Autor Wątek: Doktor Lem. Anegdoty  (Przeczytany 34379 razy)

lemolog

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 326
  • I love YaBB 1G - SP1!
    • Zobacz profil
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 24, 2018, 08:14:46 pm wysłana przez lemolog »

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9750
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Doktor Lem. Anegdoty
« Odpowiedź #151 dnia: Wrzesień 24, 2018, 07:30:22 pm »
Nawet nie wiedziałem, że dziś tak prosto wszystko znaleźć... ::) No nic, sadowię się wygodnie w fotelu i czekam czym nas tu jeszcze zaskoczysz...
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

lemolog

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 326
  • I love YaBB 1G - SP1!
    • Zobacz profil
Odp: Doktor Lem. Anegdoty
« Odpowiedź #152 dnia: Październik 19, 2018, 09:14:04 pm »
Anegdota XXVI
19 marca 1965 r.

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9750
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Doktor Lem. Anegdoty
« Odpowiedź #153 dnia: Październik 19, 2018, 09:37:43 pm »
Biblia i technologia? Ładnie się to z tym, o czym piszę w dyskusji "o 'Summie...'" splotło ;). Przy czym zastanawiam się skąd ów DR przed nazwiskiem Lema - forma grzecznościowa związana z nabytym (acz nieukończonym) wykształceniem medycznym (w końcu lekarzom się u nas zwykle doktoruje), czy efekt redaktorskiego przekonania, że jak kto mądry, to ani chybi z doktoratem (przypomina mi się jak na liście uczestników jednej konferencji figurowałem - w wyniku kreatywnego myślenia jej obsługi - jako doktor inżynier, co z dość ostrą ironią sprostowałem).
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4520
    • Zobacz profil
Odp: Doktor Lem. Anegdoty
« Odpowiedź #154 dnia: Październik 21, 2018, 08:47:54 pm »
Anegdota XXV
Drobna nieprzyjemność w życiu studenta-medyka:

Na ulicy Śląskiej 9 w Krakowie, nowoczesnej dzielnicy rozwijającej się podczas dwudziestolecia międzywojennego w pobliżu kompleksu wojskowych szpitali i okalających centrum miasta Alej Trzech Wieszczów, w latach 45-47, mieszkał też inny uciekinier z Lwowa - Zbigniew Herbert.
Pewnie się nie raz nie dwa, mijali.
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10778
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Doktor Lem. Anegdoty
« Odpowiedź #155 dnia: Październik 21, 2018, 10:16:42 pm »
Ciekawe, czy to przypadkowa zguba, czy o uniknięcie kamaszy chodziło :) .
Nie mam racji a i tak maździory witosieją w terpentynie!
Z Globalnym uważaj Pan, on tylko udaje tępotę! Potem wciąga do jamy i zagryza!© Remuszko.
Ukłony, maziek

lemolog

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 326
  • I love YaBB 1G - SP1!
    • Zobacz profil
Odp: Doktor Lem. Anegdoty
« Odpowiedź #156 dnia: Marzec 03, 2019, 07:20:01 pm »
Anegdota XXVII

Pracował... Wojna... Niewola...


Czekali z niewoli...


I doczekali się!

« Ostatnia zmiana: Kwiecień 02, 2019, 11:31:27 pm wysłana przez lemolog »

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4520
    • Zobacz profil
Odp: Doktor Lem. Anegdoty
« Odpowiedź #157 dnia: Marzec 03, 2019, 10:21:16 pm »
Brakowało mi Twoich anegdot. Cieszę się, że kontynuujesz  :)
Pozwolisz na wciśniecie 3 groszy?
Ciekawe te historie wojenne, nie zbadane, zwłaszcza epizod włoski, który Orliński uznał za fikcyjny. Niby słusznie, ale... rok 15 faktycznie odpada, jednak 17-18? Bitwa nad Piavą zamiotła ten front dopiero w czerwcu 1918.
Kiedy dokładnie Samuel wyszedł z rosyjskiej niewoli?
Patrzę tak i patrzę na te nazwiska...
Cytuj
I doczekali się!
Nie wszyscy - w sumie tylko Samuel został. A pozostali, gdzie?
Wspierając się góglem... szef katedry - Antoni Jurasz po wojnie odszedł do Poznania.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Antoni_Jurasz_(otolaryngolog)
Ale co z Ignacym Wieserem? Brakuje go w powojennym spisie - jest vacat.
Tymczasem, powinien być, bo... (ale może piszący artykuł zaburzył chronologię?)
...W 1920 r. przeniósł się do Poznania. Początkowo lwowska katedra musiała się zadowolić skromnym, prowizorycznym ambulatorium. Przyjmowali w nim m.in. Ignacy Wieser i Samuel Lehm.  Starania  o  klinikę  szły  bardzo  opornie. Bezpośrednio  przed  I  wojną  światową  istniały gotowe  plany  kliniki  na 20 łóżek.  Z  pomocą Wydziałowi Lekarskiemu w budowie kliniki, którą otwarto  dopiero  16  maja  1924  r.,  przyszło  Ministerstwo Spraw Wojskowych.
strona 101
https://www.magazynorl.pl/wp-content/uploads/2016/09/2016_07-09-magazynorl.pdf
chyba jednak cofnął się do czasów przedwojennych - czyli Wieser znika po wojnie.
W powyższym artykule autor powołuje się na fundamentalną książkę, może w niej coś więcej ale nie mam do niej dostępu
https://archiwum.allegro.pl/oferta/zarys-dziejow-chirurgii-polskiej-plyta-pzwl-i5290445937.html
Klinikę na kilkadziesiąt łóżek zrealizował dopiero następny "szef"
 Teofil Zalewski

W 1917 roku otrzymał tytuł profesora nadzwyczajnego tytularnego, a 1 października 1919 roku został nominowany na profesora nadzwyczajnego i kierownika Katedry i Kliniki Otolaryngologii UJK we Lwowie. W 1923 r. został mianowany profesorem zwyczajnym. W przydzielonym przez Ministerstwo Spraw Wojskowych osobnym budynku po koszarach austriackich przy ul. Pijarów 6 utworzył 16 maja 1924 roku klinikę na 40 łóżek, z 5 łóżkami dla dzieci, laboratoriami i innymi gabinetami. 10 lutego 1927 roku uruchomił ambulatorium foniatryczne przy klinice. W latach 1934–1935 urządził oddział dla chorych na gruźlicę górnych dróg oddechowych. W klinice stworzył nowoczesne warunki pracy, zaopatrzył ją w najnowsze urządzenia, szkolił odpowiednie siły naukowe i pomocnicze. Habilitował trzech docentów: A. Dobrzańskiego (1929), W. Jankowskiego (1939) i T. Ceypka (1939).
W roku akademickim 1927/1928 był dziekanem, a w 1930 roku – prodziekanem Wydziału Lekarskiego

https://pl.wikipedia.org/wiki/Teofil_Zalewski
Został Orest Litwinowicz (jest kilka wzmianek ze Stanisławowa) z okresu "na czas wojny" i sługa Murawski co w wojsku był - i wrócił.
« Ostatnia zmiana: Marzec 03, 2019, 10:34:38 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4520
    • Zobacz profil
Odp: Doktor Lem. Anegdoty
« Odpowiedź #158 dnia: Kwiecień 02, 2019, 10:32:01 am »
Kartka z kalendarza  :)
110 lat temu niejaki Samuel Lehm - Polak, został absolwentem Uniwersytetu Franciszkańskiego w Lwowie.
Czyli ze co?
Zdał ostatni egzamin, obronił pracę dyplomową, dokonano urzędowego wpisu?
Pojęcia nie mam...

Mam nadzieję, że lemolog nie ma pretensji o "gościnne" skorzystanie z wątku bez pytania założyciela?
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9750
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Doktor Lem. Anegdoty
« Odpowiedź #159 dnia: Kwiecień 02, 2019, 10:59:30 am »
Urocza (bez ironii) i podnosząca na duchu jest ta samoidentyfikacja ludności o mojżeszowych korzeniach (poza Mistrzowym ojcem mamy tam - jak widać - Polaków Egre i Rothfelda*, oraz Polkę Silberstein) jako Polaków. Dobra szkoła rabina Ber Meiselsa. :)

* Ciekawe czy krewny wiadomego ministra?
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

lemolog

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 326
  • I love YaBB 1G - SP1!
    • Zobacz profil
Odp: Doktor Lem. Anegdoty
« Odpowiedź #160 dnia: Kwiecień 02, 2019, 10:48:44 pm »
110 lat temu niejaki Samuel Lehm - Polak, został absolwentem Uniwersytetu Franciszkańskiego w Lwowie.
Czyli ze co?
Zdał ostatni egzamin, obronił pracę dyplomową, dokonano urzędowego wpisu?
Pojęcia nie mam...

Zobacz "Anegdota II": Gazeta Lwowska od 03.04.1909 r.:
[02.04.1909 r.] Pani Maria Zofia Oktawia Pogonowska rodem ze Lwowa, pp. Jan Saphier rodem z Brzeżan i Samuel Lehm rodem ze Lwowa otrzymali na Uniwersytecie tutejszym stopień doktora wszech nauk lekarskich.

Mam nadzieję, że lemolog nie ma pretensji o "gościnne" skorzystanie z wątku bez pytania założyciela?

Na początku tego wątku napisałem: Zapraszam do uzupełnienia zbioru anegdot...
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 02, 2019, 10:57:52 pm wysłana przez lemolog »

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4520
    • Zobacz profil
Odp: Doktor Lem. Anegdoty
« Odpowiedź #161 dnia: Kwiecień 02, 2019, 11:37:03 pm »
Cytuj
Zobacz "Anegdota II": Gazeta Lwowska od 03.04.1909 r.:
Zobaczyłem  :)
Tylko dalej nie wiem, co oznacza data 2 kwietnia. Ona się powtarza w innych latach, z czego można by wnioskować, że to jakiś "stały" tradycyjny termin. Ale są też inne; styczniowe, marcowe, majowe, listopadowe grudniowe...
Co w danym dniu się wydarzyło, tego nie wiem; dzień rygorozy, czy może rada wydziału zatwierdzała decyzję, uroczyście wręczano papier czy jeszcze coś innego?
Nie widzę tu logiki, ni rocznej, ni semestralnej, a zapewne jakaś jest.
Druga kwestia, tożsamościowa - są Rosjanie, Rusini, Czesi a nawet Polacy z Rumunii, z rzadka nie ma nic w temacie za to zupełnie nie ma Żydów... i Niemców?? Choć są.
Aaa przepraszam - jeden Niemiec jest (str 28)  :)
Czy to absolwenci deklarowali tożsamość narodową, czy autor publikacji sam sobie to określił?
 - tej publikacji (z roku 1919);
http://dlibra.umed.wroc.pl/Content/180/106435+Bednarski.pdf
Cytuj
Na początku tego wątku napisałem: Zapraszam do uzupełnienia zbioru anegdot...
Kurtuazyjnie napisałem...na wszelki wypadek, bo ostatnio różnie działo się z "ojcami założycielami " wątków.
Z tym tak, z tym nie...eeep  8)
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 02, 2019, 11:50:39 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4520
    • Zobacz profil
Odp: Doktor Lem. Anegdoty
« Odpowiedź #162 dnia: Lipiec 10, 2019, 12:32:54 pm »
Cytuj
Druga kwestia, tożsamościowa - są Rosjanie, Rusini, Czesi a nawet Polacy z Rumunii, z rzadka nie ma nic w temacie za to zupełnie nie ma Żydów... i Niemców?? Choć są.
Aaa przepraszam - jeden Niemiec jest (str 28)  :)
Czy to absolwenci deklarowali tożsamość narodową, czy autor publikacji sam sobie to określił?
Chyba się wyjaśniło. W CK Imperium narodowość określano wedle języka, takie rubryki były w ankietach. Z jakiegoś względu nie można było deklarować jidisz czy hebrajskiego - nie było rubryczki?
Zatem większość Żydów którzy może i by chcieli tak się zidentyfikować a nie mogli, deklarowała język polski jako swój zostając w ten sposób statystycznymi Polakami.
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9750
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Doktor Lem. Anegdoty
« Odpowiedź #163 dnia: Lipiec 10, 2019, 07:57:20 pm »
Z jakiegoś względu nie można było deklarować jidisz czy hebrajskiego - nie było rubryczki?

Nie było. Przeglądając w Sieci dostępne materiały o wiadomym pogromie (i kwestiach związanych) wyczytałem, że w istocie nie istniała w owych dokumentach taka rubryczka, wolno było deklarować wyłącznie (z interesujących nas) narodowość/język polską/polski lub niemiecką/niemiecki.

W efekcie - owszem:
większość Żydów którzy może i by chcieli tak się zidentyfikować a nie mogli, deklarowała język polski jako swój zostając w ten sposób statystycznymi Polakami.

Przy czym i to był określony wybór kulturowo-polityczny (niekoniecznie dla pokolenia Samuela, ono mogło już mówienie po polsku wynieść z domu*, ale dla jego rodziców - niewątpliwie), w dodatku nieintuicyjny, można rzec, bo większość galicyjskich Żydów - na etapie wcześniejszym, kahałowo-gettowym - mówiła w domu w jidysz, po niemiecku (był to język żydowskich elit, przypuszczam, że również wcześniejszych generacji tych Lehmów), ew. po hebrajsku, dwa ostatnie stanowiły również oficjalne języki urzędowe gmin żydowskich (jidysz, mowę biedoty, traktowano pogardliwie jako żargon i zwalczano), przez co teoretycznie wszechstronnie łatwiej - i z powodów językowych, i politycznych - deklarowanie się jako Niemiec postrzegane było jako dowód silniejszej lojalności wobec cesarza - byłoby jej dokonać innej samoidentyfikacji.

(Nawiasem: nawet kwestia pisowni imion została wówczas upolityczniona. Np. polsko-niemiecki "Samuel" był dobrze widziany, żargonowy "Szmul" - passé. Ergo: patrząc na same imiona wcześniejszych Lehmów da się cokolwiek powiedzieć o ich statusie społecznym i stosunku do idei asymilacji.)

Poniekąd a propos:
http://cejsh.icm.edu.pl/cejsh/element/bwmeta1.element.ojs-doi-10_12775_KH_2016_123_3_02/c/KH.2016.123.3.02-10413.pdf

* Pomijam, że wkraczały wtedy na scenę nacjonalizmy (w tym syjonizm) sprawy komplikując.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 11, 2019, 12:28:30 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4520
    • Zobacz profil
Odp: Doktor Lem. Anegdoty
« Odpowiedź #164 dnia: Lipiec 15, 2019, 03:02:44 pm »
Umieszczę notatkę w tym wątku jako najbardziej pasującym, ponieważ sprawa dotyczy przede wszystkim Samuela, choć akurat dla mnie wynikła z okoliczności śmierci jego rodziców na Brajerowskiej 4.
O czym rozmawialiśmy tu;
https://forum.lem.pl/index.php?topic=1726.msg76675#new
 Przeglądając dostępne materiały uwagę zwrócił taki passus z książki Agnieszki Gajewskiej „Zagłada i gwiazdy”
"Rękopis życiorysu doktora Samuela Lehma, sporządzony przez niego po wojnie i dołączony do podania o pracę, zawiera informacje o tym, że jego matka Salomea Lehm zmarła w roku 1920, a ojciec Herman zmarł rok później, czyli w tym samym roku, kiedy urodził się Stanisław Lem, który otrzymał zresztą drugie imię po dziadku." str. 139

Wielce prawdopodobne jest, że oba zejścia można przesunąć o rok, co wynikałoby z zamieszonej przez lemologa notatki prasowej, czyli Sara (pierwsze imię Salomei) umarła w 1919, a Herman 1920.
A jeśli by tak było to nawiązując do kolejnego fragmentu książki Pani Gajewskiej;
"Mieszkanie przy ulicy Brajerowskiej nie należało do rodziny Lemów, nie wiadomo, kiedy dokładnie wprowadzili się pod ten adres, musiało to mieć związek z otwarciem prywatnej praktyki laryngologicznej doktora." - str. 140.

Jak ostrożnie sądzę, na podstawie dostępnych źródeł można dość precyzyjnie określić czas nabycia wzmiankowanego mieszkania. Podstawą wnioskowania będą książki adresowe i anegdotki przekazane przez Stanisława Lema.
Ale zanim przejdę do meritum – zarysuję romantyczne tło.
Zatem, dawno dawno temu... żyje  sobie młody lekarz – laryngolog, na tyle zdolny, że pracuje na Uniwersytecie Lwowskim.
szematyzm 1914

I cała kolekcja źródeł uzupełniających dotycząca tej posady oraz zdresu z Anegdoty XXVII lemologa na górze tej strony

 Niestety, nie zarabia tam zbyt dużo a zakochuje się w kobiecie, która pochodzi z rodziny raczej ubogiej, ale  za to ma "charakterek" (Lem-Bereś str. 10) – młodzi (choć już po 30-stce) zaręczają się jeszcze przed wybuchem wojny. Ich sytuacja materialna za wesoła nie jest i stąd zapewne mieszkają u ojca Hermana na Rzeźnickiej 14. Gdy wojna w sierpniu 1914 ostatecznie wybuchnie, nasz bohater trafi do wojska.
Tymczasem tam też, na Rzeźnickiej, Samuel przyjmuje pacjentów co potwierdzają kolejne książki adresowe;
 z 1908.. no, w tym czasie jeszcze pobierał nauki, więc może tylko mieszkał i "był kandydatem"?  :)  źródło od lemologa

 1913 już jest doktorem;

1916.

Ten ostatni wpis może dziwić, wszak wiemy, że Samuel został powołany (lub był ochotnikiem?) i w latach 1914-1918/19 przebywał jako wojskowy lekarz na wojnie (Przemyśl, a potem obóz jeniecki).
Widocznie na ten czas zawiesił praktykę choć adres został, co potwierdza taki wpis w Kalendarzu Galicyjskim z 1915.

Na podstawie powyższego z całą pewnością można stwierdzić, że do końca wojny jedynym adresem Samuela Lehma jest Rzeźnicka 14 (przy rodzicach).
Pytanie, czy oni też tam mieszkają, czy może ulegli panice w sierpniu 1914 i uciekli z miasta jak zrobił to jeden z członów ich rodziny?
Czytając wspomnienia z tej ewakuacji, a miała ona bardzo panikarski charakter, można wnosić, że nie – raczej nie pozwalał im na to wiek i być może, stan zdrowia. Zatem najpewniej przeczekali krótką okupację rosyjską a już w 1916 sprawy polityczne wróciły do jakiej takiej c.k. normy.
Podobnie wrócił wspomniany Lehm uchodźca.

Konkursik?  8)
A który to był taki zapobiegliwy?
Podaj jego imię.
Forma nagrody w trakcie ustalania.   ::)

    Wracając do przeszłosci...
Za to nie wrócił jego brat Samuel – ten akurat przebywał w obozie jenieckim. Zabiegi czynione przez narzeczoną, to jedna z kolejnych anegdot przytoczona przez Stanisława w rozmowie z Fiałkowskiem (str. 14) Nie będę jej streszczał, kto chce sam przeczyta - warto.
Faktem jest, że koniec końców powrócił i Samuel, co stało się u schyłku 1918 (wojna kończy się w listopadzie), lub na początku 1919. Niewątpliwie był już we Lwowie 30 maja 1919 – wszak to dzień jego ślubu (za P. Gajewską).
        Czy tak szybko przywiała go w rodzinne strony wyłącznie tęsknota za narzeczoną? Być może, ale niewykluczone też, że doszły go pogłoski o pogarszającym się zdrowiu rodziców, zwłaszcza matki.
Mamy zatem taki oto obrazek; młodą parę na ślubnym kobiercu, lekarza-weterana wojennego, który zamierza wrócić do praktyki lekarskiej, stęsknioną narzeczoną która cudem odzyskała ukochanego, powojenny nastrój euforii, wiosna, lecą bociany zatem i myśli o dzieciach... a z prozy życia; niemłodzi i być może schorowani, zatem wymagający opieki rodzice, oraz perspektywa mieszkania „na kupie”.
 Reasumując - na Rzeźnickiej 14 staje się zbyt ciasno.
(mimo tego, ze zniknął zeń intrygujący Adolf  :D).
     I w tym (ale nie o Adolfa mi...) bym widział główną przyczynę zmiany lokalu na, zapewne większy, przy ulicy Brajerowskiej 4. Ponieważ pod tym adresem zmarła wkrótce matka Samuela, co stało się w 1919 (przyzwyczaiłem się do tej daty) można z dużą dozą pewności stwierdzić, że mieszkanie na Brajerowskiej rodzina Lehmów wynajęła w roku 1919. Ostatecznie, co mniej prawdopodobne, w 1920.
Intuicja podpowiada mi, że wiążąc się węzłem małżeńskim młoda para miała już uwite gniazdko na nową drogę życia. Oczywiście na swoje intuicje nijakich dowodów nie posiadam, zatem czas kończyć ten odcinek.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 18, 2019, 10:11:01 am wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią