Stanisław Lem - Forum

Polski => Hyde Park => Wątek zaczęty przez: wiesiol w Styczeń 23, 2012, 06:16:43 pm

Tytuł: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: wiesiol w Styczeń 23, 2012, 06:16:43 pm
Nowy temat ale nie wiem czy trolowi wypada ;)linkiem zacznę:http://www.youtube.com/watch?v=aJpM8hqG-KI Moje zdanie lepiej bez-... bo no własnie w większości zgadzam sie z tym co na filmiku.
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Q w Styczeń 24, 2012, 12:12:59 am
PiS robi sobie na tej ACTA publicity, ale problemu przeoczyć przez to nie wypada:
http://wyborcza.pl/1,86116,11012642,ACTA_ad_acta__Co_ma_wspolnego_internet_z_biblioteka.html
http://wyborcza.pl/1,118283,11012251,My__piraci__elita.html

Natomiast jeśli chodzi o mnie to w sumie widziałbym jedno wyjście z problemu piractwa. Wprowadzenie legalnych (albo utrzymujących się z dotacji, albo z reklam) e-bibliotek filmowych/muzycznych umożliwiających legalny streaming (bez ściągania raczej, bo to rodzi okazje do innych nadużyć), a jednocześnie obowiązanych płacić pewną daninę twórcom (koszt uzyskania w wypadku filmu/przeboju jest jednak znacznie wyższy niż w porzypadku powieści). Wprowadziłbym też ostrą karę za umieszczanie w takich bibliotekach nowych - tak do 5 lat - filmów bez zgody właściciela praw autorskich.

I wilk byłby syty i owca cała.

ps. pachnie trionami? ;) miało pachnieć...
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: tzok w Styczeń 24, 2012, 10:04:22 am
Jestem zdecydowanie przeciwnikiem ACTA i przykro mi, że już któryś raz Polska "przoduje" w promowaniu w Unii jakichś dziwnych rozwiązań informatycznych, kiedy nie ma w ogóle pojęcia o co tak naprawdę chodzi.

Q, mamy już coś takiego - VOD (wideo na życzenie). W USA zrobiono to sensownie, właśnie na zasadzie e-biblioteki. Czyli można tam znaleźć i jakieś interesujące starocie i też nowości są szybko wprowadzane do systemu. To się sprawdza znakomicie. W Polsce VOD to porażka. Miałem jakiś czas w domu dekoder, który oferował VOD, ale wybór filmów był tragiczny - nie obejrzałem z niego NIC, mimo szczerej chęci wypróbowania systemu ;). Trochę to raczkuje w Internecie, ale np. onet.pl (ponoć miewa ciekawe filmy dokumentalne) zrobił to w takiej technologii, że tylko na systemach Windows można oglądać >:(
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Q w Styczeń 24, 2012, 11:01:42 am
Jestem zdecydowanie przeciwnikiem ACTA i przykro mi, że już któryś raz Polska "przoduje" w promowaniu w Unii jakichś dziwnych rozwiązań informatycznych, kiedy nie ma w ogóle pojęcia o co tak naprawdę chodzi.

Bo to jest - pominąwszy wszystko inne - mało skuteczne... Pogooglałem se z ciekawości. Tuż po "wielkim pogromie" sytuacja wróciła już do normy. Piraci (większość) poradzili sobie szybciej niż myślałem i co było uprzednio do wygooglania ponownie wygooglać się daje, często - by było zabawniej - w wersji nielimitowanej. Czyli: nie tędy droga, IMO.

Zresztą: skoro w sprawie ACTA Michnik i Kaczyński (czyli PiS i Gazeta Wyborcza) mówią prawie jednym głosem, to na miejscu - czułego, jak wiemy, na sondaże - Premiera raczej bym tego nie podpisywał ;).

Co ciekawe jednak PiS był w tej sprawie za, a nawet przeciw:
http://wyborcza.pl/1,75248,11017884,ACTA__Kto_glosowal_za__kto_glosowal_przeciw.html
Urocze... Zupełnie jak z Traktatem Lizbońskim...

ps. Problem jednak w tym, że gros towaru o który idzie piracko-antypiracka walka to tak naprawdę bezmyślna popkulturowa sieczka, od której przymusowa separacja może wyjść niektórym tylko na dobre. (Acz zdaje się, że niezupełnie o to forsującym ACTA chodziło ::).)

Ot, wojują między sobą zaciekle producenci i konsumenci tego, na co pomstował Mistrz (w tym słynnym felietonie, w którym i "Trekowi"-z-przyległościami się zresztą oberwało); aż zacytuję:

"Telewizja, tak świetna maszyneria globalnie obecna, ładuje w dziesiątki orbitalnych przekaźników informatory, urodzone pod znakami bałwaństwa, bezmyślności; inżynieryjne cudeńka prostytuowane są dla rzesz i to jest teraz kultura masowa. Tak, to są zaczyny, z których w najlepszym razie wylęgnie się Idiota Skończony, Kretyn Kompletny, jako też Wszechbigos Fantomatyczny. Czy można dokonać jeszcze obrzydliwszej degrengolady technologii słanych na całą Ziemię fabuł, obrazów, których jakość techniczno-rozdzielczą gwarantuje nam już digitalna High Fidelity Television?"

"wszystko to razem woła o pomstę nie tyle do nieba, ile do PT terrorystów. To oni winni porwać i osadzić w lochu wszystkich ohydnych kretynów, płodzących owe kretyństwa, jako też ukarać ich koniecznością wieloletniego oglądania tych kosztownie przyanimowanych wypocin. Byłaby to zresztą kara nazbyt łagodna."
http://odra.okis.pl/odra_arch/stare/stare/1998/01/lem.html

Co powoduje, że - mimo tego, iż ACTA jest ewidentnym bublem - mam głównie ochotę się śmiać...
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: wiesiol w Styczeń 24, 2012, 11:43:10 am
Nieśmialo dodam,że tu chodzi nietylko o "dobra" falszowane w sieci ale walkę z "piratami"globalnie w każdej formie.Problem polega na nieprecyzyjnym zapisom prawnym umożliwiającym inwigilację i karanie ,każdego użytkownika internetu(czyli blokowanie stron,serwerów itd. np.opozycji kraju,który taką deklarację podpisał)Np. w Polsce oznaczałoby to całkowitą kontrolę władzy(prawie Orwellowską)nad swobodą wypowiedzi.Walka z piractwem jest potrzebna i dałaby dużego kopa gospodarkom w kryzysie.Nas to raczej nie dotyczy niejesteśmy producentami markowych rzeczy.Problem polega na tym czy w ogóle jest możliwe "skonstruowanie" takich zapisów prawnych coby "łapała" piratów a nienaruszała swobód obywatelskich.
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Q w Styczeń 24, 2012, 01:41:59 pm
wiesiol, ja się zgadzam, że prawa obywatelskie to rzecz święta, ale fakt, że źrenicą złotej wolności ma być prawo do oglądania za darmochę, w każdej porze dnia i nocy, tego co pp. Bay'owi i Emmerichowi, nie wiem już z którego końca skapło, śmieszy mnie jednak jeszcze bardziej niż urocze akronimy ACTA, SOPA i - izwienitie - PIPA.

Tu zaś znaleźć można stanowisko Komisji Europejskiej w przedmiotowej sprawie, bo to zawsze jednak warto wysłuchać obu stron sporu:
http://www.chip.pl/news/wydarzenia/prawo-i-polityka/2012/01/komentarz-komisji-europejskiej-w-sprawie-acta

ps. Internet zresztą zawsze był in toto, b. zabawnym miejscem, to i takich kpin się doczekał:

(NEX, jakbyś chciał wiedzieć, to ten potwór nazywa się Trekkie Monster ;))

Inna rzecz, że hasło "sex" (http://www.google.com/insights/search/?hl=pl#q=sex&cmpt=q) doczekało się w końcu godnego rywala (http://www.google.com/insights/search/?hl=pl#q=games&cmpt=q) w statystykach Google, więc chyba jednak postęp ;).
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: skrzat w Styczeń 24, 2012, 02:03:14 pm
ładnie napisał Wojciech Orliński, w 100% się z nim zgadzam. Piractwo po prostu zabija sztukę:

http://wyborcza.pl/1,99069,11020296,Nie_sama_sztuka_artysta_zyje.html
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: HokoPoko w Styczeń 24, 2012, 04:43:57 pm
Założenie, że gdyby Beethoven nie miał "kontraktu", toby nie skomponował arcydzieł, jest tak samo trafne jak założenie, że ten, kto ściągnął z sieci terabajt muzyki, gdyby nie było piractwa, te dziesięć tysięcy płyt by zakupił. W XIX w. o takich prawach własności nikt nie słyszał, jak pisarz co wydał, to zaraz inni brali i wydawali bez jego zgody i wiedzy, a mimo to mamy i Balzaca, i Dostojewskiego, i wielu innych, o których będzie się pamiętać, gdy o dzisiejszych "zarobkiewiczach" wszelki słuch zaginie. Więc to nie jest takie proste, jak by się wydawało. Oczywiście lepiej, żeby artysta na swojej twórczości mógł zarabiać, sęk w tym, że na tej twórczości żerują dziesiątki pośredników i to oni, nie artysta, najwięcej na tej "ochronie praw" zyskują. Bo bój tak naprawdę toczy się nie o to, do czego ma prawa artysta, ale o prawa majątkowe do utworów należące w znakomitej większości do rozmaitych koncernów, artyści lub ich spadkobiercy mają z tego z reguły mikroskopijną działkę lub nie mają nic. A co zabija sztukę, to najlepiej widać w masowej produkcji tejże.

Ale w sumie te wszystkie ustawy nie będą pewnie i tak miały długofalowego znaczenia - ich twórcy zakładają, że oto mamy juz nowy porządek, który wystarczy wziąć w karby prawa, tymczasem żadne internetowe status quo się nie wyklarowało i internet za lat dziesięć będzie tak samo różny od dzisiejszego, jak dzisiejszy jest różny od tego sprzed lat dziesięciu, a może i dwudziestu, bo technologia idzie coraz prędzej. Powstaną nowe techniki, sposoby, formy kontaktowania się, nowe problemy, wobec których wszystkie te wprowadzane regulacje będą równie przestarzałe i równie bezradne jak prawo sprzed lat dwudziestu. I stawiam, że stanie się to dość szybko.
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Styczeń 24, 2012, 08:32:56 pm
Zeby nie dyskutowac jak o katastrofie smolenskiej ;), oto tresc tego ACTA-u prawnego, nie jest tego az tak duzo i niezbyt to pokretnie napisane, choc na tyle ogolnikowo gdzieniegdzie, zeby zawsze mozna bylo znalezc palke na kogos, jak sie zechce:
http://www.wprost.pl/ar/289426/ACTA-pelny-tekst-umowy-Sprawdz-co-wywolalo-protest/

Po przeczytaniu nasuwa sie nieodparty wniosek, ze tresc tegoz zostala napisana przez zainteresowane firmy. Co zreszta jest rozwinieciem prawa juz obowiazujacego, ktore dostosowuje rynek i klientow do potrzeb i chciwosci duzych firm. Czyli zamiast firmy i tworcy dostosowywac swoja dzialalnosci do zmieniajacych sie technologii i przez to rynku, zmieniaja one prawo by regulowalo rynek wobec ich interesow.
W ACTA sa np. takie kwiatki jak:
1. Art. 23. p. 1., ktory penalizuje KARNIE podzeganie do przestepstw, okreslonych w ACTA. Czyli np. jesli napisze na tym forum, ze ludzie powinni kopiowac i rozpowszechniac w sieci pirackie kopie przeplacanych filmow to grozi mi za to odsiadka i kara finansowa.
2. Art 27 Nakaz dla dostawcy internetu udostepniania danych osobowych uzytkownika, co do ktorego istnieje podejrzenie, ze robi cos wbrew ACTA, ale nie sadowi lecz wlascicielowi praw, na wniosek tegoz...
Nie chce tutaj wymieniac calej litanii, ale takich rzeczy jest sporo. Zbieranie informacji o uzytkownikach internetu, wymienianie sie nimi pomiedzy zainteresowanymi stronami. Takze duzo represyjnych srodkow tymczasowych, stosowanych bez wysluchania strony oskarzonej, zajecie majatku, srodkow produkcji itd.
Jest tez art. 28 p.4, 31, 35 ktore nakazuja panstwom sygnatariuszom wspieranie mechanizmow formalnych i nieformalnych, np. grup doradczych etc. Czyli po ludzku chodzi o rozwijanie lobbingu na rzecz zainteresowanych firm i to za pieniadze podatnika.
I wisienka na torcie: Powolanie Komitetu Do Spraw ACTA, ktoremu przysluguja b. duze uprawnienia, lacznie z tworzeniem nowych praw, oraz zmienianiem aktualnej umowy w przyszlosci! Plus oczywiscie tworzenie nowych cial doradczych, eksperckich, do wdrazania przepisow ACTA, tworzenia nowych przepisow, urabiania opinni publicznej itd. Jest miejsce na nowe tluste posady? Jest. Jest piekny, silny lobbing na rzecz zainteresowanych stron za pieniazki podatnika? Jest. I interes sie kreci.
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Q w Styczeń 24, 2012, 09:28:29 pm
No to masz jeszcze opinię na temat, wprost z Hannoveru ;):
http://www.iri.uni-hannover.de/tl_files/pdf/ACTA_opinion_110211_DH2.pdf
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: wiesiol w Styczeń 24, 2012, 11:47:57 pm
Q lepiej pomyśl o zdjęciu zdjęcia z swej wizytówki :) forumowej.Jak to nabierze rozpędu to ciekawe czy ceny na "oryginały"wszelkiej maści spadną czy wzrosną?Z jednej strony popyt na nie wzrośnie a z drugiej nastąpi pewien monopol firm je produkujących i zajmujących się dystrybucją.Ja to trochę czarno widzę jako przyszły konsument w szerokim tego słowa znaczeniu.
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Styczeń 25, 2012, 01:00:02 am
Jestem zdecydowanie przeciwnikiem ACTA i przykro mi, że już któryś raz Polska "przoduje" w promowaniu w Unii jakichś dziwnych rozwiązań informatycznych, kiedy nie ma w ogóle pojęcia o co tak naprawdę chodzi.

Niby oczywistość, ale...:
http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/524184,Migalski-glosowalem-za-ACTA-Dzis-sie-dowiedzialem (http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/524184,Migalski-glosowalem-za-ACTA-Dzis-sie-dowiedzialem)
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114884,11026458,Migalski__Poslowie_nie_wiedza_za_czym_glosuja__Glosowalem.html (http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114884,11026458,Migalski__Poslowie_nie_wiedza_za_czym_glosuja__Glosowalem.html)
http://migal.salon24.pl/ (http://migal.salon24.pl/)

Dzisiaj rano dowiedziałem się, że głosowałem za ACTA. Serio. I nie mam zamiaru się tego wypierać. Czy wiedziałem, za czym głosuję? Nie. Czy zawsze wiem, za czym głosuję? Rzadko. Czy inni posłowie i europosłowie wiedzą więcej? Nie.
 
Mógłbym dziś coś ściemniać na okoliczność mojego głosowania w PE 24. 10. 2010 - że jednak uważam, że część zapisów jest sensowna, że moja grupa zgłaszała swoje uwagi, że istnieje konflikt między wolnością internetu, a prawami własności intelektualnej. Jestem na tyle inteligentny, że coś wiarygodnego bym wymyślił. Ale prawda jest inna - w 90% przypadków posłowie i europosłowie nie mają pojęcia o tym, nad czym głosują. Dlaczego się tak dzieje? Bo ilość aktów prawnych jest tak duża, że normalny poseł nie jest w stanie zorientować się, o czym decyduje. Mamy do czynienia z zalewem ustaw, uchwał i rezolucji i nie ma szans, żeby jeden deputowany był w stanie zorientować się, co jest przedmiotem głosowania, w którym bierze udział.

...są granice, których..?Granice odpowiedzialności?Cierpliwości?Dobrego smaku?
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: tzok w Styczeń 25, 2012, 03:03:48 pm
Panie profesorze, nie zrobiłem projektu zaliczeniowego. Jestem inteligentny, mógłbym coś wymyślić na swoje usprawiedliwienie, ale powiem szczerze. Materiału na kolokwia, egzaminy i zaliczenia jest tak dużo, że jeden student nie ma szans się zorientować w tym wszystkim :-[
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Q w Styczeń 25, 2012, 05:02:06 pm
Weźcie pod uwagę, że Migalski jest jeszcze jednym z lepiej wykształconych i - jak widać - uczciwszych z naszych wybrańców...* Pomyślcie o typowych dietetycznych... Otwiera się otchłań...?

* co nie znaczy, by go to rozgrzeszało, oczywiście...
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: wiesiol w Styczeń 25, 2012, 05:14:07 pm
Weźcie pod uwagę, że Migalski jest jeszcze jednym z lepiej wykształconych i - jak widać - uczciwszych z naszych wybrańców...* Pomyślcie o typowych dietetycznych... Otwiera się otchłań...?

* co nie znaczy, by go to rozgrzeszało, oczywiście...
Znowu po pisiorach jedziecie  >:(Normalnie sami fani PO ,czyżby tam sami święci byli ,bo żadnej krytyki nie zauważyłem.
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Q w Styczeń 25, 2012, 05:31:55 pm
wiesiol, Migalski już nie pisior, jeno odszczepieniec :D. A chcesz krytyki PO? Slużę uprzejmie...

Np. p. generał Koziej. Niezbyt mądrze wypowiedział się po ataku hackerskim na strony rządowe. Owszem, sam przepis o wprowadzeniu stanu wyjątkowego z okazji cyberataku jest nawet sensowny (choćby w świetle tego co kiedyś na Forum mówiliśmy o ataku tego typu na elektrownię atomową np), ale p. generał nie popisał się potrząsając nim w roli straszaka z tak błahej przyczyny, bo panikować to sobie mogą rozgorączkowani, schowani za nickami, komentatorzy w Sieci, a nie poważna osoba na stanowisku. (Inna rzecz, że spanikował w miarę  lekko, bo raczej pogrozil palcem, niż cokolwiek więcej):

"Z powodu obecnego ataku hakerów jesteśmy lata świetlne od wprowadzenia stanu wojennego, ale nie możemy lekceważyć tego sygnału"

Potem chyba zresztą zauważył, że chlapnął, bo starał się złagodzić wcześniejszą wypowiedź:

"W tej sytuacji nie ma żadnych podstaw ani przesłanek do tego, by ktokolwiek wnioskował o wprowadzenie stanu nadzwyczajnego"
http://www.tvn24.pl/1,1732416,druk.html


A druga rzecz to oczywiście postawa samego p. Premiera. Zamiast popadać w tony typu "nie ugnę się", godne raczej tow. Wiesława, należałoby raczej wziąć się na serio za konsultacje społeczne, skoro kontrowersje wystąpiły. Mam wrażenie, że ta "nieugiętość", to też efekt lekkiej paniki, po tym co spotkało rządowe strony (jako i zbyt gwałtownego przeskoku z roli gwiazdy sondaży do pozycji obiektu zmasowanej krytyki, i związanego z tym szoku ;)).

Choć to też było głównie struganie twardziela na pokaz, bo z jednej strony "nie ugniemy się", a z drugiej o tych konsultacjach jednak i o braku pośpiechu w ratyfikacji mówił:
http://www.tvn24.pl/-1,1732498,0,1,premier-podpiszemy-acta--nie-ugniemy-sie-pod-szantazem,wiadomosc.html

ps. zresztą dietetycznych mnogo i w PO, więc nie tak zaraz po samym PiS jechałem...
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Styczeń 25, 2012, 05:34:57 pm
Też mi tzoku przyszedł ten trop do głowy : no, bo Panie tyle tego jest, że nie opłaca się do niczego zaglądać...ewentualnie jak jest głosowanie nad czymś z etyki, obyczajowości...no, na tym Panie każden się zna...
Napisałam, że to jest pewna oczywistość. Bo jest - poseł na wszystkim znać się nie może. Nie ma takiej opcji. Natomiast dla mnie żenującym jest fakt, że nawet nie podejmuje próby przeczytania tekstu do przegłosowania - skonsultowania go z prawnikiem/osobą biegłą w temacie - co ja mówię...nawet nie wie nad jakim projektem głosuje. To już nawet nie rzecz w szczegółach. Nawet przedmiot głosowania pozostaje mglisty. Przejrzystości nabiera po ponad roku. Poza tym ACTA nie wydają się jakimś skomplikowanym i długim dokumentem. Sam Migalski to przyznaje.
Dodajmy te słowa:
Obecna demokracja ma coraz mniej wspólnego ze swoim starożytnym ideałem i z tym, czym była przez ostatnie stulecia. Mechanizmy demokratycznej kontroli władzy przez społeczeństwo obywatelskie nie istnieje, partie zamieniają się w dobrze funkcjonujące korporacje nakierowane na własny zysk, teoria racjonalnego wyboru jest już tylko wspomnieniem, media nie stoją na straży standardów i same są częścią gry politycznej, wyborcy zamieniają się w konsumentów.  Sprowadzenie parlamentarzystów do roli bezmyślnej i bezrefleksyjnej maszynki do głosowania jest zaledwie jednym, i w dodatku nie najważniejszym, przejawem kryzysu współczesnej demokracji.
Świetnie. Znaczy nie "świetnie", ale prawdziwie.Tylko dlaczego M. godzi się  być tą bezmyślną maszynką? Dlaczego nie staje w poprzek i nie czyta chociaż zajawek tego nad czym ma głosować?
Q - uczciwy Migalski, bo się przyznał do...nieuczciwości? Może. Może dla przykładu winien oddać swoje pobory? Tak od ujawnionej daty swej totalnej niekompetencji?
Cóż...przychodzą do głowy tylko słowa Lema o cywilizacji, którą trudno zawrócić...w biegu.
 
Błąd wiesiol - nie jadę po "pisiorach" - nie użyłam ani razu nazwy tej partii. PO również nie wychwalałam. Nie wymieniałam też reszty dietetyków - więc Twoim zdaniem w nich też widzę samych uczciwych? Po co tak polaryzujesz?

EDIT: w adremie chciałam dodać, że jestem za ochroną praw autora i nie uważam za normalną sytuację, w której premiera książki/filmu/muzyki  zbiega się z netową - darmową publikacją. Wyjściem wg mnie jest uwzględnienie sieci w dystrybucji. Dla kinematografii np. przeżył się schemat: kino - DVD - TV.
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: skrzat w Styczeń 25, 2012, 05:38:50 pm
Założenie, że gdyby Beethoven nie miał "kontraktu", toby nie skomponował arcydzieł, jest tak samo trafne jak założenie, że ten, kto ściągnął z sieci terabajt muzyki, gdyby nie było piractwa, te dziesięć tysięcy płyt by zakupił. W XIX w. o takich prawach własności nikt nie słyszał, jak pisarz co wydał, to zaraz inni brali i wydawali bez jego zgody i wiedzy, a mimo to mamy i Balzaca, i Dostojewskiego, i wielu innych, o których będzie się pamiętać, gdy o dzisiejszych "zarobkiewiczach" wszelki słuch zaginie. Więc to nie jest takie proste, jak by się wydawało. Oczywiście lepiej, żeby artysta na swojej twórczości mógł zarabiać, sęk w tym, że na tej twórczości żerują dziesiątki pośredników i to oni, nie artysta, najwięcej na tej "ochronie praw" zyskują. Bo bój tak naprawdę toczy się nie o to, do czego ma prawa artysta, ale o prawa majątkowe do utworów należące w znakomitej większości do rozmaitych koncernów, artyści lub ich spadkobiercy mają z tego z reguły mikroskopijną działkę lub nie mają nic. A co zabija sztukę, to najlepiej widać w masowej produkcji tejże.

Trafiłeś kulą w płot: Balzac pisał swoje książki "dla chleba", jak podaje Wikipedia "ratując swe finanse zaliczkami na powieści, których jeszcze nie zaczął pisać", wiele utworów Dostojewskiego (np. "Gracz") powstało również dla podreperowania katastrofalnej sytuacji majątkowej twórcy.

Kradzież cudzej własności jest kradzieżą i nie próbujmy dorabiać do tego ideologii. Pisarz często ciężko pracuje nad książką przez wiele lat, a potem ktoś niszczy jego dorobek jednym kliknięciem.
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Hornet w Styczeń 25, 2012, 05:59:54 pm
Ja jestem za darmowym dostępem do książek, muzyki, czy filmów przez internet. Chciałbym to robić legalnie, bez obawy przed odcięciem mnie od sieci.
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Q w Styczeń 25, 2012, 06:25:27 pm
Tylko dlaczego M. godzi się  być tą bezmyślną maszynką? Dlaczego nie staje w poprzek i nie czyta chociaż zajawek tego nad czym ma głosować?

Dla chleba, panie, dla chleba... ::)

Q - uczciwy Migalski, bo się przyznał do...nieuczciwości? Może. Może dla przykładu winien oddać swoje pobory? Tak od ujawnionej daty swej totalnej niekompetencji?

Pytanie: ilu parlamentarzystów powinno wogle je pobierać, tak patrząc...

(I tu wracamy do tego co Migalski sam przyznał.)
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Styczeń 25, 2012, 08:14:13 pm
Co sie dziwicie jakiemus marnemu Migalskiemu, skoro sam glowny Srul, tj. Wielce Czcigodny Pan Premier, przyznal sie ze nie czytal Traktatu Lizbonskiego przed podpisaniem, umowy badz co badz nieco istotniejszej.
To ze glosowania odbywaja sie bez zapoznania z trescia nad czym sie glosuje (w wiekszosci przypadkow) to oczywiste, jesli porowna sie ilosc tych praw i ilosc czasu potrzebnego do zapoznania sie i zastanowienia nad tym. Nikt by nie podolal takiej biegunce legislacyjnej. A gdzie jeszcze czas na inne czynnosci polityczne? Podsrywanie konkurencji, bredzenie w mediach, branie lapowek, snucie intryg itd. Badzmy wyrozumiali ;) To oczywiscie stawia pod znakiem zapytania prawdziwosc obecnej demokracji i jej sens. Oczywiscie sa tez poslowie, ktorzy doskonale wiedza nad czym glosuja, zwlaszcza w niektorych sprawach (lub czasopismach). Gdzie madry czlowiek schowa lisc? W lesie. A jesli nie ma lasu? To go zasadzi.
Co do samego zas ACTA, to jest to z jednej strony piekne narzedzie dla rzadzacych do kontroli internetu i blokowania tresci dla wladzy niewygodnych, plus karania tych ktorzy je rozpowszechniaja, z drugiej zas doskonale narzedzie do zwiekszania zyskow i wplywow duzych firm, ktore z cala pewnoscia za tym potworkiem stoja. Gadanina o ochronie praw tworcow jest dobra dla pierwszych naiwnych (jesli chodzi o ACTA).
W tej chwili, dzieki internetowi mozna cofnac sie nawet daleko wstecz, do np. programu jakiejs telewizji, w ktorym wystepowal polityk jakiejs partii, obejrzec sobie co mowil, gdzie klamal i potraktowac jego i jego partie odpowiednio w wyborach. Ale jesli material zostanie usuniety na wniosek posiadacza praw do niego, to juz nie. To taki pierwszy, lepszy przyklad.
W UK probowano ACTA przepchnac po cichu, jako dyrektywe unijna i tylko jeden MP z LibDem, z Cambridge zwrocil na to uwage i naglosnil. Gdyby nie on, przyklepali by to w ciemno. Ogolnie bardzo starano sie ACTA przepychac po cichu wszedzie, co juz powinno dac do myslenia. Na dzien dzisiejszy zdaje sie ze Unia chce ACTA przyjac jako calosc
Oto co w temacie, takze w ujeciu demokracji pisal Michalkiewicz:
  Pan premier Tusk oświadczył, że „nie ugnie się” przed „szantażem” w sprawie ACTA - tajnemu porozumieniu w sprawie cenzurowania Internetu, przeciwko któremu protestują internauci w państwach - sygnatariuszach. Stanowisko premiera Tuska sprawia wrażenie szalenie pryncypialnego i twardego, ale tak naprawdę, to z naszego Umiłowanego Przywódcy cienki Bolek - jeszcze cieńszy od Bolka. Rzecz bowiem w tym, że nieustępliwość premiera Tuska wynika stąd, że przed szantażem ugiął się już wcześniej - zgadzając się na przystąpienie do ACTA - i doskonale zdaje sobie sprawę, że zmiana tego stanowiska mogłaby doprowadzić nawet do nagłego zdmuchnięcia go ze wszystkich stanowisk i zakończenia w ten sposób dobrego fartu. Kropkę nad „i” w nagłym przypływie szczerości postawił minister Zdrojewski oświadczając, że nawet gdyby tubylczy Sejm nie ratyfikował porozumienia ACTA, to jego postanowienia „i tak” będą w naszym nieszczęśliwym kraju obowiązywały. Widać wyraźnie, że suwerennego państwa polskiego już nie ma, a na jego miejsce podstawiono nam namiastkę - pusta skorupę, w której nasi Umiłowani Przywódcy roją się i nadymają.
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Q w Styczeń 25, 2012, 08:57:54 pm
Co do samego zas ACTA, to jest to z jednej strony piekne narzedzie dla rzadzacych do kontroli internetu i blokowania tresci dla wladzy niewygodnych, plus karania tych ktorzy je rozpowszechniaja

NEX, nie demonizujmy. Pamiętasz ile krzyku medialnego było po zamknięciu strony byle kibola co się w neonazizmy bawił?

Jeśli naprawdę miałaby się z tego zrobić cenzura, to chyba burleskowa, jak za Ludwika Filipa...

W UK probowano ACTA przepchnac po cichu, jako dyrektywe unijna i tylko jeden MP z LibDem, z Cambridge zwrocil na to uwage i naglosnil. Gdyby nie on, przyklepali by to w ciemno. Ogolnie bardzo starano sie ACTA przepychac po cichu wszedzie, co juz powinno dac do myslenia.

Zobacz. Starczył jeden i nagłośnił. Dalej sam piszesz: próbowano (czyli, że nie wyszło).

Naprawdę nie tak łatwo dziś totalitaryzm wprowadzić, jak nas przekonujesz (nawet gdyby kogokolwiek to faktycznie korciło)...


EDIT: zresztą w sprawie Megavideo - która była u nas medialnym preludium do dyskusji o ACTA - też na biedną, niewinną, owieczkę nie trafiło:
http://en.wikipedia.org/wiki/Kim_Dotcom
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: trx w Styczeń 25, 2012, 09:02:29 pm
Znowu po pisiorach jedziecie :DNormalnie sami fani PO czyżby tam sami święci byli bo żadnej krytyki nie zauważyłem.

Z ACTA czy bez, proponowałbym jednak z zasadami pisowni. Styl powyższy przypomina mi odrobinę pewne popularne fora internetowe, a nie chciałbym - zapewne nie tylko ja - tracić czasu na czytanie takich rzeczy, tzn. bezprzecinkowców zjadliwych.
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Styczeń 25, 2012, 11:31:32 pm
Co do samego zas ACTA, to jest to z jednej strony piekne narzedzie dla rzadzacych do kontroli internetu i blokowania tresci dla wladzy niewygodnych, plus karania tych ktorzy je rozpowszechniaja

NEX, nie demonizujmy. Pamiętasz ile krzyku medialnego było po zamknięciu strony byle kibola co się w neonazizmy bawił?

Jeśli naprawdę miałaby się z tego zrobić cenzura, to chyba burleskowa, jak za Ludwika Filipa...

W UK probowano ACTA przepchnac po cichu, jako dyrektywe unijna i tylko jeden MP z LibDem, z Cambridge zwrocil na to uwage i naglosnil. Gdyby nie on, przyklepali by to w ciemno. Ogolnie bardzo starano sie ACTA przepychac po cichu wszedzie, co juz powinno dac do myslenia.

Zobacz. Starczył jeden i nagłośnił. Dalej sam piszesz: próbowano (czyli, że nie wyszło).

Naprawdę nie tak łatwo dziś totalitaryzm wprowadzić, jak nas przekonujesz (nawet gdyby kogokolwiek to faktycznie korciło)...


EDIT: zresztą w sprawie Megavideo - która była u nas medialnym preludium do dyskusji o ACTA - też na biedną, niewinną, owieczkę nie trafiło:
http://en.wikipedia.org/wiki/Kim_Dotcom
To nie zadne demonizowanie, tylko zwieksza to mozliwosci wladzy i kontrole, chyba nie zaprzeczysz? Czytales to ACTA?
W UK jeszcze nie przepchneli, sprawa jest swieza, jak na razie rzad twierdzi ze nie ma z ACTA zadnego problemu i ze to klepna. Jesli nie przez parlament, to przez dyrektywe unii. Ja nie przekonuje o latwosci wprowadzania totalitaryzmu, ja zwracam uwage na stan faktyczny i na tendencje. Zreszta kiedy dla Ciebie totalitaryzm bedzie panowal oficjalnie? Wiesz kiedy dokladnie sie zacznie, jakie bedzie mial atrybuty? Dla niektorych wspolczesna Polska czy UK juz jest totalitarna, bo te panstwa kontroluja duzy obszar prywatnego zycia obywateli i rozszerzaja go, inni nie czuli sie przytloczeni totalitaryzmem nawet w czasach stalinowskich. Kiedy zaczynasz byc lysy?
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: wiesiol w Styczeń 25, 2012, 11:37:55 pm
Już drugi raz dostałem po łapach za brak przecinków.Za "bezprzecinkowce zjadliwe"jeszcze nie,co nie znaczy,że nie będę się starał :)Tylko co tu zrobić aby ich za dużo nie nastawiać!Normalnie stres pisać ale fakt przecinki ułatwiają życie.
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: maziek w Styczeń 25, 2012, 11:38:41 pm
Kiedy zaczynasz byc lysy?
Jak laski mówią do ciebie "proszę pana"  ;) ...
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Styczeń 26, 2012, 01:33:01 am
Q - uczciwy Migalski, bo się przyznał do...nieuczciwości? Może. Może dla przykładu winien oddać swoje pobory? Tak od ujawnionej daty swej totalnej niekompetencji?

Pytanie: ilu parlamentarzystów powinno wogle je pobierać, tak patrząc...
(I tu wracamy do tego co Migalski sam przyznał.)

To, że inni są lepsi, bo są gorsi nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla własnych poczynań - zwłaszcza dla osoby publicznej. Europosła.

Co sie dziwicie jakiemus marnemu Migalskiemu, skoro sam glowny Srul, tj. Wielce Czcigodny Pan Premier, przyznal sie ze nie czytal Traktatu Lizbonskiego przed podpisaniem, umowy badz co badz nieco istotniejszej.
To ze glosowania odbywaja sie bez zapoznania z trescia nad czym sie glosuje (w wiekszosci przypadkow) to oczywiste, jesli porowna sie ilosc tych praw i ilosc czasu potrzebnego do zapoznania sie i zastanowienia nad tym. Nikt by nie podolal takiej biegunce legislacyjnej.

To samo co wyżej + stąd uważam, że jeśli M. doskonale zdaje sobie z tego sprawę i rzecz głosno artykułuje, to powinien stanąć w poprzek i zorganizować europosłow, aby podjęli działania na rzecz usprawnienia pracy i nadania jej pozorów sensowności;). Natomiast postawa: oj, jak źle...pożalę się publicznie, ale pensję wezmę za bycie automatem - jest wg mnie...naganna;)
Dzisiaj zresztą o tym problemie mówiono także w radiowej "trójce". Troszkę przypomina to dyskusję dzieci - kiedy w końcu przyjdzie ktoś dorosły i pomoże nam posprzątać?;)

Już drugi raz dostałem po łapach za brak przecinków.Za "bezprzecinkowce zjadliwe"jeszcze nie,co nie znaczy,że nie będę się starał :)Tylko co tu zrobić aby ich za dużo nie nastawiać!Normalnie stres pisać ale fakt przecinki ułatwiają życie.

Niekiedy mówi się, że aby móc dobrze pisać, trzeba zapomnieć o gramatyce. To prawda, ale wpierw należy ją poznać...

Też robię błędy, więc nie pouczam...ale ten, który napisał te słowa mógłby...śmiało;)

Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: HokoPoko w Styczeń 26, 2012, 10:21:36 am
Założenie, że gdyby Beethoven nie miał "kontraktu", toby nie skomponował arcydzieł, jest tak samo trafne jak założenie, że ten, kto ściągnął z sieci terabajt muzyki, gdyby nie było piractwa, te dziesięć tysięcy płyt by zakupił. W XIX w. o takich prawach własności nikt nie słyszał, jak pisarz co wydał, to zaraz inni brali i wydawali bez jego zgody i wiedzy, a mimo to mamy i Balzaca, i Dostojewskiego, i wielu innych, o których będzie się pamiętać, gdy o dzisiejszych "zarobkiewiczach" wszelki słuch zaginie. Więc to nie jest takie proste, jak by się wydawało. Oczywiście lepiej, żeby artysta na swojej twórczości mógł zarabiać, sęk w tym, że na tej twórczości żerują dziesiątki pośredników i to oni, nie artysta, najwięcej na tej "ochronie praw" zyskują. Bo bój tak naprawdę toczy się nie o to, do czego ma prawa artysta, ale o prawa majątkowe do utworów należące w znakomitej większości do rozmaitych koncernów, artyści lub ich spadkobiercy mają z tego z reguły mikroskopijną działkę lub nie mają nic. A co zabija sztukę, to najlepiej widać w masowej produkcji tejże.


Trafiłeś kulą w płot: Balzac pisał swoje książki "dla chleba", jak podaje Wikipedia "ratując swe finanse zaliczkami na powieści, których jeszcze nie zaczął pisać", wiele utworów Dostojewskiego (np. "Gracz") powstało również dla podreperowania katastrofalnej sytuacji majątkowej twórcy.

Kradzież cudzej własności jest kradzieżą i nie próbujmy dorabiać do tego ideologii. Pisarz często ciężko pracuje nad książką przez wiele lat, a potem ktoś niszczy jego dorobek jednym kliknięciem.

Oczywiście, że pisali dla chleba, ale to nie ma tu nic do rzeczy. Mowa jest o ochronie praw autorskich w dzisiejszej postaci, która z ówczesną i jakąkolwiek inną nie ma nic wspólnego. Balzak brał zaliczki i Dostojewski brał zaliczki - co mu akurat na dobre nie wychodziło, bo potem nie wywiązywał się z terminów, za co o mało nie poszedł siedzieć i tylko Obrotnej Ani zawdzięcza wolność. We Francji po pierwszym wydaniu za dzieło brali się inni wydawcy bez pytania i jak popadnie, a jak pisarz zgłaszał pretensje, to jeszcze mógł zostać obity. Więc nie mówmy, że ochrona w postaci dzisiejszej jest konieczna dla twórczości, zwłaszcza że idzie przede wszystkim o ochronę interesów międzynarodowych koncernów - i bynajmniej nie o los pisarzy one walczą. Pisarze na obecnych zmianach zyskają niewiele albo i nic, a wynika to wprost z różnicy między ebookiem a plikiem muzycznym czy video - różnicy w wielkości pliku. Te pierwsze można swobodnie "dystrybuować" nawet za pomocą poczty elektronicznej, te drugie wymagają odpowiedniej infrastruktury. Gdy popularność ebooków wzrośnie, a dzisiejsze ściąganie zostanie poddane represjom, to jestem pewien, że dla tych niewielkich plików powstaną zupełnie osobne i niezależne kanały rozprowadzania. I nie muszę chyba dodawać, że koncerny będą to miały w tzw. głębokim poważaniu, bo to nie ich interes.

Oczywiście ja tu, broń Boże, nie głoszę tezy, że pisarzy dochodzących swoich praw należy oćwiczyć. Zwracam tylko uwagę, że obecne regulacje niewiele zmienią w kwestii piractwa, za to bardzo dużo mogą zmienić w kwestii swobód obywatelskich. Poza totalną inwigilacją i państwem policyjnym na piractwo nie ma i pewnie nie będzie skutecznego formalno-prawnego antidotum. Jedyne wyjście to urealnienie cen i edukacja odbiorców - a można w tym zakresie zdziałać bardzo wiele. Oczywiście nawet mimo tego jakiś margines, może nawet całkiem spory, nielegalnego rozprowadzania pozostanie, ale to już trzeba przyjąć jako integralny element nowej sytuacji.

Do tego dodajmy, że idą kolejne poważne zmiany i obecna nagonka jest też próbą minimalizacji ich skutków. Mowa mianowicie o tym, co nazywa się self-publishingiem. W USA jest to już w literaturze poważny rynek, zaczynają się próby w muzyce. To wszystko dopiero początki, ale nikt raczej nie ma wątpliwości, jakie są trendy i jak to się rozwinie. Droga od twórcy do odbiorcy zostanie maksymalnie skrócona, byc może tylko do jednego pośrednika, i większość dzisiejszych koncernów/dystrybutorów pójdzie w odstawkę. A przeciez te rzesze próżniaków na kierowniczych stanowiskach jakoś trzeba utrzymać. I stąd wzięło się wydłużenie okresu ochronnego do siedemdziesięciu lat, i stąd w dużej mierze obecny rwetes.
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: HokoPoko w Styczeń 26, 2012, 11:16:54 am
Jeszcze słowo o kradzieży czy o tzw. "kradzieży". Oprócz sporu o ACTA, SOPA itp. doszło też niedawno do zamknięcia serwisu Megaupload i zatrzymania właściciela. To był jeden z większych serwisów służących właśnie wymianie plików. I w tej "wymianie" sedno. Bo ci, którzy te pliki tam wrzucali, dostawali za to pieniądze - w zależności od ilości pobrań. Serwis ma fundusze ze sprzedaży kont (dzięki którym można ściągać więcej i z większą prędkością) i część z tego odpala osobom wrzucającym pliki. Więc to też jest żerowanie na cudzej twórczości i akurat nie mam nic przeciwko temu, ażeby takie serwisy przeczesać (podobnie działa nasz Chomik). Po tej akcji FBI z zamknięciem MU właściciele paru innych podobnych serwisów sami prędziutko pozmieniali regulaminy i przestali płacić - ale tylko tych mających jakieś powiązania z USA, bo te z Azji działają nadal, nawet się chyba cieszą, jako że większość tych "wrzucaczy" tam się przeniosła. Wcześniej podobna sytuacja była ze szwajcarskim Rapidshare, który pod groźbą procesów też zmienił regulamin i przestał płacić - co zaowocowało tym, że większość wrzucających pliki przeniosła się gdzie indziej.

I na tych przykładach widać dwa problemy. Pierwszy to owo dzielenie się plikami, które wcale nie jest bezinteresowne - wręcz przeciwnie, idzie tu o realne pieniądze; i nawet jeśli nie są to wielkie kwoty, to jednak stanowią one dla większości główną motywację - tych, którzy wrzucają pliki dla idei czy ze względów towarzyskich, jest niewielu. A drugi problem to trudności związane z walką z tym procederem. Bez wprowadzenia globalnych (i totalnych) regulacji nic się tu nie da zdziałać - a byc może i one nic nie pomogą, bo, jak pisałem, technologia idzie do przodu i pewnie niedługo będzie się można przenosić nie tylko na serwis w innym kraju, ale i na inną technikę. Możliwe są np. wielkoobszarowe sieci bezprzewodowe - czyli taki internet, który nie będzie podlegał żadnemu odgórnemu zarządzaniu, jako że w całości będzie się opierał na prywatnych serwerach i przekaźnikach.
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Styczeń 26, 2012, 12:11:45 pm
Gdy popularność ebooków wzrośnie, a dzisiejsze ściąganie zostanie poddane represjom, to jestem pewien, że dla tych niewielkich plików powstaną zupełnie osobne i niezależne kanały rozprowadzania. I nie muszę chyba dodawać, że koncerny będą to miały w tzw. głębokim poważaniu, bo to nie ich interes.

Hoko dlaczego uważasz, że koncerny (czy zwyczajnie: wydawnictwa - słowo koncern ma dosyć negatywne konotacje) będą miały w poważaniu rozprowadzanie ebooków innymi kanałami? Wg mnie nakładają się tutaj dwie sprawy:
- oczywistość "poważania" jeśli ktoś sam wyda swojego ebooka, ale
- jeśli wydawnictwo podpisze umowę z autorem i prócz ebooka (nawet jeśli tylko w formie e organizuje sprzedaż) drukuje książkę to przecież dalej pozostaje kwestia praw do jej rozpowszechniania. Skąd więc wniosek, że wydawnictwo nie interesowałaby się dystrybucją ebooka w tych "innych formach" niż dzisiejsze ściąganie?
Sęk w upowszechnieniu czytników, a przede wszystkim ebooków. I nie chodzi tylko o wydawanie nowych - często bzdurnych - pozycji w tej formie, ale (nawet przede wszystkim) o ebooki klasycznych pozycji. Kwestia płatności - nie wiem jak Wy, ale ja byłabym skłonna zapłacić jakąś kwotę x (niezbyt wygórowaną) za możliwość dostępu do takiej biblioteki i ściągania ebooków. Zresztą wspomniany chomik tak działa - za transfer większych plików trzeba zapłacić - tyle, że nie na korzyść twórców. W tej chwili cena ebooka jest zbyt wygórowana i nie odbiega znacząco od ceny papierowej wersji, więc jaki to ma sens?Przykład pierwszy z brzegu:
http://www.ebook.pl/ (http://www.ebook.pl/)
Pewnie m.in. rzecz w tym, że wydawnictwa boją się znacząco obniżyć ceny ebooków, by nie utracić zysków z łącznej sprzedaży papierowych i e-wersji. To sie jednak wydaje jedyną drogą.
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: HokoPoko w Styczeń 26, 2012, 01:20:26 pm
Olka,
ano dlatego że prawo zmienia się za pomocą lobbingu, co drogo kosztuje i stać na to tylko największych, czyli tych, co działają globalnie. Gdyby wszyscy wydawcy książek się zmobilizowali, to i tak by do żadnego wydawniczego ACTA nie byli w stanie doprowadzić, bo działają lokalnie i nie mają wpływów w polityce - sam krzyk nie wystarczy, trzeba jeszcze posmarować, jeśli nie wprost, to przynajmniej potencjalnie. Jedynym "wydawnictwem" globalnym jest obecnie Amazon, z czasem pojawi się pewnie też paru innych graczy, nie sądze jednak, by szli oni w tę stronę - a to z tej przyczyny, że będą to podmioty wyrosłe w tych dzisiejszych realiach internetu, rozumiejące jego działanie i potrafiące wykorzystać jego potencjał, a przede wszystkim żyjące w synergii z internetową społecznością.

No i oczywiście wydawnictwa jak najbardziej interesują się tym drugim obiegiem i głośno płaczą, tylko że do niczego konstruktywnego nie sa w stanie doprowadzić. Przykładem ten nasz Chomik, który przeniósł się na Cypr i sobie na wszystkich bimba. Notabene Cypr zdaje się podpisywac ACTA nie ma zamiaru.


Co do ebooków, to "klasycznych" pozycji za darmo masz trochę tutaj:
http://www.wolnelektury.pl/katalog/

Ceny ebooków są rzeczywiście wysokie, ale jaki to ma sens, to już należałoby pytać wydawców.

Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Styczeń 26, 2012, 01:41:30 pm
Jasne Hoko zgadzam się co do ograniczonych możliwości wywierania globalnego nacisku przez lokalne wydawnictwa. Amazon...pewnie. Tylko po prostu nie wyobrażam sobie by któryś podmiot dysponującymi prawami (o ile one nie zostaną zniesione - a nic na to nie wskazuje) oddawał je w jakiejkolwiek formie za darmo i nie ścigał tych, co te prawa obchodzą. Stąd jeśli te nowe podmioty na e-rynku będą tylko miały prawa do zarabiania na czymś, to nie sądzę by je oddawały darmo. Raczej mogłyby wypracować inne stawki, formy płatności (np. za transfer - nie konkretne ebooki).
Zgadzam się, że piractwa nie da się wyzerować - można mu tylko wytrącić broń za pomocą np. tych działań co wyżej.

Tę biblioteczkę już przerobiłam;) Ale za to od 31 grudnia - o czym pewnie wiesz -  Joyce i wielu innych się upubliczniło:)

http://domenapubliczna.org/zasoby/ (http://domenapubliczna.org/zasoby/)
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: HokoPoko w Styczeń 26, 2012, 01:48:48 pm
Joyce tylko po angielsku, na polski przekład przyjdzie nam poczekać... długo. Na osłodę: ma się wreszcie pojawić polski Finnegans Wake - oczywiście w książce papierowej. Aż się boję, czy podołam...  ::)

 Za to Proust w przekładzie Boya (pierwsze pięć tomów) juz jest w domenie publicznej. W Wolnych Lekturach był nawet przez moment pierwszy tom, ale to był falstart, bo okazało się, że to tylko pół pierwszego tomu - i chyba na razie wycofali, aż zredagują całość.
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Styczeń 26, 2012, 02:27:57 pm
Joyce tylko po angielsku, na polski przekład przyjdzie nam poczekać... długo. Na osłodę: ma się wreszcie pojawić polski Finnegans Wake - oczywiście w książce papierowej. Aż się boję, czy podołam...  ::)

 Za to Proust w przekładzie Boya (pierwsze pięć tomów) juz jest w domenie publicznej. W Wolnych Lekturach był nawet przez moment pierwszy tom, ale to był falstart, bo okazało się, że to tylko pół pierwszego tomu - i chyba na razie wycofali, aż zredagują całość.

No właśnie - zdaje się, że możemy nawet nie doczekać albo mieć już wtedy poważne kłopoty z czytaniem...chyba, że jakiś samorodny talent literacki o niezwykłych zdolnościach lingwistycznych ma już gotowe - darmowe - tłumaczenie i tylko czeka na zielone światło żeby je wrzucić do netu;) I tutaj też niestety kolejny sęk - w rozbiegających się czasowo prawach:)
Hm...też myślałam o FW...w sumie: skoro tłumacz temu podołał, to czytelnik nie ma wyjścia - musi podjąć trud ::)
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Q w Styczeń 26, 2012, 02:50:55 pm
To nie zadne demonizowanie, tylko zwieksza to mozliwosci wladzy i kontrole, chyba nie zaprzeczysz? Czytales to ACTA?

Jasne, że nie zaprzeczę. Tyle, że SF od dawna szykowała nas na te wizje; pamiętasz jakie możliwości miał na GOD we "Fiasku" i wszystkie te inne pokładowe komputery?

(Nie mówię, że mnie to zachwyca, ale jest to de facto naturalna pochodna stanu technicznego. Ku temu będzie szło. Można najwyżej eksperymentować z koalangiem ;).)

Inna sprawa, że są w ACTA okazje do nadużyć, dlatego mówię, że to bubel.

(Dziwię się natomiast, że Ty się przeciwisz. W końcu to regulacja, za którą lobbowali kapitaliści z Holiłud, by broniła ich świętych praw własności ;).)

Zreszta kiedy dla Ciebie totalitaryzm bedzie panowal oficjalnie? Wiesz kiedy dokladnie sie zacznie, jakie bedzie mial atrybuty? Dla niektorych wspolczesna Polska czy UK juz jest totalitarna, bo te panstwa kontroluja duzy obszar prywatnego zycia obywateli i rozszerzaja go, inni nie czuli sie przytloczeni totalitaryzmem nawet w czasach stalinowskich. Kiedy zaczynasz byc lysy?

Powiedzmy tak: dla mnie totalitaryzm to jednak niedościgła trójca Stalin - Hitler - Pol-Pot. Jeśli zobaczę, że ktoś serio czerpie z ich wzorców pierwszy krzyk podniosę (jak zdążę ;)).

To, że inni są lepsi, bo są gorsi nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla własnych poczynań - zwłaszcza dla osoby publicznej. Europosła.

olka, toteż ja nie mówię, że ten - nomen omen? - Migalski to jakiś maj hiroł (nawet tym ironicznym tonem kapitanka Reynoldsa z "Firefly'a"), zmieniać miejsca zameldowania by mieć okazję nań głosować tem bardziej nie zamiaruję ;), wskazuję tylko, że nie jest on przypadkiem odosobnionym. (Kręcimy się tu chyba wokół tego samego problemu, który z innej strony odsłoniło ujawnienie porządków panujących w wiadomym specpułku, czyli wokół kwestii jak się u nas - na różnych szczeblach - sprawy toczą.)

ps. tymczasem jednak ACTA podpisano:
http://www.tvn24.pl/0,1732672,0,1,acta-juz-podpisane,wiadomosc.html
niektórzy jednak nadal jej nie czytali ;):
http://www.tvn24.pl/0,1732716,0,1,pis-chce-referendum-prezes-acta-nie-czytal,wiadomosc.html
(Pan Prezes J.K. móglby - zdaje się - powtórzyć za poetą: A było, jak opowiem — bo wszystko wiem z prasy. Ciekawe w ilu jeszcze sprawach opiera się na mediach i kto jeszcze...*)

* bo np. Pan Minister Boni, też chyba nie bardzo wiedział kto i kiedy ACTA podpisał:
http://polska.newsweek.pl/boni--nie-mozemy-nie-podpisac-acta,87574,1,1.html
przynajmniej jeśli wierzyć szwedzkim piratom parlamentarnym ;):
http://christianengstrom.wordpress.com/2012/01/25/polish-minister-telling-lies-to-get-acta-signed/
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Styczeń 26, 2012, 07:42:46 pm
Kiedy zaczynasz byc lysy?
Jak laski mówią do ciebie "proszę pana"  ;) ...

Prosze Pana, prosze Pana
Nakrzyczala na mnie mama
Ze ze szkoly miast do domu
Poszlam sobie dodac sromu*
I to z kim? Ze starym prykiem!
Cozem sie nasmiala przy tem...
Stary juz byl, lysiejacy
Zar w nim: Ledwie pelgajacy
Ale co tam, trudna sprawa
Ni to pogrzeb, ni zabawa
Bo mowila mi to mama:
Szanuj wiek, od tegos dama!

*Srom, sromota: Wstyd (zeby nikt nie mial gorszych skojarzen)  ;)
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Q w Styczeń 26, 2012, 08:43:18 pm
Tylko po prostu nie wyobrażam sobie by któryś podmiot dysponującymi prawami (o ile one nie zostaną zniesione - a nic na to nie wskazuje) oddawał je w jakiejkolwiek formie za darmo i nie ścigał tych, co te prawa obchodzą.

Różne zresztą obrona ta przybiera formy i choć - prawdę mówiąc - niekoniecznie podzielam oburzenie wyrokiem w tej konkretnej sprawie (bo puszczenie oka było jednak za duże, a cel jawnie zarobkowy), podzielam obawę, że dalsze pójście tą drogą może prowadzić do groźnych absurdów:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,11037752,Kary_za_robienie_podobnych_zdjec___Szalony_wyrok_sadu_.html
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: trx w Styczeń 27, 2012, 01:57:45 am
Ja pozwolę sobie znów tylko na chwilkę, niestety nie mam aktualnie czasu na branie czynnego udziału w dyskusji:

https://docs.google.com/viewer?a=v&pid=explorer&chrome=true&srcid=0B_xPW83jYkJLMTEwMWU2YzEtY2Y5MS00NDYxLWIxZDgtY2M5NWJkMTUxYzgz&hl=en_US&pli=1 - nie czytałem tego oprócz pierwszej strony, ale wydaje się być całkiem interesujące.

Oraz smutno-zabawny cytat jakiejś Wandy Nowickiej, rzekomo posłanki Ruchu Palikota: "Jeśli chodzi o własność intelektualną, to nie mamy zbyt wiele do ochrony".
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Q w Styczeń 27, 2012, 05:14:50 am
jakiejś Wandy Nowickiej, rzekomo posłanki Ruchu Palikota

Fajnie to sformułowałeś. Od razu ustawia parlamentarzystów w odpowiedniej skali ;).

ps. A tymczasem coraz zabawniej - ACTA może upaść na poziomie UE:
http://www.tvn24.pl/0%2C1732732%2C0%2C1%2Cprzelomowy-wyrok-trybunalu-acta-niezgodne-z-prawem-ue%2Cwiadomosc.html
(Ale cwaniaki z tych wrednych unijnych globalistów, sami sobie kłody pod nogi rzucają ;).)

Zaś u nas rządowy ekspert podaje się do dymisji w proteście:
http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/376807,mieczyslaw-muraszkiewicz-przestaje-byc-rzadowym-ekspertem.html
Nie koniec na tym... Jeśli wierzyć w to co pisze "Rzeczpospolita" spór o ACTA sięga samego rządu:
http://www.rp.pl/artykul/796028,798716-Czy-minister-kultury-zaplaci-dymisja-za-ACTA-.html
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: HokoPoko w Styczeń 27, 2012, 10:24:22 am
http://www.polityka.pl/kultura/aktualnoscikulturalne/1523743,1,kulture-ratuja-cyfrowi-piraci.read
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Q w Styczeń 27, 2012, 10:42:14 am
Jak już rozszerzamy temat na piratów...

Horace Walpole napisał w jednym ze swoich listów (datowanym na 31.12.1769): "The world is a comedy to those that think; a tragedy to those that feel." (niektóre źródła twierdzą, że to zdanie jako pierwszy sformułował wcześniej Jean de La Bruyère - "La vie est une tragédie pour celui qui sent, et une comédie pour celui qui pense."), zatem może coś o ciągu dalszym tego, co odbieram jako okołopiracką komedię:
http://www.chip.pl//chip/news/internet-i-sieci/witryny-internetowe/2012/01/filesonic-zamknal-sie-sam-przestraszyl-sie-federalnych
http://tech.wp.pl/kat,126394,title,Anonimowi-szykuja-nastepce-Megaupload,wid,14192290,wiadomosc.html

Jednym słowem: historia z - cytowanej przez Tuwima - fraszki

"Jak to na wojence ładnie,
Ten zwycięży, tamten padnie.
Pełne sierot są kołyski,
A bankier oblicza zyski."


powtarza się w wirtualnej miniaturze, jako farsa. (Piraci chcący zarabiać na hackerach i ich mołojeckiej sławie - bezcenne ;D.)
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: HokoPoko w Styczeń 27, 2012, 05:14:50 pm
http://www.jerzysosnowski.pl/?p=590
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Styczeń 27, 2012, 05:26:58 pm
Tekst dosc sensowny, poza sporym babolem w pkt. 5, gdzie ACTA jest zupelnie nieslusznie przypisawane wolnemu rynkowi, zamiast odwrotnie: Centralnemu regulowaniu rynku przez  wladze i lobbystow. Na wolnym rynku najwazniejszy jest klient, to on decyduje o ksztalcie tegoz i w przypadku ACTA to on dostaje po dupie.
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: liv w Styczeń 28, 2012, 01:01:55 am
ALEA i ACTA est.
Ba, taka gra.
 8)
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Styczeń 28, 2012, 02:47:42 am
Hm...ja jeszcze chciałam krótko o Dostojewskim - wiedziałam, że gdzieś/kiedyś/coś czytałam...dzisiaj miałam czas żeby sprawdzić. A czytałam u Mackiewicza w Dostojewskim. Otóż w XIX wieku w Rosji chyba jednak słyszano o prawach autorskich/wydawniczych...skoro za nie płacono:

Pomimo nieludzkich wysiłków Dostojewskiego "Epoka" musiała przestać wychodzić na wiosnę 1865 r. Dostojewski bierze na swe utrzymanie wdowę i dzieci brata; stara się zaprzedać nie napisaną przez siebie jeszcze powieść Krajewskiemu do "Ojczystych Zapisek". Ten odmawia. Przyciśnięty zewsząd do muru pod względem pieniężnym, Dostojewski podpisuje w czerwcu 1865 z wydawcą-aferzystą-lichwiarzem Stellowskim fantastyczny kontrakt. Stellowski ma wypłacić mu 3 000 rubli częściowo gotówką, częściowo wekslami. Dostojewski uprawnia go do wydania wszystkich swoich dotychczasowych utworów oraz obowiązuje się dostarczyć mu do dnia 1 listopada 1866 nową powieść, wielkości nie mniejszej od dziesięciu arkuszy druku, przy tym gdyby nie spełnił w umówionym terminie tych warunków Stellowski zyskuje prawo wydawania w przyszłości bezpłatnie wszystkich utworów Dostojewskiego, zarówno tych, które Dostojewski już napisał, jak tych, które kiedykolwiek by w przyszłości napisał. Dostojewski podpisuje ten szaleńczy kontrakt u rejenta, po czym Stellowski, rozgłosiwszy warunki tego kontraktu wśród wierzycieli Dostojewskiego i tym poderwawszy u nich resztkę zaufania do ich dłużnika, skupuje za bezcen weksle Michała i Teodora Dostojewskich i tymi wekslami spłaca większość tych 3 000 rubli.

P.S. Hoko  - widziałeś to: http://ha.art.pl/sklep/index.php?p338,finneganow-tren-przedsprzedaz (http://ha.art.pl/sklep/index.php?p338,finneganow-tren-przedsprzedaz) ? Termin dostawy dosyć oryginalny;) Hm...
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Smok Eustachy w Styczeń 29, 2012, 03:07:54 am
ładnie napisał Wojciech Orliński, w 100% się z nim zgadzam. Piractwo po prostu zabija sztukę:

http://wyborcza.pl/1,99069,11020296,Nie_sama_sztuka_artysta_zyje.html
A co ón pisze na blogu? Zaczyna niby z sensem ale potem tradycyjne opary absurdu. Zwracam uwagę, że za czasów Iliady i Odysei ACTA nie było i te dzieła powstały, i nic lepszego teraz się nie wymyśli choćby pięć ACTA wprowadzić.
Doszliśmy do etapu:
"Prosimy nie słuchać radia, muzyka tylko dla personelu"
a będzie gorzej.
Nie da się, powtarzam nie da się utrzymać tej całej własności intelektualnej bez totalnej totalizacji systemu.

Polecam Gwiazdowskiego:
http://blog.gwiazdowski.pl/index.php?subcontent=1&id=1092&type=edit#addcomment

Stawia on kwestie:
<<
Bo niestety argumenty obrońców „własności intelektualnej” przypominają argumenty obrońców „własności społecznej” w najgorszym wydaniu. W imię jej ochrony chcą oni poświęcić inne prawa materialne i procesowe z prawem wolności, równości wobec prawa i domniemaniem niewinności na czele.
<<
Po pierwsze to owe prawo autorskie i pokrewne są to _Prawa_Nowego_Wzoru_ które mają wyprzeć cywilizowane zasady prawne. Ktoś rozsądny by pomyślał, ze skoro owe pokrewne są nie do pogodzenia z cywilizowanymi zasadami prawnymi  to te pokrewne trzeba zdjąć, ale nie. Cywilizację się likwiduje. A celem Dick.

Protesty względem ACTA to przedśmiertne drgawki dogorywającego organizmu społecznego, który zostanie jednak dobity.

I na koniec pytanie: kto sprawdza ZAIKS i BSA i ministerstwa? Może ten problem da się rozwiązać praktycznie kontrolując ich i puszkując następnie?

A naruszenie własności entelektualnej poprzez roszczenia niewłaściciela: Przykładowo kontroler ZAIKS udaje się do knajpy i usiłuje wyłudzić świadczenia za piosenki, których autor nie ma umowy z ZAIKSem i wcale nie chce. Powinno by takie działanie traktowane z całą surowością i ZAIKS powinien być karany grzywną w wysokości stukrotnej tego, co tam próbował nałożyć. Jakoś to w tym ACTA nie zostało uwzględnione.

Tu jeszcze link do mnie:
http://www.fronda.pl/blogowisko/blog/miesiac/01/rok/2012/autor/smocze_opary
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Smok Eustachy w Styczeń 29, 2012, 03:10:03 am
/.../
Kradzież cudzej własności jest kradzieżą
A naruszenie praw ipokrewnych jest naruszeniem praw ipokrewnych. A nie kradzieżą.
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: maziek w Styczeń 29, 2012, 02:47:34 pm
Zwracam uwagę, że za czasów Iliady i Odysei ACTA nie było i te dzieła powstały
Jo, Homer pocił się i pisał, potem kliknął "wyślij to", i zaraz następnego dnia wszystko już było w sieci i wystarczyło wpisać w googla homer (tylko dodać -simpson) żeby sobie ściągnąć i poczytać za darmo, bo się przecież należy. To były toczka w toczkę takie same czasy jak teraz, ludzie są ludźmi, nic się nie zmienia i krystalicznie wręcz masz rację :) ...
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Styczeń 29, 2012, 06:04:38 pm
Zwracam uwagę, że za czasów Iliady i Odysei ACTA nie było i te dzieła powstały, i nic lepszego teraz się nie wymyśli choćby pięć ACTA wprowadzić.

Hm...naprawdę nie bronię ACTA, ale co ma do rzeczy powstawanie dzieła?  Mowa o  regulacjach dotyczących jego rozpowszechniania i kopiowania.
Czy ktoś chce regulować proces tworzenia? Z tym chyba musimy poczekać do ACTA 2;)
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Q w Styczeń 29, 2012, 07:55:29 pm
Cywilizację się likwiduje. A celem Dick.

Czekaj... Zakładam, że nie chodzi o żadnego z granych przez L. Nielsena bohaterów, którzy zwali się Dick Steel i Dick Dicks, a o P.K. Dicka, i nie o to, że kto miał doń strzelać...

Pytanie zatem czy ACTA ma służyć produkcji replikantów (bo pamiętam, że miała raczej ograniczać replikowanie), czy może wirtualizacji (zdaje się, że też nie, bo najmocniej zanurzeni w wirtualności najmocniej protestowali). Zatem może wyborowi między Emmanuelem, a kozą? Ale o kozach tam też nic nie było (ani o Emmanuelach). A może chodziło o to, by plazmat nie kopiował się przez piracenie? Najprędziej to... ;)
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Smok Eustachy w Styczeń 30, 2012, 12:41:55 am

Hm...naprawdę nie bronię ACTA, ale co ma do rzeczy powstawanie dzieła?  Mowa o  regulacjach dotyczących jego rozpowszechniania i kopiowania.
Czy ktoś chce regulować proces tworzenia? Z tym chyba musimy poczekać do ACTA 2;)
Trza czytać argumenta zwolenników i WO. Jak nie będzie ACTA nie bedom tworzyć artysty i zdechną z głodu. Dałem link do bloga WO?
Natomiast wracając do Iliady to wtedy wbrew pozorom byłą sytuacja o tyle podobna, że na pamięć się uczył jeden od drugiego.
A co do Dicka to nie on napisał opowiadanie, w którym wszystko należy do korporacji i musisz płacić za otwarcie drzwi lodówki? On. Takie kurna klimaty psychol miał.
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Hornet w Styczeń 30, 2012, 03:41:04 am
Jo, Homer pocił się i pisał, potem kliknął "wyślij to", i zaraz następnego dnia wszystko już było w sieci i wystarczyło wpisać w googla homer (tylko dodać -simpson) żeby sobie ściągnąć i poczytać za darmo, bo się przecież należy. To były toczka w toczkę takie same czasy jak teraz, ludzie są ludźmi, nic się nie zmienia i krystalicznie wręcz masz rację :) ...
maziek Twoje posty pod względem merytorycznym, fachowym i każdym innym są na poziomie wypowiedzi Kamińskiego i Kurka z programu Sonda. Wal prosto z mostu, że chcesz dostawać tantiemy za ich czytanie na forum i już ;) Żartuję, oczywiście (w kwestii zapłaty :) )
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Q w Styczeń 30, 2012, 10:17:43 am
A co do Dicka to nie on napisał opowiadanie, w którym wszystko należy do korporacji i musisz płacić za otwarcie drzwi lodówki? On.

Opowiadanie pod tytułem "Ubik" ;).

Choć tego typu elefantiaza (korporacyjnego) kapitalizmu (czasem skrzyżowanego z tzw. realnym socjalizmem), to był u niego stały motyw. W sumie sprowadza się to do zdania z "Galaktycznego druciarza" (gdzie akurat mamy Komunistyczną Republikę Ludową Ameryki Północnej, acz istnieją i prywatne firmy dobrze wpisane w system):
"Nasze społeczeństwo jest doskonale zarządzane. Każdy zostaje w końcu wykołowany."

Ale czy aby nie przesadzasz w czarnowidztwie? (Choćby już z tej przyczyny, że nasze społeczeństwo doskonale zarządzane raczej nie jest ;).)
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: maziek w Styczeń 30, 2012, 10:30:14 am
Dziękuje, dziękuję, podaję nr konta...

Serio to myślę, że obecnie mamy sytuację diametralnie różną od czegokolwiek co było wcześniej i jakiekolwiek porównania wstecz są mało wiarygodne. Nawet masowe pojawienie się kserografów i wideomagnetofonów było niczym w priłożenii do obecnych usłowij. Na tej podstawie można stwierdzić, że pojawianie się jakichś nowych aktów prawnych jest oczywiste.
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: HokoPoko w Styczeń 30, 2012, 11:06:42 am
maziek,

tylko dlaczego te akty mają chronić interesy wąskiej grupy kosztem reszty społeczeństwa? W ACTA nie idzie o samą ochronę własności intelektualnej, ale o sposób, w jaki to sie będzie robić - stawiając widzimisię międzynarodowych korporacji nad państwowe prawo. A druga sprawa, dlaczego ma dochodzić do zaostrzania przepisów, a nie ich łagodzenia, do przyjęcia obecnej sytuacji za rzecz naturalną, wymuszoną zmianami technologicznymi, i jej usankcjonowania - przecież to też byłoby nadążanie za zaistniałymi zmianami.
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: HokoPoko w Styczeń 30, 2012, 11:14:15 am
Hm...ja jeszcze chciałam krótko o Dostojewskim - wiedziałam, że gdzieś/kiedyś/coś czytałam...dzisiaj miałam czas żeby sprawdzić. A czytałam u Mackiewicza w Dostojewskim. Otóż w XIX wieku w Rosji chyba jednak słyszano o prawach autorskich/wydawniczych...skoro za nie płacono:

Pomimo nieludzkich wysiłków Dostojewskiego "Epoka" musiała przestać wychodzić na wiosnę 1865 r. Dostojewski bierze na swe utrzymanie wdowę i dzieci brata; stara się zaprzedać nie napisaną przez siebie jeszcze powieść Krajewskiemu do "Ojczystych Zapisek". Ten odmawia. Przyciśnięty zewsząd do muru pod względem pieniężnym, Dostojewski podpisuje w czerwcu 1865 z wydawcą-aferzystą-lichwiarzem Stellowskim fantastyczny kontrakt. Stellowski ma wypłacić mu 3 000 rubli częściowo gotówką, częściowo wekslami. Dostojewski uprawnia go do wydania wszystkich swoich dotychczasowych utworów oraz obowiązuje się dostarczyć mu do dnia 1 listopada 1866 nową powieść, wielkości nie mniejszej od dziesięciu arkuszy druku, przy tym gdyby nie spełnił w umówionym terminie tych warunków Stellowski zyskuje prawo wydawania w przyszłości bezpłatnie wszystkich utworów Dostojewskiego, zarówno tych, które Dostojewski już napisał, jak tych, które kiedykolwiek by w przyszłości napisał. Dostojewski podpisuje ten szaleńczy kontrakt u rejenta, po czym Stellowski, rozgłosiwszy warunki tego kontraktu wśród wierzycieli Dostojewskiego i tym poderwawszy u nich resztkę zaufania do ich dłużnika, skupuje za bezcen weksle Michała i Teodora Dostojewskich i tymi wekslami spłaca większość tych 3 000 rubli.

P.S. Hoko  - widziałeś to: http://ha.art.pl/sklep/index.php?p338,finneganow-tren-przedsprzedaz (http://ha.art.pl/sklep/index.php?p338,finneganow-tren-przedsprzedaz) ? Termin dostawy dosyć oryginalny;) Hm...

To już mówiłem kilka razy - zawsze w historii istniało jakieś pojęcie praw autorskich i często było to jakoś prawnie sankcjonowane. Nigdy jednak w taki sposób jak dzisiaj, gdy w imię tego chce się nam zafundować globalno-korporacyjny system policyjny.

ps,
przy takiej cenie to chyba poczekam na Finneganów, aż się pojawią w antykwariatach i w "tanich książkach"  ::)
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: maziek w Styczeń 30, 2012, 11:22:27 am
tylko dlaczego te akty mają chronić interesy wąskiej grupy kosztem reszty społeczeństwa? W ACTA nie idzie o samą ochronę własności intelektualnej, ale o sposób, w jaki to sie będzie robić - stawiając widzimisię międzynarodowych korporacji nad państwowe prawo. A druga sprawa, dlaczego ma dochodzić do zaostrzania przepisów, a nie ich łagodzenia, do przyjęcia obecnej sytuacji za rzecz naturalną, wymuszoną zmianami technologicznymi, i jej usankcjonowania - przecież to też byłoby nadążanie za zaistniałymi zmianami.
Z braku wiedzy umożliwiającej sensownie odpowiedzieć na powyższe pytania ja się co do meritum w szczegółach nie wypowiadam :) . Mi się tylko zdaje, że nie ma większego sensu porównywanie wprost obecnej sytuacji do czasów przeszłych sprzed ery internetu - a więc ledwie 10 lat jeśli mówimy o internecie zdolnym podźwignąć coś więcej niż słowo pisane. Kwestia kto te zmiany wprowadzi i jakie one będą jest w gruncie rzeczy samotłumaczącą się - jak widać sprawcą nie jest i nie będzie lud (bo mu w to graj) - lecz kapitał, i nie ma to nic wspólnego z totalitaryzmem - chyba że chodzi o nowy, wcześniej nieznany ustrój "ponadpaństwowy totalitaryzm biznesu". Stąd też można wywnioskować "dlaczego ma dochodzić do zaostrzenia" - ponieważ rygor dotychczasowy okazał się niewystarczający dla incjatorów obecnego zamieszania.
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: HokoPoko w Styczeń 30, 2012, 11:55:00 am
maziek,

"jak widać" to na razie nie widać, bo lud może wysadzić polityków, którzy to popierają. Co do tego ponadpaństwowego totalitaryzmu, to wyobraź sobie, że dzięki ACTA prawnicy zachodniej korporacji będą mogli wystąpić do polskiego sądu o wszczęcie działań represyjnych wobec obywatela polski (zajęcie majątku, tymczasowe aresztowanie, zablokowanie serwisu internetowego itp.), a sąd będzie to musiał zrobić bez przeprowadzania własnego dochodzenia na temat słuszności zarzutów.
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: maziek w Styczeń 30, 2012, 12:09:06 pm
Guzik ich wysadzą :) ... Niby jak? Wybory akurantnie były właśnie... Natomiast reszta jak mówię nie wypowiadam się, aczkolwiek cała sprawa podbudowuje moje zdanie, że liberalizm czerpie z socjalizmu, czy też tzw. komuny - tzn. tyle prawa narobimy i tak zagmatwanego, żeby myśl Stalina: "dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie" była wiecznie żywa... Konia z rzędem temu, co już dziś zdoła jednoznacznie wywieść, czy ja mogę sobie na youtubie Misia oglądać - czy nie...
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Smok Eustachy w Styczeń 30, 2012, 02:49:34 pm
/..../
Ale czy aby nie przesadzasz w czarnowidztwie? (Choćby już z tej przyczyny, że nasze społeczeństwo doskonale zarządzane raczej nie jest ;).)
Nie przesadzam, bo pojawiają się przecieki z korporacyjnych zamiarów. Skoro patentowanie idei jest dobre w przemyśle, to patentowanie idei w sztuce jest lepsze. Patentowanie wątków, postaci literackich, schematów fabularnych, kolorów, itp. W efekcie nic nie da się napisać, nawet na forum/blogu bez naruszenia owych praw entelektualnych.

2. Jak ukraść piosenkę?
Nie jest to nie możliwe ale wymaga środków. Wyobraźmy sobie szczyla który nagra se w garaż demko i wysyła do koncernu w celu autopromocji. Koncern bierze kompozycje i przekazuje swojej gwiazdce która wylansowuje przebój. Koncern wytacza kosztowny proces gówaniarzowi, który  nie ma środków na jego prowadzenie, dodatkowo ACTA wjeżdża mu na chatę i zabiera dowody, że jest piratem.

3. Nie doceniasz roli <bacznosc>PRAWA NOWEGO WZORU<spocznij>.
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Styczeń 30, 2012, 04:05:38 pm
Trza czytać argumenta zwolenników i WO. Jak nie będzie ACTA nie bedom tworzyć artysty i zdechną z głodu. Dałem link do bloga WO?
Natomiast wracając do Iliady to wtedy wbrew pozorom byłą sytuacja o tyle podobna, że na pamięć się uczył jeden od drugiego.
;D ale Ty to tak serioserio porównujesz? Te kopiowanie w necie z uczeniem się na pamięć Iliady, która była pierwotnie zapisana...nigdzie?
Oczywiście - link, ale to Ty podajesz przykład powstania Iliady i Odysei. Mniejsza o to. Takie stawianie sprawy - życie albo śmierć artysty - to skrajność.

Myślę, że w tym wątku poplątały się dwa tematy: samej ochrony praw autorskich i ochrony w konkretny sposób czyli ACTA.
1) Dyskusja jest bezprzedmiotowa jeśli ktoś uważa, że skoro internet rozwinął nowe możliwości rozpowszechniania, to trzeba z nich korzystać bez normowania, bez chronienia praw autorskich czyli publikacje nowości za darmo (np. FW - tłumacz poświęcił 10 lat na tę pracę - ale powinna być w necie w lutym za free), bez udziału autora. Temu podejściu nie dogodzą żadne ACTA ani FACTa - obojętnie jak konsultowane, co zawierające. W takim układzie radzę zlikwidować prawo pracy i pracować za darmo albo za pół wynagrodzenia.
2) Drugi temat to same ACTA - tutaj się w większości zgadzamy, że bubel i w treści i w sposobie powstawania. Nie można podpisywać byle czego - byle było. Zwłaszcza, że sami europosłowie zaczynają brzdąkać, że nie wiedzieli co robią...

To już mówiłem kilka razy - zawsze w historii istniało jakieś pojęcie praw autorskich i często było to jakoś prawnie sankcjonowane. Nigdy jednak w taki sposób jak dzisiaj, gdy w imię tego chce się nam zafundować globalno-korporacyjny system policyjny.

ps,
przy takiej cenie to chyba poczekam na Finneganów, aż się pojawią w antykwariatach i w "tanich książkach"  ::)

Jak konkretnie widzisz to  "jakoś było sankcjonowane"  w necie? Czy tego po prostu nie widzisz i wracamy do punktu pierwszego...
Ja uważam, że tertium datur. Trzeba chronić prawa autorskie w necie, ale innymi rozwiązaniami niż ACTA. Poza tym wg mnie jak zwykle zaczyna się od końca: czyli od karania, miast od szukania rozwiązań wewnątrz wydawnictw i wytwórni. Tak, jak napisałam: książki na portalach, gdzie płaci się za transfer, a nie 30 zł za jednego ebooka; filmy w necie tak szybko, jak na dvd - cena również za transfer (tutaj szybsze przechodzenie do darmowego oglądania - porównajcie ile zarabia film w kinach ile książka w księgarniach).
Po prostu wytwórnie filmowe muszą zmienić politykę (czy to obniży ich dochody? nie sądzę)a wydawnictwa wypracować nowy sposób dystrybucji książek (tutaj uważam, że potrzebne jest jakieś porozumienie - żadne wydawnictwo nie wyłamie się pierwsze ze schematu, nie zrezygnuje z ceny jednostkowej na rzecz transferu). Później - jak już książki/filmy/muzyka nadążą za nowym nośnikiem czyli  będą dostępne legalnie w necie (większość tego co czytam i oglądam nie jest) w niezawyżonej cenie - można szukać konkretnych rowiązań prawnych. 
Oczywistym chyba jest, że nikt przy prawie zdrowych zmysłach nie chce doprowdzić do sytuacji typu: zanucisz piosenkę w autobusie i Cię zaaresztują za nielegalne odtwarzanie;)
Poza tym otwartą zostaje sprawa ściągania z netu tego, co się wcześniej zakupiło - czy można coś ukraść bardziej albo mniej?;) 
W sumie rzecz z prawami zarządzanymi przez wielkie korporacje wiąże się z wcześniejszą akcją -  No logo.

P.S. Chciałam tylko zauważyć, że np. książka pani Naomi Klein, która obnaża i piętnuje korporacje nie została opublikowana za darmo w necie - można ją kupić w księgarniach - także tych "korporacyjnych". Hm...
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: HokoPoko w Styczeń 30, 2012, 05:06:34 pm
Olka,
nie wiem, czy zapomniałaś, ale Ty mówiłaś o Dostojewskim, nie o necie  ::) A sytuacja w sieci jest... skomplikowana. I cała rzecz w tym właśnie, o czym piszesz dalej: czy lepiej zmienić cały system dystrybucji/sprzedaży, przewartościowując przy tym samo pojęcie własności intelektualnej, czy trwać przy tym, co znane, i umacniać to jeszcze kolejnymi sankcjami prawnymi, godzącymi w wolności obywatelskie - bo inaczej się tego zrobić nie da.
http://www.edunews.pl/edytoriale/1780-edukacja-obywatelska-ad-acta

Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Styczeń 30, 2012, 05:28:35 pm
Olka,
nie wiem, czy zapomniałaś, ale Ty mówiłaś o Dostojewskim, nie o necie  ::) A sytuacja w sieci jest... skomplikowana. I cała rzecz w tym właśnie, o czym piszesz dalej: czy lepiej zmienić cały system dystrybucji/sprzedaży, przewartościowując przy tym samo pojęcie własności intelektualnej, czy trwać przy tym, co znane, i umacniać to jeszcze kolejnymi sankcjami prawnymi, godzącymi w wolności obywatelskie - bo inaczej się tego zrobić nie da.
http://www.edunews.pl/edytoriale/1780-edukacja-obywatelska-ad-acta



Eee...chyba niezrozumiale napisałam:) Odnosiłam się do "Twojego" Dostojewskiego, ale pytałam jak widzisz te "jakieś" prawa autorskie obecnie, w necie - czy w ogóle je widzisz. W sumie odpowiedziałeś, więc Dostojewskiemu możemy dać spokój.
Trzeba z żywymi naprzód iść..;)
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Styczeń 30, 2012, 08:14:21 pm
Guzik ich wysadzą :) ... Niby jak? Wybory akurantnie były właśnie... Natomiast reszta jak mówię nie wypowiadam się, aczkolwiek cała sprawa podbudowuje moje zdanie, że liberalizm czerpie z socjalizmu, czy też tzw. komuny - tzn. tyle prawa narobimy i tak zagmatwanego, żeby myśl Stalina: "dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie" była wiecznie żywa... Konia z rzędem temu, co już dziś zdoła jednoznacznie wywieść, czy ja mogę sobie na youtubie Misia oglądać - czy nie...
Maziek, boj sie Boga! (nawet urojonego) Liberalizm czerpie z socjalizmu/komuny? Liberalizm (wolnosciowosc) jest biegunowo odlegly od nich. No chyba, ze chodzi o "liberalizm" a la PO, albo "Liberal" a la Liberal Democrats (UK, USA). To wtedy zgadzam sie w pelni.
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Hornet w Styczeń 30, 2012, 08:35:47 pm
Gdyby liberałowie czerpali z dzieł Karola Marksa i Fryderyka Engelsa, to nie byłoby w ogóle tej dyskusji ;)
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Q w Styczeń 31, 2012, 12:22:14 am
Te kopiowanie w necie z uczeniem się na pamięć Iliady, która była pierwotnie zapisana...nigdzie?

Nigdzie, jak nigdzie, mózg tyż nośnik ;).
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: maziek w Styczeń 31, 2012, 09:33:29 am
Guzik ich wysadzą :) ... Niby jak? Wybory akurantnie były właśnie... Natomiast reszta jak mówię nie wypowiadam się, aczkolwiek cała sprawa podbudowuje moje zdanie, że liberalizm czerpie z socjalizmu, czy też tzw. komuny - tzn. tyle prawa narobimy i tak zagmatwanego, żeby myśl Stalina: "dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie" była wiecznie żywa... Konia z rzędem temu, co już dziś zdoła jednoznacznie wywieść, czy ja mogę sobie na youtubie Misia oglądać - czy nie...
Maziek, boj sie Boga! (nawet urojonego) Liberalizm czerpie z socjalizmu/komuny? Liberalizm (wolnosciowosc) jest biegunowo odlegly od nich. No chyba, ze chodzi o "liberalizm" a la PO, albo "Liberal" a la Liberal Democrats (UK, USA). To wtedy zgadzam sie w pelni.
No widzisz, Polska to jest taka dziwna kraj, że trzeba dołączać legendę do wypowiedzi ;) . W Polsce Palikot jest lewicowcem, żeby nie powiedzieć lewakiem, PiS jest prawicowy a PO liberalna :) . Z zewnątrz patrząc na Polskę trudno mówić o liberalizmie - u nas jest korporacjonizm, wszystko na koncesję, a więc w zasadzie, co do korzeni - faszyzm :) .

P.S. - to jak, mogę tego Misia oglądać?
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: HokoPoko w Styczeń 31, 2012, 09:50:14 am
maziek,
możesz oglądać - dopóki nie podpadniesz władzy  :)
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: maziek w Styczeń 31, 2012, 10:16:33 am
Tyle to i ja wiem, nawet zadusić można, pod warunkiem, że ciała nie znajdą...
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: liv w Styczeń 31, 2012, 12:05:57 pm
Cytuj
No widzisz, Polska to jest taka dziwna kraj, że trzeba dołączać legendę do wypowiedzi ;) . W Polsce Palikot jest lewicowcem, żeby nie powiedzieć lewakiem, PiS jest prawicowy a PO liberalna :) . Z zewnątrz patrząc na Polskę trudno mówić o liberalizmie - u nas jest korporacjonizm, wszystko na koncesję, a więc w zasadzie, co do korzeni - faszyzm :) .
A jeszcze głębsze korzenie korporacjonizmu są chadeckie.
Ja jednak bardziej widzę u nas etatyzm.
http://metapedia.konserwatyzm.pl/wiki/Etatyzm (http://metapedia.konserwatyzm.pl/wiki/Etatyzm)
Co w tym dziwnego?
Już Tocqueville pisał, ze rewolucja jest kontynuacją dawnego ustroju, tylko w innym makijażu. U nas korporacjonizm zainstalowali "komuniści". Pamiętasz KaeSeRy?
http://portalwiedzy.onet.pl/94258,,,,konferencje_samorzadu_robotniczego,haslo.html (http://portalwiedzy.onet.pl/94258,,,,konferencje_samorzadu_robotniczego,haslo.html)
A na szczeblu centralnym CRZZ.
Teraz, więcej uprawnień zgarnęła administracja.
Czyli centralizacja.
"Jeśli ktoś zapyta, jakim sposobem ta część dawnego ustroju mogła całkowicie przenieść się do nowego społeczeństwa i tak się w nim utrwalić, odpowiem, że centralizacja nie zginęła w rewolucji dzięki temu, że sama była początkiem i znamieniem tej rewolucji. () Tak więc rewolucja demokratyczna, która zniosła tyle instytucji dawnego ustroju, miała utrwalić centralizację, a centralizacja tak naturalnie znalazła swe miejsce w społeczeństwie stworzonym przez rewolucję, że można ją było łatwo wziąć za jej wytwór"
To Alexis o francuskiej.
W Peerelu też byli lewacy, rewizjoniści, awanturnicy, odwetowcy,beton, religianci, technokraci, skrzydło reformatorskie itp. ;)
A patrząc z zewnątrz mówili - komunizm. :D
A zasada z paragrafem wiecznie żywa ;)
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Smok Eustachy w Styczeń 31, 2012, 02:06:27 pm
Czy poniższy fragment nie sprowadza nas na nowe tory:
Prawa cyfrowe i poparcie dla tzw. „zasad podstawowych”
Rozdział dotyczący praw cyfrowych (art. 27 ust. 2-4) odwołuje się do konieczności zachowania „zasad podstawowych, takich jak: wolność wypowiedzi, prawo do uczciwego procesu czy prawo do prywatności”. Jako że ACTA nie precyzuje znaczenia „zasad podstawowych” (nie „praw podstawowych”, zatem nie można mieć pewności, że chodzi o prawa zawarte w Konwencji ONZ o Prawach Politycznych i Obywatelskich czy też Europejskiej Konwencji Praw Człowieka), wygląda na to, że jest to mechanizm nieegzekwowalny, a zatem bez znaczenia. Co więcej, twórcy ACTA unikają odniesień do prawa do „uczciwego procesu” (fair trial) i „ustalonej procedury prawnej” (due process), odnosząc się zaś do „podstawowej zasady” prawa międzynarodowego: „uczciwej procedury
prawnej” (fair process). „Uczciwa procedura prawna”, jak potwierdziła Komisja Europejska w odpowiedzi na zapytanie Parlamentu Europejskiej (E-8444/2010), nie jest wcale zasadą, ani tym bardziej „podstawową zasadą” prawa międzynarodowego. Ta prawna fikcja pojawia się a art. 27 ACTA co najmniej trzykrotnie.

Brak równowagi praw
Zapisy ochronne z art. 27, zasadniczo bez znaczenia, są dodatkowo osłabione informacją zawartą w przypisach. Wyjaśniają one, że ochrona operatorów sieci przed odpowiedzialnością karną (będąca najistotniejszym elementem wolnego internetu i kluczem do jego sukcesu), jest dopuszczalna, ale jako drugorzędna wobec interesów właścicieli praw autorskich. Sytuacja, w której interes wąskiej grupy właścicieli praw autorskich ma tę samą rangę, co interes
dostawców internetu i całego społeczeństwa, stoi w bezpośredniej sprzeczności z treścią orzeczeń Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie Telefonica przeciwko Promusicae (C275/06), a zwłaszcza w sprawie Scarlet przeciwko Sabam (C70/10). Uzasadnienie tego ostatniego wyroku mówi, że jedna grupa praw nie może mieć iększej rangi niż inna, lecz „należy dbać o zachowanie równowagi pomiędzy prawem własności intelektualnej a swobodą prowadzenia działalności gospodarczej, prawem do ochrony danych osobowych oraz swobodą wymiany informacji”. Tymczasem przypis 13 porozumienia ACTA stawia interesy właścicieli praw autorskich w pozycji
nadrzędnej, przez co stoi w niezgodzie z prawodawstwem europejskim.

Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Ambrose w Styczeń 31, 2012, 06:52:42 pm
To może i ja nieśmiało dorzucę słów kilka.
1. Dziękuję za informację na temat "Finnegans Wake". Cena jest dość spora, ale trud, jaki został podjęty przy przekładzie tej książki wart jest chyba docenienia, dlatego prawdopodobnie skuszę się na tę niezwykłą pozycję.

2. Co do samych ACTA. Mnie osobiście wszystko to wręcz przeraża. W mediach całej sprawie próbuje się nadać ton słusznej wojny z piratami, nielegalnym ściąganiem piosenek, walką o wolność intelektualną. Mało gdzie wspomina się o fakcie, że ACTA dotyczy produktów podobnych, a owymi produktami może być praktycznie wszystko: modyfikowane genetycznie nasiona roślin, modyfikowana genetycznie trzoda chlewna, leki, części zamienne, etc., itd. Cała sprawa wręcz śmierdzi na kilometr: zapisy próbuje się wprowadzić po cichu, bez nagłaśniania, poza plecami całych społeczeństw, na polityków kładzie się olbrzymi nacisk, by zatwierdzili oni stosowne dokumenty, jak najszybciej, bo sprawa jest niecierpiąca zwłoki, nie dając im nawet czasu, na dokładnie przestudiowanie treści.

3. Ponadto poraża wręcz niekompetencja naszych politykierów (nie lubię tego słowa, ale nie wiem jak inaczej można nazwać tych bęcwałów). Wychodzi na to, że nawet gdyby im pozwolono ślęczeć dowolnie długo na zapisami ACTA, to i tak zrezygnowaliby z tego, z racji, że zwyczajnie by im się nie chciało. Bo przecież jest tyle dodatkowych obowiązków na głowie, tyle innych ustaw, więc po cholerę to wszystko czytać - a skoro się nie da, to nie warto nawet spróbować.
Aż strach pomyśleć, co się stanie, gdy inne grupy zawodowe zaczną brać przykład z naszej intelektualnej elity.

4. http://pclab.pl/news48558.html
Jestem ciekaw ile jest prawdy w tym popularnym ostatnimi czasu linku. Ale jakoś nie mogę oprzeć się wrażeniu, że stawiane tezy są autentyczne. Koncerny wydawnicze przypominają mi komórki nowotworu - niczym rak toczą społeczność muzyczną. Na ich działaniu tracą zarówno twórcy, którzy dostają dosłownie ochłapy z zysków oraz my, słuchacze, którym serwuje się drogie, często nagrane byle jak płyty. Najgorsze jest to, że w naszym kraju nie istnieje praktycznie możliwość nabywania pojedynczych utworów - jeśli z danej płyty X artysty Y podoba mi się jedna piosenka, a resztę uważam za zwykłą chałę, to niestety i tak muszę nabyć cały album, by móc delektować się tą jedną pozycją.
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Smok Eustachy w Styczeń 31, 2012, 11:27:16 pm
Ambrose masz sporo racji. Znaczna część planów koncernów ma właśnie na celu wycięcie potencjalnej konkurencji, a nie walkę z piractwem, bo torrentowcy i tak nie kupią bo nie mają kasy. Wrzuciłem już:
http://www.fronda.pl/blogowisko/blog/miesiac/01/rok/2012/autor/smocze_opary
To mój wpis.

PS: Wie ktoś, jak sprawdzić, co za nieodpowiedzialny element mnie plusuje? Kiedyś miałem coś -2 a tera?
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Luty 01, 2012, 05:18:08 pm
Te kopiowanie w necie z uczeniem się na pamięć Iliady, która była pierwotnie zapisana...nigdzie?

Nigdzie, jak nigdzie, mózg tyż nośnik ;).

Jasne, ale...nie komplikuj...brzytewka?;) Zasięg, możliwości rozpowszechniania i kopiowania różnych nośników...zaraz skończymy jak w 451 ;) Poza tym spróbuj skopiować film i przesłać mi - na tym nośniku;)

To może i ja nieśmiało dorzucę słów kilka.
1. Dziękuję za informację na temat "Finnegans Wake". Cena jest dość spora, ale trud, jaki został podjęty przy przekładzie tej książki wart jest chyba docenienia, dlatego prawdopodobnie skuszę się na tę niezwykłą pozycję.
(...)
4. http://pclab.pl/news48558.html
Jestem ciekaw ile jest prawdy w tym popularnym ostatnimi czasu linku. Ale jakoś nie mogę oprzeć się wrażeniu, że stawiane tezy są autentyczne. Koncerny wydawnicze przypominają mi komórki nowotworu - niczym rak toczą społeczność muzyczną. Na ich działaniu tracą zarówno twórcy, którzy dostają dosłownie ochłapy z zysków oraz my, słuchacze, którym serwuje się drogie, często nagrane byle jak płyty. Najgorsze jest to, że w naszym kraju nie istnieje praktycznie możliwość nabywania pojedynczych utworów - jeśli z danej płyty X artysty Y podoba mi się jedna piosenka, a resztę uważam za zwykłą chałę, to niestety i tak muszę nabyć cały album, by móc delektować się tą jedną pozycją.

Zamówiłam sobie FW - jak nie dam rady to oddam w dobre ręce;)
Co do Mega - pewnie coś w tym jest, że akurat na nich padło. Niemniej - wg mnie - nie można popadać w drugą skrajność, że ten serwis jest MegaNiewinny i zawierał same legalne pliki. Zdaje się, że ta cienka czerwona linia podziału legalności jest niezwykle trudna do wypracowania. Chyba pozostaje liczyć na coś, na co najtrudniej liczyć: zdrowy rozsądek:)

Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Luty 01, 2012, 08:01:49 pm
Podobno w USA nie przyjeli ACTA, ani 2 poprzednich (PIPA i SOPA), a mimo to te akty sa przepychane nadal poza Granicami USA, przy aktywnym wsparciu amerykanskich politykow. Czyli pracuja dalej dla swoich mocodawcow, ale nie chca stracic za duzo glosow u siebie.
Tu co Hitler ma do powiedzenia o ACTA  :) :
&feature=related
A tu Michalkiewicz, jak zwykle z humorem:
"Pobożny poseł i zarazem minister sprawiedliwości Jarosław Gowin potwierdził opinię wypowiedzianą wcześniej w przypływie szczerości przez ministra Bogdana Zdrojewskiego, że niezależnie od tego, czy Polska ratyfikuje porozumienie ACTA, czy nie, będzie ono na terenie naszego nieszczęśliwego kraju obowiązywało, jako zobowiązanie unijne. Wprawdzie pobożny minister Gowin chwali wybieg premiera Tuska jako „racjonalny” - ale chyba tylko z punktu widzenia uprawianej przez Platformę Obywatelską blagi. W ramach tej blagi premier Tusk zarządzi teraz „społeczne konsultacje” oraz „badania”, czy porozumienie ACTA rzeczywiście jest takie niebezpieczne - a na końcu - „podejmie decyzję”, czy poddawać je ratyfikacji w tubylczym Sejmie, czy przeciwnie - nie poddawać.
 W świetle opinii obydwu ministrów rządu premiera Tuska jest oczywiste, że wszystkie te operacje to tylko typowe dla Donalda Tuska blagierstwo - bo jednocześnie w mediach głównego nurtu ruszyła kampania perswazyjna, w ramach której poprzebierani za dziennikarzy konfidenci, wsparci przez konfidentów poprzebieranych za „ekspertów” perswadują opinii publicznej, że to całe ACTA jest w jak najlepszym porządku. (...)"
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: wiesiol w Luty 01, 2012, 09:21:52 pm
Nexus nadajesz na moich falach i to mi sie podoba, ale popełniłeś plagiat nie mówiąc o naruszeniu praw autorskich :),bo ja ten link umieściłem parę dni wcześniej w temacie Rzeżnia Narodowa.
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Luty 03, 2012, 05:03:06 pm
http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/530790 (http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/530790)
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Luty 03, 2012, 07:59:27 pm
http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/530790 (http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/530790)
Yhm. Trafne komentarze pod tym artykulem.
Fragment z Michalkiewicza o tymze:
"(..) Toteż teraz, gdy okupujące nasz nieszczęśliwy kraj i uwikłane w wojnę na górze o lepszy dostęp do żerowiska bezpieczniackie watahy zostały chyba zaskoczone skalą i rozmiarami protestu przeciwko ACTA, naprędce nakazały mediom głównego nurtu usilne perswadowanie opinii publicznej, że przyczyną protestów nie jest zapisana w tym porozumieniu legalizacja praktykowanych dotychczas nielegalnie naruszeń wolności, tylko - brak społecznych konsultacji. Wiadomo przecież, że każdy pomysł wystarczy tylko z ludem skonsultować, a ten w podskokach rzuci się nawet do morza. No i media głównego nurtu posłusznie w tym duchu nawijają, a ministrowie „oddają się do dyspozycji premiera” - oczywiście z powodu „braku konsultacji” - w nadziei, że ta komedia doprowadzi do uspokojenia nastrojów. (...)
  Ale to jeszcze nic - bo gdy protesty nie ustawały, premier Tusk oświadczył znienacka, że rząd „zacznie badać”, czy porozumienie ACTA nie zagraża aby wolności i gdyby okazało się, że jednak zagraża, to nie zostanie przedstawione Sejmowi do ratyfikacji. Wynika z tego ni mniej, ni więcej, że premier Tusk najpierw nakazał pani ambasador Jadwidze Rodowicz podpisać ACTA w imieniu Polski, a dopiero teraz zacznie sprawdzać, co właściwie kazał podpisać. Trudno o bardziej rażący przykład bęcwalstwa, chociaż warto pamiętać, że to nie pierwszy tego rodzaju wyczyn premiera Tuska. Po podpisaniu 13 grudnia 2007 roku traktatu lizbońskiego też się przyznał, że podpisał go bez czytania. Żeby było śmieszniej, wcześniej minister kultury w rządzie premiera Tuska Bogdan Zdrojewski wygadał się, że porozumienie ACTA będzie „i tak” w Polsce obowiązywało, nawet jeśli Sejm by go nie ratyfikował, ponieważ przyjęła je Unia Europejska. Jeśli min. Zdrojewski ma rację, to znaczy, że wszystkie te komedie z ratyfikacjami porozumienia ACTA przez parlamenty poszczególnych landów IV Rzeszy, to tylko takie makagigi, mające na celu przedłużenie iluzji, że cokolwiek jeszcze od nich zależy. (...)"
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Ambrose w Luty 04, 2012, 04:36:55 am
To lubię - najpierw robimy, czynimy, podpisujemy, a potem dopiero zastanawiamy się nad tym, o co właściwie chodzi.
Ech, gdybym z tym zagadkowym krajem nie miał nic wspólnego, to po prostu wypełniłbym pokój pustym śmiechem, po czym z czystym sumieniem położyłbym się spać. Ale jako, że przyszło mi w tym niesamowitym kraju żyć oraz ponadto, jako, że czuję się Polakiem, nie pozostaje mi nic innego jak tylko zapłakać.

A tak wracając do wcześniejszych postów:
Olu - serdecznie dziękuję za propozycję, ale daru tak cennego nie śmiałbym przyjąć. Na szczęście księgę ową już zamówiłem, tak więc ręce odpowiednie na pewno nie będą "ręcami" moimi :)

A co do MegaUpload - oczywiście, że nie są to świętoszki, a i wiele plików nielegalnych się przez serwis przewinęło. Nie mniej jednak nie zmienia to faktu, że w Polsce, gdzie ludzie często poniżej 2 000 zł na rękę zarabiają, ciężko jest zakupić oryginalny film, czy płytę CD ulubionego artysty, równocześnie mając na utrzymaniu rodzinę, czy choćby samemu, z własnej kieszeni studia opłacać. Mówiąc prościej - sposób na tzw. piractwo jest banalnie prosty, chyba nawet za prosty dla wszelkich wydawnictw - po prostu obniżyć cenę i dostosować ją do zarobków przeciętnego zjadacza chleba.
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: maziek w Luty 04, 2012, 08:29:50 am
Przypadkowo zobaczyłem zdjęcie facjaty ojca-założyciela Magaupload i wiem jedno - aresztowanie przedłużyło mu życie ;) ...
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: HokoPoko w Luty 04, 2012, 09:55:28 am
http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/530790 (http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/530790)

Nie ufaj odnowie rodzaju ludzkiego, kiedy mówią o niej kurie i dwory  :)
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Luty 04, 2012, 01:48:10 pm
http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/530790 (http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/530790)

Nie ufaj odnowie rodzaju ludzkiego, kiedy mówią o niej kurie i dwory  :)

Nie wierzę politykom, nie i te parę metrów do dna - od lat mi to przygrywa:)
Widzę, że wrzucenie linki bez komentarza zostało odczytane jako milcząca aprobata i list pochwalny dla rządzących...cóż:)

To lubię - najpierw robimy, czynimy, podpisujemy, a potem dopiero zastanawiamy się nad tym, o co właściwie chodzi.
Ech, gdybym z tym zagadkowym krajem nie miał nic wspólnego, to po prostu wypełniłbym pokój pustym śmiechem, po czym z czystym sumieniem położyłbym się spać. Ale jako, że przyszło mi w tym niesamowitym kraju żyć oraz ponadto, jako, że czuję się Polakiem, nie pozostaje mi nic innego jak tylko zapłakać.
Pozostaje jeszcze mój ulubiony: śmiech przez łzy:) Racja - zaburzona kolejność. Poza tym trzeba zwrócić uwagę, że w sprawie ACTA tyle ludzi protestowało i dlatego rząd podjął temat. Pozostaje pytanie ile idiotycznych ustaw, zarządzeń itp. przeszło w takim niekompetentnym trybie - vide dyskusja o sposobie głosowania przez europosłów. Po prostu to nie tylko problem kolejności i ACTA - to problem demokracji i kierunku jej rozwoju, mechanizmów decyzyjnych itd.

Cytuj
Nie mniej jednak nie zmienia to faktu, że w Polsce, gdzie ludzie często poniżej 2 000 zł na rękę zarabiają, ciężko jest zakupić oryginalny film, czy płytę CD ulubionego artysty, równocześnie mając na utrzymaniu rodzinę, czy choćby samemu, z własnej kieszeni studia opłacać. Mówiąc prościej - sposób na tzw. piractwo jest banalnie prosty, chyba nawet za prosty dla wszelkich wydawnictw - po prostu obniżyć cenę i dostosować ją do zarobków przeciętnego zjadacza chleba.
Myślałam Ambrose nad tym - to jest głębszy problem niż kupowanie książek/filmów/muzyki. Cóż tu mówić o kulturze jeśli nie starcza na zapewnienie podstawowych potrzeb jak mieszkanie, jedzenie, ubranie itp.? Jak bardzo mamy nieproporcjonalne zarobki do cen - widać na każdym kroku. Stąd to nie tylko kwestia obniżenia cen za książki/filmy/muzykę - to tylko wycinek.
Natomiast zastanawiam się czy jest to dobry argument za ściąganiem plików z netu. Nie jestem przekonana. Tym "zarobkowym" tropem można usprawiedliwić także inne sposoby kradzieży - dlaczego nie mam ukraść bułki?prądu?bluzy? Są to  nawet bardziej niezbędne do życia rzeczy niż CD. Czy obniżenie cen na te rzeczy to sposób na walkę ze złodziejami?
Myślę sobie, że ciągle nie możemy ustalić czy ściąganie plików jest kradzieżą - tak, jak pisałam: jeśli ktoś uznaje, że nie jest - to cały wątek jest bezprzedmiotowy, bo nie trzeba niczego normować. Jeśli jest - to potrzeba jasnych rozwiązań, które będą niezwykle trudne do wypracowania. I jakkolwiek jestem za obniżeniem cen na książki/filmy/muzykę, to nie sądzę by taka obniżka załatwiła problem ściągania ich z netu. Tutaj nie chodzi o obniżkę cen a o całkowicie darmowy dostęp i możliwość przesyłu, linkowania, umieszczania itd. - słowem kształt netu.



Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: maziek w Luty 06, 2012, 05:38:29 pm
Santcus ACTA est... (http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11095440,Bez_zgody_paulinow_nie_mozna_kopiowac_Jasnej_Gory.html?lokale=wroclaw)
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Luty 06, 2012, 08:01:31 pm
Santcus ACTA est... (http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11095440,Bez_zgody_paulinow_nie_mozna_kopiowac_Jasnej_Gory.html?lokale=wroclaw)
No to teraz wszyscy apologeci ACTA i podobnych powinni stanac murem za zakonnikami.

Olu, argument Ambrozego, do ktorego odnioslas sie w ostatnim akapicie, jest o tyle zasadny, ze zwolennicy ACTA i rozszerzania/przedluzania praw autorskich, czesto zakrywaja swoja pazernosc argumentami o dobru kultury i tym, ze piractwo niszczy ja wlasnie. Ostatnio slyszalem, jak w ten desen bredzil Holdys, deklarujac sie jako zwolennik ACTA. Wiec jesli by im naprawde zalezalo na rozwoju kultury, to obnizali by ceny swoich produktow, by jak najwieksza ilosc kultury trafiala do jak najwiekszej liczby odbiorcow.
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Luty 06, 2012, 10:04:52 pm
Olu, argument Ambrozego, do ktorego odnioslas sie w ostatnim akapicie, jest o tyle zasadny, ze zwolennicy ACTA i rozszerzania/przedluzania praw autorskich, czesto zakrywaja swoja pazernosc argumentami o dobru kultury i tym, ze piractwo niszczy ja wlasnie. Ostatnio slyszalem, jak w ten desen bredzil Holdys, deklarujac sie jako zwolennik ACTA. Wiec jesli by im naprawde zalezalo na rozwoju kultury, to obnizali by ceny swoich produktow, by jak najwieksza ilosc kultury trafiala do jak najwiekszej liczby odbiorcow.

Nexiu:
I jakkolwiek jestem za obniżeniem cen na książki/filmy/muzykę, to nie sądzę by taka obniżka załatwiła problem ściągania ich z netu. Tutaj nie chodzi o obniżkę cen a o całkowicie darmowy dostęp i możliwość przesyłu, linkowania, umieszczania itd. - słowem kształt netu.

Chciałabym Nex żeby książki/filmy/muzyka potaniały, chciałabym żeby wiele rzeczy potaniało - a masowo drożeją (dzisiaj się dowiedziałam, że mój ulubieniec ZUS w tym roku podniósł składkę na 975 zł czyli tylko za mnie zapłacę 12 tys. - wolałabym część tej kwoty przeznaczyć na książki ) i to te niezbędne.
Natomiast co do pazerności różnej maści właścicieli praw/przedmiotów - owszem, nie jestem ślepa na to, iż świat zwariował. Tak właśnie: zwariował. Ceny są windowane  przez rosnące koszty, ale także przez zakusy twórców i pomagierów. Wystarczy spojrzeć na zarobki aktorów, zespoły jednego przeboju itd. Sprawdźcie ile np. Sting dostaje miesięcznie za jedną piosenkę: Every breath you take. Czytałam kiedyś, że każdego dnia ta piosenka zarabia dlań ...2 tys. dolarów. Police w swoim czasie było maszynką do robienia przebojów...sumujcie sami ich roxany i butelkowane wiadomości...
Zastanówcie się nad zarobkami dzieci - vide aktorzy z Pottera. Dla mnie to rodzaj absurdu.

Tutaj próba rozliczenia polskich artystów - muzyków:
http://www.wprost.pl/ar/185311/Ile-zarabiaja-polscy-muzycy/?O=185311&pg=2 (http://www.wprost.pl/ar/185311/Ile-zarabiaja-polscy-muzycy/?O=185311&pg=2)

Poza tym okazuje się, że od roku jest unormowana sprawa z ZAiKS-em i YouTube i złotówki wpadaja w odpowiednie kieszenie:
http://kultura.newsweek.pl/youtube-zaplaci-tantiemy-polskim-artystom,70691,1,1.html (http://kultura.newsweek.pl/youtube-zaplaci-tantiemy-polskim-artystom,70691,1,1.html)

Z troszkę innej beczki, ale artystycznej: w zeszłym tygodniu sprzedano obraz Cezanne'a za 250 mln dolarów (policzcie: 250 lat życia po milionie dolarów za każdy rok):

http://luxluxlux.pl/2012/02/05/nowy-rekord-cenowy-obraz-gracze-w-karty-paula-cezanna-sprzedany-za-ponad-250-mln-usd/ (http://luxluxlux.pl/2012/02/05/nowy-rekord-cenowy-obraz-gracze-w-karty-paula-cezanna-sprzedany-za-ponad-250-mln-usd/)

Jasne, wyłożyła nań pieniądze prywatna osoba (28letnia;)) i nic nam do tego - chodzi mi tylko o sam fakt pułapu cenowego, jego absurdalności.
I to także utwierdza mnie w przekonaniu, że nikt się dobrowolnie nie wyłamie z tego kręgu zarobków...posiadania praw do przedmiotów...produktów intelektu itd. I oczywiście: śrubowania i przedłużania czasu na jakie te prawa mają się rozciągać.

A Hołdys? Hey prorocy moi z gniewnych lat... widać teraz już szczytem Waszych marzeń nie jest telewizor, meble mały fiat...;)

Właściwie to - a propos Police - miałam zakończyć cytatem z ich piosenki, który nieźle oddaje stosunek niektórych twórców do odbiorców:
De do do do, de da da da
Is all I want to say to you
;)
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Luty 07, 2012, 03:28:54 pm
Przeczytałam właśnie wczorajszą GW i fajne zestawienie serwisów filmowych:
http://wyborcza.pl/1,75248,11092387,Filmy_z_chmury__Legalnie.html?as=2&startsz=x (http://wyborcza.pl/1,75248,11092387,Filmy_z_chmury__Legalnie.html?as=2&startsz=x)

Ile to kosztuje?*
Iplex.pl - część za darmo, z reklamami; bez reklam w ramach Iplex Plus - miesięczny abonament 9,90 zł
Ipla.tv - filmy: część darmowa, z reklamami; najbardziej znane tytuły płatne - od 5-11 zł za film; są też pakiety z dostępem np. do meczów ekstraklasy czy premierowych odcinków serialu "Pierwsza miłość"
Vod.onet.pl - część darmowa z reklamami; bez reklam w pakiecie VODmax - 29,99 zł za miesiąc
Vod.tvp.pl - część bezpłatna z reklamami; część płatna - za pojedynczy film lub odcinek serialu 5 zł lub pakiet 15 filmów za 45 zł
Kinoplex.pl - część bezpłatna z reklamami; część płatna - za pojedynczy film 7-9 zł
Cineman.pl - część za darmo; część płatna - za pojedynczy film 4-8 zł (lub kilkakrotnie taniej w zależności od pakietu), za film w jakości HD - 12 zł (w pakiecie: 3,99)
iTunes - wypożyczenie (czasowe) 3-4 dol., zakup: od kilku dolarów do 16-18 za filmy najnowsze; filmy w jakości HD droższe zwykle o 2 dol.;

* ceny wyłącznie orientacyjne; płatność SMS-em zawsze droższa - nawet kilkakrotnie


Niemniej: wiadomo, że ta oferta jest jeszcze słaba - nastawiona na papkożercę i ciągle zbyt droga. Mam nadzieję, że to się zmieni:)
Jednak duże wytwórnie już zrozumiały, że bez sieci ani rusz i pod koniec ubiegłego roku ruszył serwis Ultra Violet:
http://www.uvvu.com/ (http://www.uvvu.com/)
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Smok Eustachy w Luty 09, 2012, 02:29:06 am
A ja sobie ostro lecę po artystach: http://www.fronda.pl/blogowisko/wpis/nazwa/money_for_nothing_33842
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Smok Eustachy w Luty 13, 2012, 01:06:04 am
List otwarty do artystów: http://www.fronda.pl/blogowisko/wpis/nazwa/czy_trzeba_placic_za_programy_komputerowe,_w_tym_gry__33990 Teraz przenosimy się w przyszłość upragnioną, gdzie postulaty koncernów są spełnione. Jak już stwierdziłem wyżej: dozwolonego użytku nie ma. Można zastrzegać w różnej formie co się da. Wprowadzono w życie techniczne systemy nadzoru, inwigilacji i ubezwłasnowolnienia odbiorców. Znieśli cywilizowane zasady prawne wywodzące się jeszcze z prawa rzymskiego i chrześcijaństwa.   Teraz niech każdy się zastanowi, dlaczego jest ugotowany?
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: maziek w Luty 13, 2012, 09:02:01 am
Znieśli cywilizowane zasady prawne wywodzące się jeszcze z [...]  chrześcijaństwa.
To mnie zainteresowało. Któreż to są?
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: maziek w Luty 16, 2012, 05:48:38 pm
To jest część postu olkipolki, która odnosi się do ACTA. Całość została przeniesiona do nowego wątku pt. Zapaść polskiej Edukacji Narodowej (http://forum.lem.pl/index.php?topic=961.0).

W temacie ACTA: Jak ściągamy? - mniej ciekawe oraz Jak nas ścigają? - ciekawsze. To w dzisiejszym DF. Niestety jeszcze niedostępne online w całości:
http://wyborcza.pl/1,99505,11143254,_Duzy_Format_.html (http://wyborcza.pl/1,99505,11143254,_Duzy_Format_.html)

P.S. Z sentymentu byłam na Muppetach i wiecie, że to jest o ACTA?;)Muppety muszą walczyć o prawo do swoich imion, nazwy i teatru...i tak to:)
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Stanisław Remuszko w Luty 16, 2012, 11:03:52 pm
http://www.remuszko.pl/blog.php/?p=1200
VOSM
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Luty 16, 2012, 11:32:16 pm
Chyba Pan jednak ACTA nie przeczytal, a jesli tak to ma tu zastosowanie Prawo Lema. Po drugie: Wiekszosc protestujacych i sprzeciwiajacych sie ACTA nie boli brak konsultacji (cokolwiek mialo by sie pod tym kryc) tylko zapisy tamze stojace i to z czym sie wiaza. To rzad teraz probuje odwracac kota ogonem i caly problem sprowadza do "braku konsultacji". Czyli jak zwykle, chca sobie pogadac z tym lub owym, pokonsultowac z przedstawicielami protestujacych (w koncu z samej gadaniny nic nie wynika), uspokoic opinie publiczna, ze przeciez sie konsultuja (po podpisaniu juz, buahaha!), skanalizowac sluszny gniew w kierunku "konsultacji" a swoje przepchnac. Sprowadzanie calego ACTA do piractwa w necie tez jednoznacznie swiadczy o zlej woli, albo braku znajomosci tematu. Pan stary wrobel, a na plewy...
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Stanisław Remuszko w Luty 17, 2012, 01:08:19 am
Karnie odKarmiłem Pana, Nexusie, za polemikę nie z moją wypowiedzią (brak odniesienia się mej wypowiedzi) - przy sugestii, że Pan polemizuje ze mną.
VOSM
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Luty 17, 2012, 07:39:48 pm
Drogi Panie STAR, zamiescil pan na swym blogu takie oto pytanie:
"Dlaczego raptem zrobił się taki straszny hałas, skoro nawet hałasujący nie negują, iż od roku wszystko było na widelcu, bardziej niż jawne?"
W pytaniu jest teza, a co najmniej sugestia, ktora potem Pan rozwija, iz halasujacy domagaja sie konsultacji i dlatego halasuja. Podczas gdy halasuja, bo nie podoba im sie ACTA jako calosc, o czym napisalem. Poza tym gdzie ta rzekoma jawnosc i otwartosc?
Nastepnie zadaje Pan pytanie:
"Dlaczego tylko w Polsce?"
Otoz nie tylko w Polsce. Powinien Pan sie lepiej zapoznac z doniesieniami zza granicy, moze bezposrednio, miast za posrednictwem Polskich mediow, o czym napisal Panu jeden z komementatorow.
Nastepnie pisze Pan:
"Najtrafniejsza wydaje mi się odpowiedź, jakiej udzielił pan profesor Jan Tichy: przez długie lata młodzi Polacy – z intensywnością i na skalę nie znaną innym nacjom - utwierdzali się w praktycznym przekonaniu, że w internecie wszystko wolno (róbta co chceta); więc jak ktoś przyzwyczaił się, że jedzenie jest w lodówce za darmo, a teraz nagle będzie musiał je kupować – to się buntuje…"
 Jest to z cala pewnoscia wskazanie, ze buntuja sie ci, ktorzy korzystali za darmo z plikow z netu, a ACTA im to utrudni badz uniemozliwi, jest wiec to zawezenie calego problemu i ludzkiej niecheci do ACTA do kwesti "piractwa". Pan sie podpisal pod ta opinia i uwaza ja za sluszna.
Dalej Pisze Pan:
"Najciekawszy poglądowy komentarz znalazłem w „Gazecie Wyborczej” pod linkiem http://wyborcza.pl/1,75968,11047561,ACTA_jak_kolczasty_drut.html#ixzz1kqMjkEsP Oto ten fragment:
 „Rancza na Dzikim Zachodzie grodzono marnymi płotami, bez trudu łamanymi przez ciężkie longhorny, które tratowały własność ranczerów. Co roku setki tysięcy sztuk takiego bydła przepędzano ze śnieżnej Montany do słonecznego Teksasu. W 1873 roku czterech przedsiębiorców opatentowało drut kolczasty, który przyczynił się do rozwoju Stanów Zjednoczonych. Grodzenie własności stało się skuteczne. Trudno uwierzyć, ale to o ACTA”. "
 Jest to kolejne potwierdzenie zawezania tematu ACTA do ochrony wlasnosci intelektualnej i ten cytat takze uznal Pan za sluszny, bo chyba tylko w takim kontekscie nalezy traktowac Panskie sformulowanie: " Najciekawszy pogladowy komentarz" .
Doprawdy nie wiem jak inaczej mozna interpretowac to co Pan napisal, ale chetnie wyslucham gdzie pobladzilem. I chyba nie ja jeden, sadzac po komentarzach.
 
 
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: tzok w Luty 18, 2012, 01:52:28 am
@Stanisław Remuszko, nie wiem czy ten komentarz z GW jest zgodny z pańskimi poglądami, ale chcę się do niego odnieść. Sugeruje on, że grodzenie własności drutem kolczastym było pozytywnym usprawnieniem, bo zmniejszyło ponoszone straty. Chciałbym jednak by przykład zatrzymał się tutaj i nie był brany jako analogia w dyskusji o ACTA.

W żaden sposób nie kwestionuję słuszności grodzenia ziemi drutem kolczastym. Natomiast w dyskusji o prawach własności intelektualnej1 ma się to nijak. Idealnym kontrprzykładem jest ruch wolnego oprogramowania, który programowo działa wręcz przeciwnie do niechcianego, analogicznego grodzenia drutem kolczastym. W wolnym oprogramowaniu mówi się: bierz wszystko bez ograniczeń, zrobisz z tym co zechcesz, jeśli przypadkiem usprawnisz, możesz przekazać to innym, ale nie musisz - ważne byś Ty miał dostęp i byś nikomu dalej tego nie bronił. Okazuje się, że taki model zarządzania własnością intelektualną nie jest tylko idealistyczną mrzonką - dziś znakomicie działa całe mnóstwo systemów od podstaw zbudowanych z podsystemów wolnego oprogramowania. W tym przypadku zerwanie wszelkich drutów kolczastych wyzwoliło w ludziach ogromną kreatywność i wolę spontanicznej współpracy. Po pierwsze uważam, że ACTA mogłoby tej kreatywności podciąć skrdzydła, ale po drugie, co ważniejsze, ruch wolnego oprogramowania jest żywym przykładem, że grodzenie własności nie jest jedynym słusznym wyjściem, a czasem nawet może być błędem.

Oczywiście nie uważam, że idee free software są uniwersalne w każdej sytuacji. Chciałbym tylko by takie anegdotyczne opowieści jak w komentarzu w GW nie były brane pod uwagę w dyskusji. Wprowadzają niestety złe uproszczenia i spłycają sprawę.

A już bardziej ad rem, nie znam niestety dokładnych dat kiedy organizacja Panoptykon i inne rozpoczęły działanie w sprawie ujawnienia informacji o ACTA. Być może rzeczywiście przegapiły okazję, być może było mnóstwo czasu, którego nie wykorzystano. Ale nawet jeśli są to spóźnione głosy, alarmują one głośno i wyraźnie - zagrożone są nasze prawa i wolność. Moim zdaniem nieważne czy hałas zrobił się o to raptem, czy za późno - liczy się to, że ludzie przejęli się słuszną sprawą.

EDIT: Chciałbym też podkreślić, że zgadzam się z Nexusem, który powiedział ważną rzecz. Wrzucanie wszystkich przeciwników ACTA do szufladki "piraci. którzy walczą o swoje prawo do ściągania nielegalnych treści" jest dużym błędem. Powyżej pisałem o wolnym oprogramowaniu, które może być dotknięte w razie wprowadzenia ACTA w życie. Wielu o tym nie wie, ale dzisiejsze routery sieciowe czy dekodery telewizji cyfrowej także mają zainstalowane często oprogramowanie otwarte. Na takich systemach też bardzo często działają serwery email i WWW. Jasne, że ACTA nie zniszczyłoby tego, ale rzecz w tym, że godzi w idee, które przyczyniły się do powstania tych przydatnych na co dzień urządzeń. Wreszcie Internet pełen jest ludzi, którzy np. wytną fragment z "Władcy pierścieni" i dorobią jakiś śmieszny komentarz, gdzieś to opublikują dla zabawy. Uważam, że to jest też ogromny potencjał kreatywności, który byłby zabrany... Wreszcie najważniejsze, co już w przypisie1 dawałem i co również zaznacza wyraźnie Nexus. ACTA dotyczy w takim samym stopniu leków czy zamiennych części do samochodu i innych kwestii związanych z własnością intelektualną.


1 Pamiętając, że ACTA jest ogólniejsze i przez to ma większy zakres zastosowania niż tylko prawo własności intelektualnej w kontekście mediów.
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: liv w Luty 18, 2012, 01:44:24 pm
Cytuj
Wreszcie Internet pełen jest ludzi, którzy np. wytną fragment z "Władcy pierścieni" i dorobią jakiś śmieszny komentarz, gdzieś to opublikują dla zabawy. Uważam, że to jest też ogromny potencjał kreatywności, który byłby zabrany...
...Nooo,
 wystukały pracowicie palce. Uwalniając głowę, z jej naj-doń-oślejszej myśli sobotniego popołudnia.
 :)
Znalazłem też taki głos w temacie.
http://mistrzowie.org/392104 (http://mistrzowie.org/392104)
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Smok Eustachy w Luty 18, 2012, 10:41:47 pm
Karnie odKarmiłem Pana, Nexusie, za polemikę nie z moją wypowiedzią (brak odniesienia się mej wypowiedzi) - przy sugestii, że Pan polemizuje ze mną.
VOSM
Czy ja po to piszę:
http://nowy.tezeusz.pl/blog/202875.html
żeby były niejasności???
Jesteśmy piką i awangardą Europy i Świata.

2. O roli konsultacji w procesie społecznym:
http://ibap.pl/publikacje/transparentnosc-procesu-legislacyjnego-w-rp.html
Naprawdę ni można szerzyć takiego FUDu.
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Lipiec 04, 2012, 04:28:46 pm
Czyżby europosłowie zainteresowali się treścią tego, nad czym głosują? Czy po prostu to strach przed "tłumem"?;)

http://wyborcza.pl/1,75477,12069308,Parlament_Europejski_odrzucil_ACTA__Ale_to_nie_koniec.html (http://wyborcza.pl/1,75477,12069308,Parlament_Europejski_odrzucil_ACTA__Ale_to_nie_koniec.html)

Za odrzuceniem było aż 478 europosłów, przeciw odrzuceniu zaledwie 39. Europosłowie nie zgodzili się też, by poczekać ze swym rozstrzygnięciem na orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu, który bada teraz zgodność ACTA z unijnym prawem


Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Stanisław Remuszko w Lipiec 04, 2012, 11:50:03 pm
http://forum.gazeta.pl/forum/w,904,137141705,137149106,Argumenty_drugiej_strony.html (http://forum.gazeta.pl/forum/w,904,137141705,137149106,Argumenty_drugiej_strony.html)
Nul.
VOSM
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Smok Eustachy w Lipiec 05, 2012, 12:16:57 am
http://forum.gazeta.pl/forum/w,904,137141705,137149106,Argumenty_drugiej_strony.html (http://forum.gazeta.pl/forum/w,904,137141705,137149106,Argumenty_drugiej_strony.html)
Nul.
VOSM
Drugiej czyli której? Może Tuska się trzeba spytać?
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Stanisław Remuszko w Lipiec 05, 2012, 03:23:08 am
@ liv
Śliczny fotoszop na tej Mistrzowskiej płycie, dzięki! Ale kto stoi nad Tuskiem?
VOSM
@ smok
Drugiej czyli tej innej niż pierwsza
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Smok Eustachy w Lipiec 05, 2012, 03:31:00 pm
@ liv
Śliczny fotoszop na tej Mistrzowskiej płycie, dzięki! Ale kto stoi nad Tuskiem?
VOSM
@ smok
Drugiej czyli tej innej niż pierwsza
Nie ma bo nie mają żadnych argumentów. Przecież się nie przyznają.

2. https://www.google.com/search?q=konsultacje+spo%C5%82eczne+podstawa+prawna&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls=org.mozilla:pl-PL:official&client=firefox-a (https://www.google.com/search?q=konsultacje+spo%C5%82eczne+podstawa+prawna&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls=org.mozilla:pl-PL:official&client=firefox-a)
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Stanisław Remuszko w Lipiec 05, 2012, 03:39:06 pm
Panie Smoku, to druga strona nie istnieje?
VOSM
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Smok Eustachy w Lipiec 05, 2012, 03:46:04 pm
Panie Smoku, to druga strona nie istnieje?
VOSM
Podmiotem jest argument. Druga strona istnieje ale nie ma żadnych argumentów, które może przedstawić. Podobnie jak wszelaki inny zbrodzień.
2.
http://prawo.vagla.pl/node/9814#comment-31608 (http://prawo.vagla.pl/node/9814#comment-31608)

wczorajszy wyrok Trybunału Sprawiedliwości w sprawie C-128/11. Trybunał stwierdził, że autor oprogramowania nie może sprzeciwić się odsprzedaży swych „używanych” licencji umożliwiających korzystanie z jego pobranych z Internetu programów, a jednocześnie, że wyłączne prawo do rozpowszechniania kopii programu komputerowego objętej taką licencją zostaje wyczerpane wraz z jej pierwszą sprzedażą. To może zaniepokoić tych wszystkich, którzy chcieliby widzieć możliwość kontrolowania życia każdej informacji (cyfrowej kopii).
Tytuł: Re: Lepiej z ACTA czy bez?
Wiadomość wysłana przez: Smok Eustachy w Lipiec 10, 2012, 02:47:20 pm
Hłe hłe hłe UE:
http://prawo.vagla.pl/node/9816 (http://prawo.vagla.pl/node/9816)
Zatem teraz przyglądamy się CETA, czyli Canada-EU Trade Agreement. W projekcie negocjowanej właśnie umowy międzynarodowej między Kanadą i Unią Europejską pojoawiły sie przepisy, które odpowiadają odrzuconym właśnie przez Parlament Europejski przepisom ACTA. Prof. Michael Geist z Kanady (obserwator i komentator prac nad ACTA) twierdzi, że to sprytny zabieg, by wykorzystać finalizowaną umowę między Unią Europejską a Kanadą, jako backdoor (tylne wejście) dla pomysłów odrzuconych właśnie w Europie.