Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Lieber Augustin

Strony: [1] 2 3 ... 44
1
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Dialogi]
« dnia: Październik 15, 2019, 10:04:01 pm »
Pierwszy pejper (liczę się z opcją, że czytałeś go przede mną ;) ) stawia po prostu pytanie czy mózg może być komputerem kwantowym:
http://iopscience.iop.org/article/10.1088/1742-6596/839/1/012023/pdf
Która to - paląca - kwestia badana jest właśnie dość wszechstronnie w ramach projektu QuBrain:
https://www.news.ucsb.edu/2018/018840/are-we-quantum-computers
“Extremely well-isolated nuclear spins can store — and perhaps process — quantum information on human time scales of hours or longer,” he said. Fisher posits that phosphorus atoms — one of the most abundant elements in the body — have the requisite nuclear spin that could serve as a biochemical qubit. One of the experimental thrusts of the collaboration will be to monitor the quantum properties of phosphorus atoms, particularly entanglement between two phosphorus nuclear spins when bonded together in a molecule undergoing biochemical processes.

Kiedy byłem dzieckiem, matka namawiała mnie do jedzenia ryb, tłumacząc, że ryby zawierają sporo fosforu, a fosfor zwiększa inteligencję. Jak się okazuje, miała rację, i to na poziomie spinowo-kwantowo-nuklearnym ;D

Drugi (mniemam, że może Ci przypaść do gustu takie splatanie psychologii z kwantami, choć jego autor odżegnuje się od hipotezy z poprzedniego akapitu), przez członków zasłużonego The Royal Society spłodzony, proponuje zupełnie nowe spojrzenie na kwestię wspomnień (może nie są magazynowane, może są... tworzone?):
https://royalsocietypublishing.org/doi/10.1098/rspb.2013.3056
Streszczenie:
https://phys.org/news/2014-03-quantum-theory-cognition-memories.html
This act of recall is sometimes called "constructive" because it can change (or construct) the recalled thoughts. In this view, the memory itself is essentially created by the act of remembering.

Dość, hm, nieprzeciętny punkt widzenia na proces myślenia.

"It's a little bit like how you can be sitting at your desk happily working away until one colleague announces that they are popping out to the shop and would you like anything, at which point you are overcome with a desire for a Twix!" he said. "That desire wasn't there before your colleague asked, it was created by that process of measurement. In quantum approaches to cognition, cognitive variables are represented in such a way that they don't really have values (only potentialities) until you measure them. That's a bit like saying as it gets towards lunchtime there is an increased potentiality for you to say you'd like a Twix if someone asks you, but if you're hard at work you might still not be thinking consciously about food. Of course, this analogy isn't perfect."

O ile dobrze zrozumiałem: tamten facet znajdował się w superpozycji, w stanie kwantowo nieoznaczonym, „głodny” i „nie-głodny” zarazem, aż póki kolega nie wyskoczył do sklepu i nie zadał pytania, tym samym dokonując "pomiaru" i redukując psi-funkcję na korzyść stanu „głodny”?..
Taaa... rzeczywiście, śmiałe podejście, nie ma co :)
Jeszcze jedno rewolucyjne osiągnięcie autorów – porównywanie cognitive realism and cognitive completeness do heisenbergowskich położenia i pędu cząstki, czyli wprowadzenie do zakresu kognitywistyki swoistej „zasady nieoznaczoności”...

Nie jestem znawcą, ale czy podobne „kwantowe” podejście do procesów myślowych i pamięci nie jest poniekąd wulgaryzacją idei kwantowej świadomości? ::)

2
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Dialogi]
« dnia: Październik 14, 2019, 09:21:24 am »
Więc jak się tu z czystym sumieniem o mechanizmach ludzkiej pamięci wypowiadać? ???
O mechanizmach nie będziemy dyskutować :)
Zdaje się, znane mechanizmy konsolidacji, utrwalania informacji w LTM, takie jak zmiany strukturalne sieci lub chemiczne zmiany poszczególnych neuronów, teoretycznie mogą dotyczyć jedynie owej milionowej części, której człowiek może stać się dowolnie świadomy dzięki przypomnieniu na jawie, tj. w stanie normalnym.

Ciekawi mnie kwestia bardziej zasadnicza, a mianowicie miejsce i sposób przechowywania tamtej, milion razy większej części, dostępnej w stanie „nienormalnym”, w odmiennym stanie świadomości.

Nie można np. odpowiedzieć w dokładny sposób na pytanie, ile danych mieści się w głowie człowieka, ale szacuje się, że jest to około 2,5 PB, czyli 2,5 biliarda bajtów, czyli 100 000 płyt Blu-ray.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Pami%C4%99%C4%87

Według najnowszych danych, w mózgu blisko 100 miliardów neuronów:
https://en.wikipedia.org/wiki/Neuron

Z punktu widzenia informatyki, w układzie, zawierającym 100 miliardów elementów, w żaden sposób nie da się umieścić 2,5 petabajtów = 20 000 000 miliardów bitów informacji. W układzie „klasycznym”, np. pamięci komputerowej RAM, n elementom, komórkom pamięci teoretycznie odpowiadają n bitów przechowywanej informacji.
Widzę tylko dwie możliwości:
- albo pod względem magazynowania i przetwarzania informacji mózg jest układem nieklasycznym, tzn. kwantowym, jak to zakłada teoria Orch-OR.
O ile dobrze wiem, z kwantowej teorii informacji wynika, iż n komórek pamięci kwantowej mogą przechowywać nie n, lecz 2n bitów. Odpowiednio, minimalna teoretyczna ilość komórek kwantowych, niezbędnych do przechowywania dwóch i pół petabajtów, wynosi ogółem log2 (2*1016) = 55. Oczywiście, w praktyce ta ilość może być o wiele większa. To by tłumaczyło, dlaczego pojemność informacyjna mózgu jest praktycznie nieograniczona;
- albo w „stanie zmienionym” śwadomość czerpie informację z jakiegoś „banku”, który znajduje się poza obrębem mózgu... ;) 8)

3
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Dialogi]
« dnia: Październik 11, 2019, 09:25:08 pm »
Skoro tak do sprawy podejdziemy, to wyjdzie na to, że kapitalizm tym tylko różni się od tzw. realnego socjalizmu, że skuteczniej potrafi wmawiać ludziom potrzeby 8).
Skuteczniej wmawiać – i skuteczniej zaspokajać 8)

Pozostaje wprawdzie otwarte pytanie, czy owo kreowanie ad infinitum zupełnie nowych potrzeb jest czynnikiem pozytywnym, czy też nie. Z jednej strony, potrzeby materialne, chęć posiadania wciąż więcej dóbr, w tym luksusowych, różni człeka od zwierząt. W tym sensie są one poniekąd motorem, napędem rozwoju cywilizacji.
Od dawna zauważono, że primum edere, deinde philosophari. To prawda, ale chyba nie cała prawda. Najawność pożywienia jest warunkiem niezbędnym, ale nie wystarczającym. Wszakże efektywność i wydajność, dajmy na to, pracy umysłowej rośnie, gdy się jej zajmuje, siedząc po sutym obiedzie w wygodnym fotelu, w klimatyzowanym pokoju, z filiżanką espresso w dłoni, niż w ciemnym, zimnym baraku w stalinowskiej szaraszce. Dowodem – na przykład wyniki prac nad bronią atomową w Stanach i w Związku w pierwszej połowie lat 40-tych.

Z drugiej strony, intuicja podpowiada, że istnieje pewne optimum konsumpcji, po przekroczeniu którego komfort materialny staje się hamulcem rozwoju. Obrazowo rzecz ujmując, mózg obrasta w tłuszcz :)
Nie mówiąc już o tym, że nadprodukcja dóbr zwiększa entropię środowiska, czyli po prostu niszczy go...

* * *

FILONOUS: /.../ Sieć neuronowa człowieka nie jest aparaturą tak sprawną, tak dowolnie podległą świadomości, jak to niektórzy usadzą. Jak zostało wykazane eksperymentalnie, pamięć ludzka zawiera około milion razy więcej elementów utrwalonych od ich liczby dostępnej usiłowaniom dowolnego przypominania. W hipnozie człowiek może przypominać sobie przejścia i zjawiska, do których na jawie nie ma żadnego dostępu. Tak np. w badaniach psychologów amerykańskich okazało się, że murarze potrafią, zahipnotyzowani, dokładnie opisać wygląd poszczególnych cegieł, które kładli przed 8–10 laty jako jedne z dziesiątków tysięcy podczas budowy. Człowiek taki opisze ci pewną cegłę w murze domu, który stawiał, powiedzmy szóstą od rogu w ósmej warstwie na trzecim piętrze, jako posiadającą czerwonawą plamkę, na krawędzi i drobne wykruszenie lewego narożnika, co oczywiście można sprawdzić — i co zostało sprawdzone! Te fenomenalne wyniki wskazują, że pamięć przeciętnego człowieka zawiera do 1015 elementów, a zaledwie około milionowej części z nich ów człowiek może stać się dowolnie świadomy dzięki przypomnieniu na jawie, tj. w stanie normalnym.

Zaskakująco, moim zdaniem. Jeśli to, o czym pisze Lem, odpowiada rzeczywistości – a nie mam powodów wątpić w to, – znaczy, cała informacja, odebrana przez narządy zmysłów w ciągu życia, zostaje zapisana na jakimś nośniku materialnym? Przede wszystkim chodzi o informacji wzrokowej. Znaczy, podobnie jak rejestrator samochodowy, nasz mózg nagrywa „wideo” wszystkiego, co znajdzie się w polu widzenia dwóch jego „obiektywów”, wszystkiego, co zobaczyliśmy nawet skrajem oka? :o

Hm... setki tysiąc godzin panoramicznego, stereoskopowego „wideo” wysokiej rozdzielczości kryją się gdzieś w głębi mózgu...
Do czego można porównać to wideo? Z grubsza, w dużym uproszczeniu – do filmu w jakości co najmniej Full HD, a może nawet 4 lub 8K Ultra HD.
Spróbujmy obliczyć. Przyjmiemy, że jedna godzina filmu HD „waży” powiedzmy 10 GB = 1010 bajtów = ca. 1011 bitów (elementów, wg Lema).
Dalej, średnia trwałość życia, dajmy na to, 70 lat. 24*365*70, minus osiem godzin snu... mniej więcej 400 000 godzin aktywnego „nagrania wideo”. Wychodzi, że przeciętna pojemność pamięci wynosi wielkość rzędu 1016..1017 bitów. To nie bardzo się różni zarówno od lemowskich 1015 elementów, jak i od współczesnej oceny:
https://www.mobimaniak.pl/158310/ile-terabajtow-ma-mozg-pojemnosc-mozgu/

Gdzie się mieści, na jakim nośniku, podłożu zostaje zapisana ta ogromna ilość informacji? Wygląda na to, że cała czaszka wypchana jest obwodami scalonymi NAND flash :)
A przecież mózg to nie tylko „pamięć”, ale także „procesor”, i obwody zasilania-chłodzenia, czyli naczynia krwionośne, i tkanka tłuszczowa jako materiał konstrukcyjny, itd... Hmm...
Na serio:

FILONOUS: /.../ Natomiast ośrodkowy układ nerwowy, sieć człowieka, posiada 1010 elementów (neuronów)...

Pytanie: czy może „klasyczny”, w sensie nie-kwantowy, układ, składający się z 1010 elementów, zawierać ilość bitów (nadającej się do odczytu) informacji o 5..7 rzędów większą?

4
Forum po polsku / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« dnia: Październik 10, 2019, 04:34:45 pm »
Zgadza się.

Tokarczuk pogratulował na Twitterze minister kultury Piotr Gliński. "Sukces polskiego twórcy bardzo cieszy, tym bardziej, że to kolejny międzynarodowy sukces pani Tokarczuk. Nagroda Nobla to dobitny dowód na to, że polska kultura jest doceniana na całym świecie. Gratuluję!" - napisał. "W związku z nagrodą Pani Tokarczuk minister kultury tym bardziej zobowiązuje się powrócić do niedokończonych wcześniej lektur noblistki" - dodał.
https://www.tvn24.pl/kultura-styl,8/olga-tokarczuk-z-literacka-nagroda-nobla,976142.html

W związku z tym ciekawa jest wypowiedź znanej dziennikarki, pisarki, autorki szeregu książek o gułagach, Anne Applebaum:

Only a few days ago, Piotr Glinski, Poland's minister of culture - the same one who is destroying Polish museums and cultural institutions - was bragging about never having read Olga Tokarczuk's books. Now she has won the Nobel prize.
https://twitter.com/anneapplebaum

5
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Dialogi]
« dnia: Październik 09, 2019, 11:16:35 pm »
Ale z drugiej strony zastrzeżenie Lema dotyczy tylko scentralizowanego planowania (co ze zdecentralizowanym, bazującym na badaniach popytu na określone dobra, czy ustalaniu drogą elektronicznego głosowania priorytetów produkcyjnych?)...
Eee, głosowania, badania... co tam przeciętny konsument może wiedzieć o własnych potrzebach? :)
Tym bardziej o przyszłych potrzebach?
Jedna z podstawowych, moim zdaniem, zasad kapitalizmu:
...potrzeb wielki przemysł, jeśli jest naprawdę wielkim przemysłem, nie zaspokaja po prostu: on je stwarza!
(S. Lem)


* Jeśli kogoś interesuje w/w różnica:
https://www.polskieradio.pl/7/163/Artykul/1957159,Nie-kazdy-gramofon-to-patefon
Zanim przejdziemy do kolejnych rozdziałów Dialogów, pozwolę sobie małą dygresję liryczną ;)

Ciekawa rzecz. Zawsze myślałem, że gramofon – to takie drewniane lakierowane pudło z korbką i tubą w kształcie kwiatu malwy :)
Patefon zaś jest udoskonaloną wersją gramofonu. Taki kompaktny, przenośny, w formie walizki. Bez tuby, za to z sapfirową igłą długotrwałego użytku zamiast stalowej. Rosyjskojęzyczna wikipedia też tak uważa:
https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%9F%D0%B0%D1%82%D0%B5%D1%84%D0%BE%D0%BD
https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%93%D1%80%D0%B0%D0%BC%D0%BC%D0%BE%D1%84%D0%BE%D0%BD

Natomiast polska wiki
https://pl.wikipedia.org/wiki/Patefon
podaje wręcz odwrotnie, nazywa oto właśnie urządzenie


patefonem, co znajduje się, moim zdaniem, w pewnej sprzeczności z definicją „przenośne urządzenie” :D 8)

Co do gramofonu, jestem nieco zdziwiony, nie wiedziałem, iż w języku polskim nawet współczesny odtwarzacz płyt winylowych też nazywa się gramofonem:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Gramofon

6
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Dialogi]
« dnia: Październik 07, 2019, 10:36:33 pm »
Dwa w jednym, bo w zasadzie idea post scarcity wydaje się kontynuacją marksowych przewidywań nt. komunizmu. Przy czym nie odbiegamy tu od tematu zbyt daleko, albowiem "Dialogi" uchodzą między innymi za miażdżąco celną krytykę radzieckiego stylu centralnego planowania (tzw. STP), tego co to wydawał stalinowskie lodówki ;). Gdzie jednak należy dodać, iż są tacy, co zgadzają się z Lemem, że planowanie owo było wówczas skazane na klęskę z braku możliwości technicznych (uzyskiwania informacji zwrotnych m.in.), ale twierdzą, że teraz, w epoce informacji, już by się coś podobnego mogło udać.
IMHO, nie mogłoby się udać. Przynajmniej jeśli pod słowem „udać się” rozumiemy „prześcignąć istniejący system w sensie wydajności gospodarki”.

FILONOUS: Dlatego, ponieważ w obrębie stosunkowo niewielkiej grupy rządzących powstaje z biegiem czasu taka koncentracja sprzężeń zwrotnych regulujących produkcję, że „przepustowość informacyjna” tej grupy zostaje przekroczona i zachodzi konieczność dalszej rozbudowy centralnego aparatu zarządzania. Układowi takiemu odpowiadałby organizm pozbawiony automatyzmów, tj. ośrodków odruchowych. Musiałby on świadomie, z koncentracją uwagi, regulować bicie serca, ciśnienie i chemizm krwi, oddychanie, procesy przemiany tkankowej itp. Organizm taki nie mógłby zajmować się czymkolwiek poza samym tylko utrzymywaniem w jakiej takiej równowadze własnych procesów życiowych.

Gospodarka, oparta na planowaniu centralnym, w walce konkurencyjnej zawsze przegrywa gospodarce wolnego rynku. Tak samo jak wspomniany przez Lema „organizm” nieuchronnie przegrałby darwinowską walkę o byt i zostałby wyeliminowany przez dobór naturalny.
Socjalistyczny system gospodarczy ma wady wrodzone, które nie da się skompensować przez optymizację informacyjnych, cybernetycznych „sprzężeń zwrotnych”, doskonałe planowanie, itp. Oto niektóre z nich:

Aby podejmować decyzje posługując się metodami naukowymi, należy zebrać jak najwięcej informacji i ustalić z maksymalną dokładnością, kto i co musi robić. Podobnie jak w szachach - trzeba planować nie jedno, lecz cały szereg kolejnych posunięć. Okres planowania wynosi nie dzień lub dwa, ale co najmniej pięć lat. Im bardziej szczegółowy i dokładny jest plan, tym lepiej.
Jednak każda inicjatywa, przydatna lub bezwartościowa, łamie plany państwowe. Im lepszy i dokładniejszy jest plan, tym gorzej wpływa nań inicjatywa wykonawców. Jeśli choćby dziesięć milionów dyrektorów, projektantów, inżynierów i pracowników wykażą inicjatywę, zniszczą całą gospodarkę planową. W celu utrzymania socjalistycznego sposobu produkcji państwo musi dławić każdą inicjatywę.

Oto kolejna wada wrodzona socjalizmu: najlepsi eksperci, którzy tworzą plany, mogą zaplanować produkcję tylko tego, co już istnieje. Ale jak zaplanować produkcję tego, co jeszcze nie zostało wynalezione? Planowaliśmy zasypać kraj gramofonami, a u kapitalistów ukazał się patefon. Założyliśmy produkcję szerokiego asortymentu lamp radiowych, wydaliśmy na to ogromne fundusze, zmusiliśmy do pracy tysięcy specjalistów najwyższej klasy, zbudowaliśmy fabryki, a kapitaliści wynaleźli tranzystory.

Wprowadzenieu wszystkiego nowego zawsze towarzyszy ryzyko niepowodzenia. Kapitalista ryzykuje. Jest zmuszony podejmować ryzyko, aby wyprzedzić konkurentów. Jeśli przegra, wylatuje z gry. A urzędnikowi Państwowego Komitetu Planowania (Gosplan) łatwiej i wygodniej jest zaplanować produkcję tego, co już zostało sprawdzone. Nie ma motywacji do ryzykowania. Dlatego Związek Radziecki ścigał kapitalistów przez 70 lat, ale państwo socjalistyczne w zasadzie nie mogło ich doścignąć.
(W. Suworow, „Przeciwko wszystkim”. Tłum. moje – LA :) )


7
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Październik 07, 2019, 09:45:13 am »
Cytuj
1) Księżyc podczas zaćmienia
Dałbym głowę, że zaćmionego Księżyca wcale nie widać, lub tylko poświatą ćmiatła.
Dlaczego nie widać? Widać jak na dłoni :). Oto zaćmienie 21 stycznia bieżącego roku, Super Krwawy Księżyc Wilka:



Obserwator na Księżycu oglądałby w tym momencie zaćmienie Słońca.
Promienie słoneczne, rozproszone i załamane w atmosferze Ziemi, tworzą świecące halo wokół tarczy planety. Tego światła wystarcza, by nieco podświetlić powierzchnię naszego Łysego :)



8
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Październik 05, 2019, 11:58:19 pm »
To Pan zaznaczył te odpowiedzi?
Skąd że? Ta zagadka przerasta moje możliwości intelektualne :)
Pobrałem obrazek "as is" z rosyjskiej strony
https://pikabu.ru/story/luna_ili_vetchina_6952603?utm_medium=social&utm_term=6952603&utm_source=vkmain&utm_campaign=photo&utm_content=humor
i nie wiem, czy zaznaczone odpowiedzi są poprawne ::)

9
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Październik 05, 2019, 09:29:53 pm »
Ogólnorosyjska olimpiada astronomiczna dla uczniów. 2019/20 rok szkolny. Klasy 5 – 7.

Zadanie 6
Proszę połączyć obrazki z nazwami obiektów. Odpowiedzi mogą się powtarzać.
1) Księżyc podczas zaćmienia
2) gwiazda Granat Herschela
3) Pluton
4) kawałek szynki


10
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Dialogi]
« dnia: Październik 04, 2019, 09:49:17 pm »
Chyba, że - w ramach post scarcity - będą filozofować tylko dla sportu ;).
Chyba, że tak :)
Pozostaje wprawdzie pytanie, czy ową koncepcję post scarcity ekonomy w ogóle uda się wprowadzić w życie. Ten model gospodarczy podobno przewiduje, między innymi, ukazanie się samoreplikujących się maszyn:

Today, futurists who speak of "post-scarcity" suggest economies based on advances in automated manufacturing technologies,[4] often including the idea of self-replicating machines, the adoption of division of labour[9] which in theory could produce nearly all goods in abundance, given adequate raw materials and energy.
https://en.wikipedia.org/wiki/Post-scarcity_economy

Natomiast Lem twierdzi, że to jest niemożliwe z zasady:

FILONOUS: Masz słuszność, ale ogólny bilans termodynamiczny, potwierdzający słuszność drugiego prawa termodynamiki, nie wyjaśnia w najmniejszej mierze zjawiska życia. Zważ taką rzecz: określone urządzenie, określona maszyna może wyprodukować jedynie urządzenie czy przedmiot prostszy (strukturalnie) od siebie samej. Mówiąc po prostu: maszyna wytwarzająca bucik jest bardziej złożona od samego bucika, maszyna do robienia gwoździ jest bardziej skomplikowana od gwoździa, i tak dalej.
HYLAS: Czy zawsze musi być bardziej skomplikowana? Zdaje mi się, że komplikacja tego, co produkuje, i tego, co produkowane, może być jednakowa. Weź choćby maszynę do tłoczenia i odlew z niej wyjęty.
FILONOUS: Zawsze bardziej, zawsze bardziej, przyjacielu.


Cóż, pożyjemy-zobaczymy 8)

Duch epoki prowadzi w drugą stronę, znikają stare problemy...  :)
Bedą inne.
https://www.yang2020.com/policies/the-freedom-dividend/
Nie do końca wprawdzie rozumiem, co to takiego, ów pomysł darmowego rozdawnictwa pieniędzy Andrew Yanga?
Pierwsza oznaka wspomnianej przez Q, nadciągającej epoki post scarcity?
Zmodyfikowane komunistyczne hasło „od każdego według zdolności, każdemu według potrzeb”?
Populizm przedwyborczy?
Prymitywne oszustwo?

Na to ostatnie przypuszczenie naprowadza przycisk „Help make this idea a reality. Donate” na stronie pana Yanga.
Niezależnie od tego, czy zostanie pan Prezydentem w 2020, czy wprowadzi w życie program Universal Basic Income, czy też nie, ma szansę już dziś zebrać dość ładną sumkę ::)

Cytuj
W wiki są różne odniesienia kulturowe, a lemowego brakuje  :-\
Tylko w swojej ojczyźnie i w swoim domu może być prorok lekceważony.
(Mt 13, 57)

Cytuj
Półłoftop;
Ładne słówko, nie ma co :)
Coś pośredniego między "pół" a "pull"... ;D

11
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Dialogi]
« dnia: Październik 04, 2019, 12:08:05 am »
Dążenie do zera to jeszcze nie zero, i w tym mikroskopijnym pomiędzy zostanie wciąż przestrzeń dla skłonnych dzielić włos na czworo filozofów ;).
W końcu muszą z czegoś żyć ;D

A jeśli serio, błędy i omyłki występują zawsze i wszędzie, nie tylko w obliczeniach kwantowych. Obliczeniom „klasycznym” też towarzyszą błędy. Owszem, konstruktorzy komputerów usiłują zniwelować ich skutki. Istnieją i powszechie stosują się kody detekcyjne i korekcyjne, takie jak kod Reeda-Solomona. A jednak zacięcie kompa, „blue screen of death” czy napis „fatal error” na ekranie nie należą do szczególnej rzadkośi.
Taka jest natura rerum ::)

Ba, nawet najbardziej ścisła ze wszystkich nauk, matematyka, poniekąd grzeszy niedokładnością. W szczególności tam, gdzie do rozwiązania zagadki nie da się wyprowadzić wzoru analitycznego, kiedy jesteśmy zmuszeni uciekać się do metodów obliczeniowych. Powiedzmy do sumowania szeregów. Przykładem – zagadka ruchu trzech ciał.
Jednym słowem, całkowicie pozbyć się błędów, zarówno jak osiągnąć absolutną precyzję niepodobna, tak samo jak osiągnąć prędkość światła.

A ja Ci nawet wspaniałomyślnie ;) amunicji dostarczę, w postaci informacji o przymiarkach do radzenia sobie z ZN:
https://www.nature.com/articles/nphys1734
Zdaje się, podobny eksperyment został przeprowadzony w roku 2017, w Polsce, na Uniwersytecie Warszawskim:
https://www.fuw.edu.pl/informacja-prasowa/news4866.html

O ile zrozumiałem, chodzi poniekąd o doświadczalnym sprawdzeniu paradoksu Einsteina – Podolskiego – Rosena, który dotąd pozostawał jedynie eksperymentem myślowym.
Co prawda, nieco zdziwił mnie ten oto fragment:

Błędem Einsteina i współpracowników było stosowanie zasady nieoznaczoności do układu dwóch cząstek. Kiedy potraktować dwie cząstki jako całość, okazuje się, że zasada nieoznaczoności w swojej pierwotnej formie przestaje obowiązywać, w szczególności dla pary cząstek znajdujących się w stanie splątanym.

Masz ci los. A to właśnie dlaczego? :-\

Mam wrażenie, że w zakresie fizyki toczy się swoista niewidzialna wojna między zwolennikami Einsteina i Heisenberga.
Pytanie zasadnicze – czy można za pomocą układów splątanych przekazywać informację z prędkością nadświatową. Jeśli tak, to byłoby potwierdzeniem słuszności teoii nielokalnej, MK, i zarazem potężnym ciosem wymierzonym w einsteinowską teorię względności.
Natomiast, gdyby się udało poradzić sobie z heisenbergowską ZN, czyli dokonać jednoczesnego i dokładnego pomiaru pędu i położenia obojga części układu splątanego, byłoby to ostatecznym triumfem „lokalnej” STW i końcem MK. Przynajmniej w jej obecnym wyglądzie.

W którą stronę przechyli się waga? 8)

12
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Dialogi]
« dnia: Październik 01, 2019, 11:17:36 pm »
Cóż da, że zacytuję rozdział 5.3.1 zlinkowanej pracy w całości? (Tam jest wszystko wyłożone jeśli chodzi o probabilistyczny mechanizm kwantowych obliczeń. Owszem, nieoznaczoność wchodzi w paradę.)
Cóż, spróbuję reasumować, o ile dobrze zrozumiałem ideę. W dużym uproszczeniu: istotnie, wynik operacji logicznej w przypadku pojedyńczego kubitu jest jak najbardziej probabilistyczny. Niemniej prawdopodobieństwo „poprawnego”, „pomyślnego” wyniku różni się od „orzeł-reszkowego” 1/2 na wielkość δ > 0, czyli wynosi 1/2 + δ. Poprawny wynik jest bardziej prawdopodobny. Na tym właśnie jest oparty cały pomysł quantum computing.
Sęk w tym, że w układzie kwantowym, zawierającym T elementów, kubitów, prawdopodobieństwo wystąpienia błędu obliczeń jest wielkością odwrotnie proporcjonalną do T.

Fortunately, we will be able to show, using the theory of quantum fault tolerance, that physical gates with constant accuracy (independent of T) suffice to achieve logical gates acting on encoded quantum states with accuracy improving like 1/T, as is required for truly scalable quantum computing.

A zatem owo prawdopodobieństwo może być wielkością dowolnie małą, do tegoż ustaloną z góry. Jednym słowem, pewna „nieoznaczoność” obliczeń kwantowych w praktyce nie powinna odgrywać istotnej roli. W miarę doskonalenia się, zwiększenia ilości kubitów w układzie, moc obliczeniowa maszyn kwantowych będzie prawie nieograniczenie wzrastać; jednocześnie prawdopodobieństwo błędu będzie maleć, dążąc do zera.

Muszę przyznać, Ty masz słuszność w tym sensie, że nieoznaczoność jest immanentną cechą obliczeń kwantowych. Wydaje się, ja też ją poniekąd mam, bo owa nieoznaczoność zostaje w praktyce zniwelowana i nie wpływa na wyniki obliczeń. A więc, jeden do jednego :)
Proponuję remis ;)

Cytuj
Ale póki co na linii informacja-energia, nie informacja-materia jak u śwarnetyka Affidavida.
A czy to nie jedno i to samo? Wszakże E=mc2

Cytuj
Secundo natomiast - by pesymistycznie wątku nie zakończyć - możemy się ucieszyć z wiadomości, że Chińczycy wypichcili przepis na teleportację bakterii
https://arxiv.org/abs/1509.03763
Taaa... stąd już całkiem niedaleko do kobiet przetelegrafowywanych ;)


Powracając do dzieła Lema:

FILONOUS: /.../ Powiedzmy, że człowiek umiera, a z maszyny wychodzą dwie naraz doskonale wierne kopie. Która jest kontynuacją tego zmarłego? Rozumowanie, jak się okazało, nie może tego rozstrzygnąć. Być może, iż właśnie ono jest w tej sytuacji nieprzydatne. Dlaczego? Dlatego, ponieważ rozumowanie to przebiega w systemie logiki formalnej, który nie zezwala na ustalenie równam typu A = 2A, uważając je za sprzeczne. Jednakże w naszym przypadku, jak się zdaje, właśnie A = 2A, gdyż nastąpiło „powielenie osobowości”. Być może należałoby tu zastosować logikę nie znającą wyłączonego środka (więc logikę wielowartościową). W każdym razie widzisz, iż niemożność rozstrzygnięcia problemu mogła wywodzić się nie tylko z niewłaściwego zdefiniowania terminów wyjściowych („atomy”, „świadomość”), ale także z użycia niewłaściwego narzędzia rozumowania (to jest systemu logicznego).

"Niewłaściwe narzędzie rozumowania"...
Coś w tym jest. Zazwyczaj podchodzimy do rozstrzygnięcia dowolnego rodzaju zagadnień z uniwersalnym narzędziem - logiką Arystotelesa. W języku potocznym nazywamy ją zdrowym rozsądkiem, logiką chłopską. Istotnie, w większości przypadków, na co dzień takie podejście jest właściwe i uzasadnione. Ale czy zawsze i wszędzie? Wydaje się, że nie.

Pierwsze co przychodzi do głowy, to kwantówka. W tym zakresie zwykła formalna logika okazuje się całkowicie nieużyteczna. Rzeczywiście, jak może cząstka elementarna znajdować się naraz we wszystkich miejscach jednocześnie? Jak kubit może przyjmować zarazem wartość logiczną „tak” i „nie”?
Ano może, choć zdrowy rozsądek i buntuje przeciwko temu.
Inny przykład – lemowski. Osobowość, świadomość, tożsamość i tak dalej.

Tak więc, być może, prócz wymienionych, istnieją i inne sfery, gdzie nie można zastosować logiki formalnej, „linearnej”, nie popełniając błędu metodologicznego?
Teologia, na przykład... ;) :-X

Nasuwa się pewna analogia do geometrii. Układ aksjomatów i pojęć pierwotnych geometrii euklidesowej poniekąd przypomina układ zasad logiki Arystotelesa.
http://student.krk.pl/027_Granat_OstrowiecSwietokrzyski/aksjomat.html
https://pl.wikipedia.org/wiki/Pierwsze_zasady

Względnie prosty i intuicyjnie zrozumiały „linearny” model Euklidesa nieźle nadaje się do opisania przestrzeni fizycznej w „umiarkowanych” warunkach niedużej grawitacji i małych odległości. Natomiast staje się nieprzydatny w warunkach ekstremalnych, powiedzmy w pobliżu osobliwości. Jeśli chcemy mniej więcej adekwatnie opisać takie zjawisko, musimy zrezygnować z Euklidesa i ucieć się do „nieintuicyjnych” modeli Riemanna i Łobaczewskiego. Które modele są również wewnętrznie niesprzeczne, tyle że oparte na nieco odmiennych układach aksjomatów.

Może z logiką sprawa przedstawia się tak samo? Przecież istnieją „nieklasyczne” systemy logiczne:
https://en.wikipedia.org/wiki/Non-classical_logic
Między innymi także wspomniana przez Lema logika wielowartościowa, ojcem której, nawiasem mówiąc, był Polak, Jan Łukasiewicz:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_%C5%81ukasiewicz

13
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Dialogi]
« dnia: Wrzesień 29, 2019, 08:41:32 pm »
Nie ma za co :), ale od odpowiedzi się nie wykręcisz: jakie wnioski nt. obliczeń kwantowych płyną z w/w Panie Kolego? ;)
:D
Ze swojej strony proponuję nieco zmienić format niniejszej dyskusji. Bardziej stosowny wydaje mi się następujący tryb:
Ja przedstawiłem tutaj swoją opinię na temat precyzji obliczeń kwantowych; skoro Pan Kolega nie zgadza się z moim punktem widzenia, niech zechce wytłumaczyć, dlaczego uważa go za fałszywy, oraz podeprzeć, uzasadnić swój pogląd odpowiednim cytatem/cytatami z zalinkowanego przez Pana w/w artukułu ;)
Po czym będę stał przed alternatywą: przystać na Pana argumenty, jeśli uznam je za przekonujące, bądź ewentualnie przedstawić kontrargumenty.
I co Pan na to, Panie Kolego? ;)

Cytuj
Jak zacząłeś z informacją wiedziałem, po prostu wiedziałem (niech będzie, że pozaobliczalność w grę weszła ;) ), że zaraz Dońda się pojawi. I otóż strzelba Czechowa wypaliła ;).
Skądinąd... warto dodać, że Dońda/Lem nie był tu prekursorem, rozwijał myśl Szilárda.

Drobne apropośniki ;):
https://physicsworld.com/a/information-converted-to-energy/
http://cat.phys.s.u-tokyo.ac.jp/~ueda/ToyobeNPHYS.pdf
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4891656/
Rzeczywiście, zaskakujące eksperymenty i ich wyniki. Ni mniej ni więcej, tylko lemowsko-dońdowska ekwiwalentność, równoważność energii-materii-informacji.
Hm... Na początku było Słowo... ;) :-X
Zdaje się, zauważyłem drobną rozbieżność między pierwszym z Twoich apropośników :) a cytatem z powyższego artykułu:

In fact, Szilárd formulated an equivalence between energy and information, calculating that kTln2 (or about 0.69 kT) is both the minimum amount of work needed to store one bit of binary information and the maximum that is liberated when this bit is erased, where k is Boltzmann’s constant and T is the temperature of the storage medium.
vs
This procedure changes the entropy of the gas by ∆S = −k ln 2 (where k is Boltzmann’s constant) and there is an associated flow of heat from the box to its environment. If the process is quasi-static and isothermal at temperature T, then work W = −kT ∆S = kT ln 2 is performed on the box, work that I have to provide. If I erase information, someone has to pay the power bill.

Więc nie do końca zrozumiałem, uniecestwienie informacji wymaga wydatkowania energii, czy temu procesu towarzyszy jej odzyskanie?

Cytuj
...b. prywatnie odczuwam niejaką skłonność do owego pan-. Tj. ilekroć o tym myślę, miewam niejasne wrażenie, że coś w nim może być.)
Ja też :)

14
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Dialogi]
« dnia: Wrzesień 27, 2019, 10:37:00 pm »
Zmieniam się w słuch, rozwijaj temat... ::)
Urodziłem się w Odessie, dlatego nie da się uniknąć pytania: a co z tego będę miał? ;D

Cytuj
A to polecam lekturę ;):
http://www.theory.caltech.edu/~preskill/ph219/chap5_15.pdf
Dzięki very much, przyjemne czytadełko :)
Taka sobie bajeczka na dobranoc :)
Następujący fragment zwrócił na siebie moją uwagę. Jeszcze coś o związku między informacją a energią:

Aside from providing a bridge to quantum computation, classical reversible computing is interesting in its own right, because of Landauer’s principle. Landauer observed that erasure of information is necessarily a dissipative process. His insight is that erasure always involves the compression of phase space, and so is thermodynamically, as well as logically, irreversible. For example, I can store one bit of information by placing a single molecule in a box, either on the left side or the right side of a partition that divides the box. Erasure means that we move the molecule to the right side (say) irrespective of whether it started out on the left or right. I can suddenly remove the partition, and then slowly compress the one-molecule “gas” with a piston until the molecule is definitely on the right side. This procedure changes the entropy of the gas by ∆S = −k ln 2 (where k is Boltzmann’s constant) and there is an associated flow of heat from the box to its environment. If the process is quasi-static and isothermal at temperature T, then work W = −kT ∆S = kT ln 2 is performed on the box, work that I have to provide. If I erase information, someone has to pay the power bill.

O ile dobrze zrozumiałem, żeby uniecestwić powiedzmy jeden bit informacji, trzeba zużyć pewną, ściśle określoną ilość energii. A zatem pytanie - czy można powiedzieć, iż informacja jest w pewnym sensie równoważna tej zużytej energii?
Jeśli tak, z tego chyba można wyciągnąć daleko idące wnioski? Dotyczące, w szczególności, Prawa Dońdy...

Cytuj
Przy czym zaskoczony jestem (niby czytałem "Dialogi", a widać ze łba wyleciało ;) ), że poszukiwania takich furtek starsze są niż - obecnie używana w tym charakterze -  penrose'owa hipoteza Orch OR. Wiesz może coś więcej o tym?
Wiem tyle co wszyscy, no może nieco mniej :)
Oto na przykład:
https://mlodytechnik.pl/technika/28383-kto-jest-swiadomy-my-czy-czasoprzestrzen

Zaskakuje nie tyle treść, ile sam tytuł artykułu. Kto zadaje, i to na serio, podobne pytania? Metafizycy? Badacze zjawisk paranormalnych? Adepty religii wschodnich? Nic podobnego. Jak najbardziej „prawowierni” fizycy, najlepsi naukowcy świata. Jeszcze pół wieku temu każdego, kto ośmieliłby się postawić takie pytanie, uznaliby za wariata, albo w najlepszym wypadku za pseudonaukowca.
Dziwnie, jakiej metamorfozie ulega współczesna fizyka :o

Cytuj
Bierzmy pod uwagę, że w hipotetycznym społeczeństwie powszechnej teleportacji poza jednostkami przyjmującymi bezrefleksyjnie obowiązujace konwencje będą - miejmy nadzieję - osobniki skłonne zaglądać pod powierzchnię zjawisk (coś jak my tutaj ;) ), i spośród nich rekrutować się mogą nękani egzystencjalnymi wątpliwościami wiadomego typu nie-schizofrenicy.
Tacy - nękani egzystencjalnymi wątpliwościami - osobnicy prawdopodobnie byli, są i będą w każdym społeczeństwie. Nie wykluczono wszak, że skłonność zaglądać pod powierzchnię zjawisk to objaw pewnej egzotycznej, rzadko spotykanej odmiany schizofrenii ::)

Cytuj
Nawiasem: argument uzusowy nie jest mój, podebrałem go Wawrzyńcowi Podrzuckiemu:
Ładny cytat i zdrowe podejście. Zwłaszcza w tym, co dotyczy filozofów :)

15
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Dialogi]
« dnia: Wrzesień 26, 2019, 10:38:37 pm »
Wszakoż pojawia się pytanie czy dysponujemy technologią (albo nawet teoretycznym pomysłem na takową) pozwalającą mapować obiekty o złożoności człowieka z taką precyzją, by bez przekłamań odzwierciedlić stan każdej cząstki element. będącej częścią danego obiektu
Technologią – zdecydowanie nie, teoretycznym pomysłem – tak. Po ukazaniu się na Forum mego poprzedniego postu, już dysponujemy ;) :))

Podam jesze jedną wskazówkę przyszłym twórcom technologii, albo, jeśli wolisz, jesze jedną porcję technobełkotu :D
Założymy, że najmniejsza cząstka, stan której należy „bez przekłamań odzwierciedlić”, to jądro najlżejszego pierwiastku, wodoru, czyli proton. Jego średnica wynosi, wg najnowszych danych, 0,84*10-15 m. A zatem, zgodnie z prawem dyfrakcji, żeby spełnić kryterium Rayleigha, długość fali promieniowania sondującego musi wynosić najwyżej 0,84*10-15/1,22=0,69*10-15 m
To bardzo twarde promieniowanie. Zresztą, jeśli uwzględniać komptonowską długość fali protona, 1,32*10-15 m, możemy chyba zadowolić się nieco miększym promieniowaniem, λ=1,1*10-15 m
 :P

Cytuj
(pomijam, że jedziemy tu uproszczeniami, bo jak zakwalifikować powietrze w płucach, czy treści układu pokarmowego, w tym bakterie symbiotyczne - część to, czy nie część?)?
A, co tam, będziemy odtwarzać pacjenta "as is", razem z g*nem, moczą, brudem pod paznokciami, wrzodem syfilitycznym, szklanym okiem i butami :))

Cytuj
Nie jestem pewien... Komputer kwantowy wykonuje wszak obliczenia obarczone pewną dozą probabilistycznej niepewności, które potem uśrednia.
Istotnie, istnieje taka opinia, że niewiarygodna moc obliczeniowa komputerów kwantowych osiąga się poniekąd kosztem "niedokładności" obliczeń. Moim zdaniem, to nie tak. Prawdopodobnie mamy do czynienia ze swoistym nadużyciem języka. Samo słowo „kwantowy” kojarzy się z nieoznaczonością kwantową, i stąd wywodzi się owa opinia o pewnej „nieoznaczoności” obliczeń. Tak jak u Lema:

HYLAS: To, coś mówił, przywiodło mi na myśl powtarzane niejednokrotnie twierdzenie, jakoby zasada nieoznaczoności była przejawem „wolnej woli” atomu, z której ma wynikać „wolna wola” człowieka. Co ty na to?
FILONOUS: Zasada nieoznaczoności nie przedstawia żadnej „wolnej woli” atomu. Jest to zwykłe nadużycie języka – niedozwolone operowanie pojęciami. Zakładam związek między cechami atomów a wyniknięciem świadomości, to prawda, lecz odrzucam tak płytkie i wulgarne hipotezy, mające ten związek wyjaśnić. Pracę elektromózgów cechuje niewątpliwie jasność rozumowania w tym sensie, że działają one sprawnie, ścisłe logicznie i jednoznacznie. W maszynach takich procesy „rozumowania” wypełnia krążąca w nich elektryczność. Skądinąd wiemy, że pioruny i błyskawice dają jasne światło i też są zjawiskami elektrycznymi. Wszelako twierdzić na tej podstawie, że „jasność rozumowania” elektromózgów wywodzi się z „jasności” błyskawic, byłoby, sam przyznasz, wierutną brednią.


Cytuj
Niemniej... świadomość tego co napisałeś w zacytowanym, będzie oddziaływać również na w/w igrekowe poczucie, czyż nie?
Moim zdaniem, nie.
Jeśli w przyszłym społeczeństwie zostanie przyjęta umowa, konwencja, że „wskrzeszony” Y jest autentyczną kontynuacją X, że Y różni się od X nie więcej, niż X dzisiejszy od iksa wczorajszego, po nocnym śnie; jeśli owa umowa utrwali się w świadomości społecznej jako coś nie ulegające wątpliwości; jeśli ponadto sam Y czuje się iksem, to skąd igrekowi może przyjść do głowy pomysł, iż jest on nieautentyczny?
Rozumie się samo przez się, pod warunkiem, że Y nie cierpi na schizofrenię. Ale taka ewentualność leży poza zakresem naszych rozważań 8)

Cytuj
Przy czym jak teraz dumam nad ich treścią to zaczynam dochodzić do wniosku, że gdyby okoliczności dały Bladawcom technologie, o których mowa, powszechnie przyjęte (acz jednostkowe odchylenia pewnie by były) definicje granicy życie/śmierć, ciągłości istnienia, tożsamości, itd. stałyby się kwestią - prawdopodobnie bezrefleksyjnie akceptowanej przez większość - arbitralnej w swych rozstrzygnięciach umowy społecznej.
No właśnie!

Strony: [1] 2 3 ... 44