Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - liv

Strony: [1] 2 3 ... 301
1
Forum po polsku / Odp: Szkice genealogiczne
« dnia: Dzisiaj o 01:30:27 am »
Cytuj
Liv, a czy twoje źródła mogą doprowadzić to cioci Stanisława Lema, o której krótka informacja niżej?
(.....)Ciocia... To może być siostra ojca czy matki. Czy nawet żona brata ojca czy matki...
@lemolog
Gdy piszę moje źródła, to nie mam na myśli jakiejś konkretnej bazy u mnie. Wszystkie są z internetu i tam też są dostępne. Natomiast gdy widzę rozjazd wyczytanego np. w książce z tym co widzę w tych z neckich, wtedy mówię,"moje źródła", że tam  inaczej.
 Po prawdzie to pracuję głównie tylko na dwóch rodzajach źródeł; szematyzmach i książkach adresowych, co jest sporym ograniczeniem. Także, na Twoje pytanie one raczej nie odpowiedzą - no, ale staraliśmy się z Olą jak możemy.
I może jeszcze coś da się wycisnąć.  :D
Kłopot też w tym, że u nas słowo ciotka jest bardzo pojemne, nie musi oznaczać zaraz kogoś z rodziny. Używa się go, by dzieci oswoić z jakąś kobietą bliską rodzinie...starszą, np. piastunką.
 Czasem wszystkie kobiety z kręgu znajomych to dla dziecka "ciocie".
 Marginesem, Stanisław miał nianię-piastunkę i wobec niej też mógł "ciociować"..
     Literalnie, to jest tak jak napisałeś Niby są wujenki, stryjenki - ale dla większości to ciocie i już!
Stąd koncepcja Oli, że chodzi o kogoś z rodziny Leśniaków jest prawdopodobna.
W mojej teoryjce - jedyna osoba z rodziny Lehmów, która mogłaby być "tą ciocią" - to ta, jak to Stanisław określił "moja najmłodsza ciocia".
 Pozostałe wyklucza wiek, lub wiedza, że zginęły wcześniej... czyli Anna.
Pomijając meritum, szukanie kobiet w urzędowych źródłach to męka - ich praktycznie nie ma, są dodatkiem do mężczyzn. Paradoksalnie w szematyzmach i kalendarzach łatwiej znaleźć kobiety niezamożne - pełno tam adresów i nazwisk praczek, szwaczek, akuszerek, krawcowych etc. Awans do warstwy wyższej - bycie niepracującą żoną u boku męża skutecznie eliminował z takich spisów.
O, nawet w twojej anegdocie - córka Fischlera z nekrologu, nie ma imienia - jest żoną Wolnera i tyle. Z powodu tej trudności nie wiem czy da się coś wycisnąć, a miałem ochotę napisać jeszcze o Chaje, Basche/Bercie i Annie. Za to o Fryderyku - pełno.
 Zobaczymy.  :)
@Ola
Cytuj
Sprawdź - pewnie - czy coś się w mopie nie zaplątało...
Coś tam w pierwszym pokoleniu niehalo - jakbyś Hinde dała dodatkowe dziecko, biedaczce - nie dość że nie wiadomo czy ona sama córka, czy żona tego Berela protoplasty

Reszta ok.
Tym niemniej wyprodukowałem coś w rodzaju drzewka - roboczego, bo zapewne coś tam jeszcze się zmieni. Ładniejsze drzewko wystrugamy finalnie - kiedy wątek będzie się kończył, hę?  8)

Cytuj
Zaskakujący.
Uciekaliby na Śląsk? Może mieli tutaj rodzinę?
Akurat to mnie nie zaskoczyło, dużo kresowiaków uciekło na Śląsk - to już były tzw. ziemie odzyskane, ten Bytom, tak?
Cytuj
Chyba teściowej Lem nie nazywałby ciocią...raczej chodzi o jej siostrę? Albo siostrę teścia.
Widocznie ktoś został na Śląsku.
Tekst podany przez lemologa wskazuje na spory stopień zażyłości z tą ciocią...hmm.  :-\
To zastosujmy metodę tej tam..konie..politury...
W okresie narzeczeństwa młodzi na kolejne święta obdzielali sobą rodziny, sprawiedliwie.
Raz w Krakowie, raz na Śląsku.
Tak robiło się i później, a może i do teraz.
Czyli raz na rok, dwa (zależy jak z Wielkanocą) Stanisław był  na Boże Narodzenie u rodziny Heleny i Władysława Leśniaków w Bytomiu. W w trakcie tych familijnych spotkań na które zapewne schodziła cała tamtejsza rodzina przypadli sobie do gustu; on, i jedna z cioć tamtejszych? On jej może nawet bardziej.
Jakoś tak?
Po śmierci Władysława, Helenę sprowadzono do Krakowa, a bytomska ciocia została i była tam najważniejsza - skoro koniecznie u niej? Ta więź mnie zaciekawia, bo Stanisław nigdzie o niej, poza rzeczoną notatką, nie wspomina. Chyba?

2
Forum po polsku / Odp: Szkice genealogiczne
« dnia: Lipiec 22, 2019, 04:11:27 pm »
Cytuj
Jak tylko pomyślałam, że wszystko ogarniam  to liv - oczywiście z czystej złośliwości -
Ola !!!  ;D
Ale jeszcze sprawdzę, czy dobrze mnie pozamiatałaś, bo teraz nie mam czasu.
Cytuj
Co do cioci - ona raczej nie z linii Lemów:
A już miałem trzy koncepcje, dwie hipotezy i jedną nawet trzymającą się kupy teorię. I poszyły...w siną dal..
Ale wygląda, że masz rację.
Chodzi o mamę Barbary Leśniak.
Czyli ciocia to młoda babcia Tomasza by? Ale Bytom tam jak Bick.
Cytuj
Przypis kieruje do Awantur... str. 33-35, ale nie mam ich pod ręką - dopiero wieczorem. Może ktoś sprawdzi czy coś tam jest o Bytomiu:)
Awantury potwierdzają napisane.
Trzeba by wejść w genealogię rodziny Leśniaków, bo nawet imion skąpią.
I myślałem, że sprawa beznadziejna, ale... powstrzymam się od komentarza.
Ważny artykuł;
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,127763,22239021,oblok-dla-barbary.html?disableRedirects=true
Tropem - PGR, Lanckorońcy, majątek na kresach, ale który (?) Rozdół, Jagielnica... Jagielnica okazała się dobrym śladem - pomógł przypadek;
Bardzo ważny artykuł, zaskakujący (mnie) . Oto sama końcówka
Znaczna część artykułu, dotycząca lat 1928-1945 opracowana na podstawie wspomnień Jadwigi Zych i Barbary Lem, córek inż. Władysława Leśniaka.

A tu całość
http://gazeta.myslenice.pl/kawecinski-dwor-i-jego-mieszkancy



3
Hyde Park / Odp: O muzyce
« dnia: Lipiec 21, 2019, 02:13:49 pm »
Coś by zagrać na niedzielę? Coś dzielnego? Czy nie-po-dzielnego?
O! - włos niepodzielny... znaczy głos...ten
..czegoś się to dziewczę zaczepiło czyli w ramach młodych:
https://www.youtube.com/watch?v=PUdyuKaGQd4
Oki, ale nazbyt pop, w każdym razie pokojarzyło gdzieś w te strony... w sumie niedzielno-letnie, to zagram
https://www.youtube.com/watch?v=65PAbKSXSeo
Ale znacznie bardziej, co nikogo tu nie zdziwi weszły te głossiki i muzyczki też;
I starszych:
https://www.youtube.com/watch?v=B9FzVhw8_bY
Od siebie dodam odgrzewany kotlet, chłopaki wydali kolejną koncertową płytę, ale lubię ich. Poza tym dziś mija trzecia rocznica wiekopomnego koncertu Neila Younga w Berlinie. Lubię jak gra na gitarze, nie lubię jak śpiewa (zaprawdę, czasem jego zawodzenie i fałsze mogą przyprawić o zawał). Tym niemniej znakomitym kompozytorem jest - stąd łącząc dobre z lepszym, omijając gorsze - jego kompozycja w wykonaniu tych od których zacząłem, że wydali... i śpiewają normalnie  :D

4
Hyde Park / Odp: Właśnie stworzyłem...
« dnia: Lipiec 21, 2019, 02:02:57 pm »
Cytuj
patrzyłem jak koniec świata
ledwo wiąże
z końcem
:) Dobre  8)

5
Forum po polsku / Odp: Szkice genealogiczne
« dnia: Lipiec 20, 2019, 11:30:46 pm »
Skoro zachęcacie...  :)

   Pora przejść do kolejnego pokolenia Lehmów lwowskich – do dzieci Hermana.
Jak tu ugryźć temat, od czego zacząć? Od najmłodszego? Od najstarszego? Od środka?
Zacznę  od najłatwiejszego – akurat to będzie najmłodszy Samuel, a łatwość polega na tym, że on jest już opisany. Zrobił to w swoich znakomitych Anegdotach Lemolog i ponieważ nie mam nic tu do dodania – odsyłam zainteresowanych do jego wątku, z którego zresztą obficie korzystałem.
https://forum.lem.pl/index.php?topic=1075.0
I to jest cała moja robota.

Zatem by nie skończyć zanim zacząłem, zastosuję manewr oskrzydlający i podejdę z drugiej flanki , od strony najstarszego. A zatem -  czas na Józefa!

Józef (1862/63 – 1941)

    Skąpość źródeł wymusza fantazyjny wstęp –  oto dziecię Józef zarejestrowane zostało w roku powstania styczniowego.
Za All Galicja Database;



        No, ale to inny zabór. Galicja, jest akurat wtedy u progu autonomii. Możliwe, że Józef Lehm urodził się rok wcześniej, co wynikałoby z cytowanej przez Panią Gajewską notatki Samuela, że brat Józef umarł w roku 1941 w wieku lat 79. Jak by nie było w szczegółach, dla młodziutkich rodziców musiał to być ambaras  – ojciec 20 a matka 18 lub nawet 17 lat. Pisałem o tym przy okazji  losów Hermana.
       W rodzinie było raczej biednie, nic więc dziwnego, że Józef, wzorem ojca musiał szybko stanąć na własnych nogach. Zapewne skończył szkołę podstawową (ludową) lub cheder 1 , ale raczej na tym koniec... ewentualnie przeszedł jakiś kurs zawodowy w kierunku pracownika kolei – zapewne tej, która przeżywała właśnie w tym regionie rozkwit.
Czy sam znalazł pracę, czy ktoś go polecił?
Nie wiadomo, w każdym razie moje źródło łapie go dopiero w wieku lat 28-miu, gdy jest drobnym pracownikiem stacyjki miedzy Lwowem a Krakowem (ale bliżej Krakowa) – o tu;



Szematyzm 1893 6

Czyli opuścił rodzinne gniazdo.
Czy założył rodzinę?
 Nic na to nie wskazuje. Zapewne nie był to szczyt marzeń Józefa i być może w trakcie pracy podniósł swoje kwalifikacje, w każdym razie 8 lat później jest już we Lwowie na wciąż niewysokim etacie adiunkta.
Zatem rodzaj awansu, ale skądinąd wiadomo, że płace na kolei nie były zbyt wysokie. Tym niemniej Józef do najuboższych raczej  nie należał, gdyż najbiedniejsi  mieszkali w blokach kolejowych, rodzaju hoteli robotniczych, zaś Józef ma swój adres w książce adresowej – jest to ulica Boczkowskiego 14, tak gdzieś w połowie drogi miedzy Rzeźnicką, gdzie mieszka część rodziny, a dworcem kolejowym.
Analiza dalszych adresów, bo Józef często zmieniał adresy, pokazuje, że kręcił się on  wokół miejsca zamieszkania reszty rodziny, na dość małym obszarze 2.
 
       Taka zmienność miejsca zamieszkania i brak informacji o dzieciach 3 sugeruje, że wciąż jest stanu wolnego. Zmiany lokali chyba idą w parze z kolejnymi awansami – szematyzmy galicyjskie dokumentują je dość dobrze, a zatem w roku 1908 Józef jest już rewidentem, podobnie w roku 1909. Jest w tym czasie typowym urzędnikiem , gdyż jego etat znajduje się w oddziale finansowym – „kontrola dochodów”. Świadczy to zapewne też o szkoleniach, które musiał zaliczyć by zajmować się finansami.
Ta ścieżka awansu doprowadza go wreszcie do etatu starszego rewidenta (nadrewidenta) - rok 1914,


 uhonorowanego branżowymi odznaczeniami (to te 3 znaczki za imieniem), coś w rodzaju dzisiejszego "zasłużony dla kolejnictwa" – czyli jest już weteranem 4.   Widać to w szematyźmie z roku 1914. Można z tego wnioskować, że okoliczności wojny  nie wpłynęła  jakoś mocno na jego pracę zawodową. Mieszka w tym czasie, tj. w roku 1916 na ulicy Wolności 10 5,


 mniej więcej w tym samym rejonie co wcześniejsze adresy na ul. Rappaporta czy Bema. Jest więc jednym z opcjonalnych członków rodziny, u których  zamieszkać mogli starsi już rodzice po ewentualnym opuszczeniu ul. Rzeźnickiej.
Nawet by tak pasowało – u pierworodnego.
Niestety w tymże roku 1916 ślady po Józefie się urywają. Po wojnie, w odrodzonej Rzeczypospolitej doświadczeni kolejarze byli bardzo potrzebni, jednak brak mi  stosownych źródeł. Poza tym Józef nie jest już najmłodszy (56) i choć jeszcze kilka lat mógłby pogracować w II RP, jednak wkrótce zapewne przeszedł na  emeryturę. By rozwikłać ten splot trzeba by podjąć  kwerendę w archiwach PKP. Oto trop dla chętnych;
https://genealodzy.pl/PNphpBB2-printview-t-3895-start-195.phtml

I to już niemal koniec tego, co udało mi się znaleźć o najstarszym synu Hermana.
 Chyba był odludkiem. Nie ma śladów by utrzymywał częste kontakty z resztą rodziny, choć bliskość adresów wskazuje, że mogli się widywać. Nikt go nie wspomina, a "Wysokim Zamku" śladów brak – no, chyba że to o nim ten passus dotyczący właściciela specyficznej  laski - „jakaś osoba niewymownie stara i ledwo się ruszająca, która przychodziła czasem, używała jeszcze innej laski, o gałce z kości słoniowej. Jednakże z bliska nie widziałem jej nigdy, bo się przed owym przybyszem chowałem; wydawał przerażające sapanie. Nie wiedziałem,  że wcale nie próbuje mnie w ten sposób przerazić. Miał to być podobno też jakiś wujek, zdaje się, że prawujek, ale w moim przekonaniu zupełnie nie wyglądał na wujka." (WZ, s.12). Narzuciło się proste skojarzenie od sapania człowieka do  sapania parowozu (ale czy obiekty z pracy mogą wpływać aż tak na człowieka? - Kozielecki wie...  ;)  ), ale po namyśle  –  raczej nie on;  mam innego, lepszego kandydata do tego opisu.

Zatem jedyne co o nim powiedziano to ponownie, słowa Samuela w powojennej relacji przywołanej przez Panią Gajewską – „według relacji Samuela Lehma, jego brat Józef zmarł we Lwowie w roku 1941 w wieku 79 lat śmiercią naturalną” (ZiG, s. 139)
I tym cytatem kończę.
 ... ......... ............... ................. ...................... ...........................................
przypisy, a co!  ;D

1.  Dla zainteresowanych szkolnictwem galicyjskim, bo ja już nie miałem sił na wgryzanie,  takie linki;
https://wns.ug.edu.pl/sites/default/files/postepowania_naukowe/69019/autoreferat/autoreferat.pdf
i jego książka, która zapewne wyjaśnia wszystkie możliwości  :)
http://akademicka.pl/index.php?detale=1&a=2&id=35845

2. Dla ciekawych ważna strona, która bardzo ułatwiła mi pracę. A może wręcz umożliwiła. Wystarczy wpisać nazwę ulicy
http://www.lvivcenter.org/pl/streets/

3. Wydźwięk tego sądu muszę osłabić wątpliwością. Otóż w trakcie przeglądania dokumentów pojawiają się czasem wyniki, które trudno dokładnie przypisać badanym sprawom. Jednym z takich jest osoba Mojżesza Lehma w wykazie uczniów VII Gimnazjum z roku szkolnego 1911-12. Sporo wskazuje, że jest to syn któregoś z "naszych Lehmów", przede wszystkim tradycyjnie imię po dziadku. Właściwie w grę wchodzi tylko Józef lub Fryderyk. Pani Gajewska w swej książce wspomina, że Fryderyk miał syna, ale Edwarda. Poza tym nie zgadzałby się rok urodzenia. Mojżesz o którym wspominam urodził się ok. 1896. Edward Fryderyka w 1903 (ZiD s.137). Zatem albo jest to inny syn Fryderyka, albo jednak syn Józefa! Albo...
 Hmm...? Ten Mojżesz - zdolniacha jak widać  :)

4. Nazwy odznaczeń sugerują jednak jakiś zmilitaryzowany udział w przygotowaniach do wojny, lub nawet jej początkach – medal jubileuszowy pamiątkowy dla wojskowych i żandarmerii, nie każdy go miał. Pozostałe odznaczenia Józefa to; medal jubileuszowy pamiątkowy dla funkcjonariuszy cywilnych i krzyż jubileuszowy.

5. Czyli prawie dokładnie między Górą Stracenia, a cmentarzem żydowskim i jeśli domieszkał tam roku 1918, mógł się znaleźć w centrum ostrej walki; https://pl.wikipedia.org/wiki/G%C3%B3ra_Stracenia

6. Dokładniejsze badanie wykazało, że Józef trafił do Bogumiłowic dwa lata wcześniej w 1890 jako aspirant administracyjny I klasy. I to jest chyba początek jego pracy na kolei przynajmniej w rejestrowalnej urzędowo formie, bo w wcześniejszych spisach nie figuruje. W 1896 awansował do większego Tarnowa już jako asystent, a kolejne kilka lat później, jak pisałem, przeniósł się do Lwowa ( szematyzmy 1890, 1896 i dalsze)

6
Forum po polsku / Odp: Humor uczonego albo niebieskie pająki
« dnia: Lipiec 20, 2019, 10:45:07 am »
Cytuj
https://en.wikipedia.org/wiki/Annals_of_Improbable_Research
A, to te od Ig Nobli  :)
https://pl.wikipedia.org/wiki/Nagroda_Ig_Nobla
Z tej licencji to i sam Lem lubił korzystać;
Gdy jednak badacz przekracza granicę dzielącą państwa literatury i nauki, kiedy bawi się w literata, zdobywa przywileje zawarte w haśle „licentia poetica". Inna rzecz, że takich śmiałków nie ma w nauce wielu, a ci uczeni, którzy nawiedzają region literackiej fantastyki, nie chcą lub nie umieją z nowego przywileju korzystać.
Choćby w Nowej Kosmogonii

7
Hyde Park / Odp: O muzyce
« dnia: Lipiec 19, 2019, 07:12:39 pm »
Od tego wałęsania się po lwowskich zaułkach minionej epoki zawiało mnie do baru mlecznego. A tam..?  :)

8
Forum po polsku / Odp: Szkice genealogiczne
« dnia: Lipiec 18, 2019, 07:39:37 pm »
Hersch Herman 3 t=cz – rz + li tajemnica Adolfa.

To już chyba ostatni fragment dotyczący Hermana, a właściwie tylko uwagi o imionach z których może coś wynika, a może nie?
 Herman Lehm którego opisuję, jego imię, występuje w źródłach w różnych wariantach. Urodził się jako Hersch Nossen . W następnych latach konsekwentnie trzyma się pierwszego imienia Hersch,  tak występuje w roku 1900
- https://i.imgur.com/B4T2LYt.jpg
 1902
https://i.imgur.com/fkxzkTD.jpg
1908
https://i.imgur.com/Aw3BzYS.jpg
1909
https://i.imgur.com/K2UhuDR.jpg
W roku 1910 pojawia się już jako Herman,
https://i.imgur.com/xL9uRur.jpg
 podobnie w 1913.
https://i.imgur.com/7N23SLx.jpg
Zapisy w księgach adresowych były darmowe i w formie ustalanej przez samych zainteresowanych, zatem nasuwa się pytanie -  czy zmiana wersji hebrajskiej na spolszczoną jest wyrazem trendów asymilacyjnych? Czy może rzecz raczej w stronie praktycznej lub zwykłym przypadku?
Nie będę silił się na odpowiedź, natomiast widzę pewien związek z inną sytuacją, że tak to ujmę – rodzinną.

     Sugerowałem wcześniej, że Herman dość szybko opuścił rodzinną kamienicę a może nawet zerwał kontakty z niektórymi członkami rodziny. Dotyczy to głównie tych „zaginionych braci” którzy poza urodzeniem i byciem współwłaścicielami kamienicy po ojcu nie występują w innych źródłach lub jeszcze nie zostali odkryci (Izraela Szymona i Lejzora).
No dobra, w 1900 pojawia się Szymon - ale Lem, nie Lehm. Ten by?
https://i.imgur.com/ZEwqJ2W.jpg
    Widać natomiast jakieś relacje Hermana  z najstarszym po nim bratem Benjaminem i najmłodszym Abrahamem. Benjamin, jak już wiemy został „ojcem duchowym”  wnuka Hermana, czyli Stanisława i to cała nasza wiedza w temacie tych relacji. Jeśli zaś chodzi o Abrahama – ta sprawa jest dziwniejsza.
Otóż Herman u schyłku życia z Abrahamem mieszka.
Na tej Rzeźnickiej 14.
Widzimy ich razem, w źródłach,  po raz pierwszy (1900) w sytuacji po śmierci ojca Mojżesza, gdy Abraham obdarowany (?)  częścią kamienicy przy Owocowej 6 sprzedaje swój udział właśnie Hermanowi.
Dlaczego?
Młody, już nie taki młody bo 43, ale wciąż 15 lat młodszy od Hermana, potrzebuje szybkiej gotówki? Czy może Herman chce mieć mieszkanie w kamienicy po ojcu?
Transakcja tym dziwniejsza, że ani w nieco późniejszych książkach nie występuje on jako współwłaściciel (obok Benjamina, Lejzora i Izraela), ani  po zakupie Herman się tam nie przeprowadza (lub na krótko), bo w roku 1902 już obaj mieszkają na Rzeźnickiej 14.
I teraz – czy na pewno obaj?
Jak widać na Rzeźnickiej mieszka w tym  momencie Adolf Lehm -  ma on zawód negocyjnta, zawód pachnący mi podobnie jak ten seznal maklerstwem. Czy możliwe, że doświadczony seznal wdraża młodszego brata do zawodu? Że jakoś mu pomaga?
Oczywiście w tym przypadku Adolf musiałby być tym Abrahamem.
Popatrzmy zatem jak kształtuje się ta para – w roku 1902 mieszka tam Adolf Lehm i Hersch;  w roku 1908 Hersch mieszka z kupcem Abrahamem Lehmem.
W roku następnym - 1909, kupiec  staje się Adolfem, podobnie jest w roku 1910, w którym w końcu Adolf spotyka się z Hermanem  :)   by w roku 1913 znów, być kupcem Abrahamem a ostatecznie w 1916 ponownie Adolfem.
 I cały czas ten Abraham/ Adolf mieszka z Herschem/Hermanem na Rzeźnickiej 14… a, przepraszam,  w 1916 Herman znika z adresu, a Adolf przeprowadza się, vis-a-vis  pod 13-stkę, tam gdzie maziek namierzył odłupany tynk.
https://i.imgur.com/4IIOWsD.jpg
Gdzie zniknął Herman?
 Czyżby to efekt dyslokacji ludności z roku 1914?
Gdzie przeczekał wojnę w oczekiwaniu na powrót syna Samuela bo wygląda, że nie w starym mieszkaniu? Może u swych synów, lub córek?
 Co do Abrahama/Adolfa , który też zniknął z zakończeniem wojny, wątpliwości nie mam, że jest to jedna i ta sama osoba – ot, kupiec Abraham staje się kupcem Adolfem. Taka zamiana imion nie jest niczym nowym i być może  Adolf to wręcz spolszczona wersja Abrahama. Jak np. tu
https://sztuka.agraart.pl/autor/licytacje/19/adolf-abraham-behrmann
W ten sposób wyjaśnia się przynajmniej część tajemnicy tego przedstawiciela rodziny Lehmów – mojżeszowego benjaminka. Część, bo jak potoczyły się jego dalsze losy – nie wiem. W momencie zniknięcia, gdyż po wojnie źródła go nie widzą, przynajmniej te w Polsce, ma on 59 lat.
     Wracając do Hermana, można założyć, że i jego wojna wyrzuciła z Rzeźnickiej, w książce adresowej 1916 już pod tym adresem nie figuruje, jest tam tylko „nieaktywny” adres syna Samuela. Zatem Herman zapewne mieszka kątem u kogoś z rodziny (syna Fryderyka? – co najpewniejsze, którejś z córek?).
Dopiero po powrocie najmłodszego syna z wojny zamieszkają wspólnie na Brajerowskiej 4. Niewykluczone więc, że życie miotało nim niemal do końca zmuszając do walki o przetrwanie  i podejmowania trudnych decyzji, co jakoś świadczy o jego charakterze opisanym być może celnie,  przez jedno jedyne zdanie,  jakie po nim zostało, przekazane ustami wnuka Stanisława - Fiałkowskiemu, zdanie wypowiedziane przez ojca do studenta Samuela – „Skoro już zacząłeś studia, trzeba je skończyć, potem możesz robić co chcesz.”
Jest to rodzaj deklaracji postawy wobec życia zatem niech w tym miejscu spuentuje jego  niewątpliwie bogate w wydarzenia losy.

9
Hyde Park / Odp: O muzyce
« dnia: Lipiec 18, 2019, 06:07:05 pm »
A to Ci nowina - Włosi  ;D
https://www.discogs.com/Demetra-Sine-Die-Post-Glacial-Rebound/release/12176042
Sam nie wiem - dawać do archiwum lemopiosnek?

10
Forum po polsku / Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« dnia: Lipiec 18, 2019, 05:57:02 pm »
Cytuj
Ładnie się to zapętla z w/w Boruniem, u którego najpierw w opowiadaniu "Nieproszeni goście" diabelskie pająki z kosmosu ileś razy przybywały, a potem fragment w/w, nieco przerobiony, posłużył za wstęp "Ósmego kręgu piekieł". liv, może Ci się pająki z pająkami nałożyły, tj. niebieskie z diabelskimi?
Może być - czytałem kiedyś 8 krąg, ale ni w ząb nie pamiętam. No nic.
Cytuj
Co do wrzucenia przedmowy - a jak mnie zaczną za to ścigać?
Oj tam. Wtedy się zdejmie.
Ostatecznie daj część... jak to leci? Prawem cytatu....blabbla bla...jakoś tak...
https://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_cytatu_(Polska)

11
Forum po polsku / Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« dnia: Lipiec 18, 2019, 03:06:38 pm »
Hoko, a co się tak podmieniałeś? "Pe" ci urosło, no i obrazek inny?... znaczy nie chciałbym być natrętny...  :)
Cytuj
Dobra, liv, czytałeś, ale zapomniałeś  ;D
W szczegółach tak, ale klimat pamiętam, czytałem ją chyba dwa razy. Raz, zaraz po zakupie w antykwariacie, jakoś w drugiej połowie lat 80-tych; drugi raz w początkach XXI wieku (ale to brzmi!!  :D  ), polecałem komuś i chyba przez to pożyczyłem i ... pożyczka najwidoczniej zamieniła się w prezent. I niech tak, na zdrowie!
Nawet zdziwiło mnie, że ona w pierwszym wydaniu z końcówki 70-tych.

@maziek
Cytuj
Ciekawi mnie, co konkretnie zachwalał Lem
Jak Hoko napisał, całość, mimo że książka jest w zupełnie nielemowych klimatach, a nawet anty-lemowych. Poetycka, zakończenia zaskakujące, ale bez specjalnej logiki, czy uzasadnień. Czasem bajkowość. Ale nie techniczna jak w robocich a psychologiczna. Jedyne co, to tematyka - przypadek w roli głównej, lub nieznanie, niewyjaśnione - coś się pojawia (jak te pająki...mi żabami pachniało), kombinuja, kombinują...nic nie wykombinowali, i...samo znika. Czy ten urząd d/s uszczęśliwiania ludności, bo tam chyba te mariaże ustalano - podobnie przecież w podróży XXIV (z Indiotami i Machiną).

Widzisz Hoko? Coś pamiętam...  :D
Pisząc o zapominaniu miałem na myśli to, że nie mogła być zapomniana, gdyż nigdy nie była pamiętana. Nawet wtedy, jak pamiętam - nikt nie kojarzył. Nie było z kim uwag wymienić. Niszowa bardzo. Choć i czasy nie sprzyjały takim "poetykom".
Panowie się chyba znali, mam wrażenie, ze opinia była szczera, ale kurtuazyjna. Widać w tamtej Polsce wstępy Lema nie działały (jak w Niemczech).
A może Hoko, zeskanowałbyś ten wstęp i  jakoś tu zamieścił?
Nie był chyba długi (półtorej strony? test pamieci  8) ).

12
Forum po polsku / Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« dnia: Lipiec 18, 2019, 12:00:29 pm »
Q, skoro Ty nie znasz, to pozycja musi być kompletnie zapomniana :D
https://www.hokopoko.net/2019/07/smutek-spenionych-basni.html
Kiepski wniosek  ::)
Nie te pokolenie  :D
Ja czytałem, a nawet miałem, jeno pożyczyłem i nie wróciła. Te wydanie,
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/154218/smutek-spelnionych-basni
i mam wrażenie, wznowienia nie było. Ot, polowa lat 80-tych.
Rewelka.
Oniryczne opowiastki jakiegoś nauczyciela(?)z sennego angielskiego miasteczka w którym dzieją się dziwne sprawy i często kończą na opak. Dawno czytane, ale pamiętam próbę rozwiązania problemu nieudanych małżeństw. Jakiś system, który dobierał wedle zgodności i to kończyło się zazwyczaj źle, zgodnie z mottem; co zaczyna się dobrze - musi skończyć się źle.
Zatem zaczęto dobierać wedle przeciwieństw , zmieniono zasadę na - co zaczyna się źle... - i liczb rozwodów znacznie spadła. A...i jeszcze coś niebieskiego wylądowało...ale co???  8)
Autor - Kozielecki - znany wtedy psycholog
https://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Kozielecki

13
Forum po polsku / Odp: Szkice genealogiczne
« dnia: Lipiec 17, 2019, 02:53:38 pm »
No liv, widzę tu doktorat, jeśli nie habilitację :) .
Mówisz? Po mojemu góra licencjat. Ale nawet on powinien mieć przypisy, bo co to za praca bez przypisów.  :)
Zatem nadrabiam, niech chociaż jeden, honorowy  :D

Przypis 1.
Wykształcenie Hermana .
Herman nie występuje w spisach absolwentów gimnazjum zatem zapewne takowego nie skończył. Tym bardziej studiów. Ale niewątpliwie jakieś wykształcenie handlowe posiadał. Bodaj jedyna ścieżka dla uczniów szkoły powszechnej, jaka wtedy we Lwowie występowała to Szkoła Realno-Handlowa. Była tam możliwość kursu dwuletniego a także rocznego – pasowałoby;
Jednoroczny kurs (wydział) handlowy 1844-78, równoznaczny z oddziałem technicznym do 1853 r., obsadzony był nawet z zakresu prawa handlowego i wekslowego przez profesorów uniwersyteckich, z biegiem lat tracił na znaczeniu wskutek zastosowania wadliwych kryteriów naboru kandydatów. Z początku do oddziału tego na studentów zwyczajnych przyjmowano absolwentów gimnazjów. Z upływem lat przewagę zaczęli uzyskiwać słuchacze nadzwyczajni, mający zaledwie ukończoną szkołę normalną (podstawową). Profesorowie zmuszeni zostali do obniżenia poziomu wykładów dla większości słuchaczów, o niższym poziomic wiedzy. Na projekt profesorów o dziwo godziło się Ministerstwo Oświaty i Wyznań w Wiedniu zezwalając na przekształcenie oddziału handlowego na dwuletni kurs handlowy od początku  roku szkolnego 1853/54. W programie nauczania, oprócz języka francuskiego i włoskiego, na pierwszym roku uczono: nauki o handlu, stylistyki niemieckie i korespondencji handlowej, arytmetyki handlowej, geografii i historii handlu, kaligrafii. Na drugim roku nauczania prowadzono zajęcia z buchalterii, prawa wekslowego i handlowego z przepisami o cłach i monopolach, oraz naukę towaroznawstwa.
http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Analecta_studia_i_materialy_z_dziejow_nauki/Analecta_studia_i_materialy_z_dziejow_nauki-r2010-t19-n1_2_(36_37)/Analecta_studia_i_materialy_z_dziejow_nauki-r2010-t19-n1_2_(36_37)-s203-272/Analecta_studia_i_materialy_z_dziejow_nauki-r2010-t19-n1_2_(36_37)-s203-272.pdf
O, Mamusiu!!! Jaki śliczny przypis  8)

14
Forum po polsku / Odp: Szkice genealogiczne
« dnia: Lipiec 16, 2019, 04:06:39 pm »
Herman 2
Przyśnił mi się Herman i powiedział -  no dobra stary, skoro już o mnie piszesz - to pisz, ale mógłbyś się trochę bardziej przyłożyć. Schyłek życia jeszcze ujdzie, ale zlekceważyłeś  całą moją młodość. I nie tłumacz, że nie zostawiłem źródeł.  Rusz głową liv!
Co powiedziawszy  rozpłynął się mgiełką w inny sen .
O co mu chodzi? - myślał liv który najwidoczniej też mi  się śnił, myślał, myślał i…no jasne, no przecież!
Na szczęście po obudzeniu pamiętałem co się wyja-śniło tamtemu livowi – stąd kolejny aneks.
Rzeczywiście, moje gapowe – są źródła do młodości Hermana, może i pośrednie, ale bardzo wymowne – tymi źródłami są hermanowe dzieci (jak to pięknie brzmi) Zatem może wpierw je wymienię, w kolejności przybycia na ten padół. Zrobię to za Panią Gajewską (op. cit. , s. 137) która dotarła do jeszcze lepszych dokumentów niż moje i ta lista jest jak sądzę najpełniejsza.
Oto oni;
•   Józef ur.1862 (rejestracja1863)
•   Chaja ur. 1863
•   Elke Sara ur. 1866 (zm. 67)
•   Frojem (Fryderyk) ur.1869 (rejestracja 1870)
•   Basche ur. 1872
•   Mechcie ur.1877
•   Samuel ur. 1879
•   Anna ur. 1884

Mechcie, Samuel i Anna nie występują w „moich źródłach”, ale jak napisałem Pani Gajewska miała lepsze. Mechcie zapewne żył krótko,  nie ma po nim śladów, a Anna… cóż kobiety są słabiej reprezentowane źródłowo, tym niemniej jest mały „śladzik” w  Wysokim Zamku, jeśli to o niej, o czym  napiszę innym razem.
Wracając do Hermana i co równie ważne do matki jego dzieci, urodzonej w 1845 – jest to Sara Lea (też Sala) Wein. Matka Sary to Fejge Bick (lub Byk). Jak pisze Pani Gajewska, jej nazwisko zmieniono w księdze metrykalnej z mężowskiego Wein, na panieńskie Bick, w moim źródle Sara jest bez nazwiska ojca co mogłoby oznaczać dziecko nieślubne? Rozejście się rodziców?
 Przy okazji może unaocznię jak wygląda taki zapis z All Galicia databaze.

Do rzeczy – co rzuca się w oczy od razu?
Pierwszy syn  Józef pojawia się w czasie gdy Herman miał lat 20, a Sara 18!
Nie ma śladu formalnego związku, zatem gwałtowna namiętność młodości? Czy mogła ona spowodować konflikt w rodzinie i wyrzucenie Hermana z Owocowej? Może uciekł sam? Faktem jest, że jego dziecko urodziło się w innej kamienicy i ten adres rozpocznie peregrynację pary po Lwowie. Niemal każde kolejne dziecko rodzi się gdzie indziej.
Co można wnioskować z faktu, że młody chłopak, pierworodny syn kamienicznika  czy jak kto woli „właściciela realności” błąka się z młodziutką dziewczyną i kolejnymi dziećmi po mieście?
Nie będę snuł domysłów, jeszcze tylko jeden trop; brak śladów tego wykształcenia  urzędniczego o którym pisałem wyżej oraz brak śladu udziału Hermana w dziedziczeniu kamienicy.  Tzn. brak  źródłowych śladów, co zawsze warto mieć na uwadze.
Dodatkowego dramatyzmu dodaje fakt, że drugie dziecko - Chaja urodziła się w tym samym roku (lub następnym, ale blisko) co pierwsze i znów, pod innym adresem, choć w kamienicy tuż obok. Czyli mamy 20-latka z 18-latką i dwójkę ich dzieci – pytanie „jak żyć panie…” nabiera bardzo konkretnego  sensu.
Jakoś żyją, przenoszą się z miejsca na miejsce, Herman zapewne coś  zarabia jako ten pośrednik seznal (a może wcześniej tylko negocjant?). Rodzą się kolejne dzieci w cyklu co 2-3 lata. Przy ich zapisach są symbole nieruchomości w których przyszły na świat, zatem na ich podstawie sporządziłem mapkę wędrówek Hermana i Sary.

Opis do mapki;
X (fioletowy?) – kamienica w której narodził się Herman
O (żółte) -  kamienica na Owocowej 6 gdzie mieszka ojciec Hermana z pozostałą częścią rodziny
1 (czerwony) – kamienica w której urodził się Józef
2 (zielone) – kamienica w której urodziła się Chaja (numer obok poprzedniej)
3 (niebieskie) – tu urodziła się Elke (choć ten adres wzbudza nieco wątpliwości, ale uznałem za najbardziej prawdopodobny
4 (pomarańczowe) – tu urodził się Frojem (Fryderyk)
5 (szare) – tu urodziła się Basche
Y (seledynowy) – przedostatnie mieszkanie Hermana  na Rzeźnickiej 14
Z (fioletowe) – ostatnie mieszkanie Hermana (u syna) na Brajerowskiej 4
(coś te kolory chyba mi nie za bardzo wyszły…)

    Brak na mapce miejsc urodzenia ostatnich dzieci;  Mechcie, Samuela i Anny - cóż, brak źródeł.
Być może był to już czas, w którym Herman ustatkował się pod adresem Rzeźnicza 14?  Jest to jednak mało prawdopodobne ponieważ ten adres Hermana – już urzędnika Banku Krajowego pojawia się dopiero w 1908 gdy on ma 66 lat. Przegląd książki adresowej z 1897 też nie wykazuje tam Hermana ani żadnego z młodych Lehmów (jest Mojżesz i dwóch innych nie z tej bajki). Natomiast w świetle tej księgi na Rzeźnickiej mieszka kto inny, co nasuwa się wniosek, że stabilizacja Hermana przyszła dopiero na stare lata.
I kończąc już, jeszcze jedno spostrzeżenie; dzieci Hermana występują w źródłach bez nazwiska - tylko imię oraz ojciec, matka. Tak jest przy Józefie, Chaji i Elke, jednak wpis z następnego roku o zgonie tejże podaje już Elke Lehm;

Można by pomyśleć, że  w tym roku rodzice jakoś zalegalizowali związek, gdyż kolejny Frojem jest z nazwiskiem, ale następna Basche znów bez …hmmm?
    Przestawione powyżej strzępy biografii wskazują na życie intensywne, bez stabilizacji majątkowej a co za tym idzie,  lokalowej. Tym niemniej, niezależnie od wcześniejszych zakrętów losu przyszedł moment, że karta się odwróciła. Kiedy?
   Jedyny trop to rok 1900, gdy Herman nabywa od młodszego brata fragment ojcowskiej kamienicy – musi być już wtedy dość zamożny. Wiązałbym to jakoś ze śmiercią ojca - Mojżesza (1895 lub nieco później), czyżby jednak Herman uczestniczył jakoś w spadku?
Trudno orzec, a intuicji nie ma co mnożyć. Być może wystarczy poczekać na nowe źródła?
 Na pewno, to można powiedzieć – dał radę.
Znalazł miejsce na ziemi i zadbał o wykształcenie synów którego to, być może, mu nie zapewniono (wiem, zaprzeczam temu, co sam pisałem na początku)  czym zapoczątkował – zaryzykuję taką tezę , pierwsze pokolenie solidnie wykształconych Lemów – kolejno ; pracownika a z czasem  urzędnika kolejowego, prawnika, lekarza  -  i, jakby to źle dziś nie wyglądało, wydał córki za mąż.
O dzieciach Hermana być może będzie oddzielny odcinek.

Tyle się dało wycisnąć z tego co jest Panie Hermanie, jeśli coś przegapiłem lub za bardzo pokręciłem – przyśnij się znowu.

15
Hyde Park / Odp: O muzyce
« dnia: Lipiec 16, 2019, 12:15:53 am »
Zapytałem większego autorytetu - potwierdza. Miał ten utwór nagrany na szpulowca, z programu telewizyjnego, nazywał sie chyba kwa-kwa, lub to było w refrenie, czas raczej 81, bo oni kilka mieli audycji. W radiu też. Piwońska była wtedy w wysokiej ciąży - w tym programie. A najlepiej to kupić książkę, tam na pewno jest odpowiedź  :) bo Janeczko widzę, wszechstronny;
Atrakcją wieczoru będzie promocja książki Andrzeja Janeczko „Trzeci oddech Kaczuchy o życiu i scenie” Książkę będzie można kupić po koncercie i zdobyć autograf autora. „Książka to nie są kronikarskie zapiski z historii zespołu Trzeci Oddech Kaczuchy. Jest to opowieść prawie beletrystyczna, utkana z anegdot i emocji. Opowiada ona zarówno o czasach młodości artysty jak i początkach zespołu w Olsztynie w Roku Wolności 1981, a potem o pracy na estradzie aż do chwili obecnej z najbardziej popularnymi aktorami i artystami.”
https://aleksandrow-lodzki.pl/zycie-jest/
A co, też się w niej podkochiwałeś?  ;D
Z epoki;
https://pl-pl.facebook.com/tamtapolska/videos/370537280270149/
Co ciekawe - jest to dokonana przez Janeczkę adaptacja wiersza Wiktora Woroszylskiego.

Strony: [1] 2 3 ... 301