Autor Wątek: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia  (Przeczytany 686698 razy)

A-cis

  • Gość
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #690 dnia: Kwiecień 07, 2006, 12:41:43 pm »
Cytuj
P.S. Podobno kręcą "Niezwyciężonego"

Bardzo ciekawa informacja!
BTW. Ktoś mógłby wyświadczyć mi przysługę i napisać 2 zdania o czym tam pisze ? (nie znam angielskiego)
Zwłaszcza interesuje mnie kiedy to ma sznse wejść na ekrany.

A tak na marginesie, to trochę się obawiam tych ekranizacji teraz, kiedy autor nie żyje i nie będzie miał żadnego wpływu na kształt filmu.
Niezwyciężonemu to akurat nie powinno zaszkodzić, ponieważ jest to pozycja przede wszystkim przygodowa, ale myślę o innych powieściach.
Chciałbym wreszcie doczekać dobrej ekranizacji Solaris >:(

Sokratoides

  • Gość
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #691 dnia: Kwiecień 07, 2006, 02:09:22 pm »
Cytuj
Bardzo ciekawa informacja!  
BTW. Ktoś mógłby wyświadczyć mi przysługę i napisać 2 zdania o czym tam pisze ? (nie znam angielskiego)
Zwłaszcza interesuje mnie kiedy to ma sznse wejść na ekrany.


Oks, oto i ów tekst:

Producent i specjalista od efektów wizualnych Volker Engel wyznał SCI FI Wire, że jest na wczesnym etapie tworzenia wielkoekranowej wersji "Niezwyciężonego", dzieła polskiego pisarza SF Stanisława Lema, który napisał "Solaris". "Jesteśmy obecnie we wspaniałej fazie tworzenia", powiedział Engel, który wraz z Marc'iem Weigert'em stworzył firmę Uncharted Territory po zdobyciu nagrody Akademii Filmowej za efekty specjalne do "Dnia Niepodległości". "Pracujemy z producentem, który posiada prawa do kilku dzieł Stanisława Lema."

Lem jest jednym z najbardziej znamienitych pisarzy SF bloku komunistycznego. Jego książki, wśród których wymienić można: "Dzienniki gwiazdowe", (co to jest "Mortal Engines"  ??? - "Bajki Robotów"  ???), "Kongres Futurologiczny" i "Pokój na Ziemi" były tłumaczone na 40 języków.

"To fascynująca historia," powiedział Engel. "Nezwyciężony" opowiada o misji ratunkowej na obcej planecie. Załoga "Niezwyciężonego", w tej wczesnej powieści Lema, prowadzi poszukiwania innego - zaginionego statku na planecie Regis III. W opowieści występują roboty, poruszna jest kwestia ewolucji maszyn."


Cóż, na razie to tyle na temat ekranizacji "Niezwyciężonego"  :-/,

Pozdrawiam,
SdS
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 07, 2006, 02:17:04 pm wysłana przez Sokratoides »

nty_qrld

  • Gość
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #692 dnia: Kwiecień 07, 2006, 03:02:18 pm »
Żeby tylko nie schrzanili...
Żeby tylko nie schrzanili...
...
...
...

Macrofungel

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 512
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #693 dnia: Kwiecień 07, 2006, 03:21:52 pm »
A gdzie tam! Nakręcą tysiąć trzysta ujęć rozczłonkowanych, rozwolanych na strzępy i posyłanych w powietrze robotów, a czas między nimi wypchają jakimiś pseudofilozoficznymi gadkami (pełniącymi oczywiście funkcje retardacyjne), plus może jeszcze ktoś pokaże gołą d***, i na pewno wyjdzie fajnie! ;)
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 07, 2006, 04:42:21 pm wysłana przez Macrofungel »

dzi

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 3114
  • Profesja: Negat Charakter: Neutralny neutralny
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #694 dnia: Kwiecień 07, 2006, 03:35:53 pm »
A-cis: Lem od jakiegos czasu nie ingerowal i ogolnie nie interesowal sie filmami na podstawie jego powiesci.

This user possesses the following skills:

A-cis

  • Juror
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 204
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #695 dnia: Kwiecień 07, 2006, 07:24:46 pm »
Wielkie dzięki Sokratoides :)
Co do tego "Mortal Engines" to też zachodzę w głowę...

Cytuj
Lem od jakiegos czasu nie ingerowal i ogolnie nie interesowal sie filmami na podstawie jego powiesci.

Wiesz, w wieku 80 lat to mało komu się chce przejmować marnościami tego świata ale kiedyś o to walczył :)

Terminus

  • Gość
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #696 dnia: Kwiecień 07, 2006, 07:59:06 pm »
Racja, Lem miał to gdzieś, tylko prawa odsprzedawał; i miał rację (z racji swego wieku).

Ale ogólnie mówiąc to dzięki Sokratoides za wspaniałą wiadomość !

[size=10] SUPER ![/size]

(aha: żeby tylko nie schrzanili... ::))
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 07, 2006, 08:01:26 pm wysłana przez Terminus »

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10636
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #697 dnia: Kwiecień 07, 2006, 09:58:18 pm »
dzien sie skonczyl to moge pisac dalej.

dzieki za mile przyjecie! Lubie Was czytac od czasu do czasu ale jak sam mam cos napisac to zawsze najpierw mam gonitwe mysli i wszystko ze wszystkim mi sie kojarzy i przelatuja przed oczami analogie do roznych dziel Lema, a potem stwierdzam ze ze wszystko juz bylo i zostaje z kupka popiolu, wiec  po co pisac...

wracajac do filmow to nie wiem, czy te przyklady tu padly, ale w zasadzie poza wymienionymi wczesniej sa jeszcze dwa ktore lubie

jeden to starocie z roku bodajze 73, w roli glownej Yul Brynner, nazywalo sie to chyba po naszemu "swiat dzikiego zachodu" (westworld), na pewno pierwszy film s-f ktory widzialem, wywarl na mnie potworne wrazenie (2 klasa szkoly podstawowej w dodatku rzecz miala miejsce na koloniach i w nocy wszyscy sie straszyli opowiesciami na bazie tego filmu, matko, ze tez nikomu serce nie stanelo tej nocy...). Yul Brynner wcale nie potrzebowal charakteryzacji na robota i byl swietny w tej roli. Film w zasadzie traktowal o klasycznym buncie robotów i jako taki nie byl zapewne specjalnie odkrywczy, natomiast tracal lekko problem poruszany czestokroc przez Lema, a mianowicie ciemnej strony naszego ludzkiego charakteru, ktora pozwala nam stwarzac AI po to by miec niewolnikow, gorzej, by moc zrealizowac prawie w realy najskrytsze marzenia - zastrzelić kogoś, pójsc do burdelu, wykorzystac etc. Film sadze broni sie do dzis. (Jak to Lem pisal o dmuchanej lali, ktora mozna sobie przepilowac czy rozczlonkowac, ale zeby bylo przyjemniej to wklada sie jej do brzucha magnetofon, zeby plakala "poniechaj Panie!")

Drugi film do "dziki dziki zachod" (wild, wild west). Fantastyczny zabieg przeniesienia s-f 100 lat do tylu i zabawa w wymyslanie wynalazkow, jakie przy owczesnym stanie techniki moglyby powstac. Luzny ale smieszny i zgrabny, a takze ponadczasowy, tak jak Lem w Cyberiadzie celowo używał anachronizmów aby sie te bajki za szybko nie zestarzały tak i tu podobnie.
Nie mam racji a i tak maździory witosieją w terpentynie!
Z Globalnym uważaj Pan, on tylko udaje tępotę! Potem wciąga do jamy i zagryza!© Remuszko.
Ukłony, maziek

Sokratoides

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 390
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #698 dnia: Kwiecień 07, 2006, 10:42:32 pm »
Maziek, nie wiem jak mam to wyrazić  ::), ale... właśnie zostałeś moim idolem  ;D... (poniechaj Panie)  ;D

Ten film, o którym mówiłeś, z panem Yul Brynnerem, zdaje się, że niegdyś widziałem (dość dawno). Z tego co pamiętam chodziło o  to, że jakaś firma oferowała swoim klientom sztuczne plenery w celach wypoczynkowych. Jednym z takich "plenerów" było właśnie miasteczko rodem z Dzikiego Zachodu. Wczasowicze mogli tam wziąć udział w napadzie na bank, czy w strzelaninie "na niby". Problem w tym, że ich przeciwnicy, będący humanoidalnymi robotami, z czasem zaczęli traktować ową "zabawę" całkiem serio. Kiedy to się stało, przestało być zabawnie i ogólnie wszystkim "trzęsły się pory". Film był naprawdę iście kowbojski, a na dodatek poruszał kilka ciekawych problemów... ;)

Pozdrawiam najmocniej,
SdS

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10636
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #699 dnia: Kwiecień 08, 2006, 06:10:53 pm »
Cytuj
ale... właśnie zostałeś moim idolem


nie wiem co powiedziec, czym sobie zasluzylem, ale bardzo mi przyjemnie ;-). Zaznaczam, ze w realu jestem szpetny ;-)

Nie mam racji a i tak maździory witosieją w terpentynie!
Z Globalnym uważaj Pan, on tylko udaje tępotę! Potem wciąga do jamy i zagryza!© Remuszko.
Ukłony, maziek

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10636
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #700 dnia: Kwiecień 08, 2006, 07:08:44 pm »
Cytuj
A Shost in the shell to z problemami czy kowbojski?


no o tym to nie wiem nic!
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 08, 2006, 07:09:20 pm wysłana przez maziek »
Nie mam racji a i tak maździory witosieją w terpentynie!
Z Globalnym uważaj Pan, on tylko udaje tępotę! Potem wciąga do jamy i zagryza!© Remuszko.
Ukłony, maziek

Miesław

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 804
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #701 dnia: Kwiecień 09, 2006, 09:21:00 pm »
Ja jeszcze o "Niezwyciężonym"

Cytuj
Jesteśmy obecnie we wspaniałej fazie tworzenia
Trochę się tego tworzenia boję... ;)
...ale z chęcią zobaczę to co stworzą.

Sokratoides

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 390
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #702 dnia: Kwiecień 10, 2006, 12:03:17 am »
Cytuj

 Zaznaczam, ze w realu jestem szpetny ;-)



Zaznaczam, że zarówno w realu jak i na forum jestem facetem, więc ta informacja nie robi na mnie wrażenia  ;).  Moja rada: zapomnij o swoich niedociągnięciach (które wyolbrzymiasz, że ho ho  ::)), pas na biodra, kolt do kabury i wio  ;) .   Fajnie mi się ciebie czyta, więc cwałem mi tu ! Cwałem !  ;)

Terminus

  • Gość
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #703 dnia: Kwiecień 10, 2006, 03:25:47 am »
Wracając do tematu wątku, chciałbym polecić wszystkim film V for Vendetta. Jest to w zasadzie film komiksowy, ale realiami wpisuje się w stylistykę science fiction, choć na dobrą  sprawę nie ma w nim niczego, co byłoby nawet na dzień dzisiejszy niemożliwe (mam tu na myśli przedstawiony w filmie stan techniki - i tylko to).

Adaptacja komiksu, fabuła osadzona w hipotetycznej totalitarnej Anglii rządzonej przez dyktatora - kanclerza. Tajemniczy osobnik - V - skrywający twarz za maską, snuje  misterny plan walki ze znienawidzonym systemem...

Realizacja na dobrym poziomie, wysokiej klasy dialogi, etc. etc. Dużo dobrej zabawy ale pół na pół z poważnymi rozważaniami na temat państwa totalitarnego. Kojarzy się z Rokiem 1984 (ironicznie, w roli tyrana występuje John Hurt, który grał Winstona Smitha w jednej z ekranizacji 1984), a także, jeśli chodzi o dynamikę akcji oraz rozmach, nieco z ...Matriksem (i tu także poszlaki - V jest grany przez Hugo Weavinga, a w filmie maczali palce Wachowscy). (Aha, jest też niezła rola Natalie Portman).
Nie chcę za bardzo zdradzać o czym jest film, ale naprawdę byłem pozytywnie zaskoczony.

Pozdrawiam.

Rachel

  • Gość
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #704 dnia: Kwiecień 10, 2006, 08:15:03 am »
Opis bardzo smakowity  ;)
Trzeba się rozejrzeć za tym filmem, z chęcią obejrzałabym coś dobrego z działu SF, a ostatnio taka martwica panuje w tym temacie. Może coś by się tam znalazło w kinowym repertuarze, ale przecież nie chodzi o to aby oglądać, co potrafi stworzyć komputer, ale czy twórca filmu ma coś ciekawego do powiedzenia.
Z chęcią obejrzę też "Niezwyciężonego", o którym pisaliście, chociaż już teraz obawiam się gorzkiego rozczarowania.

A dzisiaj na poprawę humoru, to może wieczorna sesja z
Blade Runner'em ;)