Autor Wątek: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia  (Przeczytany 1084321 razy)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 14067
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1305 dnia: Listopad 12, 2007, 10:04:32 pm »
Był ambitny (choć nie do konca udany) "Avalon". Dzis o 21.00 na Polsacie kolejny ambitny film (choć nie SF, a swoisty "komiks") "Unbreakable" Shyamalana.

Polecam (jeśli ktoś z Was jeszcze nie widział :D).
« Ostatnia zmiana: Listopad 12, 2007, 10:05:15 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Miesław

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 804
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1306 dnia: Listopad 16, 2007, 10:31:24 pm »
 :exclamation Dzisiaj, na Kino Polska kwadrans po północy "Test pilota Pirksa"  :exclamation
Jeśli ktoś ma program Kino Polska i dowie się w porę to jest szczęścirzem.
Przypuszczam jednak, że nie macie. Ja też nie. Niestety.

achajka

  • Juror
  • Junior Member
  • *****
  • Wiadomości: 64
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1307 dnia: Listopad 16, 2007, 11:59:54 pm »
ha,a ja oglądałam :) na pewno nie na Kino Polska bo nie mam ale puszczali film na innym kanale.. mimo ,ze dosyc stara produkcja, oglądało sie calkiem przyjemnie

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 14067
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1308 dnia: Listopad 17, 2007, 02:25:18 am »
Cytuj
:exclamation Dzisiaj, na Kino Polska kwadrans po północy "Test pilota Pirksa"  :exclamation
Jeśli ktoś ma program Kino Polska i dowie się w porę to jest szczęścirzem.
Przypuszczam jednak, że nie macie. Ja też nie. Niestety.

Też niestety nie mam w/w kanału, więc z informacji nic mi nie przyszło... :( A skoro juz o "Teście..." mowa: jest to tandeta od stony technicznej gorsza bodaj od oryginalnego "Star Treka"* (choć nowsza), a Piestrak nie bez powodu zasłużył na miano "Polskiego Eda Wooda", ale widziałem ten film ponad pięc razy. W końcu co Pirx to Pirx.

ps. recenzja ze strony KMFu



*[size=9]tzn. ma dwie zalety na tle "Star Treka":
1. scenariusz wg Lema
2. coś na kształt kombinezonów tam noszą...[/size] :P
« Ostatnia zmiana: Listopad 17, 2007, 02:33:11 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 14067
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1309 dnia: Listopad 17, 2007, 02:28:03 am »
Cytuj
mimo ,ze dosyc stara produkcja, oglądało sie calkiem przyjemnie

Owszem, owszem... :) Bo spod tej tandety miejscami klimat "Rozprawy" przebija... i nim się ten film broni...

ps. gustowny plakacik:



"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 14067
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1310 dnia: Listopad 24, 2007, 03:39:42 pm »
Dzisiaj o 17:50, na kanale Kino Polska, "Test pilota Pirxa" po raz kolejny. Po nim zaś, o 20:25 "Kingsajz" Machulskiego.

W niedzielę o 16:00 można natomiast obejrzeć w TV Puls odcinek "Star Treka" zatytułowany "Arena" i będący autorską adaptacją opowiadania pod tym samym tytułem, autorstwa (chwalonego raczej przez Mistrza) Frederica Browna (które to opowiadanie, co ciekawe, posłużyło też za inspirację dla komiksu "Batman versus Predator").
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

WIST

  • Juror
  • Junior Member
  • *****
  • Wiadomości: 52
  • I Love YaBB 2!
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1311 dnia: Listopad 26, 2007, 11:35:03 pm »
Zatem przenosze część myśli na ten temat. Czytając pobieżnie widziałem że wymieniano różne filmy. Od dawniejszych do bardziej nam bliższych.

Co do ST to poza walką ciekawi mnie to że cały ten serial i filmy kinowe były w stanie tak porószyć wyobraźnie, aby widząc jeden statek, tworzyć obraz całego świata przyszłości. Ten świat cały czas można rowijać i to nie tylko w przestrzeni ale i w czasie. Może kiedyś doczekamy się rozwoju ST w kierunku tego co czeka Federacje w przyszłości gdzie technologia podróży w czasie jest rozwinięta. Kilka kwestii przy okazji możan było by poruszyć np. jak odpowiednie służby przyszłości wpływają na przeszłość, kto i po co walczy w przyszłości nie tylkow przestrzeni, ale i w czasie. Taka zabawa z czasem może przy odrobinie wyobraźni zniszczyć struktury Wszechświata.

Tyle na początek...

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 14067
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1312 dnia: Listopad 27, 2007, 01:52:12 pm »
Zatem przenosząc dyskusję do właściwego wątku...

Cytuj
Cóż, co do moich zamiłowań do walki to tak już jest.

Ja na przykład lubię czekoladę, ale z każdej mojej wypowiedzi to nie przebija :P.

Cytuj
Jeśli już mówimy o Borgu to w sumie jest to rasa która przy pierwszym spotkaniu od razu asymiluje lub wojuje i asymiluje.

Wydaje się przy tym, że z jego punktu widzenia wyświadcza zresztą zasymilowanym przysługę, czyniąc ich częścią większej jedności i zapewniając swoistą nieśmiertelność (bo przechowujac komplet ich wspomnień w pamieci Kolektywu). Tak więc jest to twór dążący do tzw. technologicznej transcendencji (w najgorszym zresztą - z ludzkiego punktu widzenia - wydaniu).

Natomiast co do słowa "rasa" musze polemizować.
1. Borg skałda się z osobników pochodzących z róznych gatunków,
2. stanowi swoisty zbiorowy umysł.
Pierwszy raz twórcy "ST" wymyslili coś naprawdę obcego mentalnie...

Cytuj
Nie wiem faktycznie jak powstał Borg, w takiej jaką znamy obecnie, postaci.

Jeśłi chodzi o "prawdziwego" "Star Treka", w powieści, którą napisał Roddenberry z Fosterem (na podstawie scenariusza pierwszego filmu kinowego) były sugestie, że powstał z zespolenia człowieka (Deckera) z maszyną V'Gerem, które to zespolenie pokazał finał w/w filmu. W serialach nakręconych przez epigonów wyłożne jest natomiast expresis verbis, że wziął się z pozaziemskiego gatunku, który przeholował w eksperymentach z nanotechnologią i "zakaziwszy" się nanitami stał się pierwotnym kolektywem.

Cytuj
Borg jednak jest ciekawą rasą. Społecznośc która jest bezwzględnie podporządkowana danemu celowi przypomina poprostu wojsko. Jest jakieś dowództwo, są poszczególne człony i w zasadzie one wykonują rozkazy bezwzględnie. Idealny przykład społeczeństwa zniewolonego, które nawet nie może się zbuntować. Czy nie tego chcieli ziemscy dyktatorzy? Może rasa która stworzyła Borga, będąca jego poprzedniczką właśnie reprezentowała takie społeczeństwo, które dzięki technice zostało zniewolone. Do tego udoskonalonei wyzbyte wszelkiej moralności, bo wszystko to kwestia zysku i straty. Liczy się całośc, nie jednostka.

Owszem, ale też trochę antropomorfizujemy... W końcu Borg jest do pewnego stopnia zuniformizowaną społecznością, ale na pewnym poziomie jest i czymś diametralnie innym - jednym umysłem o wielu (z jego punktu widzenia zastępowalnych) ciałach.

Cytuj
Co do Obcego to jasne że można, natomiast nie jest to dla mnie tak wyrażne jak w ST, gdzie mamy i androida i hologram, które to można śledzić przez dłuższy czas i ich postacie dla jakichś analiz są wręcz wymarzone. Tutaj mamy androida który raczej nie charakteryzował się jakimiś cechami. Poprostu był i robił swoje. Natomiast jeśli widzisz w nim jakieś warte zwrócenia uwagi, cechy to przypomnij mi prosze.

Ash kojarzył mi się ze swoistą "obcością umysłową" (brak empatii, umysł bez emocji, ale i swoista "pycha", bo jakoś trzeba to nazwać) zarówno z nieliniowcami z "Rozprawy" (tej sfilmowanej jako "Test pilota Pirxa"), jak i cechami jakie przypisywane są androidom (jak się potem okazuje nie do końca słusznie) w "Blade Runnerze" (i ogólnie w twórczosci Dicka).

Natomiast obie SI ze "Star Treka", (zwłaszcza Data) to po prostu kopie dobrodusznych robotów z twórczości Asimova, przechodzące - pod względem psychicznym - drogę dość podobną co Andrew Martin z "Dwustuletniego człowieka" i słynny R. Daneel Olivav. Nie może to zresztą dzwić skoro Roddenberry był przyjacielem Asimova i zapożyczył od niego np. pozytronowy mózg - siedzibę "duszy" Daty.
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 14067
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1313 dnia: Listopad 27, 2007, 01:55:12 pm »
Kontynuując odpowiem na wypowiedź stąd:

Cytuj
Czytając pobieżnie widziałem że wymieniano różne filmy. Od dawniejszych do bardziej nam bliższych.

Bo historia kina SF jest dość bogata, acz niewiele tytułów zasługuje na 100% pochwałę..

Cytuj
Co do ST to poza walką ciekawi mnie to że cały ten serial i filmy kinowe były w stanie tak porószyć wyobraźnie, aby widząc jeden statek, tworzyć obraz całego świata przyszłości.

Ten świat narastał wraz z "narastaniem" odcinków serialu i pod wieloma względami wcale nie jest konsekwentnie pomyślany (co wynikało z tego, że często scenarzyści danych odcinków nie zadawali sobie trudu, by zapoznać się z pomysłami poprzedników). Sam Roddenberry zaś, choć pokazujac statek kosmiczny usiłował zachować technologiczne prawdopodobieństwo i miał też ogólną wizję utopijnego społeczeństwa przyszłości, wymyślał tło społeczne swojego wszechświata raczej na gorąco i bez logicznego planu (co momentami bardzo widać). Koncepcja "tła" na którym porusza się kosmolot Enterprise znacząco ewoluowała z odcinka na odcinek...

Cytuj
Ten świat cały czas można rowijać i to nie tylko w przestrzeni ale i w czasie. Może kiedyś doczekamy się rozwoju ST w kierunku tego co czeka Federacje w przyszłości gdzie technologia podróży w czasie jest rozwinięta. Kilka kwestii przy okazji możan było by poruszyć np. jak odpowiednie służby przyszłości wpływają na przeszłość, kto i po co walczy w przyszłości nie tylkow przestrzeni, ale i w czasie. Taka zabawa z czasem może przy odrobinie wyobraźni zniszczyć struktury Wszechświata.

Otóż to. W świecie "Star Treka" technologie podróży w czasie są w pełni rozwinięte (samego napędu warp można bez problemu używać do cofania się w czasie, co przypadkowo odkrył kapitan Kirk); także serial "Time Trax" twór Harve'a Bennetta (producenta większosci filmów z załogą Kirka) opowiadajacy o temporalnym policjancie (bzdura taka sama jak "TimeCop", lecz wcześniejsza) początkowo miał być osadzony w rzeczywistości znanej z "ST" (przetrwało to w zdaniu mówiacym, że kapitan Lambert - bohater główny w/w serialu, jest ex-oficerem Gwiezdnej Floty, przeniesionym do policji temporalnej), lecz wytwórnia Paramount (zwykle mająca na "Star Treka" wpływ negatywny, bo zabiegajaca o to by serial był komercyjny - w najgorszym znaczeniu tego słowa) nie zgodziła się na uczynienie "Time Trax'a"  częścia startrekowej rzeczywistości i słusznie, bo historie o temporalnych wojażach najczęściej mają tendencję do nieuniknionego staczania się w bzdurę. Bzdur zaś niestety w "Star Treku" (co przyznaje ze smutkiem, bo lubie tę serię) i bez tego jest już - niestety - co niemiara...

ps. Serialowa "Arena" wyszła nadspodziewanie durna, aż dziw, że Brown się pod tym podpisał. Zabawne jest tylko, ze jej fabuła zdaje się opierać na pomyśle, który legł następnie u podstaw "MacGyvera"...
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

WIST

  • Juror
  • Junior Member
  • *****
  • Wiadomości: 52
  • I Love YaBB 2!
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1314 dnia: Listopad 28, 2007, 12:58:01 am »
A widzisz, gdyby jednak to było forum dla lubiących jedzenie... Dobra bitwa lepiej zapda w pamięc niż pojedyńczy nieraz problem odnośnie sztucznej inteligencji, czy wyborów moralnych.

Można faktycznie spojrzeć z perspektywy Bogra. W swoim subiektywnym podejściu może faktycznie uważać że wyświadcza przysługę. Jak dla mnie typowa zasada że liczy się całośc, nie jednostka. Borg występuje tutaj z pozycji siły i chce poprostu zrealizować swój cel, który w sumie tylko dla tej rasy jest uzasadniony. Wspomnienia natomiast wydaje mi się zawsze mogą się przydać zarówno jako wiedza, jak i dla poznania lepszego obcej, asymilowanej rasy.
Co do pojęcia rasy, to chwile wcześniej pomyślałem właśnie że to chyba jednak niewłaściwe słowo, zatem jeśli już je stosuje to bardziej jako "rasa" żeby już nie wymyślać innych terminów.

Co do pochodzenia to słyszałem te teorie. One poruszają wyobraźnie i moźliwe że kiedyś powstanie jednolita historia borga. Swoją drogą czy ludzie też nie gotują sobie pokrewnego losu tworząc maszyny myślące jak Data, czy holograficzny Doktor? W jednym z seriali Voyagera był taki wątek że Doktor napisał książke, które potem miały okazje czytać kopie jego programu, czyli inni holograficzni doktorzy, którzy pracowali w kopalni. Odnieść można było wrażenie że tekst ten daje im do myślenia - jako świadome twory nie robią nawet tego do czego je stworzono i nikt się ich o nic nie pyta. W pewnym momęcie wydaje się że granica uczenia się i inteligencji powinna być postawiona ostatecznie, nawet jeśli technika będzie szła do przodu.

W sumie to ciekawe jak określić Borga. Jak piszesz po cześci jeden umysł, po części społeczność. Inteligentne, a działa jak mrówki. Pytanie tylko czym jest ten umysł i jaką role pełnią królowe? Jak globalnie wygląda cała spoełczność Borga i na ile jest to biologiczny mózg, na ile zaprogramowana maszyna... co steruje tym wszystkim na szczytach "władzy" - program czy jednak tkanka mózgowa?

Ja bym zadał pytanie co do androidów itp. - czego łaściwie po takiej maszynie oczekujemy?  Android może zastapić człowieka, lub uzupełniać go. Jego brak empatii, uczuć, chłodna logika o ile by współpracowała z człowiekiem jest znośna. Ostatecznie maszyna okazuje się w Obcym pomocna i oddaje obwody za życie człowieka.
Data natomiast to faktycznie taki dobroduszny robot, ale taki jest świat ST, oni tam wszyscy w tej Federancji muszą być maksymalnie doskonali. No, przynjamniej ofiecerowie, bo załoga jak już pisałem robi swoje, natomiast potrafi i narzekać i mieć strach w oczach jakby wyrwano ich nagle z nudnych okrętowych obowiązków. Choć zapewne tak właśnie było. Podziwiam zatem dyscypline i mam nadzieje że to coś więcej niż świadomośc że z tej puszki w kosmosie nigdzie się nie ucieknie.

O istnieniu nieścisłości słyszałem i jakoś musimy to przeboleć. Oczywiście że cały ten świat narasta z każdym odcinkiem. I kwestia tutaj podróży w czasie. Faktycznie była ona obecna od dawna, natomiast wydaje się że ta technologia jest znana, ale żadko się z niej korzysta. Może to kwestia jakiegoś paktu zakazu podróży w czasie. Natomiast w ST Voyager i Enterprise mamy do czynienia z okrętami które stosują podróż w czasie podobnie jak napęd warp, oraz nie do końca zrozumiałą wojne w czasie. Są tutaj dwie wizej zatem, 1. gdzie technologia jest, ale tak jakby jej nie było; 2. gdzieś w przyszłosći technologia jest stosowana tak jak transporter, czy napęd warp.

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 14067
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1315 dnia: Listopad 28, 2007, 01:35:33 am »
Cytuj
A widzisz, gdyby jednak to było forum dla lubiących jedzenie...

Wtedy, owszem ;).

Cytuj
Dobra bitwa lepiej zapda w pamięc niż pojedyńczy nieraz problem odnośnie sztucznej inteligencji, czy wyborów moralnych.

Zależy komu. (Skądinąd toczenie "epickich" bitew w Kosmosie jest skrajnie mało prawdopodobne - jeśłi nie niemożliwe - w świetle tego co mówi nam fizyka.)

Cytuj
Można faktycznie spojrzeć z perspektywy Bogra. W swoim subiektywnym podejściu może faktycznie uważać że wyświadcza przysługę. Jak dla mnie typowa zasada że liczy się całośc, nie jednostka. Borg występuje tutaj z pozycji siły i chce poprostu zrealizować swój cel, który w sumie tylko dla tej rasy jest uzasadniony. Wspomnienia natomiast wydaje mi się zawsze mogą się przydać zarówno jako wiedza, jak i dla poznania lepszego obcej, asymilowanej rasy.

Ze swojego subiektywnego punktu widzenia Borg dąży w sumie do stania sie realizacją chardinowskiej koncepcji Punktu Omega w tipplerowskim transhumanistycznym wydaniu. (Swoją drogą ciekawe czy ewentualni Obcy wpadli na podobny pomysł. A może taki pomysł na autoewolucję jest naturalnym etapem rozwoju każdego gatunku rozumnego? Tippler chyba tak uważa...

Cytuj
One poruszają wyobraźnie i moźliwe że kiedyś powstanie jednolita historia borga.

Wg. wytwórni Paramount "oficjalna" jest ta druga wersja... Choć ja oczywicie nie traktuję "dokrętek" na równi z oryginałem.

Cytuj
Swoją drogą czy ludzie też nie gotują sobie pokrewnego losu

Wydaje się, że to właśnie pytanie Roddenberry chciałą zadać, opowiadajac sie jednocześnie - jak widzimy to na ekranie za społeczeństwem złożonym z "tradycyjnych" ludzi, nie cyborgów.

Cytuj
W jednym z seriali Voyagera był taki wątek że Doktor napisał książke, które potem miały okazje czytać kopie jego programu, czyli inni holograficzni doktorzy, którzy pracowali w kopalni. Odnieść można było wrażenie że tekst ten daje im do myślenia - jako świadome twory nie robią nawet tego do czego je stworzono i nikt się ich o nic nie pyta. W pewnym momęcie wydaje się że granica uczenia się i inteligencji powinna być postawiona ostatecznie, nawet jeśli technika będzie szła do przodu.

Owszem, ciekawe to, ale tę całą problematykę znjdziemy przedstawiona na podobnym poziomie u Asimova, a na głębszym u Dicka i Lema... Nihil novi...

Cytuj
W sumie to ciekawe jak określić Borga. Jak piszesz po cześci jeden umysł, po części społeczność. Inteligentne, a działa jak mrówki. Pytanie tylko czym jest ten umysł i jaką role pełnią królowe? Jak globalnie wygląda cała spoełczność Borga i na ile jest to biologiczny mózg, na ile zaprogramowana maszyna... co steruje tym wszystkim na szczytach "władzy" - program czy jednak tkanka mózgowa?

Dobre pytania... I dlatego właśnie wątek Borg jest akurat dobrą SF w "Star Treku" - zderza nas z czymś obcym, niezrozumiałym, a przy tym teoretycznie mogacym zaistniec...

Cytuj
Ja bym zadał pytanie co do androidów itp. - czego łaściwie po takiej maszynie oczekujemy?  Android może zastapić człowieka, lub uzupełniać go. Jego brak empatii, uczuć, chłodna logika o ile by współpracowała z człowiekiem jest znośna. Ostatecznie maszyna okazuje się w Obcym pomocna i oddaje obwody za życie człowieka.

Problem w tym, że jaki będzie Rozum z Maszyny nie przekonamy się, póki (o ile?) go nie stworzymy. Pytanie też, czy będziemy woleli mieć w nim "niewolnika" czy partnera, i co ów Rozum na to...

Cytuj
Data natomiast to faktycznie taki dobroduszny robot

Ale jaki sympatyczny za to :).

Cytuj
taki jest świat ST, oni tam wszyscy w tej Federancji muszą być maksymalnie doskonali.

Co mi akurat sie podoba... Zwłaszcza, że u Mistrza bywało tak samo (nawet ci z "Fiaska" to wszak najlepsi z najlepszych).

Cytuj
No, przynjamniej ofiecerowie, bo załoga jak już pisałem robi swoje, natomiast potrafi i narzekać i mieć strach w oczach jakby wyrwano ich nagle z nudnych okrętowych obowiązków.

Widać to zwłaszcza w postaci chiefa O'Briana, jako i w tym (epigońskiom, ale nienajgorszym) odcinku, którego bohaterami są same postacie drugolanowe, ze "zwykłej załogi...

cd. w następnym, bo nie wlezie  >:(
« Ostatnia zmiana: Listopad 28, 2007, 01:41:01 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 14067
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1316 dnia: Listopad 28, 2007, 01:55:47 am »
Cytuj
I kwestia tutaj podróży w czasie. Faktycznie była ona obecna od dawna, natomiast wydaje się że ta technologia jest znana, ale żadko się z niej korzysta. Może to kwestia jakiegoś paktu zakazu podróży w czasie. Natomiast w ST Voyager i Enterprise mamy do czynienia z okrętami które stosują podróż w czasie podobnie jak napęd warp, oraz nie do końca zrozumiałą wojne w czasie. Są tutaj dwie wizej zatem, 1. gdzie technologia jest, ale tak jakby jej nie było; 2. gdzieś w przyszłosći technologia jest stosowana tak jak transporter, czy napęd warp.

Cóż...
1. Istnieje owszem (wprowadzona w epigońskim "Deep Space Nine", żeby bohaterowie nie zapobiegli, stanowiącej główny wątek tego serialu, kosmicznej wojnie cofajac się w czasie) tzw. Pierwsza Dyrektywa Temporalna zakazujaca takich podróży, mimo to łamana selektywnie, kiedy scenarzystom jest to wygodne...
2. Rozumiem omijanie tefo tematu przez scenarzystów, bo wszelkichmielizn logicznych pełen...
3. ale jest to jednak swoista kapitulacja przed poruszona tematyką i wzięcie sie za nia "na pół gwizdka", o które Mistrz z lubością takiego np. Asimova (słusznie) oskarżał.

ps. ale i tak jestem miłośnikiem "Star Treka", mniej za to czym jest, bardziej za to czym mógłby się stać, gdyby był bardziej dopracowany. (A swoją drogą w latach kiedy na małych ekranach królowały "Tomy Corbett'y..." i "Bucki Rogersy...", "ST" uchodził za pierwszy przypadek ambitniejszej telewizyjnej SF usiłującej - ze zmiennym szczęściem - zerwać ze schematem space opery. Pod tym względem jedynego - zauważmy o ilew dekad późniejszego - następcę miał w "Gwiezdnej eskadrze". Poza tymi dwoma serialami, reszta to albo space opery, albo histryjki o inwazji, albo sensacja przebrana tyko za fantastykę naukową... )
« Ostatnia zmiana: Listopad 28, 2007, 01:56:15 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

WIST

  • Juror
  • Junior Member
  • *****
  • Wiadomości: 52
  • I Love YaBB 2!
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1317 dnia: Listopad 29, 2007, 03:18:02 am »
Jest to kwestia subiektywna, to co komu zapada w pamięć. Ja nastawiam się na walke, ale nie tylko. Ona jest jednak efektywna, a wartak akcja przyciąga.

Toczenie bitew w kosmosie jest ciekawą, rzeczy, natomiast nie orientuje się co mówi nam fizyka na ten temat. Jestem otwarty jednak na nauke w tej kwestii. Ciekawe jest zachowanie materii w stanie nieważnkości, bo jak już efektywnie coś wybucha to te odłamki powinny lecieć aż w coś nie uderzą. Inna sprawa z pormieniami lasera, które podobnie raz wystrzelone poprostu powinny lecieć, także może kiedyś w Ziemie uderzy taki promień, wysłany przez jakąś jednostke bojową gdzieś tam daleko...

_____
"Ze swojego subiektywnego punktu widzenia Borg dąży w sumie do stania sie realizacją chardinowskiej koncepcji Punktu Omega w tipplerowskim transhumanistycznym wydaniu. (Swoją drogą ciekawe czy ewentualni Obcy wpadli na podobny pomysł. A może taki pomysł na autoewolucję jest naturalnym etapem rozwoju każdego gatunku rozumnego? Tippler chyba tak uważa..."
_____

Akurat tych sformułowań nie jestem w stanie zrozumieć. Jeśli mógbyś napisac to bardziej jaśniej, byłbym wdzięczny. Nie obraż się, bo nie chodzi mi o coś negatywnego, ale nawet zabawnie to brzmi dla laika, bo użycie tylu niezrozumiałych słów w jednym zdaniu tworzy ciekawy efekt.

Zatem zdaje się trafiłem w pewne bardzo ważne pytanie - do czego dążymy? W zasadzie gdyby takiego Date powielić mielibyśmy gotową armie na Borga, oraz załogantów na okręty Federacji, bądz przynajmniej na ich część. Można nawet się uśmiechnąć widząc że za 300 lat ludzie nadal będą robić wszystko, nie cyborgi, roboty i komputery.

Co do najlepszych z najlepszych to podobną jest postać dowódcy floty z Battlestar Galactica. Gośc poprostu ideał tego co dowódca i żołnierz winien reprezentować. Zdolny, odważny, opanowany. Nawet w kontaktach z synem mu zaczęło wychodzić. Tutaj podobnie, Picard, czy Janeway to kapitanowie ideały. Gdy przychodzi problem opowiadają się za ideałami. Nie chce tego wartościować, raczej widze tutaj siłe tych jednostek i to co dają tym społecznościom w których żyją. Zasady to zasady i nawet trudna sytuacja, w której wielu by wybrało inaczej (na skórty, zarazem kosztem innym) oni nie potrafią wybrać inaczej niż zgodnie z sumieniem, z ideałami. Pytanie tylko czy jest to realne. Widzą inne opcje, natomiast wiedzą że one w gre nie wchodzą. Czy tak jest w życiu?

Czyli pierwsza dyrektytwa temporalna już wtedy istnieje. To wiele wyjaśnia. Co do jej łamania jednak, nawet pierwsza dyrektywa o nieingerencji w życie obcych "prymitywnych" gatunków, była łamana. Raz w kinowej Rebelii.
W sumie zdaje się że pozostaje nam tylko jeszcze podróż do innego wymiaru jako temat którego nie było w ST, choć nie do końca, bo w Voyagerze mieliśmy do czynienia z inwazją obcych z płynnej przestrzeni, którzy mocno nadwyrężyli Borga.

WIST

  • Juror
  • Junior Member
  • *****
  • Wiadomości: 52
  • I Love YaBB 2!
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1318 dnia: Listopad 29, 2007, 03:22:04 am »
Dodam tylko że gatunem 8472 jest ciekawym kandydatem na drugą "dziwną" obok Borga "rase" w świecie ST.

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 14067
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #1319 dnia: Listopad 29, 2007, 08:09:02 am »
Cytuj
Jest to kwestia subiektywna, to co komu zapada w pamięć. Ja nastawiam się na walke, ale nie tylko. Ona jest jednak efektywna, a wartak akcja przyciąga.

Ciebie przyciąga mnie (zwykle) nudzi. (Choć dla pierwszych "Gwiezdnych wojen" uczynię tu wyjątek.)

Cytuj
Toczenie bitew w kosmosie jest ciekawą, rzeczy, natomiast nie orientuje się co mówi nam fizyka na ten temat. Jestem otwarty jednak na nauke w tej kwestii.

Mam nadzieje, że maziek zechce machnąć Ci stosowny wykład podparty wzorami ;).

Cytuj
Akurat tych sformułowań nie jestem w stanie zrozumieć. Jeśli mógbyś napisac to bardziej jaśniej, byłbym wdzięczny. Nie obraż się, bo nie chodzi mi o coś negatywnego, ale nawet zabawnie to brzmi dla laika, bo użycie tylu niezrozumiałych słów w jednym zdaniu tworzy ciekawy efekt.

Efekt zbliżony do startrekowego "technobełkotu"? ;)
Ale ok. Oto wyjaśnienie. (Mam nadzieję, że jako tako znasz angielski.)

Cytuj
Zatem zdaje się trafiłem w pewne bardzo ważne pytanie - do czego dążymy? W zasadzie gdyby takiego Date powielić mielibyśmy gotową armie na Borga, oraz załogantów na okręty Federacji, bądz przynajmniej na ich część. Można nawet się uśmiechnąć widząc że za 300 lat ludzie nadal będą robić wszystko, nie cyborgi, roboty i komputery.

Ale najwidoczniej scenarzyści (znów stosując "strusią' strategię a'la Asimov) skapitulowali przed trudem wyobrażenia sobie rozwoju SI w Federacji i wymyślili, że Data jest "jedyny w swoim rodzaju" i aktualnie innych androidów stworzyć się nie da... Wygodnictwo...

Cytuj
Co do najlepszych z najlepszych to podobną jest postać dowódcy floty z Battlestar Galactica. Gośc poprostu ideał tego co dowódca i żołnierz winien reprezentować. Zdolny, odważny, opanowany. Nawet w kontaktach z synem mu zaczęło wychodzić. Tutaj podobnie, Picard, czy Janeway to kapitanowie ideały. Gdy przychodzi problem opowiadają się za ideałami. Nie chce tego wartościować, raczej widze tutaj siłe tych jednostek i to co dają tym społecznościom w których żyją. Zasady to zasady i nawet trudna sytuacja, w której wielu by wybrało inaczej (na skórty, zarazem kosztem innym) oni nie potrafią wybrać inaczej niż zgodnie z sumieniem, z ideałami. Pytanie tylko czy jest to realne. Widzą inne opcje, natomiast wiedzą że one w gre nie wchodzą. Czy tak jest w życiu?

Każde z tych dowódców to inna osobowość. Komandor (potem admirał) Adama to dla mnie ucieleśnienie odwagi i determinacji świetnie zawartej (wbrew pozorom piszę to bez ironii) w sienkiewiczowskim "Kali się bać, ale Kali pójść", skrzyżowanej z cechami w postaciach znanych z kina noir. Człowiek zmęczony, nieco zgorzkniały, zaprzeczenie sztampowego herosa, który (choć aż nazbyt świadomy zagrożeń i ciążącej na nim odpowiedzialności) bez entuzjazmu i radości wykrzesa z siebie mimo potwornego stresu i zmęczenia energię by mimo wszystko stanąć na wysokości zadania. (A przy tym nie jest to bohater zyskujący sympatię widza od pierwszego wejrzenia. ) Bohater to na tyle ciekawy, że aż szkoda go do space opery.
Picard to jego przeciwieństwo. Szlachetny naukowiec-idealista kierowany najwznioślejszymi ideami jakie wytworzyła ludzkość. Strasznie w tym wszystkim papierowy, ale papierowością, która powoduje, że widz czuje do niego od pierwszego wejrzenia sympatię. W głębi duszy chcielibyśmy, by wszyscy ludzie byli tacy. Lem chciał. (A swoją drogą, rzadko, bo rzadko ale czasem takie jednoznacznie szlachetne jednostki się ponooć trafiają...)
Z kolei Janeway... Miała być żeńskim odpowiednikiem Picarda i jako taka może budzić sympatię, ale... piramidalnma glupota scenarzystów (sięgajaca szczytu w tej epigońskiej serii) spowodowała, że i bohaterka stała się w niektórych działaniach koszmarnie głupia i przez to (mimo potencjału jaki ta postać miała) trudno mi ją polubić albo zestawić z tamtymi dwoma.
A czy tak jest w życiu? Może czasem trafiają się tacy bohaterowie... Ale, siłą rzeczy życie jest zwykle znacznie bardziej skomplikowane od fikcji... I mniej jednoznaczne... ("Żywych" postaci w SF szukajmy lepiej u Dicka i ew. Le Guin.)

Cytuj
Czyli pierwsza dyrektytwa temporalna już wtedy istnieje. To wiele wyjaśnia. Co do jej łamania jednak, nawet pierwsza dyrektywa o nieingerencji w życie obcych "prymitywnych" gatunków, była łamana. Raz w kinowej Rebelii.

W sumie nie wiemy odkąd tzw. PD Temporalna obowiązuje.

Cytuj
W sumie zdaje się że pozostaje nam tylko jeszcze podróż do innego wymiaru jako temat którego nie było w ST, choć nie do końca, bo w Voyagerze mieliśmy do czynienia z inwazją obcych z płynnej przestrzeni, którzy mocno nadwyrężyli Borga.

Było to było. Acz w większośći wypadków bohaterowie miewali do czynienia z tzw. alternatywnymi liniami czasu czyli wszechświatami alternatywnymi podobnymi do "właściwego", różniącymi się tylko przebiegiem drobnych (z punktu widzenia wszechświata, lecz dla ludzkości zwykle kluczowych) wydarzeń.
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki