Autor Wątek: Lemcon 2019 - zaproszenie i garść informacji  (Przeczytany 738 razy)

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9879
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Lemcon 2019 - zaproszenie i garść informacji
« Odpowiedź #15 dnia: Sierpień 04, 2019, 10:34:17 pm »
Czekaj, to co konkretnie wydaje Ci się dyskusyjne w w/w tytule prelekcji?
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9879
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Lemcon 2019 - zaproszenie i garść informacji
« Odpowiedź #16 dnia: Sierpień 16, 2019, 11:09:38 pm »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9879
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Lemcon 2019 - zaproszenie i garść informacji
« Odpowiedź #17 dnia: Sierpień 18, 2019, 08:21:39 pm »
Przybyłem, zobaczyłem, uczestniczyłem ;). Ze wspomnień, którymi warto się podzielić: moment, w którym Michał Cetnarowski przyznał, że ma świadomość, iż "Głosem Lema" w żadnym stopniu Lemowi nie dorównali (wypada docenić taką uczciwość), i kolejny, gdy W.O. powiedział głośno, co i ja mówiłem, że Dukaj jednak Mistrza przeskoczyć nie jest w stanie (podał jako przykład pozostawioną bez kontynuacji, co stanowi dowód klęski, "Pierwszą tercję Progresu"*), oraz ta chwila w kuluarach, kiedy Wojtek tłumaczył - po angielsku - gościowi z dalekiego Azerbejdżanu między jakimi punktami Krakowa rozgrywało się codzienne życie Lema (a obok podpisany ;) wcinał szarlotkę robiąc za tło). No i moment prywatnej satysfakcji gdy zaskoczyłem salę informacją, iż S.L. oparł "Solaris" na motywie wziętym z "Samotnej planety", nieskończenie lepiej rozgrywając ten sam pomysł, a zaraz potem ukłucie wstydu, gdy uświadomiłem sobie, że przypisałem w/w opowiadanie Weinbaumowi, podczas gdy napisał je Leinster (oczywiście, dokonałem sprostowania).

* Nawiasem podobnie poległ wcześniej Kołodziejczak kończąc "Dominium Solarne" po dwu tomach (plus opowiadania), i przerzucając się na fantasy.
« Ostatnia zmiana: Sierpień 18, 2019, 08:43:13 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4560
    • Zobacz profil
Odp: Lemcon 2019 - zaproszenie i garść informacji
« Odpowiedź #18 dnia: Dzisiaj o 12:11:15 pm »
Cytuj
gdy zaskoczyłem salę informacją, iż S.L. oparł "Solaris" na motywie wziętym z "Samotnej planety", nieskończenie lepiej rozgrywając ten sam pomysł, a
A jakie dałeś argumenty?
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9879
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Lemcon 2019 - zaproszenie i garść informacji
« Odpowiedź #19 dnia: Dzisiaj o 01:10:24 pm »
Nie było czasu dać jakichkolwiek. Panelistów było sporo, czasu niewiele (po godzinę na panel). Mam wrażenie, że - choć i tak przeciągałem swoje wypowiedzi ponad granice przyzwoitości - powiedziałem może 1/10 (jak nie 1/100) tego, co powiedzieć chciałem* (o rozwijaniu wątków mowy być nie mogło).

Przy czym, choć podobieństwo pewnych schematów jest uderzające - sprawdź sam:
https://archive.org/stream/Thrilling_Wonder_Stories_v35n02_1949-12/Thrilling_Wonder_Stories_v35n02_1949-12_djvu.txt
Szansa, iż Lem czytał - też niemała (polski przekład ukazał się w '58, w oryginalnych "Rakietowych szlakach"). Traktowałbym rzecz - tak już b. serio mówiąc - jako hipotezę do weryfikacji (kłania się sprawa "Bohaterskiego misia"), w dodatku nie własną (bo pokrewieństwa "Solaris" do w/w opowiadania wytykane były przez zachodnich krytyków SF - minimum jednego ;) - w ramach niekończącego się pokłosia sławetnej Lem Affair). Satysfakcja brała się tylko stąd, że mimo obecności na sali tylu tęgich głów byłem tam jedynym, mającym pojęcie o w/w paralelach.

* Zdążyłem powtórzyć swoją starą tezę, że Mistrz odcinał się od (amerykańskiej) SF przez jej pulpowość (gdyby standardy gatunku wyznaczali Wells z Stapledonem, to by się może nie odcinał; zwł., że - "Człowiek z Marsa" dowodem - ciągnęło Go do lasu ;)). Jako dowody (pop)kulturowego impaktu Lema wymieniłem twórczość Peteckiego (z naciskiem na powieść "Kogga z Czarnego Słońca"), tę knigę Benforda, co Ci ją kiedyś polecałem (jako realizację postulatu unikania domestyfikacji Kosmosu), a także autorów rodzimej social SF (co to chcieli inaczej niż S.L., ale nieświadomie kontynuowali tradycję Jego antytotalitarnych kawałków; potem jeszcze do Zajdla wróciłem - na etapie dyskusji o językowej inwencji - mówiąc o koalangu, i nadaniu przezeń nowego, futurologicznego, znaczenia słówku Klucz), no i krążącego nam nad łbami LEM-a-satelitę (chciałem jeszcze wspomnieć o Reynoldsie, który, w przeciwieństwie do Asimowa, opisując kosmiczną politykę, uwzględniał jak Mistrz przykazał, nieprzekraczalność pś - nie zdążyłem). Jako jednego z literackich protoplastów Patrona wspomniałem znów Żuławskiego (nie przebiłem W.O., który w Tworach F. zauważył nowszą generację gości z wyspiańskiego wesela ;)). Porównując S.L. z J.D. zarzuciłem temu ostatniemu zbyt silne zanurzenie w popkulturze (przywołałem - też połebkowo - analogie do W.J. Williamsa, Egana i stylistyki komiksów Jima Lee), oraz zatonięcie we własnych worldbuildingach - podczas gdy Lem zawsze o realnym świecie pisał. (Chciałem jeszcze wypomnieć Dukajowi ciągoty snobistyczno-elitarystyczne; i na to czasu zabrakło. Więc i nie rozwinąłem tego lingwistycznie, pokazując, jak lemowskie neologizmy udają słowa wzięte z mowy potocznej i tym samym w ucho wpadają, podczas gdy Jego następca urabia słówka nieco pretensjonalne, zdradzające przesadnie swoje naukowo-wysokokulturowe korzenie, i tym samym sztucznawo wypadające. Tak samo nie nachyliłem się nad worldbuildingową stroną "Bajek..."/"Cyberiady", choć planowałem.) Rzuciłem żartem, iż - w świetle obecnych mód w SF - paradoksalnie najnowocześniejszym dziełem Mistrza jest "Obłok..." (jest oczyczajowość, są kobity, ba, nawet komunizm dałoby się wpisać w jeden ciąg z tymi MacLeodami, o których gadaliśmy). Sugerowałem, iż społeczna niewidoczność - obserwowalnej w nakładach - popularności Lema może brać się stąd, że miłośnicy Dostojewskiego np. nie bawią się w hałaśliwe fanowanie, jak zwolenninicy "Star Wars" (a Mistrz to jednak biegun F.D.), acz i zdementowałem przy okazji twierdzenie, iż podkoszulki z S.L. nie istnieją (skrzacie, spodziewaj się zamówień ;)). No i jeszcze wywodziłem lemowsko-dukajową metodę zanurzania czytelnika w świecie przedstawionym (którą uznałem za rzecz w SF jednak spotykaną - "Diuna", "Aristoi", "Diaspora") od Heinleina (musiałem się z tego gęsto tłumaczyć ;)) i zapomnianych SF-ów Kiplinga, przywołując przy tym wiadome czarnodziurowe opowiadanie Aldissa jako wczesny przykład odpowiedniego dawania rzeczy słowa (gdzie nawiasowo dorzuciłem, że B.A. z Ballardem nie okazali się jednak Mesjaszem SF, więc Lem musiał sam).
« Ostatnia zmiana: Dzisiaj o 02:52:28 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki