Autor Wątek: Kapuściński, Domosławski, Bartoszewski  (Przeczytany 14451 razy)

Cetarian

  • Gość
Kapuściński, Domosławski, Bartoszewski
« dnia: Luty 26, 2010, 10:41:41 pm »
Jak zapewne część z was wie, Artur Domosławski napisał książkę pod tytułem „Kapuściński – non fiction” w której, w największym skrócie, stawia tezę, że Kapuściński czasem mijał się z faktami. 

Wdowa po Kapuścińskim próbowała nie dopuścić do publikacji, jednak sąd odrzucił wniosek o zabezpieczenie powództwa w postaci zakazu publikacji, co oznacza, że książka za kilka dni trafi do księgarń.
Pozew będzie rozpatrywany merytorycznie, więc - teoretycznie - być może Domosławski będzie się musiał podzielić honorarium.     

U szeregu osób z powodu książki zachodzi parowanie adrenaliny w całej objętości, a Władysław Bartoszewski:

„ostro skrytykował pomysł wydania książki "Kapuściński non fiction". Polityk ma "dylemat moralny", czy nadal współpracować z wydawnictwem. - Są uprawnione wydawnictwa, które wydają przewodniki po domach publicznych, ale nie sądzę, żebym chciał wydać w takim miejscu swoją książkę historyczną - powiedział. „

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7604214,Bartoszewski_o_wydawcy__Kapuscinski_non_fiction__.html

Muszę przyznać, że gdybym pisał pod nazwiskiem, to użyłbym pod adresem Władysława Bartoszewskiego kilku dosyć ostrych słów.
Konwencja z nickiem, moim zdaniem, narzuca powściągliwość, więc powiem tylko, że mnie Bartoszewski zasmucił i rozczarował.
Rozczarował mnie nie pierwszy raz, bo już mu się kiedyś poważna, moim zdaniem, wtopa zdarzyła, ale tamto to był merytoryczny błąd, bardzo poważny, a w tym przypadku  Bartoszewski według mnie przyczynia się do zdziczenia obyczajów.

Ja w ogóle nie jestem jakimś jego wielkim fanem, a generalnie moja odporność na formalne autorytety jest mniej więcej taka, jak odporność Abramsa na pociski typu paint ball, ale sprawa mnie poruszyła, bo Bartoszewski to, że tak powiem, jedyny wspólny autorytet Unii Wolności i Platformy Obywatelskiej.

Kiedy, dajmy na to, posłanka B.K. pluje jadem ze swoich kłów wielkich jak u hipopotama, to przyjmuję to dosyć spokojnie, choć przyznam, że miałem frajdę, kiedy była bliska łez z powodu tego, że jej wytknięto, że jest magistrem administracji, a podaje się (w biogramie na stronie Sejmu) za prawnika (dla niezorientowanych: różnica jest mniej więcej taka, jakby magister farmacji twierdził, że jest lekarzem).

Natomiast Bartoszewski ma jednak pewien autorytet i moim zdaniem powinien się chwilę zastanowić.
Mam dość silne przekonanie, że Bartoszewski książki nie przeczytał.

Ja też nie, ale przeczytałem wywiad Passenta z Domosławskim: 

http://www.polityka.pl/kultura/aktualnoscikulturalne/1502331,1,rozmowa-z-arturem-domoslawskim.read

Polecam cały, ale szczególnie zwróciły moją uwagę następujące fragmenty: 
Zwraca pan uwagę, że Kapuściński tworzył własną legendę. Ale po co wspaniały pisarz, który odniósł światowy sukces, podpiera się legendą?
Pochodził z małego kraju, którego języka nikt za granicą nie rozumie, zza żelaznej kurtyny. Uważał, że aby go zauważono, potrzebuje legendy. Zasłużenie cieszył się sławą świadka rewolucji, upadku kolonializmu, narodzin Trzeciego Świata. Do tego wizerunku dopowiadał bądź pozwalał innym wierzyć, że znał, ba! nawet przyjaźnił się z wieloma legendarnymi postaciami: Lumumbą, Che Guevarą... Tymczasem do Afryki przyjechał, kiedy Lumumba już nie żył. O tym, że znał ich obu, napisano w nocie na okładce angielskiego wydania „Wojny futbolowej”, ale gdy zagadnął go o to biograf Che, Jon Lee Anderson, Kapuściński powiedział, że to błąd wydawcy. Nigdy błędu nie sprostował, informacja o przyjaźni z Che pojawiała się na okładkach kolejnych książek i w reportażach o nim... Legenda rosła sama.
I drugi:
Przyjaźniliście się. Nie było dla pana trudne ukazanie niepomnikowego Ryśka?
Trochę, na początku. Ale przecież ludzie nie żyją na pomnikach tylko na ziemi. Kapuściński miał swoje pomniki i hagiografie, a wciąż mało o nim wiedzieliśmy. To, co pisał i mówił, nie jest w Polsce przemyślane. Jak każdy autor naiwnie wierzę, że moja ksiażka to zmieni – bez takiej wiary nie ma po co siadać do komputera. Uważam też, że Kapuściński zagłaskiwany, złożony z laurek i bezrefleksyjnych zachwytów jest mało zajmujący, niczego nie uczy, nie stawia wymagań. Tylko Kapuściński non-fiction jest fascynujący i pouczający.
Nieraz w czasie pracy nad książką przypominała mi się rozmowa z profesorem ze Stanfordu Claybornem Carsonem, historykiem, wydawcą pism Martina Luthera Kinga. Carson był zaufanym wdowy, przekazała mu wszystkie papiery męża, udostępniła archiwum, a on odkrył, że King popełnił plagiat w pracy doktorskiej. I ogłosił to w prasie. Wdowa była wściekła, ale z czasem zrozumiała, że uczciwy badacz nie mógł postąpić inaczej. Miała klasę.

***

Przeczytałem też omówienie Orlińskiego:

http://wo.blox.pl/2010/02/Domoslawski-o-Kapuscinskim.html

który pisze tak:
W moich ustach to komplement, dla niektórych to będzie zarzut, tym bardziej wydaje mi się to więc w miarę obiektywnym podsumowaniem książki Domosławskiego o Kapuścińskim: czyta się ją tak, jakby to był polski przekład książki napisanej przez Amerykanina.

***
Stanowisko Bartoszewskiego budzi mój protest tym bardziej, że on jest historykiem.

On by najwyraźniej nie napisał o plagiacie Kinga, bo nie wypada.

A plagiować wypada ??!!

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4462
    • Zobacz profil
Re: Kapuściński, Domosławski, Bartoszewski
« Odpowiedź #1 dnia: Luty 26, 2010, 10:51:25 pm »
W tej chwili jest program w tym temacie na TVN 24...
Edit: koncowka programu juz byla.
Hm... tak ostre stawiania sprawy tej ksiazki (niemniej biografia Kapuscinskiego napisana przez pania Beate Nowacka i Zygmunta Ziątka nie wzbudzila takich emocji) jest oglednie mowiac nieco dziwne.Byc moze zmienilabym zdanie po przeczytaniu.Po prostu Pan Domoslawski wydaje sie byc osoba zauroczona pisarstwem Kapuscinskiego, nie jawi mi sie jako agresor, wypowiada sie nienapastliwie...nie wiem czy powodem calego zamieszania nie jest fatalna (chociaz dla wydawnictwa zyskowna) reklama tej ksiazki.Proba odpowiedzi na pytanie kim byl Kapuscinski: literatem czy dziennikarzem?Dla mnie literatem i rewelacyjnym obserwatorem rzeczywistosci.Czy to jest burzenie pomnika?Jedyny zarzut...szkoda ze ta ksiazka nie powstala kilka lat wczesniej.Kiedy Kapuscinski zyl.Moglby polemizowac.Teraz mozna pytac o zasadnosc takich drazliwych publikacji.
Wiecej trudno rzec bez przeczytania tej ksiazki.
« Ostatnia zmiana: Luty 26, 2010, 11:24:19 pm wysłana przez olkapolka »
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4366
    • Zobacz profil
Re: Kapuściński, Domosławski, Bartoszewski
« Odpowiedź #2 dnia: Luty 27, 2010, 12:08:59 am »
Cytuj
Stanowisko Bartoszewskiego budzi mój protest tym bardziej, że on jest historykiem.
Cetarian, tak nawet  nie żartuj ;).
Studiował polonistykę, historykiem jest raczej jako "świadek historii". Zresztą zajmuje się głównie II wojną, bo ją aktywnie przeżył, konspirując. W tym sensie to i Lem był historykiem. Panowie się przyjaźnili.
Co do Kapuścińskiego, to zgodzę się z tym co napisałeś. Jeden z moich ulubionych pisarzy, ale to nie zmienia, że miał lewicowe poglądy i musiał mieć kontakty z bezpieką, skoro wyjeżdżał. Jest to oczywiste dla każdego, kto pamięta tamte czasy. O tym, że nieco fantazjował, słyszałem dawno, w latach 90- tych formułowano takie opinie publicznie.
Dla mnie te fakty nie unieważniają wielkości jego pisarstwa. Talent i świętość nie muszą chodzić w parze. W nazwanej ;) książce, najbardziej ciekawią mnie jego relacje z kobietami. Zawsze miałem go za  wstydliwego, zamkniętego, cichego chłopca, a tu proszę :)
« Ostatnia zmiana: Luty 27, 2010, 12:14:00 am wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4462
    • Zobacz profil
Re: Kapuściński, Domosławski, Bartoszewski
« Odpowiedź #3 dnia: Luty 27, 2010, 02:00:10 am »
Cytuj
Jeden z moich ulubionych pisarzy, ale to nie zmienia, że miał lewicowe poglądy i musiał mieć kontakty z bezpieką, skoro wyjeżdżał. Jest to oczywiste dla każdego, kto pamięta tamte czasy. O tym, że nieco fantazjował, słyszałem dawno, w latach 90- tych formułowano takie opinie publicznie.
Inny ciezar ma tzw. opinia publiczna a inny ksiazka napisana przez osobe pozostajaca w bliskim kontakcie z opisywanym (nie wiem czy to dobre porownanie ale gdyby Skrzat(z gory przepraszam) napisal ksiazke o Lemie w ktorej opowiadalby o domniemanej wspolpracy,romansach itp...dysonans, prawda?).Niemniej Pan Domoslawski wydaje sie byc pelen dobrych checi (ktorymi brukowane sa polskie drogi...co pokazuja ostatnie dni)...tutaj (moze nieobiektywna bo na zlecenie i na blogu) rozmowa T.Toranskiej z Domoslawskim:
http://domoslawski.blox.pl/html
Natomiast:
Cytuj
W nazwanej Wink książce, najbardziej ciekawią mnie jego relacje z kobietami.
ten temat zostal poruszony w rozmowie(w koncowce) w Tok FM miedzy Toranska (czytala ksiazke) a Bratkowskim (nie czytal)
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103089,7603503,Rozmowa_o_Kapuscinskim___A_co__to_nie_jest_lustracyjna.html
i jakkolwiek nieco abstrakcyjna ta rozmowa...to zgadzam sie z Panem Bratkowskim iz pisanie o zyciu osobistym niezyjacego pisarza...majac na uwadze zyjaca zone...jest nazwijmy to nieeleganckie.Zwlaszcza ze nie sa sobie obcy.
Chyba ze Domoslawski zna miare a krzyki oburzenia sa przedwczesne.

Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9477
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Kapuściński, Domosławski, Bartoszewski
« Odpowiedź #4 dnia: Luty 27, 2010, 11:42:48 am »
Najłatwiej maja i tak przedstawiciele kręgów zawanych katolicko-narodowymi. Powiedzą sobie, że jedno podejrzane indywiduum broni pośmiertnie drugiego podejrzanego indywiduum przed trzecim podejrzanym indywiduum (no bo jak nie podejrzewać Domosławskiego skoro wywiad miał u Passenta, nie u Rydzyka). I w poczuciu własnej wyższości spokojnie udadzą się do kościółka, lub na wódkę.

A Wy tu włos na czworo dzielicie...
;)
« Ostatnia zmiana: Luty 27, 2010, 03:21:09 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Hokopoko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2338
    • Zobacz profil
Re: Kapuściński, Domosławski, Bartoszewski
« Odpowiedź #5 dnia: Luty 27, 2010, 02:30:52 pm »
Najłatwiej to mam ja, bo Kapuściński mi ani ideowo, ani literacko nigdy specjalnie nie leżał, toteż temat mi jako tako zwisa - gdyby tam rzeczywiście były jakie sensacje, to bym i może przeczytał, a tak, nie będę trwonił czasu  ;D

ANIEL-a

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 701
  • a może tak pomóc dzieciakom? kliknij ikonkę IE ;)
    • Zobacz profil
Re: Kapuściński, Domosławski, Bartoszewski
« Odpowiedź #6 dnia: Luty 27, 2010, 03:59:15 pm »
Czytałam dla odmiany w Newsweeku wypowiedź p. Domosławskiego (się po redakcjach nabiegał ostatnio ;) ) i miałam podobne wrażenie jak olka - wypowiadał się o Kapuścińskim z szacunkiem, ze zrozumieniem dla jego słabości, wręcz je usprawiedliwiał... Powiedział nawet coś takiego, że gdy dowiedział się o niektórych faktach z biografii Kapuścińskiego, to był wstrząśnięty i dopiero później musiał sobie to odtłumaczyć. Nie widać w nim w ogóle takiego zacietrzewienia, jakiejś satysfakcji "ha!, ja wam pokażę jaki był", wręcz przeciwnie, mówił że był to nie tylko wspaniały pisarz, ale i wspaniały człowiek.

Książki nie czytałam, ale coraz nabieram chęci, wtedy może się oburzę lub zmienię zdanie...  Choć uważam, że pisanie o pracy zawodowej (nawet w kontekście "nagiął prawdę"), a wyciąganie spraw łóżkowych dzieli spora różnica. I jestem zdecydowaną przeciwniczką wyciągania takich sensacji, jeżeli żyje najbliższa rodzina

A co do Bartoszewskiego - to nie wiem, na ile jego oburzenie wynika z treści książki, na ile z wieku  - trzeba wziąć pod uwagę, że w czasach, w których dorastał zakres tabu i spraw o jakich się nie mówi w porządnym towarzystwie, był dużo szerszy - a takie poczucie "co wypada" pozostaje w człowieku na całe życie. Więc nie oburzałabym się, że się oburzył. A autorytetem moralnym jest raczej nie ze względu na uprawiany zawód ale biografię... I powinien nim pozostać. Dla mnie pozostanie.

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4462
    • Zobacz profil
Re: Kapuściński, Domosławski, Bartoszewski
« Odpowiedź #7 dnia: Luty 27, 2010, 11:17:04 pm »
Cytuj
Postulat, żeby NIE pisać o pisarzach po ich śmierci, miałby na kulturę wpływ mniej więcej taki, jak potężny rozbłysk słoneczny na telekomunikację.
Cetarianie
Musze Cie uspokoic nie postuluje by pisac o pisarzach jeno za ich zycia i w domysle: w samych superlatywach.Wzniosles sie na zbyt wysoki poziom uogolnienia mojej wypowiedzi.Przypadek Kapuscinski - Domoslawski jest szczegolny.Panowie znali sie bardzo dobrze (pojawia sie wymiennie termin przyjaciel - mentor) i Domoslawski mial szanse przeprowadzic wywiad/rozmowe z Kapuscinskim w wymienionych przez Ciebie drazliwych tematach.Z sobie wiadomych przyczyn nie zrobil tego (byc moze nie bylo na to zgody samego Kapuscinskiego) i tu upatruje pewnej niezrecznosci i stawiam niesmialy zarzut ze moze rzeczywiscie przyjaciel/uczen tak nie postepuje."Tak" tzn krotko po smierci waznej dla siebie osoby nie rozprawia sie z funkcjonujacymi w spolecznej opinii ocenami zycia i pracy tegoz.Byc moze dla wielu ludzi nie ma to znaczenia.Wkraczamy na relatywny grunt oceniania ludzkich poczynan.Mysle ze gdyby ksiazke z podobnymi tezami napisal Z,Ż czy Ź mniej zwiazany z osoba pisarza nie byloby zgrzytu.Natomiast podtrzymuje co napisalam: nie ma sensu przedwczesnie bic w tarabany...jak ktos chce rzucac kamieniami winien przeczytac ksiazke .Do tej pory najagresywniej i nawet niekulturalnie zachowaly sie osoby wystepujace z pozycji obroncow Kapuscinskiego...nieelganckie zwlaszcza ze przyznaja sie iz ksiazki nie czytaly...
Cytuj
Ja uważam, że fabularyzowanie reportażu bez informowania o tym jest nieuczciwe.

Zgadzam sie z Toba w 100%.Tylko z Kapuscinskim nie mam tego problemu bo jego ksiazki zawsze traktowalam na wpol beltrystycznie.Niemniej pojmuje oburzenie ludzi dla ktorych byl guru reportarzu oraz jaki stwarza to precedens na przyszlosc.

Cytuj
Kolejną kwestią jest zakres współpracy Kapuścińskiego z tajnymi służbami/wywiadem PRL.
Ponieważ to jest temat, który wzbudza ogromne emocje, to chcę BARDZO WYRAŹNIE wskazać na konieczność oddzielenia faktów od ocen.
Uważam, że każdy ma prawo do informacji w tym zakresie.
A ja uwazam ze nie mozna żadac wybiórczego lustrowania ludzi.Albo cale srodowisko poddaje sie temu procesowi albo jest to nieucziwe by lustracje traktowac na zasadzie Entliczek Pentliczek na kogo wypadnie...Wg mnie bardzo wazne sa w tym temacie jasne i przejrzyste reguly.A nie ma ich.



Edit: "reportarzu" zostawiam...hihi...porazzka;)...moge zrzucic wine na Justyne ktora pochlaniala mi 98% uwagi;)
« Ostatnia zmiana: Luty 27, 2010, 11:20:27 pm wysłana przez olkapolka »
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10638
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Kapuściński, Domosławski, Bartoszewski
« Odpowiedź #8 dnia: Marzec 01, 2010, 04:12:15 pm »
Wydaje mi się, że zadawanie Kapuścińskiemu pytań typu: „Ryśku, po co ci te kłamstwa o znajomości z Che Guevarą i Lumumbą, przecież i tak jesteś wielkim pisarzem?” - nie miało  sensu, a dla obu stron byłoby skrajnie trudne - niezręczne.
Nie bardzo mogę zogniskować Twoje stanowisko (jeśli rozumiem głównie masz za złe Bartoszewskiemu, że stał się hamulcowym) ale IMO jeśli zadawanie takich pytań było rzeczywiście niezręczne - w znaczeniu, że wydawało się p. Domosławskiemu niewłaściwe (a nie, że bał się je zadać) - to tym bardziej nie powinien robić tego po śmierci niedoszłego interlokutora (co się zmieniło?). Lub, jak sam piszesz, odczekać 30 lat. Lub, przekazać te materiały komuś "niezamieszanemu". Gdyby chodziło tylko o prawdę, to te dwie ostatnie formy byłyby najwłaściwsze. Ale może chodziło o wywołanie drobnego skandalu dla darmowej reklamy, co zazwyczaj robi się dziś pod szyldem prawdy i całej prawdy i jest to już standard. Jeśli tak, to pewne, że dla Bartoszewskiego standardem to nie jest, nie był wychowany w takich czasach. Przypuszczam, że dla niego sam zamiar wywołania skandalu i to przez przyjaciela jest nikczemny i tym był tłumaczył - faktycznie obiektywnie niefortunną wypowiedź.
Nie mam racji a i tak maździory witosieją w terpentynie!
Z Globalnym uważaj Pan, on tylko udaje tępotę! Potem wciąga do jamy i zagryza!© Remuszko.
Ukłony, maziek

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4462
    • Zobacz profil
Re: Kapuściński, Domosławski, Bartoszewski
« Odpowiedź #9 dnia: Marzec 01, 2010, 05:48:41 pm »
Pecunia non olet a ja dopowiadam: jeno ludzie ktorzy ich uzywaja;)

Cytuj
Jeśli zgodzimy się lub wręcz zalecimy biografom autocenzurę, to nie da się sensownie ustalić granic tego o czym pisać należy, a o czym nie wypada.
Alez nie chodzi o cenzure...pomijajac ze kazdy piszacy ma swojego wewnetrznego autocenzora (Ty na przyklad nie napisales o Bartoszewskim tak jak chciales - powod ktory podales: piszesz anonimowo, nie pod wlasnym nazwiskiem...dla kogos moze byc odwrotnie)...w nastepnym akapicie uchwyciles to w czym rzecz:
Cytuj
Moim zdaniem biograf powinien podawać wszelkie negatywne informacje, które zna, powinien jednak przy tym zadbać o proporcje, żeby nie było tak, że pięćdziesiąt stron jest o dziełach, a dwieście o kochankach, hazardzie i rozbitych po pijanemu samochodach
..to cienka granica dobrego smaku...ktora robi sie znacznie szczuplejsza kiedy do roboty zabiera sie przyjaciel rodziny (abstrahuje juz od pana D.)...bo jest swinstwem zostac dopuszczonym do wrecz rodzinnych informacji i wykorzystac je...przy oficjalnym sprzeciwie rodziny...do celow m.in. zarobkowych.
Inna poruszana przez Ciebie Cetarianie kwestia jest autorytet.Otoz nie trzeba byc wzorem cnot wszelakich by byc autorytetem w jakies dziedzinie.Tzn wg mnie np dobry pisarz nie jest synonimem dobrego ojca itp.Jakie znaczenie ma wiedza ze X zdradza zone jesli mowimy o autorytecie w dziedzinie np fizyki?Ze podobnie zdradzi czastki elementarne?;)
Natomiast rozumiem ze Autorytet winien byc konsekwentny w dzialaniu na swoim autorytetowym polu.Tzn jesli mowimy o fizyku to nie powinien falszowac danych, wynikow obserwacji itp. ale odmawiam sobie prawa do wiedzy czy bija w piatki zone a w czwartki upija sie do nieprzytomnosci...bo jest mi to niepotrzebne do oceny jego pracy.
Tak na marginesie...z definicji reportazu:
Cytuj
Reportaż (łac. reportare - donosić, oddać, zawiadamiać) - gatunek literacki z pogranicza publicystyki, literatury faktu i literatury pięknej (przez krytykę zwany przewrotnie "bękartem literatury pięknej i brukowej popołudniówki").
Takie podejscie w ogole rozgrzeszaloby Kapuscinskiego z koloryzowania swoich relacji;)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4366
    • Zobacz profil
Re: Kapuściński, Domosławski, Bartoszewski
« Odpowiedź #10 dnia: Marzec 01, 2010, 07:43:33 pm »
Maziek , a już chciałem wysłać brygadę naprawczą uzbrojoną w towot,colę i zestaw mutrowo-śrubkowy. Ale widzę, sameś się odwiesił ;)
Względem meritum zaś, dochodzę do wniosku, że gdyby nie ta cała wrzawa ,książka wyszła by cichosza. Przeczytało by ja paru (no tysięcy) zainteresowanych i finito. Sadząc po przeciekach, niewiele ona wnosi istotnych tematów do biografii ,poza szczegółami (pewnie pikantnymi)
     Przecież trzeba być idiotą, żeby Szahinszha czy Cesarza traktować dosłownie. Tam minister, pokojówka czy pucybut, mówią tym samy ślicznym, literackim językiem. Ale to, podnoszono już po wydaniu tych książek.
Szwarcteczkę też opublikowano wcześniej.
Przywiązanie do systemu, lewicowość? Przecież jak ktoś czytał cokolwiek, samo się wylewało przed oczy. W to wierzył po prostu.
Zostają kobitki, dla miłośników plotek takich jak ja :)
    A tu narodowa dyskusja, jakby Domosławski Amerykę odkrył.  W której zresztą,  biorą udział także ci, którzy rzeczonego pisarza nie czytali. Jako, że nakręca ją głównie GW, domniemywam podłoże marketingowe.
Szerzej patrząc zastanawiam się nad przedziwną instytucją, od jakiegoś czasu modną u nas - "autorytetu moralnego". Kreują taki am, głównie media, by po jakimś czasie go zdemontować. Czyżby taki sposób na trwanie? Zamiast Nessi?
O ile dobrze mi się zdaje,  sam pisarz Kapuściński nie rościł sobie pretensji do takiego tytułu. Więc o co te boje?
Cytuj
Jak ktoś przez dziesięć lat wykłada historię na Uniwersytecie, to chyba zasługuje na miano  historyka?
Hmm, mięszane mam uczucia. Podobnie, jak kogoś 10 lat nazywają profesorem, to jest profesorem ;)
Szanuję go za coś innego, ale zda mi się, że daje sobą manipulować. Zresztą, może tego chce.
 Ale nieubłagana logika zdarzeń podpowiada, że za jakiś czas i jego odbrązowią (oby żył długo). Może dotarło to do niego przy okazji książki Domosławskiego (ktoś to ładnie nazwał heglowskim ukąszeniem). Stąd tak nerwowo zareagował.
Wszak rycerze bez skazy, żyli tylko w średniowieczu. Na dodatek wyłącznie w bajkach.
       Wkurza mnie notoryczne mieszanie pojęcia komunizmu z konformizmem. Wszak wiadomo, że od lat 60-tych, w PRL, komunistów nie było. Poza jednym chyba, ale ten wyemigrował do Albanii. Albowiem założona przez niego w l. 60 tych Komunistyczna Partia Polski okazała się być w PRL nielegalna. :D
E, właśnie patrzę, że miesiąc temu umarł - ostatni smok. I czym teraz dzieci straszyć?
http://pl.wikipedia.org/wiki/Kazimierz_Mijal
« Ostatnia zmiana: Marzec 02, 2010, 09:26:50 am wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10638
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Kapuściński, Domosławski, Bartoszewski
« Odpowiedź #11 dnia: Marzec 01, 2010, 08:54:50 pm »
Maziek , a już chciałem wysłać brygadę naprawczą uzbrojoną w towot,colę i zestaw mutrowo-śrubkowy. Ale widzę, sameś się odwiesił ;)
Dzięki liv w sumie to nie było zawieszenie, tylko zapętlenie, po wewnętrznym poleceniu "naciągnąć ineksprymable" wybierak przeskakiwał na "ściągnąć ineksprymable" itd., z początku nie wyglądało to groźnie i chyba nawet rodzina była zadowolona, bo w końcu byłem całkowicie przewidywalny, tyle, że mnie przestawili sprzed łóżka, gdzie tarasowałem dojście drogiej małżonki do szafy - na balkon, dzięki Bogu sznurkami stabilizując, bo faktycznie wiatry były i mogłem się na doniczki przewrócić (co by tak cudownie naprostowane układy z żoną pewnie na zawsze popsowało) - jako też jedliną maskując, abym zgorszenia nie siał i sąsiadów Bogu ducha winnych do złego nie przywodził.

No ale po kilku dniach zacząłem się wycierać tu i ówdzie, nawet powiedziałbym, że szczególnie ówdzie, co nieoceniona towarzyszka mego życia uznała za zagrożenie dla klejnotów rodowych, jedynych zresztą, jakie posiadamy i z przedsiębiorczością właściwą zmotywowanej niewieście postanowiła mnie odblokować. Długo by opowiadać (sąsiedzi wciąż dzwonią z pretensjami, że o hałaśliwych remontach wypada zadzwonić i poinformować a używanie szlifierki kątowej i spawarki o 1 w nocy to jednak przesada) w każdym razie poskutkowało zrzucenie na uprzednio podstawione pod balkon kowadło.

Nie do końca mogę się jeszcze pozbierać po tym wszystkim szczególnie, że o 1 w nocy było nieco ciemno i połowica trochę na oślep jechała szlifierą itd. ale przecież każda kuracja niesie skutki uboczne a zresztą jakie to ma znaczenie skąd wyrastają ręce, pomijając, że 99% populacji nie może się podrapać między łopatkami a ja mogę i to nogą!
Nie mam racji a i tak maździory witosieją w terpentynie!
Z Globalnym uważaj Pan, on tylko udaje tępotę! Potem wciąga do jamy i zagryza!© Remuszko.
Ukłony, maziek

ANIEL-a

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 701
  • a może tak pomóc dzieciakom? kliknij ikonkę IE ;)
    • Zobacz profil
Re: Kapuściński, Domosławski, Bartoszewski
« Odpowiedź #12 dnia: Marzec 01, 2010, 10:48:25 pm »
maziek po prostu mistrzowska forma

 ;D ;D ;D

Przesyłam więc postulat do żony - więcej szlifierki  ;D ;D ;D

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4462
    • Zobacz profil
Re: Kapuściński, Domosławski, Bartoszewski
« Odpowiedź #13 dnia: Marzec 01, 2010, 11:55:18 pm »
Przed chwila rzucilam jednym okiem (moze nie doslownie;)) na Domoslawskiego u Lisa.Otoz na pytanie ktore sformulowalam tutaj pare postow temu: dlaczego D. nie zapytal Kapuscinskiego o te wszystkie drazliwosci podczas ich rozmow...tenze odpowiedzial ze nie sadzil iz bedzie pisal jego biografie, ponadto nie sadzil ze Kapuscinski umrze (?!)...a mnie sie nasuwa porownanie do wzorcowych rozmow Beresia z Lemem: skoro D. 9 lat rozmawial z K. to mial szanse na Tako rzecze...Kapuscinski :)
Zaczyna mnie draznic nachalna promocja tej ksiazki.Zeby tylko nie bylo z nia jak z wiadomym filmem Zulawskiego;)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Hokopoko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2338
    • Zobacz profil
Re: Kapuściński, Domosławski, Bartoszewski
« Odpowiedź #14 dnia: Marzec 02, 2010, 05:01:45 pm »
Wydaje mi się, że zadawanie Kapuścińskiemu pytań typu: „Ryśku, po co ci te kłamstwa o znajomości z Che Guevarą i Lumumbą, przecież i tak jesteś wielkim pisarzem?” - nie miało  sensu, a dla obu stron byłoby skrajnie trudne - niezręczne.
Nie bardzo mogę zogniskować Twoje stanowisko (jeśli rozumiem głównie masz za złe Bartoszewskiemu, że stał się hamulcowym) ale IMO jeśli zadawanie takich pytań było rzeczywiście niezręczne - w znaczeniu, że wydawało się p. Domosławskiemu niewłaściwe (a nie, że bał się je zadać) - to tym bardziej nie powinien robić tego po śmierci niedoszłego interlokutora (co się zmieniło?). Lub, jak sam piszesz, odczekać 30 lat. Lub, przekazać te materiały komuś "niezamieszanemu". Gdyby chodziło tylko o prawdę, to te dwie ostatnie formy byłyby najwłaściwsze. Ale może chodziło o wywołanie drobnego skandalu dla darmowej reklamy, co zazwyczaj robi się dziś pod szyldem prawdy i całej prawdy i jest to już standard. Jeśli tak, to pewne, że dla Bartoszewskiego standardem to nie jest, nie był wychowany w takich czasach. Przypuszczam, że dla niego sam zamiar wywołania skandalu i to przez przyjaciela jest nikczemny i tym był tłumaczył - faktycznie obiektywnie niefortunną wypowiedź.

Ale przecież skandal został w dużej mierze wywołany pretensjami tych, co stoją za Kapuścińskim - nawet jeśliby Domosławski to ukartował, to ci dali się w te machinacje elegancko wciągnąć.

Po tym, jak przeczytałem ostatnie rewelacje Illga, to może się jednak skuszę, żeby przeczytać - jak książka trafi do biblioteki, bo rzucać groszem, to bez przesady  ;D