Ostatnie wiadomości

Strony: 1 ... 5 6 [7] 8 9 10
61
Hyde Park / Odp: Ja, Remuszko :-)
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Marca 01, 2026, 11:22:22 am »
Dobra, ja odpadam. Nie mam misji, Twoje poglądy, Twoja sprawa.
62
Lemosfera / Odp: O Lemie napisano
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Hoko dnia Marca 01, 2026, 10:52:51 am »
Pytanie, co znaczy chwila zero... Tak czy owak będzie trup, więc to nie jest żadne 'przeniesienie', tylko stworzenie kopi + zabójstwo.

Ale miałem właśnie dopytać, gdzieś tego Lema słyszał i jaki był kontekst, bo o tym, że w tej procedurze najpierw właśnie trzeba by stworzyć kopię, to myśmy tu już chyba kiedyś gadali. I wg mnie,  cały pomysł w takim ujęciu to bujda na resorach nawet konceptualnie, a nie tylko praktycznie - najpierw będzie dwóch żywych, a potem jeden żywy i jedn trup  :)
63
DyLEMaty / Odp: JESTEŚMY SAMI W GALAKTYCE – prawie na pewno.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Marca 01, 2026, 10:50:42 am »
Materia zbija się w, za przeproszeniem, kupy.
Za przeproszeniem, ale to twierdzenie o poziomie szczegółowości teorii humoralnej, która do czasów nowożytnych zamykała wiedzę o człowieku, że są 4 płyny - krew, flegma, żółć i czarna żółć (krew wrotna ze śledziony do wątroby) i te 4 elementy decydują o usposobieniu. Krew w górę (działanie), flegma zawsze w dół (spokój), od żółci bierze człeka cholera a od czarnej popada on w malencholię. Wszystko da się tym wytłumaczyć posteriori tylko nic apriori z tego nie idzie wywnioskować.

Grawitacyjne łączenie się w kupy, aczkolwiek jest wyjątkowo myślą nowożytną, od Newtona, a nie powstałą już w umysłach starożytnych, jest najprostszym krokiem samoorganizacji materii. Nie chcę przez to powiedzieć, że OTW jest prosta lub, tym bardziej, że w ogóle wiadomo JAK działa grawitacja, tylko że "zbijanie się w kupy" to pierwszy i najmniej skomplikowany krok.

Od czego przechodzisz niewymuszonym krokiem tanecznym do:
Cytuj
Natomiast warunków, które musiały być spełnione, żeby życie mogło przetrwać na Ziemi i rozwinąć się do postaci cywilizacji technicznej, było mnóstwo.

I tak, prawda "Pisał o tym Lem we własnym komentarzu do Summy „Dwadzieścia lat później”. Pisał o tym tutaj ca piętnaście lat temu Hoko". Wiem jak było, było 5 lat okupacji i mógłbym rzec jak Hochwander w Misiu, że 28 filmów o tym zrobiłem, a robię 29 (tak z pamięci). Co prawda nie robiłem tylko oglądałem i nie 28 czy 29 tylko pewnie setki pop-sci-art. nt. przeczytałem na przestrzeni lekko licząc 30 lat i doszedłem do wniosku, jak w moim tu powyższym pierwszym wpisie po Twoim poście, że póki co to są w zasadzie zawody pływackie kijanek w przypustym wiadrze, którym się zdaje, że płyną przez otchłań i jeśli czegoś się nie znajdzie, to będzie można tylko zrobić o tym kolejne 29 filmów a nawet 129 lub 1029 filmów.

Tym niemniej samoorganizacja materii nie kończy się na produkcji katalogu gwiazd, gazowych olbrzymów, planet skalistych i pomniejszego gruzu pobudowlanego. Materia organizuje się, bodźcowana odpowiednio (światłem, ciepłem itd. zwłaszcza w regularnych interwałach, patrz Stanley Miller), w coraz bardziej złożone związki, w tym takie, które są budulcem życia. Natomiast kiedy już życie istnieje to, jak to opisuje teoria ewolucji, nieuchronnie komplikuje się nadal, czego nie będę rozwijał, ale gdzieś na tym forum także to zostało już ze 29 razy rozwinięte. Brakuje owszem, póki co naturalnego wytłumaczenia "boskiego zapłonu", czy też "bożej iskry" pomiędzy martwym a żywym. I tak, zbieranie się w kupy jest potwierdzone w kosmosie. Samoorganizacja martwa jest potwierdzona. Ewolucję znamy wyłącznie z własnego przykładu. Jednakże sensowna próba postawienia tezy, że na innej planecie z odpowiednimi warunkami miałoby nie dojść do powstania życia, podkreślam sensowna, wymagałaby by podania istotnego powodu, dlaczego życie nie mogłoby powstać. Skoro póki co sądzimy, że materia i chemia jest taka sama wszędzie i jak widać ma ona dążność do, a raczej bezwzględną konieczność samoorganizacji w coraz bardziej skomplikowane związki chemiczne. Trzeba by też powodu, dlaczego miałaby nie zachodzić ewolucja żywego. Nikt nie jest w stanie podać sensownego powodu wynikającego z samej natury materii, który by zatrzymał te procesy w innym miejscu niż Ziemia. A tylko powód wynikający z samej natury materii miałby sens, ponieważ każdy inny, szczególny powód, w rodzaju, że a na tej planecie za bardzo śmierdzi, a tamta ma kształt felerny nie jest powodem wobec ogromu Kosmosu. Brak, owszem, wymienionego zwornika w postaci "iskry bożej" tym niemniej to akurat sądzę da się zrobić albo pasywnie (odkrywając inne życie np. na księżycu Jowisza), albo aktywnie, to jest, mówiąc Lemem, stwarzając życie w retorcie. Jest to słaby dowód "na nie", że tego jeszcze nie wiadomo.

Rzucę tylko zajawkowo, że generalnie nie jest pewne, że życie na Ziemi powstało raz, sporo badaczy uważa, że byłoby to mniej prawdopodobne niż wielokrotne jego powstanie, co pączkuje na rozmaite podtematy jak życie RNA, którego się czynnie poszukuje, ponieważ są przesłanki, że takowe wciąż może się gdzieś ukrywać przed zeżarciem przez starszych RNA-braci. Że kod genetyczny, jaki jest podstawą życie jest sam w sobie efektem długiej ewolucji. Że eukarionty powstały nie jeden, a wiele razy (to raczej pewnik). Że wielokomórkowce powstały nie raz a wiele razy (takoż). Tak więc nawet na Ziemi widać zupełnie niesamowitą zdolność samoorganizacji materii (życia) do wciśnięcia się w każdą możliwość i szparę.

Cytuj
Jednak cywilizacja techniczna z szansą na kontakt, albo choćby na jednostronne wykrycie, musi używać fal elektromagnetycznych.
Musi czy nie musi to kwestia dyskusyjna, jednakże niewykrycie istniejących cywilizacji bo nie nadają przez megafon nie jest dowodem, że nie istnieją obce cywilizacje, nie jest więc argumentem nt. czy jesteśmy sami w Kosmosie.

Cytuj
Stąd pytanie: z jakiej odległości jesteśmy w stanie dziś wykryć cywilizację, która ma emisję elektromagnetyczną podobną do naszej, gdyby ta emisja zaczęła do nas docierać?
Czy to jest dziesięć lat świetlnych? Dwadzieścia? Pięćdziesiąt? Sto?[/b]
Za Arecibo mówiło się, że nasz cywilizacyjny szum elektromagnetyczny byłby wykryty z dziesiątków ly a gdyby wysłać wiązkę z Arecibo to z z tysięcy ly można by ją wykryć. Przy czym nie wiem, ale stawiam, że szum elektromagnetyczny, jaki rozsiewamy, może sukcesywnie z latami maleć ze względu na postęp techniczny, optymalizację i oszczędzanie prądu.

Cytuj
Loty kosmiczne, nawet z planety na jej księżyc, wymagają ogromnych ilości energii. Loty po układzie co najmniej o kilka rzędów wielkości więcej, międzyukładowe o kolejne kilka czy raczej kilkanaście rzędów wielkości więcej. Pomysł taki, że jakaś cywilizacja założyła sobie podwodną bazę na Ziemi i bawi się w chowanego z ziemlakami, mógł się wylęgnąć tylko w głowach hapeesów (homo PROTO sapiens).
Każdy Twój argument w powyższych 3 zdaniach można rozbić na atomy i anihilować (i vice versa), zaczynając od tego, że ulągł się on w głowie ziemlaka, który twierdziłby całkiem sensownie jakieś ledwie ćwierć wieku temu, że ze względu na koszty nic takiego jak tanie linie lotnicze nigdy nie powstanie. Nie chcę przez to powiedzieć, że są to głupie argumenty, tylko że brak im fundamentu, umocowania w szerszym kontekście, to jest w wiedzy, jak faktycznie jest, czym wracamy do kwestii, że póki się czegoś nie odkryje, to Hochwander może dowolnie dużo filmów na ten temat nakręcić.

Sprawa sprowadza się do dychotomii, czy życie MUSI (a nie: może) powstać, czy nie.
64
Hyde Park / Dobre słowo o Putinie
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Cetarian dnia Marca 01, 2026, 02:56:57 am »
Z tym że znów nie rozumiesz, bądź stawiasz sprawę na głowie - skoro oskarżony jest Remuszko, to on musi cokolwiek wykazać, zwłaszcza że teza oskarżenia jest bezpodstawna, lub inaczej mówiąc, że to co napisał miało podstawę - a nie NYT.

Dalej nie rozumiesz różnicy pomiędzy np. kradzieżą, a pomówieniem.
Przy kradzieży to prokuratura musi udowodnić, że oskarżony ukradł.

Przy pomówieniu oskarżony o pomówienie (tu Remuszko), „zabawił się w prokuratora” i publicznie oskarżył kogoś (tu NYT) o „takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności”.

I dlatego oskarżony o pomówienie ma, wezwany przez pomówionego przed sąd, obowiązek poparcia swojego oskarżenia dowodami.
Minimum jednym dowodem (w zależności od szczegółów sprawy.)

Wtedy jego oskarżenie będzie zasadne, czyli nie będzie pomówieniem.

A jeżeli nie przedstawi dowodu, to dokonał przestępstwa pomówienia.       

*
Nawet gdyby przyjąć twoją, skądinąd jawnie absurdalną, linię obrony, czyli stwierdzenie, że gdyby Remuszko przedstawił choć jednego „fejkniusa”, opublikowanego przez NYT, to by wygrał,
to, ponieważ on nie przedstawił ani jednego przykładu i ty, jako jego obrońca, nie przedstawiłeś ani jednego przykładu, Remuszko był rosyjskim trollem.

*
Dlaczego ta linia obrony jest absurdalna?
Ponieważ w realnym świecie nie ma mediów, kto publikują fejkniusy W JEDNYM PRZYPADKU NA PIĘĆSET TYSIĘCY PUBLIKACJI.
Czy nawet na pięćdziesiąt tysięcy – a co najmniej tyle artykułów NYT publikuje rocznie.

Na reputację pracuje się latami, a utracić ją można bardzo szybko, w związku z tym „fejkniusy” są MASOWO publikowane przez instytucje, którym w ogóle nie zależy na reputacji, bo ich zadaniem jest rozsiewanie kłamstw, „fejkniusów” – taką instytucją był Sputnik, z którego Remuszko czerpał „wiedzę” o świecie, albo raczej po prostu instrukcje.
     
Dalej: Co Remuszko miał na myśli pisząc, że Trump to „twardy przeciwnik skisłego mleka od świętych krów”?

Święta krowa” to osoba, lub instytucja, która systemowo działa w sposób nieetyczny, ale z jakiegoś powodu jej to uchodzi suchym płazem.
 
Jeśli inne osoby lub instytucje wykonywałaby takie same, lub podobne, działania, to byłyby krytykowane, ale „święta krowa” nie jest krytykowana, ponieważ jest „święta”.

Redakcja, która opublikowała jedną nieprawdziwą informację na pięćset albo pięćdziesiąt tysięcy tekstów, nie jest „świętą krową”.

A NYT nie opublikował nawet jednej.

To był rosyjski, dezinformacyjny, propagandowy bełkot.

Remuszko był starym capem z twardym łbem odpornym na zmianę poglądów i co sobie umyślił, to tak pozostawało zafiksowane na amen. .

Czy chcesz przez to powiedzieć, że Remuszko miał ograniczoną poczytalność?
I w związku z tym należy mu się łagodniejszy wymiar kary za powtarzanie rosyjskich kłamstw?

Jeśli tak, napisz to otwartym tekstem.

Jeśli nie, napisz, tymże otwartym tekstem, o co ci chodzi.
65
DyLEMaty / Odp: JESTEŚMY SAMI W GALAKTYCE – prawie na pewno.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Marca 01, 2026, 01:35:10 am »
LPozostałe pięćdziesiąt dziewięć postów opublikowałeś ty.
(Podbijając klik-fejk-bajta)

Trafiony-zatopiony, czyli guilty as charged. Przy czym jeśli zajmuję się tym, to dlatego, że rozmaite dziwne deklaracje padają z ust ludzi, których trudno en masse zaliczyć do hapeesów (homo PROTO sapiens) - prezydentów USA, admirałów, pilotów, oficerów wywiadu, fizyków, astronautów. Pojawiają się w artykułach poważnych mediów. Owszem, pojedynczy przedstawiciele w/w kręgów mogą być ekscentrykami czy fanatykami jakiegoś rodzaju, ale przy takim nagromadzeniu ich wiadomego typu wypowiedzi trudno nie zastanawiać się co jest grane (z czego wersja, że chodzi o przełom w SETI jest - zgodzimy się w tym - najmniej prawdopodobną).
66
DyLEMaty / Odp: AI - przerażająca (?) wizja
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Lutego 28, 2026, 10:01:54 pm »
Pod linką pada porównanie do dziecka. I - faktycznie - takie zabranie sobie z widoku skrzynki mailowej przypomina logikę przedszkolaka przekonanego, że gdy zamyka oczy - świat znika, a przynajmniej inni go też nie widzą.
67
Hyde Park / Odp: ELONA MUSKA „KOLONIA” NA MARSIE
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Lutego 28, 2026, 09:53:07 pm »
Obawiam się, że rozpowszechniło. Przy czym nie wiem, czy jest aż tak liczebne, ale wydaje się pewne siebie i agresywne*, podobnie zresztą jak antyszczepionkowcy (szalejący pod prawie każdym artykułem epitafijnym), brauniści. (Inna rzecz, że te trzy grupy mają zapewne sporą część wspólną.) Aczkolwiek nie wiem czy to coś kompletnie nowego, czy tylko nowe oblicze starego problemu. Pamiętam bowiem jaki szok przeżył pewien felietonista (a może to był uczestnik jednej z redakcyjnych dyskusji "Esensji"?), gdy stwierdził, że pod informacjami o katastrofie Columbii wylał się - dyskusje dominując - antysemicki ściek, bo wśród poległych był Ilam Ramon.

* Jeśli dziesięciu przejdzie przez całe miasto wrzeszcząc, to całe miasto usłyszy krzyki.

ps. Rożek o kłopotach programu Artemis:
68
Lemosfera / Odp: O Lemie napisano
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Lutego 28, 2026, 06:22:32 pm »
No, co do teleportanta, to on zgodnie z m.k. MUSI być taki sam jak teleportowany w chwili 0. Więc o to bym się nie obawiał. W ogóle teleportacja kwantowa wymaga posiadania takiej cząstki czy ich zbioru, jak ten, który ma być teleportowany. Czyli najpierw trzeba przygotować dokładną kopię teleportowanego, zanim można go (na nią) teleportować. Przypuszczalnie ta kopia musiałaby już być żywa chyba. Dokładną w każdym razie co do żywotnych regionów, więc pal licho ile będzie miał nóg i rąk, ale mózgowie powinno być 1:1. Wydaje mi się, że to jest stopień trudności wyżej, niż w ogóle teleportować dajmy na to kijankę na kijankę, co wyjdzie to wyjdzie, o ile będzie żywa to nikt nie dojdzie, czy ona jest podobna, czy taka (ta) sama.
69
Lemosfera / Odp: O Lemie napisano
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Hoko dnia Lutego 28, 2026, 04:59:48 pm »
tak samo można się zastanawiać, czy skopiowany pojawi się żywy czy martwy. na dwoje babka wróżyła.
70
Lemosfera / Odp: O Lemie napisano
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Lutego 28, 2026, 04:53:22 pm »
Wydaje mi się, że kwestią nie będzie to, czy będą dwie różne, czy dwie te same (to pytanie filozoficzne i przypuszczam rozstrzygalne tylko wobec uprzednio przyjętych definicji, gotówm zgodzić się 2x tak), tylko czy kopiowany nie kopnie w kalendarz gwałtownie :) .
Strony: 1 ... 5 6 [7] 8 9 10