. bohaterka zostaje wysyłana w nieznane. A poza tym od roku poluję na Odyseję kosmiczną 2001 ,  ale niestety na naszych kanałach cisza.  >:(

pzdr

W dniu N o godzinie entej, w entym sektorze entego rejonu zostaniecie wyentowani z pokładu jednostki N."
Pamiętnik znaleziony w wannie

Deckard

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 1505
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #71 dnia: Styczeń 20, 2005, 09:49:48 pm »
Zgadzam się w 100% z Sokratesem w sprawie określenia czym jest SF.

W sprawie wypowiedzi nty_qrld. Ja zdecydowanie polecałbym Kontakt. Co tam zakończenie... Film był dobry!
Sam poszukuję Odysei 2001 a posiadam 2010. Też dobry i też polecam. Dam ci znać na forum jak gdzieś zauważe 2001, bo powiem szczerze, że gdzieś niedawno to widziałem i z wielkim bólem serca musiałem obejść się smakiem - brak gotówki... :'(

Przy okazji polecam jeszcze jeden film - Kula. Podejrzewam, że będę w mniejszości jeśli chodzi o tą pozycję, gdyż z rozmów ze znajomymi  wynika, że film ten naprawdę podobał się garstce ludzi, a cała reszta uważa go za przysłowiowe dno - mimo to podobał mi się.

dzi

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 3114
  • Profesja: Negat Charakter: Neutralny neutralny
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #72 dnia: Styczeń 20, 2005, 10:46:41 pm »
Socrates, do kogo tak w ogole pisales? :)

A fantasy rozni sie od sci-fi chocby tym "sci" (tak na szybkiego cos sklecilem ;) )

This user possesses the following skills:

Terminus

  • Gość
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #73 dnia: Styczeń 21, 2005, 02:50:15 am »
Socrates o ile rozumiem adresował do indywiduum zwanego Pastorem. Ten ostatni z kolei posługuje się jakąś zawężoną definicją sf, która prawdopodobnie obejmuje wyłącznie dzieła zawierające jakieś obrazki w stylu techno czy tez jego ukochanego cyberpunka.
Szkoda to wielka. Tak naprawdę szkoda po prostu, że człowiek ten (zwany Pastorem) kieruje się, jak widać, wyłącznie swoim gustem, lecz zamiast się do tego przyznać używa terminologii opartej na tożsamości:

coś mi się podoba <=> coś jest SF
coś mi się nie podoba <=> to nie jest prawdziwe SF! .

W drugim przypadku ( to nie jest prawdziwe SF !) używa, miast uzasadniać, zwrotów w tym kontekście obelżywych, jak ,,bajka'' itp.

To zachowanie godne najwyższej krytyki.

Nie rozumiem bowiem, jak można np. ,,Diunę'' odradzać, a polecać ,,Piąty Element''. Oba filmy mają z nauką niewiele wspólnego (także człon ,,science'' odnosi się do nich słabo - bowiem w obu przypadkach mamy do czynienia z faktami z punktu widzenia nauki wysoce nieprawdopodobnymi:

-podróże nadprzestrzenne, istnienie ,,nawigatorów'' istnienie ,,przyprawy'' (jako jednej substancji działającej na wszystkie gatunki), i kilka innych rzeczy.
(DIUNA)
-podróże nadprzestrzenne, możliwość regeneracji organizmu z kilku części DNA w trakcie kilkudizesięciu sekund; istnienie ,,nadprzyrodzonych'' sił.
(PIĄTY ELEMENT)

Niemniej w obu przypadkach uważam te filmy za bardzo dobre.
 W pierwszym (DIUNA) mamy do czynienia z wizją swiata opartą oczywiście na fikcjach (stąd balans między ,,science'' a ,,fiction'' przesuwa się w stronę fiction) ale równoważone jest to przez bardzo realistyczną (science) wizję struktury społecznej, zależności ekonomicznych, politycznych. Jest to więc SF ,,pełnom gembom''.
  W drugim przypadku (PIĄTY ELEMENT) mamy film pełen prawie magicznych zjawisk, niemniej po raz kolejny osadzony w dosyć spójnej, i co najważniejsze bardzo humorystycznej rzeczywistości (elementy komedii). Powoduje to, że widz nabiera koniecznego w takich przypadkach dystansu (konieczne przy balansie science:fiction~30:70) i świetnie się bawi. Ponadto film zawiera pewne, coprawda dla widza dorosłego raczej banalne, niemniej szczerze przedstawione przesłania moralne.

  Jak widać oba filmy przedstawiają się jako dzieła pozbawione wybitnego nowatorstwa, nie są to dzieła rewolucyjne, nie stanowią początku odmiennych gatunków. Mimo to nie wszystkie filmy muszą być przełomowe! Są to filmy po prostu nie najgorsze. Można zatem z całą stanowczością stwierdzić, że wybór jednego z nich do polecenia a drugiego do odrzucenia (i zelżenia) nie może być poparty niczym więcej niż tylko gustem.

  Tak właśnie postępuje obywatel Pastor przyjmując dodatkowo swoje niskich lotów wywody za jedyną słuszną prawde - tak bowiem można wnioskować z tonu wypowiedzi. Pastor wydaje się niemalże obrażony tym, że ktoś może być wielbicielem np. ,,Diuny''.
  Za to ,,be'' nie jest cały ,,cyberpunk''.

  Jest to zachowanie niegodne forum dyskusyjnego; lecz pasujące raczej do forum obelgowego, jeśli takowe istnieją.

 
« Ostatnia zmiana: Styczeń 21, 2005, 02:53:06 am wysłana przez Terminus »

Deckard

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 1505
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #74 dnia: Styczeń 21, 2005, 09:58:20 am »
Jeszcze w sprawie samego SF. Dzisiaj jest to naprawdę szerokie pojęcie. Weźmy pod uwagę taką Ucieczkę z NY. Gdyby wyeliminować z tego filmu fakt, że przedstawia niedaleką przyszłość i opisuje pewien bardzo specyficzny sposób "przechowywania" więźniów to film ten byłby filmem sensacyjnym.  Należy jednak do SF dzięki dwóm powyższym faktom.
Jest tu więc trochę fikcji i prawie nie ma w ogóle nauki za to jest cała masa akcji. W zasadzie rozróżniam na dzień dzisiejszy dwa gatunki SF, są to:
1. typowe SF (a więc trochę nauki i trochę fikcji - w zasadzie proporcje są tu prawie dowolne)
2. fantasy (historie niejako SF, ale usytuowane w odległej przeszłości - np: Conan, LOTR itp...)