Autor Wątek: Lem a agresja USA (i Polski tez) na Irak  (Przeczytany 42233 razy)

Kagan

  • Gość
Re: Lem a agresja USA (i Polski tez) na Irak
« Odpowiedź #60 dnia: Maj 08, 2006, 04:49:41 pm »
Masz raczej naiwne spojrzenie na terroryzm. Teroryzm mozna zwyciezyc tylko likwidujac jego powody. Inaczej jestesmy w stanie tylko zabic kilku terrorystow, ktorych szybko zastapia inni. Waszyngton, Pilsudski, Mandela, Mugabwe i wielu innych znanych politykow zaczynalo jako terrorysci. Poniewaz zwyciezyli swych wrogow, to sa teraz znani jako glowy panstw. Inni tez chca isc ich droga i tez probuja szczescia. Irlandczycy wywalczyli sobie terroryzmem wlasne panstwo, podobny cel chca teraz uzyskac Baskowie i Kurdowie. Dopoki ich wymogi nie beda spelnione, dopoty bedzie terroryzm. Szczegolnie, ze zachod pomaga antyrosyjskim terrorystom w Czeczeni, stad wschod wspiera terroryzm w kraju Baskow, i tak sie krag zamyka... Terror to bron slabszego. Zwyciezki terrorysta zostaje mezem stanu (Mandela), a ten, ktory przegrywa ginie w nieslawie i zapomnieniu jako zwykly kryminalista...
Pozdr. :)

Cytuj
Nie, skądże znowu! Terroryści są terrorystami i tyle. I w zasadzie należy ich wybić.
Mówię o zachowaniu Rosji w czasie wojny w Czeczenii. O poglądach też świadczy to o czym nie mówimy a nie tylko to o czym mówimy i jak.
Otóż pytam dlaczego tak chętnie oceniamy grzechy USA a Rosji, co jest pod bokiem, mamy przemilczać ?
Dodam, że w zasadzie lubię Rosjan i nie lekceważę ich lecz cenię ale ..to jest system, układ oraz zaszłości historyczne, które powodują, że Rosja jest potencjalnie groźna. W każdym razie tak się zachowuje.


Kagan

  • Gość
Re: Lem a agresja USA (i Polski tez) na Irak
« Odpowiedź #61 dnia: Maj 08, 2006, 04:54:29 pm »
PS: Ameryka jest daleko, i raczej nam ani nie pomoze, bo nie ma z czego (sama ma olbrzymie dlugi), ani tez nam specjalnie i nie zaszkodzi (Warszawy USAF raczej nie zbombarduje). A Rosja jest tuz za granica... Ja bedac Kaczka nie draznil bym niedzwiedzia, szczegolnie w Wilnie, ktore nam Litwini podstepem odebrali korzystajac z tego, ze kiedys (rok 1939) tez mielismy podobnie antyrosyjskie i podobnie naiwnie prozachodnie wladze...

Cytuj
Masz raczej naiwne spojrzenie na terroryzm. Teroryzm mozna zwyciezyc tylko likwidujac jego powody. Inaczej jestesmy w stanie tylko zabic kilku terrorystow, ktorych szybko zastapia inni. Waszyngton, Pilsudski, Mandela, Mugabwe i wielu innych znanych politykow zaczynalo jako terrorysci. Poniewaz zwyciezyli swych wrogow, to sa teraz znani jako glowy panstw. Inni tez chca isc ich droga i tez probuja szczescia. Irlandczycy wywalczyli sobie terroryzmem wlasne panstwo, podobny cel chca teraz uzyskac Baskowie i Kurdowie. Dopoki ich wymogi nie beda spelnione, dopoty bedzie terroryzm. Szczegolnie, ze zachod pomaga antyrosyjskim terrorystom w Czeczeni, stad wschod wspiera terroryzm w kraju Baskow, i tak sie krag zamyka... Terror to bron slabszego. Zwyciezki terrorysta zostaje mezem stanu (Mandela), a ten, ktory przegrywa ginie w nieslawie i zapomnieniu jako zwykly kryminalista...
Pozdr. :)



TYTAN

  • Gość
Re: Lem a agresja USA (i Polski tez) na Irak
« Odpowiedź #62 dnia: Maj 12, 2006, 11:26:45 am »
Zgodność poglądów w społeczeństwie demokratycznym bądź innym jest podstawą funkcjonowania tego system. Wynika z tego że aby dane państwo mogło realizować projekty ekonomiczne drogą np. Agresji, to musi uzyskać poparcie wyborców. Najłatwiejszą drogą uzyskania poparcia jest odwołanie do prymitywnych popędów ludzkich i przypisania im potrzeby ich spełnienia. Na takiej samej zasadzie opiera się reklama. Jeżeli powodem agresji jest ochrona demokracji światowej przed bronią biologiczną bądź przekazanie danej kulturze lepszych wzorców to daną informacje odbiera się jako oczywistą i niepodważalną. Inną sprawą jest samo prawo wojny które gdy sią spełnia w postaci konfliktu to tym samym wywołuje cały proces związany z nim. Wojna zawsze ma wygranych i przegranych, wygrana pozwala na uzasadnianie swojej racji, powodów ataku czy wręcz niewinności wynikającej z pseudo demokratycznej chęci polepszenia sytuacji na świecie. Takie uzasadnienia trafiają do opinii publicznej i mają na celu kolejne wybory. Jeśli ogół społeczeństwa wyrazi dezaprobatę dany tyran upada, jednak nie ma to większego znaczenia ponieważ wojna po pierwsze jest zjawiskiem które zaczęło się już bardzo dawno temu i trwa nadal w rożnych formach, a pokój jest paradoksalnie czynnikiem wyzwalającym agresje. Można się słusznie zastanowić nad aspektem moralnym zakłamania opinii publicznej jednak to nie umniejsza brutalnej natury ludzkiego gatunku.

Kagan

  • Gość
Re: Lem a agresja USA (i Polski tez) na Irak
« Odpowiedź #63 dnia: Maj 13, 2006, 12:52:42 pm »
Zgadzam sie z Toba. Dodal bym tez, ze tzw. demokracja jest tylko iluzja (p. teoria elit V. Pareto). Tu sie zgadzam z Lemem, ze czlowiek jest drapiezna MALPA. Tyle, ze nie popieram rozwiazywania problemow poprzez wojne. Z drugiej strony nie jestem pacyfista, i uznaje prawo napadnietego do obrony. W zwiazku z tym jestem calym sercem za Palestynczykami i Irakijczykami broniacymi sie przed inwazja amerykansko-syjonistycznego imperializmu...

Cytuj
Zgodność poglądów w społeczeństwie demokratycznym bądź innym jest podstawą funkcjonowania tego system. Wynika z tego że aby dane państwo mogło realizować projekty ekonomiczne drogą np. Agresji, to musi uzyskać poparcie wyborców. Najłatwiejszą drogą uzyskania poparcia jest odwołanie do prymitywnych popędów ludzkich i przypisania im potrzeby ich spełnienia. Na takiej samej zasadzie opiera się reklama. Jeżeli powodem agresji jest ochrona demokracji światowej przed bronią biologiczną bądź przekazanie danej kulturze lepszych wzorców to daną informacje odbiera się jako oczywistą i niepodważalną. Inną sprawą jest samo prawo wojny które gdy sią spełnia w postaci konfliktu to tym samym wywołuje cały proces związany z nim. Wojna zawsze ma wygranych i przegranych, wygrana pozwala na uzasadnianie swojej racji, powodów ataku czy wręcz niewinności wynikającej z pseudo demokratycznej chęci polepszenia sytuacji na świecie. Takie uzasadnienia trafiają do opinii publicznej i mają na celu kolejne wybory. Jeśli ogół społeczeństwa wyrazi dezaprobatę dany tyran upada, jednak nie ma to większego znaczenia ponieważ wojna po pierwsze jest zjawiskiem które zaczęło się już bardzo dawno temu i trwa nadal w rożnych formach, a pokój jest paradoksalnie czynnikiem wyzwalającym agresje. Można się słusznie zastanowić nad aspektem moralnym zakłamania opinii publicznej jednak to nie umniejsza brutalnej natury ludzkiego gatunku.