Stanisław Lem - Forum

Polski => Hyde Park => Wątek zaczęty przez: dzi w Listopad 18, 2004, 10:45:44 am

Tytuł: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: dzi w Listopad 18, 2004, 10:45:44 am
http://czytelnia.onet.pl/0,29288,0,6175,recenzje.html

wiecie cos o tym autorze?
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Grudzień 02, 2004, 01:50:36 pm
Wiem niezbyt wiele, ale to przecież na podstawie jego książki bądź opowiadania powstała wspaniała komputerowa wizja p. Bagińskiego pt: "Katedra".

Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: CJI w Grudzień 24, 2004, 09:49:38 pm
Jesli ktos interesuje sie fantastyka - trudno Dukaja nie znac.

"Katedra" to opowiadanie, nominowane do nagrody Zajdla. Zbior opowiadan, "W kraju niewiernych", w ktorym znalazla sie "Katedra", nagrode te otrzymal.

O samym Dukaju sporo dowiedziec mozna sie tu: http://dukaj.fantastyka.art.pl/

Pozdrawiam, CJI
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Grudzień 28, 2004, 03:47:39 am
dzi Tyś tak antybeletrystyczny, że ci Dukaj pewno bokiem wyjdzie; boż to chyba mu dalej do tekstów naukowych, niż Lemowi (nic pierwszemu ni drugiemu nie ujmując)  ::)
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: dzi w Grudzień 28, 2004, 09:12:28 am
no, wlasnie tego sie obawialem...
ja generalnie po golemie i solarisie chyba juz dam spokoj beletrystyce...
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Grudzień 31, 2004, 05:18:27 am
Ahihi.
A no to powiedz, co czytasz?


Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: dzi w Grudzień 31, 2004, 04:56:34 pm
do tej pory nic nie czytalem, tylko techniczne, nie mialem na studiach czasu
przez przypadek czasem zachaczylem Penrosa, Hawkinga, jakies historie filozofii...
nie jestem przyzwyczajony czytac ksiazek dla rozrywki, czytam dla rozwoju, to pociaga za soba to poczucie "bezsensu" czytania beletrystyki i uczucie zmarnowanego czasu :)

mam nadzieje ze nie zacznie sie prywata i w tym threadzie ;) czuje ze bardzo balaganie na forum a nie lubie...
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Grudzień 31, 2004, 06:10:37 pm
Nie no żadnej prywaty.

Chciałem tylko wiedziec, bo Dukaj wyjątkowo beletrystyczny mi się wydaje w porównaniu z Lemem.

CZytałem tylko fragmenty jego opowiadań i były daleko bardziej przesunięte w stonę beletrystyki niż Lema.

Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: dzi w Styczeń 01, 2005, 11:01:43 pm
no dlatego zalozylem thread, chcialem uslyszec Wasze opinie bo sam nie czytalem nic jego autorstwa :)

wlasciwie to nawet z Lema beletrystyki czytalem tylko Pirxa, Niezwyciezonego i Glos Pana, tak ze nawet o beletrystyce Lema nie bardzo moge miec opinie
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Marzec 23, 2005, 01:11:29 am
Cytuj
do tej pory nic nie czytalem, tylko techniczne, nie mialem na studiach czasu
przez przypadek czasem zachaczylem Penrosa, Hawkinga, jakies historie filozofii...
nie jestem przyzwyczajony czytac ksiazek dla rozrywki, czytam dla rozwoju, to pociaga za soba to poczucie "bezsensu" czytania beletrystyki i uczucie zmarnowanego czasu


Oj dzi, a co z rozwojem duchowym, co z rozwojem estetycznym, co z rozwojem wrażliwości, tego nie wyczytasz w książkach technicznych. A poczytałbyś sobie trochę (skoro ma już być to fantastyka) późnej twórczości Ursuli Le Guin, może wtedy byś zrozumiał, że nie tylko fizyka rządzi światem.
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: dzi w Marzec 23, 2005, 09:12:24 am
Ja doskonale rozumiem ze nie fizyka rzadzi swiatem, oj doskonale....

A rozwoj duchowy to muzyka ;)

co nie oznacza ze nie poczytam Ursuli :)
poki co mam wazniejsze jednak rzeczy do poczytania...
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Wrzesień 22, 2007, 05:09:07 pm
Ha. Dukaj. Jeden z moich ulubionych autorów ma na Forum swój topic. Jakie to miłe. (Szkoda tylko, że ten topic jakis taki nieużywany.)

A sam Dukaj - dobry pisarz, nawet bardzo dobry, czerpiący i z dorobku kultury masowej i Sztuki przez duże "S", filozofujacy... Mistrzem Lemem to on nie jest, ale widać, że chciałby się podciągnać do tego poziomu (i niewykluczone, że mu się z czasem uda).

Merytorycznie mam tylko do niego jeden (za to poważny) zarzut. Jego utwory to zwykle (wyjatkami m.in. "Ruch generała", "Inne pieśni" czy debiutancka "Złota Galera") tak do połowy realistyczna wizja możliwej przyszłości, ale potem do tej wizji dochodzi (i "rozsadza" ją) element swoistej "magii" czy "cudowności" (gen telepatii i te wszystkie psychomemy w "Czarnych oceanach", kraftunek w "Perfekcyjnej niedoskonałości", duchy i obcoplanetarna magia w słabiutkim "Muchobójcy"). Wolę te jego utwory, które od tej "cudowności" są wolne, takie jak "In partibus infidelium...", "Katedra" czy nawet "Extensa"...

Problem chyba w tm, że Dukaj dysponując intelektem pierwszej klasy i niemałym talentem zbyt przyzwyczaił sie do tego, że fantastyka, to nie tylko SF lecz też horror i fantasy i za szczyt biegłości uznał  splatanie elementów wszystkich tych gatunków literackich. Problem też w tym, że lubi do akcji swych dzieł ładować spore elementy sensacyjne. Przez ten synkretyzm zamiast SF najwyższej jakości uzyskujemy raczej b. wysokiej jakości fantastykę (i niezłą literaturę), a w tym (może jestem staroświecki) widzę tendencję do autorskiego "rozmieniania się na drobne" (szczęśliwie i tak mniej wyraźną niż u innych polskich pisarzy SF ostatnich lat).

Nie zmienia to jednak faktu, że zarówno obraz bliskiej przyszłości w "Czarnych oceanach" jak i tej dalekiej, wręcz najdalszej, w "Extensie" wydał mi się prawdopodobny i przemyślany do najdrobniejszego szczegółu.

ps. ciekawy esej o twórczosci Dukaja:
http://esensja.pl/ksiazka/publicystyka/tekst.html?id=326
i ciekawa dyskusja krytyków na ten sam temat:
http://esensja.pl/ksiazka/publicystyka/tekst.html?id=1661
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Wrzesień 22, 2007, 08:14:51 pm
Cytuj
Hawkinga
Paulo Coelho fizyków.
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Wrzesień 22, 2007, 08:20:05 pm
Cytuj
Cytuj
Hawkinga
Paulo Coelho fizyków.

Ha, trafna analogia... Rozreklamowany jako geniusz, a jak co do czego wycofał się z większości swoich tez... (Choć jako popularyzator całkiem niezły - mimo, że wolę lekkie pióro i swadę Ledermana.)

Lecz może wrócmy do tematu Dukaja...
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Luca w Wrzesień 22, 2007, 11:54:16 pm
Cytuj
Cytuj
Hawkinga
Paulo Coelho fizyków.

***.
Może twierdzenie o osobliwościach mało ważkie Ci się wydaje? Albo hipoteza o promieniowaniu czarnych dziur? Że prócz abstrakcyjnych rozważań zajmował się również popularyzowaniem nauki to wszak nie powód do ujmy. Zwłaszcza jeśli adresatami jego książek byli ludzie z szerokiego kręgu odbiorców, który zazwyczaj przez ich lekturę mieli pierwszy kontakt z zagadnieniem.
Twoje, pojawiające się co jakiś czas na forum, autorytarne wyroki są po prostu dziecinne. Nadzieja w tym, że z wiekiem Ci minie...

@Q
Człowieku. Daj sobie siana od czasu do czasu. Twoja aktywność ma swoje plusy w postaci rozruszania forum, ale naprawdę NIE MUSISZ ODPOWIADAĆ NA KAŻDEGO POSTA! Każdemu coś się zapewne kojarzy z każdym niemal postem, ale to jeszcze nie powód żeby zaraz wypisywać to na forum. Gdyby wszyscy postępowali jak Ty, to całe to miejsce wyglądałoby jak rubryka Listów Od Czytelników z TeleTygodnia, albo stenogram spotkania przy kilogramie zielska. Nie zamierzam atakować Cię jak czynią to niektórzy użytkownicy tego forum, którzy aż nadwrażliwie zareagowali na Twoją aktywność (bym prosił o nie porównywanie więcej Q do kagana, bo to jednak conieco inna bajka), ale jak powiedział Picasso "To know what to leave out is art" - może to będzie dla Ciebie pewną podpowiedzią... Albo może wyjdź z domu od czasu do czasu - jest też świat poza internetem;-)

Wybaczcie, że wypadłem tak znienacka z wiązanką Dobrych Rad i Pouczeń, ale po prostu nie zdzierżyłem...
edited by terminus
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Wrzesień 23, 2007, 12:24:03 am
Cytuj
Człowieku. Daj sobie siana od czasu do czasu. Twoja aktywność ma swoje plusy w postaci rozruszania forum, ale naprawdę NIE MUSISZ ODPOWIADAĆ NA KAŻDEGO POSTA! Każdemu coś się zapewne kojarzy z każdym niemal postem, ale to jeszcze nie powód żeby zaraz wypisywać to na forum. Gdyby wszyscy postępowali jak Ty, to całe to miejsce wyglądałoby jak rubryka Listów Od Czytelników z TeleTygodnia, albo stenogram spotkania przy kilogramie zielska. Nie zamierzam atakować Cię jak czynią to niektórzy użytkownicy tego forum, którzy aż nadwrażliwie zareagowali na Twoją aktywność (bym prosił o nie porównywanie więcej Q do kagana, bo to jednak conieco inna bajka), ale jak powiedział Picasso "To know what to leave out is art" - może to będzie dla Ciebie pewną podpowiedzią... Albo może wyjdź z domu od czasu do czasu - jest też świat poza internetem;-)

Nie sądzisz jednak, że dzięki temu "odpowiadaniu na kazdego posta" Forum wyszłoby z tak przeklinanego ongiś marazmu i zastoju? Może przyda sie Wam na Forum "swieża krew" (i nie mówie tylko o sobie, ale ogólnie o napływie nowych Userów - którzy jak widzę rejestruja się, ale praktycznei nie zabieraja głosu)?

(Druga sprawa to fakt, że znałem to zacne Forum od paru lat z pozycji czytelnika - i co ciekawe dość często zgadzałem się z opiniami Terminusa :P, ostatnio naszło mnie ;), by poznać je z pozycji użytkownika, nie dziwota wiec, że próbuję sie "wygadać za wszystkie czasy" . Pewnie z czasem aktywność mi spadnie - skądinąd godzę ją z całkiem spora aktywnością poza internetem, choć może jest to nie do uwierzenia.)

A swoją drogą dziękuje zarówno za słowa obrony, jak i konstruktywnej krytyki. Jedne i drugie przyjmuję z szacunkiem i z sympatią.

I do cholery, wrócmy do tematu Dukaja. W końcu niezłym pisarzem jest.
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: maziek w Wrzesień 23, 2007, 10:11:47 am
Cytuj
Cytuj
Cytuj
Hawkinga
Paulo Coelho fizyków.
Pierdolisz
Dziewczyna go rzuciła.
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Wrzesień 23, 2007, 10:51:27 am
@Luca.
Spoko, draco jest młody, to nie grzech :)
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Wrzesień 23, 2007, 11:15:13 am
doczytałem chyba z piętnastu stron (więcej niż średnia standardowa) hawkinga
i jak on *** takie głupoty, że najpoważniejszym dowodem na to, że podróże
w czasie są niemożliwe jest to, że nie spotykamy na co dzień podróżujących w czasie,
to mnie taka litość wzięła dla jego idiotyzmu, przecież wystarczy chwilkę pomyśleć,
żeby dojść do wniosku, że jeżeli podróże w czasie istnieją, to albo musi się tworzyć
równoległy wszechświat, albo stary musi zniknąć/przemienić się w ten nowy(zresztą
obie te bajki są kompletną bzdurą).

Nie wykluczam, że wziąłem do ręki coś w rodzaju 'Pokoju na ziemi' Lema i chcę go w ten sposób oceniać.
Jeżeli tak to przepraszam  :-X

Edited by Terminus -- (draco uważaj sobie, nie jesteś u cioci na kefirze)
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Wrzesień 23, 2007, 03:31:00 pm
Cytuj
przecież wystarczy chwilkę pomyśleć,
żeby dojść do wniosku, że jeżeli podróże w czasie istnieją, to albo musi się tworzyć
równoległy wszechświat, albo stary musi zniknąć/przemienić się w ten nowy(zresztą
obie te bajki są kompletną bzdurą).

Ale jak ładnie się zabawiał pierwszą z tych koncepcji S. Baxter w "Statkach czasu"...

ps. Nowy tu jestem i nie chcę "starych" Forumowiczów rozstawiać po kątach :P ale proponuję ewentualnie założyć nowy topic zatytułowany "Stephen Hawking", a tu wrócić tu do tematu oceny twórczości Jacka Dukaja...
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Wrzesień 23, 2007, 05:35:17 pm
:*:*:*:*
:*:*:*:*
:*:*:*:*
:*:*:*:*

stado całusów
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Wrzesień 23, 2007, 10:30:31 pm
Podejmę kolejną heroiczną próbę powrotu do tamatu. Może zamiast mówić o Dukaju jako takim "poznęcamy się" trochę nad jego dziełami?

Proponuję zacząć od "Perfekcyjnej niedoskonałości" - jego powieści najbliższej chyba standardów hard SF (choć mający dla fabuły b. duze znaczenie pomysł "kraftunku" został podany "na wiarę" jak nie przymierzając "jauntowanie" u Bestera czy gwałcące znaną nam fizykę możliwości Oceanu Solaris), zawierającej ponadto sporo odwołań do twórczości Mistrza.

Jako wprowadzenie do dyskusji proponuję TE dwie recenzje:
1. http://www.gazetawyborcza.pl/1,75517,2382142.html
2. http://dukaj.fantastyka.art.pl/recenzje/PerfekcyjnaNiedoskonalosc2MO.html



Od siebie powiem, że w w/w powieści drażniło mnie nieco wprowadzenie tego całego pseudo-feudalnego stylu (herby, zamki, intrygi) w którym widzę niepotrzebne naśladownictwo (całkiem niezłego zresztą w kategorii "pierwszorzędnych powieści drugorzędnych" ;)) "Aristoi" Williamsa.

ps. "Czarne oceany", o których była mowa, choć sporo w nich - IMHO niepotrzebnej - metafizyki, w warstwie futurologicznej są doskonałe:
http://dukaj.fantastyka.art.pl/recenzje/CzarneOceany1WO.html
Tytuł: Jacek Dukaj i Stanislaw Lem
Wiadomość wysłana przez: lemolog w Wrzesień 26, 2007, 01:52:15 pm
Jacek Dukaj wlasna persona na konferencji "Stanislaw Lem: Horyzonty wyobrazni" 30/03/2007 na impreze "Interdyscyplinarny panel dyskusyjny" w budynku Polskiej Akademii Umiejetnosci
(http://img453.imageshack.us/img453/2244/jaduos7.th.jpg)
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Wrzesień 26, 2007, 04:05:46 pm
@lemolog

Że Dukaj zna, ceni i naśladuje chwilami dorobek Mistrza to nie nowina... Liczyłem, że jako lemolog (to brzmi jak specjalista od dzieł Mistrza) machniesz nam jakąś analizę porównawczą abo co....
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: lemolog w Wrzesień 28, 2007, 08:49:32 am
Abo co...
Na zal, nic z Jaceka Dukaja nie czytalem - oprocz jego przedmowy do zbioru opowiadan i esejow "PL+50. Historie przyszlosci" (Kr.: WL, 2004), ktore on ze wybral. W tym zbiorze jest m.in. esej Stanislawa Lema "Orzel bialy na tle nerwowym".
A jako lemolog odpowiadam na wszystkie pytania, dotyczace Stanislawa Lema. Zapraszam:
http://lemolog.livejournal.com/
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Wrzesień 28, 2007, 04:48:07 pm
Cytuj
Na zal, nic z Jaceka Dukaja nie czytalem - oprocz jego przedmowy do zbioru opowiadan i esejow "PL+50. Historie przyszlosci" (Kr.: WL, 2004), ktore on ze wybral.

Może przeczytaj... Jako rzekłem byłbym ciekaw porównania dokonanego przez fachowca. (Zwłaszcza, że porównań twórczości obu Autorów już dokonywano.)

Cytuj
W tym zbiorze jest m.in. esej Stanislawa Lema "Orzel bialy na tle nerwowym".

I zbiór, i esej oczywiście znam. (Zbiór jest taki sobie, choć np. zawarte w nim opowiadanie Dukaja - nosi tytul "Crux" - godne uwagi.)

Cytuj
Zapraszam:  
http://lemolog.livejournal.com/

Stronę przejrzałem. Ciekawa :).
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Miesław w Październik 25, 2007, 09:54:58 pm
W październikowej Nowej Fantastyce są fragmenty Lodu Dukaja. Już prawie przeczytałem, a jako że był to mój pierwszy kontakt z owym autorem, mogę coś w tym temacie napisać.

Jak dotąd bardzo mi się podobało. Styl pisania, z  wielokrotnie złożonymi zdaniami trochę przypominał mi Julio Cortazara (o ile po przeczytaniu jednej jego książki (konkretnie Ostatniej rundy) mogę coś sądzić o jego stylu). Znakomity wydał mi się opis lutego, który przemarzał nad jedną z ulic (kto czytał, ten wie o co chodzi).

No i znakomity początek:

14 lipca 1924 roku, gdy przyszły po mnie czynowniki Ministerstwa Zimy, wieczorem tego dnia, w wigilię syberjady, dopiero wtedy zacząłem podejrzewać, że nie istnieję.
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Październik 25, 2007, 10:12:47 pm
Cytuj
W październikowej Nowej Fantastyce są fragmenty Lodu Dukaja. Już prawie przeczytałem, a jako że był to mój pierwszy kontakt z owym autorem, mogę coś w tym temacie napisać.

Jak dotąd bardzo mi się podobało. Styl pisania, z  wielokrotnie złożonymi zdaniami trochę przypominał mi Julio Cortazara (o ile po przeczytaniu jednej jego książki (konkretnie Ostatniej rundy) mogę coś sądzić o jego stylu).

Owszem. Jednak styl tego autora ewoluuje. Kiedyś był znacznie bardziej "lemowaty". I prawdę mówiąc ten dawniejszy wolałem... (Co nie znaczy, że Dukaj zaczął źle pisać.)

Cytuj
No i znakomity początek:

14 lipca 1924 roku, gdy przyszły po mnie czynowniki Ministerstwa Zimy, wieczorem tego dnia, w wigilię syberjady, dopiero wtedy zacząłem podejrzewać, że nie istnieję.

Tak, to jest znakomite. Pomysł troche jak z Johna Bartha... Bohater świadom własnej fikcyjności.
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 26, 2007, 12:10:20 am
Haha akurat tez czekałem na pociąg i spojrzałem że Dukaj i zacząłem czytać początek i jakoś tak czas akcji mi nie podszedł i nie kupiłem ;) (Nowa Fantastyka to dla mnie standard na krótkie wyprawy pociągiem tak akurat by sobie pare opowiadań przeczytać i nie być obarczonym by czytać dalej tak jak jest z książkami ;) )
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Październik 26, 2007, 12:46:01 am
Cytuj
Nowa Fantastyka to dla mnie standard na krótkie wyprawy pociągiem tak akurat by sobie pare opowiadań przeczytać i nie być obarczonym by czytać dalej tak jak jest z książkami ;) )

Jako zwolennik zakopywania przepaści i burzenia murów, z przyjemnością (i bez ironii) stwierdzam, że jednak coś nas łączy... (Całe szczęście, że nie poziom słownictwa używanego czasem na Forum :P.) I wychodząc od tej wspólnej płaszczyzny proponuję byś zakończył swą bezsensowną "krucjatę" przeciwko mnie. Co oczywiście nie znaczy byśmy mieli zapomnieć o diametralnej róznicy naszych filozoficznych stanowisk.

(A swoja droga ciekaw jestem czy czytałeś w "NF' moje opowiadanie? ;))
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 26, 2007, 12:57:50 am
Odmawiam!

Ale opowiadanie chętnie przeczytam, które to? (Najlepiej jakby było jakoś na sieci bo archiwalnych szukać po to to dramat, a nawet aktualne kupić dla jednego opowiadania trochę mi szkoda...)
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Październik 26, 2007, 12:06:33 pm
Cytuj
Odmawiam!

Ale opowiadanie chętnie przeczytam, które to? (Najlepiej jakby było jakoś na sieci bo archiwalnych szukać po to to dramat, a nawet aktualne kupić dla jednego opowiadania trochę mi szkoda...)

Kiej odmawiasz, to sam se opowiadania szukaj :P. (Ułatwię: wspomniałem o nim na Forum - łacznie z tytułem - w topicu "Właśnie stworzyłem" zaraz po swoim zjawieniu się tu ;).)

ps. oczywiście do Dukaja mojej tfu-rczości daleko...

pps. wracając do tematu: podwójny wywiad z Dukajem i Huberathem (http://artepismo.pl/mat/03_po-lemisci_A08.pdf), kreowanymi, np. przez M. Kandela na następców Mistrza.
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Grudzień 08, 2007, 10:49:37 am
"Lód" (http://www.wydawnictwoliterackie.pl/lod/) Jacka Dukaja już w sprzedaży :). Powraca w nim pewien wątek znany z "Astronautów" ;) (i dużo "dostojewszczyzny").
(http://esensja.pl/obrazki/okladkiks/44562_lod_200.jpg)
A oto i pierwsza recenzja (http://www.gazetawyborcza.pl/1,75475,4729837.html?skad=rss).

ps. Jest też w tym "Lodzie" jeszcze bardziej filozoficznie niż w naszych dyskusjach ;)...
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Miesław w Grudzień 09, 2007, 06:50:25 pm
Cytuj
"Lód" (http://www.wydawnictwoliterackie.pl/lod/) Jacka Dukaja już w sprzedaży :). Powraca w nim pewien wątek znany z "Astronautów" ;) (i dużo "dostojewszczyzny").
(http://esensja.pl/obrazki/okladkiks/44562_lod_200.jpg)
A oto i pierwsza recenzja (http://www.gazetawyborcza.pl/1,75475,4729837.html?skad=rss).

ps. Jest też w tym "Lodzie" jeszcze bardziej filozoficznie niż w naszych dyskusjach ;)...


55 zł  :-/  ... ale fragment wydrukowany w "NF" był zachęcający
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Grudzień 09, 2007, 07:18:02 pm
Cytuj
fragment wydrukowany w "NF" był zachęcający

Ty lepiej zobacz fragment, który jest na stronie przeze mnie linkowanej powyżej. Są tam całe pierwsze 4 rozdziały (http://www.wydawnictwoliterackie.pl/lod/jacek_dukaj_lod_4rozdzial.pdf)...
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Miesław w Grudzień 09, 2007, 07:19:22 pm
Cytuj
Cytuj
fragment wydrukowany w "NF" był zachęcający

Ty lepiej zobacz fragment, który jest na stronie przeze mnie linkowanej powyżej. Są tam całe pierwsze 4 rozdziały (http://www.wydawnictwoliterackie.pl/lod/jacek_dukaj_lod_4rozdzial.pdf)...
Oo, chętnie, ale nie dzisiaj.
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Grudzień 09, 2007, 08:36:49 pm
Cytuj
Oo, chętnie, ale nie dzisiaj.

A potem, mam nadzieję, wymienimy się doświadczeniami...
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Lipiec 01, 2008, 01:31:51 am
W ramach UPnięcia dukajowego wątku... Parowski zaczyna (w "Nowej Fantastyce") o Dukaju w tym stylu pisać jaki dotąd tylko dla Mistrza rezerwował...

ZIARNA INICJUJĄCE

"W kraju niewiernych", zbiór opowiadań Dukaja (I wyd. SuperNOWA 2000), to książka wydarzenie, na dodatek z "oscarową" okładką.
Dekadę po starcie młody autor ma kłopoty nadmiaru. Cztery razy typowany do Zajdla, zdobywca Sfinksa i Złotego Globu, drukuje w pismach i antologiach. "W kraju..." to jego druga książka, po tomie z alternatywną historią 1920 roku "Xawras Wyżryn" i okupacyjnym horrorem "Zanim noc". Co ciekawe, nie ma tu debiutanckiej "Złotej Galery" i brawurowej "Szkoły"; brak nominowanych do Zajdla "Wielkiego podzielenia" i "Serca mroku".

Autor wybrał do tomu teksty techno-gnostyckie, metafizyczno-militarne, dotyczące kosmosu i zmagających się światów. Mutują tu religie, krzyżując się z procesami technologicznymi, spiskami politycznymi i ekonomicznymi; mnożą rzeczywistości, raj i piekło znajdą się w zasięgu ręki po otwarciu specjalnych Bram bądź skoku w cyberprzestrzeń. Spotykamy tu Obcych, swoją przeszłość i przyszłość, o które toczy się śmiertelna gra; świat oczekuje cudu, chce go zmierzyć, zapanować nad nim, ale mimo znaków niewielu będzie przyjętych. Wybucha w książce totalna hard SF nowego etapu.

Potem, po "Perfekcyjnej niedoskonałości", Oramus powie, że Dukaj przepisuje ludzi na wyższe technologie. Ale to tu się zaczyna, a dotyczy czasoprzestrzeni, Boga, religii, myśli, pragnień - naszych i obcych. Także odmian literackich. Fantasy z horrorem i filozofią dokonują inwazji na SF, na cyberpunk. Albo odwrotnie.
Łukasz Jonak napisze, że uprawia Dukaj fantastykę spalonej ziemi, więc trudno po nim wymyślić coś nowego.


IMHO Dukaj (jeszcze?) Lemem nie jest, zbyt sensacyjne akcje i nadludzkich bohaterów lubi...

ps. Dość stary (ale nie linkowany) wywiad z Dukajem:
http://merlin.pl/browse/xcso/jacek_dukaj.html
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Maj 30, 2009, 12:37:21 pm
Czytam wlasnie Lód Dukaja (wobec opaslosci tomu utkniecie na 79 stronie to preludium;)) i musze powiedziec ze nie rozumiem porownan do Lema.Do Dostojewskiego jak najbardziej: opis z pierwszych stron ksiazki wrecz skopiowany z Mistrza Dostojewskiego...jesli do tego dodac stylizacje jezykowa to klania nam sie w pas rosyjskojezyczna beletrystyka.
Jedyne skojarzenie Dukaja z Lemem  to zainteresowanie istota tego  czym jest "ja"...swiadomosc.Ale tym zajmowalo sie wielu pisarzy wiec nie wiem dlaczego kojarzyc go akurat z Lemem?Moze cos w tym temacie sie mi wyjasni w dalszej czesci lektury.Chociaz wydaje mi sie ze dukajowe lute pojda raczej w innym niz lemowy kierunku:)

No i znakomity początek:

14 lipca 1924 roku, gdy przyszły po mnie czynowniki Ministerstwa Zimy, wieczorem tego dnia, w wigilię syberjady, dopiero wtedy zacząłem podejrzewać, że nie istnieję.

Rzeczywiscie dobry tekst na pierwsze zdanie i co wazniejsze  ma rozwiniecie w narracji.

Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Maj 30, 2009, 05:07:25 pm
olka, te porównania to raczej płyną z wcześniejszych utworów Dukaja - opowiadań ze zbioru "W kraju niewiernych", "Serca Mroku", "Czarnych oceanów", "Perfekcyjnej niedoskonałości".

Teraz Dukaj zdaje się iść inną, nie-lemową, drogą. Nie wiem czy go to na manowce nie zaprowadzi?
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Październik 10, 2009, 02:01:43 pm
Żeby nie offtopować ponad wszelką miarę (bo nad miarę już offtopujemy ;)) podzielę się tu z Wami wnioskami odnośnie koncepcji Obcych z dukajowej "Korporacji Mesjasz". Otóż już cytując dotyczące jej fragmenty czułem, że coś mi zgrzyta. Po przemyśleniu jestem tego pewien.

Po pierwsze owa - rzekomo nieprzezwyciężalna - Obcość okazuje się być wyłącznie obcością kulturową, nie biologiczną (ba, Dukaj podkreśla, że różnice biologiczne nie mają - jak zaraz usłyszymy - większego znaczenia; co uważam za przesadę w przeciwnym kierunku*), o czym świadczą zarówno (skuteczne) dzialania ziemskich służb mające na celu przerzucanie kulturowych mostów (czy raczej urabiania wschodzących cywilizacji na ziemskie podobieństwo):

"— Utaczacie więc tych pierwotniaków na nasz obraz i podobieństwo.
— Nie fizycznie. Ograniczamy się do psychiki. Staramy się już teraz jak najbardziej ją skręcić w naszym kierunku, wciągnąć na nasz tor. Jako optymalny środek, jak już się pan zapewne domyślił, stosujemy religię. Każda, którąkolwiek z ras by pan nie wskazał, każda ma jakieś tam wierzenia, i my wchodzimy w nie, sterujemy nimi; one są rylcem, którym kształtujemy drogę rozwoju myślowego, tor osobowości, charakter przyszłych cywilizacji. /.../ Naprawdę myśli pan, że tak trudno odgrywać bogów przed jaskiniowcami, chociażby — prezes krzywo się uśmiechnął — byli to jaskiniowcy z trzema nogami, czy mózgami?"


jak i analogiczne wypadki "infekowania" ludzi systemem wartości Obcych (tych praktykujących antymiłosć):

"Grupka manlarzy zebrała się na szczycie jednego ze wzgórz, zapewne zaraz chwalić się będą, jakie to cierpienia sobie zadali, jak oszukali siebie i innych — coraz więcej ostatnio pojawia się takich sekt."

"Spacerująca na wzgórzu sąsiedniego sektora manlarka /.../, zdarła z siebie ubranie i zaczęła w natchnieniu kaleczyć się długimi paznokciami, albowiem cierpienie potrzebne jej było do życia jak narkotyk. Wyła przy tym ze szczęścia i nieszczęścia, bo wniebowzięta była w tym bólu, i upodlona w radości"

Ponadto kiedy wejżymy - via psychiki manlarzy - w światopogląd Obcych, widać, że jest on oparty na ambiwalencji i ciągotach sado/maso, czyli - wbrew pozorom jakie autor usiłuje tworzyć -  dziwaczny, ale jakoś tam zrozumiały, czym Dukaj przeczy własnym słowom o nieprzezwycieżonej Obcości.

Przerzucanie mostów jest więc w pełni mozliwe, tylko bardziej pracochłonne niż zakładano, i niewiele różni się od praktyk ziemskich kolonizatorów i misjonarzy**.

Kolejną rzeczą budzącą poważne wątpliwości jest sama sensownosć systemu społecznego Obcych. Wydaje mi się po prostu, że proponowany światopogląd (i związane z nim praktyki) zostałyby szybko wyeliminowane przez procesy społecznej (jeśli nie biologicznej wręcz) ewolucji, jako niepraktyczne i grożące bytowi biologicznemu gatunku (groźby zakażeń, permanentne osłabienie praktykujących manlarskie obyczaje, utrudniający koncentrację ból itp.).

(Pomijam już kwestię czy możliwe jest zbudowanie stabilnego, funkcjonalnego, spoleczeństwa przez jednostki stale oszukujące siebie i innych. Oraz jak może funkcjonować - będące podstawą oszustwa - kłamstwo u istot porozumiewających się "za pomocą wymiennych świadomości".)

Tym niemniej, jak na utwór pisany przez nastolatka (bo pisząc go Dukaj nim jeszcze był) "Korporacja Mesjasz" wypada naprawdę dobrze (o ile nie imponująco wręcz), więc przesadnie czepiał się nie będę.



* zwłaszcza gdy dotyczy to istot o których autor pisze:

"kamieniowate zbarakła przezierały swe żołądkomózgi ku inteligencji"

** czego Dukaj nawet nie kryje:

"Proszę mi powiedzieć, co robili starożytni ziemscy odkrywcy, chcąc nawiązać handel z dzikusami z dziczy? Przywozili misjonarzy. Prymitywne to było i szło na żywioł, misjonarze leźli w tę dzicz w charakterze mięsa armatniego, ale skutkowało. Myśli pan, że gdyby ludożercy nie zaczęli wierzyć w zbawienie duszy, to tak łatwo poszedłby naszym przodkom ich podbój? Nie mówię, że by się im nie udało, ale czy tak łatwo? "
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Grudzień 22, 2010, 03:17:07 pm
"Okołokrólowy" wywiad z Dukajem:
http://esensja.pl/ksiazka/wywiady/tekst.html?id=10943
Zobaczmy jak się wytłumaczył z naszych zarzutów ;).

Serio natomiast: najbardziej zauważalne jest jego odstrychnięcie od klasycznej SF i przekonanie o jej upadku. Znaczy nie lemowy epigon, a lemowy zdrayca ;). Zamiast odrodziciela krajowej SF, kolejny odległy-od-Nobla prozaik. Czyli chyba można zamknąć wątek ::).
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Październik 05, 2014, 11:32:15 pm
Fragment opowiadania J.D. "Science Fiction":
http://www.literatura.gildia.pl/tworcy/rafal_kosik/science-fiction/fragment-1 (http://www.literatura.gildia.pl/tworcy/rafal_kosik/science-fiction/fragment-1)
Dukaj znów czerpie z Lema ("Pokój...", "Przekładaniec", wątki GOLEMowe...).

Zacytuję:

"0 0 0 0 0 0 0 0 0 0 0 0 0 0 0 0 0 0 0 0 0 0 0 1 1 0 1 1, a potem już poszło, 10-32 sekundy i przestrzeń wybucha we wszystkie strony, materia przeważa nad antymaterią, zagęszcza się wzdłuż drobnych fałd i skaz nieskończoności, kilkaset tysięcy lat - i pierwsze atomy, sto milionów - i pierwsze gwiazdy, niewinne bałwany wodorowo-helowe, z ich ciężkich popiołów zsiada się także Mleczna Droga, i po dziewięciu miliardach lat - Słońce, rozpalone z zimnej chmury gazowej rozbłyskiem pobliskiej supernowej, i po kolejnych stu milionach - zarodki planet, jeszcze pociesznych błaznów gazu i skały, rozbijających się radośnie po swych dziecinnych orbitach, aż z któregoś ich karambolu wytacza się Ziemia z odpryśniętym po zderzeniu Księżycem, już bardziej stateczna para, i znowu miliard lat - i jednokomórkowce, plujący tlenem truciciele atmosfery, potem któryś z nich połyka bakterię, ale zamiast ją porządnie strawić, adaptuje do mitochondrialnej fabryki, i kiedy po zlodowaceniu wycieka z atmosfery ditlenek węgla, na ląd wypełzają już wielokomórkowe rośliny, zwierzęta, milionowe cyrki ewolucji, a tyle ich inteligencji potencjalnych musi zginąć w zaraniu, ażeby mogła stanąć na nogi małpa, żeby przegnana klimatem w nowe środowiska wykręciła wdrukowane w mózg alarmowe wokalizacje w pierwsze słowa, pierwsze języki, i tak powstają opowieści, kultury, cywilizacje, technologie, opowieści o technologiach, i tak pojawił się na świecie, i oto jest.

Nazywa się Edward Caldwell, ma czterdzieści siedem lat, jest pisarzem, pisze science fiction. Urodził się w Birmingham, od dwudziestego siódmego roku życia mieszka w Londynie, zrobił doktorat z matematyki (z zespolonych grup Liego). Jest autorem czterech powieści i siedemnastu opowiadań, słynie ze złożoności i rygoryzmu swych kreacji. Sławę przyniosły mu powieści Hard Nights oraz Eyes Like Rubies, Minds Like Hammers. Stworzył w nich przyszłości technologii schizoicznych; jego obsesją jest władza informacji nad materią i podważenie jednostkowości, wykroczenie poza zerojedynkowe "ja"- "nieja".
O tym potrafi mówić z prawdziwą pasją:
- Partycjonujesz płaty czołowe. Zobacz, jak robią to w Imogenie. Nie mamy tych łączy na prędkościach neuro, więc to wymyślam. Potem składasz sieć: dwanaście procent twojego lewego płata, osiem procent płata architekta z Durbanu, czterdzieści procent płata policyjnego wilczura, po kilka procent z płatów przechodniów pod lokalnym Wi-Fi, dwadzieścia procent z losowego przyłącza mózgów dyżurnych, według stref czasowych, to znaczy tych, gdzie akurat śpią; i tak złożona osoba, tak złożona świadomość - jest kim? Procesuje się między innymi na t w o i m mózgu. Korzysta z t w o i c h zasobów, sięga t w o i c h wspomnień. - Podnosząc głos, dźga palcem w pierś Patricka, chłopaka starszej córki. Rozmawiają na balkonie ponad Dean Street, z wnętrza loftu dobiegają tu dźwięki smooth industrialu i urywki dialogów gości.
Caldwell był dwukrotnie żonaty, ma troje dzieci, teraz żyje ze znacznie młodszą Kanadyjką, która większą część roku i tak spędza w podróżach między kontynentami, pracując dla finansowanego przez Gatesów konwertera sieci społecznościowych. Urodzinowe przyjęcie-niespodziankę przygotowała dla Caldwella jego młodsza córka, Grace; pokłóciwszy się z matką, pomieszkuje u ojca przez te kilka tygodni, zanim wyruszy z plecakiem na tradycyjną wędrówkę dookoła świata w roku przerwy przed rozpoczęciem studiów na London School of Economics.
- Będą chodzić jak zombies w ciągłym déja vu i jamais vu - mówi Patrick, w zamyśleniu przesuwając szklanką z bourbonem po balustradzie. - Przez lagi. Nawet jeśli nie sięgniesz Durbanu, jeśli połączysz lokalnie.
- Dlatego to biorę z fikcji, technologię łączy.
- I nie zostaniesz z handwavium FTL? Wyobraź sobie myśli i sny pędzone na zamkniętych krzywych czasowych synaps.
Patrick wychował się na cyberpunku i mangach, rozmawiają w tym samym języku. Science fiction była Disneyem ich dzieciństwa".
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: HAL 9000 w Listopad 08, 2014, 12:32:15 am
Właśnie przeczytałem: http://www.iflscience.com/physics/journey-other-side-absolute-zero (http://www.iflscience.com/physics/journey-other-side-absolute-zero)
I tak mi się z "Lodem" skojarzyło.
Bo tam też były sugerowane temperatury niższe od zera absolutnego. A dostarczając energii do tungetytu czy zimnaza, otrzymywało się spadek temperatury (czyli wzrost uporządkowania, jak w tym artykule).
Ponadto jest jeszcze wzmianka o turbulencjach w nadciekłych substancjach - bebechach lutych? ;)
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Listopad 08, 2014, 01:37:21 pm
A wiesz, że Dukaj zapowiedział, że w styczniu 2015 ukaże się w końcu pewne opowiadanie-eBook:

„Starość aksolotla" ukaże się w styczniu 2015 roku, w bogatej oprawie multimedialnej, nad którą właśnie trwają prace (i stąd przesunięcie w czasie)
http://www.dukaj.pl/ (http://www.dukaj.pl/)

Skądinąd:

„Starość aksolotla”. Ma być to lekka i szybka powiastka o końcu świata, naparzających się robotach i tajemnicy duszy ludzkiej.
http://www.wydawnictwoliterackie.pl/aktualnosci/966/Co-nowego-u-Jacka-Dukaja/d-13-p-3/ (http://www.wydawnictwoliterackie.pl/aktualnosci/966/Co-nowego-u-Jacka-Dukaja/d-13-p-3/)
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Luty 11, 2015, 08:49:34 am
Stare ale jare - recenzja "Perfekcyjnej niedoskonałości" i wynikła z niej dyskusja:
http://pl.rec.fantastyka.sf-f.narkive.com/ioBIiQXa/taktyka-spalonej-ksi-ki-o-perfekcyjnej-niedoskona-o-ci (http://pl.rec.fantastyka.sf-f.narkive.com/ioBIiQXa/taktyka-spalonej-ksi-ki-o-perfekcyjnej-niedoskona-o-ci)

Ciekawie napisał tam - znany z "Esensji" Eryk Remiezowicz:

"Ha. A ja nie chcę się tu rozpisywać, ale w zasadzie całą warstwę science widzę spaceoperowo, to znaczy: przyjmujemy takie założenia, jakie nam są do fabuły potrzebne. Zamiast skoków przez hiperprzestrzeń mamy kraftunek, zamiast ISD mamy Wojny, itd., itp. To, paradoksalnie, książka z bardzo małą ilością science."

ps. Znowu powiesz maźku, żem zniszczył Dukaja? ;)
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: maziek w Luty 11, 2015, 12:21:22 pm
A już powiedziałem?

Ogólnie s-f szybko straciła sens i Lem to trafnie przewidział. Pisać s-f z naciskiem na s to pisać rzeczy w ogóle niezrozumiałe dla większości, bo dziś s jest daleko za tym, co jest w stanie pojąć człowiek, nawet dobrze douczony. Więc w powieści to s albo musi być na etapie fizyki klasycznej albo schodzi w f (i to w fantasy, a nie fiction). Nauka jest już tak rozwinięta, że nie tylko dla neolitycznego łowcy ale i dla nowojorczyka ma znamiona magii. Lem natrafił na to przy Golemie i przy Fiasku i pewno w kilku innych miejscach. S-f pozostaje w zasadzie jako literatura edukacyjna dla młodzieży (gdyby chciała czytać, hehe). Zaś to, że w ogóle większość s-f to są zwykłe powiastki o miłości i mordobicia tyle że w scenografii kosmosu (zamiast dzikiego zachodu, płaszcza i szpady, wstawić kto co woli...). Siłą więc rzeczy każdą taką niby-s-f powiastkę da się przerobić na dowolny inny gatunek bez utraty istoty sprawy. Nie czytałem tego linku co zapodałeś, bo nie mam czasu, ale tak w odniesieniu do tego, co kursywą wstawiłeś.
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Luty 11, 2015, 04:34:35 pm
A już powiedziałem?

Zdarzyło się (http://forum.lem.pl/index.php?topic=148.msg33132#msg33132), gdyśmy o "Wrońcu" dyskutowali...

Co do meritum natomiast to muszę trochę Dukaja bronić, ale i trochę mu przyłożyć, bo czytałem tę "Perfekcyjną..." i równie mnie zauroczyła, co zeźliła. Zacznijmy od tego, że to nie jest poziom "S" w "SF" taki jak w "SW" czy też kojarzący się z uśrednionym poziomem "ST" (zwłaszcza epigońskiego). Tam jest mało myśli oryginalnej, ale dużo czerpane od innych (Lem z "GOLEMem", "Wizją...", "Powrotem...", "Nową Kosmogonią" i elementami "Fiaska" oraz "Pokoju...", Egan - i może Morgan - ze swoimi transhumanizmami, Williams z niby-feudalnymi intrygami postludzi, Zelazny z konceptem Ghostwheela, komputera w innym wszechświecie budowanego, by lepsze osiągi miał), splatane przy tym to wszystko jednak zazwyczaj z sensem i podbudowane niezgorszą nauką. Często też Dukaj kropki nad i stawia, gdzie poprzednicy nie postawili. Natomiast przez owo splatanie nie budzi rzecz we mnie zachwytu, owego "efektu Wow", jak mówią pijarowcy, bo w zasadzie można to było sobie samemu w głowie ułożyć, znając oryginały. Z tym, że jeśli to jest dla młodzieży, to raczej dla tej, co na solidne, ścisłe, studia zda bez trudu.
Natomiast zeźliło mnie tam co innego - Lem uprawiał SF, można rzecz, w pozycji misjonarskiej ;), tj. cokolwiek pisał miało się odnosić do rzeczywistości, być diagnozą, pouczać, oczy otwierać, ostrzegać. Lem nie pozwalał sobie na "puste" fantazjowanie. Dukaj natomiast, dysponując porównywalnym do Lema zasobem wiedzy i przewagą najnowszych odkryć używa tego, na moje oko, cokolwiek jak postmodernista zastanych tradycji literackich, tj. bawi się tym, układa sobie jedną z możliwych układanek, bo da się. Nawet jeśli jest to układanka logiczna i na wysoki połysk.
Dalej - do tej warstwy sensownej naukowo dochodzi, przenikając ją, autorski patent kraftunku, on też jest niby sensowny (Gracze z "Nowej..." podobnie prawami fizyki manipulowali, dyskutowaliśmy też o tym, że hipotetycznie da się wszechświaty potomne naszego produkować) i b. logicznie rozwijany, natomiast jest wrzucony w fabułę jak magia w fantasy - jest, bo ludzie/postludzie jakimś zamierzchłym (o ile do chronomocji tu po drodze nie doszło) wyżej rozwiniętym Obcym go podebrali i ochoczo używają, nie wiedząc do końca jak to działa (znaczy: nie jest ten kraftunek nijak wywiedziony z realnej fizyki, choć jest ;); przypomina to napędy FTL w SF mniej złożonej, wrzucone w fabułę bo tak, a przy tym owa zmienna fikcyjna - przez wszechobecność - organizuje fabułę na równi z sensowną naukowością biorąc nawet nad nią górę pod koniec, bo - większe możliwości dając - silnie oddziałuje na świat utworu...) przez co świat "Perfekcyjnej..." jawi się w ostatecznym rachunku równie arbitralnie - choć znacznie sensowniej - zbudowanym co bajkowe kosmosiki różnych tam Weberów.
Tak więc Dukaj to jest trochę taki Lem, który amputował sobie zdolność profetyzmu (albo nigdy jej nie posiadł) i używa swoich lemowskich talentów i swojej lemowskiej wiedzy do opowiadania w lepszym - literacko i naukowo - stylu takich samych bajeczek, jak amerykańscy SF-wyrobnicy opowiadają (znamienne zdaje mi się jak bronił ostatnio "Interstellaru", w którym fizyczne wyrafinowanie - w książce Thorne'a streszczone - służyło podparciu bzdurnej fabuły, choć dukajowe fabuły nie są tak durne - użytkowość nauki i arbitralizm dobieranych rozwiązań te same)...

Edit:
"Lód" tymczasem trafił na scenę:
http://esensja.pl/varia/scena/tekst.html?id=18405 (http://esensja.pl/varia/scena/tekst.html?id=18405)
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Luty 16, 2015, 02:57:00 am
Kto by pomyślał, że jak zacznę krytykować Dukaja na forum jednego z czołowych e-periodyków o SyFy, to się zaraz okaże, że więcej jest myślących tak samo (znaczy, że porównanie z Lemem jednak nazbyt mu pochlebia):
http://www.forum.fahrenheit.net.pl/viewtopic.php?f=26&t=1491&start=525#p376356 (http://www.forum.fahrenheit.net.pl/viewtopic.php?f=26&t=1491&start=525#p376356)

Aczkolwiek (i Lem pewno by się tu zgodził, jako konsekwentny piewca Przypadku, Ewolucji i zwolennik perspektywy - poniekąd* - antropoperyferyjnej, gdy mowa o Wszechświecie; Dukaj chyba nie, ale już jego Gierosławski - być może ;) ) można zadać sobie tu pytanie na ile jest to wina samego J.D., na ile zaś okoliczności... Mam na myśli choćby to, o czym pisał  - w kolejnym z lemo-dukajowych zestawień - Szymon Piotr Kukulak:

"Pomimo wielokrotnie deklarowanego przez Dukaja szacunku dla twórcy Solaris, należy jednak być ostrożnym w ocenie takich podobieństw. Przede wszystkim: pół wieku, oddzielające literackie debiuty obu twórców, narzuciło im zupełnie inny kontekst – fantastyka naukowa w obu momentach znajdowała się w zupełnie innym miejscu, w latach pięćdziesiątych oferując autorom scjentyzującym aurę świeżości, w latach dziewięćdziesiątych zaś – nieunikniony posmak retro; odnieść wówczas należało się przede wszystkim do powstałych w międzyczasie nurtów nowszych, jak fantastyka socjologiczna czy cyberpunk. I tak, Pirxiada, – której otwarcie zbiegło się z orbitowaniem Sputnika, zaś zamknięciu towarzyszyły ostatnie księżycowe wyprawy programu Apollo – musiała być odbierana inaczej niż Katedra, której kontekstem nie były już wydarzenia rzeczywiste, ale tradycja gatunku."
https://rozrachunki.files.wordpress.com/2014/11/str_kukulak.pdf (https://rozrachunki.files.wordpress.com/2014/11/str_kukulak.pdf)

* bo w jakimś sensie wszystko, co tworzy człowiek, jest antropocentryczne...

Z tym, że inne temperamenty i upodobania widać - oczywiście - też. Lema poniekąd postawiono na odcinku SF (co okazało się dla SF doskonałe; inaczej pewnie Mistrz by tak przeorał literaturę bezprzymiotnikową ;)*), a potem już na nim z własnej woli pozostał. Dukaja znów do SF - i jej estetyki (z wszelkimi tej estetyki wadami) - ciągnęło od młodości. Wydaje się być zakochany w niej (i ogólnie w popkulturze - zwróćmy uwagę jak chwalił seriale).

* W sumie można powiedzieć, że czynniki odgórne ówczesnego systemu zleciły Lemowi pisanie "Astronautów"... Z drugiej jednak strony wczesnego "Człowieka z Marsa" napisał sam z siebie, więc może by Go jednak do SF ciągnęło i bez tego? No i, jaką drogą by do niej nie trafił, Mistrz do tej SF trafiwszy usiłował jednak traktować ją bardziej serio niż ona traktowała samą siebie i - z wiadomym efektem - toczył tytaniczne boje by ją zreformować.

ps. Tymczasem jednak powstają już listy z gatunku "Co wymyślił... Dukaj":
http://technowinki.onet.pl/artykuly/swiat-wedlug-dukaja-blizszy-niz-myslisz/hmktj (http://technowinki.onet.pl/artykuly/swiat-wedlug-dukaja-blizszy-niz-myslisz/hmktj)
(Inna sprawa, że skrytykować/obśmiać tąż listę jest tak łatwo, że nawet mi się nie chce...)
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Luty 19, 2015, 05:40:20 pm
Więcej szczegółów o "Starości aksolotla"
http://katedra.nast.pl/nowosci/21796/Cyfrowy-Dukaj-coraz-blizej/ (http://katedra.nast.pl/nowosci/21796/Cyfrowy-Dukaj-coraz-blizej/)

Powiem tak... MMO (grywam w gry, ale jednak...), figurki designera Transformerów (choć jakieś tam Transformery gdzieś w chałupie mam...), struktura jeszcze bardziej eksperymentalna niż w "Linii oporu" - nie tego czekałem i - teoretycznie - łatwo by mi było sarkać i szydzić. Nie uczynię tego jednak, nie teraz przynajmniej. Poczekam, dam szansę, przeczytam, sprawdzę... A nuż w tym szaleństwie jest metoda?

(Ale jestem prawie pewien, że przeczytawszy - abo i nie doczytawszy - psioczył jednak będę strasznie...)
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Luty 23, 2015, 12:16:25 am
Wiadomo - mam lekką słabość do Dukaja.
Wrońca zbytnio nie lubię - początek...przeniesienia historii w dziecięcą fantasmagorię wydał mi się ciekawy - ale im dalej w las tym...hm...mniej drzew i robi się przyciężkawy sen 40 latka;)
Alele...właśnie - w magazynie Książki -  przeczytałam artykuł Dukaja pt.Bibliomachia .
I wyszło mi, że być może jego eksperyment to próba...ratowania czytelnika;)
Otóż dzieli on lekturę na:
- warstwową - charakterystyczną dla e-booków (doczytujemy, doglądamy - czasem zdobywamy więcej info w ten sposób, niźli z lektury samej książki),
- papierową czyli zawężającą pole uwagi (trudniejszą, wymagającą skupienia, ale odciętą i spokojniejszą).
O tej nadmiarowości:
Nasuwa się porównanie z junk food: to nie bogaci jedzą najwięcej i cierpią na otyłość, lecz najbiedniejsi. Edukacja cyfrowa, podręczniki niematerialne i małotekstowe - byłby to junk food dla umysłów.
Wspomina np. o aplikacji SelfControl pozwalającej blokować samemu sobie dostęp do różnych funkcji, by się zamknąć na świat i skupić na jednej czynności.
Jednak - oczywistość - trudno przewidzieć, która opcja czytelnicza i edukacyjna okaże się efektywniejszą w "świecie za 127 lat".

Niemniej opcje można łączyć - chociaż nie mam czytnika i więcej czytam papieru...jednak często doczytuję, dogląduję, dosłuchuję skomputerowo - do czytanego...
Wg Dukaja pierwszą polską "powieścią guglową" są "Księgi Jakubowe" Tokarczuk:
Bodaj wszyscy znajomi czytający jej "Księgi Jakubowe" przyznają się do wikipedyjno - warstwowego trybu tej lektury.
(...)
Usiłuję tu nakłonić państwa do spojrzenia na literaturę nie jako na realizację tekstowo-papierowego estetyzmu, lecz na continuum narracji o różnym stopniu "literackości", od poezji i prozy aż do sztuk jeszcze nieistniejących, wyłaniających się na naszych oczach z chaosu nowych technologii i mediów. Samemu nadal przecież pozostając przywiązanym do najbardziej klasycznych form powieściowych.


Stąd Starość jawi się jako próba skonstruowania powieści warstwowej, ale niezależnej od sieci. Niemożliwej na papierze, ale zamykającej rozpraszacze charakterystyczne dla e-booków, bo zawierających je w sobie - jak wstęp, posłowie czy przypisy i komentarze.

Hm...streszczenie fabuły jest banalne i właściwie odstręczające (dla mnie - te gildie, strategie, walka) - ale tak jest z większością streszczeń.
Może sprawdzę na sobie jak bardzo warstwowa czytelniczo już jestem;)
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Marzec 08, 2015, 09:06:19 pm
Wiadomo - mam lekką słabość do Dukaja.

Ja też, wbrew pozorom. Ostatnio np. gdy czytałem taki tekst:
http://wyborcza.pl/duzyformat/1,136812,15691884,Gwalt_w_grze.html (http://wyborcza.pl/duzyformat/1,136812,15691884,Gwalt_w_grze.html)
powracały mi w pamięci określone zdania/sceny z "Irrehaare" (zwł. z rozdziałów - czy jak to zwać -  "Śmierć w Irrehaare" i "Miłość w Irrehaare"). Owszem, Dukaj nie był tu pierwszy, wielu już zwracało uwagę na wirtualną przemoc w grach i jej realne implikacje, ale był pierwszym, który motyw ów przetworzył literacko z tak zadowalającym efektem (choć dodać trzeba, że pisząc akurat o seksualnym obliczu owej przemocy - mimo, iż napomknął nawet o fantomatycznych mordach na tle pedofilnym - bardzo był powściągliwy).
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Stanisław Remuszko w Marzec 08, 2015, 09:46:45 pm
Jakim wyrazem (frazą) dałoby się zwięźle (spłycająco/zubażająco itp.) najlepiej określić "postmodernizm"? Ciągle słyszę to słowo tu i ówdzie, i wydaje mi się, że głównie chodzi o "względność" (brak twardego absolutu). Jak jest?
VOJGM  
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: maziek w Marzec 09, 2015, 09:47:49 am
To trafne co piszesz. Postmodernizm jest wówczas, kiedy dzieło pod nic nie podpada ;) . Czyli inaczej mówiąc wygląda, jakby pierun w mietłę strzelił.

P.S. a teraz ja zapytam - czy ktoś był na wystawie poświęconej odbudowie Zamku Królewskiego w Warszawie?
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Marzec 11, 2015, 10:17:20 pm
czy ktoś był na wystawie poświęconej odbudowie Zamku Królewskiego w Warszawie?

Nie bylem, choć pewnie powinienem, miałem ciotkę (kolejną) między odbudowującymi.

Tymczasem ruszyła oficjalna strona "Starości...":
http://jacekdukaj.allegro.pl/ (http://jacekdukaj.allegro.pl/)
Mamy też pierwszą recenzję:
http://natemat.pl/136219,jak-bedzie-wygladac-powiesc-przyszlosci-starosc-aksolotla-jacka-dukaja-nie-jest-na-nasze-czasy (http://natemat.pl/136219,jak-bedzie-wygladac-powiesc-przyszlosci-starosc-aksolotla-jacka-dukaja-nie-jest-na-nasze-czasy)

Cóż, potwierdzają się wszystkie moje obawy (Transformers według Dukaja w silnie RPGowym sosie).
Swoją drogą zastanawia mnie, czy J.D. naprawdę wierzy, że te popkulturowe, RPGowo-cRPGowe wizje projektują (na zasadzie samospełniających się przepowiedni?) kształt przyszłości, czy - po prostu - bawi się tym, co lubi?

Wspomnę jednak szerzej o projektancie tych postludzkich figurek:
http://www.imdb.com/name/nm0415336/ (http://www.imdb.com/name/nm0415336/)
http://alxartblog.blogspot.com/ (http://alxartblog.blogspot.com/)
http://en.memory-alpha.org/wiki/Alex_Jaeger (http://en.memory-alpha.org/wiki/Alex_Jaeger)
(Zawsze taka współpraca to dla Dukaja pewna forma nobilitacji, ale i jasna sugestia w jaki target uderza...)

ps. Tymczasem na Dukaj.pl trochę przybyło treści, typowo reklamowych zresztą.


EDIT:
Bajdełej... Zwróćmy uwagę na rozmach z jakim ta "Starość..." wchodzi na rynek - te strony, trailery, Jeagery i inne bajery ;)... Wygląda na to, że Dukaj doszlusowuje niniejszym (a przynajmniej doszlusować usiłuje) do wąskiej grupki rodzimych fantastów rozpoznawalnych za Zachodzie (w sumie są to chyba tylko Lem i Sapkowski), acz robi to w b. popkulturowym stylu (bardziej nawet niż AS na moje oko). Pytanie czy pozwoli mu się to przebić na anglojęzycznym rynku z wcześniejszymi, ambitniejszymi, pozycjami, czy zwiastuje raczej trwały zwrot w kierunku komercji?
Tak, czy owak, trzymam jednak kciuki, bo nawet to drugie zwiększa szansę ukazania się w USA "W kraju niewiernych", "Perfekcyjnej niedoskonałości", "Czarnych oceanów", "Innych pieśni" czy "Lodu" (a, ile bym na pewne literackie wybory Dukaja nie narzekał, są to jednak pozycje godne międzynarodowego rozgłosu, bo nie gorsze od najlepszych współczesnych fantastycznych pozycji Amerykanów i Brytyjczyków-z-Australijczykami, czasem lepsze).
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Kwiecień 03, 2015, 12:50:16 pm
Jestem w połowie Starości..., ale mogę już teraz powiedzieć, że innowacyjność ebooka jest nieco przesadzona.
Fakt, że miast zwyczajowo-cyferkowo oznaczonych przypisów - mamy podświetlone wyrazy, których znaczenie jest wytłumaczone na końcu.
Klik i na powrót w tekście. Czyli nihil novi.
 Jest sporo odniesień do szeroko pojętej kultury.
Kilka ładnych typowo postapo obrazków, klika transformerów do wydruku 3d.
Cóż, potwierdzają się wszystkie moje obawy (Transformers według Dukaja w silnie RPGowym sosie).
To jest uproszczenie.
Nie mam zamiaru szczególnie bronić Dukaja, ale lubię jak wywraca popkult.
Cytuj
Swoją drogą zastanawia mnie, czy J.D. naprawdę wierzy, że te popkulturowe, RPGowo-cRPGowe wizje projektują (na zasadzie samospełniających się przepowiedni?) kształt przyszłości, czy - po prostu - bawi się tym, co lubi?
Nie wiem czy to wiara...tutaj trop jest taki, że akurat podłączeni gracze dysponowali sprzetem zdolnym ich transformować (transformersi to nie tyle roboty...co Ci przetransformowani - owszem mogą używać Transformerów, ale i innego sprzętu - Japonia;)) - nawet logiczne - do tego dąży rynek gier - najpełniejsza identyfikacja gracza z kompświatem. Więc mieli pod ręką taką nie do końca sprawdzoną nowinkę;)

Czy jedyna przyszłośc? Owszem są Heavy Metalowcy - powinni Ci pasowac skoro bierze Cię transhumanizm - to taka jego opcja;)
Ale jest też opcja Genesis 2.0;))
Więcej nie mogę, bo może ktoś przeczyta.
Myślę, że Dukaj dobrze wykorzystuje zastane ścieżki. Wrzuca nas po prostu w net:) Walka o...prąd?;)
Zobaczymy co będzie ku końcowi...na razie trop jest jeden: wszyscy jestesmy gadżetami, a po ludziach zostaną miliony głuchych smartfonów;)
Tytuł: Re: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Smok Eustachy w Maj 01, 2015, 01:01:10 am

Ja też, wbrew pozorom. Ostatnio np. gdy czytałem taki tekst:
http://wyborcza.pl/duzyformat/1,136812,15691884,Gwalt_w_grze.html (http://wyborcza.pl/duzyformat/1,136812,15691884,Gwalt_w_grze.html)
powracały mi w pamięci określone zdania/sceny z "Irrehaare" (zwł. z rozdziałów - czy jak to zwać -  "Śmierć w Irrehaare" i "Miłość w Irrehaare"). Owszem, Dukaj nie był tu pierwszy, wielu już zwracało uwagę na wirtualną przemoc w grach i jej realne implikacje, ale był pierwszym, który motyw ów przetworzył literacko z tak zadowalającym efektem (choć dodać trzeba, że pisząc akurat o seksualnym obliczu owej przemocy - mimo, iż napomknął nawet o fantomatycznych mordach na tle pedofilnym - bardzo był powściągliwy).

A czemu gwałcić nie można a ciepać toporem można? A czemu nie stworzyła postaci wiatropylnej? A czemu nie poszuka se towarzystwa na poziomie? A czemu to a czemu sio?
Jak facety odgrywają elfki ot nie gwałcą? Niechby ona była ogrem i ich gwałciła. alt.pl.paranoja
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Styczeń 20, 2016, 08:11:51 pm
Wyguglał mi się wczoraj starawy wywiad z Dukajem, ciekawy całkiem (serio)... Najciekawsze, że Dukaj w sumie to samo sam zarzuca swoim starszym utworom co i ja bym im zarzucił:
http://katedra.nast.pl/artykul/4239/Wywiad-z-Jackiem-Dukajem/

Tylko czemu nowe, bełkotliwiej napisane, uznaje za lepsze?  ???
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Marzec 25, 2016, 03:30:01 am
Praca o Dukaju - Piotr Gorliński-Kucik, "Między (tech)gnozą a uchronią. Proza Jacka Dukaja":
http://www.sbc.org.pl/Content/174300/doktorat3584.pdf

Są tam przywoływane tezy i cytowane istotne fragmenty wcześniejszego artykułu "Bez lęku (przed wpływem)? Na marginesie Oka potwora Jacka Dukaja", którego autorem jest Dariusz Brzostek:
http://yadda.icm.edu.pl/yadda/element/bwmeta1.element.desklight-a670857b-de7b-48bc-8817-6669ab8027aa
http://lkp.sjol.eu/preview/bez-leku-przed-wplywem-na-marginesie-oka-potwora-jacka-dukaja-5662
(Może nawet godniejszego uwagi, bo celem, jaki sobie doktor - habilitowany zresztą - Brzostek w nim stawia, jest ustalenie na ile Dukaj godnym jest następcą Lema*.)

* Gdzie odpowiedź - po stwierdzeniu, że Dukaj był w stanie napisać opowiadanie Lema (tj. "Oko...") - brzmi:

"Oko potwora jest li tylko (aż?) gestem owego «silnego poety» – autora świadomego swych umiejętności i gotowego zmierzyć się ze stylem oraz imaginarium wielkiego prekursora. Kończąc swą refleksję wyznam zatem, że jak dotąd nie mam wrażenia, iż Jacek Dukaj napisał najlepsze powieści Lema. Jak dotąd..."
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Listopad 21, 2016, 12:02:25 pm
Tymczasem mogę w końcu z czystym sumieniem uznać, że przeczytałem "Starość Aksolotla". Jasne, miałem ten eBook od dawna, i - technicznie biorąc - czytałem go nie raz, ale to było wymęczone czytanie fragmentami (kawałek, odłożenie, powrót, znów kawałek, znów odłożenie i tak do końca). Odrzucał mnie współczesny korpo-styl, nierealistyczne wydawało się wrzucenie weń zaawansowanej technologii transferu osobowości, a wplatanie wątków gierczanych i transformerowych jawiło się składaniem hołdu popkulturze i zabawą w komercję... A teraz, z dystansu, jakoś pochłonąłem całość z zaskoczenia;). I mam wrażenie, że lepsza jest niż mi się zdawało - tzn. względem założeń można nadal stawiać te same wątpliwości, ale całościowo jest to utwór przesiąknięty nostalgią w najklasyczniejszym cyberpunkowym stylu ("Neuromancer", "Blade Runner", "GITS"), poruszający lament za utraconym człowieczeństwem, w którym kondycja przyszłego nieszczęśliwego postczłowieka/robota uskuteczniającego puste "człowiecze" rytuały (karmiący łabędzie bohater Lema jakoś się przypomina ;)), całkiem przekonująco - w sensie psychologicznym - wyrasta z sytuacji obecnego - też niezbyt szczęśliwego - karmiącego się popkulturą korporacyjnego wyrobnika. A zgrzytliwość założeń - nie broniąc się może na poziomie SF serio - znajduje usprawiedliwienie na płaszczyźnie symboli, bo jako metafora jest to celne.
(Aha: wspominałem, że - IMHO - Dukaj w pierwszym rzędzie nie tyle tworzy jakieś poważne wizje futurologiczne, godne traktowania jak prognozy Lema czy Clarke'a, ile - mimo częstego użycia sztafażu i terminologii hard SF - maluje słowem obrazy. Otóż ten obraz należy do najbardziej poruszających, choć może nie do najoryginalniejszych, w jego karierze.)


Edit: Mam potwierdzenie z tym malarstwem ;). Oddajmy głos Wojtkowi Orlińskiemu:

"Ci, co nie znają prozy Dukaja, mogli mieć próbkę tej wyobraźni, oglądając film „Katedra” pokazujący zaledwie niewielki fragment jednego krótkiego opowiadania. Podobno na tym właśnie polega jego warsztat pisarski - najpierw wyobraża sobie jakąś niezwykłą scenerię, a potem ją opisuje tak, jakby streszczał film wyświetlany w jego głowie."
http://www.gazetawyborcza.pl/1,75517,1720892.html
http://dukaj.pl/opinie/InnePiesniToNajlepszaPowiescJackaDukaja (https://web.archive.org/web/20120111222311/http://dukaj.pl/opinie/InnePiesniToNajlepszaPowiescJackaDukaja)
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Grudzień 02, 2016, 02:12:07 pm
No i Dukaj idzie - jak ploty głoszą - w ślady Mistrza w ciachaniu:

"Dla tych którzy czekają na nowe książki Jacka Dukaja mam wiadomość, że chyba jeszcze przyjdzie poczekać. Był on gościem Kongresu Lemologicznego we Wrocławiu i tam zapytałem go co stoi na przeszkodzie wydania jego kolejnych publikacji (już dawno miały być w sprzedaży!). "Mój zabójczy perfekcjonizm" powiedział, potem dodał jeszcze, że 2000 (słownie) stron "Rekursji" wyrzucił do kosza! Jeśli chodzi o zbiór esejów "Samotność podglądacza" też nie wygląda to różowo. Jak zebrał to do kupy co chciał to wyszło ponad 800 stron. Teraz jest na etapie przycinania wszystkiego do jakiejś sensownej formy... :/"
http://www.wykop.pl/wpis/20880969/dla-tych-ktorzy-czekaja-na-nowe-ksiazki-jacka-duka/

A potem będą po szufladach szukać, po kartonach szperać i popiół ognisk dawno wygasłych roztrząsać. O ile sława J. D. równie długo potrwa.
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Marzec 17, 2017, 09:59:37 pm
Lemologię już mamy, teraz i dukajologia się rozwija:
http://wyd.ug.edu.pl/oferta_wydawnictwa/62319/doswiadczenia_dukaja

olka, kupisz? ;)

ps. Ciekawi mnie ile razy w tych "Doświadczeniach.." padnie nazwisko Lem...  8)

Edit:
I jeszcze się okazuje, że "Lód" idzie na eksport właśnie ;) (zresztą zasłużenie - zdarzało mi się J.D. krytykować, ale mam wrażenie, że od współczesnych mu piszących SF Zachodniaków, nawet tych cenionych, jest lepszy):
http://www.fantastyka.pl/informacje/pokaz/783
(Ciekawe kogo zatrudnią w roli tłumacza? Kandel by się nadał.)
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Kwiecień 04, 2017, 04:21:29 pm
Nie, nie kupię.
Ale jak już - to mnie ciekawi ile razy padnie nazwisko: Gibson.
Zrobiłam rekolekcje z Neuromancera (nie zniósł upływu lat) - nie tylko "Starość Aksolotla", którą przywołałeś na poprzedniej stronie - jest zbieżna, ale i Czarne oceany, Linia oporu...pewnie jeszcze kilka opowiadań. Może nawet Perfekcyjna...
Podobieństwo widzę zarówno w warstwie językowej, jak i problemowej.
Przy tym - szukanie Lema w Dukaju, to jak szukanie igły w stogu siana - a Gibson wprost się narzuca.
[chociaz tym razem Wintermute ze dwa razy przywołał mi w pamięci Golema - taki duuuużżżo młodszy brat;)]

Fakt - przetłumaczyć Lód na angielski nie będzie łatwo - w sensie zachowania polsko-rosyjskich smaczków, ale skoro Finnegans Wake został spolszczony?;)
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Kwiecień 04, 2017, 06:00:39 pm
Ale jak już - to mnie ciekawi ile razy padnie nazwisko: Gibson.
/.../
szukanie Lema w Dukaju, to jak szukanie igły w stogu siana - a Gibson wprost się narzuca.

Tak właściwie to mam wrażenie, że od żadnego z nich się nie ucieknie omawiając obecną SF, bo Mistrz nasz stanowił punkt najjaśniejszy i najwyższy tej klasycznej, a Gibson - choć sam techniczny analfabeta, jak go demaskowano - zainaugurował tę nową z internetami, wszczepkami i cyborgami. I prawdę mówiąc jak teraz jakąś nowszą SyFy czytam (coraz częściej kartkuję i odkładam, w księgarni), to najpierw sprawdzam ile tam Lema (ew. Le Guin, Dicka, Strugackich, Clarke'a, także różnych Asimovów i Heinleinów, itp.), potem - ile Gibsona, a na koniec - czy autor dodał jeszcze z sensem coś od siebie. Ten tomik benfordowy, np., co niedawno polecałem, to jest gibson ulemowiony, w scenerii jak z "Terminatora", na schemacie fabularnym "Cieplarni". Tylko akurat tam się G.B. przydarzyło dodać dość od siebie, by było warto (pozostałych tomów nie dotyczy).

Może nawet Perfekcyjna...

"Perfekcyjna..." to jest właściwie pójście w kierunku Egan-Stephenson-Williams (Walter Jon, dodam, bo nazwisko popularne). Acz, prawda, oni wszyscy z gibsonowych ramion patrzą.

[chociaz tym razem Wintermute ze dwa razy przywołał mi w pamięci Golema - taki duuuużżżo młodszy brat;)]

Tak, taki co to jeszcze z pieluch - sprawdzałem, roboty noszą , choćby te trurlowe niemowlęta zdzieciomiotowe ;) - nie wyrósł.

ale skoro Finnegans Wake został spolszczony?;)

Fakt, jak to się dało - to wszystko się da ;).
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Kwiecień 20, 2017, 05:43:39 pm
Pisałem swego czasu, że co jaką krytykę Dukaja wygłoszę, to zaraz on sam ją potwierdza ;), ale teraz napatoczyłem na wywiad sprzed dwóch lat, w którym rozjechał swoją "Starość aksolotla", bardziej niż ja kiedykolwiek, mówiąc tak:

"Osobiście podchodziłem do niej raczej jak do zabawy literackiej na zadanych założeniach. Po drodze trochę zmieniłem nastawienie — chyba da się wyczuć, że ton narracji przesuwa się stopniowo ku bardziej refleksyjnemu, poważnemu."
http://ksiazki.onet.pl/jacek-dukaj-w-polsce-nie-istnieje-nurt-science-fiction/mwfn4r

Nonono... ;)
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Styczeń 12, 2018, 10:57:33 pm
Uświadomiłem coś sobie a propos "Sprawy Rudryka Z."... Kwestia tożsamości, dialogowo-sądowa struktura, wiadomo, "Przekładaniec" się kłania. Ale nie jest to jedyny trop. Dyktator z południowego wschodu Europy, jego nieodróżnialne odeń duplikaty... Marvelowskim Doctorem Doomem (http://marvel.wikia.com/wiki/Victor_von_Doom_%28Earth-616%29) strasznie pachnie, i Doombotami (http://marvel.wikia.com/wiki/Doombot) jego.
Przy czym wytknięcie takiej analogii/inspiracji niekoniecznie jest dla Dukaja (bardzo) dezawuujące. W końcu ten Doom to - filmami się nie sugerować! - postać z superłotrowskiej  (http://www.ign.com/lists/top-100-comic-book-villains/3)czołówki (https://www.thoughtco.com/top-super-villains-of-all-time-804285):
https://www.vulture.com/2017/06/why-marvels-doctor-doom-is-the-best-supervillain.html
https://www.businessinsider.com/doctor-doom-is-a-great-villain-2015-8
http://whatculture.com/comics/5-reasons-why-doctor-doom-is-the-best-villain-ever

ps. A tu jeszcze b. stary wywiad z J.D:
http://swiatczytnikow.pl/wywiad-z-jackiem-dukajem-o-czytnikach-przyszlosci-ksiazki-i-starosci-aksolotla/
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Marzec 19, 2018, 02:12:56 pm
Jak już sięgnąłem po "Korporację Mesjasz" Dukaja (z roku 1991).... Jest w niej taki fragment:

"W ciasnym wnętrzu Jaja zapiszczał głos Jeźdźca ogłaszającego czas pozostały do wypchnięcia pasażerów w zwykłą przestrzeń. Norman, archeolog i trzej pozostali podróżni tkwili już w ochronnych kokonach o podobnie białych, przejrzystych powłokach jak powłoka Jaja, wymieniając bezsensowne uwagi, które miały rozładować atmosferę, a jedynie informowały o zdenerwowaniu rozmawiających. Etka swego czasu podróżował w Zwierzętach między gwiazdami częściej, niż zwykłymi statkami w obrębie układów, między innymi na tym polegała jego praca; i teraz denerwował się bardziej z powodu spodziewanej kontroli na orbicie, niż samego lotu Jajem.
Kiedy wreszcie potężne, niewidoczne, uplecione z mroku mięśnie Zwierzęcia wypchnęły ich z jego wnętrzności w kosmos, poczuł jedynie ulgę — przyspieszenie zamknęło usta gadającym i rozpętała się jedynie stosowna w takich chwilach cisza. Jajo zakręciło się, rzucając im w oczy pełną panoramę tego punktu przestrzeni. Dla wszystkich, prócz Normana, nie różnił się on od innych niczym; ta sama gwiezdna grochówka. Norman jednak czuł wiele innych rzeczy, których w żaden sposób nikt inny nie mógł odczuć, choć sam widok był dla niego tak samo suchy i niezrozumiały."


I tak się zastanawiam czy Huberath pisząc opowiadania "Spokojne, słoneczne miejsce lęgowe" ('92) i "Maika Ivanna" ('93) oraz powieść 'Vatran Auraio" ('96-2009) nie pożyczył sobie dość centralnego fabularnie dla owego cyklu patentu cyvutów - żywych rakiet (http://forum.lem.pl/index.php?topic=930.msg47901#msg47901) nie tylko z "Dzienników..." (w sensie najogólniejszym), ale i właśnie stąd...

ps. Przy okazji odświeżyłem sobie rok starszą "Śmierć matadora" J.D., a tam wychwyciłem jakże piękną aluzję do Lema:

"Człowiek w zielonym, obcisłym ubraniu również był nietutejszy i kapitan promu wysadził ich w najbliższej Kuli. Leonard przeszedł z nim do śluzy celnej, prom odcumował i odleciał. Człowiek w zielonym ubraniu, nie przyzwyczajony do nieważkości, zwymiotował na biurko urzędnika. Przyszybowało dostojnie dwóch porządkowych, ujęli go pod pachy i odholowali. Pewnie do gabinetu lekarza, nie mógł to być pierwszy tego typu wypadek.
   Leonard odczekał, aż urzędnik oczyści śluzę. Kiedy ten wyłączył wreszcie wielki wentylator, rzucił na biurko paszport. Prawa stopa sama znalazła zaczep w podłodze; urzędnik z uznaniem skinął głową, widząc iż Leonard pozostał na miejscu i zajął się studiowaniem dokumentu.
   - Pan na długo?
   - Się zobaczy.
   - Aha.
   Wpisał coś do komputera i oddał paszport.
   - Bagaż?
   Leonard ściągnął w dół duży, wypchany wór unoszący się koło wentylatora.
   - Tylko tyle.
   - Aha. Pan to tu położy - wskazał blat stolika obok siebie.
   Zaczekał, aż aparatura oceni, czy zawartość jest zgodna z przepisami. Widocznie była, bo zapaliła się zielona lampka. Zarzucił wór na ramię, umiejętnie się pochylając, by z nogą w zaczepie nie rozłożyć się na podłodze jak długi.
   Urzędnik po raz drugi z uznaniem skinął głową.
   - Pan próżniak? - spytał jakby od niechcenia.
   - Poniekąd. "


Ten próżniak to nawiązanie wprost, ale nieważkościowe smaczki - istny "Pirx", a clenie - "Tichy"...

Edit:
Sięgnąłem też - a raczej podpowiedziano mi sięgnięcia na StarTrek.pl - po najnowszy wywiad z Dukajem:
https://kultura.onet.pl/ksiazki/jacek-dukaj-nie-ma-powrotu-do-swiata-sprzed-fake-news-wywiad/6c81ymg

Bardzo a propos obecnej dyskusji o Suworowie i "Faktów medialnych"...
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Maj 05, 2019, 07:51:14 pm
Grywalizacja... Czemu czytając o tym zjawisku mam skojarzenia z "Linią oporu"?
https://businessinsider.com.pl/rozwoj-osobisty/rownowaga/grywalizacja-wspolczesny-wyscig-szczurow-nie-tylko-w-pracy-ale-i-w-zyciu-prywatnym/n8r1ng6

ps. Przy okazji: stary tekst blogowy o "Linii...":
https://www.salon24.pl/u/tomaszgontarz/404623,linia-oporu-dukaj-nie-ma-fanow-dukaj-ma-wyznawcow
A nawet dwa:
http://technopolis.polityka.pl/2011/linie-oporu
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Maj 11, 2019, 01:37:23 am
 "Przez ostatnich kilka tysięcy lat pismo, książki i biblioteki były nośnikami i skarbnicami wiedzy. Technologia pisma stworzyła cywilizację człowieka. Myślenie pismem oznacza myślenie symbolami, ideami i kategoriami. Daje bezpośredni dostęp do wnętrza innych: ich emocji, przeżyć i poczucia „ja”. Wyniósłszy tę umiejętność na wyżyny sztuki, w istocie tworzy nasze życie duchowe.

 W Po piśmie Dukaj pokazuje ludzkość u progu nowej ery. Kolejne technologie bezpośredniego transferu przeżyć– od fonografu do telewizji, internetu i virtual reality – wyprowadzają nas z domeny pisma. Stopniowo, niezauważalnie odzwyczajamy się od człowieka, jakiego znaliśmy z literatury – od podmiotowego „ja”.

 „Mechanizm «wyzwalania z pisma» napędzają miliardy codziennych wyborów producentów i konsumentów kultury. Nie napiszę listu – zadzwonię. Nie przeczytam powieści – obejrzę serial. Nie wyrażę politycznego sprzeciwu w postaci artykułu – nagram filmik i wrzucę go na jutjuba. Nie spędzam nocy na lekturze poezji – gram w gry. Nie czytam autobiografii – żyję celebów na Instagramie. Nie czytam wywiadów – słucham, oglądam wywiady. Nie notuję – nagrywam. Nie opisuję – fotografuję”.

 Literatura, filozofia, popkultura, neuronauka i fizyka – zaglądamy za kulisy cywilizacji i odkrywamy, że to nie człowiek posługuje się stworzonymi przez siebie narzędziami, ale to one coraz częściej posługują się człowiekiem.

Nadchodzą czasy postpiśmienne, gdy miejsce człowieka-podmiotu i jego „ja” zajmują bezpośrednio przekazywane przeżycia.

 „Czy mogę powiedzieć o sobie: «jestem oglądaniem serialu», «jestem śledzeniem celebów na Instagramie»?”

 Człowiek staje się maszyną do przeżywania."

Mam nadzieję, że "jestem czytaniem" jednak przetrwa czyli:
https://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/5069/Po-pismie---Jacek-Dukaj (https://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/5069/Po-pismie---Jacek-Dukaj)

I okolicznościowa rozmowa Dukaja z Orbitowskim (też nowinka -"Kult") zamieszczona w "Książkach":
http://wyborcza.pl/ksiazki/7,154165,24692872,dukaj-i-orbitowski-czy-czlowiek-ktory-nie-bedzie-czytal.html?disableRedirects=true (http://wyborcza.pl/ksiazki/7,154165,24692872,dukaj-i-orbitowski-czy-czlowiek-ktory-nie-bedzie-czytal.html?disableRedirects=true)
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Maj 11, 2019, 02:31:21 am
Wygląda na to, że udzielając styczniowego wywiadu (https://forum.lem.pl/index.php?topic=557.msg75377#msg75377) nową książkę promował ;).
Ale serio... Nie wierzę w jego wizję. Mam wrażenie, że "Po piśmie" (nawiasem: podoba mi się zwięzła konkretność tego tytułu) może być cenne jako ostrzeżenie przed kulturą biernego internetowego przeżywactwa (czy swoista satyra na nią), nie wykluczam też, iż okaże się niezłą literaturą (dlatego sięgnę), ale jako prognoza futurologiczna, już teraz, znając ino założenia, śmiem twierdzić, że jest do kitu. Bo przecie wspomniani internetowi przeży... przeżu... wacze pasą się treściami pisanymi (z goniących za sensacją portali, z fejsbukowo-instagramowych wpisów), przeplatanymi obrazkami i filmikami, prymitywnymi (i adresowanymi do niewybrednego odbiorcy), krótkimi (kto jeszcze ze wstrętem odnotował nowy zwyczaj zaznaczania przy tytułach tekstów ile czasu zajmie ich lektura?), ale pisanymi jednak, i pisemnie przez nich potem komentowanymi. Tu trudno nie zahaczyć o statystyki zestawione przez Hokowego Pinkera ;) wskazujące, że poziom alfabetyzmu ;) rośnie radośnie.
Ba, powiem więcej, J.D. - choć rozumiem jego inteligencką frustrację poziomem społecznej głupoty - jawi mi się tu trochę oderwanym od życia filozofem, który -  wychyliwszy się z wieży z kości słoniowej - zbaraniał z nagła, widząc, że nie wszyscy Lema z Proustem, i "Postępy fizyki", czytają (prędzej już "Fakty" i "Pudelki"), a jak piszą, to wulgarnymi onelinerami raczej, niż heksametrem kunsztownym, podczas gdy tak naprawdę to i tak jest sukces, że piszą i czytają cokolwiek, bo ich niedawni przodkowie kompletnymi analfabetami byli.
Przy czym tu trochę pojawia się pytanie co przez pismo rozumiemy, bo literki na papierze, a może i literki na ekranie, kiedyś, w dłuższej perspektywie, niewykluczone, że i przeminą, ale jakaś forma zapisu/przekazywania złożonych treści pozostanie cywilizacyjnie nieodzowna (nie wszystko też ma sens przekazywać doznaniowo, czasem zwięzłe symbole są lepsze), i w tym sensie - póki cywilizacji - póty i pisma.
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: liv w Maj 11, 2019, 12:28:29 pm
Z Dukajem ma ten sam problem, co z niejakim biskupem Berkeleyem i jemu podobnymi.
Skoro tak, to po kiego i dla kogo on pisze?
Cytuj
I okolicznościowa rozmowa Dukaja z Orbitowskim (też nowinka -"Kult") zamieszczona w "Książkach":
Przeczytałem kawałek. Tezy - niektóre oczywiste, niektóre tylko modne, niektóre bzdurne, tym niemniej, czyta się dobrze - taka gadka, akurat by zaszokować mieszczucha.
Ze zdziwieniem patrzę, że Dukaj myli schizofrenię z rozdwojeniem jaźni.
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: maziek w Maj 11, 2019, 01:07:30 pm
Dukaja nie czytałem, teza zaprezentowana wyżej (że się odpiśmieńniamy) wg mnie jest prawdziwa, z tym, że "przez ostatnich kilka tysięcy lat" tak naprawdę mało kto procentowo czytał a tym bardziej pisał, powszechny alfabetyzm to znak przedostatniego wieku i to w wybranych lokalizacjach geograficznych. Pismo po prostu było pierwszym nośnikiem umożliwiającym przekazywanie skomplikowanych treści, a teraz jest wypierane przez łatwiejsze w obsłudze media. Nie bardzo wiadomo więc, czy istotnie jest nad czym płakać, póki nie zakazują czytać.

Natomiast - co masz do wielebnego Berkeleya?
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Maj 11, 2019, 03:23:10 pm
Cytuj
Z Dukajem ma ten sam problem, co z niejakim biskupem Berkeleyem i jemu podobnymi.
Skoro tak, to po kiego i dla kogo on pisze?

Któryś pisarz (zdaje się, że rodzimy i SF; nie pomnę... Żwikiewicz?) powiedział coś w stylu "Sztuka nie potrzebuje odbiorcy", "literatura jest formą monologu wewnętrznego autora", czy jakoś tak (słów nie pamiętam, sens zdaje się czytelny). Może Dukaj z tej samej szkoły?
(Zawsze też można jego pisanie - po partumowemu - sprowadzić do atawistycznej potrzeby tworzenia.)
A Berkeley przecie solipsystą nie był, bo przedstawiwszy argumenty na rzecz s., wprowadził na koniec Boga, jako gwaranta tego, że doświadczane jest jednak realne.
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Maj 11, 2019, 05:37:35 pm
Ze zdziwieniem patrzę, że Dukaj myli schizofrenię z rozdwojeniem jaźni.
Dokładnie. Doszło do poplątania terminów. Mówi o rozdwojeniu jaźni, a nazywa to schizofrenią.
Natomiast terapia z użyciem awatarów (o której wspomina) dotyczy właśnie schizofrenii – czyli „ucieleśnienia” głosów wgłownych, ale nie innych tożsamości.
https://www.focus.pl/artykul/slysza-glosy-w-glowie-dzieki-tej-terapii-moga-je-zobaczyc-i-stawic-im-czolo-171127010534 (https://www.focus.pl/artykul/slysza-glosy-w-glowie-dzieki-tej-terapii-moga-je-zobaczyc-i-stawic-im-czolo-171127010534)
Nie chodzi o przeżywanie innych/różnych bytów.
Dukaja nie czytałem, teza zaprezentowana wyżej (że się odpiśmieńniamy) wg mnie jest prawdziwa, z tym, że "przez ostatnich kilka tysięcy lat" tak naprawdę mało kto procentowo czytał a tym bardziej pisał, powszechny alfabetyzm to znak przedostatniego wieku i to w wybranych lokalizacjach geograficznych. Pismo po prostu było pierwszym nośnikiem umożliwiającym przekazywanie skomplikowanych treści, a teraz jest wypierane przez łatwiejsze w obsłudze media. Nie bardzo wiadomo więc, czy istotnie jest nad czym płakać, póki nie zakazują czytać.
Też się z tym zgadzam (chodzi mi o masowość użycia jakiegoś nośnika informacji - nie jego całkowite wykluczenie: pismo nie wykluczyło mowy). Dukaj mówi o piśmienności jako interludium – w sensie :
Nasza przygoda z pismem to epizod w dziejach człowieka. Bezpośredni sposób odbioru przeżyć jest bardziej naturalny. Pismo to wysoce abstrakcyjne, symboliczne ćwiczenie umysłu, do którego nie wyewoluowaliśmy jako gatunek, więc każdy musi sobie od zera wytrenować tę umiejętność. Natomiast bezpośredni transfer, który umożliwia nam dziś technologia, wykorzystuje dokładnie te same zdolności i zmysły, które dała nam natura.
Jeżeli więc spojrzymy z perspektywy antropologicznej, zobaczymy takie proporcje: sto do dwustu tysięcy lat człowieczeństwa oralnego. Potem pięć i pół tysiąca lat dominacji pisma. A teraz przed nami nieskończoność postpiśmienności.


I w tym tropie uważam za trafne nazwanie obecnych czasów: bezpośrednim transferem przeżyć.
Natomiast czy nieskończoność? Powiedziałbym: dopóki będzie prądu pod dostatkiem. Jego brak zaraz wywróciłby na nice - całą postpiśmienność.
Z Dukajem ma ten sam problem, co z niejakim biskupem Berkeleyem i jemu podobnymi.
Skoro tak, to po kiego i dla kogo on pisze?
To pytanie pojawia się w rozmowie z Orbitowskim.
Ja jakoś nie odebrałam tez Dukaja jako wieszczenia upadku słowa pisanego, końca literatury.
Raczej ograniczenia jej pola działania dla osób wychowujących się już w owych bezpośrednim transferze (czyli włączonych w sieć od urodzenia – nie tak, jak my).
Pole to miałoby zostać ograniczone do sfery, której nie da się przekazać wprost do zmysłów. A więc to, co nazywamy światem duchowym, życiem wewnętrznym człowieka, a co zostało zbudowane przez pismo.
Poza tym formalizm samego pisma. A więc poezja i literatura lingwistyczna. Proza mocno stylizowana na mowę – jej jakości nie da się oddać w ekranizacji.

oraz pisma potrzebuje czasowość:
Czasowość pojawia się dopiero w takich trikach jak fabuła, wyobrażenie przyszłości, przeszłości, przyczynowość, logika zmiany. To wszystko są narzędzia myślunku pisma.

Poza tym powtarza tezę, o której wspominał w linkowanym przez Ciebie wywiadzie: świat cyfrowy tworzą dzieci pisma. Dlatego będą potrzebne.
W istocie to dalece nie odbiega od tego czym literatura jest teraz. Może zmienia się jej forma - w papierowych książkach pojawiają się miast przypisów: linki do stron audiowizualnych. Czytając e-booka można przenosić się w różne okołoksiązkowe okolice: muzyczne, plastyczne, filmowe...

Tutaj nie widzę jakiejś sprzeczności i generalnie zgadzam się z tymi tezami.
Natomiast pewien dysonans mam z tym zatarciem fikcji i realu - czyli światem, w którym: nie ma granicy, nie ma różnicy, żyjesz w jednym continuum bytów szczerze przeżywanych., a jednocześnie sieć oddziela komunikat od osoby, która go wygłasza. To w którym miejscu owego continuum jest człowiek?
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: liv w Maj 11, 2019, 07:13:47 pm
Maziek, z tezą że następuje zanik sztuki pisania (ale nie samego pisania) też się zgadzam. Zresztą, to widać gołym okiem, choć do całkowitego upadku tej formy kultury raczej daleko. Jednak oddziaływania wprost-zmysłowe nie zastąpią dobrego opisu bardziej subtelnych stanów, a że nie każdy jest do nich zdolny to insza inszość.
Przecież powszechność czytania i pisania to raptem dwa wieki...circa. Ot, złożyła się potrzeba względem rozwoju przemysłu z lewicową utopią - że wszyscy powinni i wtedy może...te postępy fizyki miast teologii  :)  .Co do innych spraw, ktore mnie nie przekonują, może źle się wyraziłem, że tezy - ale pewne założenia które padają w rozmowie jako aksjomaty, np że każdy będzie mógł w necie cofnąć się do dzieciństwa, ponieważ każdy rodzic zamieszcza na fejsbuku zdjęcia z urodzin. Ja nie zamieszczam i znam dużo takich co nie zamieszczają - nie, że nie mają fejsbuka czy czegoś podobnego, bo mają, ale mają też rozsadek.
 Pominę rozważania o dzieciach i źródłach potrzeby ich płodzenia. Cóż, tłumaczy go to, że nie wie o czym mówi - widać jeszcze nikt mu nie przetransferował wprost uczucia ojcostwa, rodzicielstwa etc i no... może tu podstawię kropkę.  8)
Cytuj
Natomiast - co masz do wielebnego Berkeleya?
E, no - nic specjalnego...może tylko to;
Do Wielce Czcigodnego Lorda…Naczelnika Archiwum królestwa Irlandii ; Kanclerza Księstwa Lancaster; Najczcigodniejszego osobistego doradcy JKM NP. Mój Panie …niech będzie mi wolno rzec tylko, że łaskawość Wasza względem mej osoby ośmieliła mnie, by właśnie Wam zadedykować tę rozprawę… z największym poważaniem, najpokorniejszy i najposłuszniejszy  sługa Waszej Lordowskiej Mości...
Jeżeli traktował poważnie swoje tezy, to pisał do samego siebie... a raczej swego wyobrażenia Lorda, któremu dziękował, że go wspiera w pisaniu - w dodatku z takim nadęciem... no nie głupawe?
Więc nie to, że Dukaj pisze, może faktycznie realizuje potrzebę wewnętrzną - ale po kiemu rozpowszechnia?
Kto to ma czytać, skoro czytanie w zaniku - patrz też prawo Lema.
Ola
Cytuj
I w tym tropie uważam za trafne nazwanie obecnych czasów: bezpośrednim transferem przeżyć
By się zgodzić musiałbym dodać - przeżyć prostych.
Marginesem próbuję sobie wyobrazić ..przykładowo rozwój matematyki niepiśmiennej.
Marginesem drugim - próbką badawczą i odniesieniem dla dyskutantów są dzieci - a przecież dorosłość niesamowicie zmienia priorytety. Nie przetransferuje się uczucia sytości gdy głodno. albo bliski mocno zachorował i co...? Założymy hełm z vr i wyzdrowieje?
Cytuj
W istocie to dalece nie odbiega od tego czym literatura jest teraz. Może zmienia się jej forma
O, może znikną grube powieści   8) choć jak patrze na ostatniego Zafona...nie znikną.
Cytuj
Natomiast pewien dysonans mam z tym zatarciem fikcji i realu - czyli światem, w którym: nie ma granicy, nie ma różnicy, żyjesz w jednym continuum bytów szczerze przeżywanych., a jednocześnie sieć oddziela komunikat od osoby, która go wygłasza. To w którym miejscu owego continuum jest człowiek?
Pierwszy solidny kop w antygłowę, zwłaszcza że go nie zaprogramowałeś, przekona zaraz, który świat realny.
Inaczej - teza ta zakłada odgórnego opiekuna, który dba o fizjologię.
I tym pętlę - opis dotyczy świata dzieci.
Cytuj
    Skoro tak, to po kiego i dla kogo on pisze?

To pytanie pojawia się w rozmowie z Orbitowskim.
Może być, bo jeszcze nie doczytałem do końca. Za długie...  ;D
Powiedzmy, że końcówkę...przeżyłem metodą transferu na podstawie fragmentów początkowych. Dobra tam, późnij sprawdzę, jaki zrobił mi się odchył...ale czy to ma jakieś znaczenie skoro ju ją przeżyłem po swojemu?
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: maziek w Maj 11, 2019, 08:02:01 pm
Co do "bezpośredniego transferu uczuć" to czekaj, aż Ci podłączą do mózgu bezpośrednio, wówczas pogadamy, czy pismo lepsze i subtelniejsze rzeczy wyraża.

A co do formy, z jaką pisał wielebny - no daj spokój. Jak rzekł Brando w "Ostatnim tangu po ryżu" - wszystko co na zewnątrz - to gówno. Wszelka forma to gówno, w każdym razie na sądzie ostatecznym. Chłop żył ćwierć tysiąclecia temu nazad. Równie dobrze wówczas mógł witać się podając lewą nogę. Jak być może ci, co nastąpią po nas.
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Maj 11, 2019, 08:10:09 pm
Cytuj
I w tym tropie uważam za trafne nazwanie obecnych czasów: bezpośrednim transferem przeżyć
By się zgodzić musiałbym dodać - przeżyć prostych.
Przeczytaj całość;)
Wejdź jednak w życie dzieci pełnej postpiśmienności, które nigdy nie miały dostępu do tych wewnętrznych narracji o życiu, przemijaniu, tych splotów emocji, pejzaży egzystencjalnych, intymnej metaforyki relacji międzyludzkich, wszystkiego tego, co my przypisujemy słowom, gestom i minom innych ludzi. Postpiśmienni przeżywacze widzą tylko „powierzchnię” człowieka, nic więcej.

Dyć nie chodzi o wiek dziecięcy, tylko o bycie produktem piśmienności-nie-pismienności.
Cytuj
Pierwszy solidny kop w antygłowę, zwłaszcza że go nie zaprogramowałeś, przekona zaraz, który świat realny.
Inaczej - teza ta zakłada odgórnego opiekuna, który dba o fizjologię.
I tym pętlę - opis dotyczy świata dzieci.
To raczej nie o to chodzi – nie o rozważania typu Lem i fantomologia – odcięcie od życia real.
Tylko o płynne przechodzenie między przeżyciami swoimi w różnych np. net wcieleniach, innych serwujących swoje (followersi), które stają się obowiązującymi - bez podziału na tak jak teraz postrzegane: realne-nie-realne.
Natomiast do tego nie pasują pakiety oderwane od...bo od czego? Jeśli świat jeden?
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: liv w Maj 11, 2019, 08:31:45 pm
Cytuj
Co do "bezpośredniego transferu uczuć" to czekaj, aż Ci podłączą do mózgu bezpośrednio, wówczas pogadamy, czy pismo lepsze i subtelniejsze rzeczy wyraża.
I myślisz, że wtedy poproszę sam siebie o podwyżkę?   :)
Z tym podłączeniem, to może  efekt być  taki jak podłączanie do mojego oka - trochę plam zobaczą a reszty będą musieli sie domyślić przy zastosowaniu jakiegoś algorytmu - i zależnie od niego tego się domyślą, czy tam dozobaczą.  A z formą biskupa żartowałem.
Cytuj
Wejdź jednak w życie dzieci pełnej postpiśmienności, które nigdy nie miały dostępu do tych wewnętrznych narracji o życiu, przemijaniu, tych splotów emocji, pejzaży egzystencjalnych, intymnej metaforyki relacji międzyludzkich, wszystkiego tego, co my przypisujemy słowom, gestom i minom innych ludzi
Tu jest jakieś założenie, że świat głębszych przeżyć jest skutkiem powstania słów, mowy i skomplikowanych form komunikacji. Inaczej pisząc - neandertalczyk nie był zdolny do miłosnego dramatu, a może i samej miłości, bo ją wpierw trzeba było wymydlić słowami. Całkiem biblijne te założenie  :)
Nie jestem pewny czy tak właśnie.
Cytuj
Tylko o płynne przechodzenie między przeżyciami swoimi w różnych np. net wcieleniach, innych serwujących swoje (followersi)
No to może być taki rodzaj rozrywki, ale to dalej kojarzy mi się z nieletnimi. Dorośli to może też, ale bardzo szczególny rodzaj wcielenia preferują.  8) Noale nie cięgiem. Choć niewykluczone, być może to tylko moja wyobraźnia tego nie ogarnia. Żyć cudzym życiem? To już lepiej się ubić - po co?
Zresztą - ta cala dukajewszczyzna jest kursem na dekopulację. Ludzkość wyginie z tej rozkoszy zastępczej.
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: maziek w Maj 11, 2019, 09:35:47 pm
Właśnie zabiłem pierwszego komara tego roku, tak na marginesie.

Zależy jak Ci podłączą. Poniekąd właśnie Berkeley zrozumiał, że co mózg odbiera, tego nie jest w stanie sfalsyfikować, czy to jest prawda, czy fałsz. Odbiera bodźce. Z Lema, na pamięć - Corcoran: co pan będzie czuł panie Tichy, kiedy podrażnię pana nerw węchowy w sposób, w jaki drażni go zapach goździka? - Zapach goździka oczywiście. Do pewnego momentu możesz zdroworozsądkowo uznać pewne bodźce za majak, ale to tylko kwestia czasu i ilości.

Z tego cytata "Wejdź jednak w życie dzieci..." wynika, że ludzie niepiśmienni nie przeżywali tych wszystkich skomplikowanych uniesień i poniżeń ducha, ponieważ nie wiedzieli, że są takowe, z prostej przyczyny, że nie mogli o tym przeczytać. Odważna teza ;) .
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Maj 11, 2019, 09:40:53 pm

Cytuj
Wejdź jednak w życie dzieci pełnej postpiśmienności, które nigdy nie miały dostępu do tych wewnętrznych narracji o życiu, przemijaniu, tych splotów emocji, pejzaży egzystencjalnych, intymnej metaforyki relacji międzyludzkich, wszystkiego tego, co my przypisujemy słowom, gestom i minom innych ludzi
Tu jest jakieś założenie, że świat głębszych przeżyć jest skutkiem powstania słów, mowy i skomplikowanych form komunikacji. Inaczej pisząc - neandertalczyk nie był zdolny do miłosnego dramatu, a może i samej miłości, bo ją wpierw trzeba było wymydlić słowami. Całkiem biblijne te założenie  :)
Nie jestem pewny czy tak właśnie.
Rajt. Może nie tyle skutkiem – co słowo pisane pozwoliło go przybliżyć? Doświetlić? Nakreślić? Zajrzeć weń? Zresztą – to nie samo słowo. Gesty. Po prostu widok drugiej osoby. A postpiśmienni mieliby być pozbawieni tego wglądu pod powierzchnię.
Cytuj
Żyć cudzym życiem? To już lepiej się ubić - po co?
Nie mam pojęcia. Ale to akurat się dzieje. Instagramy, fejsbuki - z milionami odwiedzin.
Taki ponowoczesny zawód - influencerka:
http://avanti24.pl/Magazyn/7,150433,23106176,zawod-na-topie-digital-influencerka-kim-jest-i-czym-sie-zajmuje.html (http://avanti24.pl/Magazyn/7,150433,23106176,zawod-na-topie-digital-influencerka-kim-jest-i-czym-sie-zajmuje.html)
Nie mówiąc o wszelkiej maści portalach publikujących niezwykle ważne wydarzenia z rzyć...czy tam żyć...
Cytuj
Zresztą - ta cala dukajewszczyzna jest kursem na dekopulację. Ludzkość wyginie z tej rozkoszy zastępczej.
Póki co nic na to nie wskazuje - a nawet wręcz przeciwnie...podłączenie do sieci jako remedium na przeludnienie?;)
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Maj 11, 2019, 09:46:54 pm
Cytuj
ta cala dukajewszczyzna jest kursem na dekopulację. Ludzkość wyginie z tej rozkoszy zastępczej.

Ta dukajewszczyzna to jest frankewszczyzna w wersji soft, bo najpierw transfer doznań, potem ich syntetyczne generowanie (zresztą może nie "najpierw" i "potem", a równolegle jedno z drugim), a w końcu... (https://forum.lem.pl/index.php?topic=542.msg26868#msg26868) Ale to tylko pod warunkiem, że Bryja... znaczy... Luckość (co brzmi dumnie)  ;)... jest naprawdę durna...
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: liv w Maj 12, 2019, 08:43:07 pm
Cytuj
Przeczytaj całość;)
Melduję, ze przeczytałem całość! :)
Rzeczywiscie, pod koniec łagodzi stanowisko, jednak piśmienni będą - są potrzebni, by obsługiwać tych przeżywaczy.  A transfer przeżyć nie dotyczy wszystkich sfer - zwłaszcza tych najważniejszych.
czyli w sumie nic nowego - elita budująca cywilizację i konsumenci złaknieni rozrywki. Tyle że w miejsce seriali a w nich aktorów wchodzą ci...transferujacy swoją intymność. Zatem czynnik technologiczny.
Celebrytka da buziaka celebrycie i do nich będą podłączone miliony które "przeżyją" efekt tego buziaka?
A jak celebrytce będzie jechało z buźki?
Ups...niespodzianka. Ludzie nie zdają sobie sprawy ile w pośrednim transferze własnej wyobraźni - ulepszającej widziane i słyszane. Bezpośredniość choćby przeżyć aktora filmów porno po 16 scenie z numerkiem, a jeszcze bardziej "jej' - mogłaby wielu zdziwić. Ziew.
A szerzej, to czytając rozmowę - bo ciekawa mimo pewnych wtopek, jakoś tak pętała mi się myśl że czytam wariacje na temat pomysłów Heideggera z tym jego dasein -  ruszyłem tym tropem, bo przecież nie znam się na  spółczesnych filozofiach i dogóglałem się jeszcze bardziej pasownego na inspirację D
I teraz zarzucę linki pierwsze kotki za płotki  :D
http://www.anthropos.us.edu.pl/anthropos3/teksty/tekstA2.htm (http://www.anthropos.us.edu.pl/anthropos3/teksty/tekstA2.htm)
https://pl.wikipedia.org/wiki/Jean_Baudrillard (https://pl.wikipedia.org/wiki/Jean_Baudrillard)
https://pl.wikipedia.org/wiki/Hiperrzeczywisto%C5%9B%C4%87 (https://pl.wikipedia.org/wiki/Hiperrzeczywisto%C5%9B%C4%87)

Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Maj 13, 2019, 10:54:24 am
Cytuj
Rzeczywiscie, pod koniec łagodzi stanowisko, jednak piśmienni będą - są potrzebni, by obsługiwać tych przeżywaczy.  A transfer przeżyć nie dotyczy wszystkich sfer - zwłaszcza tych najważniejszych.
czyli w sumie nic nowego - elita budująca cywilizację i konsumenci złaknieni rozrywki.

Zapętlę - od "Klatki..." kompletnie nie odchodząc - do - ledwo co przywołanego - Żwikiewicza (a konkretniej do wywiadu, jakiego udzielil Markowi Żelkowskiemu) i do (domniemanego) pierwowzoru - też niedawno wspomnianego - "Matrixa":

M.Ż.: /.../ Puszczając wodzę fantazji. Może przyszłość ludzkości to rzeczywistość wirtualna i świat jaki znamy z opowiadania Snerga-Wiśniewskiego „Anioł przemocy”. Może juz niedługo współczesny plebs będzie śnił na jawie podłączony do megakomputerów, a żyć naprawdę będzie tylko elita (finansowa oczywiście, bo przecież nie intelektualna) oraz ludzie ją obsługujący?
W.Ż.: Wizja średnio oryginalna, ale piękna.
M.Ż.: Znając twój stosunek do demokracji... Wiedziałem, że to powiesz!

https://polter.pl/ksiazki/Pogawedki-z-Wiktorem-12-c24851
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Maj 13, 2019, 12:34:44 pm
Cytuj
Przeczytaj całość;)
Melduję, ze przeczytałem całość! :)
Zuch!;)
Cytuj
czyli w sumie nic nowego - elita budująca cywilizację i konsumenci złaknieni rozrywki. Tyle że w miejsce seriali a w nich aktorów wchodzą ci...transferujacy swoją intymność. Zatem czynnik technologiczny.
Tak też pomyślałam. 1505. Ale jednak...serial nie był interaktywny.
Poza tym - z założenia - pokazuje wyimaginowane sytuacje, oparte na scenariuszu - a te zsieciowe mają od początku pieczątkę: real.
Transferują przeżycia realnych osób. Mało tego - te osoby nie muszą być wcale gwiazdami tv - chodzi o transfer przeżyć każdego dowolnego człowieka (możesz nawet nie chcieć, a znajomy przetransferuje zdjęcie ze wspólnych wakacji...) - wystarczy być.
Nie jest to ważne, że następuje piętrowość oszukiwania przez własne wyobrażenia (o których napisałeś) i nadawcy (fałszowanie siebie, mało tego - nadawcą przeżyć nawet nie musi być jedna osoba, może to być zespół pracujący na jakiegoś awatara - typu fejsbuki znanych osób, instagramy prowadzone przez wynajęte osoby).
No właśnie - trafiamy w rzeczywistość symulowaną na różnych poziomach, ale zazębiającą się z tą podstawową: biologiczną. W sieci dokonujesz działań, które mają czasem natychmiastowe skutki tu-i-teraz. Powiesz, ze jest nierealna?
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: liv w Maj 13, 2019, 10:07:10 pm
Cytuj
Ale jednak...serial nie był interaktywny.
A ci dawcy wrażeń są interaktywni? Na pewno? Folołersi podłączeni do "całującego" z poprzedniego przykładu mogą nim sterować? Język głębiej? Lub bardziej  w lewo? Nie sądzę - to są tylko bierni odbiorcy. Jedyne co, to mogą się odłączyć.
Zresztą, interaktywna jest też telewizja w wszelkich realityshow i festiwalach.
Cytuj
Poza tym - z założenia - pokazuje wyimaginowane sytuacje, oparte na scenariuszu - a te zsieciowe mają od początku pieczątkę: real.
Tak sądzisz? Że to jest spontaniczne? I Pan, oglądany przez milion odbiorców zachowuje się "jak zwykle", mając świadomość że jest oglądany i od jego zachowań zależy np. zarobek? Mi to bardziej pachnie medialnym wrestlingiem. A z realem ma tyle wspólnego co filmy z kategorii "na faktach". Ale...kiepski ze mnie psycholog...może i są naturalni. :)
Cytuj
Mało tego - te osoby nie muszą być wcale gwiazdami tv
Odraz stają się gwiazdami, tyle że jest nna forma doboru. Jutuberzy , ci popularniejsi, zachowują się jak klasyczne gwiazdy. Dla mnie to dalej telewizja, tylko bardziej zdemokratyzowana.
Już nie trzeba przechodzić przez łóżko słynnego reżysera/lub reżyserki...przepraszam  8)
Cytuj
chodzi o transfer przeżyć każdego dowolnego człowieka (możesz nawet nie chcieć,
A to niby jak? Zrozumiałem, że ktoś musi się do mnie, do głowy, podłączyć. Te podglądactwo emocji to chyba coś więcej niż zdjęcie na fejsbuku, które faktyczne można wstawić bez mojej zgody. Bo czym jest te - "przeżycie" niby?
Cytuj
nadawcą przeżyć nawet nie musi być jedna osoba, może to być zespół pracujący na jakiegoś awatara - typu fejsbuki znanych osób, instagramy prowadzone przez wynajęte osoby).
Jasność, ale to podróbki.
Cytuj
No właśnie - trafiamy w rzeczywistość symulowaną na różnych poziomach, ale zazębiającą się z tą podstawową: biologiczną. W sieci dokonujesz działań, które mają czasem natychmiastowe skutki tu-i-teraz. Powiesz, ze jest nierealna?
Tak powiem, że jest nierealna, ale powoduje realne skutki. Sen o ścigających mnie straszliwych krasnoludkach spowoduje, że się spocę - czy to oznacza że krasnoludki były realne?
Realny był sen jako zjawisko - sen, a w naszym przypadku realna jest technologia ale nie treści które emituje.
Ot, psyche wpływa na fizjologię, lęki koszmary - w tym sensie skutek jest realny, przyczyna nie. Babcie zalecały w takich sytuacjach - się uszczypnąć.  :)
O - coś aktualnego. Wzorzec reality  :D Czy James zachowa się naturalnie? Dzwońcie pod nr. 68...
https://www.ofeminin.pl/lifestyle/to-nas-kreci/przez-jej-slowa-james-charles-stracil-ponad-dwa-miliony-obserwujacych/t61whz1 (https://www.ofeminin.pl/lifestyle/to-nas-kreci/przez-jej-slowa-james-charles-stracil-ponad-dwa-miliony-obserwujacych/t61whz1)
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: maziek w Maj 13, 2019, 10:25:42 pm
Poczekaj aż Cię... odłączą. Wtedy zobaczysz, ale czy zechcą na powrót podłączyć?
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: liv w Maj 13, 2019, 10:28:45 pm
Poczekaj aż Cię... odłączą. Wtedy zobaczysz, ale czy zechcą na powrót podłączyć?
Hihi - ja już, poniekąd, byłem odłączony.  ;)
Nic strasznego.
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Maj 13, 2019, 11:02:58 pm
Cytuj
Ale jednak...serial nie był interaktywny.
A ci dawcy wrażeń są interaktywni? Na pewno? Folołersi podłączeni do "całującego" z poprzedniego przykładu mogą nim sterować? Język głębiej? Lub bardziej  w lewo? Nie sądzę - to są tylko bierni odbiorcy. Jedyne co, to mogą się odłączyć.
Jasne.
Możesz z nimi nawiązać kontakt – przez sieć – odpowiedzą. Są kamerki, mikrofony itp.
Mało tego – zrobią to – o co poprosisz.
Słyszałeś np. o patostreamerach? Przelewik i wg życzeń.
Kolejne czynności są wykonywane w zamian za wpłaty pieniężne dokonywane przez widzów[3]. Często trwają one wiele godzin
https://pl.wikipedia.org/wiki/Patostream (https://pl.wikipedia.org/wiki/Patostream)
Podobnie działają kanaliki na jutjubie, gdzie są spełniane życzenia widzów - live.
Nie trzeba czekać na kolejny sezon lubionego serialu.
Ty go reżyserujesz.
Cytuj
Zresztą, interaktywna jest też telewizja w wszelkich realityshow i festiwalach.
Ubogo. Tylko głosujesz. Nikt Ci nie odpowie.
Cytuj
Tak sądzisz? Że to jest spontaniczne? I Pan, oglądany przez milion odbiorców zachowuje się "jak zwykle", mając świadomość że jest oglądany i od jego zachowań zależy np. zarobek?
Pisałam: piętrowość zakłamania, ale np. "gwiazdki" sprzedają swoje prywatne życie - nie z serialu. Blogerzy sprzedają swoje realne sądy itd. Nie chodzi o to czy są spontaniczne - nie są ometkowane na fikcję.
Cytuj
A to niby jak? Zrozumiałem, że ktoś musi się do mnie, do głowy, podłączyć. Te podglądactwo emocji to chyba coś więcej niż zdjęcie na fejsbuku, które faktyczne można wstawić bez mojej zgody. Bo czym jest te - "przeżycie" niby?
Ja tego tak nie rozumiem - podłączenie do cudzej głowy to już jakieś ekstremum.
Przed rozmową jest definicja:
Przeżycia: „Są to myśli. Są to wyobrażenia. Okruchy zwierciadła rzeczywistości. Reprezentacje świata. Reprezentacje innych ludzi”

Cytuj
No właśnie - trafiamy w rzeczywistość symulowaną na różnych poziomach, ale zazębiającą się z tą podstawową: biologiczną. W sieci dokonujesz działań, które mają czasem natychmiastowe skutki tu-i-teraz. Powiesz, ze jest nierealna?
Tak powiem, że jest nierealna, ale powoduje realne skutki. Sen o ścigających mnie straszliwych krasnoludkach spowoduje, że się spocę - czy to oznacza że krasnoludki były realne?
Realny był sen jako zjawisko - sen, a w naszym przypadku realna jest technologia ale nie treści które emituje.
Nie?
Płacę w nierealnym miejscu za towar i on podjeżdża pod moje drzwi - jest nierealny? Pieniądze były nierealne?
Jeśli znam kogoś tylko w sieci, ale się z tą osobą spotkam - to treść tej osoby reprezentowana w sieci będzie nierealna?
Jeśli dokonam kilku ruchów myszką i paru klików klawiaturą, a w konsekwencji pojadę na drugi koniec świata, to to nie jest realna treść?
Sieć nie jest snem. Jakoś nie pasuje m ito porównanie - przynajmniej nie do wszystkich możliwości, które daje.
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: liv w Maj 13, 2019, 11:30:51 pm
Cytuj
Ty go reżyserujesz.
Hmm piszą, że to dewiacje. Ale rozumiem, chyba miałem co innego na myśli pisząc "real". Z twojego opisu zakwalifikowałbym tych patocośtasm jako płatnych aktorów na życzenie. Rodzaj prostytucji on-line. I raczej nie może to być masowe, w sensie życzeniodawcy-płatnika. Ten kwalifikuje mi się na zwykłego podglądacza z opcją "steruj". Jednak to ciągle rodzaj telewizji. Fakt, jakościowo znacznie bardziej...modne słowo - spersonalizowanej.
I jednocześnie depresonalizującej  :)
Cytuj
Ubogo. Tylko głosujesz. Nikt Ci nie odpowie.
Prawda, ubogo. Ale, nie wiem może jestem dziwolągiem - ja oczekuję od nadawcy zaskoczenia, że mnie prowadzi, że coś odkrywa - medium spełniające moje życzenia jest...no, wieje nudą. Faktyczne tylko w sferze porno widzę zastosowanie. I to tego..e, tam..  8)
Chciałabyś w kółko czytać książkę którą sama napisałaś?
Więc ja, ten "transfer przeżyć" rozumiem nie tyle jako interaktywność a wejście w życie innej osoby, ze wszystkim co ono niesie. Stajemy się nią.
Cytuj
Ja tego tak nie rozumiem - podłączenie do cudzej głowy to już jakieś ekstremum.
Przed rozmową jest definicja:
Przeżycia: „Są to myśli. Są to wyobrażenia. Okruchy zwierciadła rzeczywistości. Reprezentacje świata. Reprezentacje innych ludzi”
Właśnie tak  to zrozumiałem, że docelowo Dukajowi o to chodzi. Jak inaczej odczuć myśli i wyobrażenia nie wchodząc do głowy (pomijam możliwość symulacji tychże). Oglądając jak je schabowego?
Cytuj
Płacę w nierealnym miejscu za towar i on podjeżdża pod moje drzwi - jest nierealny? Pieniądze były nierealne?
Dlaczego nierealnym, tyle że go nie widzisz - ale ten "sklep" jest. Gdzieś w rzeczywistości, ma obsługę, ma konto a może nawet księgowość - krasnoludków zaś nie ma.
Cytuj
Sieć nie jest snem.
Sieć nie jest samostwórcza - ona tylko łączy realne byty. Tak mi się...
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Maj 14, 2019, 01:01:56 am
Cytuj
Transferują przeżycia realnych osób. Mało tego - te osoby nie muszą być wcale gwiazdami tv - chodzi o transfer przeżyć każdego dowolnego człowieka

Nawiasowo: Cameron z Bigelow (jego ex- skądinąd) byli pierwsi:
https://en.wikipedia.org/wiki/Strange_Days_(film) (https://en.wikipedia.org/wiki/Strange_Days_%28film%29)*
Tylko oni - po amerykańsku - w awanturę poszli, a Dukaj będzie raczej analitycznie...

* Fajny film zresztą (jak na standardy SF).
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Maj 14, 2019, 01:08:12 am
Cytuj
Prawda, ubogo. Ale, nie wiem może jestem dziwolągiem - ja oczekuję od nadawcy zaskoczenia, że mnie prowadzi, że coś odkrywa - medium spełniające moje życzenia jest...no, wieje nudą.
Paanie…takie fanaberie…złota rybka by się załamała psychicznie;)
Cytuj
Więc ja, ten "transfer przeżyć" rozumiem nie tyle jako interaktywność a wejście w życie innej osoby, ze wszystkim co ono niesie. Stajemy się nią.
Może za x lat to nie będzie SF. Na dzień dzisiejszy ten transfer widzę jako masowe dzielenie się własnymi przeżyciami – w sieci, przez smartfony itp.
Cytuj
Właśnie tak  to zrozumiałem, że docelowo Dukajowi o to chodzi. Jak inaczej odczuć myśli i wyobrażenia nie wchodząc do głowy (pomijam możliwość symulacji tychże). Oglądając jak je schabowego?
Jak w każdej rozmowie – w sieci wspartej materiałem audio/video
Pozostaje przeczytać książkę.
Wg mnie to trochę inny temat – stawanie się inną osobą  - podmiana osobowości – nie wiem.
Cytuj
Dlaczego nierealnym, tyle że go nie widzisz - ale ten "sklep" jest. Gdzieś w rzeczywistości, ma obsługę, ma konto a może nawet księgowość - krasnoludków zaś nie ma.
Jedzenie w moim przykładzie to pot wywołany krasnoludkiem – z Twojego. To skutek.
Moim krasnoludkiem jest np. Pay Pal – nie ma oddziałów w których możesz założyć konto, wpłacić pieniądze, wypłacić je itp. – wszystkie operacje robisz w sieci.
Cytuj
Sieć nie jest samostwórcza - ona tylko łączy realne byty. Tak mi się...
Nie napisałam, że jest. Napisałam, że nie jest snem. Sen nie łączy realnych bytów - w sensie interakcji.
Łączy realne byty - kreując przy okazji cyfrowe wersje.
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: maziek w Maj 14, 2019, 07:51:07 am
Hihi - ja już, poniekąd, byłem odłączony.  ;)
Nic strasznego.
Wiem do czego pijesz - ale nie o to, tylko żyjesz w przekonaniu, że masz prawdziwe przeżycia oparte o realny świat - a co, jak siedzisz w skrzynce u dr. Corcorana i wszystko dostajesz po druciku? Jak się zaczniesz za bardzo wymądrzać, to odetną ;) . Wtedy będziesz siedział na żelaznej półce w zatęchłej piwnicy i poznasz szczyrą  prawdę. Ale czy warto?
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: liv w Maj 14, 2019, 09:51:20 am
do Oli
Cytuj
Paanie…takie fanaberie…złota rybka by się załamała psychicznie;)
:)
Fanaberia - byś zaskakiwanym? To chyba jeden z fundamentów sztuki. I paru innych gałęzi... tym niemniej skłoniło mnie to do zerknięcia w rys książki do której nawiązywała rozmowa - tej
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4883599/po-pismie (http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4883599/po-pismie)
Faktycznie, trochę mnie poniosło. Z opisu rzeczonej książki, z którym się niemal w całości zgadzam - za wyjątkiem końcówki) wynika bardziej twoja wizja.
Zmyla chyba wprowadzone tam pojecie "transfer przeżyć" sugerujące coś więcej. A w gruncie rzeczy chodzi o powrót do cywilizacji obrazkowej. Ale to już było - cywilizacja starożytnego Egiptu była obrazkowa i wszystkie inne z tej epoki. Pismo znali nieliczni - wybrańcy. W tym sensie cofamy się do pierwocin z taką różnicą, ze obrazki ruchome i zapewniony względny dobrobyt konsumenckich mas.
Natomiast nie sądzę, by oglądanie było esencją osobowości, co sugeruje końcówka opisu książki
Nadchodzą czasy postpiśmienne, gdy miejsce człowieka-podmiotu i jego „ja” zajmują bezpośrednio przekazywane przeżycia.
„Czy mogę powiedzieć o sobie: «jestem oglądaniem serialu», «jestem śledzeniem celebów na Instagramie»?”
Człowiek staje się maszyną do przeżywania.

I z tym bym się delikatnie nie zgadzał. Mimo, że przeczytałem sporo książek nie powiem o sobie jestem tymi książkami. Jednak mnie zbudowało życie. I Was jak sądzę.
Wypadek po którym mam bliznę, choroba po której mam dysfunkcję etc.
Tak tych oglądaczy za chwilę zbuduje ślepota od wgapiania się w ekran i ból kręgosłupa od pozycji siedzącej. A szpitali jeszcze długo nie będzie stać na opisywane technologie dostępne dla wszystkich pacjentów. :)
 By wizja Dukaja miała znamiona realnej trzeba by wyzwolić się z ciała.
Cytuj
Na dzień dzisiejszy ten transfer widzę jako masowe dzielenie się własnymi przeżyciami – w sieci, przez smartfony itp.
A, to tak. To likwiduje pisanie, przynajmniej ręczne. Bo jednak w klawiaturki coś wpisać muszą, instrukcję przeczytać łatwiej niż metodą prób i błędów... No i na końcu ta cholerna szkoła :D Tam jeszcze każą pisać.
To się chyba nazywa wtórny analfabetyzm? Cóż, trzeba z tym jakoś żyć.
Cytuj
Moim krasnoludkiem jest np. Pay Pal – nie ma oddziałów w których możesz założyć konto, wpłacić pieniądze, wypłacić je itp. – wszystkie operacje robisz w sieci.
Upierałbym się, ze pay-pal to nie krasnoludek ze snu  :)
Cytuj
Łączy realne byty - kreując przy okazji cyfrowe wersje.
No tak - i te cyfrowe wersje oddziaływają całkiem realnie. Nic nowego.
Są jak te wyobrażenia senne, chciałem dać porównanie tylko. Ale z tego nie wynika że one są realne. Cyfrowy krasnoludek jest tak samo realny jak ten ze snu. A, ze komuś może się zdawać i pomylić... ba. To świadczy tylko o zaniku doboru naturalnego, który natychmiast wyeliminowałby takiego roztrzepańca z puli. Zresztą - kto wie czy nie eliminuje innymi nożyczkami. Patrzę, jak te dzieci z sieci mają skłonność do samobójstw w młodym wieku.

do maźka
Cytuj
Wiem do czego pijesz - ale nie o to, tylko żyjesz w przekonaniu, że masz prawdziwe przeżycia oparte o realny świat - a co, jak siedzisz w skrzynce u dr. Corcorana
Tak myślałem, że chcesz mnie wpędzić w kozi róg antysolipsyzmu domatrixowego.
Cytuj
Wtedy będziesz siedział na żelaznej półce w zatęchłej piwnicy i poznasz szczyrą  prawdę. Ale czy warto?
Dobre pytanie.
Daleki jestem od tezy o wyzwalającej mocy prawdy. Mój ulubiony przykład zwierzęcy o kurczaczkach, tych żółtych kuleczkach co wzruszająco robią pi pi pi biegając po kojcu, potem już po trawie (wiem, dawne czasy) i wreszcie kończą dostojną kwoką na najwyższej żerdzi w kurniku. I jakaś ciekawska obserwuje opiekuna z którego sypie się ziarno, który zagania na noc do bezpiecznej komory, który dba by lis się nie wkradł etc. I co taka dociekliwa kura, kurzym móżdżkiem może wnioskować o nim i jego motywacjach? By zbliżyła się do sedna musiałaby odkryć pojęcie "rosołu". To chyba ją przerasta. Ale nawet gdyby.. gdyby dotarła do sedna, że sensem jej istnienia jest być znakomitym rosołem którym zachwycą się goście. Byłaby szczęśliwsza?
Stosowny wierszyk  8)
Tort urodzinowy
Zdmuchnięta świeczka na urodzinowym torcie
Z nadtopionym woskiem, ciepłym śladem gorącego płomienia
Wygięta
Różowy punkcik żaru na końcu knota dogasa powoli
Jeszcze snuje dym nad słodką różą
Ale już się nie zapali
Zresztą po co
Tort został pokrojony, częściowo zjedzony
Świeczka zbędną ozdobą, by nie rzec - kłopotem
Odegrała swą rolę znakomicie, pozwoliła się uroczyście zdmuchnąć
Razem z nadzieją, którą przyniósł ogień zapałki
Że będzie się paliła wiecznie, tymczasem
Zostanie po niej mała dziurka w lukrze
I kilka plam wosku, jakże niewygodnych pamiątek
Goście zgodnie orzekli - to był naprawdę znakomity tort urodzinowy
odpowiadając mimowolnie na ostatnie pytanie gasnącej
świeczki - dlaczego zostałam zdmuchnięta?
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Maj 15, 2019, 05:13:30 pm
Fanaberia - byś zaskakiwanym? To chyba jeden z fundamentów sztuki. I paru innych gałęzi...
Chyba nie mówiliśmy o sztuce – raczej o formach przekazu, kontaktu, możliwych interakcjach.
A nawet gdyby…rzecz raczej w masowości – nie w liczeniu się z wysublimowanym smakiem artystycznym jednostek.
Cytuj
A w gruncie rzeczy chodzi o powrót do cywilizacji obrazkowej. Ale to już było - cywilizacja starożytnego Egiptu była obrazkowa i wszystkie inne z tej epoki. Pismo znali nieliczni - wybrańcy. W tym sensie cofamy się do pierwocin z taką różnicą, ze obrazki ruchome i zapewniony względny dobrobyt konsumenckich mas.
Z podstawową różnicą: obecnie owe obrazki  szerzą się z wielką prędkością, a ich zasięg to praktycznie cały świat i większość ludzi. Dodatkowo: tworzą one konkurującą rzeczywistość, tworzą wzorce zachowań, kreują potrzeby, opinie itd.
 
Cytuj
By wizja Dukaja miała znamiona realnej trzeba by wyzwolić się z ciała.
W ekstremum (rozumianym nie jako warunek min, a max) – wtedy fantomologia Lema i jej problemy. Albo „Starość aksolotla”.
Cytuj
Łączy realne byty - kreując przy okazji cyfrowe wersje.
No tak - i te cyfrowe wersje oddziaływają całkiem realnie. Nic nowego.
Są jak te wyobrażenia senne, chciałem dać porównanie tylko. Ale z tego nie wynika że one są realne.
Nie? Jeśli ktoś kogoś poznał w necie jako wersję cyfrową (mamy tutaj taki klubik - Kingsajz?;), a później spotkał realnie - to chociaż proces weryfikacji może być bolesny – ta osoba jest realna. Chociaż może się zasadniczo różnić od kreowanej online wersji.
 
Cytuj
A, ze komuś może się zdawać i pomylić... ba. To świadczy tylko o zaniku doboru naturalnego, który natychmiast wyeliminowałby takiego roztrzepańca z puli. Zresztą - kto wie czy nie eliminuje innymi nożyczkami. Patrzę, jak te dzieci z sieci mają skłonność do samobójstw w młodym wieku.
Coś w tym jest. Chociaż sieć na pewno nie jest jedyną przyczyną. Raczej zaburzone relacje społeczne i uzależnienie.
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: liv w Maj 15, 2019, 07:08:50 pm
Cytuj
Chyba nie mówiliśmy o sztuce – raczej o formach przekazu, kontaktu, możliwych interakcjach.
A nawet gdyby…rzecz raczej w masowości – nie w liczeniu się z wysublimowanym smakiem artystycznym jednostek.
Suspens ważny jest!... w rozrywce (bo warto te pojęcia rozdzielić) - to żadne wysublimowanie.  :)
Interaktywność - czyli poniekąd spełnienie oczekiwań tego podłączonego gapia gwarantuje brak zaskoczenia. Wprawdzie Sokrates zalecał "poznać samego siebie" . Ale jak sądzę, masowo to nie ma co poznawać - poznawcza plaża. Dlatego wyszukuje się "artystów" dziwoplągów, którzy urozmaicają przekaz - powiedzmy ten rozrywkowy nie szalejąc za bardzo z tą wysublimacją - by żyć ich życiem. Obserwować ich.
Obserwacja życia "chłopa pańszczyźnianego" raczej nikogo nie zainteresuje. A interaktywność sprowadzi do tego każdy program. Chyba co podłączenia wyłacznie dla innych dziwolągów - a reszta biernie się gapi - co też oni jeszcze wymyślą, jaką barierę przekroczą, w którą stronę potrangresują?
 Stąd ci obserwowani już nie wiedzą gdzie te pióra mają se wetknąć by znów zaskoczyć, bo kiedyś to wystarczyło w ...wiadomo :) A teraz to i broda u kobiety, i trzeci cycek u faceta - wciąż mało.
Ogólnie prowadzi to chyba do wypłaszczenia przekazu  (równanie w dół) i każdy odchył na plus okrzykuje się jako sztukę. By ukryć, że ona już chyba zdechła lub zeszła do podziemia.
Tak jakoś bym to widział.
Cytuj
Z podstawową różnicą: obecnie owe obrazki  szerzą się z wielką prędkością, a ich zasięg to praktycznie cały świat i większość ludzi. Dodatkowo: tworzą one konkurującą rzeczywistość, tworzą wzorce zachowań, kreują potrzeby, opinie itd.
Dyć prawda. Nie darmo narzędzie nazywamy "środki masowego przekazu" (lub rażenia).
Choć one chyba, te obrazki, zawsze były i jakoś współgrały z literą - może pełniąc funkcję ilustracyjną, dla tych bardziej tępych (o, Biblia w obrazkach jest - ale czemu nie ma Medytacji Kartezjańskich w obrazkach?). To co się dzieje, jest kolejnym etapem trendu cywilizacyjnego, który już Lem nazwał (Leniwa małpa która spadła...) By Było lżej, łatwiej, wygodniej, prościej... cóż to jest drogowskaz na zjazd. Pod górkę musi być choć trochę trudno.
Ale po co pod górkę skoro nie ma takiej potrzeby nie mówiąc o przymusie?
Cytuj
W ekstremum (rozumianym nie jako warunek min, a max) – wtedy fantomologia Lema i jej problemy. Albo „Starość aksolotla”.
Tak jakoś, choć mi się wydaje to niemożliwym. No, nie ogarniam. Znaczy sztucznie stymulować na jakiś czas można - ale transmitować z jednej głowy do drugiej? Hmm..może i można.
Cytuj
Nie? Jeśli ktoś kogoś poznał w necie jako wersję cyfrową (mamy tutaj taki klubik - Kingsajz?;), a później spotkał realnie - to chociaż proces weryfikacji może być bolesny – ta osoba jest realna. Chociaż może się zasadniczo różnić od kreowanej online wersji.
Mamy mamy - ale mam świadomość, ze to nie wy, że za tymi fotkami i slowami kryją się żywe osoby, ktore mogą być zupełnie inne od sprawianego wrażenia. No, Wy chyba też macie - kiedyś się tak przedstawiłem - "ten który rządzi livem" proszę ich nie mieszać. W tym sensie wszyscy tu jesteśmy nierealnym odbiciem, gęsto kreowanym, realnych osób. Nie mam z tym rozjazdu myśli. Co nie znaczy że te kreacje nie wpływają na mnie - wpływają bo nie da się tak do końca oddzielić kreacji od kreatora...czasem kreatury. Zwłaszcza na dłuższa metę.
Cytuj
Chociaż sieć na pewno nie jest jedyną przyczyną. Raczej zaburzone relacje społeczne i uzależnienie.
Sieć to produkt technologii - trudno oskarżać żaglowce o rozwój kiły w Europie, czy grypy w Ameryce.
To bardzo lemowy temat i trudno z tym polemizować - technologia nas zmienia i nie mamy na to wpływu.
Ale zawsze fajnie o tym pogadać  ;D A nusz coś z tego...osłonka jakaś choć.. lub chociaż przygotować się bo tempo rośnie i zmiany następują w ramach jednego pokolenia - co samo w sobie jest rewolucją społeczną.
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Maj 16, 2019, 01:32:14 am
Suspens ważny jest!... w rozrywce (bo warto te pojęcia rozdzielić) - to żadne wysublimowanie.  :)
Film jest zły wtedy, jeśli ktokolwiek z publiczności chociaż na chwilę może odwrócić oczy od ekranu i Film to życie, z którego wymazano plamy nudy. Czyli Hitchcock wiecznie żywy;)
Tylko, że coś Ci się myli -  po suspensie nowoczesnych „artystów” oczekiwanie na finał jest zbędne, a plamy nudy niczym plamy śmieci na oceanie…jednak nie myli: plaża. Chociaż o te puste dosyć trudno:)
Cytuj
Obserwacja życia "chłopa pańszczyźnianego" raczej nikogo nie zainteresuje.
Prędzej dziedzica, który go rozpijał?;)
Cytuj
Dyć prawda. Nie darmo narzędzie nazywamy "środki masowego przekazu" (lub rażenia).
Rajt, tylko teraz współtwórcą jest każdy mający dostęp do sieci.
Cytuj
By Było lżej, łatwiej, wygodniej, prościej... cóż to jest drogowskaz na zjazd.
Dokąd?
Cytuj
Tak jakoś, choć mi się wydaje to niemożliwym. No, nie ogarniam. Znaczy sztucznie stymulować na jakiś czas można - ale transmitować z jednej głowy do drugiej? Hmm..może i można.
W tropie rozwoju obrazków -  byłby to trop rozwoju rozmowy, empatii -   wejdź w buty bliźniego swego.
Ale w "Starości…" to pozbycie się ciał i cyfrowa egzystencja. Taka piękna katastrofa;)
Cytuj
W tym sensie wszyscy tu jesteśmy nierealnym odbiciem, gęsto kreowanym, realnych osób. Nie mam z tym rozjazdu myśli. Co nie znaczy że te kreacje nie wpływają na mnie - wpływają bo nie da się tak do końca oddzielić kreacji od kreatora...czasem kreatury. Zwłaszcza na dłuższa metę.
Z kreaturą – dobre;))
Więc gdzie jest linia podziału na realne-nie-realne?
Cytuj
Sieć to produkt technologii - trudno oskarżać żaglowce o rozwój kiły w Europie, czy grypy w Ameryce.
A kto oskarża? To ludzie - ludziom...
Cytuj
To bardzo lemowy temat i trudno z tym polemizować - technologia nas zmienia i nie mamy na to wpływu.
W sumie tak...a w różnicy: nie możesz się od niej odciąć?
Skąd mus uczestnictwa?
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: liv w Maj 16, 2019, 06:02:43 pm
Cytuj
Tylko, że coś Ci się myli -  po suspensie nowoczesnych „artystów” oczekiwanie na finał jest zbędne, a plamy nudy niczym plamy śmieci na oceanie…jednak nie myli: plaża. Chociaż o te puste dosyć trudno:)
Może i myli (się mi). Dlatego unikam. Wolę nudę życia niż nudę życia oglądaną na ekranie podpartą etykietką - artyzm. Tylko że - moje uwagi nie dotyczyły projektów autorskich - te, choć z rzadka, potrafią mile zaskoczyć...choćby niektóre filmy. Mam na myśli raczej internetowe rozrywki typu gry, ralityszoły, festiwale ala wizja i te nowocześniejsze...podglądactwa w stylu "mój codzienny dzień" lub co gorsza - mojego chomika, a już nie daj boże - interaktywne.
Przecież zawsze można popatrzeć przez okno...te zwykłe, nie w monitorze.
Cytuj
Prędzej dziedzica, który go rozpijał?;)
Ba, dziedzic był czymś w rodzaju ówczesnego influencera  :)
Cytuj
Rajt, tylko teraz współtwórcą jest każdy mający dostęp do sieci.
No właśnie to jest demokratyzacja mediów - i bardzo mi się podoba. Co nie znaczy, że zaraz wszystko oglądam - ale przynajmniej jest w czym wybierać. Kiedyś razili wybrańcy - teraz każdy może razić, acz mocno spadła siła rażenia...rozproszyła się.
Cytuj
     By Było lżej, łatwiej, wygodniej, prościej... cóż to jest drogowskaz na zjazd.
Dokąd?
Dobre pytanie.
Może nawet kluczowe w tym wszystkim. Co jest napisane na drogowskazie? Ale szczerze i na szybko - to nie wiem, nie mam pomysłu. Najbardziej mi, ale to już kiedyś maziek ten temat poruszył...ze jest to zjazd na nowoczesna formę feudalizmu z wyraźną elitą i bierną masą różnymi sznurkami i pętelkami (puchatymi, różowymi) uwikłaną. Oczywiście feudalizmu w dobrobycie.
Mam tu na myśli raczej relacje społeczne. Po namyśle - też ekonomiczne. Czyli jednak po całości, tyle że "pańszczyźniany chłop" miast karczmy ma dostęp do taniego marketu, samochodu i internet z równie tanimi rozrywkami. Nawet w miejsce tradycyjnej religii by się coś znalazło. Jakieś inne opium  :D
Marginesem, skoro pojawił już się brodacz, byłoby zabawne...ta jego pomyłka. Otóż on sądził że ludzkość pokonuje w ramach postępu trasę- pętelkę; od komunizmu pierwotnego wymuszonego biedą, do komunizmu konsumpcyjnego wynikającego ze szlachetności (każdemu według potrzeb).
Bo pętelka i owszem byłaby -  ale od feudalizmu do feudalizmu?  :-\
Czyżby to był ustrój najbliższy ludzkiej naturze?
Cytuj
W tropie rozwoju obrazków -  byłby to trop rozwoju rozmowy, empatii -   wejdź w buty bliźniego swego.
Ale w "Starości…" to pozbycie się ciał i cyfrowa egzystencja. Taka piękna katastrofa;)
Jak o tym piszemy, od kilku dni coś mnie skrobie w tył głowy...gdzieś? już? w innej formie. I wieczorem, przed snem wykluło się, rano z trudem, ale sobie przypomniałem. Inna technologia - ale cel podobny.
 Pamiętasz Chew-Z ?  ;D
Chew-Z, wywołujący stan perfekcyjnego odrealnienia i przeniesienia do rzeczywistości równoległej, staje się przebojem, wypierając powoli dotychczasowego lidera – Can-D. To ostatnie, w połączeniu z zestawem Perky Pat, pozwalało na iluzję, w esencji której pięknie wyrzeźbione ciała (Pat i Walt – odpowiedniki lalek Barbie i Kena) hasały beztrosko po słonecznej plaży, flirtując, popijając drinki, wymieniając się kochankami. Dla osób przymusowo „oddelegowanych” na marsjańską pustynię (a lokalizowanie na Marsie getta dla kolonizatorów, wysłanych tam z przeludnionej Ziemi z własnej lub przymuszonej woli, charakterystyczne dla ówczesnej fantastyki naukowej, przetrwało szczątkowo w prozie sci-fi do dziś)
https://experymentt.wordpress.com/2012/12/08/philip-k-dick-trzy-stygmaty-palmera-eldritcha/ (https://experymentt.wordpress.com/2012/12/08/philip-k-dick-trzy-stygmaty-palmera-eldritcha/)
I w podobnym klimacie ale z większym rozmachem - łączącym też naszego Patrona
“Trzy stygmaty Palmera Eldritcha” Philipa K. Dicka proponują taki wentyl w postaci narkotyku o nazwie Can-D (jak “candy” – “cukierek”) wraz z zestawami Perky Pat, nieco przypominającymi mikroświat lalki Barbie, ale mającymi tę wyższość, że przy pomocy Can-D można się było w nie przenosić.
Mocno różni się od dukajowego "transferu przeżyć" ?
https://chacinski.wordpress.com/wrzutnia/william-s-burroughs-i-okolice/totalitaryzm-wspomagany-narkotyki-i-fantastyka/ (https://chacinski.wordpress.com/wrzutnia/william-s-burroughs-i-okolice/totalitaryzm-wspomagany-narkotyki-i-fantastyka/)
Jeśli te wizje miałyby opisać drogowskaz "quo vadis", to nic dobrego.
Cytuj
Więc gdzie jest linia podziału na realne-nie-realne?
W głowie?  :)
Cytuj
A kto oskarża? To ludzie - ludziom...
Nie oskarżam, retorycznie było.. tylko nie jestem pewien czy na pewno ludzie ludziom? - może i taki był starter, ale teraz... przymus? Wyskoczyliśmy z wysokiego dachu i jesteśmy w locie...a co można zrobić lecąc? Mać, a może to lot w górę? Zapytam przy okazji zwolenników teorii płaskiej ziemi, zawszeć  to optymiści  :)
Nie mogę się powstrzymać od zacytowania klasyka:
Nie rozśmieszaj mnie, Ugli. Wolna wola.
 Życie jest jak upadek z dachu. Możesz się zatrzymać?
Nie.
 Możesz zawrócić?
Nie możesz.
Możesz polecieć w bok?
Tylko w reklamie gatek do skakania z dachu.
Wolna wola polega na tym, że masz wybór: pierdnąć w locie albo wytrzymać do ziemi.
I właśnie o to spierają się filozofowie.

Cytuj
Skąd mus uczestnictwa?
Razem lecimy, ot choćby, klepiąc te słowa - to raźniej  8)

Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Maj 17, 2019, 09:47:36 pm
Cytuj
Mocno różni się od dukajowego "transferu przeżyć" ?
Hm – nie wiem, ale wydaje mi się, że narkotyki, różnej maści halucyny, to nie to samo co transfer dnia powszedniego do sieci. Albo jego pobieranie...z cudzych kont.
A propos cudzych kont, problemów psychicznych nastolatków:
Cytuj
Więc gdzie jest linia podziału na realne-nie-realne?
W głowie?  :)
Albo na instagramie:
https://tech.wp.pl/instagram-popelnila-samobojstwo-bo-jej-smierc-wygrala-w-ankiecie-6381570858739841a (https://tech.wp.pl/instagram-popelnila-samobojstwo-bo-jej-smierc-wygrala-w-ankiecie-6381570858739841a)
Cytuj
Wyskoczyliśmy z wysokiego dachu i jesteśmy w locie...a co można zrobić lecąc?
Powtarzam do znudzenia: nie bój, nie bój - odetną prąd i wylądujemy;)
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: liv w Maj 20, 2019, 11:54:08 am
Cytuj
Hm – nie wiem, ale wydaje mi się, że narkotyki, różnej maści halucyny, to nie to samo co transfer dnia powszedniego do sieci. Albo jego pobieranie...z cudzych kont.
Nie to samo, ale mam wrażenie, zaspokaja ten sam niedobór, czy może rozczarowanie rzeczywistością, która przegrywa z wyidealizowanym medialnie jej zwierciadłem.
Cytuj
Powtarzam do znudzenia: nie bój, nie bój - odetną prąd i wylądujemy;)
Odetną?
Nie odcina się sznurków marionetce.  8)
Wystarczy zamienić Polskę na inne słowo  :)
W Polskę idziemy,
W Polskę idziemy, bracia rodacy!
Tu się, psia nędza, nikt nie oszczędza,
Odpoczniesz w pracy.
W pracy jest mikro, mikro i przykro,
Tu goudą spływa,
Cham lub bohater,
polska sobotnia alternatywa.
Gdy dzień się zbudzi i skacowani wstaną tytani
I znowu w Polskę, bracia kochani, nikt nas nie zgani.
Nikt złego słowa, Łomża czy Nakło,
Nam nie bałaknie
Jakby nam kiedyś tego zabrakło,
Nie... nie zabraknie...
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Sierpień 09, 2019, 12:05:29 am
https://experymentt.wordpress.com/

Nawiasem: jest na tym blogu i fajna recenzja "Króla bólu" (którego, mówiąc podwójnie nawiasowo ;), odświeżam sobie sposobiąc się do wiadomego panelu):
https://experymentt.wordpress.com/2011/03/30/jacek-dukaj-krol-bolu-recenzja/

Edit:
Recka jeszcze jedna:
https://charliethelibrarian.com/jacek-dukaj-krol-bolu/
Oraz kolejne, starsze, wcześniejszych utworów:
https://charliethelibrarian.com/jacek-dukaj-xavras-wyzryn-i-inne-fikcje-narodowe-2/
https://charliethelibrarian.com/jacek-dukaj-wroniec/

Edit 2:
Czerwcowy wywiad z Dukajem:
https://www.dziennik.pl/amp/599485,dukaj-czytelnictwo-po-pismie-wywiad.html
(Zdandysiało mu się ;).)
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Sierpień 19, 2019, 05:33:24 pm
Praca o Dukaju - Piotr Gorliński-Kucik, "Między (tech)gnozą a uchronią. Proza Jacka Dukaja"

Wyszła w formie książkowo-rozszerzonej:
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4558118/techgnoza-uchronia-science-fiction-proza-jacka-dukaja
Ale w (legalnym) darmowym .pdf'ie też się ją znajdzie*:
https://rebus.us.edu.pl/bitstream/20.500.12128/8780/1/Gorlinski_Kucik_techgnoza_uchronia_science_fiction.pdf

* I bardzo dobrze, dzięki temu mogłem ją doczytać w drodze na LemCon ;).
Tytuł: Odp: Jacek Dukaj
Wiadomość wysłana przez: Q w Wrzesień 04, 2019, 07:56:41 pm
Bagiński z Netflixem robi serial "Kierunek: Noc" na motywach "Starości aksolotla":
http://wyborcza.pl/7,90535,25150751,netflix-robi-kolejny-polski-serial-po-wiedzminie-czas-na.html?disableRedirects=true