61
DyLEMaty / Odp: JESTEŚMY SAMI W GALAKTYCE – prawie na pewno.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Cetarian dnia Kwietnia 07, 2026, 11:08:03 am »@maziek.
Galileusz zobaczył cztery największe księżyce Jowisza prawie dziewięćdziesiąt lat po tym jak niewielka część ekipy Magellana wróciła do domu, udowadniając doświadczalnie, że Ziemia jest kulą.
Do 1992 roku, czyli zanim Wolszczan odkrył pierwszą planetę pozaukładową, odkryto trzynaście księżyców Jowisza, siedemnaście księżyców Saturna, piętnaście księżyców Urana, osiem księżyców Neptuna i dwa księżyce Marsa.
Do roku 1910 odkryto co najmniej trzydzieści osiem asteroid (nie licząc Plutona).
https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_exceptional_asteroids#Largest_by_diameter
*
Osiem planet, krążących wokół Słońca, co najmniej pięćdziesiąt sześć księżyców, krążących wokół planet, co najmniej trzydzieści osiem asteroid (a zapewne o wiele więcej, biorąc pod uwagę postępy w budowie teleskopów pomiędzy 1910 r. a 1992 r.) krążących wokół Słońca, w sumie ponad sto obiektów.
Znaliśmy tylko jeden układ gwiazda – obiekty ją otaczające, ale tych obiektów było wiele.
Poszukiwanie planet pozaukładowych było trudne technicznie, ze względu na ich rozmiary w stosunku do gwiazd, które obiegają, i w stosunku do odległości od Układu Słonecznego/obserwatorów, ale sam fakt, że istnieją, nie był żadną sensacją.
Organizmy jednokomórkowe pojawiły się na Ziemi około trzy miliardy osiemset milionów lat temu (podaję za Brianem Coxem), z czego można wnosić, że mogą pojawiać się relatywnie często, tam gdzie spełnione są minimalne warunki.
Ale (w jedynym znanym nam przypadku) przejście od pojedynczych komórek do cywilizacji używającej m.in. teleskopów i rozmaitych urządzeń wykorzystujących fale elektromagnetyczne, trwało te trzy miliardy osiemset milionów lat, to prawie jedna trzecia czasu trwania Wszechświata.
A po drodze były rozmaite wydarzenia, które mogły wyzerować licznik.
Jeśli nie musi, to jak się będzie kontaktowała?
*
Warto przy tym pamiętać, że hapeesom, wychowanym na rozmaitych startrekach i supermanach (kosmita), nie chodzi o to, czy jakaś cywilizacja nadaje z odległości stu, dwustu, czy pięciuset lat świetlnych, tylko, żeby w końcu pokazano ten statek, ukrywany przez CIA/US Army w bunkrze na wiadomej pustyni.
*
Zbiór hapeesów ma (nieprzypadkowo) bardzo dużą część wspólną ze zbiorem osób, które z dumą mówią o sobie „Zawsze byłem noga z matmy”. (Niektórzy badacze twierdzą nawet, że części niewspólne tych zbiorów zmierzają do zer).
Dlatego hapeesy nie zadają sobie pytania: Ile energii potrzeba, żeby przemieścić jedną tonę z układu odległego od Ziemi o sto (lub więcej) lat świetlnych w pobliże Ziemi?
To oczywiście zależałoby od prędkości przelotowej, do której należałoby ową tonę rozpędzić, a potem wyhamować.
Ale żeby podróże nie trwały w nieskończoność, wypadałoby latać z prędkościami „podświetlnymi”, powiedzmy, 0,9c.
Ile ta energia by kosztowała?
Nawet po cenach przedwojennych, czyli z lutego br.
*
Może jednak ufoki przylatują na skróty, „wormhole”-ami?
No, może, z tym, że, póki co, jedyna znana „wormhole”, to ta wygryziona w mózgu Roberta Kennedy’ego jr.
https://www.npr.org/sections/goatsandsoda/2024/05/09/1250201358/rfk-jr-brain-parasitic-worm-tapeworm-kennedy
“"A worm ... got into my brain and ate a portion of it and then died."
These are words nobody wants to say.
They were spoken by a U.S. presidential candidate. According to a 2012 deposition, uncovered and reviewed by The New York Times, Robert F. Kennedy Jr. said he sought medical attention after experiencing mental fogginess and memory loss. Eventually, he said, a doctor helped him determine a brain abnormality found on a scan was caused by a worm.”
Galileusz zobaczył cztery największe księżyce Jowisza prawie dziewięćdziesiąt lat po tym jak niewielka część ekipy Magellana wróciła do domu, udowadniając doświadczalnie, że Ziemia jest kulą.
Do 1992 roku, czyli zanim Wolszczan odkrył pierwszą planetę pozaukładową, odkryto trzynaście księżyców Jowisza, siedemnaście księżyców Saturna, piętnaście księżyców Urana, osiem księżyców Neptuna i dwa księżyce Marsa.
Do roku 1910 odkryto co najmniej trzydzieści osiem asteroid (nie licząc Plutona).
https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_exceptional_asteroids#Largest_by_diameter
*
Osiem planet, krążących wokół Słońca, co najmniej pięćdziesiąt sześć księżyców, krążących wokół planet, co najmniej trzydzieści osiem asteroid (a zapewne o wiele więcej, biorąc pod uwagę postępy w budowie teleskopów pomiędzy 1910 r. a 1992 r.) krążących wokół Słońca, w sumie ponad sto obiektów.
Znaliśmy tylko jeden układ gwiazda – obiekty ją otaczające, ale tych obiektów było wiele.
Poszukiwanie planet pozaukładowych było trudne technicznie, ze względu na ich rozmiary w stosunku do gwiazd, które obiegają, i w stosunku do odległości od Układu Słonecznego/obserwatorów, ale sam fakt, że istnieją, nie był żadną sensacją.
Organizmy jednokomórkowe pojawiły się na Ziemi około trzy miliardy osiemset milionów lat temu (podaję za Brianem Coxem), z czego można wnosić, że mogą pojawiać się relatywnie często, tam gdzie spełnione są minimalne warunki.
Ale (w jedynym znanym nam przypadku) przejście od pojedynczych komórek do cywilizacji używającej m.in. teleskopów i rozmaitych urządzeń wykorzystujących fale elektromagnetyczne, trwało te trzy miliardy osiemset milionów lat, to prawie jedna trzecia czasu trwania Wszechświata.
A po drodze były rozmaite wydarzenia, które mogły wyzerować licznik.
Jednak cywilizacja techniczna z szansą na kontakt, albo choćby na jednostronne wykrycie, musi używać fal elektromagnetycznych.Musi czy nie musi to kwestia dyskusyjna,
Jeśli nie musi, to jak się będzie kontaktowała?
*
Warto przy tym pamiętać, że hapeesom, wychowanym na rozmaitych startrekach i supermanach (kosmita), nie chodzi o to, czy jakaś cywilizacja nadaje z odległości stu, dwustu, czy pięciuset lat świetlnych, tylko, żeby w końcu pokazano ten statek, ukrywany przez CIA/US Army w bunkrze na wiadomej pustyni.
*
Zbiór hapeesów ma (nieprzypadkowo) bardzo dużą część wspólną ze zbiorem osób, które z dumą mówią o sobie „Zawsze byłem noga z matmy”. (Niektórzy badacze twierdzą nawet, że części niewspólne tych zbiorów zmierzają do zer).
Dlatego hapeesy nie zadają sobie pytania: Ile energii potrzeba, żeby przemieścić jedną tonę z układu odległego od Ziemi o sto (lub więcej) lat świetlnych w pobliże Ziemi?
To oczywiście zależałoby od prędkości przelotowej, do której należałoby ową tonę rozpędzić, a potem wyhamować.
Ale żeby podróże nie trwały w nieskończoność, wypadałoby latać z prędkościami „podświetlnymi”, powiedzmy, 0,9c.
Ile ta energia by kosztowała?
Nawet po cenach przedwojennych, czyli z lutego br.
*
Może jednak ufoki przylatują na skróty, „wormhole”-ami?
No, może, z tym, że, póki co, jedyna znana „wormhole”, to ta wygryziona w mózgu Roberta Kennedy’ego jr.
https://www.npr.org/sections/goatsandsoda/2024/05/09/1250201358/rfk-jr-brain-parasitic-worm-tapeworm-kennedy
“"A worm ... got into my brain and ate a portion of it and then died."
These are words nobody wants to say.
They were spoken by a U.S. presidential candidate. According to a 2012 deposition, uncovered and reviewed by The New York Times, Robert F. Kennedy Jr. said he sought medical attention after experiencing mental fogginess and memory loss. Eventually, he said, a doctor helped him determine a brain abnormality found on a scan was caused by a worm.”

Ostatnie wiadomości
