Stanisław Lem - Forum
Polski => DyLEMaty => Wątek zaczęty przez: Cetarian w Maja 06, 2026, 11:11:29 pm
-
Bardzo nie lubię tytułów klikbajtowych.
Dlatego zakładam wątek o tytule neutralnym; „Sztuczna inteligencja – szanse i zagrożenia”.
Być może po kilku postach zjedzie w głąb archiwum, a w wątku „AI – przerażająca (?) wizja” będą się pojawiały kolejne doniesienia na temat tego, co robią roboty w czasie wolnym od prowadzenia samochodów i przyszywania guzików - bo ani jednego, ani drugiego nie potrafią.
@ maziek
Nie lekceważę zagrożeń, które stwarza rozwój AI.
Ale twój lament, że w zasadzie ziemska cywilizacja została już rozpruta przez górę lodową AI, nabiera wody i wkrótce nieuchronnie zatonie, nie zachęca do dyskusji.
Generalny problem cywilizacji ziemskiej polega na tym, że staje się coraz bardziej złożona, a ludzie teoretycznie zainteresowani tym, żeby było (w największym uproszczeniu) „dostatnio, bezpiecznie i zdrowo” albo nie chcą, albo nie potrafią stworzyć takich organizacji, które by skutecznie ten świat poprawiały (i nie pozwalały go psuć).
Debata o problemach tego świata jest (najprawdopodobniej) za trudna dla zdecydowanej większości mieszkańców planety.
(Ale to nie jest wina AI)
Szczyty intelektualnych możliwości na tej planecie to (teoretycznie) np. pisma Habermasa, o którym akurat niedawno Polityka opublikowała artykuł (co w sumie skłoniło mnie do założenia tego wątku, chociaż oczywiście Habermas jest tylko elementem układanki).
https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/2340699,1,jrgen-habermas-filozof-wiecznie-jutrzejszy-dzis-spelnia-sie-to-przed-czym-ostrzegal.read
Adam Krzemiński
27 kwietnia 2026
Jürgen Habermas, filozof wiecznie jutrzejszy. Dziś spełnia się to, przed czym ostrzegał
Kilka cytatów:
„Spełnia się dziś to, przed czym ostrzegał; coraz nam dalej do tego, co postulował. Nie takie Niemcy, nie taka Europa, nie taka Ameryka, nie takie media… A może jednak Jürgen Habermas (1929–2026) odniesie pośmiertne filozoficzne zwycięstwo?
(…)
Najważniejszy filozof przełomu wieków
(…)
W 1984 r. znów wrócił na frankfurcki uniwersytet, z rozdrażnieniem obserwując konserwatywny zwrot w republice Helmuta Kohla. W 40. rocznicę zakończenia wojny kanclerz wymusił na prezydencie Reaganie wspólną wizytę na cmentarzu, gdzie pochowano także żołnierzy Waffen-SS, co odebrano jako próbę zastąpienia świadomego przepracowywania niemieckiej winy bezrefleksyjnym „pojednaniem ponad grobami”. A gdy latem 1986 r. uznany historyk z otoczenia kanclerza powtórzył, że Auschwitz to skutek Gułagu, a wyjątkiem na tle wcześniejszych ludobójstw były tylko komory gazowe, Habermas eksplodował. W eseju na łamach „Die Zeit” zarzucił konserwatywnym historykom burzenie oświeceniowego projektu Republiki Federalnej, opartej na krytycznej analizie przeszłości i poczuciu odpowiedzialności za przyszłość. Jego zdaniem tradycyjny patriotyzm etniczny Niemcy powinni zastąpić „patriotyzmem konstytucyjnym” – przywiązaniem do uniwersalnych wartości zapisanych w ustawie zasadniczej.
Wtedy Habermas wygrał ten głośny „spór historyków”. Pojęcie „patriotyzmu konstytucyjnego” zrosło się z Habermasem i obok „rewolucji nadganiającej” czy „demokracji deliberatywnej” weszło do naukowego i publicystycznego obiegu daleko poza Europą.”
Jeszcze trochę, a może dałbym się przekonać, jaki to wybitny umysł był.
Ale:
„Na początku XXI w. przeciwstawiał się neokonserwatywnej fali po obu stronach Atlantyku. Jednak aneksję Krymu w 2014 r. zbagatelizuje [bold mój – C], a jawny najazd Rosji Putina na Ukrainę w 2022 r. wprawdzie potępi, ale nakłaniając do negocjacji z Moskwą i przestrzegając przed militarną pomocą dla Kijowa. [bold mój – C],”
Śmierdząca ruska onuca, wielka jak namiot na Oktoberfest.
(Ale to nie jest wina AI)
(Krzemiński przyznał, że „Wielu tym [co powyżej] [Habermas] rozczarował i oburzył”.
Ale co z tego.
Onuca śmierdzi, tak jak śmierdziała.
*
„Ostatni esej Habermasa, opublikowany w „Süddeutsche Zeitung” w listopadzie 2025 r. tekst „Odtąd musimy iść sami”, brzmi jak testament [bold mój – C]. Geopolityczne przesunięcia w świecie Xi, Putina i Trumpa oraz rozpad sojuszu atlantyckiego nasuwają pytanie, czy Europa jest w stanie być niezależnym, sprawnym i zdolnym się utrzymać podmiotem.
„Wprawdzie nowe państwa członkowskie na wschodzie UE najgłośniej wzywają do zbrojeń, są jednak najmniej skłonne do ograniczenia własnej suwerenności narodowej na rzecz takiego wspólnego wzmocnienia. Dlatego taka inicjatywa musiałaby wyjść od zachodnich państw unijnych, a przy obecnej słabości Francji i powściągliwości narodowo nastawionego rządu włoskiego – zwłaszcza od Niemiec. Bodźcem mogłyby być rozpoczęte prace nad rozwojem wspólnej europejskiej obrony”.
„Najważniejszy filozof przełomu wieków” nie rozumiał [??!!], że suwerenność narodowa to w zasadzie synonim państwa, po prostu.
To nie znaczy, że w ogóle nie można jej ograniczać, członkostwo w Unii Europejskiej nakłada pewne ograniczenia. Ale do wzmocnienia zdolności obronnych Unii, ograniczanie suwerenności nie jest potrzebne.
Po aneksji Krymu (którą Onucabermas „zbagatelizował”) państwa członkowskie NATO ustaliły, że w zasadzie dobrze byłoby, gdyby ewentualnie udawało się wydawać dwa procent PKB na obronę.
W latach 2015-2021 Niemcy wydawały średnio mniej niż 1,3 procenta – zaoszczędziły na tym około dwustu miliardów Euro.
Trzy dni po wybuchu wojny pełnoskalowej na Ukrainie, 27 kwietnia 2022 r., zebrał się Bundestag, po raz pierwszy w niedzielę (cóż za poświęcenie ze strony posłów, zwłaszcza CDU, zrezygnowali z porannej mszy).
Wystąpił ówczesny kanclerz Scholz i powiedział, że doszło do „zeitenwende” i w związku z tym Niemcy wydadzą „dodatkowo” na obronę sto miliardów Euro.
Pytanie dodatkowo do czego?
Powinni najpierw wydać te dwieście miliardów Euro, o które uszczuplili wydatki obronne państw NATO (z karnymi odsetkami), a dopiero potem mogliby wydawać cokolwiek „dodatkowo”.
(Nawiasem, prawie dokładnie w połowie okresu, kiedy Niemcy wydawali na obronę ca trzydzieści miliardów Euro rocznie mniej, niż zadeklarowali jesienią 2014 roku, do Europy przyleciał [w 2018 r.] Trump i ostrzegł, że pasożytowanie na amerykańskim parasolu musi się skończyć.
Na co Niemcy:
„Eee, dwa lata jakoś przelecą, a potem chyba na pewno Amerykanie wybiorą dobrego prezydenta, który nie będzie poruszał tego niezręcznego tematu. A my tu mamy pilne wydatki, płacimy za energię elektryczną o połowę więcej niż Francuzi (bo Francuzi mają pięćdziesiąt sześć bloków elektrowni atomowych, a my, Niemcy, zamknęliśmy już większość z naszych dwudziestu dwóch bloków i resztę też zamkniemy, bo się boimy tsunami na Bałtyku”)
(Ale to nie była wina AI)
*
„ograniczenia własnej suwerenności narodowej na rzecz takiego wspólnego wzmocnienia”
To jest albo bełkot, albo pomysły przepisane z notek Schroedera, przywiezionych z Moskwy.
Nie trzeba ograniczać suwerenności, żeby produkować broń, powiększać i szkolić wojska, przeprowadzać wielonarodowe ćwiczenia (na większą skalę niż dotąd) itd., itp.
Decyzje, czy użyć tych wojsk, zostaną podjęte przez narodowe rządy i parlamenty, ale jeśli zabraknie (przykładowych) armat (i amunicji) odpowiedź na pytanie: „Dlaczego nie strzelacie?” będzie oczywista.
Broni i amunicji ciągle się produkuje w Unii o wiele za mało - ale to nie jest wina AI.
*
https://wyborcza.pl/7,75399,32653964,nie-stac-nas-na-luksus-wieloletnich-debat-komisarz-ke-dla.html#s=S.MT-K.C-B.1-L.1.duzy
"Popyt na pociski jest ogromny". Komisarz KE dla "Wyborczej" o sporze wokół SAFE
PROGRAM SAFE
11.03.2026, 16:21
Michał Olszewski
Andrius Kubilius: Co stanie się, jeśli Polska odrzuci SAFE? Prosta sprawa: wielki popyt zostanie zaspokojony przez innych niż polscy producentów. Waszej branży zbrojeniowej będzie trudniej konkurować na rynku.
Rozmowa z Andriusem Kubiliusem, komisarzem UE ds. obrony i przestrzeni kosmicznej, byłym premierem Litwy.
(…)
„Ale technologia to nie wszystko, są jeszcze wyzwania regulacyjne. Czy pan wie, że są w Unii Europejskie kraje, w których pozwolenie na budowę nowej fabryki broni lub rozbudowę już istniejącej władze procedują cztery lata?
To tyle, ile trwa inwazja Rosji na Ukrainę.
- A mówimy o pozwoleniu, od którego do produkcji daleka droga.”
(…)
Rozmawialiśmy o dwóch instrumentach dla wsparcie unijnej obronności, czyli SAFE i USL „Missiles Tour". Ale jest jeszcze trzeci wielki projekt, w narodzinach którego pan asystuje. To „Military Schengen".
- Tak, pracujemy nad uproszczeniem przekraczania granic w strefie Schengen przez wojska. W tej chwili każdy kraj ma własne regulacje.
Nie tylko kraj, w Niemczech nawet transport wojsk pomiędzy poszczególnymi landami wymaga osobnych pozwoleń.
- Procedury są tak skomplikowane, że przemieszczenie wojska z Hiszpanii na Litwę mogłoby zająć w tej chwili nawet 45 dni, pod warunkiem, że przejazd zostałby zgłoszony z wyprzedzeniem.
To anegdotyczne, choć nikomu nie jest do śmiechu.
Francuzi, którzy jechali jesienią ubiegłego roku na manewry do Rumunii również mieli kłopoty. Na granicach służby celne żądały podawania nazwisk pasażerów i numerów tablic rejestracyjnych. A francuskie wojsko z zasady nie ujawnia tożsamości swoich żołnierzy.
- Stąd nasz cel, żeby przejazd trwał maksymalnie trzy dni.”
*
O tym, że fabryki są budowane bez pośpiechu, wiedziałem, ale żyłem w (jak się okazuje złudnym) przekonaniu, że kwestia przemieszczania wojsk w obrębie państw NATO jest [dobrze] rozwiązana.
Te czterdzieści pięć dni to … brak słów.
Ale to nie jest wina AI, tylko cynicznych polityków, a w ostatecznym rozrachunku gnuśnych ludów/społeczeństw.
**
Gdyby te ludy były mniej gnuśne, mogłyby (i powinny) domagać się (między wieloma innymi) skutecznej ochrony wizerunku, wtedy Youtube wywaliłaby sztucznego Ryśka po minutach od wywieszenia filmu.
Jednak lud jest zajęty.
Robi zapasy piwa i czipsów przed mistrzostwami w piłkę kopaną.
(Ale to nie jest wina AI)
-
Bardzo nie lubię tytułów klikbajtowych.
Dlatego zakładam wątek o tytule neutralnym; „Sztuczna inteligencja – szanse i zagrożenia”.
o nie jest wina AI[/b])
Dałem się zwieść na pokuszenie Twoim klikbajtowym (bynajmniej nie neutralnym) tytułem i zajrzałem do wątku.
I pudło, by nie znalazłem praktycznie ani słowa na temat tytułowy. Zamierzasz zacząć o nim pisać, czy to taka celowa zmyła?
(Jakoś mi się przypomniał dowcip o studencie, profesorze, słoniu i dżdżownicy).
-
Bardzo nie lubię tytułów klikbajtowych.
Dlatego zakładam wątek o tytule neutralnym; „Sztuczna inteligencja – szanse i zagrożenia”.
o nie jest wina AI[/b])
Dałem się zwieść na pokuszenie Twoim klikbajtowym (bynajmniej nie neutralnym) tytułem i zajrzałem do wątku.
I pudło, by nie znalazłem praktycznie ani słowa na temat tytułowy. Zamierzasz zacząć o nim pisać, czy to taka celowa zmyła?
(Jakoś mi się przypomniał dowcip o studencie, profesorze, słoniu i dżdżownicy).
Cóż, niektórzy tak mają, że widzą różne rzeczy osobno …
Ale dopowiem przy okazji:
W sztucznego półinteligenta, takiego, jakim jest dziś, trzeba włożyć wiele pracy i zapewne wiele miliardów dolarów, żeby stał się całym sztucznym inteligentem.
Natomiast wydaje się, że taki, jaki jest dziś, powinien wystarczyć do tego, żeby monitorować media społecznościowe i wskazywać treści, które zdefiniujemy jako niebezpieczne i które powinny być albo usunięte, albo jakoś bardzo wyraźnie oznaczone.
Zamiast, powiedzmy, stu tysięcy moderatorów, wystarczyłoby być może tylko stu, a może tysiąc ludzi, którzy tworzyliby zadania dla sztucznego półinteligenta i nadzorowali go.
Oczywiście, żeby właściciele tych mediów społecznościowych usuwali treści definiowane przez nas jako niebezpieczne, lub oznaczali je w sposób, który wskazalibyśmy, konieczne byłoby odpowiednie ustawodawstwo, najlepiej na poziomie unijnym.
Na razie takiego ustawodawstwa nie ma i nie zauważyłem informacji, o tym, żeby było planowane, ale to nie jest wina AI.
-
Ale twój lament, że w zasadzie ziemska cywilizacja została już rozpruta przez górę lodową AI, nabiera wody i wkrótce nieuchronnie zatonie, nie zachęca do dyskusji.
W ogóle nie miałem na myśli tego co tak barwnie opisałeś bon motem, iż "ziemska cywilizacja została już rozpruta przez górę lodową AI, nabiera wody i wkrótce nieuchronnie zatonie". O ile mnie pamięć nie myli to Ty chyba byłeś założycielem wątku o czytaniu postępów fizyki przy śniadaniu - czy jakoś tak. Moja wypowiedź jest o tym. Mianowicie że jedna z najbardziej wyśrubowanych technologii, która teoretycznie mogłaby być używana ku umądrzaniu ludzkości, służy wybornie do jej ogłupiania. To jest rzucanie pereł przed wieprze i koszenie trawnika angielską brzytwą w jednym. Oczywiście żadna w tym wina AI. To wcale nie znaczy też, że cywilizacja zatonie. Po tym jak zwalczono analfabetyzm i spowodowano, że większość ludzi kończy szkołę co najmniej średnią nagle okazało się, że odwraca się trend (lub tylko upadają płonne nadzieje, że tak to działa), że coraz więcej ludzi jest wyedukowanych i przez to średni poziom obskuranctwa maleje. Zaczął rosnąć już jakiś czas temu dzięki "mediom społecznościowym" a teraz dostanie znacznego przyspieszenia. Wszak akurat do tego, czym są "media społecznościowe" świetnie się AI nadaje. Media te są bowiem mozolnie kleconymi przez zespoły ludzkich programistów algorytmami, których jedynym celem jest aby ludzie jak najdłużej oglądali neverendingową zawartość, a w zasadzie reklamy, albo tę zawartość produkowali sami za drobnym wynagrodzeniem, co przysparza właścicielom pieniążków. Teraz się za to weźmie AI. A w zasadzie wzięła. Tym niemniej tzw. cywilizacja zawsze była tworzona przez niewielki odsetek populacji. Reszta tylko jej używała (albo rujnowała).
Dlatego nie sądzę, że od AI się zawali cywilizacja - jeśli masz na myśli naukę, naukowców, postęp naukowy i technologiczny itp. Jeśli już miałbym się we w miarę krótkim czasie spodziewać nieszczęść to nie z powodu ogłupienia mas, tylko z powodu, że AI nie jest po to robiona, żeby oglądać rolki w "mediach społecznościowych". Jak sobie popatrzysz jakie pieniądze na to idą to jest raczej jasne, że nie po to.
Natomiast wydaje się, że taki, jaki jest dziś, powinien wystarczyć do tego, żeby monitorować media społecznościowe i wskazywać treści, które zdefiniujemy jako niebezpieczne i które powinny być albo usunięte, albo jakoś bardzo wyraźnie oznaczone.
Zamiast, powiedzmy, stu tysięcy moderatorów, wystarczyłoby być może tylko stu, a może tysiąc ludzi, którzy tworzyliby zadania dla sztucznego półinteligenta i nadzorowali go.
Oczywiście, żeby właściciele tych mediów społecznościowych usuwali treści definiowane przez nas jako niebezpieczne, lub oznaczali je w sposób, który wskazalibyśmy, konieczne byłoby odpowiednie ustawodawstwo, najlepiej na poziomie unijnym.
Na razie takiego ustawodawstwa nie ma i nie zauważyłem informacji, o tym, żeby było planowane, ale to nie jest wina AI.
To bardzo dziwne. Na pewno dobrze szukałeś? Znając ludzkość byłem pewien, że prace w tym temacie postępują dosłownie z dnia na dzień i wszyscy tylko na to czekają, żeby takich moderatorów wprowadzić, a zwłaszcza Musk i Zuckerberg, którzy dosłownie przebierają nogami aby natychmiast usuwać "treści definiowane przez nas jako niebezpieczne" - czemu kibicują użytkownicy ich witryn!
A swoją drogą to powinieneś się na coś zdecydować. Z jednej strony chcesz rozdawać ludziom twarde narkotyki, bo wolność - a z drugiej zmierzasz ograniczać ludziom co mogą oglądać?
-
O ile mnie pamięć nie myli to Ty chyba byłeś założycielem wątku o czytaniu postępów fizyki przy śniadaniu - czy jakoś tak.
Jam (a nawet J A.M.) to, nie chwaląc się, sprawił.
https://forum.lem.pl/index.php?topic=621
-
A to przepraszam.
-
Nic nie szkodzi.
Dałem się zwieść na pokuszenie Twoim klikbajtowym (bynajmniej nie neutralnym) tytułem i zajrzałem do wątku.
I pudło, by nie znalazłem praktycznie ani słowa na temat tytułowy. Zamierzasz zacząć o nim pisać, czy to taka celowa zmyła?
Też mam wrażenie, że jest to wątek - przez poziom ogólnoprzemyśleniowości - raczej hydeparkowy (i że - mówiąc między nami - więcej w Cecie duchowych pokrewieństw do Remuszki, niz którykolwiek z nich kiedykolwiek by przyznał ;)), ale skoro juz dyskusja ruszyła - ciekawostka dotycząca mediów tzw. spolecznościowych. Wygląda na to (acz próbka strasznie mała, 82 osoby!), że publika ufa im bardziej, niż tradycyjnym mediom, choć jakby w rozkroku stojąc, bo mając świadomość ich wad:
https://journalismresearch.org/2025/05/hooked-on-the-feed-an-analysis-of-how-facebook-tiktok-and-x-shape-information-consumption-in-eastern-europe/
https://wiadomosci.onet.pl/swiat/dziennikarstwo-zepchniete-na-margines-jak-reporterow-zastepuja-influencerzy/h5qpf0k
Ale zarazem (tu próbka solidniejsza), iż dominuje świadomość, że dać do tego dostęp dziecku, to jak dać mu zapałki:
https://wiadomosci.onet.pl/kraj/minimalny-wiek-korzystania-z-mediow-spolecznosciowych-jest-nowy-sondaz/yj64phh
-
A swoją drogą to powinieneś się na coś zdecydować. Z jednej strony chcesz rozdawać ludziom twarde narkotyki, bo wolność - a z drugiej zmierzasz ograniczać ludziom co mogą oglądać?
No, mógłby kolega manipulować nieco mniej ostentacyjnie.
:-[
Proponowałem, żeby sprzedawać narkotyki po cenach zbliżonych do tych, które poprzednio (przed legalizacją) obowiązywały na czarnym rynku/"na ulicy".
A ponieważ państwo miałoby znacznie niższe koszty niż zorganizowana przestępczość (w uproszczeniu: mafia), zyski wynosiłyby ca 90 procent przychodów.
To ty twierdziłeś, że wszystko się zawali (jak zwykle u ciebie) i trzeba będzie rozdawać narkotyki narkomanom za darmo.
Zwolennikiem legalizacji narkotyków jestem z dwóch powodów:
- filozoficznego, bo państwo nie powinno zabraniać ludziom wprowadzania jakichkolwiek substancji do organizmu;
- i drugiego, bardzo ważnego, praktycznego: pięćdziesiąt pięć lat "war on drugs" to jedna gigantyczna katastrofa.
Czy potrafisz wskazać jakikolwiek kraj, w którym narkotyki są dziś mniej dostępne niż dziesięć lat temu?
Mafia korumpuje policję, służby celne i innych urzędników, żeby móc handlować.
A potem korumpuje adwokatów, pracowników instytucji finansowych i rozmaitych urzędników różnych szczebli, żeby wyprać setki miliardów dolarów, zarobione na handlu narkotykami.
Bodajże w 2020 roku w USA zmarło z przedawkowania sto tysięcy ludzi.
Prawie wszyscy przedawkowali przypadkowo, bo dilerzy podają dawki w przybliżeniu.
Kolumbia - główny producent kokainy, to kraj przeżarty korupcją.
Przeczytaj sobie "Killing Pablo" Marka Bowmana. Escobara zabito w 1993 roku, 33 lata temu, ale dziś wcale nie jest lepiej. Produkcja rośnie. Pisałem o tym w wątku "Czy narkotyki powinny być legalne".
Meksyk - kraj tranzytu koki i produkcji narkotyków syntetycznych funkcjonuje de facto w warunkach ograniczonej wojny domowej.
*
Przed nieprawdziwymi komunikatami w Internecie trzeba przede wszystkim chronić nieletnich.
Ale ukończenie 18 lat, a nawet wielokrotności tej liczby, nie chroni przed wchłanianiem ciemnoty.
Wolność słowa nie powinna prowadzić do tego, żeby kłamcy zarabiali na kłamstwach.
Jak temu przeciwdziałać to byłby temat na dłuższą dyskusję.
Ale tak na szybko: można by np. doprowadzić do tego, że osobnik (lub osobnica) w ramach wolności opowiada w sieci, że szczepionki szkodzą, ale dolne ca 30 procent ekranu zajmuje komunikat "Minister zdrowia RP i Komisja Europejska informują, że szczepionki są nie tylko nieszkodliwe, ale są wielkim osiągnięciem ludzkości. Więcej informacji na stronie www. …”
Ponadto albo szczepienia powinny być obowiązkowe, albo rodzice, którzy odmawiają zaszczepienia swoich dzieci (bo mogą) powinni być obciążani wysokim podatkami, bo ich nieszczepione dzieci w przyszłości wygenerują wysokie koszty opieki medycznej.
-
No, mógłby kolega manipulować nieco mniej ostentacyjnie.
Rozejrzyj się po świecie, choćby po Polsce i wynikach wyborów, reakcji tzw. społeczeństwa na veta tzw. prezydenta - ostentacyjna manipulacja przynosi najlepsze efekty! I to trwałe. A ja jestem leniwy i zawsze idę na łatwiznę - minimum wysiłku, maksimum efektu, najlepiej długotrwałego.
Proponowałem, żeby sprzedawać narkotyki po cenach zbliżonych do tych, które poprzednio (przed legalizacją) obowiązywały na czarnym rynku/"na ulicy".
Twoja propozycja była niedorzeczna (mówię tu wyłącznie o założeniu, że będą one rozprowadzane za odpłatą, nie o idei, że w ogóle). Konkretnie jest nieumocowana w realiach. Próbowałem Ci to wyjaśnić ale w zasadzie nie podjąłeś tego wątku. Narkotyki twarde w rozwoju uzależnienia prowadzą do wyniszczenia organizmu i niezdolności do pracy. A nawet do zadbania o siebie. Statystycznie zawsze. Skąd więc ludzie, których najpierw stać na branie mieliby wziąć pieniądze na narkotyki za rok, dwa czy trzy, mając lat 20, 30 czy 40 zaledwie?
To ty twierdziłeś, że wszystko się zawali (jak zwykle u ciebie) i trzeba będzie rozdawać narkotyki narkomanom za darmo.
Oczywiście, że trzeba będzie za darmo. To znaczy z wielką dopłatą, bo jeszcze trzeba będzie tych ludzi odziać, ogrzać, nakarmić i zapewnić posłanie. Rewelacyjny biznes.
Zwolennikiem legalizacji narkotyków jestem z dwóch powodów:
- filozoficznego, bo państwo nie powinno zabraniać ludziom wprowadzania jakichkolwiek substancji do organizmu;
Czy państwo ma prawo moralne żądać podatków?
Czy potrafisz wskazać jakikolwiek kraj, w którym narkotyki są dziś mniej dostępne niż dziesięć lat temu?
To jest argument w rodzaju czy potrafisz wskazać kraj, w którym rzadziej się wykrywa raka bo od kilkudziesięciu lat idzie dużo pieniędzy na jego zwalczanie - profilaktyczne i leczenie.
Mafia korumpuje policję, służby celne i innych urzędników, żeby móc handlować.
Tak, mafia korumpuje - w przedmiocie piłki nożnej, podatków, handlu nieruchomościami, przetargów państwowych i we wszystkim innym co przynosi zyski. Może zwalczanie tego też skasować?
Ale tak na szybko: można by np. doprowadzić do tego, że osobnik (lub osobnica) w ramach wolności opowiada w sieci, że szczepionki szkodzą, ale dolne ca 30 procent ekranu zajmuje komunikat "Minister zdrowia RP i Komisja Europejska informują, że szczepionki są nie tylko nieszkodliwe, ale są wielkim osiągnięciem ludzkości. Więcej informacji na stronie www. …”.
Ty chyba jednak, przepraszam, z Księżyca spadłeś... Czy nie rozumiesz, że rząd kłamie, oszukuje, po to żeby system działał i mrówki budowały mrowisko, a prawdziwa prawda jest w tym, co rząd zwalcza bo jest finansowany przez koncerny farmaceutyczne? Na wszelki wypadek wyjaśniam: tak działa mózg osoby, która zamiast szczepionki smaruje się wywarem z krowiego łajna w celu zapobiegania gruźlicy. Albo zażera muchomory czerwone dla zdrowotności (moda trwająca już jakiś czas).
-
Ty chyba jednak, przepraszam, z Księżyca spadłeś... Czy nie rozumiesz, że rząd kłamie, oszukuje, po to żeby system działał i mrówki budowały mrowisko, a prawdziwa prawda jest w tym, co rząd zwalcza bo jest finansowany przez koncerny farmaceutyczne? Na wszelki wypadek wyjaśniam: tak działa mózg osoby, która zamiast szczepionki smaruje się wywarem z krowiego łajna w celu zapobiegania gruźlicy. Albo zażera muchomory czerwone dla zdrowotności (moda trwająca już jakiś czas).
Chyba powinieneś zmienić (rozszerzyć) nicka na maziek-kasek/kassek (Kassander[ek]).
Bo w zasadzie jedyne, co masz do powiedzenia, to to, że okręt cywilizacji albo zostanie rozpruty, albo już jest w trakcie rozpruwania przez górę lodową. A jakie zjawisko konkretnie reprezentuje góra lodowa, to już jest kwestia drugorzędna.
Nie trzeba czekać, aż cywilizcja ziemska zostanie zniszczona przez sztuczną inteligencję,
ponieważ i tak wcześniej upadnie, gdyż media społecznościowe ogłupiają społeczeństwa i nic się z tym nie da zrobić.
W Polsce istnieją Ministerstwa Edukacji, Spraw Wewnętrznych i Cyfryzacji.
W innych krajach unijnych prawie na pewno istnieją Ministerstwa Edukacji i Spraw Wewnętrznych, być może również istnieją wyodrębnione ministerstwa Cyfryzacji, a może cyfryzacją zajmują się duże departamenty w ministerstwach Spraw Wewnętrznych.
Wolno domniemywać, że problemem regulacji mediów społecznościowych przynajmniej w każdym większym kraju unijnym zajmuje się co najmniej kilka, kilkanaście (może nawet kilkadziesiąt) osób na etatach, do tego zapewne jakaś grupa w administracji unijnej.
Jak dotąd bez sukcesów, to prawda,
ale ty, w sposób dorozumiany, żądasz ode mnie (pomimo, że, podobnie jak Lem, nie posiadam własnego instytutu) żebym w kilkuset czy maksymalnie kilku tysiącach znaków przedstawił sposób rozwiązania problemów w danym obszarze, najlepiej z gwarancją skuteczności (bankową, znaczy się, albo rozwiązanie zadziała, albo bank wypłaci „xyzabcd” Euro).
Dyskusja prowadzona w taki sposób, nie ma zbyt wiele sensu, mówiąc delikatnie.
W związku z tym, jeżeli masz jakieś konstruktywne propozycje, to opublikuj je niezwłocznie,
a jeżeli nie masz, to cóż, pozostaje czekać, aż okręt cywilizacji przełamie się i zatonie.
Zwolennikiem legalizacji narkotyków jestem z dwóch powodów:
- filozoficznego, bo państwo nie powinno zabraniać ludziom wprowadzania jakichkolwiek substancji do organizmu;
Czy państwo ma prawo moralne żądać podatków?
To jest temat, na który teoretycznie można by podyskutować, przy założeniu, że dyskusja byłaby w miarę rzeczowa, a wizja rozprutego lub rozpruwanego okrętu cywilizacji nie pojawiałaby się w co drugim akapicie twoich wypowiedzi. Na razie chyba nie ma na to szans.
-
Taki głos w sprawie AI (tu bardziej pasuje, bo skupia się - w części zapaywallowej - na aspekcie polityczno-społecznym):
https://wiadomosci.onet.pl/swiat/o-tym-sie-nie-mowi-wybitny-profesor-zdradza-ukryty-atut-polski-jest-druga-na-swiecie/4637rbq
-
Zastanawiam się, czy Ty w ogóle czytasz to, na co odpisujesz... Ponownie zwracam Twą szlachetną uwagę na fakt, bo raz już to napisałem, że wyłącznie Ty pisałeś i nadal piszesz o zagładzie cywilizacji przez AI, używając pejzażowego bon motu, iż rozpruwa ją góra lodowa itd. Napisałem także wprost, że nie to mam na myśli, z czym dyskutujesz, jakoby to ze mną, a także napisałem tak wprost, że chyba bardziej się nie da: "nie sądzę, że od AI się zawali cywilizacja - jeśli masz na myśli naukę, naukowców, postęp naukowy i technologiczny itp.
Ty chyba jednak, przepraszam, z Księżyca spadłeś... Czy nie rozumiesz, że rząd kłamie, oszukuje, po to żeby system działał i mrówki budowały mrowisko, a prawdziwa prawda jest w tym, co rząd zwalcza bo jest finansowany przez koncerny farmaceutyczne? Na wszelki wypadek wyjaśniam: tak działa mózg osoby, która zamiast szczepionki smaruje się wywarem z krowiego łajna w celu zapobiegania gruźlicy. Albo zażera muchomory czerwone dla zdrowotności (moda trwająca już jakiś czas).
Wyjaśniam ponownie, choć uczyniłem to na końcu wyżej cytowanej wypowiedzi ("na wszelki wypadek wyjaśniam: tak działa mózg osoby..."), że wpis ten dotyczył osób podatnych na teorie spiskowe, których liczba ewidentnie nie maleje pomimo postępu nauki, darmowego dostępu do edukacji i bibliotek. Nie wynika z tego wpisu, że każdy jest na to skazany i tak skończy (a wraz z ostatnim cywilizacja zostanie przeorana przez górę lodową i zatonie). AI już w obecnej formie jest świetnym narzedziem do siania tego rodzaju teorii i jest do tego wykorzystywana - głównie dla pieniędzy oczywiście. Wyjaśniam tez od razu na wszelki wypadek, że wykorzystywana nie przez "rząd światowy" czy "mędrców Syjonu" tylko np. przez jutuberów pragnących zwiększyć zasięgi, za które per saldo maja gratyfikację finansową (czym oczywista ostatecznie napędzają gratyfikacje właścicieli odnośnych mediów). Jednakże ponieważ prawdopodobnie odsetek ludzi niemających dostępu do youtube czy innych tego typu mediów jest już znikomy to jest to zjawisko masowe, któremu można się oczywiście oprzeć, np. oglądając darmowe wykłady z najlepszych uniwersytetów, tylko po pierwsze musi się chcieć dokonać wysiłku umysłowego zamiast przyswajania papki a po drugie trzeba mieć to wewnętrzne przekonanie, a przynajmniej gotowość do jego przyjęcia, że to nauka mówi jak jest a nie jakaś gwiazda youtube pokazująca perpetuum mobile z koła rowerowego i gumki od majtek. Zwróć uwagę, że mówię o prostych rzeczach, bo perpetuum mobile z koła rowerowego i gumki od majtek może spróbować zrobić każdy. Natomiast gorzej ze sprawdzeniem kwarków i ucieczki galaktyk. Nie mówiąc już o sprawach, w które zamieszana jest ludzka osobowość jak kwestie polityczne czy społeczne. Możliwość osobistego sprawdzenia tego typu spraw jest zerowa. Jest to więc kwestia ukształtowania osoby, komu czy czemu daje wiarę. Przykład? Szczepionki. Szczepionki są dość blisko możliwości osobistego sprawdzenia, jeśli tylko ktoś chce sięgnąć do statystyk i dać im wiarę. No ale ruch antyszczepionkowy ma się dobrze a nawet mam wrażenie, że coraz lepiej.
Bo w zasadzie jedyne, co masz do powiedzenia, to to, że okręt cywilizacji albo zostanie rozpruty, albo już jest w trakcie rozpruwania przez górę lodową. A jakie zjawisko konkretnie reprezentuje góra lodowa, to już jest kwestia drugorzędna. Nie trzeba czekać, aż cywilizcja ziemska zostanie zniszczona przez sztuczną inteligencję, ponieważ i tak wcześniej upadnie, gdyż media społecznościowe ogłupiają społeczeństwa i nic się z tym nie da zrobić.
No właśnie tego nie napisałem, że upadnie, a nawet wręcz przeciwnie (cyt.: "To wcale nie znaczy też, że cywilizacja zatonie...tzw. cywilizacja zawsze była tworzona przez niewielki odsetek populacji"). Nie napisałem też, że "nic nie da się zrobić". W ogóle nic nie pisałem o robieniu "czegoś" a tylko się śmiałem z Twego przekonania, że oznaczanie treści przez takich czy innych "moderatorów" spowoduje ich usuwanie. Rząd nasz czy inny może zrobić tyle, że zakaże dostępu do "mediów społecznościowych" do jakiegoś wieku, np. do skończenia podstawówki. Tylko że to by musiałoby być na zasadzie, że dostęp do "mediów społecznościowych" jest za weryfikacją wieku a dostarczyciel tych mediów odpowiada sądownie za dostęp udzielony osobie niepowołanej. Czyli trzepanie po kiesie i to na duże sumy, bo to jedno jest skuteczne dla panów takich jak Zuckerberg, Musk i innych Tik-toków. Problem polega na tym, że ci panowie nie siedzą w Warszawie (jeśli mówimy o Polsce) i mają głębiej niż im do przewodu światło sięga, co polski rząd, a nawet europejskie rządy sobie myślą, bo istotą sprawy jest czy można ich uderzyć finansowo - a to jest trudne, bo nasze sądy mają za krótkie łapki. Jak widać, przynajmniej w USA, skuteczniejsze od "myślenia rządów" były procesy wytoczone przez osoby, które udowadniały systemowe uzależnianie od "mediów społecznościowych". I jeśli z tych procesów ostaną się jakieś wyroki, to może to mieć wpływ na tych panów czy te bezosobowe koncerny jak tik-tok. Konkretnie może mieć, w tym przypadku, wpływ w USA. Bo w Polsce nie musi. W Polsce dalej będą mogli słać systemową sieczkę.
ale ty, w sposób dorozumiany, żądasz ode mnie (pomimo, że, podobnie jak Lem, nie posiadam własnego instytutu) żebym w kilkuset czy maksymalnie kilku tysiącach znaków przedstawił sposób rozwiązania problemów w danym obszarze, najlepiej z gwarancją skuteczności (bankową, znaczy się, albo rozwiązanie zadziała, albo bank wypłaci „xyzabcd” Euro).
Chwileczkie, ja od Ciebie niczego nie żądam. Może jestem już starym zgredem, który w nic nie wierzy, ale po prostu rozśmiesza mnie Twoje podejście, że założy się jakąś rządową komisję zwalczania uzależnienia od fejsbuka i liczba uzależnionych spadnie od tego.
Dyskusja prowadzona w taki sposób, nie ma zbyt wiele sensu, mówiąc delikatnie.
No na pewno, lepiej, żebyś dyskutował (o ile chcesz oczywiście) z tym, co napisałem, a nie z tym, co sobie wyobraziłeś, że napisałem.
...a jeżeli nie masz, to cóż, pozostaje czekać, aż okręt cywilizacji przełamie się i zatonie.
Z tym, że powtarzam, po raz n-ty, że 2 a 2 to 4 - ja nie wypowiedziałem słów, które mi tu imputujesz.
Czy państwo ma prawo moralne żądać podatków?
To jest temat, na który teoretycznie można by podyskutować, przy założeniu, że dyskusja byłaby w miarę rzeczowa, a wizja rozprutego lub rozpruwanego okrętu cywilizacji nie pojawiałaby się w co drugim akapicie twoich wypowiedzi. Na razie chyba nie ma na to szans.
Raczej oczekiwałem, jeśli mogę użyć Twego stylu, krótkiej odpowiedzi w żołnierskich słowach tak-nie - a nie zaraz, od razu, dyskusji. To znaczy jak Ty uważasz w przedmiocie, nie dociekam, z jakiego powodu. Krótko: tak, uważam, że państwo ma moralne, czy też etyczne prawo pobierać podatki - albo: nie, nie ma takiego prawa.
-
Co równa się dziecko + AI:
https://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1002/jad.70164
https://informacje.wp.pl/technologie/nastolatki-i-ai-przyjazn-ktora-moze-bolec-nowe-badanie-ujawnia-skale-zagrozenia-7287954283497568a
I jeszcze... Smartfonizacja a - za przeproszeniem - depopulacja:
https://www.ft.com/content/fba35eca-df3a-4ad6-b42d-eb08eb7c9ad3
https://www.money.pl/gospodarka/piwo-na-miescie-a-dzietnosc-mentzen-wie-ze-dzwonia-ale-nie-wie-w-ktorym-kosciele-opinia-7289724566923360a.html
-
Trochę straszenia perspektywami rozwoju AI (terażniejszością za tegoż rozwoju kulisami też):
https://tech.wp.pl/mroczna-cena-postepu-globalne-poludnie-czysci-brudy-sztucznej-inteligencji,7290736671676704a
-
Zastanawiam się, czy Ty w ogóle czytasz to, na co odpisujesz... Ponownie zwracam Twą szlachetną uwagę na fakt, bo raz już to napisałem, że wyłącznie Ty pisałeś i nadal piszesz o zagładzie cywilizacji przez AI, używając pejzażowego bon motu, iż rozpruwa ją góra lodowa itd.
Czytam i to ze zrozumieniem.
Metafora tonącego statku jest tylko niewielkim wyostrzeniem twojego stanowiska w sprawie sztucznej inteligencji i w sprawie mediów społecznościowych.
Nie twierdziłeś, że cywilizacja się przełamie i zatonie, ale twierdziłeś, że będzie bardzo źle. Jak bardzo źle, nie wiadomo dokładnie, ale bardzo źle.
Nawet jeśli AI się nie rozwinie, to i tak będzie bardzo źle, gdyż media społecznościowe powodują, że coraz więcej ludzi je muchomory i nic się nie da na to poradzić.
Natomiast jeśli chodzi o legalizację sprzedaży narkotyków, to w zasadzie twoje stanowisko literalnie było takie, że cywilizacja się przełamie i zatonie, gdyby narkotyki zostały zalegalizowane.
Mnie interesuje to, co można by zrobić, żeby ochronić społeczeństw/o/a.
Możliwe jest wszystko, czego nie zakazują prawa fizyki i co nie byłoby nadmiernie kosztowne.
To, że jakieś rozwiązanie jest możliwe, nie znaczy, że zostanie wprowadzone.
George Schulz (reaganowski minister) podobno powiedział kiedyś „Nawet najbardziej konieczne i oczywiste rozwiązania zostaną wprowadzone, jeśli sytuacja będzie wystarczająco zła”.
Była to bardzo surowa ocena tutejszej cywilizacji, ale i tak chyba zbyt optymistyczna.
Może te "konieczne i oczywiste rozwiązania" nie zostaną wprowadzone (na czas, choć późno), ale może jednak zostaną.
Nie wiemy tego.
Twój ekstremalny pesymizm (subiektywnie być może odczuwany jako realizm) powoduje, że dyskusja traci sens.
*
Na pytanie o podatki odpowiem w wątku o legalizacji narkotyków, bo tam bardziej pasuje.
**
Poniżej fragmenty raportu teoretycznie bardzo poważnej firmy o perspektywach AI.
Trochę mnie jednak ten raport rozbawił, bo jest tak ostrożnie wielowariantowy, że zupełnie nie wiadomo, jak będzie, oprócz tego, że jakoś.
Właściwie każdy scenariusz przyszłości ma tylko pięć wariantów:
1/- będzie o wiele lepiej,
2/- będzie trochę lepiej,
3/- będzie trochę gorzej,
4/- będzie o wiele gorzej,
5/- będzie średnio - nie tak samo jak dziś, ale per saldo, odczuwalnie średnio, niektóre rzeczy się poprawią, inne pogorszą i średni wskaźnik zadowolenia z życia pozostanie na poziomie zbliżonym do dzisiejszego.
BCG nie przestawia takich pięciu klarownych wariantów, ale daje duży rozrzut.
Oczywiście, "przewidywanie jest trudne, zwłaszcza, jeśli dotyczy przyszłości", jak powiedział klasyk, ale nie jest obowiązkowe, a jeśli już ktoś się tego podejmuje, to, moim zdaniem, powinien (bardziej) wierzyć w swoje własne prognozy i nie chować się za wariantami.
https://next.gazeta.pl/next/7,151003,32795217,trzydniowy-tydzien-pracy-czy-technologiczna-dystopia-rok-2050.html#do_w=484&do_v=1870&do_st=RS&do_sid=1721&do_a=1721&do_upid=1870_ti&do_utid=32795217&do_uvid=1779034316623&s=BoxOpImg2
Trzydniowy tydzień pracy, czy technologiczna dystopia? Rok 2050 z AI w czterech scenariuszach
Bolesław Breczko
18 maja 2026
Od światowego dobrobytu i czystej planety do kontroli tech korporacji i jeszcze większego rozwarstwienia społecznego. Takie scenariusze dla świata z AI do 2050 roku przewiduje BCG Henderson Institute.
Badanie BCG Henderson Institute (wiodąca globalna firma doradztwa strategicznego) przedstawia cztery prawdopodobne scenariusze dla świata pod wpływem sztucznej inteligencji w perspektywie najbliższych 25 lat. Scenariusze oparte są na analizie ponad 100 megatrendów i danych historycznych z ostatniego stulecia.
Raport pokazuje wachlarz możliwości, jakie mogą zrealizować się w ciągu następnych 25 lat.
(…)
Najważniejsze wnioski z raportu:
Tempo wzrostu światowego PKB może spaść do około 1,8 proc. rocznie lub wzrosnąć do 5,0 proc, a globalna gospodarka może osiągnąć skalę od 1,6 do 3,4 raza większą niż obecnie.
Udział handlu światowego w PKB może obniżyć się do około 35 proc., czyli do poziomu zbliżonego do okresu zimnej wojny, albo pozostać blisko obecnego poziomu wynoszącego około 60 proc.
Wydatki na obronność mogą wzrosnąć nawet do 7 proc. globalnego PKB.
Udział niskoemisyjnej energii elektrycznej w wytwarzaniu energii może wynieść od 55 proc. do 90 proc.
-
P.S.
@maziek
Zakazanie używania telefonów komórkowych w szkołach leży w gestii władz krajowych i tak zrobiono na przykład w Wielkiej Brytanii.
Oczywiście to nie rozwiązuje wszystkich problemów, ale wydaje się sensowne - w powiązaniu z szeregiem innych działań.
https://www.theguardian.com/politics/2026/apr/20/mobile-phones-statutory-ban-schools-england-bill-amendment
Mon 20 Apr 2026
“A ban on mobile phones in schools in England is to be introduced by the government to ensure that “critical safeguarding legislation” is passed.”
Walka o modyfikacje działań firm informatycznych oczywiście powinna być prowadzona na szczeblu unijnym.
To niełatwe, ale im więcej ludzi będzie miało takie podejście, jak ty „Nic się nie da zrobić, więc nawet nie warto próbować” tym większa szansa, że będzie to samospełniającą się prognozą.
*
W roku 1976 władze prl-u ogłosiły drastyczną podwyżkę cen żywności, wybuchły protesty, podwyżka została odwołana, ale wielu uczestników tych protestów trafiło do więzień.
W reakcji na te masowe aresztowania powstał Komitet Obrony Robotników.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Komitet_Obrony_Robotnik%C3%B3w
Rok później, po tym jak władze PRL wypuściły ostatniego aresztowanego i skazanego za protesty robotnika, zadania KOR-u zostały rozszerzone, a sam KOR przemianowany na Komitet Samoobrony Społecznej KOR.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Komitet_Samoobrony_Spo%C5%82ecznej_%E2%80%9EKOR%E2%80%9D
Członkami założycielami KOR-u było czternaście osób.
Na liście członków i współpracowników KOR jest około dwustu osób.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Cz%C5%82onkowie_i_wsp%C3%B3%C5%82pracownicy_KOR
Trochę więcej niż kompania – uzbrojona tylko w długopisy, maszyny do pisania, później także w powielacze.
Armia sowiecka w 1991 roku miała około 55 tysięcy czołgów, w latach 1976-1977 ich liczba była zbliżona.
https://en.wikipedia.org/wiki/Soviet_Army
Wypadało po ponad dwieście pięćdziesiąt sowieckich czołgów na jednego członka lub współpracownika KOR/KSS KOR (nie licząc czołgów armii peerelu, enerde, czechosłowackiej, itd.)
A jednak dwanaście lat później spora grupa członków i współpracowników KOR/KSS KOR była już senatorami w wybranym w wolnych wyborach Senacie i posłami do Sejmu kontraktowego z puli pochodzącej z wolnych wyborów.
Faktem jest, że niektórzy członkowie i współpracownicy KOR/KSS KOR spędzili po kilka lat z tych dwunastu w więzieniu.
*
Dziś żyjemy w wolnym kraju, obowiązuje wolność zgromadzeń, wolność stowarzyszania się, wolność słowa, druku, papierowego i elektronicznego, itd.
Dzięki internetowi można się stowarzyszać nawet bez wychodzenia z domu.
Niestety, ogromna część obywateli najwyraźniej została skażona czarną dżumą czarnowidztwa.
(Anty)wzorem takiej postawy jesteś ty, maziek: „Nic się nie da zrobić, więc nawet nie warto próbować”.
Twój betonowy odlew powinien leżeć w Sevres jako antywzór i przestroga.
-
Jeśli można prosić to zasadniczo wolałbym odlew platynoirydowy choć po zastanowieniu chyba gdybym miał się na dłużej (tysiąclecia?) stać wzorcem (na co niewątpliwie zasługuję) to należałoby zdefiniować 1 maźka za pomocą prędkości światła w próżni i częstotliwości cezowej.
Zdaje mi się, że Tobie się zdaje, że jak Ty napiszesz coś mądrego, to zaraz to ktoś przeczyta i klaskając uszami rzuci się, aby to zrealizować. Nie sądzę abyś był takim megalomanem, aby uważać, że na wszelkich szczeblach władzy w Polsce czy Unii są tylko głupsi od Ciebie. Złe skutki "smarfonizacji" dzieci i młodzieży widać gołym okiem co najmniej od kilkunastu lat i jakoś nikt z tym nic nie zrobił. Rzecz obecna w rozmaitych raportach, artykułach naukowych i prasie, widomo, że problem jest systemowy. Mimo tego że nikt nic z tym dotychczas systemowo nie walczył nie sądzę, abyśmy my we dwóch byli tymi jedynymi na świecie, którzy to widzą i wiedzą. Jak się zastanowisz, dlaczego, pomimo tej obiektywnej wiedzy, nikt nic nie zrobił albo idzie to niemrawo - to sądzę, że sam sobie odpowiesz.
Przypowieść o KORze i ruskich tankach jest ni z gruszki, ni z pietruszki. KOR nie miał żadnego realnego wpływu ani na ruskie tanki ani na władze PRL. To że stało się to co się stało wynikało z obrotów sfer niebieskich i koła historii, które jadąc chwiejnie i zataczając się akurat rozwaliło ZSRR - a KOR miał to szczęście, że nie został wyduszony DDT zanim ZSRR się rozpadł a jego nomenklaturowi wasale zmienili kurs na prawy hals. Potem już tych co siedzieli wypuści i stali się oni, m.in. parlamentarzystami. To jest przypowieść o wygranej w ruskiej ruletce i że to świetna metoda na osiąganie postępu jeśli jednak komora okaże się pusta.
Ale jak już chcesz jakieś wnioski z tego wyciągać to zastanów się, ile w tamtym czasie było tzw. "proliferów" modlących się pod ginekologią, antyszczepionkowców i przeciwników Unii. Nie wspomnę o ostatnich zwrotach mądrości ludowej w kwestii Ukrainy. Choć te ostatnie to raczej nie są ruchy Browna tylko efekty mrówczej, wytężonej pracy u podstaw. I dlaczego to się zmieniło, skoro tak świetnie można się organizować w mediach społecznościowych. Czegóż ta ludzka mądrość tryskająca wówczas na boki w g. się na moich oczach obraca? Może Ty tego nie widzisz, nie wiem jak długo żyjesz, ale ja widzę. Naukowcy alarmują - skala dezinformacji w mediach społecznościowych dotycząca medycyny i żywienia jest tak wielka, że fakty się w tym gubią i są niedostępne dla przeciętnego człowieka. Chodzi o to, że fakt w danej sprawie jest jeden, a bredni w tym samym temacie można sfabrykować dziesiątki. Jak nie wiesz czym się kierować, to nie znajdziesz. Piszę tu dla uproszczenia tylko o zdrowiu i jedzeniu, pomijam politykę, rząd światowy i cyklistów.
-
Może Ty tego nie widzisz, nie wiem jak długo żyjesz, ale ja widzę. Naukowcy alarmują - skala dezinformacji w mediach społecznościowych dotycząca medycyny i żywienia jest tak wielka, że fakty się w tym gubią i są niedostępne dla przeciętnego człowieka. Chodzi o to, że fakt w danej sprawie jest jeden, a bredni w tym samym temacie można sfabrykować dziesiątki. Jak nie wiesz czym się kierować, to nie znajdziesz.
Mhm