Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Q

Strony: [1] 2 3 ... 680
1
Hyde Park / Odp: Kwiz
« dnia: Wrzesień 15, 2019, 02:41:49 pm »
Zatem ceduję nagrodę na (powszechnie znanego) Michała Rachonia, któremu proszę ją przesłać. Nie jestem entuzjastą tego stylu, typu dziennikarstwa, ani człowieka, ale uważam, że pewną rzeczą zasłużył.

2
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]
« dnia: Wrzesień 15, 2019, 02:30:04 pm »
dramat R+J

Czyżbyś był jednak zwolennikiem GOLEMowego, matematycznego, podejścia do literatury i uważał, że i ów dramat dałoby się sprowadzić do dwóch pierścieni algebry struktur konfliktu? ;)

(NMSP.)

3
Hyde Park / Odp: Kwiz
« dnia: Wrzesień 15, 2019, 02:13:57 am »
Dobra, krótka piłka: czy już wygrałem wedlowską, czy mam na nią czekać aż kwizoorganizator ustali, jak to z tekstami sputnikowymi jest, u źródła, czyli zwróci się z zapytaniem do fundacji byłego prezia:
http://fae.pl/kontakt

4
Hyde Park / Odp: Kwiz
« dnia: Wrzesień 14, 2019, 03:25:13 pm »
Tak można ocenić tylko poziom/sensowność/etc. danego tekstu, a i to b. subiektywnie. Do ustalania autorstwa służą inne narzędzia. Np. takie:
http://ws.clarin-pl.eu/websty.shtml
Opis:
https://futurogram.wordpress.com/2017/04/15/analiza-stylometryczna-clarin-pl/

W roli materiału do porównań niewątpliwie autentyczny wywiad z A. K.:
https://www.rp.pl/Polityka/309039935-Aleksander-Kwasniewski-Zadnych-reparacji-nie-bedzie.html
A nawet dwa:
https://www.ukrinform.pl/rubric-polytics/2696625-aleksander-kwasniewski-prezydent-polski-w-latach-19952005.html
(Jak się w niego wczytać, to i sięganie po stylometryczne narzędzia niekonieczne, bo widać, że ex-prezydent w paru kluczowych kwestiach z zakresu polityki zagranicznej zapatrywania ma odmienne od sputnikowego Kwaśniewskiego.)

5
Hyde Park / Odp: Kwiz
« dnia: Wrzesień 14, 2019, 02:14:31 am »
Sądzę, że to proste. Raz - znana jest zażyłość naszego dawnego wspólnego pryncypała, redaktora Michnika, z (ex)prezydentem Kwaśniewskim (której pierwszy z nich zawdzięczał swego czasu ksywę "wiceprezydent"), przyjaciele zaś nie pozwolą sobie raczej na wkładanie przyjaciołom lewych cytatów w usta.
Dwa - zażyłość owa trwa do dziś, a przynajmniej przetrwała publikację tekstu "GW", który uprzednio linkowałem:
http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35771,23495482,adam-michnik-rozmawia-z-bylymi-prezydentami-o-wolnosci-i-demokracji.html
(Czyli A.K. nie obraził się na A.M., co by zapewne uczynił, gdyby przypisano mu w michnikowym organie fałszywą wypowiedź.)
Trzy - Kwaśniewski ze "Sputnika" nigdy nie stwierdził, że jest byłym prezydentem RP, nie określa go też tak nigdzie stopka pod tekstami (gdyby nim był redakcja putinowej tuby najpewniej by się tym pochwaliła, tak jak chwaliła się zamieszczając wypowiedzi Remuszki czy Urbana).
Cztery - nikt (w tym A.K. i red. "S.") nie zarzucił - czy to w trybie oświadczenia medialnego, czy też w formie bardziej kategorycznej: pozwu - "GW", ani też red. Czuchnowskiemu imiennie, podania nieprawdy w tekście "'Sputnik' podszywa się pod Kwaśniewskiego".

6
Forum po polsku / Odp: Wokół Lema się dzieje
« dnia: Wrzesień 14, 2019, 02:01:09 am »
Widziałam te plansze - jak dla mnie wyglądają zadowalająco.

Mnie tam w pierwszym odruchu zaskoczyły krzaczaste wąsy i bokobrody, i aż tak marsowe miny, ale rychło doszedłem do wniosku, że dobrze pasują do klimatu surowej retro kosmicznej opowieści i nawet ładnie go pogłębiają.

7
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]
« dnia: Wrzesień 14, 2019, 01:47:21 am »
No, ale jeśli na każdego przypada ekwiwalent trzystu tysięcy par spodni z lampasami (czyli ca milion - trzy miliony dolarów) rocznie, to ludzie mają raczej tendencję do zalegania nad prywatnymi basenami, niż latania z pustyni na pustynię.

Jasne, ale przecież "N." (tak przynajmniej sugeruję, skoro wariant zamordyzmu odrzucamy) nie opowiada o postaciach będących statystycznym odbiciem swojego społeczeństwa, tylko o - jak zwie ich "Star Trek" - zrównoważonych szaleńcach pchających się między gwiazdy z pobudek podobnych do himalaistycznych.

A propos:

"Wszyscy ochotnicy do załóg Dalekiego Zwiadu mieli jedną cechę wspólną: byli nienormalni.
Bo czyż normalny człowiek wyruszy zbierać informacje, które zostaną odebrane po pięciu lub dziesięciu stuleciach? /.../ Członkowie ekspedycji byli więc skazani na odosobnienie. I oczywiście nie mieli pojęcia, co zastaną po powrocie, jeżeli w ogóle wrócą. Żaden normalny osobnik, który poznał na własnej skórze, co to jest poślizg czasowy – choćby kilkudziesięcioletni, jak pomiędzy światami Ligi – nie zgodziłby się na udział w wyprawie z poślizgiem kilkusetletnim. Zwiadowcy byli eskapistami, ludźmi nie przystosowanymi do życia. Byli stuknięci."


Ursula K. Le Guin "Szerzej niż imperia i wolniej" (r. 1971)

"w tej wyjątkowej godzinie wolnej od służby, człowiek odpowiedzialny za bezpieczną przeprawę Enterprise'a przez całe mnóstwo znanych niebezpieczeństw, a także nieskończoność tych nieprzewidzianych, które czyhały w przestrzeni kosmicznej, zamiast zająć myśli czymś nieważnym i dać umysłowi odpocząć, wybrał do swoich studiów mniejszą, choć nie mniej przerażającą wersję tego samego obrazu, do którego oglądania zmuszony był wielokrotnie, gdy siedział na mostku w fotelu dowódcy.
Jego wzrok bezwiednie powędrował ku dolnej części ekranu. Cienkie nici babiego lata w kolorze purpury i błękitu znaczyły efektowną mgławicę. Choć powstała stosunkowo niedawno, stanowiła barwny pomnik upamiętniający śmierć jakiejś dawno już nie istniejącej gwiazdy, a może nawet była cmentarzyskiem skazanej na zagładę po eksplozji swego słońca wielkiej cywilizacji.
Ludzi, którzy na jego miejscu świadomie wybraliby właśnie taki obiekt swoich obserwacji, można podzielić na trzy grupy. Jedni to ci, dla których stworzony świat jest stanowczo za mały, którzy odnajdują o wiele większy wszechświat wewnątrz samych siebie, na przykład artyści — poeci, pomysłodawcy sztuk holograficznych, rzeźbiarze tworzący w metalu, kamieniu czy drewnie.
Do drugiej grupy, obecnie malejącej, lecz wciąż licznej, należą osobnicy, których wzrok, choć również skierowany do wnętrza, nigdy nie jest na niczym skupiony — katatonicy, szaleńcy, wariaci.
Trzecia w końcu grupa, mieszcząca się gdzieś pomiędzy dwiema poprzednimi, gromadzi ni to artystów, ni to szaleńców: ludzi, którzy porzucili bezpieczną Ziemię, zrezygnowali z twardego gruntu pod nogami i z przekonania o trwałości niebieskiego firmamentu. Wszystko po to, by móc przemierzać bezkresne przestrzenie międzygwiezdne. Są nimi członkowie załóg statków kosmicznych.
Kapitan James T. Kirk był właśnie jednym z nich, najlepszym w swoim rodzaju. To sprawiało, że należało go uznać albo za sfrustrowanego artystę, albo zrównoważonego szaleńca."


Alan Dean Foster, "Star Trek - Log One" (r. 1974)

Maźkowi wyszło, że N. hamował z opóźnieniem trzysta siedemdziesiąt g.
Macrofungel obliczył, że to jednak było „tylko” cztery g.
To jak oni wyglądali?(??) (zwłaszcza członkowie załogi N. z większym stażem).

Zawsze można założyć, że wymyślono sobie jakiś sposób radzenia sobie z przyspieszeniami (i nie mówię tu o osławionych inertial dampers z gorszej SF*, raczej o czymś w stylu embrionizacji), albo że zmodyfikowano ich genetycznie** by takie obciążenia znosili.
https://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/Heavyworlder

* Zdefiniownych w "ST Encyclopedia" tak: "field-manipulation device designed to compensate for gravitational or acceleration forces" (co dodaję w roli ciekawostki).

** Cyborgizacja odpada, przy okazji interakcji z chmurą musiałaby być brana na nią poprawka - gdyby uprzednio zaszła - a nie była.

mając ogromne zasoby, powinni ich używać do ochrony ludzi.

Hmmm... Autonomicznej SI (na poziomie GOLEM-a czy choćby niezbuntowanego HAL-a, ani nawet wystarczającej do samodzielnego przeprowadzenia akcji ratunkowej) to oni tam nie mają (nic o tym nie słyszymy w każdym razie), zdalne sterowanie na takie odległości odpada z przyczyn oczywistych (o ile nie będziemy bawić się w ansible itd.). Pozostaje - o ile chcemy mieć sprawę solidnie wyjaśnioną (i choć usiłujemy wierzyć, że ktokolwiek z załogi K. mógł przeżyć) - posłać ludzi. (Inaczej - czas oczekiwania aż sonda doleci na miejsce, a potem, aż meldunek od niej dotrze do Bazy, radykalnie zmniejsza szanse wszystkich ew. ocaleńców.)

całą operację poszukiwania Kondora i badania przyczyn śmierci załogi można i należało przeprowadzić Z ORBITY

1. Przy założeniu, że mieli odpowiednio czułe narzędzia.
2. Spytam raz jeszcze czy muszki by pozwoliły posłać cokolwiek w dół?
 
„Fiasko” zostało napisane przez ogrodnika Lema (znakomitego w swoim fachu, ale grafomana), a Lem w ataku wspaniałomyślności wydał je pod własnym nazwiskiem.

Pojedynek - na argumenty, oczywiście - w obronie "Fiaska" z chęcią z Tobą stoczę (cenię tę powieść, choć nie chcę wierzyć w tamtejszą czarną wizję człowieczeństwa), ale w innym, bardziej stosownym, wątku ;).

Moja szóstka?
Wuala:
1-2 Wizja lokalna, Golem XIV.
3-6 Cyberiada, Dzienniki Gwiazdowe, Głos Pana, Kongres Futurologiczny.

Poza czwartym i szóstym "Tichymi" kompletnie pokrywa się z moim lemowskim gustem (jeśli do "Cyberiady" liczymy i "Bajki...").

Ja mam z Lemem chyba taki problem, że nawet jeśli można się zasadnie przyczepić do fabuły – co zresztą lubię robić – to i tak z każdej jego najmarniejszej książki wyciągam więcej tematów do myślenia, więcej zwykłej przyjemności z czytania, niż z większości  innych SF-ów. Dlatego nie wyrzucę do kosza nawet Astronautów

Pod tym stanowczo mógłbym się podpisać.

A ja nie mam z Lemem żadnego problemu.
[;-)]
Cieszę się, żeby był ktoś taki.

I pod tym też, bo sprzeczność jest pozorna.

Czyli: lecą „miesiącami” na planetę, lądują BYLE GDZIE, po czym kilka godzin po lądowaniu dr(mgr) Joppe rzuca błyskotliwy pomysł, żeby zbadać ocean. Och, jaka szkoda, że nie zaproponował tego choćby dzień wcześniej.
Mogliby zaparkować trzy kilometry od brzegu.
Ale Joppe nie mógł wcześniej, bo leżał nieprzytomny w hibernatorze.

Tu punkt dla Ciebie. Brak rozpoznania orbitalnego przed lądowaniem trudno usprawiedliwić.

8
Hyde Park / Odp: Kwiz
« dnia: Wrzesień 13, 2019, 06:15:02 pm »

11
Forum po polsku / Odp: Wokół Lema się dzieje
« dnia: Wrzesień 13, 2019, 12:15:10 am »
Powiem wprost: naprawdę chciałabym kupić ten komiks i to natychmiast!:))

Masz dość obszerną galerię kadrów z niego na pociechę:
https://paradoks.net.pl/read/38628-komiks-niezwyciezony-na-podstawie-powiesci-stanislawa-lema

12
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]
« dnia: Wrzesień 12, 2019, 12:53:04 pm »
Nie zarzucam cywilizacji w N., że ma za dużo energii.
To jest założenie Lema.
Tym się tamten świat różni do naszego.

Jeśli nadmiar, czyli post scarcity, jak teraz mówią, to nie rozumiem sedna Twojej antyzałogowej argumentacji (w tym konkretnym wypadku). Stać ich na posyłanie ludzi, to ich posyłają. Powody mogą być dowolne - może to jednak - wbrew temu co sugerujesz - jakiś autorytaryzm jest (szeregowych marynarzy-próżniarzy dzieli jednak przepaść społeczna od zastępcy dowódcy; astrogator toczy jakoweś psychologiczne pojedynki ze swoim w/w zastępcą - to nie brzmi szczególnie rajsko przy tych możliwościach technologii)? może - jak później w "Star Treku" i w analizowanym kiedyś roślinnym opowiadanku Le Guin - wysyłają między gwiazdy niespokojne duchy (które inaczej na Ziemi tumult by czyniły, czy nawet jakie wojny wszczynały)? Opcji jest tu sporo i można je sobie dośpiewywać do woli.

Ale faktycznie nie jest to najistotniejsze, bo:
fabularnie to bajki są  8)

Czy może ładniej (Brzechwa czy Tolkien uznaliby określenie bajki za  komplement, ale kto inny mógłby je odebrać pejoratywnie): przypowieść, a nawet dwie przypowieści - jedna będąca pionierską lemowską prognozą nanotechnologii (czy naiwną w szczegółach? odniosę się jak wrócę do książki), druga o niezłomności ludzkiego ducha, wpisująca mi się nieodmiennie w jeden ciąg z Hemingway'em z jednej, a z pierwszym kinowym "ST" i drugim "Obcym" (tam też w Próżnię z ciężkim sprzętem gnali) z drugiej strony.

I - choć o lemowskich "Star Trekach" żartowałem - w istocie zgodzić się muszę, że
na szczęście nie ma tego całego politycznego, kosmicznego szajsu co w innych SF.

Bo albo byśmy utopijne obrazki w stylu obłoczno-startrekowo-peteckim dostali, albo - gdyby kto mniej zdolny od Lema rzecz pisał (i cenzor nad nim nie stał) - jakieś feudalno-imperialne bzdurstwa (czy to w miarę znośne, w stylu xpilowego "The Expanse", czy to kompletnie naiwne jak u Webera, który kosmiczną marynarkę potrafi opisać z pasją, ale tło społeczne daje jej jak z czasów Nelsona... tak, jakby je widział - mając relacje z trzeciej ręki - współczesny półanalfabeta), co tylko klarowność wywodu by nadmiarowymi (a skazanymi na śmieszność*) socjo-wstawkami rozkładało.

* Niemoc futurologii, itd.

[Przy czym - nie powiem - fajnie się  - z odpowiednim dystansem - czyta polityczne mądrości Paula Atrydy czy nawet admirała Thrawna, ale lepsze od takiego pop-polityzowania (a na ów poziom i S.L. musiałby zstąpić z racji koniecznej, przez wzgląd na charakter powieści, skrótowości), które w dodatku - w tym konkretnym wypadku ;) - musiałoby być zgodne z aktualną linią Partii, jest śledzenie gry hipotez Laudy i kolegów, więc dobrze, że pierwsze nie zajmuje miejsca, pozwalając błyszczeć drugiemu.]

Skoro zaś o Weberze mowa... Tu bym odnosząc się do tych Twoich słów:
Pisarza należy oczywiście oceniać po jego najlepszych książkach. Lem napisał co najmniej z pół tuzina książek wybitnych, a nawet genialnych, a przecież już jedna znakomita daje nieśmiertelność (w zbiorowej pamięci).
Ale pisał też i słabsze.

Powiedział (wracając poniekąd do starych tez chmury), że "N." wybitny jest, ale w innym sensie niż chciałbyś... Otóż Lem wszedł tu na poletko zajmowane wcześniej przez "Doc'ów" Smithów, Van Vogtów i Heinleinów, równolegle przez Roddenberrych, a później przez Cameronów, Zahnów i Weberów, i pokazał, że da się z konwencji kosmicznej marynistyki wycisnąć więcej niż opowieści o niesieniu barbarzyńskim Obcym ziemskich ideałów, walkach z potworami czy naparzankach gwiezdnych flot westernowo oczywistego dobra i zła.

(Nawiasem: ja też nie liczę "Niezwyciężonego" do swoich ulubionych utworów Mistrza, pewnie dlatego relatywnie rzadko o nim piszę, ale w kategorii o której mówimy nie znajdę mu - choć, jak wiesz, w SF siedzę po uszy - godnej konkurencji. A i tytułów niewiele gorszych nie zdołam wymienić wielu.)

I jeszcze jedno... Czy faktycznie:
uprawnione jest założenie, że decydent (jednoosobowy albo zbiorowy) jest racjonalny, a przynajmniej stara się taki być.

Że stara się - zapewne, stanowisko takiego szefa Bazy (cokolwiek to jest) - czy wyżej - zobowiązuje. Ale czy mu to wychodzi? Koncepcja zawsze zimno kalkulującego homo oeconomicus odchodzi wszak do lamusa...*
https://en.wikipedia.org/wiki/Homo_economicus#Criticisms

* Do którego dziwne, że na starcie nie trafiła - starczy przejrzeć kroniki wypadków czy listy laureatów Nagrody Darwina by nie mieć złudzeń co do ludzkiej racjonalności...

Dlatego pytanie:
Czyżby sekretarka komendanta bazy wylosowała Regis Trzy?

Skontruję innym: czy pamiętasz jak wglądało ziemskie gospodarowanie na Tytanie streszczone w pierwszym rozdziale "Fiaska" (owszem, niby to wcześniejsza epoka)?

Niemniej... Odpowiadając na Twoje wcześniejsze:
nieprzekazanie dowódcy wyprawy ratunkowo-zwiadowczej całej wiedzy posiadanej przez Bazę, byłoby absurdem.

Zauważyć muszę, że komplet ścisłej wiedzy* (m.in. kluczowe "Lyranie kiedyś w okolicy działali") Horpach miał. (Bo też nie mówiłem o zatajaniu jakichkolwiek informacji, a ewentualnym przemilczeniu prywatnych, niejasnych, obaw czy podejrzeń**.)

* B. niewielkiej zresztą ścisłej wiedzy...

** Gdybyś nie zauważył: nawiązywałem do utworów o Pirxie.

13
Forum po polsku / Odp: Eksploracja Kosmosu
« dnia: Wrzesień 12, 2019, 02:21:25 am »

14
Hyde Park / Odp: LGBT
« dnia: Wrzesień 12, 2019, 01:07:31 am »

15
Forum po polsku / Odp: Lemoniada '2019
« dnia: Wrzesień 11, 2019, 01:18:14 pm »
Taką postawę rozumiem. Przenoszę (z tym, że na prośbę, bo wyjaśnienie jest w pełni zadowalające). I w ogólnokoncyliacyjnej atmosferze przyłączam się nawet do czerwcowych pochwał lemologa. Pytania konkursowe bywają naprawdę imponująco szczegòlarskie.

Strony: [1] 2 3 ... 680