Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Cetarian

Strony: [1] 2 3 ... 31
1
Hyde Park / LEM, „LALKA”, KSIĄŻKA VS NOWY SERIAL NETFLIXA.
« dnia: Września 25, 2026, 01:01:17 am »
Sądzę, że główną oś fabularną książki Lalka można z dobrym przybliżeniem streścić w następujący sposób:
facet, kupiec, zakochuje się w arystokratce, wyjeżdża na zaplecze wojny, żeby zarobić dużo pieniędzy, co mu się udaje, wraca z tym majątkiem i stara się literalnie wkupić w łaski arystokracji, co mu się nie udaje, bo arystokracja traktuje go generalnie jako kogoś o statusie trochę powyżej lokaja czy stangreta.
W tym sensie zawartość Lalki w Lalce, czyli książki w nowym serialu wynosi co najmniej 80%, a może nawet 90%, bo to ciągle ta sama historia, plus przekleństwa i kilka pseudo-innowacyjnych bzdur.

A że prawa do Lalki wygasły, to tytuł oczywiście mógłby być dowolny.
Akurat Miś jest zajęty, ale mogłyby to na przykład być: „Liczne a bolesne rozczarowania i upokorzenia Stanisława W. z powodu [nomen omen] niefortunnego się zakochania.”
 
(Nawiasem mówiąc, pięciorublowy półimperiał ważył 5,85 grama, czyli Wokulski przywiózł z wojny trzysta pięćdziesiąt kilogramów złota.)     

Dlaczego Lalka jest tak popularna, jak jest,
i dlaczego kiepski serial wywołał taką burzę, nie wiem, ale wydaje mi się, że w znacznej części, choć pewnie nie wyłącznie, Lalka jest ciągle aktualna, bo to jest historia nieodwzajemnionej miłości, a takie zdarzały się zapewne co najmniej od czasów wynalezienia rolnictwa i zdarzają się dalej.

Prus w książce określił Łęcką jako kobietę (bardzo) atrakcyjną, albo nawet piękną (nie pamiętam szczegółów).
Tutaj nowy serial odbiega od oryginału jeszcze trochę bardziej niż stary.
W starym serialu niewielką rólkę zagrała Małgorzata Niemen i szkoda, że to jej nie obsadzono w roli Łęckiej.
Być może nie była znakomitą aktorką, ale dużo gorzej niż Braunek by nie zagrała, natomiast fascynacja Wokulskiego stałaby się znacznie bardziej zrozumiała.

Przy okazji dodam, że były to czasy, kiedy zawierano liczne małżeństwa transakcyjne i w szczególności Ewelina Janocka, grana przez Małgorzatę Niemen, wydała się za niejakiego barona Dalskiego, który mógłby być jej dziadkiem.
(W 1977 roku Małgorzata Niemen miała dwadzieścia dwa lata, Jan Ciecierski, grający Dalskiego, siedemdziesiąt osiem.) 

*
Tygodnik Polityka opublikował w bieżącym numerze długi (ca 23.600 znaków ze spacjami) wywiad z Markiem Kondratem, który dla roli Rzeckiego złamał dane sobie samemu przyrzeczenie, że nie będzie już grał w filmach.

https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/2357913,1,marek-kondrat-dla-polityki-w-ogole-tego-powrotu-nie-przewidywalem-lalka-to-takie-polskie.read

JANUSZ WRÓBLEWSKI
Marek Kondrat dla „Polityki”: W ogóle tego powrotu nie przewidywałem. „Lalka”? To takie polskie
22 WRZEŚNIA 2026

W rozmowie Wróblewskiego z Kondratem poruszono wiele tematów, ale zabrakło jednego, jakże aktualnego pytania:

„Panie Marku, jest pan o siedemnaście lat starszy od swojego teścia i o trzydzieści osiem lat starszy od swojej żony.
Może powinien pan zagrać barona Dalskiego, a Tosia Ewelinę?”
     


2
Hyde Park / LEM, „LALKA”, KSIĄŻKA VS NOWY SERIAL NETFLIXA.
« dnia: Września 22, 2026, 03:44:24 pm »

Prymarna dyrektywa, żeby mówić jak najwięcej prawdy, nakazuje mi, aby wyznać, że, moim zdaniem, po ukończeniu szesnastego roku życia wypada się już wstydzić sympatii do startreków, po czym z każdym kolejnym rokiem ten poziom wstydu powinien rosnąć (a kolegę szacuję na circa trzy razy szesnaście … [;-)])
Oczywiście, istnieją gorsze (w sensie: [jeszcze] mniej chwalebne) sposoby zarabiania pieniędzy niż produkowanie kolejnych startreków, ale jednak ta fabryka cywilizacji, których przedstawiciele różnią się głównie wielkością uszu i stopniem pofalowania czoła jest dość przygnębiająca.

*
„duch powieści przejął rząd dusz i nakazał rodakom pochylić się nad ważką sprawą: ile właściwie "Lalki" musi być "Lalce", żeby pozostała "Lalką"? Czy też miała prawo się pod nią podszywać?”

Dla mnie oryginalnej Lalki w adaptacji mogłoby być pięć procent albo i trzy, byleby adaptacja trzymała się stosu chociaż jedną ręką. A choćby i dwoma palcami.


3
Hyde Park / LEM, „LALKA”, KSIĄŻKA VS NOWY SERIAL NETFLIXA.
« dnia: Września 21, 2026, 10:08:51 pm »
ale ja już nie mam siły oglądać dalej.

Ja nawet nie zacząłem, bo nie wiem jaki jest cel kręcenia trzeciej adaptacji, po dwu mniej-czy-bardziej udanych... ;)

Serial, jak rozumiem, powstał bez budżetowych dotacji, więc nie ma żadnych przeciwwskazań, żeby producent produkował, co chce.
Adaptacja mogłaby być dowolnie odległa od oryginału, ale, żebym ja ją obejrzał w całości i bez refluksu, powinna się (jako minimum) trzymać stosu.

P.S. Ty, jako wielbiciel uniwersamu startreka, gdzie gran sensu przypada na circa dwadzieścia-trzydzieści godzin akcji, w zasadzie powinieneś być zachwycony serialem …             
[;-)] 


4
Hyde Park / LEM, „LALKA”, KSIĄŻKA VS NOWY SERIAL NETFLIXA.
« dnia: Września 21, 2026, 08:43:33 pm »
 
LEM, „LALKA”, KSIĄŻKA VS NOWY SERIAL NETFLIXA.

Najpierw cytat z „Tako rzecze Lem” str. 454

„Czytałem niedawno książkę Tokarczuk o Lalce. To jest nie tylko mowa-trawa, ale również dowód na to, że autorka studiowała psychologię w ubiegłych wiekach. Lalka to piękna książka o miłości, która z Hymnem o Perle ma tyle wspólnego, że Izabela Łęcka mogła nosić sznur pereł. Innych związków nie widzę. Książka ta zirytowała mnie tak, że więcej niż połowy nie uczytałem. Nie wykluczam, że na ostatnich stronach mogły się w niej znaleźć jakiś mądrości, ale wątpię, bo to jest dobre dla dziesięcioletnich dzieci, ale nie dla mnie. Tokarczuk do tego stopnia obraziła mój rozum, że chciałem napisać polemikę, ale uznałem, że gra jest niewarta świeczki, bo musiałbym jej książkę doczytać do końca.
   Będąc w Wiedniu, chyba z dziesięć razy przeczytałem tę powieść Prusa, bo jest w niej wiele wspaniałego mięsa - narracyjnego i psychologicznego. Okupacja rosyjska w Kongresówce jest w Lalce pokazana bardzo cienko, by nie rzec, że zasmarowana szminką. Nie wiadomo wszak, dlaczego Wokulski miał czerwone ręce i jak sobie je odmroził na Syberii. Niejasne jest, nie tylko zresztą z powodów cenzuralnych, w jaki sposób doszedł on do tak wielkiego majątku (na dostawach na pewno nie można się było w czysty sposób takiej fortuny dorobić). Suzin to postać nieprawdopodobna. Przy nim już nawet Geist jest bardziej realistyczny. A mimo to całość jest znakomita, (…).”

*
Serial Netflixa jest adaptacją, w porównaniu do książki wiele elementów zostało zmienionych, i to znacząco.
To absolutnie nie jest zarzut, adaptacja co do zasady może być praktycznie dowolnie odległa od oryginału, ale powinna się kierować jakąś wewnętrzną logiką - jeżeli nie ma być pure-nonsensową komedią, w której facet, w jednej scenie rozjechany walcem, w następnej scenie okazuje się być fabrycznie nowy, nienaruszony.
Ale w takiej adaptacji Wokulskiego powinien zagrać avatar Leslie Nielsena.
Nic w serialu Netflixa nie wskazuje na to, żeby to miała być komedia, bo nie ma tam nic śmiesznego, jest za to nieograniczona ilość nonsensów, z których, w tej części, przez którą przebrnąłem, najbardziej zniesmaczyła mnie licytacja kamienicy Łęckich.

W książce sytuacja wyglądała tak: Łęcki miał około 60 000 rubli długów i kamienicę wartą również około 60 000 rubli. Gdyby nie interwencja Wokulskiego, to Łęcki wyszedłby na zero.
Wokulski, poprzez Szlangbauma, podbił cenę do 90 000 rubli, robiąc Łęckiemu prezent w wysokości 30 000 rubli, na czym jednak nie stracił, bo wkrótce potem sprzedał kamienicę za 100 000 rubli Krzeszowskiej. Jeśli założymy, że pomiędzy kupnem a sprzedażą minęło mniej więcej pół roku, to Wokulski wygenerował na tej transakcji dwadzieścia procent zysku w skali roku.

Natomiast w filmie cena wywoławcza kamienicy to 45 000 rubli, co wskazuje, że szacowana wartość była chyba zbliżona do książkowej, czyli do kwoty 60 000 rubli, po czym w wyniku licytacji, w której biorą udział rozmaici tajemniczy ludzie, Szlangbaum kupuje w imieniu Wokulskiego kamienicę za 155 000 rubli, czyli ponad połowę kwoty, którą Wokulski przywiózł z wojny, po czym Rzecki depeszuje do Wokulskiego „Katastrofa”.
W dodatku okazuje się, że nawet ta kwota nie pokrywa długów Łęckiego, które były o 20 000 rubli wyższe.   

No, powściągając język, powiem tyle, że tę scenę wykreowali ekonomiczni analfabeci dla innych ekonomicznych analfabetów.
W książce Wokulski poinstruował Szlangbauma, że chce wywindować cenę za kamienicę do 90 000 rubli i tak się stało.
Czy już wtedy wiedział, albo chociaż spodziewał się, że Krzeszowska kupi kamienicę za 100 000 rubli, a on na tej transakcji zarobi 10 000 rubli, tego nie wiemy, a przynajmniej ja nie kojarzę takiej informacji.
Ale w najgorszym wariancie Wokulski zrobiłby Łęckiemu prezent w wysokości 30 000 rubli, czyli 10% tego, co przywiózł z wojny.

W serialu Wokulski najwyraźniej udzielił Szlangbaumowi instrukcji licytowania do skutku, czyli nabycia kamienicy literalnie „za wszelką cenę”.
Przy czym nie wiadomo, skąd się wzięli ludzie, którzy kamienicę, wartą circa 60 000 rubli, licytowali do wysokości 150 000.
Wiadomo, że żeby przystąpić do licytacji, trzeba było wpłacić wadium.
W książce Szlangbaum mówi, że podstawi jakiś licytantów Żydów i jakiegoś Polaka, któremu jednak „nie wolno dawać wadium do ręki”.
Zakładając, że wadium wynosiło 10% ceny wywoławczej, żeby licytować, należało wpłacić 4 500 rubli.
A przypomnę, że Wokulski pojechał na wojnę, zabierając całą gotówkę, dorobek dwóch pokoleń Minclów, czyli 30 000 rubli.
I gdyby Szlangbaum nie zaoferował 155 000 rubli, to człowiek, który przed nim zaoferował 150 000 rubli, a potem nie zapłacił tej kwoty, straciłby wadium w wysokości (prawdopodobnie) 4 500 rubli.
Jednak w serialu, który analfabeci ekonomiczni podarowali analfabetom ekonomicznym, jacyś licytanci co chwila dorzucają do ceny po 5 000 rubli, bo mają taki kaprys.
Najwyraźniej nie obawiają się przepadku wadium.
Może w dalszej części serialu wyjaśniono, że arystokraci przekupili Szlangbauma, żeby wykończyć Wokulskiego, ale ja już nie mam siły oglądać dalej.


5
Lemosfera / Źródła do Lem Knowledge Graph
« dnia: Września 06, 2026, 11:33:28 pm »
Ten list otwarty, podpisany przez Lema, zapamiętałem głównie albo wyłącznie z tego powodu że był absurdalny. W peerelu mawiano (zazwyczaj komentując absurdy tzw. gospodarki centralnie planowanej) „Mrożek by tego nie wymyślił”.

Wg Wikipedii
https://pl.wikipedia.org/wiki/S%C5%82awomir_Mro%C5%BCek

Mrożek wrócił do Polski w 1996 roku, więc nie miał okazji do podjęcia decyzji, czy podpisać list w sprawie McDonalda w Krakowie, czy nie.

Ale tak czy owak, to ciekawostka, drobiazg, nawet nie trzeciorzędny, ale siódmo- lub ósmorzędny.

*
Natomiast, o czym pisałem już kilkakrotnie na Forum, Władysław Kapuściński został wymieniony w indeksie biografii Lema, napisanej przez Agnieszkę Gajewską, prawie tyle samo razy co Mrożek i Kandel (odpowiednio 21, 22, 24 razy).

Czy naprawdę ciebie, Lemologu, nie interesuje treść tej korespondencji pomiędzy Lemem a Władysławem Kapuścińskim?

*
A co z korespondencją Lema ze Stanisławem Ulamem?

Tego nazwiska nie ma ani w indeksie biografii Gajewskiej, ani w indeksie biografii Orlińskiego.

Jednak w liście do Ursuli K. Le Guin, datowanym „Wiedeń, 10 września 1984 r.” Lem napisał:

„Tymczasem w wieku siedemdziesięciu lat na zawał serca umarł kolega, z którym korespondowałem – prof. Stanisław Ulam, matematyk, który brał udział w Projekcie Manhattan. (Wdowa napisała do mnie, a jej list trafił na poste restante, tak samo jak Twój, gdy przebywałem w szpitalu, a potem w Polsce).”

Ulam, starszy od Lema o dwanaście lat, urodził się we Lwowie w 1909 roku i, z przerwami, mieszkał w tym mieście do 1933 roku. [Lem się pomylił, Ulam zmarł w wieku siedemdziesięciu pięciu lat (1909-1984)].

Korespondencja z Ulamem jest potencjalnie co najmniej równie ciekawa, jak ta z Kapuścińskim, może ciekawsza.

I co z tą korespondencją z Ulamem?

Zaginęła?

Zemek ją przegapił, porządkując archiwum?

Czy też Tomasz Lem ją utajnił?

Dlaczego?

Odpowiednio dociekliwi badacze mogliby dotrzeć do spadkobierców Ulama i opublikować przynajmniej fragmenty.

Oba zbiory korespondencji są bez wątpienia o wiele ważniejsze i ciekawsze dla pogłębienia wiedzy o życiu i twórczości Lema, niż ewentualne odszukanie jakiegoś, nieznanego dotąd, wczesnego opowiadania, czy wywiadu udzielonego przez Lema.



6
Lemosfera / ŹRÓDŁA do: Lem Knowledge Graph
« dnia: Września 06, 2026, 01:34:06 am »

Czy list otwarty, podpisany przez Lema, należy zaliczyć do kategorii „wszelkich innych tekstów Lema”?

https://forum.lem.pl/index.php?topic=2402.msg105140#msg105140

Ja mam wątpliwości, ale niech to rozstrzygną twórcy „Lem Knowledge Graph”.  (Chyba że znają ten list i już podjęli decyzję).

Wskazuję jednak przy tej sposobności, że istnieją dwa zbiory tekstów Lema, to znaczy jego korespondencja z Władysławem Kapuścińskim i ze Stanisławem Ulamem, które, z nieznanych powodów, nie zostały wydane.

Niestety, maziek żyje wiecznie skulony ze strachu przed Zemkiem, zapewne z obawy, żeby mu Zemek nie odebrał jakże prestiżowego stanowiska podadministratorzego tutejszego Forum.
Tak skulony, z ogonem owiniętym wokół kostek, obawiał się nawet przypomnieć Zemkowi, że ten nie odpowiedział na maila, dotyczącego w.w. korespondencji.

Może ty, Lemologu, spróbujesz uzyskać od Zemka, albo od samego Tomasza Lema, wyjaśnienie, czemu te dwa zbiory korespondencji Lema nie zostały dotychczas wydane?


P.S.

"Prezentacja - w ramach VI Kongresu Futurologicznego (https://kongres.pffn.org.pl/):
Panel: Lem Knowledge Graph, czyli wszystko, co chcielibyście wiedzieć o Lemie w jednym miejscu
Niedziela 13.09.2026, 10:00–10:45, miejsce: Kraków, Rynek Główny 20, Pałac Potockich."

No, właśnie nie wszystko – ja chciałbym poznać te dwa tomy korespondencji.
I sądzę, że by się nieźle sprzedawały.
(Lepiej niż koszulki z Konfucjuszem, Monteskiuszem i resztą. A może nawet lepiej niż kubki z kotkami?).
 

C.


7
Lemosfera / Korespondencja Lema ze St. Ulamem i z Wł. Kapuścińskim
« dnia: Września 06, 2026, 01:29:15 am »
Poniższy post został zainspirowany informacją Lemologa o „Lem Knowledge Graph”.

https://forum.lem.pl/index.php?topic=2411.msg105109#msg105109
 
„W ostatnich kilku dziesięcioleciach prowadzone były prace nad tworzeniem katalogów i baz informacji o publikacjach Stanisława Lema.
„Lem Knowledge Graph” to najnowszy tego rodzaju projekt.
Docelowo, baza będzie gromadzić informacje bibliograficzne o możliwie wszystkich wydaniach światowych powieści, opowiadań, wierszy, esejów, wywiadów i wszelkich innych tekstów Lema, a także informacje o adaptacjach
.”

*
W 1994 roku Lem podpisał protest przeciwko pierwszej restauracji McDonald w „ścisłym centrum historycznym Krakowa”.

Pamiętam, że informację o tym zamieściła Gazeta Wyborcza. Jej archiwum cyfrowe podobno zaczyna się od 1993 roku, ale nie udało mi się znaleźć w tym archiwum informacji o proteście.

Poniżej wynik wyszukiwania w Google frazy:
„Rok 1994 McDonald na rynku krakowskim protest”

https://www.google.com/search?q=Rok+1994+McDonald+na+rynku+krakowskim+protest+&sca_esv=1a6a5330f1d22c21&sxsrf=APpeQntAk4nFI2Kn4x8YOljJpNRsbgGNaA%3A1788625443729&ei=I0KcasuGLJ-nwPAPp5f10Ak&biw=1280&bih=607&ved=2ahUKEwiLpNaB7deWAxWfExAIHadLHZoQ4dUDegQIBhAM&uact=5&oq=Rok+1994+McDonald+na+rynku+krakowskim+protest+&gs_lp=Egxnd3Mtd2l6LXNlcnAiLlJvayAxOTk0IE1jRG9uYWxkIG5hIHJ5bmt1IGtyYWtvd3NraW0gcHJvdGVzdCAyBRAAGO8FMgUQABjvBTIFEAAY7wUyBRAAGO8FMgUQABjvBUjEa1D7DVjJUHABeACQAQCYAZoBoAHpDKoBBDAuMTK4AQPIAQD4AQGYAgugApELwgIIEAAY7wUYsAPCAgQQIRgKwgIIEAAYgAQYogTCAgUQIRifBcICCBAAGIkFGKIEmAMAiAYBkAYDkgcEMS4xMKAHtiyyBwQwLjEwuAeMC8IHBzAuNC42LjHIByqACAE&sclient=gws-wiz-serp

W 1994 roku w Krakowie wybuchł głośny protest przeciwko planom otwarcia oraz działalności pierwszej w mieście restauracji sieci McDonald’s w ścisłym centrum historycznym (ostatecznie lokal powstał przy ul. Floriańskiej 55, tuż obok Rynku Głównego).
Sprzeciw miał charakter zarówno ulicznych manifestacji aktywistów, jak i formalnego oporu krakowskich elit intelektualnych oraz organizacji ekologicznych.
Kluczowe elementy protestu z 1994 roku:
•   List otwarty krakowskich elit: Polski Klub Ekologiczny (PKE) zainicjował głośny list otwarty w obronie zabytkowego centrum Krakowa przed „komercjalizacją i napływem zachodniej masowej pseudokultury”. Podpisali go wybitni przedstawiciele nauki, kultury i sztuki związani z Krakowem.
•   Protesty uliczne: Aktywiści z organizacji ekologicznych, w tym z Federacji Zielonych, organizowali pod lokalem bezpośrednie manifestacje.
•   Główne zarzuty protestujących:
o   Niszczenie tradycji i estetyki: Uważano, że krzykliwe logo i masowy charakter amerykańskiego fast foodu bezczeszczą zabytkową przestrzeń Rynku i Drogi Królewskiej.
o   Zanieczyszczenie środowiska i zapachy: Obawiano się, że starówka zostanie zalana jednorazowymi opakowaniami, a powietrze wokół Rynku zanieczyści zapach smażonego tłuszczu i frytek.
o   Krytyka globalizacji: Sprzeciwiano się bezkrytycznemu zastępowaniu polskiej tradycji kulinarnej tanizną z Ameryki.

Znane cytaty i opinie z tamtego okresu (zebrane m.in. w piśmie Zielone Brygady):
•   Jan Nowicki (aktor): „Jako konsument uważam, że wpuszczenie tak żałosnej pod względem smaku restauracji jak McDonald's na Rynek Główny w Krakowie jest niedopuszczalne... Ogólnie amerykańskie jedzenie jest okropne”.
•   Zbylut Grzywacz (malarz): Porównał obecność sieciówki na ul. Floriańskiej do „wbijania chamskiego gwoździa w delikatne piękno Rynku Głównego”.
•   Andrzej Mleczko (rysownik): W swoim ironicznym stylu stwierdził, że skoro proces już ruszył, to „McDonald's powinien mieć swoją restaurację na Wawelu, z wielkim neonem na wieży Katedry. Może wtedy ktoś zrozumie, że Rynek w Krakowie to nie Disneyland”.
Pomimo silnego oporu społecznego i sprzeciwu Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, ówczesne władze miasta nie zdecydowały się na zablokowanie inwestycji. Pierwszy krakowski McDonald’s powstał (za sprawą franczyzy m.in. rajdowca Rafała Sonika) i przez kolejne dekady wpisał się w krajobraz ulicy Floriańskiej, stając się jednym z najpopularniejszych punktów orientacyjnych dla młodzieży i turystów.

*
Pod linkiem do Zielonych Brygad
http://zb.eco.pl/gb/22/mcdonald.htm

zacytowano jeszcze wypowiedzi Adama Bujaka, Stanisława Łojasiewicza i Janusza Bogdanowicza.

Adam Bujak - a photographer: I'm surprised that an American beanery has the impudence to intrude on the Main Market in the Old Town of Cracow... It's a horrible vista to see the Main Market, which is the visiting card of Cracow, spoilt with the stink of oil and chips.

Stanisław Łojasiewicz - a professor in the Jagiellonian University: In my and my friends' opinion some historical, cultural and architectural traditions should be respected. It is not true, as some people say, that McDonald's in Florianska Street is not an eyesore. I think that their advertising is too gaudy.

Janusz Bogdanowicz - a professor in Cracow Polytechnic: McDonald's in the very centre of old Cracow is unacceptable. The centre, which is a parlour and site of contemplation, would change its character. A parlour should have its own style. You put a piano, not a jukebox, into a parlour.

*
Lem nie został wymieniony, ale sądzę, że pamiętam dobrze, że Lem podpisał „List otwarty krakowskich elit”, że znalazł się wśród „wybitnych przedstawicieli nauki, kultury i sztuki związanych z Krakowem”, którzy podpisali list.

(Nawiasem tylko dodam, że list mnie rozbawił. Wśród sygnatariuszy było sporo osób dość zamożnych, uważałem, że powinni wynająć lokal w pobliżu McDonalda i sprzedawać tam kanapki z łososiem na zdrowym, ciemnym pieczywie, kanapki o wadze Big Maca i co najmniej o dwadzieścia groszy tańsze. Powinni najpierw zawstydzić McDonalda, a potem wykończyć go ekonomicznie. [:-)])

Dalszy komentarz w zalinkowanym na początku wątku, założonym przez Lemologa.




8
Hyde Park / „Wysyłamy twojego syna na front!”
« dnia: Sierpnia 08, 2026, 06:50:40 pm »

Żeby nie było wątpliwości: jestem jednoznacznym zwolennikiem tego, żeby Polska pomagała Ukrainie w wojnie z Rosją, Ukrainie takiej, jaka jest, z tego prostego powodu, że Ukraina walczy o siebie, ale jednocześnie zasłania Polskę i nie tylko Polskę, także kraje bałtyckie i wszystkie państwa, będące potencjalnymi celami ataku Rosji.

Ale to nie jest wątek o pomaganiu Ukrainie, tylko o poborze.

A (niektórych) poborowych na Ukrainie traktuje się tak:

*
https://wyborcza.pl/7,75399,32953902,jamy-oddzialy-zaporowe-pobicia-ukraina-ma-problem-z-kolejna.html

Jamy karne, oddziały zaporowe, pobicia. Ukraina ma problem z kolejną jednostką

06.08.2026 Piotr Andrusieczko
Po wstrząsającym materiale dziennikarskim dotyczącym przypadków łamania prawa w 225. Pułku Szturmowym ukraińskie dowództwo obiecuje kontrolę.
Korespondencja z Kijowa
30 lipca ukraiński portal Texty.org opublikował materiał Anny Kaljużnej o licznych przypadkach łamania prawa w 225. Pułku Szturmowym w latach 2025-2026. Sam pułk powstał kilka lat temu z inicjatywy gen. Ołeksandra Syrskiego, który od 8 lutego 2024 r. do 21 lipca 2026 r. był naczelnym dowódcą Sił Zbrojnych Ukrainy (SZU). Uznawany jest za doborową jednostkę - walczył m.in. pod Kurskiem.
Już wcześniej w ukraińskich mediach i sieciach społecznościowych można było zetknąć się z krytycznymi opiniami dotyczącymi funkcjonowania niektórych oddziałów szturmowych pułku.
Jamy, oddziały zaporowe i rozstrzelania w 225. Pułku
Dziennikarce udało się dotrzeć do świadków, którzy potwierdzili, że w pułku stosowana była praktyka więzienia „winnych" żołnierzy w tzw. jamach. Zdarzały się przypadki przywiązywania żołnierzy do tzw. drzewa prawdy i bicia ich.
Do tego, między szturmami, żołnierze byli przetrzymywani bez broni w warunkach przypominających więzienie.

Co więcej, dziennikarka ustaliła, że w trakcie działań szturmowych, żołnierzom grożono rozstrzelaniem za niewykonanie rozkazów i rzeczywiście do tego dochodziło. Tym samym mowa jest faktycznie o stosowaniu tzw. oddziałów zaporowych,  które rozmieszczone w tyłach grup szturmujących mają zapobiegać wycofaniu się lub ucieczce żołnierzy.[bold mój – C.]

Ukraina informowała o wykorzystywaniu tego typu oddziałów „dyscyplinujących" przez stronę rosyjską, mieli się tym zajmować między innymi tzw. kadyrowcy, czyli oddziały wysłane na wojnę przez czeczeńskiego przywódcę Ramzana Kadyrowa.
W materiale opublikowanym przez Texty.org, przedstawiono nagranie audio, na którym osoba o głosie przypominającym głos dowódcy pułku Oleha Szyrjajewa wydaje rozkaz otwarcia ognia w kierunku żołnierzy opuszczających pozycje bez rozkazu oraz oświadcza, że w takich okolicznościach „nie ma żadnych swoich".
- Dowódcy, uwaga. Przypominam w sprawie "swoich": nie ma żadnych "swoich" – słychać na nagraniu.  - Wszystko, co się porusza, to wróg. Wszyscy, którzy uciekają z pozycji, dezerterzy, to też wróg. Trzymajcie się tej zasady. Zarówno wobec „swoich", jak i tych, którzy uciekają bez zezwolenia. I, kurwa, trzymajcie pozycje, bo w przeciwnym razie można się wycofywać aż do Kijowa. Dlatego nie wycofywać się, kurwa.

Dowódca 225. Pułku: Mówiłem o przebranych Rosjanach [bold mój – C.]

Dowódca 225. Pułku w komentarzu dla Texty.org stwierdził, że jego słowa nie oznaczały rozkazu strzelania do swoich żołnierzy, a dotyczyły „zasad przemieszczania się różnych jednostek wojskowych oraz sposobów koordynacji w celu rozpoznania własnych żołnierzy". Według niego, chodziło o to, że przebrani Rosjanie mogli podszywać się pod ukraińskich żołnierzy.
W pułku zaprzeczono również informacjom przekazywanym przez bliskich żołnierzy z jednej z brygad obrony terytorialnych (TrO) walczącej jesienią 2025 roku w obwodzie zaporoskim, że dowódca 225. Pułku wydał rozkaz strzelania do swoich.
Żaden żołnierz TrO nie ucierpiał w wyniku tzw. friendly fire. Dlatego wszelkie oświadczenia dotyczące oddziałów zagrodowych są niezgodne z rzeczywistością
– czytamy w komunikacie opublikowanym przez 225. Pułk 29 lipca.
Mychajło Drapaty zleca kontrolę w 225. Pułku

4 sierpnia Kaljużna poinformowała na Facebooku, że nowy głównodowodzący ukraińskiej armii gen. Mychajło Drapaty polecił przeprowadzenie kontroli w 225. Pułku Szturmowym. Dziennikarka otrzymała pismo w tej sprawie od Dowództwa ds. Komunikacji SZU. Wynika z niego, że zbadane zostanie, czy dowództwo pułku rzeczywiście wydawało rozkazy rozbrajania żołnierzy i strzelania do nich w przypadku wycofywania się, a także przypadki przemocy wobec podwładnych.

(…)
Czarna seria w armii Ukrainy

Sprawa 225. Pułku to kolejny przypadek nieprawidłowości i przemocy w ukraińskiej armii. W połowie lipca zatrzymano w Kijowie dowódcę 155. Brygady, który nakazał swoim żołnierzom porwanie i egzekucję w jednej z wsi w obwodzie kijowskim.
 
W połowie roku ujawniono liczne patologie, w tym przypadki bicia i tortur rekrutów przez przełożonych, w 425. Samodzielnym Pułku Szturmowym "Skała".

W kwietniu wybuchł skandal w 14. Brygadzie, po tym, jak żona jednego z żołnierzy opublikowała w sieci zdjęcie męża i jego towarzyszy walczących na froncie. Na fotografiach widać było, że są zagłodzeni. W poście oskarżyła dowództwo o pozostawienie żołnierzy na pastwę losu. [Pisałem o tym poprzednio – C.]

Jak doniósł 26 lipca portal Ukraińska Prawda, gen. Drapaty wstrzymał nabór i transfery żołnierzy do pułków szturmowych

*
Jedynym znanym mi politykiem ukraińskim, który, obejmując w styczniu br. stanowisko ministra obrony, otwarcie mówił o tym, że dwa miliony ukraińskich mężczyzn uchyla się od poboru, był Mychajło Fedorow.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Mychaj%C5%82o_Fedorow
https://en.wikipedia.org/wiki/Mykhailo_Fedorov

17 lipca br. Fedorow został odwołany ze stanowiska.

*
Również 6 sierpnia ukazał się wywiad z Przemysławem Krychem.

https://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,32941690,w-ukrainie-nowoczesnej-wojny-uczy-sie-caly-swiat-amerykanie.html

W Ukrainie nowoczesnej wojny uczy się cały świat: Amerykanie, Koreańczycy, Duńczycy, nawet Katarczycy. Tylko nie my

06.08.2026 Jarosław Kurski
 
Ukraińcy darowali nam cztery lata, a myśmy je zmarnowali. Zresztą nie tylko my, cała Europa. Tylko że inni już się budzą, a my nadal śpimy - mówi Przemysław Krych, inwestor w sektorze obronnym.
JAROSŁAW KURSKI: Był pan w Kijowie i wizytował ukraińskie zakłady zbrojeniowe. Po co pan tam pojechał i jakie wypływają z tego wnioski?
PRZEMYSŁAW KRYCH, inwestor w sektorze obronnym (więcej na końcu tekstu): Dzisiaj nikt już nie pyta „po co?". Dziś jeżdżą tam wszyscy racjonalnie myślący przedstawiciele biznesu. Nie odkrywam Ameryki, formując tezę, że wojna na Ukrainie wpływa nie tylko na to, co się dzieje w tym kraju, nie tylko na to, co się dzieje w Europie – jej zasięg jest globalny. Ukraina jest największym laboratorium współczesnego pola walki. Od ponad czterech, a w zasadzie od 12 lat stawia się największemu bandycie na tym globie. Kijów obronił suwerenność i to już jest sukces sam w sobie. Ta wojna bardzo dużo Putina kosztuje.
Dlatego w Kijowie w hotelu Intercontinental słychać wszystkie języki świata. Przedstawiciele krajów wysokorozwiniętych siedzą dziś w oślej ławce i uczą się od Ukraińców, jak prowadzić współczesną wojnę.
Także Amerykanie?
– Też, choć najpierw Trump się odgrażał, że „niczego od Zełenskiego nie potrzebuje", ale, jak widać, szybko zmienił zdanie. Siedzą w Kijowie przedstawiciele krajów Zatoki Perskiej, dla których to amerykańskie bazy miały być gwarancją bezpieczeństwa, a stały się gwarancja tego, że kraje te są celem dla Iranu. Widziałem ludzi z Kataru, z Bahrajnu, ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Są też Duńczycy, Koreańczycy, Tajwańczycy, cały świat…
A język polski słychać?
– No właśnie w tym problem, że nie słychać albo słabo słychać.
Jak pan się tam znalazł?
– Jestem inwestorem w sektorze obronnym. Pojechałem zobaczyć, co ukraiński przemysł ma do zaoferowania. Zaprosił mnie Aleksander Kamyszyn, doradca prezydenta Zełenskiego i były minister przemysłu strategicznego i obronnego. Widziałem, jak w warunkach wojennych produkuje się broń, jak zorganizowana jest produkcja, jak rozwijana jest technologia i jak wygląda zabezpieczenie ciągłości produkcji przed wrogim atakiem.
(…)
Kamyszyn mi powiedział, że jestem pierwszym przedstawicielem polskiego przemysłu obronnego, który przyjechał, żeby tego rodzaju program zapoznawczy zrealizować.
Że co?
– Nie było tam nikogo z Polskiej Grupy Zbrojeniowej czy jakiegokolwiek innego przedsiębiorstwa produkującego lub aspirującego do tego, żeby produkować uzbrojenie. To było szokujące. Myślałem, że będę ostatni w kolejce, a okazało się, że jestem pierwszy. [bold mój – C.]
(…)

*
Doktor nauk medycznych Władek K.-K. jest tak zajęty wyrywaniem 5,5% PKB dla kolegów rolników, że najwyraźniej nie ma czasu, żeby zorganizować uczenie się od Ukraińców.

Jeśli dojdzie do wojny, za cynizm, pazerność i głupotę Władka zapłacą polscy poborowi.

Ci, którzy nie zdążą wyjechać.


9
Hyde Park / Czy narkotyki powinny być legalne?
« dnia: Lipca 26, 2026, 10:07:22 am »
Chodzi mi o to, czy akceptujesz porządek prawny RP bezwarunkowo w ogóle hic et nunc - jako zbiór wszystkich przepisów obecnie obowiązujących w RP. Pomimo że tego że częścią przepisów się zgadzasz, a z częścią nie (uważając jedne za słuszne, celowe, etyczne - a inne wręcz przeciwnie). Innymi słowy, czy pomimo wspomnianych zastrzeżeń do rolników i in. jesteś praworządny, czy nie.

Bardzo dziwne pytanie, ale spróbuję udzielić odpowiedzi.

W RP w ogóle nie ma porządku prawnego.

Zachodzi zasadniczy nieporządek prawny, w tym sensie, że artykuł 32 Konstytucji stanowi iż

Art. 32.
1.   Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
2.   Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.

ale kolejne rządy traktują obywateli nierówno, niejednakowo, w szczególności od pewnych grup zawodowych pobierają gigantyczne kwoty podatków, które następnie przekazują rolnikom i górnikom.

Ponadto rządy tolerują fikcję B2B, która, jak doskonale wiesz, polega na tym, że człowiek siedzi w biurze i robi to samo, co koledzy przy sąsiednich biurkach na etatach, ale ponieważ jest przedsiębiorcą, a w zasadzie to nawet przedsiębiorstwem, świadczącym rzekomo usługi na rzecz drugiego przedsiębiorstwa, płaci o wiele niższe podatki.

Najbardziej rażącym przypadkiem są lekarze.
Czy lekarz będący na etacie leczy pacjenta inaczej niż lekarz będący na kontrakcie B2B ze szpitalem?
Oczywiście nie.
 
(Pomijam tutaj skądinąd niebagatelny problem taki, że lekarz na kontrakcie B2B może pracować i 300 godzin w miesiącu, i w związku z tym może być bardziej zmęczony i popełniać więcej błędów, niż lekarz na etacie.
Przy okazji tylko wskażę, że lekarze na kontraktach B2B, to głęboka patologia i przejaw cynizmu kolejnych rządów, bo za brak kamizelki odblaskowej w samochodzie możesz dostać mandat, ale chirurg operujący w trzydziestej godzinie dyżuru, jeśli nie jest na etacie, może sobie dłubać w pacjencie bez problemu, choć na zdrowy rozum powinien zostać aresztowany za narażenie pacjenta na śmiertelne niebezpieczeństwo wynikające z podwyższonego ryzyka błędu.)

Generalnie, kolejne rządy łamią konstytucję i przekierowują ogromne strumienie finansowe od nieuprzywilejowanych/dyskryminowanych grup podatników do beneficjentów nierównego traktowania.
Więc już chociażby tylko z tych powodów absolutnie nie akceptuję porządku prawnego RP.
Takie jest moje stanowisko z punktu widzenia filozofii politycznej.

*
Natomiast w praktyce skrupulatnie płacę podatki i generalnie przestrzegam prawa, takiego jakie jest.
 
Okazjonalnie mogło się zdarzyć, że w ciągu dnia, przy dobrej pogodzie i małym ruchu, mogłem jechać samochodem odrobinę szybciej niż nakazywały przepisy.
Ale to nie był protest przeciwko dopłatom do górników i rolników, itd., tylko wydawało mi się, że mieści się to w granicach rozsądku, biorąc pod uwagę, że dokładnie ten sam limit prędkości obowiązuje w nocy i przy ulewnym deszczu.
(Więc albo należałoby go trochę obniżyć dla złych/trudnych warunków, albo podwyższyć dla dobrych i ja tą niekonsekwencję w przepisach czasami nieznacznie koryguję.)

10
Hyde Park / Czy narkotyki powinny być legalne?
« dnia: Lipca 20, 2026, 08:53:15 pm »
Zawieszając na moment Twoje pytanie gdyż chciałbym choćby w jakimś ułamku dotrzeć do wzajemnego zrozumienia - rozumiem, że nie zgadzasz się z prawem obowiązującym w Polsce?

„Zgadzanie się” albo „nie zgadzanie się” z czymś, to jest bardzo nieostra kategoria.
Może być np. tak, że kupujesz nowy samochód i chcesz zielony, ale twoja żona się nie zgadza bo woli czerwony.
No i negocjujecie kolor.
Albo nie negocjujecie, bo to ona decyduje, więc kupujesz czerwony, chociaż nie zgadzasz się z jej decyzją.

Pytanie, czy ja „się zgadzam” z [całym] obowiązującym prawem w Polsce jest absurdalne.
W Polsce obowiązuje około 1600-1700 ustaw.
Pytasz o wszystkie??!!

Przykładowo mogę podać, że kodeks drogowy jest raczej dobrze skonstruowany, być może dałoby się tam coś poprawić, ale (przynajmniej na szybko) nie przychodzą mi do głowy rozwiązania, które warto by wprowadzić, żeby poruszanie się po Polsce było bardziej sprawne i bardziej bezpieczne - i to jednocześnie.

W tym sensie „zgadzam się” z ustawą kodeks drogowy.

Natomiast, o czym pisałem, wyrywanie z budżetu kilkudziesięciu miliardów złotych rocznie przez rolników jest absolutnie nieetyczne i niezgodne z Konstytucją.
Ponieważ Polska jest krajem do pewnego stopnia skorumpowanym, ta grupa zawodowa jest w stanie wyrywać pieniądze - jak napisała red. Solska, rolnicy wyrywają średnio 60 000 zł rocznie na gospodarstwo.
Ja się z tym wyrywaniem bardzo zdecydowanie „nie zgadzam”.

Masz dwa przykłady.

Finansowanie rolnictwa jest prawie na pewno objęte więcej niż jedną ustawą, ale i tak zostaje
ca 1595-1695 ustaw.
Chyba nie oczekujesz, że się odniosę do wszystkich?

Mogę się odnieść do jakiejś konkretnej, czy do konkretnego rozwiązania i stwierdzić, czy w mojej ocenie jest to, po pierwsze, zgodnie z Konstytucją, a, po drugie, czy jest zgodne z moim  spójnym systemem wartości.

Konstytucja nie jest do końca zgodna z moim systemem wartości.
Ale na razie mamy taki dość podstawowy problem, że w Konstytucji zapisano Art. 32, cytowany poprzednio, a pomimo to część obywateli wyrywa gigantyczne dotacje kosztem pozostałej części obywateli.

11
Organizacja forum / Odp: [Sprawy dotyczące funkcjonowania forum]
« dnia: Lipca 19, 2026, 03:28:47 pm »
A czemu w Forum tak tryby zgrzytają?
Albo 503, albo sesja wygasła – po 30 sekundach.
Ekran bywa jakiś dziwny, coś wystaje zza szablonu Forum?     

12
Hyde Park / Czy narkotyki powinny być legalne?
« dnia: Lipca 19, 2026, 03:24:28 pm »
To nie jest odpowiedź na moje pytanie. Ja nie pytam teoretycznie tylko konkretnie - czyją Ty decyzję w kwestii podatków byś uznał (lub uznajesz) bezwarunkowo za właściwą i to nie jest żadna filozofia tylko pytanie wprost do Ciebie, bo albo istnieje taki organ decyzyjny (osoba, organizacja), z którego decyzją byś się bezwarunkowo zgodził, albo nie ma takiego organu wg Ciebie. Chodzi mi o Twoją opinię - stan faktyczny teraźniejszy - a nie o teoretyczną dyskusję z obszaru  filozofii politycznej.

Dziwne pytanie, ale odpowiadam:
bezwarunkowo to członkowie sekty słuchają swojego guru.
Ja ważne decyzje władz państwowych analizuję.
A ty, czyje decyzje bezwarunkowo uznajesz za zawsze słuszne?


13
Hyde Park / Czy narkotyki powinny być legalne?
« dnia: Lipca 19, 2026, 07:47:07 am »
Kto ma zdecydować, w kwestii wydatkowania zebranego podatku, jaki cel jest etyczny? Ty konkretnie: czyją decyzję w takiej sprawie byś uznał za właściwą?

To jest potencjalnie dyskusja z obszaru filozofii politycznej.

Nie chodzi o to, kto ma dekretować, co jest słuszne, ale jakie kryteria oceny decyzji powinny być stosowane, od jakich wartości wychodzimy.

Teoretycznie, w pewnych sprawach, w zakresie zgodności z Konstytucją, mógłby się wypowiadać Trybunał Konstytucyjny.
Ale jakoś nikt nie wpadł na to, żeby (przed 2016 rokiem) zaskarżyć gigantyczne dopłaty do rolników i górników jako niezgodne z konstytucyjną zasadą równości obywateli.

Art. 32.
1.   Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
2.   Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym [bold mój - C.] z jakiejkolwiek przyczyny.

Wszyscy są równi, ale górnicy i rolnicy są (znacznie) równiejsi.

Jednak nikt tego nie zaskarżył, a potem pis zdemontował Trybunał.


14
Lemosfera / Korespondencja Lema ze St. Ulamem i z Wł. Kapuścińskim
« dnia: Lipca 12, 2026, 10:24:43 am »
„Potykamy się o kretowiska”

Mnie osobiście to się akurat nie przydarzyło, ale myśl jest głęboka … musi być, skoro powiedział to Konfucjusz, a zapisał, na koszulce, W.Z.
Koszulki, ze zdjęciem Fucia, (a w limitowanej serii z jego autografem), można kupić na stronie allegoria.
 
https://allegoria.pl/produkt/koszulka-unisex-konfucjusz-potykamy-sie-o-kretowiska/

Kasa non olet, rzecz jasna, ale korespondencja Lema z Ulamem (a nawet i z Władysławem Kapuścińskim) też by się sprzedawała. Może nawet lepiej niż koszulki z Fuciem?


*     
Dla porządku dodaję, że pełna wersja tej platynowej myśli brzmi „Potykamy się nie o góry, lecz o kretowiska” (i nie jest przesadnie odkrywcza). 


15
Hyde Park / Czy narkotyki powinny być legalne?
« dnia: Lipca 09, 2026, 12:07:42 am »

@ maziek

P.S.

https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/rynek/2252517,1,czarny-zielony-lad-antyunijna-prawica-rosyjscy-agenci-kto-jeszcze-wykorzystuje-rolnikow.read

JOANNA SOLSKA

Czarny Zielony Ład. Antyunijna prawica, rosyjscy agenci: kto jeszcze wykorzystuje rolników

23 KWIETNIA 2024

(…)
Udział rolnictwa w polskim PKB wynosi zaledwie 2,5 proc., w unijnym już tylko 1,5 proc. W tegorocznym budżecie na wsparcie dla rolników zapisano ponad 74 mld zł. Licząc z dotacjami dla rolniczych ubezpieczeń KRUS oraz przywilejem niepłacenia PIT, to wsparcie sięga 5,5 proc. PKB. Oznacza to, że wartość sprzedanych przez rolników płodów rolnych jest ponad dwa razy niższa niż suma dotacji, jakie otrzymują. Przeciętnie każde gospodarstwo rolne, z 1,3 mln pobierających dopłaty, otrzymuje od Unii oraz od polskich podatników rocznie ponad 60 tys. zł. [bold mój - C.] Tylko górnicy dostają więcej. Ogromne wydatki na naszą obronność to 4 proc. PKB.
(…)

Czy rząd ma moralne prawo pobierać podatki, żeby dopłacać do rolników?

Oczywiście - NIE. 

To jest rozbój w formalnym [anty]majestacie prawa.



Strony: [1] 2 3 ... 31