61
DyLEMaty / Odp: JESTEŚMY SAMI W GALAKTYCE – prawie na pewno.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Kwietnia 07, 2026, 08:04:20 pm »Może napiszę wyraźniej - wszystko to są dywagacje. Czy inteligencja, zwłaszcza techniczna, musi się rozwijać 4 mld lat lub czy życie jako takie powstaje z musu zaraz po ulepieniu planety jak tylko ona trochę przestygnie itd. Można sobie długo gadać, tak jak o tym, że gdyby te 66 mln lat temu nie wytłukło dinozaurów i one stałyby się rozumne - to czy jako gady w ogóle interesowałyby się znajomościami out there itd. Całkowicie się nie zgadzam, że:
Twoja opinia o, jak ich nazywasz, hapeesach, nie wnosi niczego do dyskusji. To raczej na inny wątek bo z nauką nie ma nic wspólnego. Chyba, ze uważasz, że jeśli hapeesy myślą, że jest białe, to jest dowód naukowy, że jest czarne.
Natomiast:
Sceptycyzm jest dobry kiedy chodzi o dobrze rozpoznane sprawy. Kiedy nie wiadomo jak jest, sceptycyzm to przyrodni, równie szpetny brat życzeniowego myślenia. Ja też nie wierzę, że mój sąsiad ma plecak antygrawitacyjny. Natomiast nie wiadomo, czy w ogólności konstrukcja takiego plecaka jest wykluczona prawami natury. Tymi, które faktycznie istnieją, a nie tymi, które obecnie znamy. A zdrowy rozsądek to jak rzekł bodaj Albert Einstein zbiór uprzedzeń nabytych przed osiemnastym rokiem życia. Po czym Einstein podjął walkę z mechaniką kwantową, której był w dużej części ojcem założycielem...
PS zapomniałem dopisać, że jest coś dziwnego w wywiadzie Coxa - i czy tylko ja to widzę?
Poszukiwanie planet pozaukładowych było trudne technicznie, ze względu na ich rozmiary w stosunku do gwiazd, które obiegają, i w stosunku do odległości od Układu Słonecznego/obserwatorów, ale sam fakt, że istnieją, nie był żadną sensacją- w części, że "nie był żadną sensacją". Był sensacją jak diabli, chyba że uważasz, że co sobie człowiek wymyśli za pomocą zdrowego rozsądku - to tak być musi a potwierdzenie jest czczą formalnością. Tylko chciałem zwrócić uwagę, że odrzucenie tego pseudo-paradygmatu i wymóg potwierdzenia domysłu obserwacją to początek nowoczesnej nauki - i że większość nowożytnego "postępu naukowego" to są obserwacje sprzeczne z teoriami wymyślonymi na zasadzie "zdrowego rozsądku", nawet biorąc pod uwagę tylko wysoce szlachetny, wysublimowany rozsądek naukowy jak ten na początku XX w. - a nie ten zwykły, plebejski.
Twoja opinia o, jak ich nazywasz, hapeesach, nie wnosi niczego do dyskusji. To raczej na inny wątek bo z nauką nie ma nic wspólnego. Chyba, ze uważasz, że jeśli hapeesy myślą, że jest białe, to jest dowód naukowy, że jest czarne.
Natomiast:
Cytuj
Dlatego hapeesy nie zadają sobie pytania: Ile energii potrzeba, żeby przemieścić jedną tonę z układu odległego od Ziemi o sto (lub więcej) lat świetlnych w pobliże Ziemi?zmusza mnie do zadania pytania czy Ty sobie zadajesz dziś pytanie, ile dni końmi rozstawnymi byś jechał z Krakowa do Szczecina czy kupujesz bilet na w 3/4 pusty samolot lecący 1 godzinę? Bo jeszcze jakieś 200 lat temu o to byś się pytał i nie uwierzył, że można pokonać ten dystans w 60 razy krótszym czasie (i to licząc z 2h odprawą na lotnisku). Zwłaszcza, że miałbyś za sobą świetnie ugruntowaną od tysięcy lat wiedzę, że najszybciej przemieszczać można się koniem a także ile mianowicie koń może przekłusować za jednym zamachem nim padnie spieniony pod jeźdźcem. Zaśmiałbyś się pewnie, mając po temu twarde podstawy, z pomysłu, że w ciągu krótkich dziesięcioleci powstaną drogi żelazne, po których można podróżować szybciej niż koniem, bo przecież żelazo jest drogie i wytwarza się je w małych ilościach, a zresztą koń po żelazie czy po trakcie jednako szybko bieży...
Sceptycyzm jest dobry kiedy chodzi o dobrze rozpoznane sprawy. Kiedy nie wiadomo jak jest, sceptycyzm to przyrodni, równie szpetny brat życzeniowego myślenia. Ja też nie wierzę, że mój sąsiad ma plecak antygrawitacyjny. Natomiast nie wiadomo, czy w ogólności konstrukcja takiego plecaka jest wykluczona prawami natury. Tymi, które faktycznie istnieją, a nie tymi, które obecnie znamy. A zdrowy rozsądek to jak rzekł bodaj Albert Einstein zbiór uprzedzeń nabytych przed osiemnastym rokiem życia. Po czym Einstein podjął walkę z mechaniką kwantową, której był w dużej części ojcem założycielem...
Cytuj
Jeśli nie musi, to jak się będzie kontaktowała?Z kim? Z nami teraz, czy w ogólności, teoretycznie, z równymi technologicznie sobie?
PS zapomniałem dopisać, że jest coś dziwnego w wywiadzie Coxa - i czy tylko ja to widzę?

Ostatnie wiadomości