Autor Wątek: Ludzkość jako gatunek  (Przeczytany 214744 razy)

draco_volantus

  • Gość
Re: Ludzkość jako gatunek
« Odpowiedź #90 dnia: Sierpień 18, 2006, 02:26:52 pm »
Cytuj
e "dlaczego u innych sie nie wziela?".

przeczytaj jeszcze raz o mrugnięciu okiem ewolucji...
albo jak ne rozumiesz to sie spytaj o c mchodzi...
nie chce mi sie drugi raz psiać...

paszta

  • Gość
Re: Ludzkość jako gatunek
« Odpowiedź #91 dnia: Sierpień 18, 2006, 03:01:43 pm »
Cytuj
Edredon: czyzbys zblizal sie do "nie wiem"? ;)


Nigdy nie twierdziłem, że coś wiem.  :)
Zdarzyło mi się może przemawiać "ex cathedra" ale to tylko jedna z form wypowiedzi, nic więcej.

dzi

  • Gość
Re: Ludzkość jako gatunek
« Odpowiedź #92 dnia: Sierpień 18, 2006, 08:06:42 pm »
Cytuj
przeczytaj jeszcze raz o mrugnięciu okiem ewolucji...
albo jak ne rozumiesz to sie spytaj o c mchodzi...
nie chce mi sie drugi raz psiać...
chyba zalapalem!

;D

draco_volantus

  • Gość
Re: Ludzkość jako gatunek
« Odpowiedź #93 dnia: Sierpień 18, 2006, 09:33:45 pm »
 ;D :D :) ;)

dzi

  • Gość
Re: Ludzkość jako gatunek
« Odpowiedź #94 dnia: Sierpień 18, 2006, 10:37:00 pm »
Zrobie podsumowanie hipotez jakos w niedziele czy kiedys ;)

NEXUS6

  • Gość
Re: Ludzkość jako gatunek
« Odpowiedź #95 dnia: Sierpień 19, 2006, 12:52:11 am »
No, skoro zostalem wywolany do odpowiedzi:
Sport i muzyka jako cos co nas tak bardzo odroznia od reszty? Sport to przeciez potwierdzenie naszej zwierzecej przeszlosci! Rywalizacja, kto silniejszy, szybszy, bardziej zdeterminowany, odporniejszy na bol... Sam zajmowalem sie sportem wyczynowym (stare, dobre czasy 8)), to moge uczciwie rzec: Przed podejsciem do sztangi malo bylo we mnie z czlowieka! I o to chodzi!
Co do muzyki to nie jestem muzykiem, ani muzykologiem, ale swiat naturalny muzyki jest pelen. Pienia ptaszat, piesni godowe wielorybow na ten przyklad itd. Tak naprawde to trudno chyba by bylo znalezc cokolwiek, co robi czlowiek, a co nie mialoby swych zrodel w naturze, a bylo jedynie rozwinieciem, rozszerzeniem tychze.

Hokopoko

  • Gość
Re: Ludzkość jako gatunek
« Odpowiedź #96 dnia: Sierpień 19, 2006, 10:12:03 am »
Hi hi hi, Dzi kreacjonista, ale heca...

Cytuj
Jeszcze chcialem zwrocic uwage, ze gdy pytam "dlaczego jest tak duza roznica miedzy nami a innymi" to nie tyle chodzi mi o wyjasnienie skad wziela sie u nas inteligencja lecz bardziej o odpowiedz na pytanie "dlaczego u innych sie nie wziela?".

Ale ja chyba nie mam jakistam podstaw skoro wciaz Was nie rozumiem ;)

Edredon: czyzbys zblizal sie do "nie wiem"? ;)


Po pierwsze inteligencja u innych też się wzięła (można by tu co najwyżej dyskutować nad znaczeniem terminu "inteligencja", ale do jakichkolwiek wniosków byśmy nie doszli, to i tak mnóstwo zachowań zwierzęcych należy uznać za inteligentne - tak samo zresztą jak i wielu juz urządzeń mechanicznych). Więc wyróżnia nas nie sama inteligencja, lecz jej poziom.
Ale gdyby nawet nie przyjąć powyższego czy też uznać naszą inteligencję za szczególną lub też wynaleźć u Człowieka jakąś inną szczególną przypadłość, to i tak wytłumaczenie, skąd się wzięła jest trywialne: wzięła się z tąd samąd co i wszystkie inne ewolucyjne wynalazki: organizmy wykazujące zachowania inteligentne mają większe szanse przetrwania niż ich głupawi konkurenci, więc to ich geny geny będą przekazywane częściej następnym pokoleniom.
Inteligencja nie objawiła się nagle w swojej pełnej postaci, ale najpierw były to pewnie jakieś odruchy związane np. z możliwością zapamiętywania określonych stanów i określonego na nich reagowania, a potem ten proces sie doskonalił, powstały specjalne części ciała odpowiedzialne za inteligencję itd.


A dlaczego u innych się nie wzięła?
Ano z tego samego powodu, dla którego wrodzony język(z pełną składnią i semantyką) wziął się tylko u pszczół, a narządy elektryczne tylko u pewnych rodzai węgorzy: po prostu do wyewoluowania zaawansowanych rozwiązań konieczne są określone warunki środowiskowe i z reguły bardzo duże okresy czasu - a na to wszystko nakłada się jeszcze przypadek.
Do tego ewolucja działa na ślepo i za każdym razem od nowa i nie pamięta rozwiązań, które kiedyś się sprawdziły, ale z jakichś powodów, np. klesk żywiołowych, zostały pogrzebane. I dlatego właśnie na Lemowym forum dyskutują ludzie, a nie dinozaury - chociaż oceniać tego stanu rzeczy się już nie podejmuję...

draco_volantus

  • Gość
Re: Ludzkość jako gatunek
« Odpowiedź #97 dnia: Sierpień 19, 2006, 10:22:23 am »
się majstery obudziły iz nowu się czuję jak Timon 8)
dzi pisząc inteligenca miał na myśli ROZUM (taki Lemowski)
Uzdrawiam

Hokopoko

  • Gość
Re: Ludzkość jako gatunek
« Odpowiedź #98 dnia: Sierpień 19, 2006, 10:38:10 am »
Na jedno wychodzi. Pies też swój rozum ma.

dzi

  • Gość
Re: Ludzkość jako gatunek
« Odpowiedź #99 dnia: Sierpień 19, 2006, 12:27:22 pm »
Tosmy mieli niezlego farta ;)

Nex, chodzi mi o wykorzystanie narzedzi w sporcie i muzyce co jest nonsensem. Jesli chodzi o "sport" i "muzyke" w swiecie zwierzat to tlumaczymy sobie ze sa potrzebne, do treningu, do zdobywania terenu, partnerow itd. My robimy to, wciaz twierdze ze jako jedyni, w sposob nonsensowny. I to, jak pisalem, jest moim zdaniem przyczyna rozwoju - zdolnosc robienia rzeczy nonsensownych, tych ktore Lem w cytacie "czlowiek musi oddychac i jesc, reszta jest szalenstwem" nazywa szalenstwem.

Ale to tlumaczenie ze zwierzeta robia to celowo z kolei pewnie wynika z antropocentryzmu i zakladam ze zwierzeta maja tez sporo takich przypadlosci.
« Ostatnia zmiana: Sierpień 19, 2006, 12:27:43 pm wysłana przez dzi »

draco_volantus

  • Gość
Re: Ludzkość jako gatunek
« Odpowiedź #100 dnia: Sierpień 19, 2006, 01:25:04 pm »
Cytuj
Na jedno wychodzi. Pies też swój rozum ma.

ale nie ma ROZUMU
« Ostatnia zmiana: Sierpień 19, 2006, 01:25:22 pm wysłana przez draco_volantus »

Hokopoko

  • Gość
Re: Ludzkość jako gatunek
« Odpowiedź #101 dnia: Sierpień 19, 2006, 01:25:08 pm »
My też robimy to w celu zdobywania partnerów... założę się... tylko nie wszyscy zdaja sobie z tego sprawę...

Zapewne znalazłby się niejeden gatunek zwierzęcia, który robi coś, co do przetrwania nie jest mu niezbędne ani nie ma żadnych przystosowawczych funkcji - pewne rzeczy przytrafiaja się w ewolucji przypadkowo i jeśli tylko nie mają negatywnego wpływu to są potem ciągnięte w następnych pokoleniach.

Ale uprawianie muzyki, a właściwie należałoby tu mówić ogólniej o sztuce, może być również jakimś aspektem przystosowawczym; tyle że nie szczególnym, jak by to wynijkało z postawienia sprawy, ale jednym z wielu aspektów, które rozwinęły się jako skutek uboczny zdolności do myślenia symbolicznego; zajęcie to ma wszak wiele wspólnego z uprawianiem kultów, więc może pełnić rozmaite role stabilizujące, a również doskonale pozwala wypełnić czas, a wiadomo, że jak ktoś się nudzi, to może być groźny tak dla otoczenia, jak i dla samego siebie. Ale nawet jeśli nie miałoby to żadnych skutków przystosowawczych, to swobodnie możemy uznać uprawianie sztuki jako skutek uboczny myślenia symbolicznego - dla przetrwania  nie jest szkodliwy, więc skoro raz się pojawił to jest przez ewolucje tolerowany.

Jeśli zaś chodzi o "nonsensowność", to jest to nonsensowność widziana z naszego ujęcia. Zbyt mało wiemy, ażeby takie czy inne zachowania uznawać za nonsensowne - być może w pewnych warunkach pełnią one całkiem ważne funkcje; albo pełniły w okresie, gdy człowiek jako gatunek powstawał.

draco_volantus

  • Gość
Re: Ludzkość jako gatunek
« Odpowiedź #102 dnia: Sierpień 19, 2006, 01:31:13 pm »
Cytuj
Ale uprawianie muzyki, a właściwie należałoby tu mówić ogólniej o sztuce, może być również jakimś aspektem przystosowawczym; tyle że nie szczególnym, jak by to wynijkało z postawienia sprawy, ale jednym z wielu aspektów, które rozwinęły się jako skutek uboczny zdolności do myślenia symbolicznego; zajęcie to ma wszak wiele wspólnego z uprawianiem kultów, więc może pełnić rozmaite role stabilizujące, a również doskonale pozwala wypełnić czas, a wiadomo, że jak ktoś się nudzi, to może być groźny tak dla otoczenia, jak i dla samego siebie. Ale nawet jeśli nie miałoby to żadnych skutków przystosowawczych, to swobodnie możemy uznać uprawianie sztuki jako skutek uboczny myślenia symbolicznego - dla przetrwania  nie jest szkodliwy, więc skoro raz się pojawił to jest przez ewolucje tolerowany.

stek bzdur.
Już Darwin pisał, ze jeżeli cos pochłania czas i energię, a skutek jest przyjemny (lubimy słuchać muzyki, oglądać dobrze namalowane obrazy, opowiadać baśnie przy ognisku) TO MUSI MIEĆ ZWIĄZEK Z PROKREACJĄ!
i tak właśnie jest. Tak jak u zbierających świecidełka żeby zaimponowac partnerce ptaków, puszeniu się pawiów (nie wiem czy wiecie, ale ptaki mają geny na odwrót niż ludzie! często wyobrażałem sobie takie społeczeństwo (przyjmijmy że kobieta ma geny XY) mężczyźni nie dość ze byliby głupsi to nie mogliby posiadać dzieci, wychowywać ich mieć instynktu macierzyńskiego KOSZMAR.
o to nawet off topic nie jest :)
fajnie mi sie napisało :)

Hokopoko

  • Gość
Re: Ludzkość jako gatunek
« Odpowiedź #103 dnia: Sierpień 19, 2006, 01:34:13 pm »
Cytuj
ale nie ma RZOUMU


RZOUMU to nikt nie ma, więc nie należy się czepiać psa.

jeśli zaś chodzi o "rozum" i "ROZUM" to wg mnie różnica jest tu bardziej ilościowa niż jakościowa. Lem zresztą używa tego określenia (pisanego dużymi literami), o ile pamiętam, bardziej w sensie racjonalności, aniżeli stopniowania rozumów. A psy nie są w swoich działaniach wcale mniej racjonalne niż ludzie; często wręcz przeciwnie...

Hokopoko

  • Gość
Re: Ludzkość jako gatunek
« Odpowiedź #104 dnia: Sierpień 19, 2006, 01:37:21 pm »
A cwaniaczek, podedytował w międzyczsie RZOUM...

A co do zdobywania partnerów, to przecież napisałem o tym na samym początku posta... było czytać...