Autor Wątek: "Tylko Głupiec I Kanalia Lekceważy Genitalia"  (Przeczytany 55249 razy)

Q

  • Gość
Re: "Tylko Głupiec I Kanalia Lekceważy Genitalia"
« Odpowiedź #60 dnia: Październik 27, 2007, 06:59:18 pm »
Cytuj
Z łabędziami bardzo ładne. 99% ludzkiej działalności na tym mniej więcej polega.

Trafna uwaga. I równie bogata w znaczenia co sam fragmencik.

Cytuj
świetny język, wiele z Lema w Szulkinie czy odwrotnie...

Co i nie dziwota, bo większość twórców polskiej SF na Mistrzu się wychowała. Ba rzec mozna, ze polska SF przez lata tkwiła wręcz w cieniu Lema, i co ciekawe z tegoż cienia wyjście na gorsze raczej jej wyszło...

maziek

  • Gość
Re: "Tylko Głupiec I Kanalia Lekceważy Genitalia"
« Odpowiedź #61 dnia: Grudzień 04, 2007, 09:09:35 pm »
Ha, ha, ha, Mrożek życia nie przebije...

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,4731313.html

Q

  • Gość
Re: "Tylko Głupiec I Kanalia Lekceważy Genitalia"
« Odpowiedź #62 dnia: Grudzień 04, 2007, 09:59:19 pm »
Cytuj
Ha, ha, ha, Mrożek życia nie przebije...

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,4731313.html

Ha, ha... Nie tylko Mrożek, ale i niektóre historie o Tichym...

JTbadzKC

  • Gość
Re: "Tylko Głupiec I Kanalia Lekceważy Genitalia"
« Odpowiedź #63 dnia: Marzec 05, 2008, 03:42:44 pm »
Pozwalam sobie odświeżyć wątek takim oto cytatem:

Przybył (...) Matrycy Perforat, który dnia nie spędził, aby kogoś nie pocałkować, ten przywiózł na dwór wraz z sobą cyberowca niezwyciężonego, którego zwał Prądasem.

("Jak Erg Samowzbudnik Bladawca pokonał" z "Bajek Robotów")

Powala mnie tu to całkowanie, no i Prądas.

Q

  • Gość
Re: "Tylko Głupiec I Kanalia Lekceważy Genitalia"
« Odpowiedź #64 dnia: Marzec 05, 2008, 06:29:03 pm »
Cytuj
Powala mnie tu to całkowanie, no i Prądas.

 ;D ;D ;D
Wyobraziłem sobie właśnie jak Cię ów Prądas powala ;).

ps. a to Sapkowski:

"Wybuchnie trzecia wojna światowa. Szaleć będzie przyroda i szaleć będą ludzie, srożył się będzie diabeł. Z każdej strony wyzierać będzie ohyda i rozpacz. Antychryst przybędzie z mieczem i ogniem, a siłą jego będzie bluźnierstwo, a ramieniem jego - zaprzaństwo, a prawicą jego - zagłada, a lewicą - mrok. Prawe oko jego będzie krwią podbiegłe, lewe jako u kota zielone, dwie, miasto jednej źrenice mające. Przybędzie Gog z krainy Magog. Spadnie z nieba Gwiazda Piołun na trzecią część rzek, które staną się gorzkie i trujące, słońce stanie się czarne jako wór włosienny a księżyc czerwony jako krew. Zagrzmią trąby. I wyjedzie Czterech Jeźdźców. I będzie krucho z grzesznikami. Oj, niedobrze, niedobrze... Aj, aj... Wystraszyłem? Zażyjcie tabaki. Take it easy. Keep smiling.
Dlaczego niby to my mamy mieć takiego pecha? Husyci z gór Tabor i Oreb nie doczekali się, jak wiadomo, Nostradamus - wbrew jego fanom - nie sprawdza się ni na jotę, koniec świata w 1999 nie nastąpił, stacja "Mir" nie spadła na Paryż, na wybuch trzeciej wojny światowej też chwilowo nic nie wskazuje. Kto wie, może tam na górze nastąpiła zmiana planów? Może niebiańscy Joint Chiefs of Staff przyjęli nową doktrynę, ustalili nową strategię? Może przyjęli inny system wartości Może w ogóle się rozmyślili względem Armagedonu? Przecież tylko krowa nie zmienia poglądów.
/.../
A jeśli mimo wszystko, spyta ktoś szczególnie upierdliwy, jednak?
Jeśli jednak - to cóż, trudno. Niczewo, jak mówią sąsiedzi, nie podiełajesz. Będzie Apokalipsa. Ale zauważmy, że Apokalipsa to nie tylko horror, mroczne wizje i krucze krakania - Apokalipsa kończy się wszak happy endem. Gdy łagodny wiaterek rozwieje siarczane dymy i smród palonych trupów, wtedy zapanuje radość wielka i szczęśliwość w zaludnionej nielicznymi niedobitkami Nowej Jerozolimie, za złotymi murami, pod złotymi dachami. Będzie się tam jadło, piło, weseliło, grało na cytrach i tańcowało. A na zewnątrz murów zostaną jeno, cytuję za św. Hieronimem, canes et venefici, psy i czarownicy.
Podoba mi się to nawet. Nie cierpię psów. A czarownicy są mi obojętni."


z felietonu "Dwójka i trzy zera"

Mieslaw

  • Gość
Re: "Tylko Głupiec I Kanalia Lekceważy Genitalia"
« Odpowiedź #65 dnia: Marzec 20, 2008, 12:32:53 pm »
Następnie Japończyk Hayakawa przedstawił nowy, wykoncypowany w jego kraju model domu przyszłości, osiemsetpiętrowego, z klinikami położniczymi, żłobkami, szkołami, sklepami, muzeami, zoologami, teatrami, kinami i krematoriami; projekt uwzględniał pomieszczenia podziemne na popioły zmarłych, telewizję czterdziestokanałową, izby upojeń i wytrzeźwień, sale podobne do gimnastycznych do uprawiania grupowego seksu (wyraz postępowych przekonań projektantów) oraz katakumby dla nieprzystosowanych ugrupowań subkulturowych.

Kongres futurologiczny

Q

  • Gość
Re: "Tylko Głupiec I Kanalia Lekceważy Genitalia"
« Odpowiedź #66 dnia: Marzec 20, 2008, 01:02:39 pm »
Cytuj
Następnie Japończyk Hayakawa przedstawił nowy, wykoncypowany w jego kraju model domu przyszłości, osiemsetpiętrowego, z klinikami położniczymi, żłobkami, szkołami, sklepami, muzeami, zoologami, teatrami, kinami i krematoriami

Cholera, brzmi wypisz-wymaluj jak opis próżniowego korabia Enterprise z serialu "Star Trek - The Next Generation"  :D :D :D.

A serio: były takie projekty, oj były...
« Ostatnia zmiana: Marzec 20, 2008, 01:07:16 pm wysłana przez Q »

qertuo

  • Juror
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 118
    • Zobacz profil
Re: "Tylko Głupiec I Kanalia Lekceważy Genitalia"
« Odpowiedź #67 dnia: Marzec 11, 2009, 02:37:22 pm »
Są takie wątki, które nigdy się ani nie wyczerpią, ani nie zestarzeją..
dorzucę więc tu od siebie:

"(...) nadlatuje ktoś: siedzi jak na koniu, ale koń nie ma kół; więc widocznie rower, ale rower nie ma dziobu, więc może rakieta; ale rakieta nie ma siodła. Nie wiadomo co leci, ale wiadomo kto w siodle: siedzi jak przyrośnięty, pogodnie uśmiechnięty, już jest blisko, już ich mija - a to sam Trurl konstruktor na przechadzce, a może na wyprawie swojej; z daleka każdy by poznał, że nie z byle kim rzecz."
Cyberiada, Wyprawa piąta A, czyli konsultacja Trurla


"(...) okazało się, że list można odczytać na trzysta osiemnaście sposobów.
Pierwszych pięć wariantów brzmiało: >>Karaluch z Młękocina dojechał szczęśliwie, ale szambo zgasło.<< - >>Ciotkę parowozu przetaczać na sznyclach.<< - >>Zaraęczyny masła nie odbędą się, bo zagwożdżono szlafmycę.<< - >>Ten, kto kogo ma lub nie ma, sam zawiśnie pod obiema.<< Oraz: >>Z agrestu, poddanego torturom, niejedno można wyciągnąć.<< "
Cyberiada, Bajka o trzech maszynach opowiadających króla Genialona


i jeszcze coś, przy czym zawsze muszę się uśmiechnąć, gdy słyszę jak pan Ferency czyta:

"— Cóż to — spytałem — pan pieszo? Czyżby znarowina (znarowienie się samochodu, to się zdarza)?"
Kongres futurologiczny

oraz, również z Kongresu:

"Można hodować hydroponicznie japońskie rośliny karłowate na kapeluszu, ale na szczęście można ich też nie hodować i nie nosić."


na koniec jeszcze jedna scena - (chociaż Lem, w jednym z wywiadów z prof. Jarzębskim, powiedział: "Ja nie jestem z pisarzy, których zapleczem, poparciem, jest wyobrażenie wizualne. Ja właściwie nic nie widzę pisząc, ja pracuję w materii językowej.", to dla mnie najzabawniejszy właśnie w poniższym fragmencie jest obraz Ijona; to, jak ja go widze, z tym piernikiem..)

"Doktor Hous podniósł głowę znad gazety.
- To osobliwie zabawna historia - powiedział wyciągając z szuflady torebkę pierników, które wysypał na talerzyk i przysunął do mnie. - Ja wiem, panie Tichy, że dla pana nie ma w tym nic zabawnego, ale zabawny jest każdy paradoks typu circulus vitiosus. Czy pan wie, co to jest lateralizacja?
- Owszem - odparłem, patrząc z niechęcią na moją lewą rękę, sięgającą po pierniki, choć nie miałem na nie najmniejszej ochoty. Nie chcąc jednak robić z siebie błazna, ugryzłem piernik. (...)
- Z tego, czego się dowiedziałem, wnoszę, że pański lewy mózg - bo my i tak czasem mówimy - wyraźnie dominuje, ale prawy jest nadprzeciętnie aktywny. Całkiem pewny tego nie jestem, wymagałoby to dłuższych badań.
- I gdzie tu paradoks? - spytałem, starając się możliwie nieznacznie odtrącić lewą rękę, bo znów pchała mi się do ust z piernikiem."
Pokój na Ziemi

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9557
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: "Tylko Głupiec I Kanalia Lekceważy Genitalia"
« Odpowiedź #68 dnia: Marzec 13, 2009, 11:25:23 am »
Niebeletrystyczne kawałki Lema też bywają genialne:

"Zarazki grypy to jedyne istoty w naszym kraju, nie znające trosk mieszkaniowych. Ostatnio wybrały sobie za lokal moją osobę i wprowadziły się (że tak powiem) do mnie siłą, a to złamanie biologicznej praworządności przykuło mnie na pewien czas do łóżka.
Tak się złożyło, że zabijałem, chorując, czas najróżniejszą lekturą. Miałem pod ręką trochę literatury współczesnej (Hłasko i Sagan), nieco rozmaitych dokumentów i pamiętników z czasów ostatniej wojny, a to opisy życia w obozach, relacje oskarżonych o niepopełnione winy, z wszelkich tam procesów, książeczkę o strategii atomowej i o wodorówkach — jednym słowem to wszystko, co lapidarnie określa się mianem „nowoczesności”.
Lektura ta, współdziałając z zarazkami grypy (o których można powiedzieć z najwyższą pewnością, że nie stosują środków antykoncepcyjnych i rozmnażają się bez żadnych ograniczeń), poważnie mi zaszkodziła. Coraz czarniej patrzałem na ludzkość. Bliski byłem wewnętrznego załamania. Już tylko przekleństwa gościły na mych wargach, a rozpacz w sercu. Naraz dostałem książkę, która odrodziła mnie, wróciła światu, wniosła pogodę w czarny mrok duszy i pozwoliła upić się ożywczym optymizmem. Mówię to bez żadnej przesady. Tą książką była antologia angielskich opowiadań o duchach. Czyli o widmach, strachach, marach, upiorach i strzygach. A także o krwiochłonnych wampirach. CUDOWNA, ROZKOSZNA RZECZ!"


"Miłe maszkary i strzygi, towarzyszące mi w grypowym osamotnieniu, oczyściły moje myśli, pokrzepiły pełen zwątpienia umysł, uwolniły od smutków i trosk, przenosząc w feeryczny, jakże sielankowy świat z wolna otwierających się grobowców, w przepiękną krainę pukających z cicha do drzwi szkieletów, utwierdzając w mym sercu jakże niezbędną wiarę w zwycięstwo sprawiedliwości nad występkiem: bo one pokutują na miejscu zbrodni, te duchy. Tak, tak, fair play jest ściśle przestrzegana, kto męczył lub mordował, musowo potem straszy i kłapie, gdzie trzeba. Tego kojącego przeżycia długo nie zapomnę. Żebyż się jakieś wydawnictwo wzięło do tego, przełożyło, upowszechniło w ramach reeuropeizacji!! Że to idealizm? No, niby tak, ale jaki z niego pożytek! Że duchów nie ma? No to co? Była mowa o eksperymentach, dlaczego więc nie podjąć się takiego? Tylko wydawnictwa są szalenie zawalone robotą. Więc może jakieś nowe pismo? Na przykład „Trupi Głos” albo „Nowy Strzygoń”. A dla dzieci — „Widemko”. Najpierw zaczęłoby się od przekładów, a z czasem rozwinęłaby się na bazie Związku Literatów własna kadra specjalistów od konstruktywnego straszenia. Odpowiednio ustawiony, po krótkim przeszkoleniu, upiór może nam w niejednym dopomóc. Już widzę rozpłomienionym okiem wyobraźni artykuł „Duchy włączają się w akcję likwidacji mank”. Roboty byłaby masa. Jeżeli zaś osobne, specjalne pismo to za wiele (chociaż teraz zakłada się je dla rozwiązania spraw nawet mniejszej wagi), to na początek dobry byłby choćby tylko mały kącik pozagrobowy w jakimś organie już istniejącym. Trudności obiektywne są, tego już dzisiaj nikt nie przemilcza, ale jak byśmy się wzięli do roboty, to rezultaty nie dałyby na siebie czekać. Rzucam tedy hasło: ożywić te trupy! Zmobilizować upiory i strzygi, te wszystkie grobowce i wilkołaki! Śmiechu, radości; zajęcia będzie masa!"

oba: "Wejście na orbitę" felieton "Zagęszczanie duchów"

a poza konkursem ;):

"Prawdziwą trudność miał jednak przed sobą oficer, dowódca zmiany miejskiej straży danego dnia. Długo krążył w ciasnej izbie, klął i złorzeczył. To patrzył na zgromadzone na stole sakiewki, to znowu w okno, szukając natchnienia. Wreszcie wzruszył ramionami, usiadł za stołem, wziął ryzę papieru, inkaust i pióro. Zaczął pisać, z wyraźnym wysiłkiem formułując myśli. Skończył, spocony jak mysz, w jakieś dziesięć modlitw później. Skrzywił się, jakby bolały go zęby i na miękkich nogach powlókł się do kwatery dowódcy garnizonu.
— Masz raport? — Hylen kierował miejską strażą od wielu lat. Nie zwrócił jednak uwagi na skwaszoną minę podwładnego. Zmarszczył brwi i odsunął papier od oczu — na starość lepiej czytało mu się z coraz większych odległości.
„Patrol patrolujący rejon patrolowania okolic Króleskiego parku...”
— Psiamać — zaklął. — „Królewskiego” idioto! W środku jest litera „w”!
„...napotkał sześć trópów należących do obcokrajowców...”
— Bogowie! Jak się pisze „trupów”? A poza tym chodzi o trupy obcokrajowców, czy jedynie trupy, które były własnością obcokrajowców? — zmrużył oczy, żeby odczytać koślawe litery. — Potem rajcy mi głowę suszą o te raporty.
Dowódca zmiany stał bez słowa. Wiedział, że dalej będą gorsze rzeczy i to bynajmniej nie z dziedziny ortografii czy stylistyki.
„Wszyscy oni dnia dzisiejszego postanowili targnąć się na żywot własny, co niniejszym uczynili”.
— Cooooooo?!!!
„Pięciu z nich zastrzeliło się z własnych kusz, w tym trzech za pierwszym razem nie wycelowało dobrze i musieli ponownie założyć bełty, by nimi się razić. A jeden to strzelił do siebie aż cztery razy, zanim wycelował dobrze i się ubił...”
Hylen przełknął ślinę. Oczy mu wyszły z orbit. Wyciągnął rękę ponad stołem.
— Dawaj! — warknął.
Dowódca zmiany włożył sakiewkę w nadstawioną dłoń. Hylen potrząsnął głową i czytał dalej.
„Jeden natomiast z obcokrajowców musiał czuć do siebie szczególny żal. Najpierw raził się z kuszy, chcąc pewnie ugodzić się w samo serce, ale nie wycelował dobrze, raniąc swą nogę od tyłu w łydkę. Następnie zaczął okładać się kolbą kuszy, a potem zadał sobie siedemnaście ciosów własnym nożem, godząc w klatkę piersiową, ale głównie, właściwie, to w plecy...”
— W plecy, kurwa, się raził?!!! Nożem?!!!
„...następnie wyrwał z płotu pozłacaną sztachetę i dalejże się nią okładać okrutnie, co zeznali jak następuje świadkowie...”
— Dawaj — jęknął Hylen, wyciągając powtórnie dłoń.
„...następnie zawzięty okrutnie na swój żywot samobójca wdrapał się na mur okalający park i skoczył na trawę, oddając ducha...”
— Bogowie! — ryknął Hylen. — Przecież ten mur... Tfu!... murek, ma raptem dwa łokcie wysokości! Jak to się wdrapał i skoczył na... trawę? Nie mogłeś, pacanie, napisać chociaż, że uderzył głową w jakiś korzeń?
— Tam nie ma korzenia.
Hylen po raz trzeci wyciągnął dłoń po sakiewkę. Dopiero potem opatrzył dokument własnym podpisem, klnąc przy tym i złorzecząc.
— Następnym razem, półgłówku, napisz, że korzeń był, ale go zbójcy potem ukradli.
Taaaaaaa... — Hylen po patrzył ciężkim wzrokiem na leżące przed nim sakiewki. — Taaaa... Samotność i zły los często do samobójstwa przywodzą, nawet i sześciu ludzi naraz — zerknął na swojego podwładnego. — Mniemam jednak, że po stronie samotności i złego losu żadnych strat nie zanotowano, co?
— A gdzie tam, szefie. Te samotności i złe losy poszli później chlać do knajpy."


A. Ziemiański "Achaja"

Sama powieść - kicz straszliwy, ale cytat jakże życiowy...
« Ostatnia zmiana: Maj 03, 2014, 09:07:45 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

skrzat

  • YaBB Administrator
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 355
  • I love YaBB 1G - SP1!
    • Zobacz profil
Re: "Tylko Głupiec I Kanalia Lekceważy Genitalia"
« Odpowiedź #69 dnia: Kwiecień 13, 2009, 10:19:18 am »
Paralizy, stary, sprośny i bardzo schorowany władca Epilepontu i Malacji, wysyła swoich degenerałów Eklamptona i Torturiusza, aby ścinali i palili, co się da, w jasyr biorąc i łupy zgarniając:

Cytuj
Poszli, nacięli, narabowali, wracają i tymi się odzywają doń słowy:
- Panie i władco! Nacięliśmy, napaliliśmy, a oto łupy wojenne i jasyr: piękna Adorycja, księżna Enców i Penców, z całym skarbcem swoim!
- He? Że co? Ze skarbcem? - zachrypiał, trzęsąc się król. - Ale gdzie? Nic nie widzę! A co tak trzeszczy i szuści?
- Tu oto, na tej kanapie koronnej, Wasza Królewska Mość! - wrzasnęli chórem degenerałowie. - Trzeszczenie jest wywołane poruszaniem się branki, wymienionej wyżej księżny Adorycji, na pokrowcu kanapowym, z pereł uczynionym! To zaś, co szuści, jest jej szatą, złotem tkaną: porusza się, albowiem piękna Adorycja łka, mając na względzie swoje poniżenie!

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10675
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: "Tylko Głupiec I Kanalia Lekceważy Genitalia"
« Odpowiedź #70 dnia: Kwiecień 13, 2009, 09:05:41 pm »
No dobra, a jak rozbierzecie, że kalkulator zwartusiał?
Nie mam racji a i tak maździory witosieją w terpentynie!
Z Globalnym uważaj Pan, on tylko udaje tępotę! Potem wciąga do jamy i zagryza!© Remuszko.
Ukłony, maziek

ANIEL-a

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 701
  • a może tak pomóc dzieciakom? kliknij ikonkę IE ;)
    • Zobacz profil
Re: "Tylko Głupiec I Kanalia Lekceważy Genitalia"
« Odpowiedź #71 dnia: Kwiecień 14, 2009, 12:05:00 am »
bo z Lema cytaty, to jakby kto ocean łyżeczką chciał osuszyć... Mniejsza zresztą o łyżeczki! ;D

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10675
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: "Tylko Głupiec I Kanalia Lekceważy Genitalia"
« Odpowiedź #72 dnia: Kwiecień 14, 2009, 11:58:59 am »
I co, wpisało się?  ;D
Nie mam racji a i tak maździory witosieją w terpentynie!
Z Globalnym uważaj Pan, on tylko udaje tępotę! Potem wciąga do jamy i zagryza!© Remuszko.
Ukłony, maziek

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4490
    • Zobacz profil
Re: "Tylko Głupiec I Kanalia Lekceważy Genitalia"
« Odpowiedź #73 dnia: Kwiecień 14, 2009, 04:27:54 pm »
Abstrahujac od kontekstu : zwartusialy to stan kalkulatora wprawionego w oslupienie powodujace usianie tegoz zwarciami.Bliski czlowieczemu zwaryowaniu.
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Evangelos

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 639
  • Mistyk! Wierzy, ze istnieje.
    • Zobacz profil
Re: "Tylko Głupiec I Kanalia Lekceważy Genitalia"
« Odpowiedź #74 dnia: Kwiecień 14, 2009, 05:08:53 pm »
Proscizna - zwartusialy to niemal taki, jak po zwarciu - zle funkcjonujacy, ale jednak chodzi w tym o szalenstwo i oglupienie mechanizmu, nizli sam fakt przepiecia i czegos tam spalenia, czyli permanentnego uszkodzenia :)