Autor Wątek: Życie astronautów to nie jest bajka...  (Przeczytany 30783 razy)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 13175
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Życie astronautów to nie jest bajka...
« Odpowiedź #30 dnia: Listopad 17, 2020, 11:38:33 am »
...a może jednak coraz bliższe bajki się staje? ;)
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 13175
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Życie astronautów to nie jest bajka...
« Odpowiedź #31 dnia: Grudzień 02, 2020, 01:50:22 pm »
Powtarzałem sobie serial "From the Earth to the Moon", i w odcinku o Apollo 12 jest tam taka scena:

Z jednej strony serial uchodzi za rzetelny i bazuje na cenionej książce "A Man on the Moon" Andrew Chaikina. Z drugiej... Poczytałem co mogłem na szybko znaleźć o Beanie (z naszym Pirxem mi się skojarzył):
https://www.popularmechanics.com/space/moon-mars/a20950226/alan-bean-apollo-12-launch/
I o misji Apollo 12:
https://www.nasa.gov/feature/50-years-ago-return-to-the-moon
https://www.nasa.gov/feature/50-years-ago-apollo-12-on-the-moon-whoopee
https://www.nasa.gov/feature/50-years-ago-apollo-12-the-journey-home
https://www.nasa.gov/feature/50-years-ago-three-more-like-before-the-recovery-of-apollo-12
A nawet o tym, co się działo potem:
https://www.nasa.gov/feature/50-years-ago-apollo-12-return-to-houston
https://www.nasa.gov/feature/50-years-ago-apollo-12-astronauts-leave-quarantine
https://www.nasa.gov/feature/50-years-ago-apollo-12-astronauts-return-from-bullseye-world-tour
I - jeśli nic nie przeoczyłem - nie ma tam ani słowa o w/w - mającej przecież duży potencjał anegdotyczności (jeśli prawdziwej) - sytuacji.
Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie?
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 13175
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Życie astronautów to nie jest bajka...
« Odpowiedź #32 dnia: Styczeń 19, 2021, 12:06:44 am »
Pojawił się wspomnieniowy tekst o Chucku Yeagerze (zmarł w grudniu niedawno minionego roku):
https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/przekroczenie-bariery-dzwieku-chuck-yeager-kowboj-szybszy-niz-dzwiek/v9qrnqg,79cfc278

Nie był astronautą, jak wiadomo, choć ich szkolił, ale czytając fragmenty:

"Bolało jak diabli. Dobę przed startem do epokowego lotu kapitan Chuck Yeager ledwo mógł oddychać i poruszać prawą ręką. Nikt z przełożonych nie mógł się o tym dowiedzieć – mogli odwołać test albo nie daj Boże oddać jego X-1 komuś innemu. Yeager poszedł do cywilnego lekarza i to od niego dowiedział się, że ma złamane dwa żebra."

"Tamtego wieczoru Yeager i jego żona udali się, już pod dobrą datą, na przejażdżkę. W drodze powrotnej ścigali się do zagrody. Chuck był pierwszy – i dopiero w ostatniej chwili zauważył, że brama jest zamknięta. Próbował skręcić, ale, jak zauważył autoironicznie po latach, "stery nie reagowały tak jak w samolocie".
Wraz z koniem wyrżnął o bramę, wyleciał z siodła i wylądował na ziemi bokiem. W poniedziałkowy poranek był ledwo żywy. Potrzebował pomocy.
- Jack, mam, cholera, niewielki problem. Widzisz... mmm... dwa dni temu u Pancho... zmitrężyłem sobie żebra. Ze dwa to może nawet… trzasnęły – wyjawił koledze, mechanikowi Jackowi Ridleyowi. Dobrze się znali, ale co najważniejsze: Ridley należał do załogi B-29, z którego miał startować X-1.
Yeager na paru tysiącach metrów musiał zejść z pokładu bombowca po drabince do swojego samolotu, wgramolić się do kabiny, podpiąć łączność i aparaturę tlenową. Na koniec musiał zaryglować od środka właz. Służyła do tego jedna dźwignia – tylko że w piekielnie ciasnej kabinie można ją było pchnąć wyłącznie prawą ręką – i właśnie tego Yeager nie mógł zrobić przez uraz.
Ridley znalazł rozwiązanie. Przed startem wycyganił od dozorcy kij od miotły, odpiłował kawałek i ukradkiem władował go Yeagerowi do kabiny. Ten, kiedy wreszcie zdołał się tam wcisnąć, mógł użyć kijka jako dźwigni i zdołał zahermetyzować kabinę lewą ręką."


Miałem przed oczami parę sytuacji z życiorysu Pirxa. Choć prawda okazała się bardziej malownicza od fikcji.

Wróćmy jednak do tych, co między gwiazdy na orbitę latają:
« Ostatnia zmiana: Styczeń 19, 2021, 09:13:50 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

xetras

  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 335
    • Zobacz profil
Odp: Życie astronautów to nie jest bajka...
« Odpowiedź #33 dnia: Styczeń 19, 2021, 10:03:56 am »
Co do przebicia bariery dźwięku (w locie niekoniecznie poziomym), czy coś o lotach nurkowych dokładniej ustalono ?

Hans Guido Mutke się przechwalał, że w nurkowaniu jego Me 262 9 kwietnia 1945 (podobno) nie rozleciał się przy szybkim spadaniu.

Biorąc pod uwagę, że całkiem przemilczano osiągnięcia Konrada Zuse w dziedzinie praktycznych komputerów, czy byli jacyś świadkowie tego grzmotu ?
~ a priori z zasady jak ? ~

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 13175
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Życie astronautów to nie jest bajka...
« Odpowiedź #34 dnia: Styczeń 19, 2021, 10:26:40 am »
Me 262 9

Zetknąłem się tylko z podobnymi tezami nt. Me 163 Komet z Rudolfem Opitzem za sterami, ale ponoć z błędnego przekładu źródeł (liczba Macha utożsamiona z prędkością dźwięku) się zrodziły...
http://www.historycy.org/index.php?showtopic=83444&view=findpost&p=949327
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

xetras

  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 335
    • Zobacz profil
Odp: Życie astronautów to nie jest bajka...
« Odpowiedź #35 dnia: Styczeń 19, 2021, 01:44:50 pm »
Dzięki.
Tak na czuja rakietowy Komet by raczej się rozleciał. Wytrzymałościowo by nie dał rady.


Oglądałem sobie kiedyś na wycieczce w październiku podczas nocy w Instytucie Lotnictwa tunel aerodynamiczny naddźwiękowy.
Mocna jaskinia.
~ a priori z zasady jak ? ~

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 13175
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Życie astronautów to nie jest bajka...
« Odpowiedź #36 dnia: Styczeń 19, 2021, 07:26:10 pm »
Skoro mówimy o Komecie... Na szybko wyszukało mi się coś takiego:
http://homepage.ntlworld.com/andrew.walker6/komet/flight/flight1.htm
Jeśli nie znasz - rzuć okiem na strony 4 i 6. Z tej ostatniej zacytuję:

"When flying above the critical Mach number but below the speed of sound, the airplane is in the “transonic” flight regime. The airspeed is less than Mach 1, but there are local bubbles of supersonic flow embedded in the overall airflow. The critical Mach number depends on the configuration of the airplane. The thicker the wing, the more the air accelerates when passing over it. Some of the early WW II fighters, notably the P-38 Lightning, began to run into some transonic aerodynamic effects at Mach numbers as low as 0.68 or 68 percent of the speed of sound. The Komet had a critical Mach number of about 0.84.
When supersonic flow begins to appear on a wing or tail surface, the aerodynamic center moves aft, causing a nose-down pitching moment. As the Mach number increases, a shock wave forms at the aft boundary of the supersonic-flow bubble. When the shock gets strong enough it will cause the airflow to separate aft of the shock, leading to a loss of lift. This condition is called “shock stall.”
On the Me 163, the combination of the aft shift in aerodynamic center and shock stall led to a dangerous condition known as “Mach tuck.” If the Mach number exceeded approximately 0.85, the airplane would begin to nose down on its own. The pilot would naturally react by pulling on the stick and deflecting the elevons upward. This would cause a shock wave to form on the underside of the wing at the elevon hinge line. The elevons would shock stall and be unable to bring the nose up, causing the airplane to pitch over into an ever-steepening dive. The only hope for recovery was to wait until the airplane had dived to a lower altitude where the speed of sound is higher, thus reducing Mach number, and the elevons would regain effectiveness."
« Ostatnia zmiana: Styczeń 19, 2021, 08:01:05 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Lieber Augustin

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 1528
    • Zobacz profil
Odp: Życie astronautów to nie jest bajka...
« Odpowiedź #37 dnia: Styczeń 19, 2021, 07:30:22 pm »
Zetknąłem się tylko z podobnymi tezami nt. Me 163 Komet z Rudolfem Opitzem za sterami, ale ponoć z błędnego przekładu źródeł (liczba Macha utożsamiona z prędkością dźwięku) się zrodziły...
http://www.historycy.org/index.php?showtopic=83444&view=findpost&p=949327
- czy podczas akcji 13 maja 1944 Komet przekroczył prędkość dźwięku?
Me 163 BV41 przekroczył podczas tego lotu krytyczną liczbę Macha (w wyniku czego doznał drgań, czy w ogóle stracił stateczność - takie tam), nie prędkość dźwięku.


Z kontekstu chyba wynika, iż utożsamiona została nie tyle liczba Macha z prędkością dźwięku, co liczba M. z krytyczną liczbą M.

Powietrze opływające samolot ma w wielu miejscach prędkość względem samolotu większą niż prędkość tego samolotu względem powietrza niezakłóconego; następnie ta prędkość maleje. Gdy samolot zwiększa prędkość i osiąga tak zwaną krytyczną liczbę Macha, w niektórych miejscach opływu jego prędkość przekracza lokalną prędkość dźwięku. /.../
Krytyczna liczba Macha zależy od konfiguracji aerodynamicznej samolotu, a jej wartość zawiera się w granicach 0,8 do 0,9. Nie można tu mówić o prędkości bezwzględnej w km/h, bo prędkość dźwięku w powietrzu zmienia się proporcjonalnie do pierwiastka z temperatury bezwzględnej i jest np. na wysokości 11 km o ok. 15% niższa niż przy ziemi.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Bariera_dźwięku

Oto wspomnienia pilota Me 163 Heini Dittmara o locie w dniu 2 października 1941 roku:
Jeszcze trzy lub cztery loty były konieczne, aby osiągnąć ukryty cel. Dotychczas bowiem silnik, gdy tylko przekroczyłem granicę 500 km/h, odmawiał posłuszeństwa. W kolejnym starcie osiągam wysokość do 4000 m i lecę wzdłuż wytyczonej wcześniej bazy pomiarowej. Silnik pracuje pełnym ciągiem. Prędkościomierz wskazuje już 910 km/h i ciągle jego wskazania rosną. 950… 970… 980… Tym razem silnik mnie nie zawodzi. Kiedy znowu spoglądam na przyrządy pokładowe, wskazówka prędkościomierza stanęła za kreską „1000”. W tym momencie zadrgała, nastąpiło gwałtowne drganie steru wysokości i w mgnieniu oka samolot zwalił się w niesterowanym korkociągu. Wyłączam silnik i myślę, że to już mój koniec. Nagle drążek jest sterowny, jak gdyby nigdy nic się nie stało. Gładko wychodzi z korkociągu. To tak zwane zjawisko Macha, z którym ja, jako pierwszy pilot na świecie się zetknąłem, było przyczyną niespodziewanego zachowania się samolotu. Mój Me 163 zapukał w barierę dźwięku, której przebić nie mógł, bo nie był do tego celu zaprojektowany. Po wylądowaniu otrzymuję dokładnie wyniki pomiarów prędkości: 1004 km/h! Niniejszym po raz pierwszy przekroczona została zaczarowana bariera 1000 km/h.
https://www.konflikty.pl/technika-wojskowa/w-powietrzu/messerschmitt-me-163-komet/

Germański mroczny geniusz, jak powiada Aleksander Błok...
 :o

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 13175
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Życie astronautów to nie jest bajka...
« Odpowiedź #38 dnia: Styczeń 19, 2021, 07:52:49 pm »
Z kontekstu chyba wynika, iż utożsamiona została nie tyle liczba Macha z prędkością dźwięku, co liczba M. z krytyczną liczbą M.

Prawda, zgubiłem słówko "krytyczna". Pytanie co z garderoby mam zeżreć, by ukarać się za niechlujstwo słusznie przez Ciebie zakwestionowanej wypowiedzi ;D.

Germański mroczny geniusz, jak powiada Aleksander Błok...
 :o

Ano. Cały samolot nie przekroczył, ale jego części - owszem (doedytowywałem o tym samym post wyżej, gdy pisałes), i nie rozpadł się. W efekcie da się chyba powiedzieć, że choć dopiero X-1 przekroczył barierę, to Me 163 za nią wyjrzał. Zresztą nie on pierwszy, i tu wróćmy do Lockheeda P-38 Lightninga, któremu było - paradoksalnie - łatwo to uczynić, bo miał b. niską Mcr:
https://history.nasa.gov/SP-4305/ch9.htm
« Ostatnia zmiana: Styczeń 19, 2021, 08:28:22 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Lieber Augustin

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 1528
    • Zobacz profil
Odp: Życie astronautów to nie jest bajka...
« Odpowiedź #39 dnia: Styczeń 19, 2021, 09:23:37 pm »
https://history.nasa.gov/SP-4305/ch9.htm
The "Sound Barrier"
 In 1935, a newsman asked British aerodynamicist W. F. Hilton what problem he was working on in the National Physical Laboratory's newest high-speed wind tunnel. Pointing to an airfoil drag plot, Hilton replied, "See how the resistance of a wing shoots up like a barrier against higher speed as we approach the speed of sound." The next morning, all the leading English dailies misrepresented Hilton's response by coining the phrase, "the sound barrier."


Ciekawe, że i w innych językach nazwa pojęcia "bariera dźwięku" pochodzi od muru czy ściany: francuskie mur du son, niemieckie Schallmauer...

xetras

  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 335
    • Zobacz profil
Odp: Życie astronautów to nie jest bajka...
« Odpowiedź #40 dnia: Styczeń 19, 2021, 10:14:15 pm »
Prędkości hipersoniczne / naddźwiękowe to w ogóle ciekawy temat.

Pociski, antyrakiety takiej sterowności nie potrzebują ale z człowiekiem w środku v > 340 m/s ( albo w stratosferze mniej ?) to jest nadal ciekawe.

Czy jest jakiś pilot ?
~ a priori z zasady jak ? ~

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 13175
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Życie astronautów to nie jest bajka...
« Odpowiedź #41 dnia: Styczeń 20, 2021, 01:11:34 pm »
Ciekawe, że i w innych językach nazwa pojęcia "bariera dźwięku" pochodzi od muru czy ściany: francuskie mur du son, niemieckie Schallmauer...

Przypuszczam (a Wikipedia zdaje się ten domysł potwierdzać), że po prostu ów przekłamany-ale-efektowny skrót hiltonowej wypowiedzi zaczął krążyć po świecie (niczym powiedzenie "kat mu świeci" - wśród wysp galaktycznych ;) ), aż się rozpropagował.

(Poniekąd wracamy tu w okolice naszej starej dyskusji o tym, skąd się biorą dowcipy. Mechanizm ekspansji podobny.)

Prędkości hipersoniczne / naddźwiękowe to w ogóle ciekawy temat.

Zdecydowanie :), i nie tak daleko odeń do kosmonautyki.

Nawiasik: jako dzieciak widziałem to cudo w Smithsonian:
https://www.si.edu/newsdesk/photos/boeing-milestones-flight-hall-north-american-x-15
I długo zbierałem szczękę z podłogi... (Szczerze mówiąc, nie jestem pewien czy do dziś zdołała wrócić na miejsce... ::) )

ps. Skoro o niemieckich konstrukcjach z czasów wojny mówiliśmy, wspomnijmy jeszcze załogową wersję V-1:
https://en.wikipedia.org/wiki/Fieseler_Fi_103R_Reichenberg
« Ostatnia zmiana: Styczeń 22, 2021, 05:32:30 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Lieber Augustin

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 1528
    • Zobacz profil
Odp: Życie astronautów to nie jest bajka...
« Odpowiedź #42 dnia: Styczeń 24, 2021, 05:09:29 pm »
Skoro o niemieckich konstrukcjach z czasów wojny mówiliśmy, wspomnijmy jeszcze załogową wersję V-1:
https://en.wikipedia.org/wiki/Fieseler_Fi_103R_Reichenberg
https://www.youtube.com/watch?v=UtDHLsB2Ksc
Dorzucę coś o Hannie Reitsch:
http://www.dws-xip.pl/reich/Monika/kobiety4.html
Muszę przyznać, że odwaga tej panny przekracza moją wyobraźnię i budzi ogromny respekt.
Cóż, chwała bohaterom, a przede wszystkim bohaterkom 8)

Nawiasem, wygląda na to, że epizod filmowy nieco odbiega od rzeczywistego zdarzenia:
Pierwsze próby "Reichenberga" rozpoczęły się w Lärz. Reitsch i Skorzenny byli na miejscu. V- 1 standardowo była wystrzeliwana z katapulty, jednak w przypadku pilotowanej wersji użycie katapulty nie wchodziło w grę (zbyt duża prędkość startu 17 g).
V-1 (wersja R-III) miała więc wystartować z holu przy pomocy bombowca Heinkela 111.

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 13175
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Życie astronautów to nie jest bajka...
« Odpowiedź #43 dnia: Styczeń 25, 2021, 10:06:17 am »
Nawiasem, wygląda na to, że epizod filmowy nieco odbiega od rzeczywistego zdarzenia:

Skoro o tym mowa... Wiesz może jak to w końcu z jej nosem było? Z Twojej linki wynika bowiem, że "straciła nos na skutek uderzenia o celownik znajdujący się 15 cm przed jej twarzą". To też powinno - potencjalnie - znaleźć odbicie w scenie startu Reichenberga, która miała miejsce po wspomnianym pechowym starcie Kometa.
Jednak różne źródła rozmaicie o tym nosie mówią. W kolejnym tekście stoi napisane: "Her nose was nearly sheared off"
https://www.historynet.com/hanna-reitsch-hitlers-female-test-pilot.htm
W jeszcze innym, b. malowniczo: "she noticed a rubbery object in her lap and picked it up. It was her nose. /.../ She'd smashed the bones of her detached nose irretrievably" (ale potem jest mowa o skomplikowanych operacjach plastycznych)
https://www.456fis.org/HANNA_REITSCH.htm
 ??? Da się ustalić w sprawie coś pewnego? Dysponujemy fotografiami H.R. z roku 1943 i z lat późniejszych?

Edit: na szybko znalazłem coś takiego:
https://www.youtube.com/watch?v=SNPOV9lfdS8
https://www.youtube.com/watch?v=bJWwftVAFSw
https://www.youtube.com/watch?v=xJC2KTTZhTY
W latach '70, jak widać, nos (z powrotem?) miała. Chyba, żeby to była b. dobra proteza? Ponoć istnieją od dawna...
« Ostatnia zmiana: Styczeń 26, 2021, 09:29:52 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Lieber Augustin

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 1528
    • Zobacz profil
Odp: Życie astronautów to nie jest bajka...
« Odpowiedź #44 dnia: Styczeń 25, 2021, 10:50:13 pm »
??? Da się ustalić w sprawie coś pewnego?
W trzecim ze zlinkowanych filmików usłyszałem (o ile dobrze zrozumiałem tę angielszczyznę):
...and crashed in the fields... was completely demolished and my head came to... /niezrozumiałe słowo; może niemieckie Instrumenten?/ and I suffered my nose... was... I have an artificial nose and squirtable of fractured /.../ and vertebra broken and many things so after having been five month hospitalized...
(około 6:00)

Cóż, sztuczny nos panny Reitsch wygląda całkiem nieźle...