Stanisław Lem - Forum

Polski => DyLEMaty => Wątek zaczęty przez: Rachel w Listopad 03, 2005, 12:30:26 pm

Tytuł: Ile przed NAMI? Co po NAS?
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Listopad 03, 2005, 12:30:26 pm
Każdy z nas ma zapewne swoje poglądy na temat nieśmiertleności, a także samej śmierci i tego co po Nas.
Pomyślałam więc, że miło by było podzielić się nimi i podyskutować.
Jesienny czas skłania do zadumy i różnorakich rozważań.
W pażdziernikowym magazynie Wiedza i Życie jest artykuł o nieśmiertelności i walce jaką człowiek toczy o wydłużenie życia o kolejne lata. Czym jednak jest ta walka?
Czy chcęcią przechytrzenia czy zrozumienia procesu jakim jest Życie?
Po co nam nieśmiertelność? A może chcemy po prostu zapanowac nad tym nad czym nie potrafimy, albo pragniemy mieć to poczucie, że jeszcze jest czas... aby żyć, czuć, czegoś dokonać.
Może właśnie świadomość śmierci pozwala nam tworzyć wielkie i małe rzeczy, bo wiemy że mamy wyznaczony czas tu i teraz i że drugiej szansy nie będzie. Co o tym myślicie?

Chcę równiez przytoczyć znaną opinię Lema na temat tego czym jest smierć. Mistrz uważa, że jest końcem wszystkiego, że po niej nie ma nic, zupełnie nic.

Wywiad tutaj
ftp://http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,1560

Zapraszam do dyskusji.
Tytuł: Re: Ile przed NAMI? Co po NAS?
Wiadomość wysłana przez: dzi w Listopad 03, 2005, 12:50:55 pm
To taki trudny temat...
Trudny bo nikt nic na jego temat nie wie :)
Mozna powiedziec ze potomstwo to zapewnianie sobie niesmiertelnosci i ze wszyscy tak daza by je miec wlasnie po to.
Mozna sie tez zastanowic czy przedluzanie zycia to to czego szukamy, bo nie jestem pewien czy chodzi o to by przez pol zycia byc starcem... Odpowiem pewnie dopiero jako starzec ;)
A poza tym jestesmy od tego tak daleko ze nie mamy pojecia z czym to sie wiaze wlasnie. Ale chyba mimo wszystko jakostam "chcielibysmy sprawdzic" jak to bedzie...
Tytuł: Re: Ile przed NAMI? Co po NAS?
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Listopad 03, 2005, 01:12:12 pm
Cytuj
To taki trudny temat...
Trudny bo nikt nic na jego temat nie wie :)


No tak - właśnie dlatego jest interesujący  ;)

Cytuj
Mozna powiedziec ze potomstwo to zapewnianie sobie niesmiertelnosci i ze wszyscy tak daza by je miec wlasnie po to.


Jestem daleki od takiej myśli. Spłodzenie potomstwa to zapewnienie sobie wyłącznie przeniesienia genów i nic poza tym. Sprawa czystej biologii. Dopiero wychowanie i edukacja młodego człowieka może być sposobem na zapewnienie sobie chociaż namiastki nieśmiertelności, pod postacią czynów jakich dokona dziecko w przyszłości. O ile czyny te będą jakąś kontynuacją celów rodziców. Jeśli dziecko będzie zajmować się czymkowiek innym (a tak chyba dzieje się najczęściej) to nie ma to związku z zapewnianiem sobie nawet promila nieśmiertelności. Pamięć o nas to nieśmiertelność - a przynajmniej jakiś jej rodzaj. Napisana książka, namalowany obraz, skomponowana muzyka. To są w moim mniemaniu elementy pozwalające nam na pozostanie w pamięci innych.

CU
Deck

Tytuł: Re: Ile przed NAMI? Co po NAS?
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Listopad 03, 2005, 01:15:34 pm
A swoją drogą to ciekawy ten wywiad z Lemem, a zwłaszcza poniższy fragment:

Cytuj
Nauka nad religią ma tę przewagę, że się myli, ale potrafi jednak swoje błędy skorygować, mimo że fizycy wodzą się za łby. Wyznań jest wiele, ale każde chce udowodnić, że jest jedynym. Nie potrafię dostrzec wyjątkowości, która powoduje, że powinna nastąpić konwersja z jednej wiary na inną. Nie mam potrzeby bronienia buddyzmu ani innych religii, których jest strasznie dużo. Wizje nieba są tak liczne, że można by na pisać książkę Porównawcza encyklopedia zaświatów.


Skądś znam tą wypowiedź, ale nie umiem sobie przypomnieć skąd. Hmmmm... może podobny tekst był w Bombie Megabitowej... nie pamiętam. Chodzi mi to teraz po głowie... i nie daje spokoju.

CU
Deck
Tytuł: Re: Ile przed NAMI? Co po NAS?
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Listopad 03, 2005, 01:33:22 pm
Cytuj
Mozna powiedziec ze potomstwo to zapewnianie sobie niesmiertelnosci i ze wszyscy tak daza by je miec wlasnie po to.


Często można się spotkać z taką opinią. Dla mnie, to tylko czysto egoistyczna myśl i takie sprowadzenie nas do poziomu zwierząt. W świecie zwierząt takie prawa właśnie obowiązują i jest to jak najbardziej zrozumiałe, ale my możemy przecież trochę pomyśleć. :)

Tak naprawdę samo przekazanie genów jak pisał Deckard, to zbyt mało, a może nawet nic.
Ale przekazanie siebie, swoich wartości, to już ścieżka do pozostania na dłużej na tym łez padole :)
Tytuł: Re: Ile przed NAMI? Co po NAS?
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Listopad 03, 2005, 01:48:22 pm
Taki oto cytat :
Śmierć jest ceną, jaką płacą najwyżej uorganizowane istoty za swą ewolucję. Świadomość śmierci jest ceną, jaką płaci człowiek za ewolucję swego intelektu

Pogląd ten sformułował polski uczony W. Kunicki-Goldfinger.

My jako jedyni na Ziemii mamy świadomość nieuchronności śmierci i myślę, że bardzo mocno wpływa to na nasze życie.
Na przykład wybór religii w którą wierzymy, to także jest spowodowane tym, że wiemy iż keidyś umrzemy i trzeba to sobie lepiej lub gorzej "poukładać" w głowie.

Możemy wierzyć, że pośmierci pójdziemy do nieba tudzież piekła i ta myśl determinuje nasze postępowanie za życia.
Możemy wierzyć, że po śmierci nie ma NIC, tak jak i przed nami niczego nie było.

Uważam, że możliwość bycia niesmiertelnym albo przynajmniej zdolność wydłużenia naszego istnienia na bardzo długi czas, przestawiłaby cały świat do góry nogami, a przede wszytskim zmieniłaby nas samych.
Czy na lepsze?
Tytuł: Re: Ile przed NAMI? Co po NAS?
Wiadomość wysłana przez: dzi w Listopad 03, 2005, 02:29:50 pm
No tak, zgadzam sie z Deckiem, mialem na mysli tez wychowanie :)
A cytat z Lema jest Ci znajomy bo juz o tym rozmawialismy tu, chyba.

A do reszty cos pewnie jeszcze napisze ale nie teraz :)
Tytuł: Re: Ile przed NAMI? Co po NAS?
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Listopad 03, 2005, 02:41:22 pm
Cytuj
A cytat z Lema jest Ci znajomy bo juz o tym rozmawialismy tu, chyba.



Tak, możliwe nawet, że już kiedyś wcześniej czytałem ten wywiad... pewnie właśnie tak było.

CU
Deck
Tytuł: Re: Ile przed NAMI? Co po NAS?
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Listopad 03, 2005, 06:11:37 pm
Jeśli o mnie chodzi, to śmierć jawi mi się jako koniec istnienia, a więc koniec wszystkiego. Czy można od niej będzie kiedyś uciec? Wątpię. Śmierć tak naprawdę jest tylko jednym z objawów czegoś zacznie gorszego i potężniejszego - przemijania. Przemijanie sprawia, że nawet gdyby można było wydłużyć życie o dowolny czas, człowiek i tak w skutek znudzenia, zmęczenia popadłszy w marazm oraz beznadzieję i tak prędzej czy później dawałby naturze za wygraną. Jesteśmy zaprogramowani do umierania - szybki rozwój i szybki upadek, żadnego trwania. Jest to prawda straszna, a przede wszystkim upokarzająca dla stworzonych na obraz i podobieństwo Boga, jak lubimy o sobie myśleć. Wszystkie nasze idee, wrodzona wyniosłość, wiara w umysł, wszystko to jest ułudą, iluzją potęgi, jak szabla skierowana przez rozwścieczonego kapitana na szalejący sztorm.

A teraz apropos
Cytuj

Śmierć jest ceną, jaką płacą najwyżej uorganizowane istoty za swą ewolucję. Świadomość śmierci jest ceną, jaką płaci człowiek za ewolucję swego intelektu


Zgodzę się, że śmiertelność, lub wolałbym tu użyć określenia przemijalność jest ceną jaką płaci się za możliwość rozwoju. Wszystko żeby się rozwijać musi ulegać przemianom, a te niosą ze sobą przemijalność. Jednak ekstrapolowanie tego faktu na kwestie świadomości oraz psychiki to już poważne nadużycie i nadinterpretacja. Oczywiście wiadomo, że świadomość końca ma wpływ na naszą psychikę, ale dopatrywanie się w niej zbawiennego stymulatora rozwoju jest raczej próbą usprawiedliwienia sobie samemu tej nieubłagalnej konieczności. Przypomina mi to tezę wygłaszaną przez biedaka, na temat tego jak to bieda uszlachetnia, albo przez ciężko chorego jak to uszlachetnia cierpienie. Zapewne pan  Kunicki-Goldfinger  znalazł już sobie intelektualny azyl i śmierć już nie upakarza potęgi jego umysłu, przeciwnie może szczycić się swoją śmiertelnością, jako dowodem inteligencji, ale prawda jest taka, ze nawet pluskwy zdychają, a nam w tej mierze bliżej właśnie nim niż bogom.
Tytuł: Re: Ile przed NAMI? Co po NAS?
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Listopad 03, 2005, 06:29:51 pm
Nieśmiertelnym być, hmm.... ::) i tak ostatecznie: There can be only one.

Tytuł: Re: Ile przed NAMI? Co po NAS?
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Listopad 03, 2005, 06:35:27 pm
A tak ciut poważniej do tego wątku:

Cóż z tego,
że koniec,  że kres, że strach,
że śmierci ustawiczne wołanie?
Cóż z tego,
że był, że trwał, że tworzył,
że scheda po nim zostanie?
Cóż z tego,
że brał, że dawał, że wierzył,
w odwiecznej pośrednicząc wymianie?
Cóż,
jeśli pomność jego skazana
na niepomności dziejów otchłanie?
Tytuł: Re: Ile przed NAMI? Co po NAS?
Wiadomość wysłana przez: nty_qrld w Listopad 03, 2005, 06:36:33 pm
Jakiś czas temu czytałem zdaje się w Tygodniku Powszechnym króciutki artykulik Lema na temat właśnie nieśmiertelności. Powoływał się on na artykuł amerykańskich biologów, w którym twierdzili oni że mimo że jeszcze droga daleka po raz pierwszy z naukowego punktu widzenia człowiek ma szansę zapatywać się na nieśmiertelność. Było to w związku z odkryciem jakiegoś (nie pamiętam dokładnie) mechanizmu starzenia się komórek.

pzdr
Tytuł: Re: Ile przed NAMI? Co po NAS?
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Listopad 03, 2005, 07:41:01 pm
nty-qrld jeśli masz możliwość, to poczytaj artykuł w październikowym numerze Wiedzy i Życie są tam opisane najnowsze badnia nad nieśmiertelnością.
Niemniej jednak ograniczają się one cały czas do testów przeprowadzancyh na myszach. Naukowcom udało się przedłużyć życie myszy o 15 lat. Jednak grzebanie w ludzkim DNA jest, przynajmniej na razie, obarczone wielkim ryzykiem.


Sokratoides ten wiersz, to Twojego autorstwa?
Tytuł: Re: Ile przed NAMI? Co po NAS?
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Listopad 03, 2005, 07:59:48 pm
Przeglądałem sobie pokrótce internetowe archiwum Tygodnika Powszechnego w nadziei znalezienia felietonu, o którym mówił nty, niestety bez rezultatu. Może pamiętasz, drogi kolego, w którym to bylo numerze, hm ?

Cytuj
Sokratoides ten wiersz, to Twojego autorstwa?


W przeciwnym razie byłbym narażony na konsekwencje wynikające z nieautoryzowanego zamieszczenia tekstu, zważywszy, że nie podałem nazwiska autora. Przyznaję się więc do jego napisania... ;)
Tytuł: Re: Ile przed NAMI? Co po NAS?
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Listopad 03, 2005, 08:01:12 pm
Powiedzmy, że to było pytanie retoryczne ;) , a sam wiersz podoba mi się  :)
Tytuł: Re: Ile przed NAMI? Co po NAS?
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Listopad 03, 2005, 08:02:32 pm
ftp://http://lem.arg.pl/php/tygodnik.php

A może, to któryś z tych artykułów?
Tytuł: Re: Ile przed NAMI? Co po NAS?
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Listopad 03, 2005, 08:08:22 pm
Hehe, no fajnie, że to znalazłaś  :). Póki co jednak, z tego co widzę, to większość tych felietonów jest spod znaku: "Co tam panie w polityce...", ale może się czepiam.
Tytuł: Re: Ile przed NAMI? Co po NAS?
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Listopad 03, 2005, 08:09:43 pm
No właśnie, część z nich przejrzałam i doszłam do podobnych wniosków :)
Ale zawsze można poczytać.

Czy staniemy się nieśmiertelni? - zastanawia się Stanisław Lem. "Stoimy na progu wielkich przemian. Główny nurt tych przemian rodził będzie mnóstwo problemów etycznych i kolidować może z magisterium Kościoła, nie tylko katolickiego. Wraz z inwazją biotechnologii nieuchronnie wzrośnie liczba znaków zapytania, jakie naszemu życiu towarzyszą".

cytat z Tygodnika Powszechnego
numer 15/99


Powyższy cytat  też znalazłam na tej stronce.
Tytuł: Re: Ile przed NAMI? Co po NAS?
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Listopad 03, 2005, 08:16:54 pm
No i fajnie, już coś, choć jednak niewiele. Nty, jaki aspekt nieśmiertelności poruszany był w czytanym przez ciebie artykule?

Cytuj
Powiedzmy, że to było pytanie retoryczne  ;) , a sam wiersz podoba mi się  :)


No wiesz, odpowiedź też miała czysto retoryczny charakter  ;). O samym wierszu od siebie powiem, że jest taki sobie  :P
Tytuł: Re: Ile przed NAMI? Co po NAS?
Wiadomość wysłana przez: nty_qrld w Listopad 03, 2005, 11:11:19 pm
Znalazłem! Tyle że nie w Tygodniku, a w "Dylematach". Sorry za wprowadzenie w błąd  :-[ .  Może Lem mnie nie zaskarży - zaryzykuję OCR:

Cytuj
Nieśmiertelność
Artykuł Davida Ignatiusa, którego tytuł w wolnym tłumaczeniu brzmi "Nauka daje nadzieje na nieśmiertelność" (Science is Warming to Intimatiuns of Immortality, "International Herald Tribune", 9.03.2UOO), otwiera pytanie: co będzie przyczyną zgonu za sto lat od dnia dzisiejszego? Jeśli wydaje wam się, że odpowiedź jest oczywista, to znaczy, że nie doceniliście rewolucji zachodzącej w biotechnologii. Podstawową przyczyną śmierci w niedalekiej przyszłości staną się nieszczęśliwe wypadki, morderstwa lub wojna!
W XXI wieku, wobec rozmnożenia się instrumentów "regeneratywnej medycyny", ciało ludzkie będzie mogło trwać bardzo długo. Przypadłości obecnie zabójcze - choroby serca, nowotwory, choroba Alzheimera, nawet sam proces starzenia się - staną się jedynie przykrymi wspomnieniami naszego gatunku.
Jak dotąd, uczeni byli pewni, ze materiał komórkowy z którego zbudowane są nasze ciała  musi się zużyć. Bez względu na osiągnięcia w leczeniu nowotworów albo chorób serca, człowiek nie może żyć dłużej niż sto dwadzieścia lat, toteż nieśmiertelność przemieszczała myśl człowiecza w obręb utwierdzanych religiami zaświatów. Biotechnologowie twierdzą jednak, ze nowe typy terapii medycznej strzaskają obowiązujące dzisiaj granice życia. Zgodnie z opublikowanymi przewidywaniami, w drugiej połowie XXI wieku medycyna osiągnie takie postępy, że ludzie będą mogli otrzymywać dawkę komórek macierzystych zdolnych odtwarzać rozmaite narządy. Komórki te, w biologicznej nomenklaturze t o t i p o t e n t n e, znajdują się w zapłodnionym jajeczku i z nich wykształca się żywa całość ludzkiego ustroju,
William Haseltine, uczony, który prowadzi biochemiczne laboratorium farmakologiczne w Bostonie, przedstawia dalszą drogę rozwojową lecznictwa, zmierzającego do immortalizacji człowieka. Dzisiaj, powiada on, umiemy zastępować zużyte stawy kolanowe albo biodrowe, lecz w XXI wieku będziemy umieli produkować repliki narządów ludzkich, używając materiałów kształtowanych z dokładnością do atomowej tolerancji. Lista owych mikroprotetycznych urządzeń biegnie od sztucznych żył do siatkowek oka, a nawet do sztucznej pamięci, przechowywanej w chipach zbudowanych tak jak neurony. Początek owej przyszłości można obejrzeć w Rockville, gdzie kompanie biotechniczne rozmnażają się z szybkością bakteryjnych kultur. Kompania pana Haseltine, Human Genome Ścieńces, wykorzystuje taśmę produkcyjną nadzorowaną przez roboty, co obraca stare biologiczne laboratorium w coś w rodzaju wytwórni dorożek. W jednym skrzydle szeregi maszyn dokonują "rozszyfrowania" nukleotydowych spirali ludzkiego genomu. lak dotąd, zbadano dwa miliony fragmentów genowych, a z nich wyizolowano sto dwadzieścia tysięcy różnych genów. Pośród nich znajdują się "molekuły sygnałowe", które stymulują inne komórki do wzrostu, do przemiany albo śmierci i dlatego mają szczególną własność jako potencjalne leki.
Autor tego artykułu powiada w zakończeniu, że jest zarazem rzeczą wspaniałą i przerażającą wyobrazić sobie działanie nauki zdolne do podważenia, a nawet unicestwienia najbardziej podstawowego procesu egzystencji człowieka - starzenia się (senilizacji). Na tej drodze jest jeszcze bardzo wiele przeszkód do pokonania, lecz kierownik zakładów biotechnicznych powiada na końcu: oto po raz pierwszy możemy sobie wyobrazić nieśmiertelność c z ł o w i e k a.
Powyższe nadzieje zdaje się potwierdzać prestiżowe czasopismo naukowe "Scientitic American", którego cały numer jest poświęcony narodzinom inżynierii tkankowej, mającej umożliwić hodowlę nowych narządów, jak serca, wątroby, nerki, rozwijających się w środowisku sztucznym z komórek pobieranych najpewniej z tak zwanych embrioblastów. Na razie badania znajdują się we wczesnej fazie eksperymentalnej, ale dopiero jeśliby ruszyły z przyśpieszeniem równym innym dziedzinom współczesnej nauki, wolno by mieć nadzieję na osiągnięcie immortalizacji człowieka, którą pióra amerykańskich dziennikarzy już dzisiaj ściągają na łamy prasowe, obiecując nam osiągnięcie indywidualnej nieśmiertelności.
Wszystkie procesy, z jakich składa się streszczona powyżej wizja biotechniczna. można sprowadzić do zastąpywania zużywających się elementów organizmu - nowymi. Problem w tym, że każde życie, a więc nie tylko ludzkie, ma za fundament procesy nieodwracalne w czasie, które jednocześnie są motorem napędzającym ewolucję, fuz noworodek w momencie przyjścia na świat niesie w sobie widoczne dla fachowca znamiona przyszłej śmierci. Dlatego bardzo trudno wvobrazić sobie odwrócenie biegu normalnych procesów metabolicznych, które dopiero otworzyłoby nam drogę do nieśmiertelności. Gdyby taki zamysł mógł się powieść, oznaczałby moim zdaniem największy triumf człowieka, będący równocześnie zwycięstwem nad podstawowymi regułami ewolucji.

2001


W sumie artykuł sprzed paru ładnych lat.

pzdr
Tytuł: Re: Ile przed NAMI? Co po NAS?
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Listopad 04, 2005, 03:44:07 am
Widzę tu poruszenie wielu ważkich spraw, bo nie do końca wiadomo, czy rozmawiamy o biotechnologicznych możliwościach dowolnego przedłużania życia, czy bardziej o konsekwencjach takiego postępowania (konsekwencjach dla tych, którym życie przedłużono).

 Jeśli chodzi o pierwsze - technikę - to niewiele moge powiedzieć, ponadto że śledzę badania nad komórkami macierzystymi i hodowlą organów; są to techniki bardzo obiecujące, niemniej osobiście zawsze bardziej wyobrażałem sobie, że posłużą one ludziom wymagającym wymiany organu ze względu na choroby i wypadki; a nie potencjalnym nieśmiertelnym.

  Jeśli chodzi o drugie - konsekwencje - to już na wstępie trzeba powiedzieć, że wydłużanie życia to nie to samo co nieśmiertelność. Nieśmiertelność rozumiana dosłownie byłaby moim zdaniem koniecznością zmierzenia się ludzkiego pojmowania, ludzkiej osoby, z nieskończonością - nieskończonym ogromem informacji. Nie wiem czy ktoś na prawdę chciałby nieśmiertelności (choćby takiej uzyskiwanej przez genetyczne lub biochemiczne manipulacje), gdyby wiedział, że każdy rok, ba, każde dziesięciolecie i wiek jest mniej niż mgnieniem w morzu rzeczy przeżytych, które to morze nie ma granic. Powodowałoby to zupełną dewaluację życia, dla takowej istoty żadne pojęcie określone temporalnie (np. szczęście,  spełnienie, komfort, bezpieczeństwo) nie mogłoby mieć znaczenia. Istnienie straciłoby znaczenie...

Bo jak można cenić coś, czego nie można stracić.

Tytuł: Re: Ile przed NAMI? Co po NAS?
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Listopad 04, 2005, 01:54:38 pm
Cytuj
Widzę tu poruszenie wielu ważkich spraw, bo nie do końca wiadomo, czy rozmawiamy o biotechnologicznych możliwościach dowolnego przedłużania życia, czy bardziej o konsekwencjach takiego postępowania (konsekwencjach dla tych, którym życie przedłużono).
 


Jak sugeruje sam tytuł wątku, myślą przewodnią były chyba obawy i nadzieje związane z przemijalnością i potencjalnymi możliwościami człowieka, które towarzyszą mu od zarania jego krótkiej historii. Tytuł ten jest przecież pewnym wariantem klasycznego pytania:  Skąd przychodzimy? Dokąd zmierzamy?. Aspekt "techniczny" odgrywa tu więc rolę drugoplanową.

Cytuj
Jeśli chodzi o drugie - konsekwencje - to już na wstępie trzeba powiedzieć, że wydłużanie życia to nie to samo co nieśmiertelność.


Tak, człowiek zaprogramowany na długowieczność musiałby przejść swoiste dostrojenie tzn. porzucić anachronizmy zachowawcze i przyjąć jako normalny nowy standard życia. Prawdopodobnie, gdyby już do takiej sytuacji doszło, wraz ze sferą fizjologiczną, i sfera emocjonalna uległaby przekształceniu (biologia bowiem takie rozróżnienie uznaje za bezzasadne). Jednak gdyby jedynie ta sfera fizjologii, ktora odpowiada za mechanizmy podtrzymania życia, uległa zmianom, moglibyśmy prawdopodobnie zaobserwować zwiększony odsetek samobójstw w tzw. "spoleczeństwach zimmortalizowanych" spowodowany bezsensem sensu dotychczasowego życia...

Temat jak rzeka, możnaby obszerny esej napisać.  Eh, ale i tak bez gruntownej znajomości najnowszych osiągnięć różnych wyspecjalizowanych dziedzin badań, te rozważania nie będą niczym więcej ponad spekulacje... Absolutna unifikacja - to by bylo coś. Może to jest właśnie powód, którego warto żyć dłużej. Z drugiej strony nie każdy musi być naukowcem...

Pozdrawiam,
SdS
Tytuł: Re: Ile przed NAMI? Co po NAS?
Wiadomość wysłana przez: nty_qrld w Listopad 04, 2005, 02:57:17 pm
Cytuj
Nieśmiertelność rozumiana dosłownie byłaby moim zdaniem koniecznością zmierzenia się ludzkiego pojmowania, ludzkiej osoby, z nieskończonością - nieskończonym ogromem informacji. Nie wiem czy ktoś na prawdę chciałby nieśmiertelności (choćby takiej uzyskiwanej przez genetyczne lub biochemiczne manipulacje), gdyby wiedział, że każdy rok, ba, każde dziesięciolecie i wiek jest mniej niż mgnieniem w morzu rzeczy przeżytych, które to morze nie ma granic. Powodowałoby to zupełną dewaluację życia, dla takowej istoty żadne pojęcie określone temporalnie (np. szczęście,  spełnienie, komfort, bezpieczeństwo) nie mogłoby mieć znaczenia. Istnienie straciłoby znaczenie...  

Term podejrzewam że zainspirował cię pilot z Obłoku Magellana, co?  ;D

pzdr
Tytuł: Re: Ile przed NAMI? Co po NAS?
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Listopad 04, 2005, 04:04:24 pm
Nie wiem, może nieświadomie. Obłok mam na półce, ale czytałem tylko raz i to z półtora roku temu. Pemiętam jakiegoś pilota, ale nie za dobrze :) Więc nie wiem za bardzo o co chodzi ::)
Tytuł: Re: Ile przed NAMI? Co po NAS?
Wiadomość wysłana przez: nty_qrld w Listopad 04, 2005, 04:45:11 pm
Była tam mowa właśnie o nieśmiertelności i ten pilot o ile pamiętam powiedział właśnie, że dla swoich wspomnień wyrzekłby się nieśmiertelności. Oczywiście z tego powodu, o którym wspomniałeś - skończonej pojemności mózgu.

pzdr
Tytuł: Re: Ile przed NAMI? Co po NAS?
Wiadomość wysłana przez: Q w Wrzesień 09, 2007, 06:13:06 am
Co do przedłużenia życia (stanowiacego krok do nieśmiertelności) to zasadniczo widzę natępujące możliwości:

1. sposób opisany w opowiadaniu "Pieszczota" Egana (klon, któremu za pomocą dość oryginalnego zabiegu przeszczepiono w całości pamięć zmarłego oryginału);
2. cyborgizacja (granicą życia jest tu granica czasu istnienia, i wydolności ludzkiego mózgu, ale krok we właściwym kierunku) - sympatycznie przedstawia to "Spotkanie z Ramą" Clarke'a, mniej sympatycznie "Maski" Damona Knighta;
3. nanocyborgizacja (wymyślił to po raz pierwszy Mistrz i nazwał ektokowaniem) - tu już jesteśmy blisko prawdziwej nieśmiertelności - w którymś momencie pojaiw isę jednak kwestia pojemności pamięci;
4. zmiana ciała biologicznego na 100% maszynowe, lub też rezygnacja z ciała i przyjęcie formy samego "software" (tę kwestię analizuje z każdej strony Egan w "Diasporze").

Skądinad uważam, ze wszystkie te rozwiazania będą (o ile ludzkość/postludzkość zapragnie realnej niesmiertelności i zyska możliwość zapewnienia jej sobie) będą zmierzać do rozwiazania nr 4. (albo i dalej - vide wstęp do powieściowej "Odysei kosmicznej".)
Tytuł: Odp: Ile przed NAMI? Co po NAS?
Wiadomość wysłana przez: Q w Lipiec 12, 2020, 02:13:27 pm
Rozważania o internetowej śmierci i nieśmiertelności:
https://gadzetomania.pl/61650,smierc-nie-istnieje-internet-moze-nam-pomoc-na-nowo-odkryc-umieranie
Na marginesie tej oto knigi:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4929824/playdead-info-smierc-niesmiertelnosc-jako-pojecia-z-pozoru-przeciwstawne-w-kulturze-wspolczesnej

Ciekawy jest fragment:

Urszula Kluz-Knopek pisze o start-upach, które chcą zbierać informacje na temat danego użytkownika, by po jego śmierci móc go "naśladować". Wprawdzie nie będzie to kopia człowieka, a raczej kopia jego wyobrażenia o sobie — wszak do tego głównie służą media społecznościowe — ale jest to krok w stronę cyfrowej nieśmiertelności.

Wygląda to na przymiarki do realizacji scenariusza z zimniakowego "Na końcu będzie słowo", choć nie posądzam statystycznych zombie-botów (gdy już powstaną), o to, by miały błyszczeć językowym kunsztem tamtejszych Gismuna i Imoro.

(Nawiasem: gdybyśmy się tak wszyscy unieśmiertelnili, to możemy tu dyskutować do końca Internetu, a przynajmniej nasze nicki ;).)