Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Lieber Augustin

Strony: 1 [2] 3 4 ... 90
16
Hyde Park / Odp: Poradnia językowa
« dnia: Czerwiec 05, 2021, 08:37:09 am »
Taak, Random mógł pić w Radomiu, i w tym, i w nieskończonej ilości alternatywnych ;) .
Spod trzeciej linki:
Przy czym Amberyta przemieszczając się przez Cień potrafi materializować wokół siebie - nie bez wysiłku zresztą - świat jaki mu odpowiada (przez dłuższy czas odbierane jest to w kategoriach solipsystycznych, potem w wiadomej rodzince przeważa teza, że nie wymyślają/stwarzają jednak, a tylko wybierają z istniejących już alternatyw, co oznacza, że i cienie mają podmiotowość).

Przypomina się jedno z opowiadań Sheckley'a:
Uśmiechając się teraz szeroko, Tompkins wyprostował się w fotelu, wyraźnie przejawiając oznaki entuzjazmu.
- Tak, mój przyjacielu, choć być może wcale tego nie podejrzewasz, od kiedy tylko ta zmaltretowana Ziemia wydostała się z rozpalonego łona Słońca, wytwarza własne światy alternatywne. Światy nie kończące się, powstające zarówno z dużych, jak i małych wydarzeń; każdy Aleksander i każda ameba tworzą swoje światy, tak jak zawsze na wodzie w stawie pojawią się zmarszczki, niezależnie od tego, czy wrzucisz duży czy też mały kamień. Czyż nie jest tak, że każdy przedmiot rzuca cień? Otóż, mój przyjacielu, Ziemia jest czterowymiarowa; dlatego rzuca trójwymiarowe cienie, pełne odbicia samej siebie, w każdym momencie swojego istnienia. Miliony, miliardy globów ziemskich! Nieskończona liczba Ziemi! A twój umysł, uwolniony przeze mnie, będzie w stanie wybrać którykolwiek z nich i j przebywać w nim przez jakiś czas.

https://czytac.com/java-book/book/sheckley-robert_magazyn-swiatow?full_version=1

Taka oto popularyzacja nauki. Wieloświatowa interpretacja Everetta przez pryzmat literatury pięknej...

17
Hyde Park / Odp: Przyczyny katastrofy
« dnia: Czerwiec 02, 2021, 08:33:20 pm »
Ukazał się wykład Marka Sołonina "Katyń-2. Dlaczego się rozbił samolot prezydenta Kaczyńskiego?" w polskim tłumaczeniu.


Oryginał tu: https://youtu.be/cAEAI_CO9e0
Na razie powstrzymam się od komentarzy.
Niech każdy kto obejrzy to wideo, sam wyciągnie swoje własne wnioski.

18
Jest tam także wpis z 31 I 1953:
W ubiegłą niedzielę byłem z Lemem w Przegorzałach u Hussarskich. [...] Lem czytał sztukę kukiełkową, którą razem z H[ussarskim] napisali. Bardzo dowcipna i dobra.
Z przypisem: Być może chodzi o satyryczną groteskę „Korzenie”

Czyli "Korzenie" mogą być datowane na rok 1952/1953.
Hm. Znaczy Pani Barbara myli się, datując "Korzenie" na rok 1949?
Utwór Lema miał podobny charakter. Napisany jeszcze w czasach studenckich jest niby-operą o świetlanej przyszłości komunizmu i geniuszu Stalina. Pisarz wykonywał go tylko dla swojego najbliższego grona znajomych - Romana Husarskiego i jego późniejszej żony, Haliny Burton, a także m.in. Jana Józefa Szczepańskiego i Aleksandra Ścibor-Rylskiego.

Wśród osób dopuszczonych do tego kręgu była też studentka medycyny Barbara Leśniak, która potem została żoną Lema.

- Po raz pierwszy usłyszałam ten utwór na pewno jeszcze w czasach kawalerskich Staszka, chyba około roku 1949 - wspomina Barbara Lem.
- Staszek sam wcielał się we wszystkie postacie, najlepszy był w roli kobiecej. Wykonywał to tak długo, jak długo Stalin żył - najwyraźniej potrzebował takiego odreagowania.

https://wyborcza.pl/1,75410,5801342,Odkryto_niepublikowane_utwory_Stanislawa_Lema_.html

19
Względem powszechnej edukacji;
Obowiązek szkolny i bezpłatny dostęp do szkolnictwa podstawowego zagwarantowany został w konstytucji marcowej (17 marca 1921). 17 lutego 1922 roku uchwalono natomiast ustawę o zakładaniu i utrzymywaniu publicznych szkół powszechnych. W dużej mierze powielała ona postanowienia dekretu Piłsudskiego, uszczegóławiając kwestie związane z organizacją szkoły i jej finansowaniem. Za zapewnienie infrastruktury szkolnej odpowiadać miały gminy. Władze centralne brały na siebie opłacanie etatów nauczycielskich. Z centrali można było także uzyskać dofinansowania do budowy bądź remontów szkół.
https://niepodlegla.gov.pl/o-niepodleglej/edukacja-w-ii-rzeczypospolitej/
Drobna offtopiczna uwaga na marginesie.
Co się naprawdę kryje za pięknym hasłem bolszewików o elimiacji analfabetyzmu i powszechnej edukacij? Głos ma naczelny komunista, twórca rewolucji Włodzimierz Lenin:
„Naszą walkę w sprawie zlikwidowania analfabetyzmu nie należy interpretować jako dążenie do narodzin nowej inteligencji. Eliminacja analfabetyzmu powinna służyć każdemu wieśniakowi, aby każdy pracownik mógł sam, bez pomocy innych, przeczytać nasze rozkazy, dekrety, odezwy. Cel bardzo praktyczny. To wszystko."
(Анненков Ю.П., "Дневник моих встреч. Цикл трагедий")
http://oldifis.up.krakow.pl/studia_sociologica/images/SS_VII_2/Andrzej%20Dróżdż.pdf, str.4

20
Lemosfera / Odp: Przepraszam, gdzie Lem to powiedział?
« dnia: Maj 29, 2021, 09:42:02 am »
Tak to i z Biblii następującą da się wycisnąć naukę:
"Wtedy Judasz /.../ poszedł i powiesił się. /.../ Dobrze uczynił wszystko. /.../ Idź, i ty czyń podobnie!"
;D
Jenta - wzorem wszystkich pobożnych matron - czyta w sobotę jeden rozdział ze starego, pożółkłego, mocno zniszczonego Pięcioksięgu.
Pewnej soboty, po święcie Kuczek, zaczyna od księgi Genezis, w której skleiły się dwie stronice, łącząc dzieje pierwszych ludzi z budową arki Noego.
Odczytuje więc na glos: „I Adam poznał swoją żonę Ewę, i wysmarował ją od zewnątrz i od wewnątrz smolą..."
- Boże miłosierny! - wykrzykuje przerażona kobiecina. - Jacy źli ludzie żyli w tamtych czasach!

(wg Horacego Safrina)

21
Lemosfera / Odp: Przepraszam, gdzie Lem to powiedział?
« dnia: Maj 28, 2021, 11:41:42 pm »
Dziękuję, Panie Wiktorze :)

22
Lemosfera / Odp: Przepraszam, gdzie Lem to powiedział?
« dnia: Maj 28, 2021, 09:56:34 pm »
Przypadkiem napatoczyłem się na taki cytat:
Fizyka nie wyklucza metafizyki. A jednak pewnych granic, które dane są naszemu myśleniu, przekroczyć się nie da i niewątpliwie może to rodzić jakieś poczucie smutku.
http://dekadenci.pl/?page=61, na samym dole strony.

Ciekawym, gdzie Lem to powiedział?
Z góry dzięki za odpowiedź :)

23
Hyde Park / Odp: no nie mogę...
« dnia: Maj 27, 2021, 11:49:10 pm »
Witaj alpi :)
Sorki najmocniej, ale mam do Ciebie dwa pytania:
- czy jesteś czatbotem nowej generacji?
- i jeśli tak, to czy zdałeś już test Turinga? ;)

24
Hyde Park / Odp: Rosja, ZSRR, Ukraina...
« dnia: Maj 27, 2021, 11:38:57 pm »
Na to niestety wygląda.
Moim skromnym zdaniem, pan Biden popełnia teraz kardynalny błąd, pozwalając budować NS2. Odnosząc drobne taktyczne sukcesy ("relacje z Europą" itp.), przegrywa imho strategicznie. Rozzuchwala agresora. Karmi krokodyla.
An appeaser is one who feeds a crocodile - hoping it will eat him last. Stary mądry Winston tym razem trafił w dziesiątkę.

To oczywiście tylko moja prywatna opinia, ale myślę, że gdyby John Kennedy podczas kryzysu kubańskiego, zamiast zajmować twarde, zdecydowane stanowisko wobec Chruszczowa, uciekałby do polityki appeasementu, szedł na ustępstwa, szukał kompromisów - Trzecia światowa z dużym prawdopodobieństwem wybuchłaby już w 1962 roku.
Obawiam się, że J.B. bardzo daleko do J.F.K. Nie ten kaliber...

25
DyLEMaty / Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« dnia: Maj 27, 2021, 09:41:35 am »
Cytuj
Na szczęście nie jest to prawda uniwersalna.
Tak jest, nie uniwersalna, tylko lokalna. Ze wszystkich ziemskich gatunków, dotyczy jedynie homosapów ::)

Przysłowia różnych narodów twierdzą, że gdy w grę wchodzi kasa i wogóle dobra materialne, o przyjaźni nie ma mowy.
Niemieckie: Leihen macht Freundschaft, wiedergeben Feindschaft; wo Geld kehrt und wendt, hat die Freundschaft bald ein End.
Żydowskie: Jeśli chcesz pozbyć się przyjaciela, to poproś go o pożyczkę albo udziel mu pożyczki.
Rosyjskie: Не напой, не накорми - и врага не наживёшь.

A co na ten temat mówią Polacy?

26
DyLEMaty / Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« dnia: Maj 26, 2021, 09:58:38 pm »
alchemiczna mistyczna niemal zamiana wrogów w przyjaciół to tylko forma kamuflażu. Bardziej realna jest przemiana odwrotna.
Stąd znane powiedzenie wiadomego kardynała R. - od przyjaciół Boże ...  ;)
Ładna piosenka, i zawiera sporo prawdy. Niestety.
A co do, hm, nieostrej granicy między przyjacielem a wrogiem - oto fragment zachęcający z mego ulubionego opowiadania Sheckley'a:

— Och… a na czym polega to premia?
— Trzy życzenia — odparł z ożywieniem Sitwell. — Stara tradycyjna forma.
— Zaraz, sprawdźmy, czy dobrze zrozumiałem — rzekł Edelstein. — Mam wymienić trzy dowolne życzenia? I żadnej kary, żadnych ukrytych „ale” czy „jeśli”?
— Owszem, jest jedno „ale” — odparł Sitwell.
— Wiedziałem — westchnął Edelstein.
— Sprawa jest bardzo prosta. O cokolwiek pan poprosi, pański najgorszy wróg dostanie tego dwa razy tyle.
Edelstein zastanowił się.
— To znaczy, że gdybym poprosił o milion dolarów…
— To pański wróg dostanie dwa miliony.
— A gdybym tak poprosił o zapalenie płuc?
— To pański najgorszy wróg dostanie obustronnego zapalenia płuc. Edelstein ściągnął usta i potrząsnął głową.
— Nie chciałbym was uczyć waszego fachu, ale chyba zdajecie sobie sprawę, że stosując taka klauzulę wystawiacie na próbę dobre serce klienta.
— Owszem, jest w tym pewne ryzyko, ale niezbędne z kilku powodów — rzekł Sitwell. — Otóż, widzi pan, ta klauzula pełni funkcję czegoś w rodzaju psychicznego sprzężenia zwrotnego, które pomaga utrzymać homeostaz.
— Przykro mi, ale nie bardzo pana rozumiem — odparł Edelstein.
— Spróbuję to wyrazić w ten sposób. Ta klauzula w pewnym sensie ogranicza te trzy życzenia, utrzymując je w granicach zdrowego rozsądku. Pragnienie to potężna siła.
— Mogę sobie wyobrazić. Czy jest jeszcze jakiś inny powód?
— Powinien już się pan był sam go domyślić — rzekł Sitwell obnażając wyjątkowo białe zęby w czymś, co miało przypominać uśmiech. — Tego rodzaju klauzula to nasz znak fabryczny. Można po nim poznać przedziwnie piekielny towar.
— Rozumiem, rozumiem — powiedział Edelstein. — Potrzebuję jednak trochę czasu do zastanowienia.
— Ważność mojej oferty wynosi trzydzieści dni. — Sitwell wstał. — Jeśli zdecyduje się pan na wyrażenie życzeń, wystarczy, że je pan sformułuje — głośno i dobitnie. Reszta należy do mnie.
Sitwell ruszył do drzwi.
— Jest jeden problem — powiedział Edelstein — o którym powinienem chyba wspomnieć.
— Mianowicie?
— Tak się akurat składa, że nie mam najgorszego wroga. Szczerze mówiąc, w ogóle nie mam wroga na całym świecie.
Sitwell zaśmiał się rubasznie, a następnie otarł oczy fiołkową chustką.
— Edelstein! Czy pan przypadkiem nie przesadza? Nie ma pan wroga na całym świecie? A pański kuzyn Seymour, któremu nie chciał pan pożyczyć pięciuset dolarów na otwarcie pralni? Czy on się nagle stał pańskim przyjacielem?
— Nie pomyślałem o Seymourze — przyznał Edelstein.
— A co pan powie o pani Abramowitz, która spluwa na sam dźwięk pańskiego imienia, ponieważ nie chciał się pan ożenić z jej Marjorie? A Tom Cassidy spod numeru 1C, który ma pełny zbiór mów Goebbelsa i co noc mu się śni, że wyrzyna w pień wszystkich żydów na całym świecie, poczynając od pana? Panie… czy pan ma dobrze w głowie?
Siedzący na kanapie Edelstein zrobił się biały jak ściana i znów zacisnął mocno ręce.
— Nie zdawałem sobie z tego sprawy.
— Nikt sobie nie zdaje sprawy — rzekł Sitwell. — Ale co się pan przejmuje, sześciu czy nawet siedmiu wrogów to drobiazg; zapewniam pana, że jest pan dużo poniżej średniej, jeśli chodzi o współczynnik nienawiści.
— Kto jeszcze — zapytał Edelstein ciężko dysząc.
— Nie powiem panu — odrzekł Sitwell. — Byłoby to dodatkowe zbędne obciążenie.
— Ale przecież ja muszę wiedzieć, kto jest moim największym wrogiem! Cassidy? Uważa pan, że powinienem kupić pistolet?
Sitwell potrząsnął głowa.
— Cassidy jest niegroźnym półgłówkiem. Nie podniesie na pana nawet palca, może mi pan wierzyć. Pańskim największym wrogiem jest Edward Samuel Manowitz.
— Jest pan pewien? — zapytał Edelstein z niedowierzaniem.
— Całkowicie pewien.
— Ale przecież Manowitz to mój najlepszy przyjaciel.
— A zarazem i pański najgorszy wróg. Tak to czasami bywa. Do widzenia, panie Edelstein, i wszystkiego najlepszego w sprawie pańskich trzech życzeń.


https://czytac.com/java-book/book/sheckley-robert_a-tobie-dwa-razy-tyle

27
DyLEMaty / Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« dnia: Maj 26, 2021, 04:56:52 pm »
Ciekawy, niekonwencjonalny punkt widzenia noblisty.
Taki mini-esej o korzyściach wynikających z posiadania wroga: de hostibus beneficia :)

Olah zakończył wykład noblowski niespodzianką. Powiedział, że intensywna, krytyczna dyskusja na temat kontrowersyjnych kwestii zawsze pomaga uniknąć ewentualnych błędów. I przytoczył wypowiedź swego rodaka György'ego (George'a) von Békésy'ego, laureata Nagrody Nobla w 1961 roku w dziedzinie fizjologii i medycyny: „Jednym ze sposobów uniknięcia błędów jest posiadanie przyjaciół, którzy są gotowi poświęcić pewien czas na krytyczną analizę planu twego eksperymentu, a następnie jego wyników. Ale jeszcze lepiej mieć wroga. Wróg zawsze jest gotów włożyć dużo czasu i wysiłku, aby wyszukać twoje błędy - zarówno duże, jak i małe, i to bez żadnej rekompensaty z twojej strony. Problem polega na tym, że naprawdę uzdolnionych wrogów rzadko się spotyka, najczęściej mają przeciętny poziom zdolności. Innym problemem jest to, że wrogowie z czasem zmieniają się w przyjaciół, a ich zapał staje się mniejszy. W ten sposób autor stracił trzech najlepszych wrogów. Każdy człowiek, nie tylko naukowiec, powinien mieć kilku dobrych wrogów! ”
(Olah i superkwasy, pismo "Chemia i życie", 9/2014)
https://www.hij.ru/read/issues/2014/september/5089/

28
Witaj Jota :)
Cytuj
Otóż w jednym z rozdziałów jest wspomniane, że Tempe, nie wiadomo skąd miał zwyczaj otwierać książkę w przypadkowym miejscu i ją czytać. Tak samo w "Opowieściach o pilocie Pirxie" było powiedziane, że Pirx lubił tak robić.
Zaznaczę na marginesie, że Ijon Tichy również lubił losową lekturę:
Śpiwór pływał ze mną to tu, to tam, miałem pod jaśkiem latarkę i nieraz, gdy zahaczyłem w takim szybowaniu o półkę z książkami, ażem się ocknął, łapałem się jej, książki leciały niby spłoszone ptactwo, a ja uchwyciwszy pierwszą, co wpadła mi w garść, brałem się do lektury przy latarce, wewnątrz śpiwora, zawsze ciekaw, jaką lekturą poczęstował mnie nocny przypadek.

29
Hyde Park / Odp: Poradnia językowa
« dnia: Maj 21, 2021, 08:57:57 pm »
W imieniu wszystkich wielbicieli Tiutczewa – dzię-ku-ję, Maître :)
Odwaliłeś kawał porządnej roboty.

Co do trzeciej zwrotki, oddałbym palmę trekowi bonusowemu:
Cytuj
I choć do zimy czasu ubywa
świat opustoszał a ptak mniej treli
Lecz  niebo ciągle gorącem ścieli
ziemię jałową, co odpoczywa.
Wierszyk, jak by to ująć, jest wewnętrznie zrównoważony, brzmi jak muzyka, gładko i płynnie.
Bynajmniej nie tak jak bezcezurowy jamb pięciostopowy w mniemaniu Puszkina:

Cóż, odpoczniemy na tej kropce nieco.
Przestać czy dalej puścić rymy na „pe"?
Pięciostopowe gdy mi strofy świecą,
Lubię cezurę w drugiej stopie. Klapę
Inaczej wiersze robią, w doły lecą —
I choć pod sobą miękką mam kanapę,
Myślę, że w polu po grudzie na mrozie
Tłukę się, trzęsę na jadącym wozie.

 :)
Cytuj
O...to jestem wstrząśnięty, ale... jeszcze nie zmieszany  ;)  (mów mi Martin)
Chodzi o martini wstrząśnięte, ale nie zmieszane, Panie Bond? ;)
Cytuj
Aneks, Sorki -  nie odgłośnić a "odciszyć mikrofon" (po staremu znaczy "nie mogę włączyć mikrofonu")
A co? Skoro da się "wyciszyć mikrofon" (imho całkiem literacki odpowiednik wyrażenia "zmniejszyć głośność"), to da się go również i "odciszyć", no nie? :)

Cytuj
Cóż - okazuje się, że można zdobywać oraz zwiedzać cały świat i wcale nie trzeba do tego tracić swych kajdan. Ba, można dostać nowe...w gratisie.
Czyli Wielki Brodaty aż tak wielki nie był.
Ano prawda.

Wiktor Suworow, rzecz jasna. Któż by inny? ;) ;D
"Cień zwycięstwa".

30
Hyde Park / Odp: Poradnia językowa
« dnia: Maj 20, 2021, 02:07:04 pm »
Cytuj
Może tak być.  Już tak widać mam, James Bond Poezji - z licencją na przemijanie  ;)
:)))))))
Tak na wszelki wypadek zaznaczę: nie Ciebie miałem na myśli, tylko Nieznanego Tłumacza, którego cytowałem wyżej ;)
Cytuj
A o co Ci z tymi kandałami...chyba kawałek Biczewskiej mi się wkleił... no mniejsza.
To przecież znany cytat z Manifestu komunistycznego brodatego Karola i Fryderyka:
Proletariusze nie mają w niej [tj. w rewolucji] nic do stracenia prócz swych kajdan. Do zdobycia mają cały świat. Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!
https://pl.wikipedia.org/wiki/Proletariusze_wszystkich_krajów,_łączcie_się!

Absolutnie nie mam wprawy w wierszoklectwie. Więc tkwiła gdzieś w tle taka myśl: jeżeli uda mi się ułożyć wierszyk, to dobrze. A nie, to ostatecznie nic nie tracę :)

A o jaką Biczewską chodzi, jeśli wolno zapytać? O Żannę? I o jaki jej kawałek? ;)
Cytuj
Podziwiam talent lingwistyczny, naprawdę.
Dzięki.
Miło mi to słyszeć... czytać.
A podwójnie miło - od takiego maître'a jak Ty :)
Cytuj
Jest ok....może tylko coś z relaksacją był pokombinował, jakoś tak za nowocześnie mi to słowo brzmi.
Cóż, nie ma rady, tępora mutantur, i klasyczne wierszyki również mutują, dotrzymując kroku nowoczesności :))
Cytuj
ale... zauważyłeś, że w ostatniej zmienił układ rymów? 1-2-1-2 na 1-2-2-1?
Zauważyłem, a jakże? Właśnie dlatego również wybrałem odmienny układ dla trzeciej zwrotki. W ramach licencji, 1-1-2-2 zamiast oryginalnego 1-2-2-1.
Cytuj
Czyli dokańczam trailera  :D

I choć do zimy czasu ubywa
świat pustoszeje a ptak mniej śpiewa
Wciąż  spływa  gorąc z błękitu nieba
Na ziemię co to już  odpoczywa.
Sorki oczywiście za otwartość, ale jak na moje ucho, rym "śpiewa - nieba" brzmi trochę zgrzytliwie. Może warto by było pokombinować np. z trzecią linijką?
Błękit nieba wciąż gorąc rozlewa...
albo coś w tym rodzaju?

Natomiast reszta - sehr git :)
Cytuj
Ok. finito, można drukować  8) Z dopiskiem - Wielce Sympatycznemu Ukraińczykowi z Odessy
Wielce Utalentowanemu Panu z Iławy - z góry dzięki za ekzeplarz autorski z dedykacją :D

Strony: 1 [2] 3 4 ... 90