Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Q

Strony: [1] 2 3 ... 681
1
Forum po polsku / Odp: Etyka według Stanisława Lema
« dnia: Dzisiaj o 12:27:28 am »
Kowalski zatem nigdy nie dowie się, kto należy do grupy A, kto zaś do B.

Prawda, jednak mam wrażenie, że w jakimś sensie moralny wysiłek grupy B godniejszy jest większego szacunku niż odruchowa dobroć grupy A.

(I tu pewnie rozpisałbym się na temat komiksowego Wolverine'a, gdyby nie Twoje srogie zastrzeżenie, że nie życzysz sobie pozalemowskich offtopów ;).)

Z punktu widzenia, powiedzmy krytyczno-literackiego, te zmagania H., wyglądają na … no sorry, raczej na dziecinadę.

Być może, jednak wyglądają mi autobiograficznie, gdy przypomnę sobie jak zaczynał się "Wysoki Zamek":

"Nie wiem, czy jest już zupełnie jasne, że byłem tyranem. Norbert Wiener zaczął swoją autobiografię od słów I was a child prodigy, byłem cudownym dzieckiem; ja mógłbym tylko I was a monster, byłem potworem. A więc, potworem, z pewną przesadą może; ale to, że terroryzowałem otoczenie, zwłaszcza jako zupełny malec, jest prawdą."

2
Forum po polsku / Odp: Etyka według Stanisława Lema
« dnia: Wrzesień 21, 2019, 06:07:16 pm »
Martina proponuję pominąć.

Z tego co wiem scena owa była swoistym - mówiąc modnie - strollowaniem ówczesnej cenzury, a zarazem opowiedzeniem się Lema - skoro już komunistów musiał chwalić - po stronie komunistów bitych i więzionych, przeciw komunistom bijącym i więżącym. Jest to zajęcie dość jasnego stanowiska etycznego, nawet jeśli towarzyszył temu pewien młodzieńczy przesadyzm.

O ile dobrze pamiętam, Trurlowi „drgnął manipulator” i zamiast napędu dobra włączył Angstremkom na danym szkiełku napęd zła.
Ale co z tego wynika?

Że perfekcja w czynieniu jakkolwiek pojętego dobra czy zła nie jest nam dana, z racji pewnej bylejakości naszej natury (i warto o tym jednak pamiętać)?

Ale jakie konkretnie wyznania masz na myśli?

Te:

"Za podstawowe cechy mego charakteru uważam tchórzostwo, złość i dumę. Tak się złożyło, że owa trójca miała do dyspozycji określony talent, który ukrył ją i pozornie przeinaczył, a pomogła mu w tym inteligencja, jedno z przydatniejszych w życiu urządzeń do maskowania przyrodzonych cech, jeśli się taki zabieg ma za pożądany. Od czterdziestu kilku lat zachowuję się jak człowiek uczynny i skromny, wyzbyty znamion profesjonalnej pychy, ponieważ bardzo długo i uporczywie wdrażałem się do takiego właśnie postępowania. Jak daleko mogę sięgnąć pamięcią w dzieciństwo, żyłem poszukiwaniem zła, z czego zresztą, rzecz zrozumiała, nie zdawałem sobie sprawy.
   Zło moje było izotropowe i doskonale bezinteresowne. W miejscach szanownych, jak kościół, lub w pobliżu szczególnie godnych osób chętnie myślałem o tym, co mi było zakazane. To, że treść owych myśli przedstawiała śmieszną dziecinadę, nie ma najmniejszego znaczenia. Dokonywałem po prostu eksperymentów w takiej skali, na jaką aktualnie było mnie stać. Nie pamiętam wcale, kiedy pierwszy raz wziąłem się do takich doświadczeń. Pamiętam tylko ów przeraźliwy żal, gniew, rozczarowanie, które szły za mną później latami, skoro okazało się, że w głowę, złymi myślami wypełnioną, w żadnym miejscu i przy żadnym sąsiedztwie nie uderza piorun, że wyłamanie się z uczestnictwa w porządku właściwym nie pociąga za sobą żadnej, ale to żadnej konsekwencji.
   Jeśli w ogóle można tak powiedzieć o kilkuletnim dziecku, życzyłem sobie owego piorunu lub innej formy straszliwej kary i zapłaty, wyzywałem ją i znienawidziłem świat jako miejsce mojej egzystencji za to, że udowodnił mi daremność wszelkiego, a więc także i złego, uczynku w myśli. Toteż nigdy nie znęcałem się nad zwierzętami ani nawet nad trawą, natomiast siekłem kamienie, piasek, maltretowałem sprzęty, znęcałem się nad wodą, a myślą gwiazdy rozwalałem na kawałki, aby ukarać je za to, że nic ich nie obchodzę, i postępowałem tak w złości coraz bardziej bezsilniejącej w miarę postępów rozumienia, jak śmieszne i głupie są moje czyny.
   Nieco później uznawałem stan mój, zdobyty samowiedzą, za rodzaj dojmującego nieszczęścia, z którym nic absolutnie się nie da począć, ponieważ nie może niczemu posłużyć. Powiedziałem, że moja złość była izotropowa: jakoż obdarzałem nią samego siebie najpierw; kształty rąk, nóg własnych, rysy twarzy irytowały mnie, widziane w lustrze, tak jak na ogół gniewają nas i niecierpliwią tylko u innych. Gdy podrosłem jeszcze bardziej, uznałem, że tak niepodobna żyć; postanowiłem sobie w kolejnych decyzjach, jakim właściwie być powinienem, i odtąd dążyłem już, zresztą ze zmienną konsekwencją, do trzymania się raz ustalonego programu.
   Autobiografię, która zaczyna się od wymienienia złości z dumą i trwożliwością jako fundamentów ducha, obciąża z deterministycznego punktu widzenia logiczny błąd. Jeśli uznać bowiem, że wszystko jest w nas przesądzone, przesądzone było także moje sprzeciwienie się wewnętrznemu złu, a różnica pomiędzy mną a innymi, lepszymi ludźmi, sprowadzałaby się jedynie do odmiennej lokalizacji źródła uczynków. Co tamci robią z dobrej woli, kosztem niskim, dają bowiem posłuch skłonności naturalnej, ja praktykowałem wbrew niej, więc niejako sztucznie. Ale to przecież ja sam sobie nakazywałem postępki, więc w całościowym bilansie byłem – w tym ujęciu – jednak predestynowany do rzetelnego dobra. Jak Demostenes kamyk do jąkających się ust – włożyłem sobie w głąb ducha żelaza, żeby go naprostować.
   Lecz właśnie determinizm pokazuje w tym zrównaniu całą swoją nonsensowność. Płyta gramofonowa, na której utrwalono anielskie pienia, ani o włos nie jest lepsza moralnie od takiej, z której dobywa się morderczy wrzask. Zgodnie z determinizmem ten, kto chciał i mógł stać się lepszy, był na to z góry skazany, tak samo jak ten, kto chciał, lecz nie mógł, albo i ten, co chcieć nawet nie próbował. Oto fałszywy obraz, ponieważ odgłosy walki, nagrane na płytę, nie są walką realną. Znając koszta własne, mogę powiedzieć, że moje zmagania nie były urojone. Determinizm mówi po prostu o czymś najzupełniej innym – siły, jakimi operuje rachunek fizyczny, nie mają tu nic do rzeczy, podobnie jak nie uniewinnia zbrodni jej przekład na język amplitudy atomowych prawdopodobieństw.
   W jednym Yowitt na pewno ma słuszność: zawsze poszukiwałem trudności. Okazje, w których mogłem dać upust mojej złości przyrodzonej, zazwyczaj odrzucałem jako nazbyt łatwe. Jakkolwiek zabrzmi to dziwacznie, a nawet nonsensownie, nie przełamywałem mojej skłonności do zła, zapatrzony w dobro jako wartość większą, lecz właśnie dlatego tak postępowałem, ponieważ wtedy odczuwałem w całej pełni jego obecność w sobie. Liczył mi się rachunek wysiłku, który z arytmetyką moralności nic nie miał wspólnego. Toteż nie umiem, doprawdy, powiedzieć, co by się ze mną działo, gdyby skłonność do wyrządzania tylko rzeczy dobrych była właśnie pierwszą przyrodzoną cechą mojej natury"


(Dość obszernie, ale inaczej się nie da.)

Ja sobie w tej chwili uświadomiłem, że Hogarth nie lubił Eneya, ale właściwie za co?

Z punktu widzenia pozapowieściowego można pewnie rzec, że dlatego bo ;) był Wilhelmim ;). W ramach utworu pozostając powiedziałbym natomiast, iż to z tej przyczyny, że stał mu nad głową w roli wojskowego nadzorcy, czy też politruka, i myślał jak przerabiać Kod na bomby.

3
Forum po polsku / Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« dnia: Wrzesień 21, 2019, 01:27:58 am »
A tu jeszcze trailery czwartego sezonu "The Expanse":


(xpil, jak widzę siadającego na ogniu Rosynanta zaczynam rozumieć Twoją miłość do tej serii ;).)

I trzeciego sezonu "Westworldu":

4
Forum po polsku / Odp: Etyka według Stanisława Lema
« dnia: Wrzesień 20, 2019, 09:59:03 pm »
Jeśli chodzi o mnie, to za jedną z kluczowych, dotykających spraw etycznych, wypowiedzi Lema uważałem zawsze to - cytowane wielokrotnie - zdanie z "Rozmów...":

"Tylko w chwilach umysłowej słabości mogę pomyśleć, że Dobro i Zło to nie są lokalne jakości, współistniejące z ludźmi i obracające w nicość, kiedy ludzi nie stanie, lecz że są to jakieś byty przez lub poza ludźmi."

Będące jakby - wyjętym już z nawiasu literackości - powtórzeniem kerebronowych słów o tym jak się sprawy mają z punktu widzenia fizyki.
Przy czym zgadzam się z Tobą, że świadomość powyższego nie czyniła bynajmniej Mistrza nihilistą ani relatywistą w najgorszych znaczeniach tych słów, raczej - mam wrażenie - powodowała, że uważał, iż moralność - z powyższej przyczyny (tj. z braku jakiejś obiektywnej sankcji) - należy nie tyle narzucać innym, czy się z nią obnosić (jeśli już odwoływać się do swoich zasad, to z niejakim zakłopotaniem - tak, też sądzę, że przytoczona wypowiedź Pirxa mogłaby wyjść z ust S.L., nie tylko jego bohatera), ile praktykować ją samemu, w cichości, można rzec.

Taki przynajmniej obraz wyłania mi się z lektury rozmaitych pism, i biografii, Lema.

ps. Sądzę, że dość wdzięcznym tematem rozważań mieszczących się w tematyce niniejszego wątku mogą być 1. komunista Martin, 2. Piotr Hogarth i niektóre z jego wyznań, 3. GOLEMowa rachuba (będąca sugestią, że calkiem przyzwoitą etykę da się zbudować na podstawach rozumowo-pragmatycznych), 4. trurlowa próba zbudowania istot idealnie złych i jej skutki.

5
Forum po polsku / Odp: LEM-100. Bibliografia Non-fiction S.Lema
« dnia: Wrzesień 20, 2019, 06:15:39 pm »
Do Setnej rocznicy Stanisława Lema składam jego ogólnoświatową bibliografię NON-FICTION.

A ja sobie wymyśliłem, by z tej okazji "wyprodukować" Wysoki Zamek z przypisami, zwłaszcza dotyczącymi opisanych tam osób.

Kibicuję zatem obu tym zacnym przedsięwzięciom :)

Trudno mi coś orzec o stylu, czy on lemowy? Powiedziałbym, że nie ma przeciwwskazań, ale jakichś specjalnych cech nie wyłapałem.

Mnie się na oko (nie robiłem skanów i nie przepuszczałem w/w tekstu przez analizatory, o których była mowa) wydał kompletnie nie-lemowy, bardzo neutralny (i nawet wypracowaniowy trochę - może autosugestia związana z tym, że czytając pamiętałem o ówczesnym wieku naszego St.L.), ale o niczym to nie świadczy, bo artykuł - ktokolwiek go spłodził - pisany był na zamówienie, co niekoniecznie sprzyja wybuchom stylistycznej inwencji, czy demonstracjom literackiego indywidualizmu (zwł. jeśli w istocie tworzył go chcący dostać robotę stażysta*).

* Lem piszący na starość to co innego... Był już... Lemem ;), mógł sobie pozwolić (ba, nie wypadało Mu pisać mało lemowato ;) ).

6
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Dialogi]
« dnia: Wrzesień 18, 2019, 10:22:51 pm »
Ok, ok. Być może wyraziłem się niefortunnie, bo zbyt skrótowo (choć bynajmniej napity nie byłem ;) ). Po prostu zakładam, że rozłożenie dyskusji na raty: primo pozwoli dokładniej przeanalizować każde z poruszonych przez Lema zagadnień (dając tym samym więcej funu Dyskutantom), secundo będzie zgodne z Akademijną tradycją. (Sporządzenie listy tematów najciekawszych może natomiast spowodować, że nad na starcie uznanymi za mniej uwagi godne zbyt pospiesznie się prześlizgniemy. Albo zgoła, że każde z nas jakoś skomentuje listę naszego ukraińskiego Kolegi, ew. przedstawi kontr-listę, i na tym dialog się zakończy, lub przejdzie w luźne dygresje.)
Ale, jasne, tradycje ewoluują. Jeśli będzie zbiorowa wola omawiania "Dialogów" w sposób przez Ciebie zaproponowany, albo zygzakowy, o którym pisał LA, to w sumie czemu nie... (Ostatecznie dyskusja o "GOLEM-ie..." rozwinęła się kompletnie spontanicznie, ad hoc, a była satysfakcjonująca...)

7
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Dialogi]
« dnia: Wrzesień 18, 2019, 05:31:52 pm »
LEPIEJ byłoby, gdybyś napisał, na raty albo w jednym dłuższym tekście, co, Twoim zdaniem, jest w CAŁEJ tej książce najciekawsze, jakie pomysły, idee najlepiej wytrzymały upływ czasu

Czekaj, ale jak to widzisz? Bo jeśli wypiska LA będzie kompletna (minimum: zgodna z naszymi subiektywnymi zapatrywaniami na przedmiotowy temat), to jeden post wyczerpie dyskusję 8).

9
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Dialogi]
« dnia: Wrzesień 18, 2019, 01:03:28 am »
Myślałem, iż będę pełzać po Dialogach jak się da, zygzakiem, czasem błądzić, jak Mojżesz na pustyni.
A okazało się, nie wolno mi...

O, przypuszczam, że i przy zachowaniu kolejności rozdziałów znajdą się możliwości przemieszczeń wężowych, bo się wcześniejsze splecie z późniejszym i na odwyrtkę... Zresztą znając i Twój dygresyjny styl dialogowania, i przebieg dobrych paru Akad. dyskusji (nie tylko najnowszej o "Summie...") da się założyć, źe tamy puszczą tak czy siak (albo rozdziały przeleci się połebkowo, by potem dogrywkowo pogrążyć się w luźnej debacie o ich łącznej treści) ;). Niemniej - dopiero startujem, wypada zachować pozory ("Pilot Boerst na AMU 18...", itd.) ;).

I jaki tam ze mnie przewodnik?

Mniemam, że nie gorszy od prowadzących poprzednie dyskusje ;).

Nie w sensie dyskusji na temat, czy będzie to ten sam, czy tylko taki sam człowiek. A w kontekscie cytatu z innego utworu:
Zastanów się, co oznacza śmierć? Jest to utrata, tragiczna przez swą nieodwracalność. Kogo traci ten, kto umiera? Siebie? Nie, bo umarły to nie istniejący, a ten, kto nie istnieje, nie może niczego utracić. Śmierć jest sprawą żywych - jest utratą kogoś bliskiego.

Moim zdaniem, Anielita miał słusznego. Pies z nim tańcował, z własnym „ja” i jego kontynuacją. Rzecz najważniejsza, po ukazaniu się takiej technologii nie będzie więcej w tym świecie rozdzierającego bólu, smutku, tęsknoty po stracie bliskiej osoby...

Rozumiem chęć ominięcia kwestii tożsamości/braku tożsamości, która była na Forum wielokroć omawiana (najintensywniej bodaj TU), ale nie wiem czy to się uda, bo aby brakiem straty się cieszyć trzeba albo zakładać tożsamość zmartwychwstałego z oryginałem, albo być cokolwiek egocentrykiem jak ten z "Incepcji", Cypher matrixowy i do pewnego momentu Kelvin solaryjski (za co go nie lubię), tj. podchodzić na zasadzie "nieważne czy babcia prawdziwa, ważne, że znów ją mam".
Do tego dochodzą pytania kolejne: czy, skoro o zwalczeniu śmierci mówisz, można - jak w pewnych odcinkach "Star Treka" (gdzie scenarzyści nad niewygodnymi kwestiami przeskoczyli) - używać rzeczonej technologii w celach odmładzających (tj. teleportowany wyjdzie z maszyny młodszy ciałem - co wtedy jednak ze wspomnieniami i na czym budować poczucie tożsamości?)
I czy teleportacja układów złożonych - jeśli możliwa - będzie w ogóle dziełem człowieka (którego wspomniane dramaty egzystencjalne dotyczą) czy też np. maszyn postludzkich, którym być mogą idealnie obce?

10
Forum po polsku / Odp: Lemoniada '2019
« dnia: Wrzesień 18, 2019, 12:08:00 am »
Ile stron liczy "Fiasko"?

https://forum.lem.pl/index.php?topic=1682.msg77420#msg77420

R.

Po co podbijać? (Trop: suwerennie? ;) )

tych numerowanych 328.

Co tłumaczy Twoją lemopediową pomyłkę (zapewne pisałaś szybko i cyferki Ci się przestawiły).

Swoją drogą: wie kto ze Zbiegowiska jaki jest standardowo przyjęty na podobne okoliczności sposób liczenia stron książek? Co się wlicza, a co nie (i dlaczego)?

ile stron liczy "Fiasko" w lemoniadowym pytaniu

Tedy "Fiasko" lemoniadowe jest bytem różnym od fizycznie istniejącego wydania z roku 2010? ::)
Do Lema z Sierodką, smokami prawdopodobieństwa i rodziną Tichego z "...dwudziestej ósmej" nawet to pasuje.
Mam tylko nadzieję, że - wobec powyższych niejasności - punkty za feralne pytanie nie przesądziły o kolejności miejsc.

11
Forum po polsku / Odp: Lemoniada '2019
« dnia: Wrzesień 17, 2019, 07:47:37 pm »
nawiasem rzeczone Fiasko ma niezłą cenę...od 150 - 216zł:

Znaczy: Mistrz ma wzięcie. Po raz kolejny upada mit o niepopularności :). No i chyba znak to dla PT. Wydawców, że czas najwyższy we wznowienia zainwestować ::).

poprawiam:)

Czyli czasem i z czepialstwa co dobrego wynika ;).

Czepialski ;)

Ale właściwie to chciałem przyłączyć się do gratulacji dla Zwycięzców... 8)

12
Forum po polsku / Odp: Lemoniada '2019
« dnia: Wrzesień 17, 2019, 01:34:58 pm »
Jeśli tak, skłonny jestem założyć* błąd w Lemopedii, zwł. że próbujący sprzedać egzemplarz w/w wydania "Fiaska" na Allegro podał, iż liczy ono 326 stron (co jest dostatecznie blisko 330, by móc uznać, że allegrowicz nie doliczył czegoś, co doliczyli Jurorzy):
https://archiwum.allegro.pl/oferta/stanialaw-lem-fiasko-biblioteka-gazety-wyborczej-i2085543205.html

* "F." posiadam w pierwszym wydaniu.

13
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Dialogi]
« dnia: Wrzesień 17, 2019, 01:47:55 am »
Ja bym na początek - pieski los moderatora i inicjatora paru akademijnych debat, któremu nie marzy się bynajmniej rola Spielverderbera - przypomniał o porządku dyskusji (czyli, że rozdziałami, że na każdy wypada dać sobie jakiś czas, i że Ty, LA, za ów porządek odpowiadasz jako Założyciel, a więc nasz w podróży po "Dialogach" przewodnik).

Następnie, zanim zbyt szybko dojdziemy do wniosku, iż żyjemy w umierającym powoli umyśle Boga, czy też w butwiejącej Bibliotece Babel, chciałbym zauważyć, że słowo "informacja" różne ma znaczenia i definicje, i trza się pilnować, by ich tu nie pomieszać (kłania się co rzekł kiedyś maziek o dyskusji bez ostrego zdefiniowania pojęć):
https://en.wikipedia.org/wiki/Information
https://pl.wikipedia.org/wiki/Informacja
(Gdzie wypada dodać, że liv, choć skromnego udaje ;), słusznie prawi, iż w ujęciu komunikacyjnym nie ma informacji bez odbiorcy. A znów w ujęciu antyentropijnym - im więcej informacji, tym mniej swobody, co wcale tak dobrze nie brzmi ;).)

By wreszcie postarać się dorzucić drobną cegiełkę w postaci takich oto swobodnych (bo filozoficznych, nie - fizycznych) profesorskich rozważań:
https://www.computerworld.pl/news/Wszechswiat-jako-informacja,319767.html
(Jak czytam o informacji jako o arché nie umiem skojarzeniowo uciec od starego "Na początku było Słowo" 8).)

A pijesowo dodać, że po słonecznym cytacie z "Summy..." chyba wiem skąd "Prawda" się wzięła.

14
Forum po polsku / Odp: Lemoniada '2019
« dnia: Wrzesień 16, 2019, 10:08:32 pm »
A to przepraszam - jeśli chodzi o 6. Zastrzeżenie co do 8. pozostaje w mocy (o ile Lemopedia mówi prawdę*):
https://lem.pl/lemopedia/Fiasco_Polish_Agora_SA_2010

* Jeśli nie, to w niej przydałoby się dokonać korekty adekwatnej liczby.

15
Forum po polsku / Odp: Lemoniada '2019
« dnia: Wrzesień 16, 2019, 09:07:44 pm »
Ciekawy zestaw pytań (finalnych?). Niektóre b. proste, inne b. trudne, ogólnie piorująca mieszanka.

Ale te dwa:
6. Jakiego koloru jest okładka konkursowego „Fiaska”?   
A. niebieska      B. ruda         C. zielona      D. czarna
8. Ile stron liczy „Fiasko”?
A. 130      B. 230      C. 330      D. 430
...o ile nie miały być podchwytliwe, wymagały doprecyzowania (drugie także korekty), bo "Fiasko" w samej Polsce miało trzy, różniące się okładkami i ilością stron, wydania (z których w dodatku żadne, jeśli wierzyć Lemopedii, nie składa się z podanej ilości stron).

Strony: [1] 2 3 ... 681