Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Lieber Augustin

Strony: [1] 2 3 ... 51
1
DyLEMaty / Odp: "Space - The Final Frontier"
« dnia: Luty 16, 2020, 09:52:33 pm »
I przyznać trzeba, że swoje niezwykłe hipotezy* - częściowo wynikłe z badań nad rozmiarami i strukturą grzybni, oraz nad wielopostaciowym zjawiskiem grzybowej symbiozy (mikoryza, porosty, etc.), częściowo zaś wywodzące się z wierzeń indiańskich czy z przekonań popularnych w kręgach entuzjastów grzybków-halucynków z lat '60-'70 (nie ukrywa zresztą, że z tego środowiska się wywodzi, i że do dzis się tymiż raczy, wierząc, iż stanowi to klucz do wyższej mądrości...
Cytuj
* W skrócie: grzybnia stanowi nie tylko swoisty układ krwionośny świata ziemskiej przyrody (co - jak się wydaje - zostało już udowodnione; patrz niżej), ale i coś na kształt potężnie wpływającego na biosferę supermózgu (który - jak P.S. zdaje się wierzyć - przemawiając** przez grzybowe halucynacje do małpoludów pomógł im rozwinąć inteligencję), czy nawet naukowego, tj. materialnego, bóstwa-i-zaświatów w jednym. A grzybnia ziemska to jeszcze nic na tle grzybni kosmicznej, stanowiącej ciemną materię.
Ekhm...
Poniekąd a propos epistemologicznej wartości pomysłów i hipotez, uzyskanych w stanie upojenia narkotycznego 8)
Za moich młodych lat, gdy byłem studentem, w wązkich kręgach szeroko znana była taka anegdotka:

Pewnego razu amerykański fizyk-eksperymentator Robert Wood, ekscentryczny człowiek, miłośnik wszelkiego rodzaju mocnych wrażeń, postanowił przeprowadzić ryzykowny eksperyment na sobie – mianowicie doświadczyć skutków działania narkotyku.

Zdobywszy opium, wypalił fajeczkę i wkrótce popadł w zamroczenie.

Po odzyskaniu przytomności przypomniał sobie, że będąc w stanie odurzenia, natrafił na jakąś niezwykle głęboką, olśniewającą naukową ideę, wręcz wagi kosmicznej, która wszelako całkowicie wyleciała mu z głowy. Toteż Wood postanowił powtórzyć eksperyment w nadziei, że uda mu się odzyskać ponownie tę utraconą myśl. I rzeczywiście, gdy tylko opium zaczęło działać, w umyśle naukowca pojawiła się zapomniana idea. Czując, że świadomość ma zamiar go opuścić, Wood zdołał w ostatniej chwili skoncentrować swoją wolę, ostatnim wysiłkiem zapisał pomysł na kartce papieru i stracił przytomność.

Gdy się obudził, z satysfakcją przypomniął sobie o pomyślnym wyniku tak trudnego i niebezpiecznego doświadczenia. A więc, drżąc z niecierpliwości, pospiesznie rozłożył kawałek papieru z cenną notatką. I cóż? Przeczytał na nim sentencję następującej treści: „Banan jest wielki, a skórka jeszcze większa ...”
 ::)

2
Hyde Park / Odp: Poradnia językowa
« dnia: Luty 15, 2020, 11:59:52 pm »
Cytuj
Współcześnie, ale to bardzo współcześnie, kopernik to rodzaj fryzury.  :)
Dzięki, livie :)
Cytuj
Ale, że poczciwy koper to Marycha?
A czy ja wiem? Chyba tak - w slangu miejskim.
https://www.miejski.pl/slowo-Koper

3
Hyde Park / Odp: Poradnia językowa
« dnia: Luty 15, 2020, 09:21:02 pm »
@liv
Cytat z innej beczki:
Cytuj
Tu młody kopernik (bo tak o nim mówią, i nie dla odkryć naukowych) z rzeczonym żabsonem
Otóż chcę zapytać – w celu uzupełnienia luków w wykształceniu :) – a co to takiego, „kopernik”?
Jedyne co przychodzi na myśl: kopernik to ten kto pali „koper”, czyli marihuanę. Ale nie jestem pewien... ::)

4
Hyde Park / Odp: Czarnobyl po polsku
« dnia: Luty 12, 2020, 09:42:50 pm »
Dla takich smaczków warto czytać to forum...
Miło mi. Dzięki, Terminusie :)
Notabene, dziwi mnie, że ów "smaczek" uszedł Bułhakowi na sucho. Łatwo mógłby przypłacić głową żarcik o zatrutym oddziale Budionnego, ma się rozumieć, razem z dowódcą...

5
Hyde Park / Odp: Czarnobyl po polsku
« dnia: Luty 10, 2020, 10:33:45 pm »
Nie wiem jak się to fachowo nazywa, ale bezpośrednio pod reaktorem było pomieszczenie na parę, gdyby nastąpiło rozerwanie rury, para się miała tam nieco rozprężyć i ostygnąć...
Ja też nie wiem. Po rosyjsku парораспределительный коридор. Korytarz parorozdzielczy?

Cytuj
Natomiast poniżej były jeszcze kondygnacje (czy kondygnacja), normalnie wody pozbawiona, techniczna jakaś czy po prostu element struktury konstrukcji obudowy reaktora, która została zalana wodą przeciekającą z górnych kondygnacji (w dużej mierze z akcji gaśniczej)
Nie sądzę, maźku, że z akcji gaśniczej. O ile wiem, nieszczęśni strażacy gasili bynajmniej nie reaktor, tylko pożar na dachu hali maszynowej. Wbrew przepisom budowlanym, ów dach był wykonany z materiałów palnych, zawierających bitum, i zajął się od wyrzuconych kawałków rozżarzonego grafitu i prętów paliwowych. Gdyby nie samobójczy wyczyn strażaków, ogień niedługo dostałby się do maszynowni, a tam – wodór w środku obudowy turbogeneratora oraz olej turbinowy w ogromnych ilościach. To byłoby coś...
Woda wzięła się raczej z nieudanych prób chodzenia już nieistniejącego reaktora. Całkiem niepotrzebnie został uruchomiony układ awaryjnego chłodzenia, CAOP po rosyjsku. Woda z rozerwanych rurociągów, zamiast chłodzić rdzeń, zalewała dolne kondygnacje budynku.

Cytuj
Być może chodzi o kontakt z resztkami tej właśnie wody, poniżej poziomu osuszonego basenu rozprężnego.
Sądząc z rysunku, basen rozprężny (бассейн-барботер po rosyjsku) miał dwie kondygnacji:



http://joyreactor.cc/post/2657822
Jak widać, korium dostało się również do dolnego basenu. Można przypuszczać, że właśnie ten dolny został osuszony tylko częściowo, albo nie został wcale.

Cytuj
Każdy człowiek nadmiernie ideologicznie uwarunkowany w określonych sytuacjach mija się z obiektywną prawdą, a czyni to prawie zawsze, kiedy rzecz dotyczy spraw dla niego ideologicznie wrażliwych.
Cóż, nie ma rady, podobno też jestem nadmiernie ideologicznie uwarunkowany ;)
Ot, prypomniałem sobie pewne opowiadanie Bułhakowa. Zacytuję fragment, a tłumaczenie moje:
Tamten NEPman był w gruncie rzeczy błagodusznym człowiekiem i jedyne, co go wytrącało z równowagi, to bolszewicy. Nie mógł spokojnie mówić o bolszewikach. O złotej walucie - spokojnie. O słoninie - spokojnie. O teatrze - spokojnie. O bolszewikach - ślina. Myślę, że gdyby niewielką dawkę tej śliny wstrzyknąć królikowi, królik zdechłby w mgnieniu oka. Wystarczyłoby 2 gramy, aby zatruć szwadron Budionnego razem z końmi.
:)

6
Hyde Park / Odp: Ja, Remuszko :-)
« dnia: Luty 09, 2020, 07:50:30 pm »
Czy wytłuszczone twierdzenie jest równoważne twierdzeniu, że na planecie B jest o 5 punktów procentowych mniej tleniu niż na planecie A?
Sądzę, że tak.

7
Hyde Park / Odp: Ja, Remuszko :-)
« dnia: Luty 08, 2020, 09:28:01 pm »
Nie chcę być złośliwy. Liczę na Pana życzliwość.
Czy zechciałby Pan choć w paru słowach objaśnić, czemu - według Pana - moje rozwiązanie jest niepoprawne, Pańskie zaś poprawne? Nie rozumiem tego, a chciałbym zrozumieć. Uprzejmie proszę :-)
Nie potrafię odmówić, gdy prosi mnie Pan w tak uprzejmy sposób :)

Oczywiście mogę się mylić, ale wydaje mi się, iż Pańska liczba 20–15=5 jest poprawną odpowiedzią na nieco odmienne pytanie, niż te (to ??? ) konkursowe:
Cytuj
Konkursowe pytanie brzmi: o ile więcej procent tlenu jest na planecie A niż na planecie B?
A mianowicie, o ile punktów procentowych więcej tlenu jest na planecie A niż na planecie B?
https://pl.wikipedia.org/wiki/Punkt_procentowy

8
Hyde Park / Odp: Czarnobyl po polsku
« dnia: Luty 08, 2020, 08:45:41 pm »
Co mi przypomniało, że Białoruś od lat przoduje w tej dziedzinie - nawet ogłaszano "Tydzień bez aborcji". Na ile można to wiązać z Czarnobylem, a na ile z polityką aborcyjną w całym sowieckim obozie? Nie wiem, bo nie mogę znaleźć statystyk dotyczących Białorusi - tzn. są, ale tylko z kilku ostatnich lat. Możesz znaleźć takowe na rosyjskojęzycznych stronach?
Służę uprzejmie, olka. Oto statystyki, począwszy od roku 2000:



Źródło: Белстат (urząd statystyczny, National Statistical Committee of the Republic of Belarus).
A ta strona
http://www.demoscope.ru/weekly/2012/0505/tema01.php
podaje liczby aborcji w latach 1990..2010. Patrz tabela 1.
Z wykresów



nie widać jednak znaczącej różnicy we wskaźnikach statystycznych dla Białorusi i Rosji oraz Ukrainy. Nie widać, żeby Białoruś jakoś szczególnie przodowała w dziedzinie aborcji. Wręcz odwrotnie, w latach 1990-91 oraz 1996-2010 i później przoduje Rosja. Ponadto na Białorusi obserwuje się znaczące obniżenie rocznej liczby aborcji, większe niż w krajach sąsiednich.

Budzi zaniepokojenie informacja, podana na białoruskiej stronie https://naviny.by/rubrics/society/2015/09/30/ic_news_116_464250:
Специалист отметил, что в Беларуси статистика включает в число абортов также самопроизвольные, то есть выкидыши, которые составляют около 20% абортов.
Ekspert zauważył, że na Białorusi statystyki obejmują również spontaniczne aborcje, czyli poronienia, które stanowią około 20% aborcji.

W roku 2018 odnotowano 23,3 tys. aborcji. 20% od tej liczby wynosi z grubsza 4..4,5 tys. poronień. To dużo czy mało, biorąc pod uwagę ogólną liczbę porodów w tym samym roku – ca. 93 tys.? Czy to czasem nie odległe skutki promieniowania?

9
Hyde Park / Odp: Ja, Remuszko :-)
« dnia: Luty 07, 2020, 11:31:55 pm »
Cóż, skoro Pan nalega, udzielę odpowiedzi :)
Cytuj
A dlaczego nie 5, skoro 20-15=5?
Dlatego że uważam Pańskie rozwiązanie za niepoprawne, natomiast swoje własne - za poprawne :D

10
Hyde Park / Odp: Czarnobyl po polsku
« dnia: Luty 07, 2020, 10:14:52 pm »
Jeśli wiki mówi prawdę, korium z czwartego reaktora dostało się jednak do wody:
The molten corium settled in the bottom of the reactor shaft, forming a layer of graphite debris on its top. Eight days after the meltdown the melt penetrated the lower biological shield and spread on the reactor room floor, releasing radionuclides. Further radioactivity was released when the melt came in contact with water.[24]
/.../
During radiolysis of the Pressure Suppression Pool water below the Chernobyl reactor, hydrogen peroxide was formed. The hypothesis that the pool water was partially converted to H2O2 is confirmed by the identification of the white crystalline minerals studtite and metastudtite in the Chernobyl lavas,[25][26] the only minerals that contain peroxide.[27]

https://en.wikipedia.org/wiki/Corium_(nuclear_reactor)

Choć podobno towarzyszył temu wyrzut promieniotwórczej pary i innego świństwa, wybuchu nikt nie odnotował.
Wprawdzie pozostaje pytanie, skąd się wzięła woda w zbiorniku pod reaktorem, skoro trzej bohaterowie, ryzykując zycie ją spuścili. Hm. Czyżby znowu mamy do czynienia z tradycyjnym radzieckim mydleniem oczu? ???

Cytuj
Co do wykształcenia to jest mi trudno ocenić ale czas w jakim odtworzyli bombę atomową nawet przy posiadanych planach jej budowy wskazywałby, że nie było tak źle.
Owszem, nie było tak źle – w dziedzinie szpiegostwa i złodziejstwa.
Niejaki Grzegorz Braun, autor zlinkowanego ongiś przez liva filmu „Transformacja. Od Lenina do Putina” twierdzi, że Sowieci nie tylko zerżnęły plany (bardzo szczegółowe), ale zwędziły, buchnęły, gwizdnęły również materiały rozszczepialne. Nie mam podstaw, by mu nie wierzyć. Zresztą nie wiem.
Natomiast wiem, że uran i pluton własnej produkcji zostały kupione za cenę życia ludzi – górników na kopalniach uranowych w Żółtych Wodach, pracowników zakładów jądrowych „Majak” nieopodal Czelabińska i innych. Patrz np. https://pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_kysztymska

11
Hyde Park / Odp: Ja, Remuszko :-)
« dnia: Luty 07, 2020, 09:17:37 pm »
@ LA
A dlaczego nie 5, skoro 20-15=5?

R.
A dlaczego nie 33,(3), skoro 20*100/15–100=...?
:)

12
Hyde Park / Odp: Ja, Remuszko :-)
« dnia: Luty 07, 2020, 06:17:06 pm »
Moja odpowiedź brzmi: na planecie A jest o 33,(3)% więcej tlenu niż na planecie B.
Cytuj
Czy wytłuszczone pytanie jest równoważne pytaniu: o ile mniej procent tlenu jest na planecie B niż na planecie A?
Nie, bo dopiero o 25% :)

13
Hyde Park / Odp: Czarnobyl po polsku
« dnia: Luty 06, 2020, 10:47:28 pm »
Te 3,5 to zapewne licentia poetica czy raczej upływ czasu i pamięć "zeznającego" plus człowiek (nie wiem, ale strzelam) nie był fizykiem jądrowym tylko pracownikiem technicznym i coś tam zapamiętał - to co mu mówili.
A przecież tamten „zeznający”, Siergiej Sobolew, to nie dozorca, lecz specjalista od paliw rakietowych, człowiek o wyższym wykształceniu. Nie trzeba być fizykiem jądrowym, wystarczy wiedzy podstawowej na poziomie czasopism „Nauka i życie” czy „Technika – młodzieży”, żeby nie powtarzać publicznie czyichś głupstw. Generalnie, to źle świadczy o poziomie wykształcenia w ówczesnym ZSRR ::)
Cytuj
A chcieli tę wodę usunąć w obawie przed następną eksplozją pary lub produktów rozkładu termicznego H2O, gdyby korium się dostało do tej wody - całe skażeniebyło przecież z wybuchu pary unoszącego radioaktywne cząstki - i kolejny wybuch sytuację znacznie by pogorszył, zwłaszcza, że tej wody było dużo więcej.
Zdaje się, maźku, obawa była próżna. Proszę zwrócić uwagę, gdy gorąca lawa wulkaniczna dostaje się do wody oceanicznej, żaden wybuch nie zachodzi. Proces przebiega dość spokojnie. A nawet para tworzy się w umiarkowanych ilościach:
https://www.youtube.com/watch?v=s3HxfzvnCGk
https://www.youtube.com/watch?v=Q4AmMiLwzTM
Dlaczego z korium miałoby być inaczej?
Prawdopodobnie na granicy rozdziału lawa-woda tworzy się swoista „poduszka parowa”, która przeszkadza intensywnej wymianie ciepła. Coś podobnego zachodzi, kiedy kropla wody pzez stosunkowo długi czas "biega" po powierzchni mocno rozgrzanej patelni, zanim wyparuje.

Co z tymi, których przywożono na ćwiczenia, a faktycznie do przekopywania ziemi w pobliskich wsiach? Bez żadnego przygotowania do sytuacji?
Nie wiem.
Sądzę, że faktycznej liczby nie poznamy nigdy - nie chodzi mi o rzucanie liczbami z kapelusza, nakręcanie strachu - tylko o stwierdzenie faktu, że niezwykle trudno o ostateczne podsumowanie strat w ludziach.
Cytuj
Chorujący przewlekle? To jest po prostu niepoliczalne. Omalże niesprawdzalne.
Tak jest, olka. Niepoliczalne i niesprawdzalne. Niestety.
Jean-Jacques Rousseau pewnego razu rzekł: „są kraje gdzie człowiek kosztuje tyle i tyle; są takie, gdzie nic nie kosztuje; są również takie, gdzie kosztuje mniej niż nic”.
Imho, te ostatnie słowa wyjątkowo trafnie określają stosunek władz do ludzi w ZSRR.

Ot, z nieco innej beczki:
3 lipca 1961 roku doszło do awarii na K–19, pierwszej radzieckiej podwodnej łodzi atomowej, uzbrojonej w rakiety balistyczne z głowicami jądrowymi. Wskutek wad fabrycznego spawania popękały przewody pierwotnego obwodu chłodzenia reaktora. Dozymetry szalały. Pokrywa reaktora świeciła fioletową poświatą. System chłodzenia reaktora nie zadziałał, temperatura gwałtownie rosła. Bohaterskim wysiłkiem załogi stworzono prowizoryczny system chłodzenia.
Oficerowie i marynarze, którzy montowali nowy, nieprzewidziany w żadnych instrukcjach i projektach system chłodzenia, otrzymali duże dawki promieniowania. Natychmiast na oczach swoich kolegów zaczęli puchnąć.
Na dodatek utracono łączność radiową. K–19 wynurzył się na jednym reaktorze i skierował do rejonu, w którym według obliczeń dowódcy okrętu, kapitana 1 stopnia Nikołaja Władimirowicza Zatiejewa, powinny się znajdować radzieckie statki.
 Przez dziesięć godzin K–19 płynął bez łączności i możliwości poinformowania o zdarzeniu. Wreszcie zauważono sylwetkę okrętu, z którym łączność nawiązano za pomocą rakiet sygnalizacyjnych.

Śmierć nie kazała na siebie długo czekać. Osiem osób zmarło po kilku dniach. Potem śmierć dobrała się do innych. Nikt nie wie, ile osób zmarło wskutek otrzymanego napromieniowania. Centralny organ Ministerstwa Obrony, „Krasnaja zwiezda” z 26 grudnia 1992 roku (21 lat po tych wydarzeniach), podał: „Dalsze losy wszystkich 139 członków załogi K–19 są nieznane”.
Ktoś z załogi utrzymywał z innymi kontakt, ktoś do kogoś pisał listy, ktoś z kimś się spotykał. Ale naszej wspaniałej Ojczyźnie losy jej synów są obojętne. Nikogo w rządzie, w Ministerstwie Obrony czy dowództwie marynarki losy marynarzy nie interesowały.

(Niezastąpiony W. Suworow, "Matka diabła". Pogrubienie moje – LA)

14
Hyde Park / Odp: Czarnobyl po polsku
« dnia: Luty 05, 2020, 11:04:57 pm »
Jeszcze nie skończyłam, ale wczoraj akurat czytałam relację Siergieja Sobolewa - jak każda historia z tej książki - jest pozostawiona bez komentarza, weryfikacji, ale mówi o sobie:
Właściwie jestem specjalistą w dziedzinie rakiet, konkretnie - paliw rakietowych. Służyłem w Bajkonurze. Programy "Kosmos" i "Interkosmos" to duży kawał mojego życia.
I w dalszej części:
W pewnej chwili powstało niebezpieczeństwo wybuchu jądrowego. Trzeba było spuścić wodę gruntową spod reaktora, żeby nie dostała się tam mieszanina stopionego uranu i grafitu, które razem z wodą stworzyłyby masę krytyczną. Wybuch o mocy trzech do pięciu megaton. Nie dosyć, że Kijów i Mińsk uległyby wtedy zniszczeniu, to także na olbrzymiej połaci Europy nie dałoby się żyć. Wyobraża sobie Pani?! Katastrofa na skalę kontynentu.
/.../
ale ja nie o tym - to pierwsze zdanie: "W pewnej chwili powstało niebezpieczeństwo wybuchu jądrowego..." czyli jednak wcześniej go nie było?
Porównałem cytat z oryginalnym rosyjskim tekstem – przekład absolutnie wierny.
Hm… jakoś nie wypada kwestionować słów bohatera, Siegieja Sobolewa, ale, ale... Czyżby wówczas na serio rozważano możliwość wybuchu o mocy 3..5 megaton?
Spodziewam się, każdy, kto choć trochę zna się na fizyce jądrowej, potwierdzi – to nonsens. Takiego nie może być. Nie może i już. Taką moc może osiągnąć tylko ładunek termojądrowy. Zwykła atomówka to moc rzędu dziesiątków kiloton, wyposażona w booster deuterowo-trytowy – najwyżej setek.
I jeśli tak łatwo da się zbudować urządzenie klasy megatonowej – zwłaszcza na nisko wzbogaconym uranie – to nad czym w ogóle pracowali Edward Teller, Stanisław Ułam i Andriej Sacharow? Po co te skomplikowane dwu- i trójfazowe schematy, tryt, deuterek litu itd?

Co więcej, nawet o kilotonach nie ma mowy. Gdyby korium dostało się do wody w basenie pod reaktorem (po rosyjsku бассейн-барботёр, po angielsku wet-well, po polsku nie wiem :) ; nawiasem, Sobolew z jakichś powodów pisze o wodach gruntowych. "Spuścić wodę gruntową" – hmmm? :-\ )
...powtarzam, gdyby się dostało, prawdopodobnie rzeczywiście zaszedłby wybuch, ale bynajmniej nie ten „klasyczny”, z ognistą kulą, jak w Hiroszimie. Tak sobie, jeszcze jeden fizzle jądrowy.
Z tego co czytałem wynika, że naprawdę najgorszy scenariusz, którego się wówczas obawiano – to „syndrom chiński”:
https://en.wikipedia.org/wiki/Nuclear_meltdown#China_syndrome

O, tutaj a propos losów trzech nurków:
The initial explosion, however, had broken the control circuitry which allowed the pool to be emptied. Three station workers volunteered to go manually operate the valves necessary to drain this pool, and later images of the corium mass in the pipes of the bubbler pool's basement reinforced the prudence of their actions.[40] (Despite the extreme risk of their mission, all three workers lived at least 19 years past the incident: one died in 2005 of heart failure, and the other two remained alive as of 2015.[41][42])

Szczerze mówiąc, nie do końca rozumiem, na czym polega niebezpieczeństwo takiego rozwoju wydarzeń. Po co mu przeszkadzać?
No, powiedzmy, nie obejdzie się bez lokalnego skażenia wód gruntowych. To jasne. A co poza tym?
Hipotetycznie, roztopiony rdzeń reaktora wypali dziurę, studnię, zagłębi się w ziemi na kilkadziesiąt albo kilkaset metrów. A choćby do płaszcza albo nawet do jądra planety – i pies z nim tańcował. Im głębiej, tym lepiej. Zdaje się, to najlepszy i najtańszy sposób, by pozbyć się na zawsze tamtego paskudstwa :)

15
Hyde Park / Odp: Czarnobyl po polsku
« dnia: Luty 05, 2020, 12:49:25 am »
wybuch TNT to jest reakcja rozkładu bez udziału tlenu, fala detonacji porusza się szybciej niż prędkość dźwięku w materiale. Z udziałem tlenu to już nie jest wybuch, tylko spalanie.
Tak dla ścisłości – bez udziału tlenu atmosferycznego. Bo molekuła trinitrotoluenu zawiera trzy nitrogrupy i odpowiednio aż sześć atomów tlenu:

W pewnych warunkach ów „wewnętrzny” tlen odgrywa tę samą rolę, co tlen wolny w mieszaninie piorunującej – rolę utleniacza (tautologia :) )

Cytuj
Te tabele przedstawiają najlepszą wiedzę na ten temat, mówią o wszystkim co wyleciało z reaktora
Z całym szacunkiem dla autorów tych tabeli, ale zdaje się, mówią nie o wszystkim.
Gdzie, za przeproszeniem, Nb-95, Te-132, La-140?
Ot, proszę zajrzeć do tabeli na stronach 13 i 15:
http://elib.biblioatom.ru/text/trudy-radievogo-instituta-hlopina-t14_2009/go,12/

Cytuj
Czuję, że mimo iż zgadzamy się co do faktów, to co do nazewnictwa się nie przekonamy. Dla mnie to wybuch jądrowy nie był, choć energia do wytworzenia substratów reakcji (mieszaniny piorunującej) pochodziła częściowo z rozpadu jąder (bo także z reakcji cyrkonu z wodą).
Cóż, imho rzecz najważniejsza, że zgadzamy się co do faktów, co do meritum. Natomiast kwestia nazewnictwa to chyba sprawa drugorzędna, poniekąd nawet scholastyczna. U nas się mówi: назови хоть горшком, только в печь не сажай :)

Ja tak trochę między wódkę a zakąskę - zupełnym przypadkiem - zanim maziek odgrzał temat - drogą wypożyczenia weszłam w posiadanie książki "Czarnobylska modlitwa" Swietłany Aleksijewicz:
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/130712/czarnobylska-modlitwa-kronika-przyszlosci
Czytałem tę książkę i również polecam. Noblistka Swietłana Aleksijewicz pisze po mistrzowsku.
Nota bene, istnieje wstrząsające opowiadanie Iwana Ptasznikowa "Lwy".
Podobno nie zostało przetłumaczone na polski. Dla tych kto potrafi czytać po rosyjsku:
https://www.twirpx.com/file/443754/

Strony: [1] 2 3 ... 51