Autor Wątek: Szkice genealogiczne  (Przeczytany 33662 razy)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5981
    • Zobacz profil
Odp: Szkice genealogiczne
« Odpowiedź #75 dnia: Listopad 22, 2021, 05:49:47 pm »
Watek realny...ościowy?
 A właściwie to nierealnościowy....no,  może pół-realny :)
Czyli kamieniowanko...
Nasampierw :)) wyjaśnienie co do Mechel Fracht z  nieodległego wpisu

Wtedy jakoś uprawdopodobniły by się te historie o straconych kamienicach, o których Lem wspominał, a co miałem za wydumane. Samuel na pewno nie miał, ale może chodziło mu o rodzinę w szerszym znaczeniu? Bo ta Mechel Fracht, jak najbardziej - posiadała realność. Na placu Gołuchowskich 10.
...
A może to jednak inna?
No nic - trzeba uzbroić się w cierpliwość.
....
Edi.T.
"Mechel" to jednak imię męskie (bodaj Michał) - kim zatem jest Mechcie? Małym Michałkiem, czy Michasią?

Mechel Fracht to syn Josefa Frachta i Chane Lem (ew. Lehm.).

Najmłodszy z trójki tych co się urodzili i przeżyli (po Jakobie i Elje). Rzeczywiście, z linkowanej księgi wynika, że w latach 30-stych posiadał kamienicę lub jej część. Jednak matka Chane Lem, jest raczej z jakichś innych Lemów. Nie widzę powiązań z „naszymi”, choć wspólne nazwisko też o czymś świadczy. Daty urodzenia dzieci sugerują, iż Chane byłaz z rocznika ~ 1840, a więc z pokolenia dzieci Mojżesza i Chane Jutte Wixel.
 A zatem siostra, choćby Herscha/Hermana (ur.1842) – dziadka Stanisława. Nie znalazłem jednak śladów które by ich wiązały.
Zostaje więc opozycja – zupełnie inne Lemy (tak właśnie pisane, bez "h"/wcześniej odrosła boczna gałąź..

Zatem tę kamienicę (plac Gołuchowskich 10)  przezornie... skreślamy 8)

Druga realność wiąże się z Marią – córką Berty, siostrą Hemara, matką Stefka i Mietka z WZ.
Miała ona dwóch mężów. Drugi, już starszy i zamożny adwokat (który rozwodził ją z pierwszym) pochodził z rodzimy Wittlin. Na początku wojny zginął, kilka lat później Maria. Dokładniej historię tę opowiadam na stronie tej.
Czy zatem Maria miała nazwisko Wittlin? Bo jeśli tak, to taka osoba posiadała kamienicę.
Na ulicy Tetyńskiej 31.

Cóż, z braku innych śladów, na razie sprawa ta niepewna. Ale nie skreślałbym.

Trzecia realność, wyskoczyła za sprawą najnowszej książki A. Gajewskiej. W niej odnalazła się zagubiona najstarsza siostra Samuela – Chaja (ur. 1863). Byś może poświęcę jej oddzielny wpis, teraz tylko zaznaczę, że wyszła za mąż i zmieniła nazwisko na Kalisch i zaczęła używać imienia Klara.
Mając dwadzieścia dziewięć lat, wyszła za mąż za kupca Izaka Eisiga Kalischa, dwudziestosiedmioletniego wdowca. Chaje, która zaczęła w tym czasie używać imienia Klara.

Tak się składa, że taka właśnie osoba była właścicielką kamienicy na ulicy Balonowej 6. Prawdopodobieństwo, że mowa o tej samej osobie zwiększa fakt, że ten adres jest tuż obok miejsca zamieszkania państwa Kalisch podanego przez Gajewską (czyli Panieńska 4)


Sporo więc wskazuje, że Lem pisząc o pozostawionych we Lwowie kamienicach nie miał na myśli ojcowskich – których najwyraźniej nie było - lecz te z szerokiego kręgu rodzinnego (Gajewska wspomina jeszcze o kamienicy Fryderyka, choć spoza Lwowa).
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.