Autor Wątek: Właśnie się dowiedziałem...  (Przeczytany 1043507 razy)

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4601
    • Zobacz profil
Re: Właśnie się dowiedziałem...
« Odpowiedź #3360 dnia: Lipiec 15, 2012, 04:56:38 pm »
Cena na stronie WL: papierowy - 53,91zł , ebooka - 44,90zł (żadna różnica).
Dzisus, jak to żadna różnica  :o ?! Pani kuchana, to 5 piw w Biedronce! Pani twierdzi, że 5 piw i nie ma różnicy? Pani to powie pierwszej napotkanej męczyźnie, a szczególnie pod sklepem! Świat się kończy...

Przepraszam...to się nie powtórzy...  :-[
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

ANIEL-a

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 701
  • a może tak pomóc dzieciakom? kliknij ikonkę IE ;)
    • Zobacz profil
Re: Właśnie się dowiedziałem...
« Odpowiedź #3361 dnia: Lipiec 15, 2012, 06:08:39 pm »

Wzięłam pierwszy z brzegu ebook WL - Król bólu Dukaja. Cena na stronie WL: papierowy - 53,91zł , ebooka - 44,90zł (żadna różnica). Na woblinku ebook kosztuje tyle samo - 44.90zł. Więc?


Mnie też zastanawia tak mała (wybacz, Mężczyzno spod Biedronki) różnica w cenie książki i e-książki - w końcu sprzedają je zwykle te same wydawnictwa, więc odpada też koszt redakcji, korekty, składu itp. Widzę 2 możliwości: albo wydawnictwa uważają, że posiadacze czytników to banda bogatych snobów, co kupią w każdej cenie, bo kupują nie celem czytania, a chwalenia się albo też próbują w bardzo krótkim czasie odebrać pieniądze zainwestowane w oprogramowanie, serwery i takie tam. Ja czytnik miałam (zepsuliśmy go z mężem wspólnym wysiłkiem  ;) ) i wielce sobie chwaliłam. Taki kindle ma swój format dedykowany, ale spokojnie pozwala też na użytkowanie plików w formacie pdf, doc, rtf a nawet txt. Czasem tylko trochę gorzej mu szło zmiana wielkości czcionki. 

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9885
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Właśnie się dowiedziałem...
« Odpowiedź #3362 dnia: Lipiec 15, 2012, 06:38:24 pm »
ANIEL-o witaj! (Brzmi znacznie lepiej, niż Pamelo żegnaj! ;).)

Z tymi cenami książek to jest jeszcze zabawniej. Fani narobili fanowskich przekładów powieści powiązanych z moim filmidłem więc przy okazji fantastycznych sabatów (vel konwentów i imprez pokrewnych) gadałem o ew. wydaniu tego z przedstawiciel(k)ami paru wydawnictw specjalizujących się w fantastyce, zwł. tej mniej wartej ;). Dowiedzialem się, że wydrukowanie przeciętnego nakładu powieści SF na krajowy rynek zamyka się max. w kosztach ok. 10 tys. (plus - góra - drugie tyle do odpalenia wydawcom anglojęzycznego oryginału), natomiast cala rzecz rozbija się o dystrybucję, zbyt etc.

Czyli, gdy idzie o cenę - jak pisze olka - w pośrednikach rzecz.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 15, 2012, 06:42:18 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

HokoPoko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2377
    • Zobacz profil
Re: Właśnie się dowiedziałem...
« Odpowiedź #3363 dnia: Lipiec 15, 2012, 07:24:10 pm »
Ale to papier. W przypadku ebooków pośredników jest dwóch - wydawca i sprzedawca, albo jeden w self-publishingu - tylko sprzedawca. Koszt wydania to korekta, redakcja i skład, pierwsze dwa odpadają, gdy wydaje wydawnictwo wcześniejsze wydanie papierowe. Skład dochodzi, bo dla formatów ebookowych trzeba to zrobić od nowa - ale to jest koszt dniówki. W self-publishingu skład można sobie zrobić samemu, to żadna filozofia, kwestia obsługi paru programów.

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10842
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Właśnie się dowiedziałem...
« Odpowiedź #3364 dnia: Lipiec 15, 2012, 10:14:24 pm »
Mnie też zastanawia tak mała (wybacz, Mężczyzno spod Biedronki)...
O przepraszam bardzo, ja sobie bardzo wypraszam. Ja pod osiedlowym stoję!

Czy nie nadmiernie się doszukujecie mechanizmów rynkowych tam, gdzie ze względu na wzgląd ich nie ma? Ja mam wrażenie że w tej chwili czytelnik elektroniczny jest dwóch typów - taki co wszystko skręci i z darmo przeczyta i taki, który z wyboru (takiego czy innego) pragnie (musi) czytać książkę na czytniku. Pierwszy typ jest dla rynku tylko kosztem i zagrożeniem, a drugi jak na razie sam nie liczy się szczególnie z kosztami. Ponieważ gdyż, jeśli zamierza czytać książkę elektroniczną nie na laptopie czy kompie stacjonarnym tym bardziej - to musi wydać kilkaset złotych najmniej, żeby sobie onże czytnik kupić, w porywach do dwóch patyków, jak chce ajpadła. To znaczy może sobie kupić za te pieniądze co najmniej 20 nowiusieńkich, papierowych, pachnących drukiem książek - i jeszcze mu na 5 piw wystarczy, a nawet na flaszkę, jak się postara. Idąc dalej on na tychże czytnikach (mam na myśli pierwszy, potem drugi po tym pierwszym etc.) może sobie tę książkę zakupioną zainstalować przeważnie nie więcej niż 3 razy - czyli znów jest na minusie, bo za czwartym razem będzie sobie musiał to od nowa kupić, a ja mam w domu książki sprzed DWŚ i mają się dobrze (nie mówiąc o atlasach anatomicznych z XIX wieku, które mają się jeszcze lepiej ;) ). Pożyczyć też za bardzo nie może, chyba, że razem z e-okładkami... I tak dalej masa tego typu drobiazgów - zmierzam do tego, że obecnie książki elektronicznej nie kupuje biedny, bo go nie stać na papier, tylko bogaty, bo go stać na e-zawartość. A cena tejże jest odbiciem owej sytuacji, jak to na rynku bywa.
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

HokoPoko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2377
    • Zobacz profil
Re: Właśnie się dowiedziałem...
« Odpowiedź #3365 dnia: Lipiec 16, 2012, 07:53:41 am »

Czy nie nadmiernie się doszukujecie mechanizmów rynkowych tam, gdzie ze względu na wzgląd ich nie ma?

A co to znaczy?  ::)

I o co idzie z tymi trzema razami? Zabezpieczenia?  Kto wie jak, zdejmuje te drymy w pięć sekund. Zresztą juz od tego odchodzą, teraz modne są znaki wodne, czyli gdzieś w pliku zaszyfrowane (albo jawne) dane właściciela. Co będzie rodzić inne problemy, ale kopiować można to do woli.

Poza tym, co ajpadł ma wspólnego z czytnikiem? To jest zwykłe świecidło i nie ma nic wspólnego z papierem elektronicznym, czyta się na tym nie lepiej niz na monitorze. Czytnik z sześciocalowym ekranem to jest koszt 400 - 600 zł.

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10842
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Właśnie się dowiedziałem...
« Odpowiedź #3366 dnia: Lipiec 16, 2012, 10:34:52 am »
Wiesz, nie każdy chce zdejmować te zabezpieczenia, po prostu ;) . Czytnik tak, jako napisałem, kilkaset złotych, ale dla wielu osób kilkaset złotych to jest KILKASET ZŁOTYCH - szczególnie, że książki potem też nie są za darmo (a w każdym razie nie wszystkie). Odpowiadając na pytanie "co to znaczy" - to znaczy, że mądrzy, którzy tym handlują na razie pokładają ufność w ludziach, którzy kupują e-książki nie ze względów merkantylnych tylko "ideowych" bądź "praktycznych" (bo chcą mieć, bo wygodniej w ich przypadku) itd. I dlatego ta cena tak mocno się nie różni - bo te osoby i tak kupią.
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

Terminus

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 731
  • AST-Pm-105/044 Uniwersalny Naprawczy
    • Zobacz profil
Re: Właśnie się dowiedziałem...
« Odpowiedź #3367 dnia: Lipiec 16, 2012, 12:24:56 pm »
Z ubolewaniem stwierdzam, że nikt nie zrozumiał o czym pisałem. Może rozwinę to kiedyś w jakiejś dłuższej postaci. Póki co, podoba mi się uwaga Maźka o książkach sprzed 1939 r. gdyż jest to choć krok w stronę tego, co miałem na myśli. Dodam pozostając w temacie, że nie dawniej niż 10 dni temu grzebałem w pudle z książkami jednego z paryskich antykwariatów, i udało mi się bez większych problemów, i niezwykle tanio (w przybliżeniu 4 euro) kupić książkę z 1739 r. (oraz kilka innych XIX wiecznych w cenie śmiesznej i doskonałym stanie). Z wiadomych przyczyn nie było to s-f, ale spodobałaby się Wam. Ujmę to teraz delikatnie: ludzi, którzy uważają że obcowanie z taką książką jest równoważne w kategorii doznań z obcowaniem z 6-calowym ekranem Sony Readera, należy wysłać co najmniej na długie wakacje, z rodzaju tych 'wakacji bez prądu' o Ojców Kamedułów czy kogośtam, gdzie odcinają cię od XXI w. na jakiś czas, byś doszedł/a do siem.  Teraz właśnie powinienem dodać akapit o rozróżnieniu między poznawaniem treści, a obcowaniem z książką. Ale praca czeka, a póki co straciłem nadzieję że to wyłożę.

Dodam, że czytniki ebooków jako takie rozczarowały mnie. Przede wszystkim, jako naukowiec potrzebuję czytnika który będzie miał fizyczny rozmiar kartki a4, bo tylko w takim formacie można czytać fachowe artykuły. Skalowanie ma mizerne rezultaty, zoom-in i zoom-out co 5 sekund (by np. zobaczyć szczegóły wykresu lub wzoru) nie wchodzi w grę. Od 1998, kiedy w SciAM przeczytałem o pierwszych testach elektronicznego papieru, czekam cierpliwie na pojawienie się takiego czytnika. Widziałem ich już dziesiątki, jak narazie wszystkie tylko wzbudzają (ze względu na swój rozmiar) mój wielki smutek. Taki dobry wynalazek, a tak spieprzony marketingowo koncept tego urządzenia. I to chyba głównie dlatego, że nikt nie rozumie jak ważna czasem jest fizyczna forma pewnej treści. Eh...

HokoPoko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2377
    • Zobacz profil
Re: Właśnie się dowiedziałem...
« Odpowiedź #3368 dnia: Lipiec 16, 2012, 01:23:06 pm »
Term, a nie znalazłeś czasem w tym pudle ręcznie przepisywanych i ilustrowanych ksiąg sprzed ery Gutenberga? Bo widzisz, jak druk wchodził do użycia, to wielu twierdziło, iż ludzi, którzy uważają, że obcowanie z taką ręcznie przepisywaną księgą jest równoważne w kategorii doznań z obcowaniem z maszynowym drukiem, należy wysłać co najmniej na długie wakacje, z rodzaju tych wakacji u Ojców Kamedułów czy kogośtam, gdzie odcinają cię od XV w. na jakiś czas, byś doszedł/a do siebie.  ::)

Co do rozczarowań, to też uważam, że funkcjonalnością czytniki jeszcze książkom ustępują, ale to przecież jest świeżutka technologia. A wyświetlacze A4 też mi się marzą, w sam raz by było zamiast monitora do komputera i nie męczyłoby oczu.

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4561
    • Zobacz profil
Re: Właśnie się dowiedziałem...
« Odpowiedź #3369 dnia: Lipiec 16, 2012, 02:43:48 pm »
Też pomyślałem o tym co Hoko. Drukowana seryjnie musiała być feee.
I szczerze pisząc, jest różnica.
Tym niemniej blisko mi do Terminusa. W tym temacie.
Trochę podobne odczucie sugerowałem w wątku muzycznym. Tu szybko się zmieniło.
 Winylowy, wiercący się czarny (na ogół) krążek - srebrny, niewidoczny -  teraz plik w kosteczce odtwarzacza.
I choć  względy praktyczne wołają "za", to jak zobaczę... Smuga światła na rowku wirującego czarnego talerza. Po kolorze tego rowka odczytywałem obietnicę muzyki (głośniej/ciszej - ostre przejście/łagodne), zanim opuściłem igłę. Do teraz, wiele utworów ma dla mnie formę cieniowanej czarnej obręczy. Tak je widzę, zanim usłyszę.
Z książką chyba podobnie. Jest samodzielnym przedmiotem. Jej grafika wchodzi w bezpośrednią relację z moją głową. Można zagiąć, podkreślić, rzucić byle gdzie, wysmarować smalcem z kanapki...
Jest trochę jak człowiek. Ma ciało i duszę. Splecione.
O powąchaniu już pisano.
Bez pośrednika. I bateryjki.
Cena?
Nie żartujcie. Taniocha. Gorzej z miejscem. Tu jestem już zablokowany. Dlatego polubiłem biblioteki.
A u kamedułów bywam prawie corocznie. :)
Ale nie jako pacjent. Ani pątnik.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 16, 2012, 03:03:06 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10842
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Właśnie się dowiedziałem...
« Odpowiedź #3370 dnia: Lipiec 16, 2012, 06:17:45 pm »
Ale, w sumie, trudno obiektywnie twierdzić, że nasze przyzwyczajenia z ubiegłej epoki mają jakiś wyższy sens, poza tym, że są (tylko - i aż) immanentnym składnikiem naszego osobistego świata. Więc z osobniczej perspektywy to może być bardzo ważne, tak jak powiedzmy zapach perfum, którymi skropiła się nasza pierwsza miłość w dzień, w którym pozwoliła się nam pocałować. Takie tam imponderabilia w gruncie rzeczy, niby nieistotne co do meritum, ale subiektywnie czasem wręcz sprawcze, wywoływacze pamięci. Z drugiej strony to jest mimo wszystko obok tematu właśnie, bo jak się kto nie wychowa na papierowych książkach, to mieć takowych w ogóle nie będzie, tak jak nam odebrany został cały świat "hippiczny" - i co z tego? Cierpimy, że nie mamy rumaków? Tęsknimy za codziennym przemieszczeniem się wierzchem? Ja nie. Ja nawet za filmem małoobrazkowym nie tęsknię ;) ... Choć na tym akurat się wychowałem i owszem, i mam całą masę niesamowitych wspomnień z tym związanych.

Dla nas, wydaje mi się, książka-ebuk będzie zawsze w jakimś sensie kaleka, nawet jak nie będzie się już czego czepić. Ale z drugiej strony pojawią się dzieła pisane na ebuki, wykorzystujące możliwości hipertekstu i tak dalej. Sądzę, że nie ma cudowniejszej wersji podręcznika czy książki popularno-naukowej, jak taka, która oferuje rozwinięcie treści w pożądanym przez nas kierunku. A sądzę że nie za długo i na powieść taką poczekamy (a może już takie są? Who knows...). Oczywiście taka książka będzie zawierała dużo więcej treści i nastąpi odwrócenie sytuacji - to w formie drukowanej będzie ona okaleczona. I to samo dotyczy art. stricte naukowych.

Co do ajpadła. Może to nie jest czytnik, może jest, nie wiem jaka jest definicja czytnika ;) ... Ale do czytania gazet i treści hipertekstowej z ilustracjami o wysokiej rozdzielczości nadaje się doskonale. Intuicyjne przybliżanie, oddalanie i tak dalej moim zdaniem jest to na takim poziomie, że nie ma się czego czepić, szczególnie, że robi się to tymi ręcami. A mój funfel, który posiada, jest zachwycony tym, że ekran świeci i można czytać w nocy. I weź tu dogódź wszystkim ;) ...

Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4601
    • Zobacz profil
Re: Właśnie się dowiedziałem...
« Odpowiedź #3371 dnia: Lipiec 16, 2012, 07:32:51 pm »
Maziek mnie troszkę uprzedził, aleć...w sumie, nie wiem dlaczego, stawiacie człeków przed takimi czarno- białymi wyborami. Dlaczego takie albo-albo? Kto korzysta z e ten jest bee;)
Są sytuacje kiedy taki buk jest naprawdę o wiele poręczniejszy - jeśli wgrany w nibyksiążkę. Co nie znaczy, że trzeba spalić papierowe książki i oślepnąć na ich - wymienione już - zalety. Podobnie z muzyką - jeśli chcesz słuchać z płyt, to słuchasz - nie musisz zgrywać na mp3 czy inksze wynalazki, a płyt się pozbyć. Ale weź te płyty zapakuj np. do samochodu.
Ja akurat korzystam dosamochodowo z kosteczek i to nawet nie odtwarzacza, bo zabieram - nie np. 30  płyt, tylko jedną małą kostkę flash...do USB ją...koniec porysowanych płyt, kłopotów z szukaniem po omacku, a to w schowku, a to w drzwiach, że nie tę płytę się zabrało itd. I na codzienne korkowe jazdy - styka.
Wszystko zależy od miejsca i możliwości. Jedno nie wyklucza drugiego. Korzystanie z e nie musi być równoznaczne z odrzuceniem antykwariatów. Korzystanie z kosteczek nie jest równoznaczne z wywaleniem płyt. Po co tak radykalnie?
Co do Ipada – też chciałam kolegą się wykręcić;) Mnie to jest w sumie zbędne - ale wariant podróżniczy: 2 razy w tygodniu lot – coś donetowego potrzebne - laptop swoje waży + torba - nie trzeba tego podpinać, odpalać itd. - tylko otwierasz. Mnóstwo funkcji. Bardzo dobre rozwiązanie. Oczywiście, że nie każdemu potrzebne.
Naprawdę wszystko to wysoce subiektywne.
W aplikacjach na Aj...jest fajny polski akcent pt. Milky Way:
http://antyweb.pl/polskie-milky-way-czyli-jak-sie-walczy-o-sukcesy-w-app-store/
I robi nawet wrażenie:)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4561
    • Zobacz profil
Re: Właśnie się dowiedziałem...
« Odpowiedź #3372 dnia: Lipiec 17, 2012, 01:08:10 am »
Cytuj
nie wiem dlaczego, stawiacie człeków przed takimi czarno- białymi wyborami. Dlaczego takie albo-albo? Kto korzysta z e ten jest bee;)
Oj tam, oj tam  :)
Nic takiego nie napisałem. A nawet wręcz przeciwnie. Każdy robi to co i jak lubi. I to jest cacy, a nie be. Przedstawiłem tylko swoje fobie. Ogony. Bo to są ogony ewolucyjne. Tak dla lepszego zrozumienia, jednostronnie.
Bo to wada, niezawiniona ale...
Jak już ten ogon jest, to lepiej go polubić. I szukać w nim przyjemności. A czytanie i słuchanie uważam za przyjemność. W drugim rzucie wiedza, poznanie itp.
 Nikogo nie zamierzam przekonywać do takiego oglądu. Wiem, że nie mam racji w sensie ratio.
Tak to zawybrzmiało?
Niechcący.
Cytuj
trudno obiektywnie twierdzić, że nasze przyzwyczajenia z ubiegłej epoki mają jakiś wyższy sens,
Jasne ,obiektywnie nie mają. Ale bądź tu obiektywny wobec siebie.
Większość muzy mam na cd. Analogi też, ale praktyczność pierwszego skazuje je na wyjątkowość. Przywykłem.
Sądzę, że z czasem i do kostek empetroistych.
 Jako uzupełniacza na różne sytuacje, drogowo-podróżnicze np.
Z książkami zostanę przy ogonie. Słuchać nie lubię, a zalet czytników, jak jest książka papierowa - nie widzę.
Z drugiej strony, czytam w necie. To chyba prawie to samo co te ebuki? Widzę zalety.
 Hipertekst? Jak najbardziej. Zwłaszcza dla sklerotyków. Taka lepsza forma przypisów.
 Widać - coś za coś.
Z szacunkiem i lekką zazdrością do czytajaco-słuchających nieco inaczej. :)
To kwestia wyłącznie pokoleniowa.
Nie wszyscy widać, nadają się do pełnej cyborgizacji. Stare modele bywają niekompatybilne na dziwnych poziomach.
Maziek, tylko nie czepiaj się ogona, bo ty ostatnio jakiś taki... ;)

« Ostatnia zmiana: Lipiec 17, 2012, 01:35:21 am wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

Terminus

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 731
  • AST-Pm-105/044 Uniwersalny Naprawczy
    • Zobacz profil
Re: Właśnie się dowiedziałem...
« Odpowiedź #3373 dnia: Lipiec 17, 2012, 11:55:15 am »
Obawiam się że problem mojej z Wami (wszystkimi, z grubsza, poza liv) niezgody wynika z olbrzymiej różnicy w stosunku do całego życia jako takiego. Poza tym, z braku definicji na początku tej rozmowy.  Mówiąc w skrócie, w życiu nie zaprzeczyłbym zaletom urządzeń cyfrowych. Chyba mylnie wyobrażacie mnie sobie jako żyjącego w jaskini przedgutenbergowskiego skrybę. Jestem numerykiem, pracuję z komputerami 23-25h dziennie, publikuję w pismach traktujących o wynalazkach które wejdą do codziennego użycia za 10-15 lat najwcześniej. Więc to chyba nieco mylne tak mnie sobie wyobrażać. Jednak - posłuchajcie sami siebie. Mp3 nadaje się "do korka", "do telefonu", ipad "do samolotu". Etc, etc. Określacie okoliczności towarzyszące czytaniu/słuchaniu, i zamiast skupić się na jakości samego czytania/słuchania/whatever, wymieniacie jak bogaty może być wachlarz rzeczy, które można robić razem z tym. Jakby uniwersalność i mobilność usprawiedliwiały wszystko.

[słychać sygnał syreny alarmowej i krzyk "error!"]

A co jeśli ja chcę robić tylko JEDNĄ rzecz naraz? Nie chcę czytac książki w metrze, wolę skupić się na tym gdzie jestem. Nie chcę słuchać muzyki w korku, wolę krzyczeć na Hindusów z wózkami z hipermarketu, uciekającymi przed moim zderzakiem (i żandarmerią)? Comprende?  Jeśli chcę skupić się na jakości, a nie ilości?

W tym ból. Kupiliście XXI wieczną wizję rzeczywistości przeżywanej na ekranach komputera. Myślicie, że naprawdę teraz ze mną rozmawiacie? Pamiętacie jeszcze ( z czasów przedgutenbergowskich ) czym jest prawdziwa rozmowa? Czy słowo prawdziwy ma jeszcze dla was jakiekolwiek znaczenie? Pamiętacie, że macie jeszcze fizyczne ciała? Że one umrą? Co wtedy zrobicie? Copier/Coller? Powodzenia.

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10842
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Właśnie się dowiedziałem...
« Odpowiedź #3374 dnia: Lipiec 17, 2012, 12:05:23 pm »
Napisz po prostu, że masz niepodzielną uwagę i nie będziemy Cię nękać ;) ...
Jest wolność, więc każdy ma prawo być idiotą!
© Krzysztof Grabowski, DEZERTER