Stanisław Lem - Forum

Polski => Hyde Park => Wątek zaczęty przez: Stanisław Remuszko w Listopad 03, 2013, 05:08:40 pm

Tytuł: Igraszki słowne
Wiadomość wysłana przez: Stanisław Remuszko w Listopad 03, 2013, 05:08:40 pm
Słowo "upierdliwy" uważam za równoważne (co do językowej kindersztuby) słowu "zajebisty", i uprzejmie informuję w związku z tym, że posty zawierające te słowa będę pomijał z milczącym wstrętem :-(
Stanisław Remuszko
Tytuł: Re: Igraszki słowne
Wiadomość wysłana przez: maziek w Listopad 03, 2013, 08:34:52 pm
Tak, tak, uważajcie dzieci, wszystkie słowa z rdzeniem na pe są od pier.....ia, a z rdzeniem jot od je...ia. Tako rzecze Remuszko!
Tytuł: Re: Igraszki słowne
Wiadomość wysłana przez: Stanisław Remuszko w Listopad 03, 2013, 08:47:52 pm
Nieprawda. Można przecież spokojnie, niewinnie i kulturalnie pierniczyć oraz jeść.
vosbm
pjes: czy Pan Profesor Globalny chce usłyszeć, co na ten (dokładnie ten!) temat sądzi nobliwy inny profesor (Miodek Jan)?
Tytuł: Re: Igraszki słowne
Wiadomość wysłana przez: maziek w Listopad 03, 2013, 10:45:13 pm
Prof. Miodek zawsze, jak miód na skołatane serce! Ale, zanim - Twoje uprzedzenie jest pierwotne - czy wtórne wobec tego, co mówi na ten temat profesor?
Tytuł: Re: Igraszki słowne
Wiadomość wysłana przez: Stanisław Remuszko w Listopad 03, 2013, 11:31:31 pm
Najuczciwiej mówiąc, przedpierwotne. Nie miałem pojęcia, że on nie cierpi tego słowa. Znielubiłem je, by tak rzec, liniowo niezależnie. A dopiero znacznie później przeczytałem rozmowę z nim na ten temat. I ta rozmowa mnie dodatkowo podbudowała.
vosbm
Tytuł: Re: Igraszki słowne
Wiadomość wysłana przez: maziek w Listopad 04, 2013, 07:36:00 pm
Przeniosłem tu miodne sprawy.
Tytuł: Re: Igraszki słowne
Wiadomość wysłana przez: maziek w Grudzień 01, 2013, 10:18:13 pm
Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin :) !
?

Wiersz pierwsza klasa, bardzo młodogerialny. Jedynie - ale może zamierzone? - "kran" mi się uporczywie rymuje z "pasran".
Tytuł: Re: Igraszki słowne
Wiadomość wysłana przez: liv w Grudzień 01, 2013, 10:29:52 pm
Cytuj
Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin :) !
No co Ty...dzięki. Ale to było jakiś czas temu. ???
Właściwie, to już nawet nie pamiętam.
Cytuj
"kran" mi się uporczywie rymuje z "pasran".
pasaran - pasran - poniekąd to samo.
Ale Dolores akurat gadała z hiszpańska. Dziwne.
Tytuł: Re: Igraszki słowne
Wiadomość wysłana przez: maziek w Grudzień 01, 2013, 11:19:10 pm
A to izwienitie drug, dumał szto w dień rażdienija tak nawołnowałsa... że Halka w jednym bucie teraz będzie musiała...
Będzie na zaś :) .
Tytuł: Re: Igraszki słowne
Wiadomość wysłana przez: liv w Grudzień 02, 2013, 12:13:23 am
A...dień rażdienia - eta wsio w pariadkie. Ja dumał, szto siewodnia radiłsja.
A niczewo nie pomnju.
W amnijezju papał.

Ja igraju, na garmoszkie

U prachożych, na widu…

K sażaljeniu, dień rażdienia

Tolka raz w gadu.

Пусть бегут неуклюже... (http://www.youtube.com/watch?v=blypORq3HMc#)
Tytuł: Re: Igraszki słowne
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Grudzień 02, 2013, 01:17:15 pm
Cytuj
Korowodem ściśnięty pełznę tak już pół wiek(...)
Ech, wy jeszcze nie wiecie...kroplą życie ucieka
Zlewem łapię ich resztki, gdy popsuty już kran
Niech tam noga się włóczy, niech dygocze powieka
;D
Prze...aszam...aleś mię rozbawił, bo akurat wczoraj...
Pamiętacie? Taki nomenowy program:
Czołówka programu W starym kinie 1967 1999 (http://www.youtube.com/watch?v=QJ1s-FQG_cY#)
...wczoraj widziałam przy jednym stoliku 239 lat;)) Byłam w jednym starym kinie na kameralnym spotkaniu z panem Janickim - z powodu jego...no właśnie...80 urodzin. Te lata to: onże, Loska (mówi, że jest już w wieku, w którym nobliwi biznesmeni spotykający ją na ulicy dziękują jej za dobranocki, które zapowiadała w ich dzieciństwie...) i zakulisowa, ale bardzo ważna dla filmu (i nie tylko) pani Barbara Ptak - najstarsza w tym towarzystwie.
Nawet jeśli to i owo już im dygotało i się włóczyło (w każdem niezauważalnie), to umysłowa forma - do pozazdroszczenia - zwłaszcza Janickiego.
Egh...młodzieniaszki [nawiasowo: lepszego...choć spóźnionego - dla obu panów - znaczy liva i maźka;)]  - co Wy wiecie o gromnicach na torcie - miast 80 świeczek;)
Wymienić uszczelki, dokręcić śrubki i korek w zlew!;)
Reszty się nie czepiam 8)
Noo...bardzo dobrze - dostatecznie;)
Tytuł: Re: Igraszki słowne
Wiadomość wysłana przez: maziek w Grudzień 02, 2013, 01:25:39 pm
Czy Janicki był w ciemnych brylach?
Tytuł: Re: Igraszki słowne
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Grudzień 02, 2013, 03:09:06 pm
Nie, nie w ciemnych - zwykłych. Te ciemne (o ile pomnę) nosił chyba przez zapalenie spojówek - ostre oświetlenie itp. I tak ostało. W tym kinie.
Zapomniałam wczoraj pstrykadła - może dzisiaj się poprawię - jeśli dojadę - bo w katowickim Kosmosie odbędzie się premiera dokumentu Tusiewicza pt. Nie robić głupstw - właśnie o Janickim:
http://www.csf.katowice.pl/ (http://www.csf.katowice.pl/)
Stąd riplej - bo on też będzie.
Tytuł: Re: Igraszki słowne
Wiadomość wysłana przez: liv w Grudzień 03, 2013, 12:15:50 am
Cytuj
Czołówka programu W starym kinie 1967 1999
Jedno z moich najstarszych telewizyjnych wspomnień. Chyba tylko gąska Balbinka i Ptyś starsze.
Super pan, ten Janicki. Dla mnie wzorzec kultury słowa. I dystyngcji. :)
Dzięki za życzenia - w imię Maźka oczywiście.
Cytuj
Wymienić uszczelki, dokręcić śrubki i korek w zlew!;)
Jasne.
Alleluja i do przodu...
Tytuł: Re: Igraszki słowne
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Grudzień 03, 2013, 04:12:39 am
Z tymi okularami miałam gorzej - mała olka myślała, że on jest niewidomy...i bez to te okurary...tylko nie wiem jak godziłam to w głowie, że dawał radę oglądać filmy :-\ ;)
Dzisiaj dojechałam - fajnie było - bez żadnych zadęć i wzdęć...
Dokument, jak dokument - całe życie trzeba było przyciąć do niecałej godziny. Ładne zdjęcia - Janicki na tle biblioteczki - z rzucającym się w oczy Szwejkiem (zresztą mówił wczoraj i dzisiaj i w filmie, że nie traktuje prawie niczego z powagą - maj hiroł:) - wczoraj nawet dwa razy zaznaczał, że teraz będzie poważniej;) ). To, co opowiadał - odtwarzane. Zgrabnie.
Film może będzie kiedyś w programie Kino Polska....zobaczycie albo nie, ale ja o jednym tylko. Taka pętelka okołolemowa - w filmie Janicki mówi: cięcie - wyjechaliśmy do Lwowa (ze Śląska). 1939 rok. I później historyjka jak stali we Lwowie wiele godzin (na zmianę) po chleb, który nie nadjeżdżał. I koniec o Ukrainie - znowu w Polsce. Życie się toczy.
Myślałam, że mi się ten Lwów przesłyszał. Ale nie. Postanowiłam podrążyć temat - nie sąziłam, że uda mi się u źródła;)
Po projekcji - jak już ludzie rzucili się do jadła i picia, a Jedna Pani od Filmów Doc uwolniła pana Janickiego - się mi zebrało na śmiałość i zapytałam go o ten Lwów.
Wyjechali na Ukrainę z ciocią i bratem - do wsi Palikrowy -  150 km od Lwowa - powtórzył kilka razy, że mam sprawdzić, bo taka wieś jest - na wschód od Lwowa:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Zbrodnia_w_Palikrowach (http://pl.wikipedia.org/wiki/Zbrodnia_w_Palikrowach)
Jak zaczęło się robić niebezpiecznie - rodzinnie wykoncypowali Lwów - jako - tak powiedział - bezpieczniejsze miejsce. On miał chyba z 6 lat wtedy, więc raczej mało konceptował:).
Nie spodziewałam się, że będzie miał chęć na opowiadanie (chociaż w Rialcie mówił, że gaduła:) ) powiedział, że ma stamtąd takie wspomnienie, o którym opowiedział Tusiewiczowi, ale to akurat wycięli...
- na to wmieszała się Starsza Wielbicielka Ciemnych Okurarów: apaniestanisławiegdziepanmateokularyaautografikagratulujędziękujęatenpanafilmobraciachwidzialagopani?nietylkotenkawalekaleteokulary (powiedziała to na wdechu - serio)...więc teraz z całą pewnością mogę powiedzieć, bo usłyszałam z ust panstanisławowych: okulary były, bo wtedy Pan J. miał -7 dioptrii i reflektory go powalały, bo były takie mocne...powiedział, że teraz ma tylko -5, a oświetlenie się poprawiło;)
...już myślałam, że się nie dowiem co za wspomnienie filmowo amputowali, ale widać temat dlań ważny, bo kontynuował:)  Lwów zapisał mu się - oprócz stania po chleb - obchodami rocznicy wiadomej rewolucji. Małe dziecko, bez rodziców, ucieczka za ucieczką, kłopoty z jedzeniem - a tu nie dosyć, że obce miasto, w nim tramwaje, to jeszcze tramwaje oplakatowane wielkimi twarzami, kwiaty muzyka, girlandy. Show must go on. Dziecku wbiło się w pamięć - na ponad 70 lat.
Zwłaszcza, że z tego Lwowa znowu musieli uciekać - powiedział, ze paradoksalnie ułatwił im to (też mi kazał sprawdzać, że mówi prawdę)  Pakt Ribbentrop - Mołotow z zapisem o urodzonych na terenach obecnej  Rzeszy: mogli wrócić do domu. Stanęli przed wyborem radziecko - niemieckim. Wybrali Śląsk. A ciocia podobno woziła - przez te wszystkie miesiące - odznaczenia wujka z powstań śląskich i nie chciała ich ostawić. I tyle o paradnym  Lwowie.
Nie przypominam sobie - już teraz nie będę sprawdzać - może jutro - albo może ktoś z Was - czy Lem wspominał ( w Wysokim Zamku? Rozmowach...?) o tych rewolucyjnych obchodach? Był starszy - dorosły już - inna perspektywa.
Cytuj
Jedno z moich najstarszych telewizyjnych wspomnień
Moje chyba też - dlatego zupełnie niewiarygodne wydaje mi się to, że dzisiaj mogłam go zapytać o ten Lwów;)) Nic mi się nie zgadza na planie czasowym;))
A z tego filmu już - takie info - program W starym kinie mu zdjęli i nie wie do końca dlaczego - mówił, że było zebranie w tivi i proponowali mu różne - odnowione warianty programu - miarka się przebrała - jak mu kerownictwo postawiło warunek, iż w starym kinie nie może puszczać czarno-białych filmów...
Pstrykadła nie wzięłam - i dobrze - dosyć pstrykaczy było - jak co do mnie dotrze, to się podzielę.
Tak naprawdę to jestem zaskoczona - nie tą kulturą, jasnością umysłu itd., ale jednak - dystansem i poczuciem humoru. I cierpliwością - do ludzi. Serio fajny, zwykły-nie-zwykły pan:)
Tytuł: Re: Igraszki słowne
Wiadomość wysłana przez: liv w Grudzień 03, 2013, 10:59:31 am
Cytuj
Nie przypominam sobie - już teraz nie będę sprawdzać - może jutro - albo może ktoś z Was - czy Lem wspominał ( w Wysokim Zamku? Rozmowach...?) o tych rewolucyjnych obchodach? Był starszy - dorosły już - inna perspektywa.
U Wata powinno coś być, dokładny ten jego pamiętnik. Ale akurat I tom mi wcięło. Może odnajdę?
Tymczasem na szybko wyguglałem - też, poniekąd, igraszki słowne.
7 listopada 1939, z okazji 22 rocznicy Rewolucji Październikowej, ogłoszono Apel Komitetu Wykonawczego Kominternu, w którym sojusz sowiecko - niemiecki był zaaprobowany jako "przykład współpracy państw socjalistycznych przeciwko imperializmowi anglo-francuskiemu."
Cytuj
Noo...bardzo dobrze - dostatecznie;)
U mnie czyli - "może być" - taki appengix do  strasznego wątku muzycznego. :)
Tytuł: Re: Igraszki słowne
Wiadomość wysłana przez: maziek w Grudzień 03, 2013, 11:53:17 am
Piknieście to olkopolko opisali :) . Ta melodia "w starym kinie" to także moje bardzo wczesne wspomnienie z dzieciństwa, na telewizorze Koral, i ten pan w czarnych okularach. Jako dziecko trochę się go bałem :) . Wyobrażałem sobie, że ma jakieś straszne oczy, dlatego je nosi.
Tytuł: Re: Igraszki słowne
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Grudzień 03, 2013, 05:45:10 pm
Ta melodia "w starym kinie" to także moje bardzo wczesne wspomnienie z dzieciństwa, na telewizorze Koral, i ten pan w czarnych okularach. Jako dziecko trochę się go bałem :) . Wyobrażałem sobie, że ma jakieś straszne oczy, dlatego je nosi.
U mnie Rubin 714p - nie dosyć, że czarne okulary, to całość spowita w zielenie i czerwienie - weź to ustaw;) Też trochę;)
U Wata powinno coś być, dokładny ten jego pamiętnik. Ale akurat I tom mi wcięło. Może odnajdę?
Tymczasem na szybko wyguglałem - też, poniekąd, igraszki słowne.
7 listopada 1939, z okazji 22 rocznicy Rewolucji Październikowej, ogłoszono Apel Komitetu Wykonawczego Kominternu, w którym sojusz sowiecko - niemiecki był zaaprobowany jako "przykład współpracy państw socjalistycznych przeciwko imperializmowi anglo-francuskiemu."
Może:)
Rzeczywiście "igraszki".
Ja tymczasem znalazłam potwierdzenie, że owe obchody były...na stronie tej Pani:
http://www.lwow.com.pl/wanda/bio.html (http://www.lwow.com.pl/wanda/bio.html)
Miała wtedy 17 lat i tak zapamiętała (wpis: Lata wojny/Czerwone sztandary nad Lwowem):
Niemniej pierwsze przez nas przeżyte obchody rocznicy wielkiej rewolucji październikowej były czymś w rodzaju wstrząsu elektrycznego. Masowy spęd ludzi na ulice miasta pod różnie brzmiącymi zagrożeniami dla tych, którzy się na tę uroczystość nie stawią, odbywał się w atmosferze wewnętrznego oporu i bardziej lub mniej jawnie okazywanego lekceważenia tego, co, jak usiłowano nam wmówić, miało być czymś porywającym.
Oczywiście Hanka miała w tym dniu wraz ze swoją klasą wziąć udział w pochodzie. Już na wstępie, gdy uczniów zaczęto stawiać w jedną kolumnę przed szkołą, zaczęły się kłopoty. Uczniom wręczano tzw. „prapory” z idiotycznymi hasłami, lub czerwone chorągiewki, które oni od razu przy wymarszu z pod szkoły wyrzucali na chodnik. Przerażone tym noterdamskie zakonniczki czym prędzej te atrybuty usuwały i ukrywały gdzieś w budynku, bojąc się aby nie doszło do jakiejś awantury. Gdy sformowane młodzieżowe kolumny dochodziły do trybuny, z której radzieckie władze odbierały defiladę, padło kolejne głośno rozbrzmiewające hasło, na które maszerujące mieli odpowiedzieć donośnym „Hurra!” lub czymś takim. Hasło to było wygłoszone po polsku i brzmiało „Niech żyje polska młodzież radziecka”. I w tym momencie zamiast entuzjastycznego, spodziewanego okrzyku – zapadła głucha grobowa cisza. I jedna z nowych koleżanek Hanki i Janki, Żydówka Pola Wasser, idąca obok nich, właśnie otworzyła usta do wydania radosnego okrzyku gdy potężny kuksaniec w bok, jaki otrzymała od koleżanek, powstrzymał ją od wydania głosu.
Ten pierwszy, a nam się wydawało, że jedyny, dzień triumfu sierpa i młota zasłonił niebo nad miastem tysiącem barw czerwieni sztandarów, tysiącem brodatych głów dziewiętnastowiecznych mędrców, którzy chcieli uszczęśliwić ludzkość, tysiącem „szpicbródek” złośliwego satyra z Sybirska, tysiącem kłujących jak żądło, twardych i nieodgadnionych jak Azja spojrzeń władcy.

Jakże bezbronny wydał mi się wtedy ten Lwów, jak bardzo cichy, wśród ogólnej wrzawy i zasklepiony w szarości swoich murów i trwodze serc swoich mieszkańców…

Cytuj
Noo...bardzo dobrze - dostatecznie;)
U mnie czyli - "może być" - taki appengix do  strasznego wątku muzycznego. :)
Ależecouczyli? Źle uczyli...bardzo dobrze, to bardzo dobrze;) Dostatecznie się tylko przyplątuje - nieproszone.:)
Tytuł: Re: Igraszki słowne
Wiadomość wysłana przez: liv w Grudzień 28, 2013, 02:16:29 pm
Odnalazł się pan Wat cz.1.
Trochę odczapnie a trochę w klimacie.
Jak się drzewiej kłócono.
Broniewski, sympatyk skrajnej lewicy napisał znany wiersz.
Trochę wkurzony, gdyż partia naciskała na bardziej bojowe. Ten.
http://malowane-wierszem.blogspot.com/2012/11/wiersze-o-wczesnej-wiosnie-pisane-pozna.html (http://malowane-wierszem.blogspot.com/2012/11/wiersze-o-wczesnej-wiosnie-pisane-pozna.html)
Krytyka ze strony partii wyszła piórem Standego w Miesięczniku Literackim. Urocza.
Chyba nie ma w sieci, to przepisałem. Niecały, bo cenzura...ówczesna.
Do poety
Żyjesz sobie, jesteś poetą
Piszesz wiersze z niczego
Łazisz, depczesz warszawski beton
Diabli komu do tego.

Lecz jeśli tak, to czemu ludziom zawracasz tym głowę?
Że mieszkasz na Mokotowie, cóż komu do tego?
Kto zechce, o tym się dowie.
Z Biura Adresowego

Nie panujesz nad światem wrażeń
Uprawniasz wszystko
I dlatego tysiąc straszy cię twarzy
I wyjść nie możesz z koliska

Nas też coś porywa, pędzi
Wśród świata różności mnóstwa
My też stąpamy po ostrej krawędzi
I pełne krzyku mamy usta

Lecz nie śmierć nas spowija oplotem
Inne szelesty za nami
Zapytaj tych rozlepiaczy ulotek
Gdy biegną ciemnymi ulicami

Rewolucyjny poeta napisał wiersz
Wiersz poszedł w świat
A jest w nim coś złego
To nie jest obojętne, wiesz
I nam nie diabli do tego.

Są wiersze, co pachną jak kwiaty
I rosną sobie w inspektach poezji
Wyjdźże z nich na szeroki świat
Odetchnij i obejdź się bez nich

Nie zawsze się pisze o wszystkim
Co nastrój na język przyniesie
Są rzeczy dalekie i bliskie
Trzeba wybrać, co włączyć masz w pieśń

Moim celem przemówić do ciebie
Nie pochlebstwem serdeczność się mierzy
Więc wybacz na poezji niebie
Te ciemne smugi, te nudne tezy...
Tytuł: Re: Igraszki słowne
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Grudzień 28, 2013, 09:05:13 pm
Taa...tera to się nawet ludzie kłócić nie potrafią;)
Rzeczywiście uroczo - zwłaszcza, że między znajomymi (przyjaciółmi?) - pewnie wiersz z drugiej strony barykady obszedłby inaczej;) Jest jeszcze odpowiedź Broniewskiego - taka pojedyncza salwa - w stronę dwóch pozostałych: Standego i Wandurskiego:
http://poema.pl/publikacja/75337-star-star-star-przyjacielu-los-nas-poroznil (http://poema.pl/publikacja/75337-star-star-star-przyjacielu-los-nas-poroznil)
Wata o lwowskich obchodach...coś? Bo ja jużkiedyś przejrzałam W. Zamek - urywa się w 1939 - czyli nici.
Dzisiaj - zmotywowana - zajrzałam do Tako rzecze...i tylko tyle znalazłam:
- A nie było we Lwowie żadnych uroczystości masowych? Na przykład święta oswobodzenia Lwowa spod polskiego jarzma?
- (posępnie) Pamiętam dobrze taką manifestację, z okazji 1 Maja w 1940 roku. Szliśmy w pochodzie ulicą Legionów, która wtedy nazywała się już jakoś inaczej, i nie tylko boczne ulice były zamknięte szpalerami wojska, ale także wloty do tych ulic z przeciwnych stron zablokowano. Wszystkie okna były zamknięte, a miasto wymarłe jakby po ataku atomowym. (...) Wtedy właśnie zrozumiałem, co to za system i jak działa.

Wygląda na to, że Lem zapamiętał marsze z następnego roku.
Mnie się jednak takie systemowe i ludzkie wątki zjechały [odczapnie to teraz dopiero będzie;) ]...szukając o pochodach...z urojonych, papierosowych  polemik...poniekąd "igraszka słowna":
- Co się działo w mieście po wejściu Sowietów?
- (...) Było wiele egzotycznych produktów tego czasu, na przykład ohydne, gilzowe papierosy "Biełomorkanał". Nie znosiłem ich.

To zapamiętał Lem...a z właśnie czytanego...komentując artykuł Herlinga - G.:
Kiedyś były to najpopularniejsze papierosy w Związku Sowieckim. Dzisiaj używają tu ich tutek głównie do palenia anaszy. To znaczy odpowiednika marihuany.
A swoją drogą zagadkowa jest dusza ruskiego człeka i wszelkie analogie zdadzą się psu pod chwost. Ot, choćby ta porównująca niemieckie kacety i sowieckie łagry
[Herling - G.- porównywał, prawie zrównywał]. Wyobraź sobie, drogi czytelniku, papierosy o nazwie "oświęcim" lub "brzezinka".
Tytuł: Re: Igraszki słowne
Wiadomość wysłana przez: Stanisław Remuszko w Grudzień 28, 2013, 11:50:01 pm
Na moją pamięć, te papierosy nie nazywały się Biełamorkanały, lecz Biełamory.
vosbm
pjes: @ liv
Biuro adresowe... Poeta żył w czasach, gdy nie istniała ustawa o ochronie danych osobowych.
Tytuł: Re: Igraszki słowne
Wiadomość wysłana przez: liv w Grudzień 28, 2013, 11:53:04 pm
Cytuj
a z właśnie czytanego..
Wilkową Wołokę czytasz?
(http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/f/fc/Belomorkanal.JPG)
Nie mogę się oprzeć, pewnie była już. Ba.
Jan Krzysztof Kelus - Papierosy Biełomor-Kanał (http://www.youtube.com/watch?v=ZuHfymLRQYk#)
Tytuł: Re: Igraszki słowne
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Grudzień 29, 2013, 02:09:06 am
Wilkową Wołokę czytasz?
:o
Ano.
Na moją pamięć, te papierosy nie nazywały się Biełamorkanały, lecz Biełamory
Pewnie tak z potocznego - bo za długa nazwa . W Wilkowej książce masz:
Przystajemy z boku na papierosa. Locman Sania biełomorem częstuje
Tak w całości:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Bie%C5%82omorkana%C5%82 (http://pl.wikipedia.org/wiki/Bie%C5%82omorkana%C5%82)

Nie przypominam sobie żeby ten K już tu to śpiewał - miałam go też wsadzić, ale za dużo nabazgrałam;)
Tytuł: Re: Igraszki słowne
Wiadomość wysłana przez: liv w Grudzień 29, 2013, 02:01:41 pm
Wołoka chyba najlepsza z wilkowych.
Cytuj
Wata o lwowskich obchodach...coś? Bo ja jużkiedyś przejrzałam W. Zamek - urywa się w 1939 - czyli nici.
Niewiele, skupia się na ludziach.
Te kilka fragmentów...
O mieście:
Lwów był jednym z najładniejszych miast polskich, w tym sensie, że było to miasto wesołe. Nie to, że ludzie, ale miasto wesołe. Bardzo kolorowe, bardzo egzotyczne i właśnie przez swój egzotyzm, to znaczy brak tej szarości warszawskiej, nawet krakowskiej czy poznańskiej, przez to, że zupełnie nie było szare, to było najbardziej europejskie miasto. Wiedeń, oczywiście, odbił się na Krakowie, ale w Krakowie Wiedeń wywarł wpływ w tym sensie, ze Kraków był miastem austriacko-biurokratycznym, miastem austriackiej biurokracji i austriackiego biurokratycznego uniwersytetu. We Lwowie to był ten Wiedeń trochę operetkowy. Wiedeń radości życia. Jak niektóre miasta włoskie, nie wszystkie, niektóre są piekielnie smutne. Jak miasta francuskie, jak np. Marsylia. Jakiś ferment kolorowy w powietrzu i joie de vivere. No cóż, natychmiast, ledwo sowieci przyszli, wszystko było zabłocone – co prawda była jesień – brudne, szare, ubogie i jakieś takie płaszczące się, przemykające się ulicą. Ludzie od razu w szubrawych ubraniach, szmacianych, widocznie bali się wychodzić w lepszych ubraniach.
Te uroczystości - jedno zdanie. W styczniu 40 już siedział.
Kwitła zupełnie niewiarygodna spekulacja. We Lwowie były takie dwie ulice, popularnie nazywano je jeszcze przed wojną kurwim dołkiem, bo tam właśnie były hoteliki z prostytutkami i to było centrum gospodarczego życia. Dniem i nocą pełno sowietów, handel walutą, złotem, brylantami, wszystkim, co chcesz. Prostytutki. Jeszcze nie wywożono wtedy, to był początek. Okazywało się, że już gdzieś w listopadzie spekulanci czarnej giełdy zaczęli krążyć między Warszawą a Lwowem, zwłaszcza, że którejś nocy Rosjanie skasowali polska walutę. Wtedy pracowałem w „Czerwonym Sztandarze”. Nie wypuszczono nas. Zatrzymano nas po prostu, cały zespół drukarni i redakcji, dlatego, że w jutrzejszym porannym wydaniu miał być dekret o przejściu na walutę sowiecką, na ruble i czerwońce. Więc chodziło o to, żeby na mieście się nie dowiedziano. Ale okazało się, niedługo potem, że waluta polska stała się przedmiotem tak fantastycznej spekulacji, że setki ludzi z Warszawy, zwłaszcza Żydów, przedostawało się do Lwowa, kupowało za psie pieniądze te złote i wywoziło do Warszawy.
I na odwrót. Niesamowite. Były październikowe uroczystości, ulice którymi miał przejść pochód, zablokowane, wiele dzielnic przedtem zablokowanych ze wszystkich stron przez armię, przez policję, przez NKWD. Widziałem to, jako członek zarządu związku miałem bilet wstępu. Te straszne gęby lumpenproletariatu, który szedł, maszerował: „Moskwa moja, Moskwa moja”...lwowskich ludzi. Wszystkie męty, wszystko się od razu przyłączyło. Niesłychanie dużo tych mętów.

* Wymiana waluty 21 grudnia
I jeszcze o pisarzach radzieckich, którzy licznie przybywali zachwycać się lwowskim barokiem. I nie tylko po to.
Oczywiście wszyscy ci pisarze wykupywali wszystko we Lwowie. Najwięcej interesowali się antykami. To już nie za moich czasów, ale Tołstoj podobno dwa, czy trzy wagony naładowane wywiózł ze Lwowa i podobno Stalin zrobił mu z tego powodu bardzo surowy wygowor.

Tyle chyba - reszta typy ludzkie.
Tytuł: Re: Igraszki słowne
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Grudzień 30, 2013, 01:48:16 am
Wołoka chyba najlepsza z wilkowych.
Jeszcze dokupię notes...bo od końca mi wyszło. Chociaż pamiętam, że Q dzienniki polecał. No nic. Się zobaczy.
I jeszcze o pisarzach radzieckich, którzy licznie przybywali zachwycać się lwowskim barokiem. I nie tylko po to.
Oczywiście wszyscy ci pisarze wykupywali wszystko we Lwowie. Najwięcej interesowali się antykami. To już nie za moich czasów, ale Tołstoj podobno dwa, czy trzy wagony naładowane wywiózł ze Lwowa i podobno Stalin zrobił mu z tego powodu bardzo surowy wygowor.
Ten Tołstoj - bo to chyba o tego chodzi - to moja wtopka literacka;) Miałam naście lat (14,15?) i stwierdziłam, że wezmę się za cosia z rosyjska - chciałam Tołstoja i przeczytałam. 3 tomy. Drogi przez mękę  ::) Za chwilę się okazało, że pomyliłam panów T;) Z tym, że ten Aleksiej nie zapisał się w pamięci całkiem źle. Ale nigdy nie wróciłam - to ciężko rzec. A właściwie wcale się nie da.
Cytuj
Lwów był jednym z najładniejszych miast polskich, w tym sensie, że było to miasto wesołe.
Był. Centrum nawet odnowione i w klimacie. Troszkę dalej...troszkę gorzej...taki misz i masz na przykład widok z "orląt":
(http://imagizer.imageshack.us/v2/640x480q90/839/4k9t.jpg) (https://imageshack.com/i/nb4k9tj)
Kolorowy Hotel Lwów - mniej więcej za operą:
(http://imagizer.imageshack.us/v2/640x480q90/18/pnbu.jpg) (https://imageshack.com/i/0ipnbuj)
I sporo upstrzonych domów - dyktami i gatkami w okanch:
(http://imagizer.imageshack.us/v2/640x480q90/826/vxg1.jpg) (https://imageshack.com/i/myvxg1j)

W każdem - obchody były - panu J. się nie pomyliło i dobrze na lata zapisało:)
Tytuł: Re: Igraszki słowne
Wiadomość wysłana przez: Q w Grudzień 31, 2013, 01:42:06 am
Jeszcze dokupię notes...bo od końca mi wyszło. Chociaż pamiętam, że Q dzienniki polecał. No nic. Się zobaczy.

Tak w sumie to Q całego Wilka poleca, przynajmniej z okresu rosyjskiego, czyli "Notes..." tyż ;).

Ten Tołstoj - bo to chyba o tego chodzi - to moja wtopka literacka;)

A mnie tam się b. dobrze kojarzy, bo z "Aelitą". (Mimo swego udziału w wiadomej komisji.)
Tytuł: Re: Igraszki słowne
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Styczeń 03, 2014, 12:42:56 am
A mnie tam się b. dobrze kojarzy, bo z "Aelitą". (Mimo swego udziału w wiadomej komisji.)
Nie wiem czy odkrywam odkryte - najpewniej - ale tak mi się guglnęło i przykuło;)
Aelita 1/9 (http://www.youtube.com/watch?v=qL6hG1erfFo#)
Zaraz ekranizacja...fiufiu...spora przewaga - bo niema;)
Tytuł: Re: Igraszki słowne
Wiadomość wysłana przez: maziek w Styczeń 03, 2014, 07:03:20 pm
I sporo upstrzonych domów - dyktami i gatkami w okanch...
Jak studiowałem, a było to za późnego PRLu, to problem gaci na balkonach nabrzmiewał. Z jednej strony balkon w budownictwie uprzemysłowionym był namiastką "dworu" (nie dworu-budynku ni świty, ale tego z "wyjścia na dwór", czy też "na pole" jak mawiają gdzieniegdzie). Z drugiej strony naród świadomy klasowo i postępowy gaci wywieszać zasadniczo nie powinien, jako że gacie jako takie są głęboko wsteczne i do d... Kwestia pojawiła się najpierw w Ameryce w latach 20-tych czy 30-tych na Manhattanie itp. - choć raczej w wymiarze praktycznym (gdzie do cholery wywiesić gacie) niż estetycznym (czy wywiesić). Wiadomo - Ameryka - pragmatyka. Ale u nasz też był ten problem, że całe podwórko ściśnięto do żelbetowej trumny z cmentarnym płotkiem na 10-tym piętrze. No i wsteczne gacie wisiały - bo gdzie miały wisieć? Albo pościel, jak był mróz?

A że najbardziej postępowy był, jak powszechnie wiadomo, człowiek radziecki, jak donosił jeden mój wykładowca, któren zęby zjadł na rozgryzaniu postępowości radzieckiego człowieka a w zamian za co radziecki człowiek dał mu doktora jednej uczelni, na której zasadniczo badało się szkielet Lenina w porównaniu ze szkieletem królika (niedźwiedzia). W ojczyźnie radzieckiego człowieka problem gaci (podaję za wykładowcą) rozwiązano za pomocą milicyjanta, który za gacie lebo piernaty na balkonie dawał grzywnę. Jednak władza ludowa, która jak wiadomo wsłuchiwała się w słuszne potrzeby mas pracujących, nie pozostała głucha na problem gaci. O nie. Wyszedł prikaz, aby balkony projektować w następujący sposób: większa część odrkryta, aby masy mogły korzystać. Mniejsza część ażurowo zakryta, aby gacie mogły schnąć. Gacie w części ażurowej były OK, a w odkrytej groziły słuszną grzywną. Szczerze powiedziawszy, mimo proweniencji, to rozwiązanie nie jest głupie. Ale kosztowne - więc raczej dzisiaj go nie uświadczycie.

Na deser: amerykańskie dziecko w klatce nad ulicą, przed DWŚ. To był przełom XX w., że lekarze zorientowali się, jakie znaczenie ma słońce dla dziecka.
(http://i.dailymail.co.uk/i/pix/2012/07/24/article-2178140-1430FDD0000005DC-972_634x768.jpg)
Więcej (https://www.google.pl/search?q=cages+fresh+air+baby&safe=off&espv=210&es_sm=93&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=funGUoDDIeWR7AbRx4CIAg&ved=0CGcQsAQ&biw=1600&bih=1043).
Tytuł: Re: Igraszki słowne
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Styczeń 03, 2014, 09:45:58 pm
Ja spotkałam ten problem studiując życie;) To był (właściwie jest - nawet jak kupujesz mieszkanie wybudowane w zeszłym roku z x tysięcy...sor...iks powinien być duży X;) ) nie lada wyczyn powiesić gacie tak, żeby ich nie było widać - znaczy zagadnienie logistyczne - z czym wyprać żeby zasłoniło;)
Potem sznury zostały zastąpione rozkładanymi suszarkami, które się chowały za balustradą i problem nieco przycichł. Generalnie - w polskich spółdzielniach mieszkaniowych - dulszczyzna: swoje brudy cza prać i wieszać tak, żeby ich nie było widać;)
Te lwowskie zabudowania...troszkę inaczej:
(http://img835.imageshack.us/img835/7585/2gmv.jpg) (http://imageshack.us/photo/my-images/835/2gmv.jpg/)
(http://img89.imageshack.us/img89/6182/2hfo.jpg) (http://imageshack.us/photo/my-images/89/2hfo.jpg/)
Zauważ, że oni tego prania nie wieszają na balkonach tylko w oknach (lub tuż za...). Tak, jakbyś sobie w kuchni wbił gwoździe nad oknem i przeciągnął sznurek. Raczej ludkowie robią to w łazienkach. Jak już sznurzą. O to się mi...:) Widać u nich większa fantazja;)
Niemniej problem jest żywotny;)
Uuu...ten kojec teraz by nie przeszedł - nawet w imię witaminy D;)
Tytuł: Re: Igraszki słowne
Wiadomość wysłana przez: maziek w Styczeń 03, 2014, 10:18:57 pm
Olu, oni wieszają na balkonach tylko je wcześniej każdy po swojemu zabudowali - zobacz, każde okno inne ;) .
Tytuł: Re: Igraszki słowne
Wiadomość wysłana przez: liv w Styczeń 03, 2014, 11:51:17 pm
W końcu jakiś ciekawy temat. :)
Od siebie dodam, że osobiście najbardziej nie lubię wieszać stringów (tak, tak - ten etap).
Lubią spadać.
Ogólnie, taktyka Oli najprostsza. Od barierki duże płachty, gacie za nimi.
Cytuj
Raczej ludkowie robią to w łazienkach. Jak już sznurzą. O to się mi...:) Widać u nich większa fantazja;)
Może małe mają? A suszyć trzeba.
I apropo-genderowo...co pony, kobiety cenią w facetach naj...?
Próba syntezy.
(http://bi.gazeta.pl/im/28/1c/d9/z14228520Q.jpg)
Tytuł: Re: Igraszki słowne
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Styczeń 04, 2014, 12:40:22 am
Olu, oni wieszają na balkonach tylko je wcześniej każdy po swojemu zabudowali - zobacz, każde okno inne ;) .
Ups...chyba masz rację:) Tak to wygląda - i to nie dlatego, że każde okno inne - tylko w niektórych miejscach  przeziera druga para okien/drzwi:)
W niektórych nie i to jeszcze gorzej - sznurzą w salunach;)
Mniejsza - ogólnie wygląda to syfiasto. Może nwet nie to pranie, co ta stolarka partacka. Chociaż - to pranie jesze gorzej za tymi szybami niż na świeżym lufcie.
A może to tylko dlatego, że oko przywykło do odkrytego suszenia i czepło się zzaszybnego;)
Miałam jeszcze dodać, że Twoje opowiedziane było fajne - poza tym to nie był ostatni problem z blokami/domami wielorrr...potem nadszedł czas walki z talerzami na elewacjach oraz wymianą okien na innorozmiarowe i kolorowe...bez endu;)
W końcu jakiś ciekawy temat. :)
Jednak ta pralnicza leży Ci wyjątkowo;)
Cytuj
Próba syntezy.
Nooo...jak tak wieszasz pranie to nie dziwne, że spada :-\ ;)
Tytuł: Re: Igraszki słowne
Wiadomość wysłana przez: maziek w Styczeń 04, 2014, 08:24:11 am
Liv, synteza jest głęboka. Wiadomo, czym myśli prawdziwy facet :) .
Tytuł: Re: Igraszki słowne
Wiadomość wysłana przez: Q w Luty 13, 2015, 05:03:52 pm
Tymczasem Spider-man już świętuje walę-tynki:
(http://i.imgur.com/yORxXSJ.jpg)
(Tak, wiem, kiepski kalambur... :P)

Nawiasem (choć pewnie nikt nie ciekaw ;)): jest to olbrzym z muru, z #311 zeszytu przygód Spider-mana:
http://www.supermegamonkey.net/chronocomic/entries/amazing_spider-man_311.shtml (http://www.supermegamonkey.net/chronocomic/entries/amazing_spider-man_311.shtml)
Wydanego u nas dawno temu przez TM-Semic w albumie 10/1991:
http://www.wak.net.pl/old/index.php?idn=str_spider-man_1991&kat=str#spider10 (http://www.wak.net.pl/old/index.php?idn=str_spider-man_1991&kat=str#spider10)