Stanisław Lem - Forum

Polski => Akademia Lemologiczna => Wątek zaczęty przez: liv w Wrzesień 13, 2021, 10:24:02 pm

Tytuł: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: liv w Wrzesień 13, 2021, 10:24:02 pm
To zakładam.
Tom trzeci mocno przesuwa bohaterów w czasie i miejscu. Jak Ola pisała, skok o ponad 2 lata, w rok 1945.
Tworzy się nowa  "ludowa" administracja" a widzimy to oczyma Wielenieckiego, czyli towarzysza Wieloryba. Najpierw przygląda się zniszczonej Warszawie, potem trafia do Wrocławia. Z reminiscencji wynika, że przeniósł się do Warszawy już wcześniej - z tego nienazwanego Lwowa.
By pasowało, tom II kończy się na wsypie w początkach 43, zatem ci ocaleni (przez profesora Rzepickiego) zmieniają miasto? Na pewno przed powstaniem jeszcze, bo Wieleniecki wspomina, że spędził je w Podkowie Leśnej (jak wielu).
Jednak nie zagrzewa miejsca w stolicy, gdyż jako delegat ministra (to tytuł rozdziału) przemieszcza się do Wrocławia. A tam jeszcze po ulicach wala się dymiący niemiecki sprzęt i zwłoki.
Czyli okolice początku lata 45. Nie myślałem, że Wrocław w takiej skali zniszczony.
https://histmag.org/Oblezenie-Wroclawia-Smierc-ostatniej-twierdzy-Rzeszy-15965
To może tyle tytułem wstępu?
Ze zdziwień - wędrując ruinami Warszawy nosi w teczce "Komizm" Bystronia.
Rok wydania 1939, czyli pewnie ten... sugestia geograficzna?
(https://a.allegroimg.com/s1024/0c9110/e91a36c24f4eade4bb9aa2a0a528)
Kontrapunkt?
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Wrzesień 15, 2021, 12:04:29 am
Tak, tom trzeci przesuwa wszystko w czasie...ale jest to czas nieutracony - szczegóły o kolejnych postaciach (Wieleniecki, Marcinow, Dolaniec, Durzyk) wychodzą na jaw...natomiast sytuacja polityczna jest całkowicie pominięta. To znaczy jak doszło do tego, że uwięzieni, wygnani komuniści przejęli władzę i  budują ten nowy ład.

Akurat przeczytałam "Wyspę ocalenia" (https://lubimyczytac.pl/ksiazka/35037/wyspa-ocalenia) Odojewskiego - tam światło na zagmatwaną sytuację na krańcach wschodnich - na problemy polsko-ukraińsko-rosyjskie. Nie bez powodu cenzurowano mu ten tekst. Pewnie dlatego Lem całkowicie pominął te lata. Pominął albo wyrzucił z książki, bo nie dało się osiągnąć żadnego kompromisu.

Wracjaąc do Wielenieckiego - za pierwszym czytaniem wydawało mi się jakby Lem całkowicie go odmienił - dla zaspokojenia smoka?
Wcześniej był takim sobie komunistą - filozofem, co to wybrał ten prąd w kontrze do faszyzmu.
Teraz? Jakby skostniał. Jako jedyny z profesorów donosi komunistom - idzie do bezpieki - na leśnych. Izoluje się od innych profesorów, co potwierdza, że w całym wykształconym autobusie tylko on był komunistą. Ale nie miał odwagi się przyznać.

I właśnie - z Warszawy przemieszcza się do Wrocławia, ale ten postój był w Opolu? Tam spotkanie z Marcinowem? Tam wizja lokalna w byłym więzieniu gestapo? Tam Dolaniec i Durzyk?

O tych sprawach może później. Teraz tylko do tego "Komizmu" , który w pierwszym czytaniu wyszedł mi "Komunizmem";)
Faktycznie - Wieleniecki sam nie wiedząc po co - nie czytał nawet tej książki - nosi ją ze sobą jak skarb. Jak skarb po zabitym w powstaniu koledze.

Sam tytuł gdzieś nasunął mi myśl, że lata które miał opisać Lem w tym tomie nosiły takie piętno - komizmu.
Po niewyobrażalnych cierpieniach, śmierci, zniszczeniach - odbudową ludzi i kraju mieli kierować Ci z drugiego tomu: prostacy, i głupcy, jednym słowem: ciemni.
Czyli śmiech przez łzy.

A kiedy przeczytałam wstęp do tej książki, pisany ręką autora:

Teorią komizmu zajmowałem się od szeregu lat. Doradzali mi nieraz znajomi, abym porzucił błahy i mało poważny temat. Nie rozumiałem co prawda nigdy, dlaczego praca nad teorią komizmu ma być czymś mniej poważnym od np. teorii tragizmu, ale ostatecznie pogodziłem się z tym, że wielu rzeczy nigdy nie zrozumiem; co zaś do dobrych rad, to przestałem się nimi przejmować. Zajmowałem się dotychczas dość rozmaitymi zagadnieniami; otóż — o ile pamiętam nie było chyba tematu, którego by mi z różnych stron nie odradzano.

W książce niniejszej nie cytuję literatury przedmiotu, nie daję aparatu krytycznego, nie demonstruję erudycji. Czytałem to i owo z obszernej literatury teoretycznej, poświęconej komizmowi ; bardzo często miałem wrażenie, być może niesłuszne, że tematem tym zajmowali się ludzie, którzy nigdy w życiu się nie śmiali. Świadomie więc nadaję książce ton popularnego wykładu ; będę się cieszył, jeżeli czytelnik nie zauważy tych trudności, które na każdym niemal kroku stawały przede mną.

Oczywiście, nie mam żadnych złudzeń co do tego, że ogromna większość czytelników będzie traktowała niniejszą książkę jako zbiór mniej lub więcej wesołych opowiadań zabawnych konceptów. Niech i tak będzie ! Jeśli teoria okaże się chybiona, to niech przynajmniej książka w tej niezamierzonej roli okaże się przydatna. Tyle jest książek na świecie, i to z najbardziej dostojnymi tytułami, z których nawet takiego pożytku nie ma!

Zakopane, w lecie 1938.

http://charliethelibrarian.com/jan-stanislaw-bystron-komizm/ (http://charliethelibrarian.com/jan-stanislaw-bystron-komizm/)

...pomyślałam, że gdyby zamienić "komizm" na "SF" to trafiamy w coś znajomego - coś fantastycznego, coś futurologicznego - byłaby to matka "FiFy"?;)

Lwów - Warszawa...docelowo: Wrocław...
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: liv w Wrzesień 16, 2021, 07:08:40 pm
Cytuj
...natomiast sytuacja polityczna jest całkowicie pominięta.
Co może i dobrze?
W tamtych realiach nie dało się wyjść poza narzucony szablon. W sumie najostrzejsza scena, to ta, gdy źli z bandy (nienazwanej. Użyty zwrot "armia polska" to nie nazwa własna..raczej. ubrani w hełmy i mundury poniemieckie) zabijają sympatycznego młodego komunistę.
Scena jest całkiem realistyczna i dziwna jak na soc - prawie nie ma epitetów. Raz czy dwa pada ten zwrot "banda", i to później, już w obecności ubeka.
Bardziej w tej scenie widać dramat bratobójstwa "Dwaj leśni przeciągnęli przez rów milicjanta, który leciał im z rąk...Obaj prowadzący go byli młodzi i włosy ich były tak samo ciemne jak jego, z odległości mogło się zdawać, że dwóch starszych braci-żołnierzy prowadzi trzeciego. Nawet mundury mieli podobne. A on, ten młodszy brat, ukląkł, więc poderwali go w górę."
Ten dramat Polaków, gdzie często bardziej przypadek niż świadoma decyzja wpływał  na stronę gdzie zastał ich koniec wojny, ciekawie rozwija Nienacki w powieści "Liście dębu" (https://lubimyczytac.pl/ksiazka/36860/liscie-debu).
Cytuj
Wracjaąc do Wielenieckiego - za pierwszym czytaniem wydawało mi się jakby Lem całkowicie go odmienił - dla zaspokojenia smoka?
Taa... racja. Jakoś mi umknęło. Wyzbył się wątpliwości?
Cytuj
, ale ten postój był w Opolu?
No, pada taka sugestia, wcześniej myślałem, że cofnęli się do Warszawy. Na pewno nie dojechali do Wrocławia... zostaje to wspomniane Opole.
Cytuj
Sam tytuł gdzieś nasunął mi myśl, że lata które miał opisać Lem w tym tomie nosiły takie piętno - komizmu.
Komizm-komunizm-kontrapunkt.
Przypomnę, tak nazywała się pierwotnie całość. A tom trzeci "Powrót z wysp".
Czyli skąd?
Warto zerknąć na książkę okiem cenzora.
https://www.aan.gov.pl/lem/#page/29 (https://www.aan.gov.pl/lem/#page/29)
Cytuj
...pomyślałam, że gdyby zamienić "komizm" na "SF" to trafiamy w coś znajomego - coś fantastycznego, coś futurologicznego - byłaby to matka "FiFy"?
Nieźle odbiłaś  :) Ale tak, coś jest na rzeczy.

Czy w tomie drugim Dolaniec był już  Joachimem?
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Wrzesień 18, 2021, 09:56:43 pm
Cytuj
W sumie najostrzejsza scena, to ta, gdy źli z bandy (nienazwanej. Użyty zwrot "armia polska" to nie nazwa własna..raczej. ubrani w hełmy i mundury poniemieckie) zabijają sympatycznego młodego komunistę.
Ta scena jest chyba jedyną taką bezpośrednią konfrontacją powojenną w tej książce...ten "sympatyczny młody komunista" ma 18 lat i jest milicjantem.

Dzieciak - pomyślał Wieleniecki (...) tysiące takich dzieciaków spoczywają pod gruzami.
Mówił to o warszawskich gruzach.

Nazwanej bandy...dowódca pyta profesorów:

Bolszewika wam dali, żeby bronił?! A przed kim?! Przed kim, ja się was pytam, panowie moi?! Przed nami, przed armią polską, przed siłami zbrojnymi niepodległej rzeczypospolitej...

Akcja dziwna - wystrzał raniący młodego jakby przypadkowy - nadepnął na lufę bergmana - później tylko on przyznaje się do bycia komunistą i tylko jego - nie dobijają - ale biorą ze sobą.
Pozostali bez żadnych konsekwencji (noo...kierowca dostaje w łeb za wożenie komunistów) wsiadają do autobusu i jadą dalej. Nawet ich nie przeszukują - bo gdyby - to Wieleniecki też by nie wsiadł.

I odtąd widzę dziwną zmianę Wielenieckiego - taki z niego komunista, że się do tego nie przyznał, ale donos złożyć do bezpieki - to tak...a bezpieka? Lekceważy go i jego historię o napadzie...
Niesmak też podczas wizyty u Marcinowa - w szpitalu po obozie – jakoś…taki bez charakteru  ten Wieleniecki – zwłaszcza przy Marcinowie (cokolwiek by o nim nie powiedzieć) nie ma odwagi, nie walczy, ale donosi chociaż zdaje sobie sprawę kto stoi za odbudową kraju:

Marcinow: Sowieci stacjonowani w trzeciej wsi schodzili się jak na odpust, żeby się nim nadziwować. Prawdziwego kapitalisty nie widzieli. Co?
Wieleniecki nawet nie próbował się uśmiechnąć. Patrzał na Marcinowa, myśląc, że tamten nie pojmuje ogromu zniszczeń, a co gorsza, drapieżnych okupacyjnych nawyków ludzi, którzy mieli budować teraz tę nową Polskę.

A on pojmuje - i co?

Cytuj
Czy w tomie drugim Dolaniec był już  Joachimem?
Nie pamiętam, ale Wieleniecki był już Bogusławem;)

Dolaniec – może innym razem.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: liv w Wrzesień 19, 2021, 01:14:13 pm
Cytuj
- nie dobijają - ale biorą ze sobą.
Jenak dobijają; na początku domyślnie "gdy mijali zakręt, od łąki rozległ się jeden głośny strzał". I dalej, już na UB - " Milicjanta zabili, wielkie mecyje! Kopy mam takich meldunków..." co, o dziwo, mówi szef tego UB.
Gdyby nie zabili, miałbym powieść za "fiction". A ona jest realistyczna.
Czytałem wiele opisów podobnych spotkań - legitymacja partyjna u Polaka wtedy = kulka w łeb, jakby miał legitymację NSDAP - przynajmniej leśni tak sprawę stawiali - dla nich wojna się nie skończyła a sowieci, podobnie Niemcom,  byli kolejnym okupantem.
Cytuj
Dolaniec – może innym razem.
Ok, możemy dla Dolańca zrobić oddzielny motyw.
Teraz tylko wspomnę, że po pierwszym odruchu niechęci a nawet obrzydzenia, patrzę na postać łagodniej. Typowy, bezideowy biznesmen-sabaryta, jakich dzisiaj na pęczki i darzeni są raczej szacunkiem. Potrafił zarobić w każdej sytuacji, dostosować się do wymagań " środowiska". Podobno to cecha inteligencji.  :-\  Ten książkowy, znakomicie radzi sobie pod okupacją radziecką, niemiecką i potem zaś - ludową (bodaj do czasu? - jeszcze nie skończyłem). "Kręci lody" na absurdach lub cechach systemu. W sumie to nikomu większej krzywdy nie wyrządza. Kieruje się wyłącznie interesem-> zyskiem. Ma rozmach. Taki Schindler +.

I zmierzając do końca rozdziału - Wieleniecki z przygodami, ale w końcu dociera do tego Wrocławia. Wstrząsający opis zniszczonego miasta; "Wrocław był gorący od pożarów... dalej stał drugi czołg, rozpłatany z tyłu na dwoje, jak wypatroszone flaki zwisały stamtąd trupy...Hełmy i czaszki były jedynymi okrągłymi przedmiotami wśród płyt kamiennych - budulca barykady"
Czy Lem był tam, widział? Czy uniwersalny opis z jakiegokolwiek zdobytego wtedy miasta?
Choćby Lwowa?
Jest jeden szczegół, jakby foto "raz i drugi nawinęły mu się na oczy kredkowe napisy rosyjskie "min niet"... na następnym narożniku dostrzegł ta samą ręka nakreślone słowa "min nie obnarużeno" i niżej podpis "Jakimcew"
W sumie też obrazek uniwersalny dla czasów i miejsc powojennych, tym niemniej zilustruję akurat Wrocławiem
(https://polska-org.pl/foto/257/Radzieckie_rosyjskie_napisy_na_scianach_murach_etc_Wroclaw_257503.jpg)
https://polska-org.pl/750410,foto.html (https://polska-org.pl/750410,foto.html)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: Q w Wrzesień 20, 2021, 08:57:47 am
" Milicjanta zabili, wielkie mecyje! Kopy mam takich meldunków..." co, o dziwo, mówi szef tego UB.

Ten szef - jakkolwiek ostatecznie potoczyły się jego losy (bo mógł i zostać - nolens czy volens - gorliwym stalinowcem, i zginąć jako utrwalacz, i... sam pójść/wrócić do lasu lub trafić do więzienia; kłaniają się stare dyskusje o tych sprawach) - może był z tych, co praktykowali, ale niezbyt wierzyli? Mogła go też służba w partyzantce (AL-owskiej, AK-owskiej, BCh-owskiej) i/lub okupacyjna świadomość mordów masowych na podobne rzeczy znieczulić. Nie wiem czy to nie bardziej realistyczne w odniesieniu do owego okresu, kiedy wszystko w powojennym proszku było, niż ideologiczny pryncypializm. Inna sprawa, że dziwne, iż myszkowie to puścili (fakt, już w 55, na fali odwilży).

[W ciemno, jak widać po absencji w Akad., nie mam niestety, i nie czytałem, tego tomu.]

przynajmniej leśni tak sprawę stawiali

Refleksja językowa, w końcu mówimy o czasach, na które rzucał potężny cień taki jeden językoznawca... Ciekawe, że w ciągu ostatnich lat stykam się z tym określeniem dopiero po raz drugi - pierwszy był ten:
http://www.bbn.gov.pl/ftp/dok/09/6-17_Ostatni_lesni.pdf
Choć - jak pomnę - pamiętający epokę, cokolwiek o tak nazwanych sądzili (bo miałem styczność z szerokim spektrum - zwykle uwarunkowanych politycznie - ocen*), innego w sumie - przynajmniej w moich okolicach - nie używali (było jeszcze "NSZ-owcy", ale bardziej selektywne, zarezerwowane dla członków tej organizacji; reakcyjne bandy/bandy - to spotykało się raczej w oficjalnych publikacjach proustrojowych, niż w mowie potocznej, o ile nie chodziło o Werwolf czy UPA - te jako bandyckie kwalifikowano wręcz z lubością), no i w międzynarodowy trend się wpisuje:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Leśni_Bracia (https://pl.wikipedia.org/wiki/Leśni_Bracia)
https://przegladbaltycki.pl/6416,bohaterowie-zloczyncy-racja-stanu-partyzanci-pamiec-zbiorowa-we-wspolczesnej-litwie.html

* Acz dominował symetryzm - ani szczególne pochwały, ani ganienie, raczej dystans (mało kto - czy to przed '89, czy po - ochoczo przyznawał się do czynnego związku z tamtymi zdarzeniami, nawet jeśli go miał), podkreślanie tragizmu sytuacji i żal z powodu zmarnowanych żyć; o zabitych z drugiej strony mówili podobnie, tak samo się dystansując. Różnica była zwykle w rozłożeniu akcentów - tu już rozstrzał znaczny.

Swoją drogą - jak przy nazewnictwie jesteśmy - może kilka słów o tytule trylogii, ponoć odgórnie narzuconym... Chciał jakiś cenzor w młodym Lemie widzieć antidotum na zgniłozachodniego Marcelka i jego burżujskie weltszmerce (choć gdzie Rzym, gdzie Krym)?
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: liv w Wrzesień 20, 2021, 09:39:17 pm
Cytuj
.. Ciekawe, że w ciągu ostatnich lat stykam się z tym określeniem dopiero po raz drugi - pierwszy był ten:
A to musiałeś nieuważać w szkole.  :)
W programie klasy...teraz bodaj 6 podstawówki...jest tam od dawna...com ja się jej naśpiewał? Ech...
A co się nacierpieli ci, co musieli słuchać. Ech silnia... ;D
Dobra na każdą okoliczność - i żołnierzy wyklętych
https://www.youtube.com/watch?v=L5_NxCAbMqg (https://www.youtube.com/watch?v=L5_NxCAbMqg)
i w czasach tzw. minionej epoki, kiedy powstała

Cytuj
- może był z tych, co praktykowali, ale niezbyt wierzyli?
Raczej chciał, ale nie mógł. Nie miał "kim" robić, stad frustracja, że o takie duperele...
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Wrzesień 20, 2021, 09:57:05 pm
Tylko do tego:
Cytuj
- może był z tych, co praktykowali, ale niezbyt wierzyli?
Raczej chciał, ale nie mógł. Nie miał "kim" robić, stad frustracja, że o takie duperele...
Chyba zapomniałeś kim był Jakło i jaką rolę odegra(ł)...to nie odbieram radości z powtórnej lektury...ale to na pewno nie frustracja - raczej się tym po prostu nie przejął zbytnio...znaczy napadem i zgonem.

Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: Q w Wrzesień 20, 2021, 10:32:28 pm
A to musiałeś nieuważać w szkole.  :)

W szkole to jak najbardziej. I jeszcze to - z leśną bracią:

Geneza (najprawdopodobniej) AK-owska, a głównie AL-owców (w kontekście Lasów Janowskich (https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_w_Lasach_Janowskich_i_Puszczy_Solskiej)) nią wówczas fetowano:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Dziś_do_ciebie_przyjść_nie_mogę (https://pl.wikipedia.org/wiki/Dziś_do_ciebie_przyjść_nie_mogę)
Mam na myśli teraz, w roli określenia:
żołnierzy wyklętych
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: liv w Wrzesień 20, 2021, 10:33:44 pm
Cytuj
Chyba zapomniałeś kim był Jakło i jaką rolę odegra(ł)...to nie odbieram radości z powtórnej lektury...ale to na pewno nie frustracja - raczej się tym po prostu nie przejął zbytnio...znaczy napadem i zgonem.
Może tak być.
Myślałem, że jest to postać epizodyczna, ale też pamiętam, że końcem wyjdzie jakaś wraża agentura w "ludowych" strukturach. To w niej by ten Jakło?
Nie wyrywam na razie do przodu z jego powodu. Ale zerknąłem w "ten" epizod i faktycznie, jest znak który przeoczyłem...że Jakło niehalo.
Nosi na palcu pierścionek z brylantem... a, brylancikiem  :) Czyżby trop na buciki?
 Teraz skończyłem dyżur Trzynieckiego - kolejny rozdział jakby z innej bajki. W dodatku przeskok w czasie o 2 lata. W 1947.
Mam pewne podejrzenia, ale na razie ciii...
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Wrzesień 20, 2021, 11:09:36 pm
Cytuj
- nie dobijają - ale biorą ze sobą.
Jenak dobijają; na początku domyślnie "gdy mijali zakręt, od łąki rozległ się jeden głośny strzał".
Tak, masz rację - przeoczyłam to zdanie.

Co do frustracji spowodowanej kadrami...bardziej widoczna u Szerszenia - podczas wizytacji w byłym więzieniu gestapo - strażnik nie potrafił wykonać prostego zadania: nikogo nie wpuszczać...wpuszczał jak leci i zainteresowani zdrapali ze ścian nazwiska donosicieli wydrapane rękami więźniów...jakby ode mnie zależało, to nie tylko bym was z dozorcówki na mordę wyrzucił - na zbitą mordę - ale posadziłbym! Słyszycie?!

To mniemane Opole - jest wprost: odłączywszy się w Opolu od profesorów, nie mógł ich już potem dogonić - znaczy Wieleniecki w drodze do Wrocławia.

Tak, Wrocław robi wrażenie w tym opisie...zwłaszcza napis na...jak na komunistyczną książkę przystało - co prawda niemiecki, ale jakiś podejrzany: WIR KAPITULIEREN NIE! TOD DEN BOLSCHEWISTEN!

Niemcy piszą: NIE? miast NICHT?....cenzura przepuściła? Błąd w druku? Jak u Ciebie?

Cytuj
Ok, możemy dla Dolańca zrobić oddzielny motyw.
Teraz tylko wspomnę, że po pierwszym odruchu niechęci a nawet obrzydzenia, patrzę na postać łagodniej. Typowy, bezideowy biznesmen-sabaryta, jakich dzisiaj na pęczki i darzeni są raczej szacunkiem.
Aż tyle to o nim nie ma - celnie go scharakteryzowałeś - trudno coś dodać:)
Kombinator na wielką skalę, mała go nie interesuje. Odnajdzie się w każdych warunkach. Korupcja zawsze żywa.
Spółdzielczość to teraz kokos... - tylko trzeba wydębić koncesję - na "oświęcimiaka"...po to mu Durzyk.
I tu znowu o "nowych ludziach" - Durzykowa pracuje w województwie...
Cytuj
Myślałem, że jest to postać epizodyczna, ale też pamiętam, że końcem wyjdzie jakaś wraża agentura w "ludowych" strukturach. To w niej by ten Jakło?
Czytaj;)
Podpowiem, że Jakło występował już w drugim tomie...epizodycznie;)

Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: Lieber Augustin w Wrzesień 20, 2021, 11:30:01 pm
...co prawda niemiecki, ale jakiś podejrzany: WIR KAPITULIEREN NIE! TOD DEN BOLSCHEWISTEN!

Niemcy piszą: NIE? miast NICHT?....cenzura przepuściła? Błąd w druku? Jak u Ciebie?
Trzy grosze:
NIE = nigdy
NICHT = nie
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Wrzesień 20, 2021, 11:53:13 pm
...co prawda niemiecki, ale jakiś podejrzany: WIR KAPITULIEREN NIE! TOD DEN BOLSCHEWISTEN!

Niemcy piszą: NIE? miast NICHT?....cenzura przepuściła? Błąd w druku? Jak u Ciebie?
Trzy grosze:
NIE = nigdy
NICHT = nie
Rajt...dobrze, że czuwasz i grosze całkiem bezcenne - chociaż mocno inflacyjne - jeśli polskie;)
Po prostu dla Polaka nie to nie - zwłaszcza wypisane farbą na moście;)
Za każdym razem jak wertowałam tę książkę i trafiałam w ten wypisany - w tekście - dużymi literami napis - czytałam w głowie polskie "nie" i dopowiadałam sobie kto się komu nie podda.
Ten napis jest zrobiony na moście we Wrocławiu - wielkimi literami -  czyta go komunista, który właśnie doniósł do bezpieki...

Teraz myślę, że to wielopoziomowe zdanie - ciekawe czy zapisane z rozmysłem czy Lem tego nie zauważył.
Wersja ze zwykłym niemieckim "nigdy" to pętelka do początkowego "Komizmu" - nigdy nie skapitulujemy...a niemieckie trupy ciągle leżą w ruinach...Wieleniecki się na nie natyka...co zostaje? polskie "nie"?
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: Lieber Augustin w Wrzesień 21, 2021, 12:09:43 am
Za każdym razem jak wertowałam tę książkę i trafiałam w ten wypisany - w tekście - dużymi literami napis - czytałam w głowie polskie "nie" i dopowiadałam sobie kto się komu nie podda.
Sorki najmocniej za offtop, ale apropośnie przypomniałem sobie stary dowcip:
Niemiec w angielskim barze.
- Two gins, please!
- Dry?
- Nein! Zwei!
- OK, nine gins...

 :)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Wrzesień 21, 2021, 12:21:31 am
Za każdym razem jak wertowałam tę książkę i trafiałam w ten wypisany - w tekście - dużymi literami napis - czytałam w głowie polskie "nie" i dopowiadałam sobie kto się komu nie podda.
Sorki najmocniej za offtop, ale apropośnie przypomniałem sobie stary dowcip:
Niemiec w angielskim barze.
- Two gins, please!
- Dry?
- Nein! Zwei!
- OK, nine gins...

 :)
;D
No właśnie...Ci Niemcy...napisać nie potrafią, wysłowić się nie potrafią...wprowadzają inne nacje w pomieszanie;)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: liv w Wrzesień 21, 2021, 08:14:48 pm
Cytuj
i...bardziej widoczna u Szerszenia - podczas wizytacji w byłym więzieniu gestapo - strażnik nie potrafił wykonać prostego zadania: nikogo nie wpuszczać...
A tak, to też - wstrząsająca realistyczna scena celi śmierci (?)...nawet zastanawiałem się, skąd Lem... czy może wizualne pokłosie przymusowej "wizyty" w Brygidkach?
Cytuj
To mniemane Opole - jest wprost: odłączywszy się w Opolu od profesorów, nie mógł ich już potem dogonić - znaczy Wieleniecki w drodze do Wrocławia.
Zgoda, też zauważyłem. Tylko droga z Warszawy do Wrocławia przez Opole, aż na mapę zerknąłem - niezła ekstrawagancja.
Za to z Krakowa, jak po sznurku.
Ale napisane, to napisane.
Ekipa Dolańca i inni bohaterowie z dwójki przypadkiem zainstalowali się w tym Opolu. A potem, bodaj do Katowic.
Cytuj
?....cenzura przepuściła? Błąd w druku? Jak u Ciebie?
U mnie tak samo. Monetarne wyjaśnienia LA chyba wystarczająco wyjaśniają lingwalemat  :)
Cytuj
Czytaj;)
Podpowiem, że Jakło występował już w drugim tomie...epizodycznie;)
Ech, no tak - magister-najwierniejszy towarzysz.   ;D
Już się wystraszyłem, że aż taka ze mnie gapa, ale poczułem się trochę usprawiedliwiony. Jednak w dwójce miał inne nazwisko.
Czyli teraz co?
Wolnym krokiem na dyżur? Porody odbierać? Coś zabawnie się nazywało...rzucawka porodowa?
Ciekawy opis studentów medycyny i ich mentorów.
Cytuj
Sorki najmocniej za offtop, ale apropośnie przypomniałem sobie stary dowcip:
Dobre  :)
Do zestawu dowcipów o niemieckim dowcipie korciło dorzucić ten z kobietą dzierżącą wędkę na paryskim bulwarze
ale coś powstrzymało...
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Wrzesień 23, 2021, 10:14:57 pm
Cytuj
i...bardziej widoczna u Szerszenia - podczas wizytacji w byłym więzieniu gestapo - strażnik nie potrafił wykonać prostego zadania: nikogo nie wpuszczać...
A tak, to też - wstrząsająca realistyczna scena celi śmierci (?)...nawet zastanawiałem się, skąd Lem... czy może wizualne pokłosie przymusowej "wizyty" w Brygidkach?
Tak, prawie na pewno.
Cytuj
Zgoda, też zauważyłem. Tylko droga z Warszawy do Wrocławia przez Opole, aż na mapę zerknąłem - niezła ekstrawagancja.
Za to z Krakowa, jak po sznurku.
Ale napisane, to napisane.
Rajt...zabrakło uzasadnienia dlaczego nie na Łódź i prosto...może drogi kiepskie? Może zasadzki? Może kogoś zabierali z Opola?
Ale tak - Dolaniec z Opola do Katowic (sadza i nic więcej;)), a później do Warszawy.
Cytuj
Jednak w dwójce miał inne nazwisko.
Jasne: Jakło-Żachliński.
Cytuj
Czyli teraz co?
Wolnym krokiem na dyżur? Porody odbierać? Coś zabawnie się nazywało...rzucawka porodowa?
Ciekawy opis studentów medycyny i ich mentorów.
Taa...historia jednego dyżuru...z dnia 18 maja 1947 roku.
Znowu mamy centrum wydarzeń: szpital. Typy zróżnicowane. Sporo anegdot.
Skąd Lem wziął pomarańczowe kafle we fiołkowe pasy? Które strzegły operacyjnej...ależ zestawik;)
Kluczowa pacjentka tego rozdziału - straciła wszystkich w powstaniu - Warszawianka.
Krytyka warunków pracy?
I robota psia, i jeść nie dają.
Braki w lekach...oj! Ale przeszło przez cenzurę - trudności etapu?

Kres panowania Czumy Przemienieckiego - zerknęłam - do 1948 ordynatorem oddziału ginekologiczno–położniczego w Szpitalu im. Narutowicza w Krakowie. Rozpoczął także wykłady na Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie został mianowany profesorem nadzwyczajnym w 1953 - Bronisław Stępowski...ze zdjęcia nie pasuje...ale?
https://pl.wikipedia.org/wiki/Bronis%C5%82aw_St%C4%99powski (https://pl.wikipedia.org/wiki/Bronis%C5%82aw_St%C4%99powski)

W każdem Czuma przemawia na wykładach jak Golem: Będę mówił o człowieku - istocie podwodnej!...

Rzemich, Siwik, Ojczykowa...te nazwiska wrócą.
W kadrze: numer obozowy Stefana...i jego najstraszliwszy sen - koszmar. Związny z obozem i zagładą.

Jak to w tej trylogii - rozdział praktycznie zrywa z narracją z poprzednich stron...dwa przemilczane lata.
Jak ruszyć przejmowanie władzy?
Referendum z 1946. Wybory parlamentarne ze stycznia 1947. Lepiej wskoczyć w maj...
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: liv w Wrzesień 24, 2021, 07:40:15 pm
Cytuj
...dwa przemilczane lata.
Jak ruszyć przejmowanie władzy?
Referendum z 1946....
Echo jest  :)
Zwróciłem uwagę bo rozbawiło, a rozbawiło, bo takiego hasełka nie znałem - początek rozdziału "Spotkanie", chyba Warszawa, adres raczej fikcyjny (Róg rynku i Trębeckiego), droga do knajpy "Paryskiej", obok ratusz... i ten napis: "Komu piątej klepki brak, ten głosuje tak tak tak".
Zaiste, myszki miały chyba gorszy  dzień  ;)
Cytuj
Taa...historia jednego dyżuru...z dnia 18 maja 1947 roku.
Te daty dziennie mnie zaintrygowały, bo więcej takich - spod małego palca wyskakiwały? Czy jakoś były dla Lema ważne?
I tak, jak napisałaś - luka czasowa nieostatnia.
Cytuj
Jak to w tej trylogii - rozdział praktycznie zrywa z narracją z poprzednich stron..
Tak właśnie, jakby rozdział pisany był jako tekst niezależny i potem podklejony do książki?
Przerywa historię Dolańca, wtręt.
Wiąże mi się z tym fragmentem biografii   - Zatem Lem podjął przerwane studia medyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim i rozpoczął trzeci rok nauki[25]. Po otrzymaniu absolutorium przez miesiąc odbywał obowiązkową praktykę lekarską w szpitalu. Trafił na oddział położniczy i odebrał ponad 20 porodów oraz asystował przy cesarskim cięciu. Widok krwawych scen był jednym z powodów, aby ostatecznie porzucić medycynę, której nie lubił, a na studia wstąpił pod wpływem woli ojca - to z wiki.
Z pobieżnych wyliczeń wynika, że ten pobyt na położniczym to 1948.
Opisał wrażenia, a potem dokleił do powieści?
Zatem wśród plastycznie opisanych postaci studentów, mogą być jego znajomi ze studiów...może on sam?
Stąd by to?
Cytuj
Skąd Lem wziął pomarańczowe kafle we fiołkowe pasy? Które strzegły operacyjnej...ależ zestawik;)
i
Cytuj
Bronisław Stępowski...ze zdjęcia nie pasuje...ale?
Noo, mi pasuje, jako ten pomnik  :D
Widzę tylko jedno zdjęcie, z młodości raczej, mógł się zmienić. Tu troszkę dokładniejsze bio, ale nie rozstrzygające;
http://krakowianie1939-56.mhk.pl/pl/archiwum,1,stepowski,3299.chtm (http://krakowianie1939-56.mhk.pl/pl/archiwum,1,stepowski,3299.chtm)
Dodatkowy smaczek dla tej postaci
W okresie międzywojennym zajmował się również działalnością literacką. Pod pseudonimem Bronisław Falk dokonał kilkunastu przekładów na język polski głównie z języka angielskiego. Było to dzieła min.: R. H. Haggarda, Conan Dolye’a, H. G. Wellsa.
Ogólnie to Trzyniecki strasznie przygaszony, tak po całości. "patrzy na świat z nawyku..."
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Wrzesień 29, 2021, 02:43:44 pm
Cytuj
Bronisław Stępowski...ze zdjęcia nie pasuje...ale?
Noo, mi pasuje, jako ten pomnik  :D
Jeśli tak - to następcą był Schwarz:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Stefan_Schwarz_(lekarz) (https://pl.wikipedia.org/wiki/Stefan_Schwarz_(lekarz))
W książce będzie o wymianie kierownictwa...
Cytuj
Ogólnie to Trzyniecki strasznie przygaszony, tak po całości. "patrzy na świat z nawyku..."
Samotny, przygaszony, zmęczony..cóż - przeszłość obozowa i koszmary ciągle żywe.
Jasne - perypetie szpitalne z porodówki - pasowne do praktyk Lema - albo faktycznie przeżyte albo zasłyszane - konfabulacje, ale wyszedł dobry porodówkowo-szpitalny real - jak to było? Szpital na peryferiach?;)
Cytuj
Zwróciłem uwagę bo rozbawiło, a rozbawiło, bo takiego hasełka nie znałem - początek rozdziału "Spotkanie", chyba Warszawa, adres raczej fikcyjny (Róg rynku i Trębeckiego), droga do knajpy "Paryskiej", obok ratusz... i ten napis: "Komu piątej klepki brak, ten głosuje tak tak tak".
Zaiste, myszki miały chyba gorszy  dzień 
...napis ten niewydrapany do końca...dlatego puściły?
Tak bardzo niewydrapany, że widoczny w całości;)
Czyli rozdział "Spotkania".

1) Spotkanie Dolaniec - Durzyk
Dolaniec ucieka z czornego Ślonska do Warszawy...mamy dalej rok 1947...spółdzielnia robiła bokami. Służyła dzielnie przez dwa lata...
Ale powstały Komisje Specjalne...patrzące na ręce..."czynnik społeczny"...Dolaniec przerzuca się na fabrykę czekolady i rozlewnię win - ma rozmach...
Kpi z Durzyka i proponuje mu  "interes" z wykręcania żarówek...a jednak...ktoś czytał Lema? Bo pamiętam falę kradzieży rynien i wykręcania klamek...

2) Spotkanie Stefan - Pościk (trzeba sobie przypomnieć Szpital...) vel Chmura - z Bezpieczeństwa i Aleksander ozdrowiały (wiceminister).
Pościk sugeruje, że Stefan w 40 roku miał  kontakty z "czerwonymi"...nadużycie?

Stefan zaś twierdzi, że przeszedł drogę: Bełżec - Oświęcim - Litomierzyce.
Ten obóz...w Litomierzycach - ostatni:
Właściwy obóz powstał w dniu 31.05.1944 roku wraz z przybyciem pierwszego transportu więźniów z KL Gross-Rosen. Na potrzeby ich zakwaterowania zaadaptowano w prymitywny sposób zabudowania gospodarcze byłych koszar armii austriackiej. W katastrofalnych warunkach bytowych dochodziło masowo do zgonów stłoczonych w barakach więźniów. Wysoką śmiertelność potęgowały: wykonywana w warunkach terroru mordercza praca, chroniczne niedożywienie, epidemie i brak elementarnej opieki medycznej. W kulminacyjnym okresie – od grudnia 1944 do lutego 1945 roku ilość zgonów osiągnęła apogeum, dochodząc średnio do 30 osób dziennie.

Szacuje się, że przez KL Leitmeritz przeszło ogółem około 18000 więźniów (wliczając 770 kobiet), w tym blisko 9000 obywateli polskich, w dużej mierze aresztowanych w związku z wybuchem Powstania Warszawskiego, przywożonych transportami z Oświęcimia, Gross-Rosen, Dachau i Flossenbürga. Według obliczeń szacunkowych, w Leitmeritz zmarło łącznie 4500 więźniów. Ilość Polaków, którzy ponieśli tam śmierć nie została dokładnie ustalona, można jednak zakładać, że wynosi ona około połowy tej liczby.

Obóz zlikwidowano dopiero w dniach 6-8.05.1945 roku, zwalniając grupami pozostałych tam więźniów. Podziemne sztolnie zaminowano. Wkraczające w dniu 9.05.1945 roku jednostki sowieckie zastały na terenie obozu około 1200 chorych, niezdolnych do marszu więźniów. Był to zatem ostatni niemiecki obóz koncentracyjny istniejący na terenie okupowanej Europy.

https://poznan.ipn.gov.pl/pl7/dla-mediow/komunikaty/41034,Zakonczono-sledztwo-w-sprawie-zbrodni-niemieckich-w-Litomierzycach.html (https://poznan.ipn.gov.pl/pl7/dla-mediow/komunikaty/41034,Zakonczono-sledztwo-w-sprawie-zbrodni-niemieckich-w-Litomierzycach.html)

Samo spotkanie - okazuje się, że Stefan w obozie uratował Marcinowa - taki przypadek i pętelka.

Toast Aleksandra jak z czytanki dla szkoły podstawowej w wiadomym okresie: nie będzie już żadnych innych ludzi, tylko sami szczęśliwi...
To później Lem próbował na swój sposób tworzyć szczęśliwe społeczności?;) Bez powodzenia...

Tylko rzut w kolejny rozdział - odnajduje się Rzepicki (Julian) i dyktuje list pachnący na milę Lemem:
I remain, Sir, very truly yours"...
Skok w 21 september 1948...

Nawiasem - dzisiaj odbieram Lema w PRL-u...
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: liv w Październik 01, 2021, 10:36:31 pm
Cytuj
Jeśli tak - to następcą był Schwarz:
Kurdeblaszka, ten też pomnikowy.
 Same spiże w tej ginekologii obłożnej. ;)
Cytuj
W książce będzie o wymianie kierownictwa...
Taa.. ale spiżowy poprzednik wksiążkowo dostał średnie laurki.
Cytuj
Samotny, przygaszony, zmęczony..cóż - przeszłość obozowa i koszmary ciągle żywe.
Niezbyt cieszy się z przeżycia wojny?
Hmm... ta jego świecka spowiedź wobec tow. A. jakby potwierdzała, co w prozie powojennej chyba często poruszano jak pamiętam ( Popiół i diament czy Grzesiuk choćby), że obozy przeżyli głównie ci najmniej "delikatni" - to eufemizm. Trzyniecki wyrywał złote zęby... nie tylko zmarłym. Tyle powiedział...
Przy okazji poznaliśmy jego wiek - rocznik circa 1919 (tyle lat co Siwikówna)
Cytuj
ale wyszedł dobry porodówkowo-szpitalny real
Tak właśnie, rzeczona nemocnica albo...Doktor House?

Co by tu jeszcze, skoro uciekamy do przodu..
- Maj się kończy - pomyślał - a nie byłem ani razu za miastem.
Który to może być, zgadlibyście?
18.V.1947 - to naprawdę trzeba być w depresji by taki dzień uznać za końcówkę miesiąca.

- Feudalizm szpitalny...tutaj nic się nie zmieniło. Przodem PROFESOR,  dwa kroki za nim Rzemiech (ten od praxis), za Rzemiechem (lub obok) docent Trzesnowski z ogromnymi, obrośniętymi rękami których bały się kobiety i ten co Rzemiecha uważał za szczebel na którym można stanąć, a Stefana w ogóle nie dostrzegał.
Ba, Trzyniecki zatem pochód (obchód) zamyka.
Jest jeszcze stary bezzębny Anuszko - odźwierny. Studenci i niższy personel medyczny - "siostry", jak o nich mówi Stefan...jako jedyny tak.
Tyle tytułem hamowania?
Zatem "Spotkania" - niezłe wejście... Dolańca zbudziło parcie pęcherza.
Rozdział jakby przechodni, do następnego - kluczowego ideologicznie. 
Warto tego Pościka sprawdzać w szpitalu?  :-\
Cytuj
..a jednak...ktoś czytał Lema? Bo pamiętam falę kradzieży rynien i wykręcania klamek...
Nie bardzo jarzę  - o co Ci?
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Październik 03, 2021, 11:50:17 pm
Taa.. ale spiżowy poprzednik wksiążkowo dostał średnie laurki.
Tak, dlatego pomyślałam, że nie pasuje ten oryginalny. Rozjazd w ocenie.

Cytuj
Trzyniecki wyrywał złote zęby... nie tylko zmarłym. Tyle powiedział...
Ten fragment wyświetlił mi krematorium na Majdanku - tam na wejściu właśnie takie pomieszczenie - ze stołem do ostatecznego przeszukania...za zakrętem piece i biuro z łazienką komendanta - z wanną - do której woda podgrzewana wiadomymi piecami...to miejsce nawet po dziesiątkach lat wywołało u mnie strach (weszłam sama, nikogo tam nie było) - zawsze zastanawiałam się jak się dało żyć po...że się dało. W ogóle.

Może właśnie poświęcając się ratowaniu ludzi? Ta walka o dziecko?
Zresztą - temat obozów,  które Stefan przeszedł - jeszcze wróci.

Nawiasem - czytam akurat Tołstoja "Zmartwychwstanie" - koniec XIX wieku - zesłańcy jadą na katorgę/zesłanie...są tam i więźniowie polityczni - komuniści. Transporty, etapy. Śmierć. Niemieckie obozy kolejnym wcieleniem tego samego zła? Posuniętym do ostateczności?
Cytuj
Niezbyt cieszy się z przeżycia wojny?
W tej samej spowiedzi - kiedy o wyrywaniu zębów: Nawet wtedy chciałem żyć...

Hierarchia obchodów - tak - zachowana.

Cytuj
Warto tego Pościka sprawdzać w szpitalu? 
Na szybko rzuciłam okiem...wpadł jeden fragment - później najwyżej wrócimy - na wstecznym - a ten fragment to z rozmowy Marglewskiego i Stefana:
- [Marglewski mówi - Ol] ale ten młody Pościk, to przecież bandyta, najzwyczajniejszy bandyta.
- Skąd...skąd pan wie...? - wyrwało się Stefanowi.
- Mniejsza o to.
- To nie może być!
- Nie może być? - sucha nienawiść patrzałą na Stefana z okrytymi szkłami oczu Marglewskiego - A o Polsce podziemnej pan słyszał? o rządzie londyńskim?! - wypalił świszczącym szeptem (...) Tu, w lasach, armia zostawiłą we wrześniu broń. Zaopiekował się nią ten, ten...Pościk! Gdy zażądano, by wskazał miejsce, odmówił i powiedział, że zaczeka na bolszewików!


A w tomie trzecim Chmura stał się "miejscową osobliwością".
Cytuj
Nie bardzo jarzę  - o co Ci?
O nic szczególnego...zapomniałam dodać mrugacza po "Lema"...po prostu dał przepis na drobny złodziejski interes z kradzieżą żarówek - tutaj była kiedyś taka złodziejska fala kradzieży, ale klamek i rynien - na złom. Wykręcali regularnie klamki z drzwi wejściowych do budynków i rwali rynny od parteru - ile się dało.

Rozdział Wolność i konieczność...tytuł jak dla sytuacji Lema?
Wieleniecki przechodzi samego siebie (konieczność dla Lema? tak zepsuć tę postać?) - przeciwwagą: Rzepicki (pewna wolność Lema w formułowaniu pytań? zarzutów?)...na razie zostawiam ciąg dalszy.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: xetras w Październik 04, 2021, 04:38:36 am
Koncłagry więcej mają wspólnego z wojnami burskimi niż z zesłaniem.

Na Syberii nie "koncentrowano" - to Angole wsadzili cywili za druty.
PS.
Właściwy wynalazca to jednak pewien generał innego okupanta:
https://www.pbs.org/crucible/tl4.html
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Październik 04, 2021, 04:28:12 pm
Nie bardzo rozumiem - masz na myśli, że na Syberii nie było obozów? Warunkiem koniecznym obozu jest drut?

W Rosji carskiej katorga miała się dobrze - szli na nią nie tylko kryminalni, ale także polityczni (to akurat łagry przejęły):
https://historia.org.pl/2015/05/10/katorga-na-syberii-zdjecia/ (https://historia.org.pl/2015/05/10/katorga-na-syberii-zdjecia/)

Ale wg mnie to ten sam przejaw niewolenia ludzi (i przestępców faktycznych i przeciwników niewolącego systemu), co późniejsze łagry, obozy niemieckie itp.

Wojny burskie - równoległe?
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: xetras w Październik 05, 2021, 11:17:49 am
To tylko dygresja, koncentracja cywili w obozach  (co powodowało: choroby głód, śmierć) to wojenny wynalazek (Hiszpanie na Kubie i potem Brytyjczycy w południowej Afryce).

Na Syberii sam klimat wyniszcza, a wynalazek łagrów  bolszewicy przejęli i na wielką skalę zastosowali ale go nie wymyślili.
(Hiszpanie w wojnie z partyzantami kubańskimi w 1895- 1896 tuż przed wojną Stanów Zjednoczonych z Hiszpanią).
Konkretnie - generał gubernator Valeriano Weyler).
W Rosji carskiej łagrów raczej nie było.


PS. Chodzi o skalę i że stosowano to wobec całych wiosek i gmin a bolszewiccy urzędnicy z bezpieki byli rozliczani z planowych ilości wrogów ludu.
W statystyce miało się zgadzać.
Czyli niewinny mógł być winny - był ofiarą dla potrzeb statystyki.
Katorga to była kara za konkretne winy.
PPS.
Notka biograficzna o okrutnym generale:
https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Valeriano_Weyler


Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Październik 05, 2021, 07:21:21 pm
To tylko dygresja, koncentracja cywili w obozach  (co powodowało: choroby głód, śmierć) to wojenny wynalazek (Hiszpanie na Kubie i potem Brytyjczycy w południowej Afryce).
Myślę, że to kwestia definicji - wg mnie ludzi do niewolniczej pracy gromadzono na zamkniętych terenach od setek lat.
O, nawet jest taki trend w palmie pierwszeństwa:
https://ciekawostkihistoryczne.pl/2017/09/18/obozy-koncentracyjne-pierwszych-piastow/ (https://ciekawostkihistoryczne.pl/2017/09/18/obozy-koncentracyjne-pierwszych-piastow/)
[Psss...jak tak teraz na to patrzę: moją intencją nie było wywołanie dyskusji na temat polskich obozów koncentracyjnych...nie ten trop - a ten, że prawie każda władza, by poszerzyć swe wpływy, a zwłaszcza terytorialne - niewoliła ludzi, usuwała przeciwników - tyle. Naprawdę!:)]
Co oczywiście nie umniejsza win Anglików i innych nacji.

Na Syberii sam klimat wyniszcza, a wynalazek łagrów  bolszewicy przejęli i na wielką skalę zastosowali ale go nie wymyślili.
(Hiszpanie w wojnie z partyzantami kubańskimi w 1895- 1896 tuż przed wojną Stanów Zjednoczonych z Hiszpanią).
Ależ tak napisałam:
W Rosji carskiej katorga miała się dobrze - szli na nią nie tylko kryminalni, ale także polityczni (to akurat łagry przejęły)
Tołstoj to nie czasy sowieckie. To:
Nawiasem - czytam akurat Tołstoja "Zmartwychwstanie" - koniec XIX wieku - zesłańcy jadą na katorgę/zesłanie...są tam i więźniowie polityczni - komuniści. Transporty, etapy. Śmierć. Niemieckie obozy kolejnym wcieleniem tego samego zła? Posuniętym do ostateczności?

dotyczyło Rosji carskiej. I chociaż katorga nie nosiła nazwy "obóz koncentracyjny", to nosiła - wg mnie - znamiona (co nie oznacza, że rządziła się identycznymi prawami) niemieckich obozów, łagrów i innych ośrodków do niewolenia ludzi.

Co do syberyjskiego klimatu - oczywiście, że był/jest jednym z najlepszych strażników więziennych.
Ale obawiam się, że ludzie skutecznie mu dopomagali.

Mało tego - zesłani na Sybir umierali już na tzw. etapach - ludzi tam gromadzono w przepełnionych więzieniach, obozach:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Etap_(zsy%C5%82ka) (https://pl.wikipedia.org/wiki/Etap_(zsy%C5%82ka))

W Rosji carskiej ludzie byli albo katorżnikami (najcięższa kara) albo zesłańcami albo pobytnikami.
Tołstoj.
Jest i Czechow z "Sachalinem" z 1890 roku i o 30 (!) lat wcześniejsze "Wspomnienia z domu umarłych" Dostojewskiego  - z 1860 roku.

Pierwsze słowa z rozdziału "Dom umarłych"

Nasze więzienie stało na skraju twierdzy, tuż przy wale fortecznym. Czasem wyglądałem przez szpary parkanu na świat boży: a nuż coś zahaczę? - ale widziałem tylko skrawek nieba i wysoki wał ziemny porosły burzanem, a po tym wale dniem i nocą tam i z powrotem chodzą wartownicy, więc zaraz przychodziło mi na myśl, że upłyną całe lata, a ja zupełnie tak samo będę wyglądał przez szpary parkanu i zobaczę ten sam wał, takich samych wartowników i ten sam mały skrawek nieba, nie tego nieba nad więzieniem, lecz innego, dalekiego, wolnego nieba. Wyobraźcie sobie duży dziedziniec, jakie dwieście kroków długi, a póhorasta szeroki, w kształcie nieregularnego sześciokąta, opasany wysoką palisadą, czyli parkanem z wysokich słupów (pali), na sztorc głęboko wkopanych w ziemię, szczelnie przystających do siebie bokami, wzmocnionych poprzeczkami i u góry zaostrzonych -i-oto zewnętrzne ogrodzenie więzienia. W jednym z boków ogrodzenia są mocne wrota, zawsze zamknięte, zawsze—dniem i nocą - strzeżone przez wartowników, otwierano je, by wypuścić
idących do roboty więźniów. Za tymi wrotami był jasny, wolny świat, ludzie żyli tam jak wszyscy.

Brzmi znajomo. Chociaż nie ma drutów.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: liv w Październik 05, 2021, 08:37:40 pm
Cytuj
wg mnie ludzi do niewolniczej pracy gromadzono na zamkniętych terenach od setek lat.
Dałbym tysięcy. Bo, dlaczego nie? 
Słyszałem o asyryjskich.
Cytuj
Tak, dlatego pomyślałam, że nie pasuje ten oryginalny. Rozjazd w ocenie.
Jasne, ale na początku u Lema to też pomnik, traci dopiero przy bliższym poznaniu, co jakże częste.
W sumie znamy jego biogram oficjalny, a te zawsze ugładzone i wybiórcze. O ile to ten czlowiek, rzecz jasna...
Cytuj
Zresztą - temat obozów,  które Stefan przeszedł - jeszcze wróci.
Tak, poczekajmy...będzie rozwinięte.
Cytuj
- później najwyżej wrócimy - na wstecznym -
Tak, później...coś mi dzisiaj brak ochoty na remanenty.
Szczery czekista ten Pościk.
W sumie tak mi się pomyślało, że książka ta jest interesującym świadectwem ucierania się tego co chciał napisać, a tego co musiał, by szło. By cenzura dała imprimatur. Chyba nie ma tak rozkraczonej pozycji z tamtej epoki, oficjalnie wydanej.
Cytuj
Rozdział Wolność i konieczność...tytuł jak dla sytuacji Lema?
Taa, tytuł mógłby być mruganiem do czytelnika.
Cytuj
Wieleniecki przechodzi samego siebie (konieczność dla Lema? tak zepsuć tę postać?) - przeciwwagą: Rzepicki (pewna wolność Lema w formułowaniu pytań? zarzutów?)...na razie zostawiam ciąg dalszy.
Ano, to chyba ta gra, nie pamiętam, ale chyba postawiłem już wcześniej (przy tomie drugim) tezę, że Rzepicki i Wieleniecki to dwie twarze tej samej postaci. Taki dwugław.
Ujął Wielenieckiemu, by pozwolić na więcej Rzepickiemu? Własciwie, to Wieleniecki w tym fundamentalnym sporze nie ma poważnych argumentów, widzi wiele systemowego zła ...ale ta droga prowadzi naprzód.., a Rzepicki traktuje go trochę jak dziecko we mgle ..jaki ty jeszcze młody jesteś, Bogusławie...
Ciekawy  fragment o fizjologii mózgu (co mi przypomina widok znajomy ten... ;)  ) - a to powrót na trop Choynowskiego.
Rozważania o mózgach elektronowych i zastąpieniu człowieka przez maszyny...jak ze "Strażnicy" wiadomych świadków...wyzwolenie człowieka, doskonały układ społeczny, zaludnimy galaktykę - ZWYCIĘZYMY!
Amen  8)
Puenta W. - albo komunizm, albo zagłada!
Puenta ma - żenada.
Z ciekawostek...wspominane myszy z tomu drugiego  pochorowały się i zdechły bez efektu dla nauki... cóż - kolejne ofiary wojny?
Po tej klęsce intelektualnej Wielenieckiego, zwycięzca Rzepicki musiał okazać się agentem wrażych sił...ratującym bandytę?
Dla równowagi?
To odbierało moc jego argumentom?
I kończąc - drobne didaskalia...zdumiewające.
Gabinet (a mamy rok 48 - kolejna data dzienna - 21 września) Rzepickiego usiany książkami i pismami naukowymi. ...ujrzał istną górę przesyłek pocztowych z zagranicznymi markami...wszystkie komplety "American Scientist", "Journal of Biophysics", a tu widzisz "Review of biology", całość czasu wojny. .., to Journal of Physological Chemistry", Andrew mi przysłał...
Coś przypomina takie składowisko literatury z zagranicy. Akurat w 48 Lem zaczął pracować ...W latach 1948–1950 pracował jako młodszy asystent w Konwersatorium Naukoznawczym Asystentów Uniwersytetu Jagiellońskiego prowadzonym przez doktora Mieczysława Choynowskiego.. że wiki zacytuję.
Czyżby opisał realnie istniejący gabinet? Jeśli tak, to jego mentor nie tylko prasę naukową kolekcjonował. Są tam i inne pisma... londyńskie. Niespecjalnie chowane, co zdumiewa Wielenieckiego...nie spodziewałem się, że profesor tak demagogicznie ocenia wyniki plenum......dlaczego profesor korzysta z z takiej...jednostronnej i tendencyjnej informacji? O, to widzę jeszcze - wskazał paczkę zeszytów "Przeglądu Polskiego (https://kwadryga.com/produkt/przeglad-polski-numer-4-1948/)".
Rzepicki jak to badacz - Wcale nie. Ja prasę rządowa także czytam.
- nie chce mi się na ten temat z profesorem dyskutować. Plenum wykazało...wybrało słuszną linię partyjną - tyle ma do powiedzenia naukowiec Wieleniecki.
Tylko trochę więcej niż Linda w wiadomej ciętej ripoście.
A jakie to plenum tak ich poróżniło?
To czas konfliktu Stalina z Tito i potępienia Jugosławii oraz tzw. "narodowych dróg do komunizmu". Był to sygnał to ataku komunistów moskiewskich na 'krajowych" i przejęcia przez tę frakcję władzy. Ten tutejszy krajowy, to Gomułka, którego właśnie obalono...szły czasy Bieruta. Fragmenty z londyńskiej prasy; Rzepicki wyłowił "Orła Białego" To -  pokazywał wydrukowane tłusto tytuły; ROZŁAM W PPR, SEKRETARZ GENERALNY OFIARĄ TERRORU. KIEDY W KOMUNIŚCIE BUDZI SIĘ SUMIENIE...
Zaciekawiony zerknąłem w wrześniowy numer rzeczonego Orła.
Lem miał naprawdę dobre rozeznanie w temacie :D
(https://i.imgur.com/Pf6RI15.jpg)
Ktoś chce całość, to tutaj;
http://www.pbc.uw.edu.pl/2491/1/37.pdf (http://www.pbc.uw.edu.pl/2491/1/37.pdf)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: Q w Październik 07, 2021, 12:20:43 am
wynalazek łagrów  bolszewicy przejęli i na wielką skalę zastosowali ale go nie wymyślili.

Niemniej tak się tam ten wynalazek przyjął, że tradycja wciąż żywa (uwaga, drastyczne, zwł. link do o2):
https://belsat.eu/pl/news/06-10-2021-gulagu-net-rosjanie-brali-udzial-w-torturach-protestujacych-bialorusinow/
https://www.o2.pl/informacje/tak-wyglada-rezim-putina-to-nagranie-potajemnie-wywieziono-z-rosji-6690941984484000a
https://wiadomosci.onet.pl/swiat/rosja-inspekcja-w-wiezieniu-w-saratowie-w-zwiazku-z-podejrzeniami-o-tortury/grh2x2h
(To też w formie swoistego kontekstu, bo wiadomo, że co teraz - odgórnie czy oddolnie - za wschodnią granicą, to wówczas u nas, programowo.)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Październik 10, 2021, 01:12:59 am
Cytuj
Wieleniecki przechodzi samego siebie (konieczność dla Lema? tak zepsuć tę postać?) - przeciwwagą: Rzepicki (pewna wolność Lema w formułowaniu pytań? zarzutów?)...na razie zostawiam ciąg dalszy.
Ano, to chyba ta gra, nie pamiętam, ale chyba postawiłem już wcześniej (przy tomie drugim) tezę, że Rzepicki i Wieleniecki to dwie twarze tej samej postaci. Taki dwugław.
Ja z kolei mam wrażenie, że Rzepicki i Wieleniecki orbitują wokół postaci samego Lema, Choynowskiego i - dzisiaj powtarzałam tę ich rozmowę - może nawet ojca Lema.

To ostatnie skojarzenie - okołorocznikowe: "W sześćdziesiątym roku życia zostałem "repatriantem"..." - mówi Rzepicki.
Oraz choroba - angina pectoris...Lem chyba o tym mówił...i u pani Gajewskiej:
W roku  1937  u  Samuela  Lehma  zdiagnozowano  chorobę  serca (angina pectoris).

Te rozważania o mózgu - przypisałabym zainteresowaniom samego Lema - natomiast gabinet Rzepickiego - tytuły czasopism - jak napisałeś: Choynowski.
I tak - Rzepicki traktuje W. pobłażliwie, jak naiwnego młodzieńca.
Zresztą na końcu rozdziału wykazuje się niezwykłą jak na niego stanowczością i prawie szantażem - na nic wcześniejsze wywody - Wieleniecki ugiął się.
Cytuj
Puenta W. - albo komunizm, albo zagłada!
Puenta ma - żenada.
Jasne - teksty Wielenieckiego to żenada. Są po prostu niewiarygodne w jego ustach. Sprzeczne z postawą, którą powinien reprezentować naukowiec.

Ale z drugiej strony...obezwładniający strach przed Niemcami i przekonanie, że to komuniści przegonili to zło z Polski. To rok 1948. Czy można jeszcze wierzyć w uczciwość nowego systemu? Ludzi?
Nie wiem, ale Lem tę linię powiela kiedy mówi o motywach postępowania Wielenieckiego:

Są tam [koło Mauer - Ol] warstwy bogate w narzędzia okresu brązowego, warstwy wieku kamiennego, a od góry przykrywa je nowa warstwa, popielaty pył z czarnymi okruszynami. To popiół spalonych ludzi z krematorium obozowego. Warstwa naszej cywilizacji. Ale nie będzie już nigdy rosła. Kto to sprawił? Kto udaremnił dalszy mord milionów, jeśli nie państwo komunistów?

I dalej - czy wtedy wyobrażalnym był kolejny bandytyzm - w dodatku bez poetyzacji?

Ze wszystkich tych książek [poniemieckich - Ol] wyzierała obłuda, doprowadzona do kresu. Miłość dóbr tak chciwą, że nawet trupom wyrywała z ust złoto, osłaniał z zewnątrz mit nordyka, zapatrzonego w wyniosłe zaświaty. Wszystko zaś razem - bandytyzm i jego poetyzacja - podlegało ustawicznej pasji klasyfikatorskiej.

Nie, nie bronię Wielenieckiego...to postać kreślona grubą krechą, rzucona na pożarcie...ale bywa refleksyjna.

Co by tu jeszcze?
Zajrzeć w kolejny rozdział?
Kolejny rozdział - kolejny przewrotny tytuł:Gaudeamus igitur (https://pl.wikipedia.org/wiki/Gaudeamus_igitur)

Radujmy się z powrotu do obozowych losów Stefana...ale! 5 stron i "Wtedy właśnie poznał Halinę."
Tę Halinę o której literatura okołolemowa milczy...tylko Harey, Eri, Anny...a Halina?:)




Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: liv w Październik 10, 2021, 08:27:56 pm
Cytuj
Ja z kolei mam wrażenie, że Rzepicki i Wieleniecki orbitują wokół postaci samego Lema, Choynowskiego i - dzisiaj powtarzałam tę ich rozmowę - może nawet ojca Lema.
Pełna zgoda.
Książkowe postaci nie są stuprocentowymi odbiciami realnych. Są mieszanką z elementem dominującym. Ba, proporcje potrafią się zmieniać. I tak – Lem jest w każdej z nich, może najwięcej go w Stefanie T. Podane przez ciebie przykłady potwierdzają to.

Cytuj
Zresztą na końcu rozdziału wykazuje się niezwykłą jak na niego stanowczością i prawie szantażem - na nic wcześniejsze wywody - Wieleniecki ugiął się.
Taa...zaskakująca ta nagła twardość staruszka, że niby taki on z głową w chmurach...
Jakby te wcześniejsze zachowania były tylko pozą odgrywaną wobec Wielenieckiego.

Cytuj
Ale z drugiej strony...obezwładniający strach przed Niemcami i przekonanie, że to komuniści przegonili to zło z Polski. To rok 1948.
To akurat  fakt...do dzisiaj stosowany argument, który maziek zwykł tutaj nazywać argumentum ad Hitlerum. Podobnie Suworow ( a z naszych Mackiewicz), na tym forum via paluszki LA – Hitler uwiarygodnił komunizm.
Był tym „Lodołamaczem”.
 A skoro i dzisiaj ma to swoją wagę, tym bardziej ważyć musiało tuż po wojnie. Rola Stalina w wyhodowaniu Hitlera wciąż nie do końca poznana, a w przestrzeni medialnej właściwie wcale nie funkcjonuje – stad naiwne uproszczenie w opozycję; zły Hitler- dobry Stalin.
 Hmm.. jestem w stanie zrozumieć taki tok myślenia... Natomiast, czy z tego wynika, że komunizm uratuje świat przez nuklearną zagładą niesiona przez Amerykanów?
 Dam szerszy cytat;
Niemiec (ja)..przegraliśmy, dlatego sądzicie nas w Norymberdze, a Amerykanie popełnili takie same zbrodnie: cóż ich bomba, przecież to „latający piec krematoryjny..” Tak, profesorze, komunizm nie jest jedyną możliwością. Jest i druga – zagłada.

I odpowiedź Rzepickiego;
- Nie tacy straszni ci Amerykanie, nie tacy straszni...

Porównanie  bomby A z obozami zagłady...  nie kończę myśli; ...uciekam w drugą – jacy jesteśmy europocentryczni. Bo idąc podobnym tropem – iluż Chińczyków uratowała bomba A. ?
Szacunki tamtej wojny (w tym ludobójstwa) są od 20 (z czego 17 mln  to cywile) do 35 milionów zabitych.  Czy okrucieństwo (nie mniejsze niż Niemców, acz inne) Japończyków uwzniośla  stosowanie bomb atomowych? Bo skoro okrucieństwo Niemców rehabilituje stalinowski terror...  dobra tam, skończę z próżną retoryką.

Cytuj
- Nie, nie bronię Wielenieckiego...to postać kreślona grubą krechą, rzucona na pożarcie...ale bywa refleksyjna.
Jasne, jest refleksyjność. Ale bardzo nienaukowa, czego jednak można by spodziewać się po naukowcu.
Najdziwniejsza jest ta zmiana o której już pisałaś,  wobec drugiego tomu.
Znaczy domyślam – by napisać postać Rzepickiego, dla kontrapunktu,  Wieleniecki musiał być właśnie taki.
Bo jak napisał cenzor, choć to o Stefanie...ale może nie tylko?
 – książka jest o „przemianie ideowej inteligenta, który po ciężkiej walce przełamuje postawę neutralnego... i staje po słusznej stronie.”
Postać rzucona na pożarcie cenzurze?
 Czerń i biel – na tym zresztą polegał socrealistyczny schemat, choć biorąc pod uwagę całość trylogii mocno rozwodniony.

Cytuj
Radujmy się z powrotu do obozowych losów Stefana...ale! 5 stron
O tym wciąż jakoś mi ciężko, nadmiar szczegółów... zatem może tylko ogródkami?
.. skąd u Lema te szczegóły, choćby Bełżca? Wiadomo, źródła mogły być różne – ale czy i pokłosie tego?
„ relacja Lema na temat spotkania ze starym Żydem, który został przemycony (podobnie jak Karski) do Bełżca, a po powrocie do Lwowa odtworzył na oczach Lema szczegółowy plan obozu, aby przekazał go podziemnej komórce.” – Bereś.
I jeszcze to stwierdzenie, że Auschwitz  był łagodniejszy, co ze zdziwieniem zauważyłem już  w relacjach Grzesiuka z Mauthausen-Gusen. Tam wyrażone bardziej radykalnie.
Cytuj
- ! 5 stron i "Wtedy właśnie poznał Halinę."
Tę Halinę o której literatura okołolemowa milczy...tylko Harey, Eri, Anny...a Halina?
No właśnie Halina.
Zasługuje na szczególną uwagę, a ja się za bardzo rozpisałem.
Może oddzielnie? Później?
W każdym razie, mam wrażenie, że wiem na kim była wzorowana...właściwie, prawie pewność.
Drugie, i to jest przy okazji Haliny wstawiony tekst. Tekst wykraczający poza ramy tej trylogii, poza całą twórczość literacką Lema. Jego, mam wrażenie, credo.
Coś co zaskoczyło Orlińskiego, Gajewską, innych rozmówców. Nad czym zżymał się Bereś i Fiałkowski – tu wyrażone expressis verbis.
Trzecie...mignęły mi buciki.

Tymczasem sterczy...starczy...o, dość!
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Październik 11, 2021, 12:44:19 am
Cytuj
Ale z drugiej strony...obezwładniający strach przed Niemcami i przekonanie, że to komuniści przegonili to zło z Polski. To rok 1948.
To akurat  fakt...do dzisiaj stosowany argument, który maziek zwykł tutaj nazywać argumentum ad Hitlerum. Podobnie Suworow ( a z naszych Mackiewicz), na tym forum via paluszki LA – Hitler uwiarygodnił komunizm.
Był tym „Lodołamaczem”.
 A skoro i dzisiaj ma to swoją wagę, tym bardziej ważyć musiało tuż po wojnie. Rola Stalina w wyhodowaniu Hitlera wciąż nie do końca poznana, a w przestrzeni medialnej właściwie wcale nie funkcjonuje – stad naiwne uproszczenie w opozycję; zły Hitler- dobry Stalin.
 Hmm.. jestem w stanie zrozumieć taki tok myślenia... Natomiast, czy z tego wynika, że komunizm uratuje świat przez nuklearną zagładą niesiona przez Amerykanów?
Zrozumieć taki tok, ale wtedy - z dzisiejszą wiedzą: nie broni się.
I nie - oczywiście, że nie wynika. To nie wynikanie a dogmat. Każda autowładza musi mieć wroga - nie pokonanego, ale do walki, do oporu - so.
To nie logiczne wynikanie, analiza faktów - to dwubiegunowy świat.
Cytuj
Jasne, jest refleksyjność. Ale bardzo nienaukowa, czego jednak można by spodziewać się po naukowcu.
:))
Napisałam to samo i dilejtowałam - pomyślałam, że taki z niego naukowiec...to rzucił, tamtego nie skończył i został psychologiem, a jak mu Rzepicki przyrzepił: na ludziach coś słabo się zna.
Cytuj
O tym wciąż jakoś mi ciężko, nadmiar szczegółów... zatem może tylko ogródkami?
.. skąd u Lema te szczegóły, choćby Bełżca? Wiadomo, źródła mogły być różne – ale czy i pokłosie tego?
„ relacja Lema na temat spotkania ze starym Żydem, który został przemycony (podobnie jak Karski) do Bełżca, a po powrocie do Lwowa odtworzył na oczach Lema szczegółowy plan obozu, aby przekazał go podziemnej komórce.” – Bereś.
I jeszcze to stwierdzenie, że Auschwitz  był łagodniejszy, co ze zdziwieniem zauważyłem już  w relacjach Grzesiuka z Mauthausen-Gusen. Tam wyrażone bardziej radykalnie.
Tak, ta relacja o Bełżcu jest pełna szczegółów - jak np. ten o siatce drucianej zamaskowanej liśćmi - co miało zasłaniać przeciąganie zwłok...ale świadomość i raporty były - w Londynie - w 1942. Może Lem się z nimi zapoznał?
Mnie tylko jedno - z Bełżca do Oświęcimia? Z Bełżca raczej nie podróżowało się dalej...a koniec  obozu czyli rok 1943 był dramatyczny: wykopywanie zwłok, palenie ich, mielenie kości w młynkach do zboża, zaoranie i zasianie - nic się nie o-stało...
A resztkę więźniów wysłano do Sobiboru.

Co do Oświęcimia - tak, też skojarzyło mi to do Grzesiuka.
U Lema to chyba kwestia nadziei. W Oświęcimiu była praca - była nadzieja? Bełżec był miejscem mordu i tyle.

Te Litomierzyce - linkowałam wyżej:
Wkraczające w dniu 9.05.1945 roku jednostki sowieckie zastały na terenie obozu około 1200 chorych, niezdolnych do marszu więźniów. Był to zatem ostatni niemiecki obóz koncentracyjny istniejący na terenie okupowanej Europy.
Niezdolnych - a Stefan puścił się w drogę do kraju, żmudną, zawiłą...
No nic.

Z kolejnych zaskoczeń - to spotkanie z ojcem w PURze.
W końcu postanawia odciążyć ojca i rusza do pracy - skąd to położnictwo po psychiatrii? Można tak zmieniać oddziały?

Stefan jest kłębkiem splątanych nerwów - samotnik, okrutnie doświadczony, poważny [żartował, on, który wiedział, że można spalić milion ludzi i nie dzieje się nic, ale to zupełnie nic], ale jednak szuka kogoś [przygarnął kota, ale "zezłościło go samolubne bydlę"] i nagle -  to kompletnie nie pasujące zdanie o Halinie - zaskoczyło mnie.

Ktoś upadał trzy razy, a ktoś kogoś spotykał...zaczontek ich znajomości to przypadkowe spotkania - rozstrzał...:
1) w kinie na filmie popularnonaukowym - wyświetlano wtedy takie?
2) na wystawie abstrakcjonistów [oko brały łaskotki - od tych dzieł]
3) w kinie na bajce o królewnie Śnieżce
Stefan zagaił rozmowę...bo czwarte spotkanie w tak dużym mieście jest nieprawdopodobne.

Cytuj
Drugie, i to jest przy okazji Haliny wstawiony tekst. Tekst wykraczający poza ramy tej trylogii, poza całą twórczość literacką Lema. Jego, mam wrażenie, credo.
Coś co zaskoczyło Orlińskiego, Gajewską, innych rozmówców. Nad czym zżymał się Bereś i Fiałkowski – tu wyrażone expressis verbis.
Chodzi o zacieranie własnych śladów? Mylenie tropów?

I rzecz dziwna: nie kłamiąc - nie mówił całej prawdy. Kontrola, działająca nieświadomie jak filtr, ukryty pod jego wolą i wiedzą, ustalała nieomylnie skład każdej wypowiedzi.

Cytuj
W każdym razie, mam wrażenie, że wiem na kim była wzorowana...właściwie, prawie pewność.
?
Na kimś ze Lwowa?
"Hipoteza Racheli"?



Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: Lieber Augustin w Październik 11, 2021, 11:58:49 am
...uciekam w drugą – jacy jesteśmy europocentryczni. Bo idąc podobnym tropem – iluż Chińczyków uratowała bomba A. ?
Trzy grosze:
Według Suworowa i Jerzego Targalskiego, Ejbom uratował nie tylko Chińczyków:

(od 39:50)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: liv w Październik 11, 2021, 06:32:29 pm
Cytuj
Trzy grosze:
O! ktoś czyta te nasze livolenie.. czy tam olivienie  :)

Cytuj
Chodzi o zacieranie własnych śladów? Mylenie tropów?
I rzecz dziwna: nie kłamiąc - nie mówił całej prawdy. Kontrola, działająca nieświadomie jak filtr, ukryty pod jego wolą i wiedzą, ustalała nieomylnie skład każdej wypowiedzi.
Tak, chodzi o ten fragment, tylko w szerszym fokusie. Dam całość;
Wystarczy podstawić sobie w miejsce obozowych przeżyć lwowską okupację.
Wesprę się cytatem z Beresia
Ale niech mi pan, na miłość boską, opowiada o sowieckiej okupacji, a nie o występach cyrkowców
– zirytowany unikami Bereś w trakcie wywiadu do TRL

...zaczął mówić o sobie. I rzecz dziwna; nie kłamiąc – nie mówił całej prawdy. Kontrola, działająca nieświadomie jak filtr, ukryty pod jego wola i wiedzą, ustalała nieomylnie skład każdej wypowiedzi. O obozie na przykład musiał mówić zwięźle, z długimi przemilczeniami, od niechcenia, nie wspominał nawet o najstraszniejszych przeżyciach... Właściwie poprzestawał na epizodach i anegdotach z drugiego i trzeciego planu ...W ten sposób wszedł na drogę aktorstwa. Kabotyńskie  przerwy w opowiadaniu, fałszowanie wyrazu twarzy, pseudozamyślenia, kiedy je kątem oka uchwycił w lustrze, sprawiały mu dotkliwa przykrość. Czuł do siebie wstręt, lecz większość tego co chciał powiedzieć, nie przechodziła mu przez gardło... Ta automatyczna cenzura rozmów nie ograniczała się bynajmniej do wykreślania wspomnień groźnych... przed sobą tłumaczył to tym, że ma własny świat, a ona jest w innym. I w tym było koturnowe kłamstwo.

Cytuj
?
Na kimś ze Lwowa?
"Hipoteza Racheli"?
:) Nie e.
O Racheli nic nie wiemy, a już na pewno, że miała kiedyś rodziców ze sporym majątkiem w Kieleckiem :D
Bliski krąg krakowskich znajomych?  8) Rywalizacja Stefana z poetą... powinno się rozjaśnić.
Dodam, że ciekawy opis twarzy - chyba się nie spotkałem z metaforą ogrodu...wnętrze, głowa tak - ale twarz?
"Szatynka z czapką akademicką nasadzoną na zwinięte w węzeł włosy, miała twarz smagłą, odległą, ogrodową jakąś; przypomniały mu się alejki parkowe, ławka u dawno nie strzyżonego żywopłotu, kamienne fauny odbijające się w małej sadzawce, zimna woń liści"
Przyznam; otworzyły mi się dwa obrazki - jeden to Barbara, późniejsza żona (nie takie włosy i inne niete). I ten odrzuciłem...pozostał drugi.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Październik 13, 2021, 11:11:32 pm
Komizm-komunizm-kontrapunkt.
Przypomnę, tak nazywała się pierwotnie całość. A tom trzeci "Powrót z wysp".
Czyli skąd?
Warto zerknąć na książkę okiem cenzora.
https://www.aan.gov.pl/lem/#page/29 (https://www.aan.gov.pl/lem/#page/29)
Tymczasem zerkam okiem Orlińskiego...strona 132 - wstęp do części "Życie literackie i wydawnicze":

Siódmego marca 1950 podpisał [Lem - Ol] z wydawnictwem Książka i Wiedza umowę na trylogię, która początkowo miała być zatytułowana "Bieguny". W 1951 zmienił go na "Rzeka ognista", całość zaś w końcu ukazała się w 1955 jako "Czas nieutracony".
Cytuj
Bliski krąg krakowskich znajomych?  8) Rywalizacja Stefana z poetą... powinno się rozjaśnić.
Ależe H - ski?

Ceprop nazwisk mamy wysyp tych znanych:

Z poetów - Stefan poczytuje Halinie - Leśmiana i Czechowicza.

Za to poeta Włodek - klerk heroiczny - pachnie Conradem. Chociaż cytuje Witkacego.

A znajomość z Haliną "kusząca zrazu reminiscencjami z Poego, taka wieczorna i niespodziewana, z lekarstwa na troski sama stawała się cierpieniem."

Bywała postacią z Szulca...

Więc kim była Halina? Tak podobna do Nosilewskiej...
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: liv w Październik 14, 2021, 12:07:31 am
Cytuj
Ależe H - ski?
Tak obstawiam. Dobra, wywalam kawę na ławę...
- rodzice mieli spory majątek w Kieleckiem
70 kilometrów od Kielc leży Ćmielów. A w Ćmielowie (https://polona.pl/item/za-spokoj-duszy-s-p-stanislawa-burtana-wlasciciela-zakladow-przemyslowych-i-fabryki,MTI5MjQ2ODAx/0/#info:metadata)... a potem dwie kamienice w Krakowie.
Halina -  Helena
Książkowa Halina była studentką historii sztuki.
Helena B w tym czasie (48) także studentką w 1949 roku ukończyła  Wydział Rzeźby na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie.
https://artinfo.pl/dzielo/patera-dekoracyjna-lata-50-60-xx-w (https://artinfo.pl/dzielo/patera-dekoracyjna-lata-50-60-xx-w)
Halina odwiedza galerie sztuki nowoczesnej (abstrakcjoniści)  rozmawia ze Stefanem też głównie o sztuce, kupuje rzeźbę (drewnianego świątka).
Helena - rzeźbiarka
Niby "z finansami krucho" a nie dba o pieniądze.
Mieszka u ciotki, ale z opisu tego mieszkania nie wygląda bieda (pełne dostojnych gratów...niejeden z XVIII wieku), impreza ze studentami też na bogato.

Ten trzeci Włodek - poeta. Czemu wrocławski, skoro akcja dzieje się w Krakowie, a on tam na okrągło psuje szyki Stefanowi?
(o geografii rozdziałów chyba zrobię oddzielny wpis)
W realu mamy trójkąt Lem - Roman - Helena. Znakomicie się bawią, a Helena nie jest jeszcze żoną Romana. Tyle wiemy z oficjalnych ws[pomień.
 Relacja Lema z Heleną dość bliska (pobyty w Przegorzałach, pies-prezent etc.)
Zatem Roman pierwotnie smali do niej cholewki, skoro został jej mężem, a czy Lem nie?
Nic nie wiadomo, ale wiadomo, że Roman... Debiutował jako poeta na łamach prasy w 1946
https://pl.wikipedia.org/wiki/Roman_Husarski (https://pl.wikipedia.org/wiki/Roman_Husarski)
Zatem, dlaczego by nie on? ...chłopiec lat może 25 (R. H. rocznik 1925, czyli około-pasuje), bardzo wysoki, przystojny o małej szczupłej głowie i wydatnym jabłku Adama.
 Czuprynę miał piękną, czarną...

https://image.slidesharecdn.com/xixmddkwystawaekosamotniawww-170621122319/95/samotnia-artystw-dawna-pracownia-ceramiczna-h-i-r-husarskich-w-krakowie-kawa-ziemi-i-dom-wystawa-7-638.jpg?cb=1498049185 (https://image.slidesharecdn.com/xixmddkwystawaekosamotniawww-170621122319/95/samotnia-artystw-dawna-pracownia-ceramiczna-h-i-r-husarskich-w-krakowie-kawa-ziemi-i-dom-wystawa-7-638.jpg?cb=1498049185)
Jej opis, ten z ogrodem, też mi jakoś zagrał.
(https://www.malopolska24.pl/wp-content/uploads/2013/11/Helena-i-Roman-Husarscy-z-psem-Tajga.jpg)
Jeśli to oni
Może jeszcze coś...bo nie skończyłem tego wątku, czyli zazdrostki.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Październik 14, 2021, 10:56:26 pm
Cytuj
Ależe H - ski?
Tak obstawiam. Dobra, wywalam kawę na ławę...
Nawet nie zaparzysz?;))
Ale tak - pasuje ta wywalona kawa do tej ławy...

Mogło tak być naprawdę. Mógł też Lem na tej znajomości/ludziach/miejscach osnuć fikcyjne uczucia. Mógł to być mix jego wahań, rozterek, emocji, samotności krakowskiej.
Zwłaszcza, że podobno "Szpital Przemienienia" powstawał w całości w Przegorzałach.
Raczej się nie dowiemy. Chyba, że archiwa zawierają jakieś wskazówki. Listy sprzed Ery Kalki;)
Nawiasem - zdjęcie Husarskich z Krynicy - z Parkową w tle. Tak mi się widzi.

Dziwne jednak, że nikt przez lata nie wspomniał - nawet sam Lem w wywiadach, czy Husarscy - o takim zauroczeniu Heleną.
Zazdrostka...zanim do niej...jeszcze kilka słów o tym rozdziale.

Tak sobie myślę, że przeciwnym biegunem, kontrapunktem dla emocji Stefana jest bal w Domu Medyków.
-----
Akurat taka pętelka - w tym roku ów Dom zmieni swoje przeznaczenie - będzie hotel:
https://lovekrakow.pl/aktualnosci/dom-medykow-zamieni-sie-w-hotel-obok-powstanie-akademik-wizualizacje_39694.html (https://lovekrakow.pl/aktualnosci/dom-medykow-zamieni-sie-w-hotel-obok-powstanie-akademik-wizualizacje_39694.html)
-----
Bal...bardzo przyziemny, merkantylny - można odnieść wrażenie, że główną działalnością przyszłych ginekologów- położników będzie usuwanie ciąż - miejscami polityczny - ktoś jest czerwony z wierzchu by wyjechać za granicę i tam zostać, ktoś gra na dwa polityczne fronty, ktoś jest rozgoryczony swoją sytuacją...generalnie niezbyt miłe i przyjaźnie do pacjenta nastawione środowisko, ale także niezbyt komunistyczne.

Włodek klnie Witkacym...Abakowski zaś znajomo wymyśla nazwiska: Paralizy Konwulsynowicz Koponogow,  Mendysław Elefantiazy, Zmysław Włazycz Paranojkin.
Na końcu sumuje tych, którzy chcą się przebić z "Gdy naród do boju": Chamy plugawe!


W końcu Stefan uwalnia się od tego towarzystwa - przy dźwiękach tytułowego: Gaudemus igitur.
Raczej nie zdalnego;)
https://www.youtube.com/watch?v=6NXmILd9R5I (https://www.youtube.com/watch?v=6NXmILd9R5I)
I oddala w chłonącą wszystko, milczącą, wielką noc.

Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: liv w Październik 14, 2021, 11:39:04 pm
Dodatek nadzwyczajny ...chronologicznie-geograficzny  :)
Tak, dla uporządkowania chaosu.

- rozdział pierwszy "Delegat ministra"
Wieleniecki - Zaczyna się w Warszawie 1945 (około maja-czerwca). Stare miasto, Praga, plac Saski - stamtąd do autokaru i jazda do Wrocławia.
Ta historia z przerwą - w Opolu?
Po namyśle, Opole mi nie leży, choć jest wyraźna sugestia pisarza. Jakby dosztukowana?
Cytuj
ale ten postój był w Opolu? Tam spotkanie z Marcinowem? Tam wizja lokalna w byłym więzieniu gestapo? Tam Dolaniec i Durzyk?
Ano, zwłaszcza, że za chwilę wszyscy oni znajdą się w Krakowie. Wieleniecki nocuje wtedy w Grand Hotelu. Nie namierzyłem takiego w Opolu.
Jest w Częstochowie, Katowicach i Krakowie - ale nie w Opolu.
Zatem obstawiam Kraków jako że innym razem Wieleniecki podobnie, nocuje w Grand Hotelu i jest to niewątpliwie  Kraków (gdy emabluje Rzepickiego).
- Dyżur doktora Trzynieckiego
18 maja 1947 - tu przynajmniej bez niedomowień -   Kraków.
- Spotkania
Najpierw Dolaniec  przybywa pociągiem z Katowic do do... no właśnie - dokąd? (spotyka Durzyka)
Jest róg rynku z ulica Trembeckiego ( taka jest w Puławach, Rzeszowie, Bytowie - odpada) - zatem nazwa fikcyjna. Na rynku...deptak, waluciarze, podcienia..knajpa "Paryska". Tyle.
Może być krakowsko?
"Paryskiej" nie stwierdziłem ale hotel Francuski  (https://haveabite.in/article/brasserie-olympique-krakow-hotel-francuski/)...a w nim knajpa i - blisko Rynku.
W drugiej części Stefan (zatem na pewno Kraków) spotyka Pościka a u niego Aleksandra (jako wiceministra)
1947 lub 48
- Wolność i konieczność
Starcie Wielenieckiego z Rzepickim.
Wieleniecki przybywa z Wrocławia do...do do... nocuje w Grand Hotelu. Zatem obstawiam, że do Krakowa. No bo skoro Rzepicki to trochę Choynowski...
https://www.grand.pl/historia-grand-hotelu/ (https://www.grand.pl/historia-grand-hotelu/)
Rok 1948. 21 września.
- Gaudeamus Igitur
Ale numer - tego rozdziału nie ma w spisie treści. Jakby spis treści był z innego rozdania - wcześniejszego?
Bohater Stefan, zatem niewątpliwie Kraków. Co ciekawe, do tego momentu, a mam wrażenie w całej książce - nazwa Kraków się nie pojawia, choć tam większość akcji.
Takie mylenie tropów?
Skąd wiadomo, że Kraków? Po mrocznych wspomnieniach o których pisała Ola, pojawia się Halina. A potem impreza studentów w Domu Medyków. Wprawdzie Dom Medyków był też w Warszawie, ale szczegółowość opisu nie pozostawia złudzeń - opis bryły i sala marmurowa tylko w tym krakowskim.
Marginesem - właśnie się odmienił (https://www.urbanity.pl/malopolskie/krakow/pierwszy-taki-dom-studencki-w-krakowie-powstanie-w-historycznym-domu-medykow,w20098)
Komers piątego roku medycyny. Balanga na całego...dla najbogatszych...tych najbiedniejszych studentów nie widziało się wcale, składka na komers wynosiła 1500 złotych.
Jeśli Lemowi nie pomyliły się ceny, to koszt x dobre 10 względem zwykłej imprezki np. śledzika.
https://polona.pl/item/afisz-incipit-administracja-domu-medykow-urzadza-18-2-br-o-godz-18-tej-w-sali,MTIyMzQxMDU4/0/#info:metadata (https://polona.pl/item/afisz-incipit-administracja-domu-medykow-urzadza-18-2-br-o-godz-18-tej-w-sali,MTIyMzQxMDU4/0/#info:metadata)
Czyli Grzegórzecka 20. Ostatni wieczór listopada
...Andrzejki? To wtorek...więc może jednak nieco wcześniej?
1948.
- Zazdrostka
Stefan w Krakowie ciąg dalszy. Grudzień 48/styczeń 49.
Wigilia z ojcem, wódka u Pościka.

- Uwaga - podczas pisania wysłano nową odpowiedź, może chcesz przejrzeć swoją wiadomość?
Już nie zmieniam, niech taki leci...odpowiedzi później.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: liv w Październik 15, 2021, 12:31:35 am
Cytuj
Ale tak - pasuje ta wywalona kawa do tej ławy...
Pasuje? To oki, bo czasem mam wrażenie, że odpadam w odmęty skojarzeń nieuprawnionych.
Cytuj
Raczej się nie dowiemy. Chyba, że archiwa zawierają jakieś wskazówki. Listy sprzed Ery Kalki;)
Raczej nie, choć trochę liczę na Gajewską, bo wspominała w wywiadach, że będzie sporo nowego o kobietach Lema....Lem jako kobieciarz?
Cytuj
Dziwne jednak, że nikt przez lata nie wspomniał - nawet sam Lem w wywiadach, czy Husarscy - o takim zauroczeniu Heleną.
Poboczni mogli nie widzieć. A ona, jeśli nawet...do deklaracji jednoznacznych wszaknie doszło.
Poza tym jakiś pisarz wspominał, że oni - pisarze - realizują w literaturze marzenia na które nie zdobyli się w realu. Więc mogła to być miłość skryta? W oparach kumpelstwa?
Cytuj
Na końcu sumuje tych, którzy chcą się przebić z "Gdy naród do boju": Chamy plugawe!
Taa... smutny obraz. Co dodać...może jeszcze pana z pistoletem, znajomego Haliny. Totalny dół "bohatera". Przyszedł na oczy wajdowy Maciek Chełmicki.
I też potraktowany "małosocreaslistycznie".
Zaczynam dochodzić do wniosku, że blokada autora (już to ktoś formułował) na tę książkę nie z powodów politycznych. Za dużo znajomych, za słabo zakamuflowanych i coś czuję, że ci studenci podobnież - mieli odpowiedniki w realu.
Cytuj
Akurat taka pętelka - w tym roku ów Dom zmieni swoje przeznaczenie - będzie hotel:
Hihi...taka pętelka do pętelki to co? Dwie pętelki? Precel?
Cytuj
W końcu Stefan uwalnia się od tego towarzystwa - przy dźwiękach tytułowego: Gaudemus igitur.
Fajny tekst, dopiero teraz przyswoiłem polski, załączam do kompletu
https://www.tekstowo.pl/piosenka,studencka,gaudeamus_igitur.html (https://www.tekstowo.pl/piosenka,studencka,gaudeamus_igitur.html)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Październik 15, 2021, 05:29:23 pm
Zacznę od miejscówek:
Cytuj
Ano, zwłaszcza, że za chwilę wszyscy oni znajdą się w Krakowie.
Ci akurat we Wrocławiu - z Warszawy jadą (via Opole) do Wrocławia.
Cytuj
Bohater Stefan, zatem niewątpliwie Kraków. Co ciekawe, do tego momentu, a mam wrażenie w całej książce - nazwa Kraków się nie pojawia, choć tam większość akcji.
Takie mylenie tropów?
No właśnie...Kraków się nie pojawia - ale gra pierwsze skrzypce...niewątpliwie.
Tylko ostatni rozdział skręca w pierwszy: Warszawa.
Stawiałabym, że prócz epizodu Wielenieckiego z Wrocławiem/Opolem: akcja toczy się w  Krakowie i Warszawie.
Jeszcze pętelka do Nieczaw...ale to końcowy marginesik i tzw. Wielka Pętla: nieczawski pogrzeb zaczyna trylogię i ją kończy.
Cytuj
Raczej się nie dowiemy. Chyba, że archiwa zawierają jakieś wskazówki. Listy sprzed Ery Kalki;)
Raczej nie, choć trochę liczę na Gajewską, bo wspominała w wywiadach, że będzie sporo nowego o kobietach Lema....Lem jako kobieciarz?
To prawda...takie zapowiedzi były...sprawdzimy czy coś z tego wyszło:)
Cytuj
Poza tym jakiś pisarz wspominał, że oni - pisarze - realizują w literaturze marzenia na które nie zdobyli się w realu. Więc mogła to być miłość skryta? W oparach kumpelstwa?
Chyba na marzenia się zdobyli? Tylko nie na realizację?
Mogła. Pewnie. Wtedy i Gajewska do niczego nie mogła dotrzeć...
Cytuj
Taa... smutny obraz. Co dodać...może jeszcze pana z pistoletem, znajomego Haliny. Totalny dół "bohatera". Przyszedł na oczy wajdowy Maciek Chełmicki.
Też miałam takie skojarzenie.
Cytuj
Zaczynam dochodzić do wniosku, że blokada autora (już to ktoś formułował) na tę książkę nie z powodów politycznych. Za dużo znajomych, za słabo zakamuflowanych i coś czuję, że ci studenci podobnież - mieli odpowiedniki w realu.
Trudno powiedzieć - ale chyba nie.

Trylogia została przekazana z wydawnictwa "Książka i Wiedza" do "Czytelnika".
W liście do wydawnictwa "Czytelnik" z 10 stycznia 1954 Lem napisał, iż książka zalega u nich już rok i jest to wina wydawnictwa gdyż: "została zakwalifikowana i podpisana do druku oraz przeszła kontrolę prasy, o czym wymownie świadczą pieczątki na egzemplarzu roboczym."

Redakcję książki przeprowadził Ścibor-Rylski - Lem ją odrzucił (to rok 1953).

Wilczkowa (reprezentująca Czytelnika) powiedziała Lemowi: że książka zawiera szereg drażliwych, trudnych problemów, o czym wiem sam jeszcze od rok 1947, tj. od chwili, kiedy zacząłem tę powieść pisać. - tak napisał Lem w liście do Kuryluka - prezesa CUW w liście z dnia 31 stycznia 1954.

6 lutego 1954 Lem napisał do Heleny Wilczkowej, że zgadza się z ich [Czytelnika - Ol] oświadczeniem z 31 stycznia i nie ma żadnych pretensji. Dogadali się.

Więc raczej szło o ruszone problemy - Lem nie godził się na poprawki Rylskiego, a dla Wilczkowej i one były niewystarczające...aż zaskoczyło i wydrukowali.



Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: liv w Październik 16, 2021, 12:00:45 pm
Cytuj
    Ano, zwłaszcza, że za chwilę wszyscy oni znajdą się w Krakowie.

Ci akurat we Wrocławiu - z Warszawy jadą (via Opole) do Wrocławia.
Kogo masz na myśli?
 Bo ja Pościka, Marcinowa i Dolańca. Dwaj pierwsi mają relację (lub mają mieć) ze Stefanem - a ten w Krakowie. Więc i oni też.
Dolaniec ( w wejściu drugim) wraca pociągiem z tych Katowic i snuje się po Rynku...okolica pasuje mi na krakowską, choć faktycznie "twardych" brak. Zasadniczo Dolaniec funkcjonuje w Krakowie (w Opolu był , ale "przed "wyzwoleniem" Wrocławia.  Potem ten Kraków (czyli jednak się pojawia w tekście)...Kupionym od ręki autem wrócił do Krakowa, trapiony poważną obawa o los towarów magazynowanych w Opolu... pojechał do Warszawy... rozgniewał się i wrócił do Krakowa.. - to jego pierwsze wejście w tym tomie, że niby w Opolu. Tam też mieszka Durzyk (przy Rynku). Dobra - stawiam znak zapytania.
Cytuj
Stawiałabym, że prócz epizodu Wielenieckiego z Wrocławiem/Opolem: akcja toczy się w  Krakowie i Warszawie.
A co w Warszawie...poza początkiem? Rozmowa Wielenieckiego z Rzepickim?
Tu faktycznie brak konkretnego zaczepu - skąd on go ściąga do Wrocławia? Jedynak opis sytuacji nie pasował mi do wciąż bardzo zniszczonej Warszawy. Stąd obstawiłem Kraków...dodatkowo po linii wzorca Choynowskiego.
Cytuj
Mogła. Pewnie. Wtedy i Gajewska do niczego nie mogła dotrzeć...
Chyba że metodą koniektury? Może jednak ..jacyś.. znajomi coś pamiętali?
Nic, poczekamy.
Cytuj
    Zaczynam dochodzić do wniosku, że blokada autora (już to ktoś formułował) na tę książkę nie z powodów politycznych. Za dużo znajomych, za słabo zakamuflowanych i coś czuję, że ci studenci podobnież - mieli odpowiedniki w realu.

Trudno powiedzieć - ale chyba nie.
Niedagawor  :)
Tak, cenzura wtedy odegrała rolę kluczową.
Miałem na myśli czas późniejszy, gdy już spokojnie całość mogła się ukazać...ale to już sam Lem zablokował (że niby taka niewarta...), Poza tomem pierwszym, szpitalnym.
Cytuj
Redakcję książki przeprowadził Ścibor-Rylski - Lem ją odrzucił (to rok 1953).
Ależ kumple  :D
Scibora ściął Lem, Lema ściął Hen... a balonik .. niebieski wciąż?
Ścibor to jeszcze nieeksploatowane złoże - a był wtedy, w latach 50-tych, blisko całego tego towarzystwa około-Husarskiego. Tylko czy zostawił coś w zapiskach?
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Październik 16, 2021, 01:42:38 pm
Cytuj
    Ano, zwłaszcza, że za chwilę wszyscy oni znajdą się w Krakowie.

Ci akurat we Wrocławiu - z Warszawy jadą (via Opole) do Wrocławia.
Kogo masz na myśli?
 Bo ja Pościka, Marcinowa i Dolańca. Dwaj pierwsi mają relację (lub mają mieć) ze Stefanem - a ten w Krakowie. Więc i oni też.
Dolaniec ( w wejściu drugim) wraca pociągiem z tych Katowic i snuje się po Rynku...okolica pasuje mi na krakowską, choć faktycznie "twardych" brak. Zasadniczo Dolaniec funkcjonuje w Krakowie (w Opolu był , ale "przed "wyzwoleniem" Wrocławia.  Potem ten Kraków (czyli jednak się pojawia w tekście)...Kupionym od ręki autem wrócił do Krakowa, trapiony poważną obawa o los towarów magazynowanych w Opolu... pojechał do Warszawy... rozgniewał się i wrócił do Krakowa.. - to jego pierwsze wejście w tym tomie, że niby w Opolu. Tam też mieszka Durzyk (przy Rynku). Dobra - stawiam znak zapytania.
Taaa...namieszałam tą liczbą mnogą 8)
Wieleniecki jedzie do Wrocka, a pozostali - raczej ten nienazwany Kraków. Dolaniec z tego Opola - też Kraków.

Jeśli Stefan w Krakowie - to i Pościk i Durzyk, bo później Stefan spotyka Durzyka przez pacjenta i bywaja razem...
Cytuj
A co w Warszawie...poza początkiem? Rozmowa Wielenieckiego z Rzepickim?
Tu faktycznie brak konkretnego zaczepu - skąd on go ściąga do Wrocławia? Jedynak opis sytuacji nie pasował mi do wciąż bardzo zniszczonej Warszawy. Stąd obstawiłem Kraków...dodatkowo po linii wzorca Choynowskiego.
Rzepicki raczej w Krakowie i stamtąd ściągany do Wrocławia.

Warszawa - na końcu...Stefan tam jedzie...Pajączkowski, Nosilewska...to zamyka ten tom czyli Mała Pętla Warszawska, a całą trylogię Wielka Pętla Nieczawska?;)
Cytuj
Miałem na myśli czas późniejszy, gdy już spokojnie całość mogła się ukazać...ale to już sam Lem zablokował (że niby taka niewarta...), Poza tomem pierwszym, szpitalnym.
Aaa...że później...nie wiem...chyba Lem nie był zadowolony z całości, ale pewnie - względów osobistych nie można z całą pewnością wykluczyć.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: liv w Październik 16, 2021, 08:17:13 pm
Cytuj
Warszawa - na końcu...Stefan tam jedzie...Pajączkowski, Nosilewska...to zamyka ten tom czyli Mała Pętla Warszawska, a całą trylogię Wielka Pętla Nieczawska?
Aaa, to-tak-toto-tak... co mi przypomina, że nie pamietam całości. Czyli etapem..
"Zazdrostka" to rozdział kończący i otwierający. Kończy rok 48 smutną wilią u ojca Stefana i jeszcze smutniejszym piciem u Pościka.
To wy też oprócz ojca nikogo nie macie?
Kończą się względnie spokojne czasy tużpowojenne. Zaczyna się stalinowski zacisk. Już nie tylko tropi się "wrogów", ale też neutralnych i swoich. Znakiem tego był ten bierutowski przewrót w PPR. Nawet Pościk chce opuścić szeregi bezpieczeństwa, ale nie dają. W głowie to już się dzieje...wizyta Stefana...a ja myślałem , żeście do mnie za sprawą przyszli... - no, za protekcją, względem Bezpieczeństwa.
Początek nowego, przełomowego w szerszej skali roku 49 - Sylwester. To koniec relacji z Haliną.
Jednak tam, do niej, pójdzie. Chociaż niezaproszony. Znaczy to już 2 stycznia.
Sylwester został ominięty.
 Stefan się waha, ale idzie choć ..bucików nawet nie wyczyścił.
Zanim pójdzie, czyta taką książkę
https://en.wikipedia.org/wiki/Tempo_and_Mode_in_Evolution (https://en.wikipedia.org/wiki/Tempo_and_Mode_in_Evolution)
...i co chwila łapał się na tym, że nic nie rozumie... bo trudna, czy że po angielsku?
Imprezka u Haliny...to może w następnym?
Doświadczony obozami Stefan, kontra rozpieszczona studenteria, kilka lat młodsza, beztroska.. starcie. Czy to obraz relacji z kilka lat młodszym środowiskiem Husarskich?
Szok beztroski po lwowskich przeżyciach, ukrywanych. Tu też - Stefan nie wyjawia młodzieży swych obozowych doświadczań.
I tytulowa zazdrostka - gra słów.
(https://www.zakostyl.pl/galerie/k/komplet-do-kuchni-zaslony-zazd_8741_k.jpg)
Zasłoniła zbyt mało...Halina to kupa atomów, ten hołodryga (https://sjp.pwn.pl/doroszewski/holodryga;5433535.html), który ją całował - też..jak mogą atomy tak boleć?
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Październik 16, 2021, 09:47:16 pm
Chciałam tylko jeszcze jedno doprecyzować - ścięcie:
Cytuj
Redakcję książki przeprowadził Ścibor-Rylski - Lem ją odrzucił (to rok 1953).
Ależ kumple  :D
Scibora ściął Lem, Lema ściął Hen... a balonik .. niebieski wciąż?
Ścibor to jeszcze nieeksploatowane złoże - a był wtedy, w latach 50-tych, blisko całego tego towarzystwa około-Husarskiego. Tylko czy zostawił coś w zapiskach?
Otóż - jak Lem go nazywa w listach (ten z 26 sierpnia 1957 - miodzio): Ściborio nie ściął Lema zaplecowo. Tylko na własne i osobiste życzenie...Lema:))

"Wobec braku jakiejkolwiek inicjatywy ze strony wydawnictwa, zaproponowałem, by redaktorem książki został - eksperymentalnie - A. Ścibor-Rylski. Redakcja zgodziła się na to. Ścibor- Rylski opracował redakcję książki i przedłożył mi ją w lutym 1953 roku.(...) W grudniu 1953 roku zwróciłem się do red.Wilczkowej z listownym oświadczeniem, że zapoznawszy się z redakcją Ścibora-Rylskiego, nie godzę się na jej zaakceptowanie."

z listu do K. Kuryluka z dnia 31 stycznia 1954

Zazdrostkę na chwilę jeszcze zostawiam.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: .chmura w Październik 18, 2021, 06:49:36 pm
Czekam na ciąg dalszy. .chmura czyta z uszami czerwonymi od emocji, należą się Wam habilitacje i profesury, wiem, co mówię.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Październik 19, 2021, 05:36:01 pm
Czekam na ciąg dalszy. .chmura czyta z uszami czerwonymi od emocji, należą się Wam habilitacje i profesury, wiem, co mówię.
Oczywiście na Międzygalaktycznym Uniwersytecie Latającym im. Tichego?;)
W imieniu...dziękuję :-[ , ale jak mawiał Graucho Marx o brodzie: to zarost/komplement posunięty do absurdu;)

To jedziem z tym "Czasem"...
Do dat jeszcze wrócę, ale najpierw nawrotka do "Gaudeamus...", bo co przeglądam ten rozdział, to zatrzymuje mnie akapit o...modzie...Lem zauważał naszyjniki u kobiet?;)

W wielobarwnym bukiecie toalet, przetykanych męską czernią, widniały suknie skrojone według najnowszych modeli paryskich, z geometrycznymi dekoltami, w których chwiały się tak modne ostatnio kościane i złote medaliony na czarnych aksamitkach.
Sor - musiałam:))

Czyli "Zazdrostka" - jasne:
Cytuj
I tytulowa zazdrostka - gra słów.
gra...ale ta materialna zazdrostka u Haliny zasłaniała omalże całe okno:
Próbował wyjrzeć na dwór, lecz było do trzech czwartych wysokości zasłonięte firaneczką."

Toż to zazdrość, a nie zazdrostka;)
Cytuj
"Zazdrostka" to rozdział kończący i otwierający. Kończy rok 48 smutną wilią u ojca Stefana i jeszcze smutniejszym piciem u Pościka.
Tak. A ojciec Pościka dyplomowany z elektrowni małachowickiej - o niej słynny rozdział - "Stary cmentarz" - o kotle. Później.

Po powtórce tego rozdziału stwierdziłam, że Stefan pije jak nigdy...czy on pił w "Szpitalu..."?
Bo tu ciągle a to trzy wódeczki, a to flaszka likieru pita łapczywie, a to zażądał wódeczki do kapusty, a to Pościk mu polewa...to tak na marginesie...

Cytuj
Zanim pójdzie, czyta taką książkę
https://en.wikipedia.org/wiki/Tempo_and_Mode_in_Evolution
...i co chwila łapał się na tym, że nic nie rozumie... bo trudna, czy że po angielsku?
Chyba, że po angielsku: uparcie czytał angielski tekst...
Cytuj
Imprezka u Haliny...to może w następnym?
Doświadczony obozami Stefan, kontra rozpieszczona studenteria, kilka lat młodsza, beztroska.. starcie. Czy to obraz relacji z kilka lat młodszym środowiskiem Husarskich?
Szok beztroski po lwowskich przeżyciach, ukrywanych. Tu też - Stefan nie wyjawia młodzieży swych obozowych doświadczań.
W sumie trafnie już tę imprezkę podsumowałeś.
Oni z lekkością bytu, a on ze swoimi ciężkimi myślami.
Chociaż? Paradoksalnie Stefan zgadza się z tym "brunetem w rogowych okularach". Jego wystąpienie nie jest prokomunistyczne - jest refleksją nad ludzką naturą.

Zresztą ciekawy kawałek jak na książkę, która miała opiewać jedynie słuszny system...
"Brunet" zarzuca komunistom, że chcą by robotnicy/chłopi byli wdzięczni im za to, że dali im pracę/ziemię:

Abstrahując już od tego, jak niesmaczne jest wypominanie dobrodziejstw - ależ pozwól, mówię tak umyślnie! - odparował ironiczny grymas Włodka - oczekują mało że wdzięczności, ale po prostu jakiegoś orgiastycznego tańca uszczęśliwionych. Uśmiechnięci murarze! Zachłystujący się socjalizmem konduktorzy! Pienia radosne pod słomianymi strzechami! Toż to zdechnąć można, toż to czysty gombrowizm...pupa i tyle!


Stefan wcale tego nie neguje - tylko sprowadza na inny poziom. Na poziom swoich przeżyć i cierpień.

W naturze ludzkiej nie leży w ogóle zdolność rozkoszowania się stanami aktualnymi, stany te wywołują przesyt lub nowy głód...No, bo czy ktokolwiek z panów jest uszczęśliwiony tylko dlatego, że Niemcy nie przerobili go na pachnidła toaletowe? A która z pań osiągnęła summę istnienia jedynie wskutek przeoczenia, dzięki któremu włosami jej nie wypchano materaców, a w delikatną skórę ud nie oprawiono książek?

Ze skojarzeń - o Włodku: On już tak zgenialniał, że tylko milczy.
Prawie Golem?;)
Cytuj
Zasłoniła zbyt mało...Halina to kupa atomów, ten hołodryga, który ją całował - też..jak mogą atomy tak boleć?
To atomistyczne podejście jest chyba najlepszym podsumowaniem związku z Haliną. I w ogóle - emocji u człeków.

Nawiasem - idąc tropem Lem (Stefan) - Helena (Halina) - Roman (Włodek) - mamy załamkę...Halina nie wybiera żadnego z nich. Ten, z którym całuje się na tapczanie, ten typ w butach narciarskich to ktoś trzeci (czy tam czwarty;):
(tylko dlaczego nigdy go u niej nie widziałem?- najsmaczniejsze kąski nie są dla gości)
Cytuj
Kończą się względnie spokojne czasy tużpowojenne. Zaczyna się stalinowski zacisk. Już nie tylko tropi się "wrogów", ale też neutralnych i swoich. Znakiem tego był ten bierutowski przewrót w PPR. Nawet Pościk chce opuścić szeregi bezpieczeństwa, ale nie dają. W głowie to już się dzieje...wizyta Stefana...a ja myślałem , żeście do mnie za sprawą przyszli... - no, za protekcją, względem Bezpieczeństwa.
Początek nowego, przełomowego w szerszej skali roku 49 - Sylwester. To koniec relacji z Haliną.
Tak. Czas nieutracony. A jednak...Lem chyba zgubił rok albo ja coś przeoczyłam.
Wystawię nos do kolejnego rozdziału: "Stary znajomy".
Jak zauważyłeś "Zazdrostka" kończy się 2/3 stycznia 1949. W "Starym znajomym" mamy czasopunkty - sądzę, że dotyczące roku 1949:
- " z końcem marca wachlarz tematów..."
- "w jednym z ostatnich dni kwietnia poszedł do Pościka"
- "był słoneczny majowy dzień"
Po tym majowym dniu Stefan zostaje zgarnięty z ulicy przez bezpiekę. Zamykają go z Wielenieckim ( o tym po tym;)  i ten mówi, że "jest w śledztwie" za sprawę z teczką Rzepickiego:
- "To było dość dawno, przeszło rok temu". - mówi Stefanowi.
U Rzepickiego był 21 IX 1948...więc żeby przeszło rok temu...to musiałby być maj ale 1950 roku...
Na początku rozdziału mamy tekst "w ciągu zimy" czyli kontynuacja 1949 roku - a później ten marzec powyższy- aż do maja...gdzieś ten rok wyparował...

Czas...rozbawił też tekst:  "...został tylko stary żal do Haliny, lecz żył z nim tak długo, że było to uczucie oswojone"
Stary? Długo? Przecież znajomość z Haliną mogła trwać rok z haczykiem - koniec 1947 i 1948 - 2 I 1949 - finał.
Ot, czasowzględności.

O zazdrości - tyle...chociaż? Spotkanie z prostytutką i jej melanż senny z Haliną i obozem - koszmarne przebudzenie...zobaczysz, jaką będziesz miał frajdę ...takiego Lema mało znamy.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: liv w Październik 19, 2021, 09:11:15 pm
Cytuj
Czekam na ciąg dalszy.
I mam miło, dziękujemy za dobre słowo. To prrr... i wiooo...
Czyli ja od końca (olinego)
Cytuj
Czas...rozbawił też tekst:  "...został tylko stary żal do Haliny, lecz żył z nim tak długo, że było to uczucie oswojone"
Przyjrzałem epizody tej znajomości pod kątem jej „natury” i chciałbym usprawiedliwić Halinę.  :)
Może coś przegapiłem, wtedy popraw, ale Halina nigdy nie dała do zrozumienia, że jest miedzy nimi coś więcej niż przyjemność ze spotkań i rozmów. Ba, on też nie zdołał zadeklarować miłości, choć owszem, przymierzał się - „Stosunek ich od samego niemal początku... nabrał charakteru milczącego.”... No, gapcio wprost nieśmiały.
Zatem owo uczucie to raczej tylko gra jego wyobraźni, jakże łatwo ulegającej nadinterpretacji sytuacji, zdarzeń - zwłaszcza  w takich okolicznościach...chciejstwa.
„W myślach posuwał się coraz dalej...nawet wyznaczył sobie miejsce, gdzie ją obejmie i pocałuje – koło trzeciej ławki w parku, ale i to spaliło na panewce”
Fakty mówią co innego – jak choćby niezapraszanie, więc trudno mieć żal do dziewczyny o zerwanie czegoś, co nie zaistniało.
Rzeczona impreza to przekłucie balonu z tymi jego, Stefana, romantycznymi wyobrażeniami.
Tym niemniej przy niej - imprezie, nie Halinie -  chciałem jeszcze na chwilę stanąć.

Zakładając, że jest to środowisko Hussarkich, mamy ciekawą sondę o czym owa bohema krakowska dyskutuje u schyłku lat 40-stych. Czym żyje?
Warto dodać - są młodsi o rok, dwa, trzy od Stanisławo-Stefana, ale ten rok/dwa – kluczowe w biografiach. Czy weszło się w dorosłość przed wrześniem 39, czy po?
Plus element żydowski, który się z nagła pojawia.
Towarzystwo wygląda na nietknięte wojną, dość zamożne raczej a przynajmniej niebiedne, sporadycznie (ten jeden znajomek na balu) konspirujące, ale bez przesady. Jakby ta okupacja niemiecka nie stanowiła dla  nich większego problemu, co Stefana chyba dość szokuje...ale to na końcu.
Zatem typowa jak dla mnie prywatka posylwestrowa, około 10 osób w pokoju.
Rozmawiają – wiadomo, jak to bohema  – o sztuce. Ktoś trzyma w ręku tomik (?), na podłodze album z reprodukcjami...zdaje się ”Kuszenie Chrystusa”, ale czyje? Włodek cytuje ewangelię, drugi gość komentuje...  w jego ujęciu Chrystus jest ateistą... to widać od razu...konstrukcja i ogólne rozwiązanie.”
Potem nabijka z pozy Włodka..pisze dziejawę w dziesięciu odmroczniach”. To żart nawiązujący do tego
https://www.biblionetka.pl/book.aspx?id=96242  (https://www.biblionetka.pl/book.aspx?id=96242)
- Erudycyjne i nieerudycyjne żarciki – „zdegenerowany centaur” etc.
- Keks od ciotki.
Marginesem ciotki – niezła z niej Dulska – ma zasady ściśle przestrzegane – goście muszą zawsze  opuszczać lokal przed dziesiąta, ale pokoik Haliny ma oddzielne wejście przez ganek i zewnętrzne schody, z których zresztą skorzystał „ten trzeci” i..?
       Stefan jest z zupełnie innej bajki, chce uciec, odwraca się ku rzeczonej zazdrostce, plecami do towarzystwa. Gmera przy niej, mimowolnie robiąc szparkę, przez którą później, już z drugiej strony szyby widzi... więc sam przygotował sobie "ten los".
Wraca do ludzi, ale dyskusja już schodzi na politykę i minione czasy. Ola przedstawiła ten epizod.
Dokończę -  Stefan cedzi cytowane słowa o zagładzie włosy, torebki z ludzkiej skóry - mrozi atmosferę i wtedy jeden z gości „niech Żydzi się martwią” .
Tak jakby oni – Polacy (?) czuli się bezpiecznie podczas okupacji.
 I wtedy Stefan złośliwie – "widzę, że poprzestał pan na tym co do wierzenia podawała „Krakauer Zeitung”. Gdyby pan pofatygował się przejrzeć „Plan walki biologicznej z narodem polskim”, opracowany przez Staatliches Raasenamt, może znalazłby pan powody do radości."
Lem musiał czytać takie opracowanie – strona 109 (książki, pdf 151)
https://pbc.gda.pl/Content/79550/1948.pdf (https://pbc.gda.pl/Content/79550/1948.pdf)
Atmosfera siada, zatem Halina rozładowuje... widzieliście tego Picassa?
Stefan wychodzi pod pretekstem... potem ten samobójczy dla złudzeń powrót pod zazdrostkę od zewnątrz.
Cytuj
gra...ale ta materialna zazdrostka u Haliny zasłaniała omalże całe okno:
Próbował wyjrzeć na dwór, lecz było do trzech czwartych wysokości zasłonięte firaneczką."
Fakt, są i takie duże. I musiała też być nieażurowa.
Pozostając w krawieckich
Cytuj
W wielobarwnym bukiecie toalet, przetykanych męską czernią, widniały suknie skrojone według najnowszych modeli paryskich, z geometrycznymi dekoltami, w których chwiały się tak modne ostatnio kościane i złote medaliony na czarnych aksamitkach.
Sor - musiałam:))
A mogłabyś zwizualizować? Bo jakoś wyobraźnia nie działa.

Cytuj
Po powtórce tego rozdziału stwierdziłam, że Stefan pije jak nigdy...czy on pił w "Szpitalu..."?
Raczej nie...co to wojna robi z człowieka..lub zawód położnika?

Cytuj
-Tak. Czas nieutracony. A jednak...Lem chyba zgubił rok albo ja coś przeoczyłam.
Noo! Faktycznie, tak to wygląda. Jakby zerknął na inną datę...tę z dyżuru Trzynieckiego?
18 maja 1947
Cytuj
O zazdrości - tyle...chociaż? Spotkanie z prostytutką i jej melanż senny z Haliną i obozem - koszmarne przebudzenie...zobaczysz, jaką będziesz miał frajdę ...takiego Lema mało znamy.
Celna uwaga. Dużo jest w tej nierównej księdze takich niespodzianek. I, w sumie, mogłaby na tych bolących atomach się skończyć.
Kolejne rozdziały to już mocny przechył w socrealizm, choć z domieszkami dziegciu które chętnie wyciągnę...później.
Czyli co – hop?
„Stary znajomy”
Życie „zamiast”?
Na przykład rodzina mecenasostwa Muchałów. A tam córki Muchałówny na wydaniu, brudny braciszek „owoc późnej namiętności małżeńskiej” i  eleganckie...Durzyki.
 Jejku, ta Ulka Durzyk nawet Stefana zauroczyła ”swą łagodną białą urodą” . Zadurzył się?  ;)
I w tych błahych okolicznościach przyrody następuje przypadek...przepraszam PRZYPADEK, który wywróci ustabilizowanie i w sumie nudne życie Stefana....tu na razie kropczę.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Październik 19, 2021, 11:34:31 pm
Teraz tylko do tego:
Pozostając w krawieckich
Cytuj
W wielobarwnym bukiecie toalet, przetykanych męską czernią, widniały suknie skrojone według najnowszych modeli paryskich, z geometrycznymi dekoltami, w których chwiały się tak modne ostatnio kościane i złote medaliony na czarnych aksamitkach.
Sor - musiałam:))
A mogłabyś zwizualizować? Bo jakoś wyobraźnia nie działa.
No jak to livka? Nie wiesz jak wygląda medalik na aksamitce?;)
Tak:
(https://i.imgur.com/tfaYjDs.jpg)
A te "kościane" imitowały kość słoniową czyli były mlecznobiałe.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: Q w Październik 19, 2021, 11:54:59 pm
Oczywiście na Międzygalaktycznym Uniwersytecie Latającym im. Tichego?;)
W imieniu...dziękuję :-[ , ale jak mawiał Graucho Marx o brodzie: to zarost/komplement posunięty do absurdu;)

Skromność skromnością, żarty żartami, ale w istocie dajecie czadu - w b. pozytywnym sensie. Nie tylko chmura czyta z wypiekami... ;)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: liv w Październik 20, 2021, 09:52:23 pm
Cytuj
No jak to livka? Nie wiesz jak wygląda medalik na aksamitce?
Ojtam, ojtam olka, wiesz przecież, że wiem. Tak tylko się droczę  :)
A te geometryczne dekolty? Rombik, trójkącik, półkolisty, każdy?
Taki? tylko kolorystycznie nie pasuje do czarnej aksamitki  :-\
(https://image.ceneostatic.pl/data/products/52325275/i-mohito-olowkowa-sukienka-z-geometrycznym-dekoltem-rozowy-damski.jpg)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Październik 21, 2021, 12:44:32 am
A te geometryczne dekolty? Rombik, trójkącik, półkolisty, każdy?
Taki? tylko kolorystycznie nie pasuje do czarnej aksamitki  :-\
Żeby tam...kolor.
Dekolt chyba taki, ale cała ta sukienka chyba za nowoczesna.
Jakoś mam wyobrażenie o sukienkach z lat 40/50 inne - góra dopasowana, a dół rozkloszowany...coś w ten deseń:
https://zszywka.pl/u/Hrabinia1960/lata-50-te-2089569.html (https://zszywka.pl/u/Hrabinia1960/lata-50-te-2089569.html)

Ale...co tam aksamitki w geometrii dekoltów - z tego samego balu - tak, to też Lem: "...ładna dziewczyna w sukni upiętej tak, że długi jej ogon kunsztownie owijał kibić, przechodząc w pasek, w którym drżały sztuczne rubiny."

Przechodząc z mody do usprawiedliwień:
Przyjrzałem epizody tej znajomości pod kątem jej „natury” i chciałbym usprawiedliwić Halinę.  :)
Skoro Ty Halinę - to ja Stefana - nieco usprawiedliwię:)
Jak napisałeś: Stefan odstaje od jej towarzystwa - jest starszy, doświadczony przez los - ma już konkretną pracę, ona studiuje i? studiuje. 
Lekko traktowała np. finanse - pieniądze, kiedy tylko przyszły z domu, w parę dni gdzieś się podziewały.
Inne przeżycia, oczekiwania, priorytety.
Nie znamy tej historii z jej punktu widzenia. Czy Stefan nadinterpretuje? Wg mnie nie. 
Skoro spędzała z nim tyle czasu - sam na sam -  całymi wieczorami włóczyła się z nim po kawiarniach, teatrach i kinach, nocnych lokalach...akurat październik minął i jakoś pasował jej "kącik zakochanych", listopad...gdzie  było to całe jej towarzystwo? Takie błyskotliwe?
To nie tylko gra wyobraźni a realne, częste spotkania.
Może by się udało gdyby Stefan był bardziej zdecydowany, gdyby nie udawał, był sobą?
Czy ta impreza była specjalnie dla Stefana? By przekłuć? Nie sądzę. Tak wyszło. Wszak nie afiszowała się na niej z narciarzem...

Może znudziło jej się czekanie na właściwą ławkę?
Tylko czy on chciał żeby ta ławka się znalazła? Wg mnie nie chciał. Tylko o tym nie wiedział;))
Zdawał sobie sprawę z różnic. Te wszystkie jego wahania...jakkolwiek śmiesznawe i nawet irytujące  - dla mnie wyjaśnia kilka zdań:

I oto olśniło go rozwiązanie: Halina podobna była do Nosilewskiej. Podobna całą sobą. Milczącym uśmiechem, spojrzeniem, spokojem, którego nie dawała przełamać. Nie, którego przełamać nie śmiał.

To był - wg mnie -  powód jego chcę-nie-chcę, wyolbrzymionego uczucia oraz bolących atomów. Nosilewska.

Czy w ostatnim rozdziale wspomni Halinę? Sprawdzimy, ale stawiam z mej niepamięci, że nie:)

W sumie to jak teraz to czytam powtórnie - muszę skorygować czas ich znajomości -  to jednak kilka miesięcy...może wrzesień - na pewno październik i listopad oraz kończący wszystko grudzień.
Zdaje się, że to jednak nie trwało od 1947. To raczej rok 1948/1949...więc ten tekst o "starym żalu" tym bardziej brzmi dziwnie.

Tak, zgoda i co do oceny towarzystwa i co do dulszczyzny ciotki.
Cytuj
Potem nabijka z pozy Włodka..pisze dziejawę w dziesięciu odmroczniach”. To żart nawiązujący do tego
O, miałam to sprawdzić - zapomniałam. Czyli to taka dziejawa - thx;)
Cytuj
Życie „zamiast”?
Na przykład rodzina mecenasostwa Muchałów. A tam córki Muchałówny na wydaniu, brudny braciszek „owoc późnej namiętności małżeńskiej” i  eleganckie...Durzyki.
 Jejku, ta Ulka Durzyk nawet Stefana zauroczyła ”swą łagodną białą urodą” . Zadurzył się? 
Kolejny rozdział...muszę powiedzieć, że zdziwiła mnie ta towarzyskość Stefana...u byłej pacjentki? Hm...w dodatku Durzykowie...cóż - może i "oboje bardzo urodziwi", ale...dopóki zbyt wiele nie mówili;)
Noo...sprawa eksportowego tapczanu (...) oczywiście, orzechowego (...) urastającego do wymiarów niemal mistycznych - przepełniła czarę pełną jedwabi, wełny i orzechowych mebli...pożegnał się z towarzystwem...
Takie z deszczu młodzieżowego, pod rynnę kosztowców.
Cytuj
I w tych błahych okolicznościach przyrody następuje przypadek...przepraszam PRZYPADEK, który wywróci ustabilizowanie i w sumie nudne życie Stefana....tu na razie kropczę.
Tak, mamy wiosnę - a Stefan? Był wolny. Od Haliny.
Dosyć szybko - jakieś 3 miesiące...
Ten przypadek - w postaci niewinnego biletu na konkurs zespołów tanecznych...taki Żart, ale to innym razem:)

Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: liv w Październik 21, 2021, 09:01:26 pm
Cytuj
Żeby tam...kolor.
Dekolt chyba taki, ale cała ta sukienka chyba za nowoczesna.
Nieno Olka, przecież żartowałam...wiadomo, że nie ten deseń, nie ta epoka... ale modelka wcale udana, no nie?   ;)
Cytuj
Jakoś mam wyobrażenie o sukienkach z lat 40/50 inne - góra dopasowana, a dół rozkloszowany...coś w ten deseń:
Tu jakieś wyobrażenie
https://vintagegirl1983.blogspot.com/2017/03/moda-lata-40-10-klasycznych-fasonow.html (https://vintagegirl1983.blogspot.com/2017/03/moda-lata-40-10-klasycznych-fasonow.html)
Jednak dominują trójkąciki z tych...geometrycznych
Cytuj
...ładna dziewczyna w sukni upiętej tak, że długi jej ogon kunsztownie owijał kibić, przechodząc w pasek, w którym drżały sztuczne rubiny."
Czyżby miał  na myśli baskinkę?  :)
Cytuj
Nie znamy tej historii z jej punktu widzenia. Czy Stefan nadinterpretuje? Wg mnie nie. 
Jasne dużo domysłów, nie upieram się przy swoim. Dwugłos to dobra opcja...
Cytuj
Skoro spędzała z nim tyle czasu - sam na sam -  całymi wieczorami włóczyła się z nim po kawiarniach, teatrach i kinach, nocnych lokalach...
Bo ja wiem, czy dużo czasu? Całymi wieczorami...ale tych wieczorów mogło być kilka w miesiącu, cztery powiedzmy? Z innych fragmentów książki wynika, że Stefan przesiadywał w robocie...na dyżurach. Zatem spokojne mógł być bohaterem jednego z jej "żyć". Dla niego jedynym, a dla niej?
Niekoniecznie. Połączyła je... a raczej to on połączył i wyszła...kiszka.
Właściwie to go nawet nie zaprosiła...tylko wspomniała, że będzie wtedy w domu. On to czemuś odebrał jako zaproszenie. Przecież ten trzeci ... musiała się z nim umówić wcześniej, skoro nie był z gości, hmm... :-\
Zatem zakładała, że gości spławi...zgodnie z wolą ciotki - przed 10-tą. A może jego, Stefana, nagłe wyjście skłoniło ją do "wersji awaryjnej"?
Grałaby na wielu bębenkach?
Cytuj
Tylko czy on chciał żeby ta ławka się znalazła? Wg mnie nie chciał. Tylko o tym nie wiedział;))
Może tak być.
Cytuj
- dla mnie wyjaśnia kilka zdań:

I oto olśniło go rozwiązanie: Halina podobna była do Nosilewskiej. Podobna całą sobą. Milczącym uśmiechem, spojrzeniem, spokojem, którego nie dawała przełamać. Nie, którego przełamać nie śmiał.
Ale, że co - widział w niej Nosilewską?
 Aż takie wdrukowanie pierwszej miłości, czy w szpitalu była miłość?
Marginesem...Bereś sugerował oziębłość Nosilewskiej (frygida), czemu Lem gorąco zaprzeczał i obaj wtedy wzięli "rozwód" choć kością główną socrealizm

Taa... dalej robi się socrealistycznie, choć finalnie à rebours.
W klasyce - zdrowy klasowo funkcjonariusz "bezpieczeństwa"po kolektywnej akcji demaskuje udającego zwolennika nowej władzy sabotażystę, najczęściej przedwojennego burżuja przeszkadzającego w budowaniu etc. Tutaj... obojętny ideowo (jeszcze) inteligent, w dodatku mający ziemiański korzeń i trzymając się języka epoki -  typowy "mętniak", z pomocą przypadku (jakbyście świadomie to zrobili, orderu bylibyście warci) i  robotnika demaskuje burżuja, szkodnika i wrażego agenta obcych ideowo sił, perfekcyjnie zainstalowanego we władzach aparatu bezpieczeństwa.
Margines kolejny - jak wam brzmi rym Jakło - Światło?  8)  Akurat urzędował w Krakowie niemal do końca 49

Ale to później - na razie pewnego pięknego majowego dnia 1949, po kolacjii..wyszedł przejść się trochę...kilka kroków za żelazną brama kliniki podeszło do niego dwóch ludzi w cywilu...wzięli go między siebie i poprowadzili za róg. Tam stało auto. Stefan nie pytał nawet, za co go biorą, czego od niego chcą...
Kurczaki spowalniam, bo jakoś mam chwilową niechęć do wchodzenia w czysty soc w stylu - jeden dzień ciężkiej pracy sekretarza KW, a potem pięć krwawych kawałków o położnictwie w klimatach filmów "gore".
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Październik 22, 2021, 02:41:51 pm
Cytuj
Żeby tam...kolor.
Dekolt chyba taki, ale cała ta sukienka chyba za nowoczesna.
Nieno Olka, przecież żartowałam...wiadomo, że nie ten deseń, nie ta epoka... ale modelka wcale udana, no nie?   ;)
Jakem Olek - nie w moim typie;)
Cytuj
...ładna dziewczyna w sukni upiętej tak, że długi jej ogon kunsztownie owijał kibić, przechodząc w pasek, w którym drżały sztuczne rubiny."
Czyżby miał  na myśli baskinkę?  :)
Widzę, że jednak temat mody nam nie idzie. Tak, jak szedł Lemowi:))
Cytuj
Grałaby na wielu bębenkach?
Tak, tak myślę. Włodka też podpuszczała.
Ale, że co - widział w niej Nosilewską?
 Aż takie wdrukowanie pierwszej miłości, czy w szpitalu była miłość?
Marginesem...Bereś sugerował oziębłość Nosilewskiej (frygida), czemu Lem gorąco zaprzeczał i obaj wtedy wzięli "rozwód" choć kością główną socrealizm
Myślę, że tak. Że Nosilewska tak mu się wdrukowała.
Czy w szpitalu była..musimy później sprawdzić...bo pamiętam, że coś było...ale co?
Cytuj
Margines kolejny - jak wam brzmi rym Jakło - Światło?  8)  Akurat urzędował w Krakowie niemal do końca 49
Dobrze - znaczy źle - ale pasownie - zwłaszcza, że Pościk w "Wyspie z porcelany" stwierdza:
Na Zachód będzia wiał. Takich tylko tam czekają. Książkę mu napiszą, teatr zrobią: obudziło się komuniście serce!
Lem by przepowiedział:)) Bo napisał to przed 1953 rokiem, w którym to roku Światło się zmył z pokładu...

Cytuj
Ale to później - na razie pewnego pięknego majowego dnia 1949, po kolacjii..wyszedł przejść się trochę...kilka kroków za żelazną brama kliniki podeszło do niego dwóch ludzi w cywilu...wzięli go między siebie i poprowadzili za róg. Tam stało auto. Stefan nie pytał nawet, za co go biorą, czego od niego chcą...
Kurczaki spowalniam, bo jakoś mam chwilową niechęć do wchodzenia w czysty soc w stylu - jeden dzień ciężkiej pracy sekretarza KW, a potem pięć krwawych kawałków o położnictwie w klimatach filmów "gore".
:)))))
Dokładnie tak - dwa kolejne rozdziały są jak wyjęte z innej książki...to może dajmy im jeszcze poleżeć...a tymczasem do "Starego znajomego".

Zaiste - piękny wiosenny dzień, który u Stefana przywołuje wspomnienia pączków i listeczków...z Oświęcimia...wyrosłych "na ziemi, nawiezionej popiołem spalonych."

Stefan dostał zaproszenie, którego nie mógł nie przyjąć - więc wsiadł do tego auta...przyczyną dla której się tam znalazł był wspomniany wyżej bilet i koncert.
Przypadek sprawił, że siadł przy niewłaściwej osobie...Żachliński/Jaklo...ten rozpoznał Stefana i zaczął mu się grunt pod nogami palić - w sumie dziwne, że do rozpoznania go - jako partnera ciągle działającego Dolańca - potrzebny był Stefan...nikt go wcześniej nie znał?

Mniejsza - Stefan trafia do celi/pokoju z Wielenieckim - aresztowanym za teczkę Rzepickiego...tutaj rozmowa. Właściwie ustawka...
Stefan z pozycji opornego na uroki komunizmu - np. mówi z przekąsem: Do wyzwolenia...tak. Do dzisiaj. Albo: To jest ten ustrój sprawiedliwości społecznej co?
I taki kwiatek: To znaczy, że właśnie wpadłem pod parowóz rewolucji? No, niezłych ma ona maszynistów...

Za to Wieleniecki jak owca na rzeź...pod lokomotywę dziejów nikt nie wpadnie, jeśli się peron zabezpieczy....wow!:)
Niestety Lem ujął inteligencji Wielenieckiemu (nie pierwszy raz w tym tomie) by ustami Stefana krytykować system.
Wieleniecki to ten jeden inteligent, który dał się systemowi porwać, ale? system się go pozbywa...

Nawiasem - Pościk dostał główną rolę siły sprawczej, fatum - to przez niego Stefan i Wieleniecki trafiają do aresztu: jednemu daje one way ticket, a drugi wpada, bo Pościk aresztuje szpiega, któremu pomógł (ale to kogo? Rzepickiego chyba nie?)...wszystko niechcący:))

Ale...mamy Marcionwa...któren ma długi u panów...najpierw jednak musi odegrać swoją rolę - czyli jak to trafnie ująłeś: jeden dzień ciężkiej pracy sekretarza KW, jeden dzień Marcinowa na starym cmentarzu...z kotłem w tle:)
Lekko nie ma! Jest bałagan...trzeba nabrać powietrza i rzucić się w tę robotę...
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: liv w Październik 22, 2021, 09:40:37 pm
Cytuj
- dwa kolejne rozdziały są jak wyjęte z innej książki...to może dajmy im jeszcze poleżeć...
Ty też niechętnie? To mamy problem. Na szczęście jest tam kilka nieoczywistych "myków", których się uczepiwszy...pociągnąwszy...jakoś.
Na razie tylko do tego;
Cytuj
Lem by przepowiedział:)) Bo napisał to przed 1953 rokiem, w którym to roku Światło się zmył z pokładu...
Józef Światło; J.atło; Jakło. Nazwisko raczej sztucznie utworzone i pomyślałem - byłoby zabawnie.
Z cyklu - co przewidział Lem - ucieczkę Światły.  :D
Taka nieoczywista prognoza, hacząca o wróżbiarstwo? W takiej kategorii patron jeszcze nie występował.
Ale mam pewne wątpliwości co do datacji trylogii. Niby wszystko się zgadza. W literaturze przedmiotu pada data zakończenia 1950. Na końcu części III jest data Kraków-1950. Skończone.
Tylko wtedy to nie poszło do druku.
Poszło 5 lat później w 1955 i z tego roku mamy linkowaną już tutaj recenzję cenzora. Jednak - czy poszła ta sama wersja?
 Czy możne w ciągu pięciu lat Lem dokonał poprawek, dopisków, wstawek?
Trzeba by porównać maszynopisy 1950 i 1955.
Mam wrażenie takich dopisków, uwzględniających klimat "odwilży". Nie będę teraz tego rozwijał. O chaosie w składaniu do druku świadczy też fakt rozjazdu spisu treści (jakby starszego) i treści samej, w której dokonano rozbicia jednego rozdziału na dwa, a nie zmieniono  tego w spisie. :-\
Cytuj
I taki kwiatek: To znaczy, że właśnie wpadłem pod parowóz rewolucji? No, niezłych ma ona maszynistów...

Za to Wieleniecki jak owca na rzeź...pod lokomotywę dziejów nikt nie wpadnie, jeśli się peron zabezpieczy....wow!:)
A to ewidentne nawiązanie do klasyki socu - przekomarzanko z Broniewskim (przegapiłem. także dzięki za cytacik).
Zerknąłem w datę ujawnienia światu tego wiekopomnego - 1949. Czyli Lem był na bieżąco  :)
Z tym
https://onebid.pl/pl/ksiazki-i-starodruki-strofy-o-stalinie-wiersze-poetow-polskich-warszawa-1949-czytelnik-8-s-48-4-tabl-1/815877 (https://onebid.pl/pl/ksiazki-i-starodruki-strofy-o-stalinie-wiersze-poetow-polskich-warszawa-1949-czytelnik-8-s-48-4-tabl-1/815877)
a tam ten parowóz i maszynista  ;D
"Re­wo­lu­cja - pa­ro­wóz dzie­jów"...
Chwa­ła jej ma­szy­ni­stom!
Cóż, że wro­gie wia­try po­wie­ją?
Chwa­ła pło­ną­cym iskrom!

https://pl.wikipedia.org/wiki/S%C5%82owo_o_Stalinie (https://pl.wikipedia.org/wiki/S%C5%82owo_o_Stalinie)

Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: Q w Październik 22, 2021, 10:06:05 pm
I taki kwiatek: To znaczy, że właśnie wpadłem pod parowóz rewolucji? No, niezłych ma ona maszynistów...

Za to Wieleniecki jak owca na rzeź...pod lokomotywę dziejów nikt nie wpadnie, jeśli się peron zabezpieczy....wow!:)
A to ewidentne nawiązanie do klasyki socu - przekomarzanko z Broniewskim (przegapiłem. także dzięki za cytacik).
Zerknąłem w datę ujawnienia światu tego wiekopomnego - 1949. Czyli Lem był na bieżąco  :)
Z tym
https://onebid.pl/pl/ksiazki-i-starodruki-strofy-o-stalinie-wiersze-poetow-polskich-warszawa-1949-czytelnik-8-s-48-4-tabl-1/815877 (https://onebid.pl/pl/ksiazki-i-starodruki-strofy-o-stalinie-wiersze-poetow-polskich-warszawa-1949-czytelnik-8-s-48-4-tabl-1/815877)
a tam ten parowóz i maszynista  ;D
"Re­wo­lu­cja - pa­ro­wóz dzie­jów"...
Chwa­ła jej ma­szy­ni­stom!
Cóż, że wro­gie wia­try po­wie­ją?
Chwa­ła pło­ną­cym iskrom!

https://pl.wikipedia.org/wiki/S%C5%82owo_o_Stalinie (https://pl.wikipedia.org/wiki/S%C5%82owo_o_Stalinie)

Drobna wcinka: obaj panowie literaci nawiązują tam do klasyki socu nawet bardziej klasycznej, czyli marksowego "Rewolucje są lokomotywami historii." ("Die Revolutionen sind die Lokomotiven der Geschichte.") rodem z pracy pt. "Walki klasowe we Francji 1848–50":
https://www.marxists.org/polski/marks-engels/1850/wkwf/03.htm
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Październik 22, 2021, 10:20:42 pm
Cytuj
- dwa kolejne rozdziały są jak wyjęte z innej książki...to może dajmy im jeszcze poleżeć...
Ty też niechętnie? To mamy problem. Na szczęście jest tam kilka nieoczywistych "myków", których się uczepiwszy...pociągnąwszy...jakoś.
Spoko...na razie tylko tyle, że językowo ten rozdział - miejscami - jest kompletnie odległy od lemowego (zwłaszcza w części kotłowej - chociaż! przez chwilę miałam wrażenie, że Lem opisuje rakietę...słyszało się huczenie wielkiego ciągu...;)), za to tak: jest parę myków...jest cmentarz...ale o tym później.
Chciałam tylko do tego:
Cytuj
Ale mam pewne wątpliwości co do datacji trylogii. Niby wszystko się zgadza. W literaturze przedmiotu pada data zakończenia 1950. Na końcu części III jest data Kraków-1950. Skończone.
Tylko wtedy to nie poszło do druku.
Poszło 5 lat później w 1955 i z tego roku mamy linkowaną już tutaj recenzję cenzora. Jednak - czy poszła ta sama wersja?
 Czy możne w ciągu pięciu lat Lem dokonał poprawek, dopisków, wstawek?
Trzeba by porównać maszynopisy 1950 i 1955.
Tak, masz rację - Lem poprawiał, zmieniał, dopisywał, wyrzucał...chociażby ten właśnie rozdział "Stary cmentarz" poszedł do druku w "Twórczości" - w 1950 roku. We wrześniu. Pod tytułem "Kocioł" - jako fragment powieści.
Klik po zdjęciach:
https://archiwum.allegro.pl/oferta/tworczosc-literaci-1950-lem-milosz-stalin-i7358319379.html (https://archiwum.allegro.pl/oferta/tworczosc-literaci-1950-lem-milosz-stalin-i7358319379.html)
O tym było też tutaj:
https://forum.lem.pl/index.php?topic=1587.msg72005#msg72005 (https://forum.lem.pl/index.php?topic=1587.msg72005#msg72005)
Zdaje się, że w "Twórczości" tekst był bardziej utaplany w soc-sosie. Nie mam go. Może lemolog mógłby podesłać? :-\

To jeden punkcik.

Drugi to również opowiadanie, które poszło do druku w "Życiu Literackim" nr 55 (1 lutego 1953 roku) - również jako fragment powieści i nosiło tytuł "Siostra Barbara".
Stefan miał pójść w męże z siostrzyczką z oddziału...cały ten rozdział wypadł...na rzecz Nosilewskiej (tako rzecze prof. Jarzębski w posłowiu wyborczym...), a może Haliny i Nosilewskiej? :-\
To opowiadanie jest w wydaniu wyborczym w tomie 20.
Tam też "Operacja Reinhardt" i  "Dyżur doktora Trzynieckiego".

Stąd tak i sprawa Światło-wywodu mogła zostać skorygowana...hę - nawiasem...niezły światłowód... Światło został do bezpieczeństwa skierowany przez gen. Świetlika...

Cytuj
O chaosie w składaniu do druku świadczy też fakt rozjazdu spisu treści (jakby starszego) i treści samej, w której dokonano rozbicia jednego rozdziału na dwa, a nie zmieniono  tego w spisie.
Hę?
Chyba już coś pisałeś, ale nie mogę trafić. :-\
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: Lieber Augustin w Październik 22, 2021, 10:59:37 pm
Z tym
https://onebid.pl/pl/ksiazki-i-starodruki-strofy-o-stalinie-wiersze-poetow-polskich-warszawa-1949-czytelnik-8-s-48-4-tabl-1/815877 (https://onebid.pl/pl/ksiazki-i-starodruki-strofy-o-stalinie-wiersze-poetow-polskich-warszawa-1949-czytelnik-8-s-48-4-tabl-1/815877)
Excusez-moi za trzy grosze :)

Fragment utworu Krzysztofa Gruszczyńskiego:
"To Stalin lasy w pochód śle,
rzekom w pustynie płynąć każe,
Stalin - towarzysz, Stalin - wódz,
Stalin - inżynier naszych marzeń".


Cała nieśmiertelna oda tutaj (https://forum.gazeta.pl/forum/w,10102,168035246,168035246,Szturmowka.html).
A to przypadkiem nie ukryta kpina? :-\
Coś w ten deseń:

...Гром гремит, земля трясётся
По веленью твоему,
Даже курица несётся
По веленью твоему.

Grzmoty grzmią, ziemia się trzęsie
Na twój rozkaz,
Nawet kura jajka niesie
Na twój rozkaz.

https://youtu.be/mvxKeJgREXU (https://youtu.be/mvxKeJgREXU)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: liv w Październik 23, 2021, 12:55:51 am
Cytuj
obaj panowie literaci nawiązują tam do klasyki socu nawet bardziej klasycznej, czyli marksowego "Rewolucje są lokomotywami historii.
Zgadza się, to dość eksploatowana przez soc metafora.
Cytuj
A to przypadkiem nie ukryta kpina?
Obawiam się, że nie - dziś tak odbierana, ale wtedy - urzędowy patos posunięty do absurdu. :-\
Cytuj
jest kompletnie odległy od lemowego (zwłaszcza w części kotłowej - chociaż! przez chwilę miałam wrażenie, że Lem opisuje rakietę...słyszało się huczenie wielkiego ciągu..
A mi ten bardziej, niż położniczy.
Fachowość, kompetencja w zakresie kotłownictwa (płaskie dennice, walczaki, wyłączniki mocy, łożyskowanie turbin...) i elektryfikacji.
Zresztą problem poruszony przy okazji elektrowni w zmyślonych Małachowicach, wciąż aktualny (https://businessinsider.com.pl/firmy/powialo-groza-na-rynku-energii-ratuja-nas-wiatraki/z5qrgnr)
Cytuj
Tak, masz rację - Lem poprawiał, zmieniał, dopisywał, wyrzucał...chociażby ten właśnie rozdział "Stary cmentarz" poszedł do druku w "Twórczości" - w 1950 roku.
Rzeczywiście, teraz patrzę - mówił to wprost Beresiowi - Proszę pomyśleć, że od 1950 do 1954 roku ja to wciąż przerabiałem i przepracowywałem i wciąż było niedobrze”.
I na tym chyba, profetyzm w wiadomym lux-temacie jednak poległ.
Cytuj
Zdaje się, że w "Twórczości" tekst był bardziej utaplany w soc-sosie. Nie mam go. Może lemolog mógłby podesłać?
Może być, porównałem tę stronę ze zdjęcia z książką - spore różnice, ale na poziomie epitetów, zwłaszcza przy opisach postaci ( w książce wyleciał "człowieczek", "rumiany blondyn" etc).; inna konstrukcja zdań, dialogów.
Cytuj
- również jako fragment powieści i nosiło tytuł "Siostra Barbara".
Mam gdzieś tę siostrę - będzie na deser, co?  :)
Cytuj
...niezły światłowód... Światło został do bezpieczeństwa skierowany przez gen. Świetlika...
;D
A ich wszystkich...słoneczko ludz/kości - Stalin. Bo jak głosił tekst popularnej piosenki mej młodości;
Jak mawiał wódz Słoneczko Stalin         
Obniżając stawki płacy                           
Nie znajdziesz na Syberii malin               
Tylko obozy pracy   
     
Cytuj
Hę?
Chyba już coś pisałeś, ale nie mogę trafić.     
W tekście jest rozdział "Gaudeamus igitur".
A znajdź w spisie tej treści?
(https://i.imgur.com/1XoUUNb.jpg)
     
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Październik 24, 2021, 08:03:31 pm
Cytuj
jest kompletnie odległy od lemowego (zwłaszcza w części kotłowej - chociaż! przez chwilę miałam wrażenie, że Lem opisuje rakietę...słyszało się huczenie wielkiego ciągu..
A mi ten bardziej, niż położniczy.
Fachowość, kompetencja w zakresie kotłownictwa (płaskie dennice, walczaki, wyłączniki mocy, łożyskowanie turbin...) i elektryfikacji.
Zresztą problem poruszony przy okazji elektrowni w zmyślonych Małachowicach, wciąż aktualny (https://businessinsider.com.pl/firmy/powialo-groza-na-rynku-energii-ratuja-nas-wiatraki/z5qrgnr)
Aaa...nie mówiłam, który mi bardziej.
Każdy z nich jakby pisany do różnych książek - dla różnych czytelników. Szydełkowanie. Ten z kotłem treściwszy, bo opisuje dwa konkretne problemy.
Ten szpitalny bardziej rozwlekły, bo dotyczy rozgrywek międzyludzkich, walki o posady - ale bliższy Lemowi -  tak pamiętam - jeszcze nie powtarzałam.
Cytuj
Może być, porównałem tę stronę ze zdjęcia z książką - spore różnice, ale na poziomie epitetów, zwłaszcza przy opisach postaci ( w książce wyleciał "człowieczek", "rumiany blondyn" etc).; inna konstrukcja zdań, dialogów.
Jeep skonkretyzował się w willysa:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Willys_MB (https://pl.wikipedia.org/wiki/Willys_MB)
Cwikier w binokle, godziny zatrzymania kotła wydłużone z 12-16 do 18 i tak - opis postaci.
Zabrakło zmiękczającego wstęp akapitu o myślach Marcinowa.
Cytuj
A ich wszystkich...słoneczko ludz/kości - Stalin.
:)))
Jakiś świetlisty szlak nam wyszedł;)
Cytuj
W tekście jest rozdział "Gaudeamus igitur".
A znajdź w spisie tej treści?
To już chyba przerabialiśmy - raczej błąd przy wydaniu, niż zamierzone ukrycie rozdziału.
U mnie (wyd. 1965) jest ok - wszystkie rozdziały podane.

Dobra - co z tym kotłem? Jest w Małachowicach czyli województwo łódzkie...co tam robi Marcinów? Skoro jest z KW? Przyjechał z krakowskiego?
W każdem pierwsze co mu się rzuca w oczy w jednym z najważniejszych ogniw socjalistycznej gospodarki (to moje!): skrzywił się na widok panującego tu bałaganu.
Po wstępnym rozpoznaniu sytuacji - od miejscowego mistrza kotłowego i inżyniera Astrachowicza (per kocioł ad astra ?;)) dowiaduje się, że to nie był sabotaż:
- Nie, skąd. Tak, po prostu, ze starości. Zmęczenie materiału...

Dyrektor potwierdza: Dennice już od lat powinny być wymienione. Trzeba by stanąć na parę miesięcy, ale teraz to niemożliwe.

Czyli inne kotły też do bani. Okazuje się, że w dodatku transformator jest niemiecki. AEG, z dwudziestego piątego roku.Pracuje bez przerwy od dwudziestu paru lat, pan rozumie?(...)A izolacja? Wszystko skruszałe!

Dostajemy opis trudności sprzętowych, wykupywania części przez USA (po złości na ZSRR), braku dostaw z ZSRR, konfliktu wykonania narzuconego planu z bezpieczeństwem...ale radzą sobie - wyłączać kotły parami - naprawiać, a reszta pełna moc i na przód!:))

A propos bezpieczeństwa - jeden tekst Marcionwa jest  kłujący...zapewnia robotników, że nic im nie grozi ze strony bezpieki (boją się odpowiedzialności za straty)...zły dyrektor ich postraszył, że jak rzucą robotę, to bezpieka weźmie ich w obroty...

Sprawa zostaje załatwiona pomyślnie, ale jest jedno niedomówienie - Marcinów jakoś przekonał robotników do pracy - pyta go o to Astrachowicz, ale ten milczy i nic...nic...
Coś mi się zdaje, że w wersji z 1950 roku tak nie milczał - i tamto przemówienie Marcinowa wytykano Lemowi.

Tyle o kotle...realia późnych lat 40...te nawet lepiej przedstawione w drugiej części pracowitego dnia sekretarza KW:))

Miastoprojekt i bubel projektowy...ale to może później...
-----------

Dzięki uprzejmości lemologa zajrzałam do kotła z 1950 roku - rzeczywiście Lem uwarzył tam potworną potrawę.
W tej publikacji popsuty kocioł to sabotaż, oprócz "foksów" mamy jednego "leśnego", a Marcinów jest sekretarzem pełną gębą - pełną socjalistycznych frazesów.
Zwłaszcza w przemowie do robotników...swoją odezwę czytał chyba z podręcznika dla młodego sekretarza KW...

Jeśli ktoś swoją wiedzę o "Czasie nieutraconym" opierał i opiera tylko na tym opublikowanym fragmencie to musi mieć o całości jak najgorsze zdanie.
Po pięciu latach zmagań - do druku poszła jednak...a właśnie - jaka wersja poszła do druku w pierwszym wydaniu? Sabotaż czy naturalne zużycie materiałów?
Bo jeśli ta, którą ja znam z 1965 roku, to nie rozumiem dlaczego cenzura nie puściła wersji z "Twórczości", a puściła tę ewidentnie jadącą po brakach systemu...

Taże...liv zajrzyj też do tego gara;)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: liv w Październik 25, 2021, 12:55:53 am
Cytuj
Taże...liv zajrzyj też do tego gara;)
Zajrzałem. Klasyczny produkcyjniak typowy dla epoki. Jest sabotaż, źli sabotażyści - odprysk sił reakcji i volksdojczów, starty robociarz - obecnie działacz partyjny, ale jak trzeba zakasuje rękawy i pierwszy w...ogień. Jest świadoma klasa robotnicza, jest walka, jest cel wyższy, jest mowa agitacyjna... no, traktory zdobędą wiosnę!
Według Stalina po rewolucji walka klas bynajmniej nie ustaje, ale nasila się. Znaczy to, że posiadacze środków produkcji i beneficjenci dawnego porządku kontynuują walkę, ale innymi metodami, np. używając sabotażu. Stalinowska teoria nasilającej się walki klas była teoretycznym usprawiedliwieniem terroru wymierzonego często w członków partii komunistycznej.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Walka_klas (https://pl.wikipedia.org/wiki/Walka_klas)
Ciekawe, czy to wersja pierwotna, czy "udoskonalona" o te soce, by szybko poszła do druku w 1950?
W każdym razie wyjaśnia się kilka zagwozdek przy czytaniu książkowej.
- dlaczego Marcinowowi towarzyszy oficer bezpieki?
- dlaczego robotnicy chcą odchodzić z pracy (myślałem, że może nie chcą bardziej pracować) - groźba wybuchu?
- tym samym tropem, skąd straszenie aż bezpieką?
Druga istotna zmiana obok tego zużycie materiału/sabotaż,  to czas.
Marcinow zostaje tam na noc, a zatem nie może jak w książce, rozwiązać drugiej sprawy Miastoprojektu. Czy może o tym drugim zadaniu działacza - budowniczo-osiedlowym, też była wersja rozbudowana?
Byłaby kolejna odnoga, a biorąc pod uwagę siostrę Barbarę robi się całkiem modernistycznie  :)
Cytuj
U mnie (wyd. 1965) jest ok - wszystkie rozdziały podane.
Moje wydanie 1957 (wydanie drugie)
Cytuj
Skoro jest z KW? Przyjechał z krakowskiego?
Nie wiem skąd wyjechał, ale wrócił do Krakowa  :D
Cytuj
Jest w Małachowicach czyli województwo łódzkie...
To oczywiste zmyślenie. Owszem jest taka wioska w łódzkiem, ale żeby zaopatrywała w prąd województwo śląskie? Pozostałe nazwy zmyślone. Natomiast szczegółowość opisu sugeruje, że temat był Lemowi znany, może nawet oglądany.
No, dość że inspirujący pierwowzór obstawiam tu...Kazimierz
https://www.mim.krakow.pl/elektrownia-krakowska/strona/1 (https://www.mim.krakow.pl/elektrownia-krakowska/strona/1)
Elektrownia produkowała i odsprzedawała nie tylko energię elektryczną, ale także parę technologiczną. W latach 1950. elektrownia produkowała 45% energii elektrycznej zużywanej w Krakowie (90 tys. MWh).
https://pl.wikipedia.org/wiki/Elektrownia_krakowska (https://pl.wikipedia.org/wiki/Elektrownia_krakowska)
i nawet obok biegną tory  :)
Cytuj
Sprawa zostaje załatwiona pomyślnie, ale jest jedno niedomówienie - Marcinów jakoś przekonał robotników do pracy - pyta go o to Astrachowicz, ale ten milczy i nic...nic...
I się wyjaśniło  ;D
Swoją drogą -  ile się zdezaktualizowało przez te 5 lat, że skalpel niezbędny... atakujemy na wszystkich frontach Indonezji, Chin, Grecji.. zaiste szerokie horyzonty miał Marcinów  :)
Sam bym poszedł na odsiecz, gdyby nie...  8)
Ale tak - w 55 już wiadomo było, że plan 6-letni leży i kwiczy i ten atak wygląda raczej śmiesznie.
Cóż jeszcze... właściwie to już najważniejsze napisałaś... wraz z singlowym kotłem ciekawe doświadczenie porównawcze.
Przechodząc do drugiej części dnia...książkowej, bo opowiadaniowo M. został w Małachowicach.
Książkowo wrócił i jest akcja numer 2 - to osiedle mieszkaniowe i dylematy przy budowie tegoż.
Tu przynajmniej konkret, bo wiadomo, że chodzi o budowę Nowej Huty (choć nazwa ta nie pada) i Miastoprojekt - ten miasto-projekt
https://www.miastoprojekt.krakow.pl/ (https://www.miastoprojekt.krakow.pl/)


Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Październik 25, 2021, 02:47:59 pm
Cytuj
Taże...liv zajrzyj też do tego gara;)
Zajrzałem. Klasyczny produkcyjniak typowy dla epoki.
Wzorcowy.
Chociaż...jeśli mam być szczera - przejrzałam go pobieżnie, nie czytałam dokładnie. Poprawię się.
Cytuj
Ciekawe, czy to wersja pierwotna, czy "udoskonalona" o te soce, by szybko poszła do druku w 1950?
Z czytanego - tych kolejnych tomów miało nie być...a powstały, bo mus...skoro tak, to stawiam, że to pierwotna wersja dla tego tomu. Zmodyfikowana to ta, która poszła do druku w 1955.
Cytuj
- dlaczego robotnicy chcą odchodzić z pracy (myślałem, że może nie chcą bardziej pracować) - groźba wybuchu?
Co znaczy "bardziej pracować"?
Wg mnie akurat wersja z wystraszonymi robotnikami jest wiarygodna w każdej wersji.
Sabotaż - wiadomo. Wersja z popsutym i wiedzą, że pozostałe są w równie fatalnym stanie i grożą wybuchem oraz ostrzeżenia dyrektora, że jak nie będą pracować i wypełniać planów to ostatecznie bezpieka się za nich weźmie jako właśnie: sabotażystów - wg mnie wiarygodne.
Cytuj
Byłaby kolejna odnoga, a biorąc pod uwagę siostrę Barbarę robi się całkiem modernistycznie   :)
Tak, widać jak to bardzo jest wymyślane na kolanie - zasadnicze modyfikacje fabuły, poszczególnych postaci.
Cytuj
Moje wydanie 1957 (wydanie drugie)
Pewnie lemolog wie co poszło do druku w pierwszym wydaniu.
Ale stawiam, że do wydawcy poszła wersja, którą my znamy.
Cytuj
To oczywiste zmyślenie. Owszem jest taka wioska w łódzkiem, ale żeby zaopatrywała w prąd województwo śląskie?
W 1947 roku nastąpiło połączenie Łodzi ze Śląskiem pierwszą polską linią napowietrzna o napięciu 220 kV (Łagisza - Janów), która w pierwszym okresie pracowała na napięciu 110 kV. W oparciu o węzeł 220/110 kV w Janowie powstała koncepcja budowy łódzkiego pierścienia 110 kV dla zasilania Łodzi, Pabianic, Zgierza i tzw. sieci okręgowej 30 kV.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Elektrownia_przy_ul._Targowej_w_%C5%81odzi (https://pl.wikipedia.org/wiki/Elektrownia_przy_ul._Targowej_w_%C5%81odzi)

Lem też podaje napięcie 110kV...
Cytuj
i nawet obok biegną tory   :)
Tory to chyba wymóg by budować taki obiekt - jak inaczej dostarczać węgiel?

Trudno powiedzieć czy Lem napisał o konkretnej elektrowni - czy o generalnym stanie i problemach ówczesnej energetyki;)
Ale nadał kierunek: Łódź.

Cytuj
Książkowo wrócił i jest akcja numer 2 - to osiedle mieszkaniowe i dylematy przy budowie tegoż.
Tu przynajmniej konkret, bo wiadomo, że chodzi o budowę Nowej Huty (choć nazwa ta nie pada) i Miastoprojekt - ten miasto-projekt
Tak, tutaj wydaje się wszystko pasować.

Marcinów jak najsprawiedliwszy wśród sprawiedliwych....dzielnica i miasto nie są własnością partii; to wspólne gospodarstwo i sami musicie decydować.
Jednak jedzie z nimi - w teren...o tem terenie może później...
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: liv w Październik 25, 2021, 07:24:13 pm
Cytuj
- przejrzałam go pobieżnie, nie czytałam dokładnie. Poprawię się.
A ja przeczytałem z przyjemnością (taka niegroźna perwersja :) )
Cytuj
..skoro tak, to stawiam, że to pierwotna wersja dla tego tomu. Zmodyfikowana to ta, która poszła do druku w 1955.
Też tak bym założył.
Wygląda, że Lem napisał kilka oddzielnych tekstów, a potem jakoś je kleił. Na taki jeden, potem rozbity na dwa wygląda mi wątek "Trzyniecki w szpitalu". Kocioł, po usunięciu Marciniowa i wstawieniu dowolnego nazwiska, dalej może spokojnie funkcjonować. Podobnie ta przypowieść o osiedlu mieszkaniowym, którą  pewnikiem wkrótce "obrobimy".
Cytuj
Co znaczy "bardziej pracować"?
W wariancie bez dywersji miałem na myśli pracę, czyli remont kotłów,  w nadgodzinach - bez dodatkowej zapłaty, co jakiś szef sugerował.
Cytuj
W 1947 roku nastąpiło połączenie Łodzi ze Śląskiem pierwszą polską linią napowietrzna o napięciu 220 kV
Jasne, ta elektrownia w Łodzi tez pasowna.
Wybierając krakowską sugerowałem się czasem. Nie da się dojechać do Łodzi - rozwiązać problem i wrócić jeszcze za dnia do Krakowa, by rozwiązać kolejny połączony z inspekcją w terenie. Tu wariant dobrego szefa, co dba o kierowcę... jest drugi wóz? Bo szofer obiadu nie jadł. Jest - Skoda.
Poza tym to wtorek, godzina około 16.  :D
Oczywiście w wariancie opowiadania, gdzie M. tam zostaje - wszystko się zgadza. "Poprawiając" Kocioł i doklejając Marcinowowi drugie zadanie w Krakowie chyba logiki czasowej nie przemyślał. Zresztą, zapewne nie miał na myśli żadnej konkretnej elektrowni. Jak napisałaś - bardziej inspiracja, choć wygląda, że znał tematykę/mechanikę dość dokładnie.
Cytuj
Tory to chyba wymóg by budować taki obiekt - jak inaczej dostarczać węgiel?
Zgadza się. Po prostu zerknąłem w mapkę tej krakowskiej i znalazłem obok tory  :) Inna sprawa, że w opowiadaniu i powieści są one nieużywane (rudawy/rudy nalot rdzy).
Poza tym opis ewidentnie wskazuje na wieś.
Cytuj
Ale nadał kierunek: Łódź.
czyli Berdyczów (lub ad Corinthum)  ;)
Cytuj
Jednak jedzie z nimi - w teren...o tem terenie może później...
A w tym terenie, na drodze wielkiej inwestycji stoi  stary nieużywany żydowski cmentarzyk z obiektami od XV wieku.
No i jest moja ulubiona megiera Ciekierska..czyli nie wiem jak temat ugryźć.
To wrócę do kotlnego - ciekawostką. Sabotażyści to pierwotnie para foksów i jeden leśny.
5 lat później zostało już tylko paru foksów. Leśny wypadł. Ot, czasy się zmieniły. Wiało odwilżą.
Jeszcze nie wyklęci, ale już nie sabotażyści.

Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Październik 26, 2021, 12:51:11 am
Cytuj
- przejrzałam go pobieżnie, nie czytałam dokładnie. Poprawię się.
A ja przeczytałem z przyjemnością (taka niegroźna perwersja :) )
Dobratam...doczytałam...znajdź różnice w obrazkach - oprócz epitetów, drobnych zmian - kilka punkcików, które zatrzymały:
- rozbawiało porównanie słupów energetycznych - w 1950 przypominają grzyby, a w 1955 czytamy o słupach rozstawionych szeroko jak nogi woźnicy, trzymającego napięte wodze...fiu!:))

- po latach przybył akapit o iście lekarskim wyczuciu Marcinowa do zastanej, a naładowanej - nomen omen - atmosfery

- mistrz kotłowy zamienił nazwisko z Mytarz na Witarz...

- zmiana zeznań Astrachowicza: w walczaku na spojeniu pierścion, od spodu do wysokości obmurowania, albo i na dłoń wyżej, podcięto coś trzydzieści nitów. Przy samej blasze. Dłutem (...) Ktoś z brygady musiał przemycić dłuto. Bo kamień kotłowy wolno odbijać tylko młotkami...
za 5 lat zmieni zeznania: w dennicy walczaka na zgięciu - wybrzuszenie. Jeden nit wyskoczył, reszta do chrzanu. Ze dwadzieścia. (...)
- Sabotaż?
- Nie, skąd. Tak, po prostu, ze starości. Zmęczenie materiału...


- pomimo sabotażu blachy walczaka nie wypchnęło, a ze starości "blachy walczaka wypchnęło"...

- dyrektor wyciąga z papierośnicy „mocnego”. Palce miał brązowe od nikotyny - za kilka lat wyciąga po prostu papierosa i odpalił go od tego którego miał w palcach
Tak-siak palacz…ale „mocny” i brudne palce podkreślają pochodzenie?

- po sabotażu 4 tygodnie na sprawdzenie pozostałych kotłów, po starości: 5 tygodni…

- w wersji 1950 mamy transformator (…) z dwudziestego piątego roku. Pracuje bez przerwy  od dwudziestu czterech lat, w wersji 1955: od dwudziestu paru lat.
Drobiazg, ale datuje rozdział poprzedni i spotkanie Stefana z Wielenieckim – wg wersji 1950 był to na pewno rok 1949, a nie wątpliwy 1950.

- Ponorski macha rękami jak pingwin, by 5 lat później machać nimi jakby coś niewidzialnego rzucał pod nogi Marcinowa - niechybnie kłody;)

- wyłączenie poniemieckiego transformatora to „pół województwa bez prądu, ponad 40 wielkich fabryk” – za 5 lat to to oraz i "…kopalnie…Wie pan, co by nas kosztowało? Przeszło trzy miliardy!!"

- za to odcięcie prądu fabryce szkła to strata 10 milionów, a za 5 lat to po prostu  katastrofa

- Gorzki, zakłady chemiczne w  Łęczyskach – później Gorzek nie ma a zakłady chemiczne przewędrowały do Ludków – ale w obu wersjach są najważniejsze, bo dla Śłąska…

- w 50 Marcinów pyta Ponorskiego co przewiduje 6 letni plan, a za 5 lat pyta go „A co z nową elektrownią?” - plan się wyplanował...

- ciekawe – w roku 50 „Urządzenia dostarcza Rosja”, a w 1955 są „za Związku Radzieckiego”

- na wieść o straszeniu robotników bezpieką – dyrektor szuka uchwytu – w 1950: znalazł poręcz fotela,  a za kilka latek: stół...nie dziwne - te kilka lat wygenerowało potrzebę mocniejszego uchwytu...

- deser: w 1950 Marcinów zwołuje robotników na zebranie, 5 lat później Ponorski proponuje…premię (Skąd wezmę na premię, czy to moja elektrownia? Jest plan! – oburza się dyrektor)

- na wyłącznik ze Szwajcarii czekają od 1946…zapłacony „dobrymi dolarami”, za kilka lat „ zapłacony dolarami…nie przyszedł od 47 roku.”
Dolary normalnieją, a latka skracają…
I znowu dostają urządzenia odpowiednio z Rosji – Związku Radzieckiego

Na narzekaniu na wykupujących wszystko Amerykanów kończy się wizyta w 1955 roku…spotkanie z robotnikami pominięte milczeniem, ale wrócili do pracy -  5 lat wcześniej Lem nie oszczędza czytelnika i serwuje mu przemowę Marcinowa…po prostu wzorzec robotnika i sekretarza…szczery, prawdomówny, sam zostaje z pierwszą zmianą, nikogo nie zmusza, kar nie będzie – a wszystko zatwierdzone imieniem PZPR, która to nigdy nie złamała danego słowa…wiecie!
To akurat brzmi komicznie – samo z siebie - nie trzeba mieć nawet naszej perspektywy -  szczególnie komicznie w kontekście tego, co zostało powiedziane w tym "Kotle"  wcześniej -  o dostawach, wyśrubowanych planach, brakach…kiedy to właśnie jeden wieleki zawód i złamane słowo…słowem: kocioł.

Ogólnie - powiedziałabym, że Marcinów 1950  jest postacią papierową, bez wyrazu i własnych myśli - wszystko wzięte z soc-wzorca, natomiast kilka lat później - chociaż dalej jest partyjny - zachodzą mu już jakoweś samodzielne procesy myślowe...przynajmniej: milczy:)

Cytuj
To wrócę do kotlnego - ciekawostką. Sabotażyści to pierwotnie para foksów i jeden leśny.
5 lat później zostało już tylko paru foksów. Leśny wypadł. Ot, czasy się zmieniły. Wiało odwilżą.
Jeszcze nie wyklęci, ale już nie sabotażyści.
Tak, w poście powyżej też to zauważyłam...

Cytuj
Zresztą, zapewne nie miał na myśli żadnej konkretnej elektrowni. Jak napisałaś - bardziej inspiracja, choć wygląda, że znał tematykę/mechanikę dość dokładnie.
Coś na elektrycznej rzeczy jest - miałam wrażenie, że czytałam już ten "Kocioł" a pomyliło mi się tematycznie z opowiadaniem o inżynierze Osieckim, któren pojechał budować elektrownię - "Historia o wysokim napięciu" z 1948 roku.

Czyli cmentarz musi poczekać...alele:
Cytuj
No i jest moja ulubiona megiera Ciekierska..czyli nie wiem jak temat ugryźć.
Megiera? :-\
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: liv w Październik 27, 2021, 06:34:05 pm
Cytuj
a w 1955 czytamy o słupach rozstawionych szeroko jak nogi woźnicy, trzymającego napięte wodze...fiu!:))
W takiej sytuacji to bardziej wioo!, niż fiu! Chociaż... a może prrr?  :)
Ogólnie to podsumowałaś kompara...kompletne, można dodać - amen.
Cytuj
Ogólnie - powiedziałabym, że Marcinów 1950  jest postacią papierową, bez wyrazu i własnych myśli - wszystko wzięte z soc-wzorca, natomiast kilka lat później - chociaż dalej jest partyjny - zachodzą mu już jakoweś samodzielne procesy myślowe...przynajmniej: milczy:)
Ciekawe, czy ten wzorzec przemiany można uogólnić  :-\
Natomiast nie wyjaśnia się zasadniczy absurd - dlaczego w okolice Łodzi jedzie działacz KW z Krakowa - a co na to towarzysze łódzcy? (nie mylić z łuccy).
Z tego co słyszałem, była tam bardo prężna organizacja partyjna wsparta Moczarem i nie tylko.
Cytuj
Coś na elektrycznej rzeczy jest - miałam wrażenie, że czytałam już ten "Kocioł" a pomyliło mi się tematycznie z opowiadaniem o inżynierze Osieckim, któren pojechał budować elektrownię - "Historia o wysokim napięciu" z 1948 roku.
O, zapomniałem o tym.
Może warto przeczytać, może będą jakieś paralele?
Ale to później, jak będziemy rzeźbić glossy do tej bazy sokołowskiej.
Cytuj
Czyli cmentarz musi poczekać...alele:
Ok. nawet się znalazł...wprawdzie katolicki i czynny, aleć tam. Cmentarz jest cmentarz.
Cytuj
Megiera?
Jakoś tak...wyobraziła mi się.  :) No co....
Ależ to piękny obrazek był....chmura rzuca cień na targowisko tandety, a w nieodległej dali, w promieniach słońca jaśnieje czerwień nowych domów. I ten cytat...
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Październik 29, 2021, 10:38:14 pm
Cytuj
a w 1955 czytamy o słupach rozstawionych szeroko jak nogi woźnicy, trzymającego napięte wodze...fiu!:))
W takiej sytuacji to bardziej wioo!, niż fiu! Chociaż... a może prrr?  :)
:)))
Peja która się onomata?;)
Chociaż te to bardziej krzykniki...
Cytuj
Ogólnie to podsumowałaś kompara...kompletne, można dodać - amen.
Pół dzieciństwa klepałam amen-t.
I do dzisiaj tak mi pasuje..."t" jako kropka nad "n";)
Cytuj
Ogólnie - powiedziałabym, że Marcinów 1950  jest postacią papierową, bez wyrazu i własnych myśli - wszystko wzięte z soc-wzorca, natomiast kilka lat później - chociaż dalej jest partyjny - zachodzą mu już jakoweś samodzielne procesy myślowe...przynajmniej: milczy:)
Ciekawe, czy ten wzorzec przemiany można uogólnić  :-\
Nie pomyślałam, ale teraz tak sobie..., że poniekąd tak - nowe ideologie porywają emocjonalnie, a później przychodzi refleksja oraz weryfikacja i wtedy ratio...nalizacja...
Ponadto...zauważyłam u siebie tendencję do delikatnego usprawiedliwiania wiary w lepszy równy, komunistyczny świat ludzi tużpowojennych...czy te emocje można z czymś dzisiejszym porównać?
O! Hehe...facebook zmienia nazwę na  Meta -  dzieje się - czy Z. zdaje sobie sprawę jak ta nazwa zostanie w Polsce odebrana? Na pewno nie na wyżynach odrealnienia, które on ma na myśli.;)

Cytuj
Natomiast nie wyjaśnia się zasadniczy absurd - dlaczego w okolice Łodzi jedzie działacz KW z Krakowa - a co na to towarzysze łódzcy? (nie mylić z łuccy).
Na czym właściwie opierasz...że Marcinów w Krakowie - a nie Łodzi?
Kierunek Łódź sygnalizuje ojciec Pościka, a to by pętla?
Cytuj
Może warto przeczytać, może będą jakieś paralele?
Ale to później, jak będziemy rzeźbić glossy do tej bazy sokołowskiej.
Ok...o Basi i bazie - na końcu. Appendix.
Cytuj
Jakoś tak...wyobraziła mi się.  :) No co....
No nic...mnie się wydała jedyną rozsądnie myślącą - która dała pomysł jak obejść cmentarz.

To ruszmy tę cmentarną część...ponadczasowy tekst:
jak się robi urbanistyczna dziura, to się ją pomnikiem zatyka.
I ten problem:
Pomnik frontem do oficyn czy do cmentarza?
Sacrum czy profanum?
Pomysły na zagospodarowanie cmentarza też dosyć współczesne...ogród, fontanny na nagrobkach...albo: zburzyć. Ale to już pachnie filmem z dzieciństwa czyli "Duchem ";)

Nawiasem - komunistyczne osiedla przewyższają te współczesne - grodzone - infrastrukturą. Już wprost o tym się mówi w kontekście patodeweloperki.

U Lema w sumie ten wybór pozorny, bo cmentarz contra tałatajstwo, które przedzgonnie, raz jeszcze usiłowało stać się towarem.
Ale - wśród tego - tzw. "ciuchy" czyli towar niedostępny nigdzie indziej..."wyspa barwnego dostatku w oceanie szarzyzny"...nawet megiera się nie opiera...trawiasta spódnica w płomienne, wielkie kraty... ta moda u Lema!;)...pada jej łupem.
Ja zaraz wyświetlam sobie bazar Różyckiego - biedne dziecię przybyłe ze Śląska na Pragę...świat w pigule...kolory, słodycze...nigdzie nieosiągalne...i pyzy...których nie jadłam, ale do dzisiaj pamiętam kobietę z parującym garem wołającą: pyyszzyyy...gorrąąccce pyyyzzyyy...no dobra.
A u Lema Marcinowa przy robocie dopada Wieleniecki...ale to w innym odcinku:)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: liv w Październik 30, 2021, 08:02:26 pm
Cytuj
Peja która się onomata?
Labo Mata co się zapejał  ;)
Cytuj
Na czym właściwie opierasz...że Marcinów w Krakowie - a nie Łodzi?
Na wydźwięku ogólnym :D
A w szczególe;
- Stefan mieszka w Krakowie - to ustalone, a ma zachodzić do Marciniowa, co tkwi w KW (który tam od rana do wieczora siedzi). Zachodzić, nie zajechać. Tak jest ze dwa razy i nawet raz Stefan o mało nie zaszedł, ale ostatecznie w pół drogi rozmyślił się i skręcił do Haliny. Niewątpliwie też w Krakowie.
- Po wizytacji w Elektrowni Małachowickiej (faktycznie, majstrem jest tam ojciec Pościka) Marcinowi wraca Willysem do Miastoprojektu, a ten tylko w Krakowie.
Cytuj
No nic...mnie się wydała jedyną rozsądnie myślącą - która dała pomysł jak obejść cmentarz.

To ruszmy tę cmentarną część...ponadczasowy tekst:
A tak, prawda, ale metodą propagandy spiskowo szeptanej  :)
Czyli CMENTARZ - temat pasowy na-ten-czas. Ironia sytuacyjna taka, że grzech nie zauważyć - cmentarz w Mogile?
Czy może Mogiła w cmentarzu?
Ta sprawa była całkiem realna przy stawianiu  nowohuckiego osiedla i poza zmianą na " żydowski" i "nieużywany" pachnie zżyciawziętym, że zastanawiam się czy Lem nie brał udziału w "wyjazdach pisarzy w teren"  jak na przykład kolega Ścibor czy inni...
"Budowa (Huty) rozpoczęła się w 1949, a do 24 czerwca 1950, czyli do czasu V Zjazdu Związków Literatów Polskich, pracowało w Nowej Hucie ok. 82 pisarzy, z czego powstało potem około 55 utworów na jej temat. A to był dopiero początek."
https://www.pressreader.com/poland/polityka/20210120/282269553051504 (https://www.pressreader.com/poland/polityka/20210120/282269553051504)

    W każdym razie mamy ten cmentarz w Mogile, a nawet plac targowy, co koleżanka Megiera wykorzystała, krytykując.. Jest to najstarsze nowohuckie osiedle (https://pl.wikipedia.org/wiki/Osiedle_Wandy) od którego rozpoczęto 23 czerwca 1949 budowę Nowej Huty. Pierwszy budynek nowego miasta to blok mieszkalny numer 14, na którym obecnie znajduje się tablica pamiątkowa. Po drugiej stronie ulicy stoi drugi w kolejności budowy budynek numer 23, będący dawniej hotelem milicyjnym. Budowę bloków można zobaczyć na starych kronikach i w filmie Człowiek z marmuru w reżyserii Andrzeja Wajdy.
Na terenie osiedla znajduje się cmentarz parafialny wsi Mogiła, a na nim kwatera będąca austriackim cmentarzem wojennym numer 390 z okresu I wojny światowej. Obok cmentarza, po jego wschodniej stronie, znajduje się mogilski plac targowy, gdzie jeszcze do lat 80. XX wieku, w poniedziałki i czwartki odbywały się regularnie targi i okoliczni rolnicy przywozili płody ziemi.

ten
https://pl.wikipedia.org/wiki/Cmentarz_Mogilski (https://pl.wikipedia.org/wiki/Cmentarz_Mogilski)
Gdy w 1949, tuż za cmentarnym ogrodzeniem zaczęto wznosić pierwsze osiedla Nowej Huty, cmentarz stał się miejscem spoczynku pierwszych mieszkańców nowego miasta.
Był z nim problem, o czym wspominają mieszkańcy, ale nie aż tak znowu wielki. Ostatecznie nawet we wzorcowych osiedlach proletariackich ludzie i ludziki też umierają.
https://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,19144705,zdecydowali-cmentarz-zostaje-otoczy-sie-go-blokami-i-otoczyli.html?disableRedirects=true (https://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,19144705,zdecydowali-cmentarz-zostaje-otoczy-sie-go-blokami-i-otoczyli.html?disableRedirects=true)

Chyba, że dyskusje które się odbiły w książce są zmyśleniem pisarza, lub zostały zapomniane? Raczej zamierzano wkomponować, nie likwidować.
Są również wypomnienia pracowników "Miastoprojektu" w licznych filmach, ale już nie będę mnożył linek.
O, może jedna,  w kontekście tego
Cytuj
Nawiasem - komunistyczne osiedla przewyższają te współczesne - grodzone - infrastrukturą. Już wprost o tym się mówi w kontekście patodeweloperki.
https://www.youtube.com/watch?v=cEwPUFL7MmU (https://www.youtube.com/watch?v=cEwPUFL7MmU)
Cytuj
...trawiasta spódnica w płomienne, wielkie kraty... ta moda u Lema!;)...pada jej łupem.
Taa...też uderzyło i chyba z tego wzięła-się-mi jej miegierowatość (zupełnie nieadekwatnie przecież)...cytuje  klasyka...widmo komunizmu krąży... zlikwidować te resztki-niedobitki starego, a za chwilę sama leci do straganu.
Cytuj
A u Lema Marcinowa przy robocie dopada Wieleniecki...ale to w innym odcinku:)
Z Opola? Z Wrocławia? Prosto do Mogiły?  ;D Poniekąd, nieomal... świat się przeplata.
Taa - ten zwrot akcji jeszcze przed nami.
Temczasem donoszę, że przepatrzyłem siostrę Barbarę. Oj! trzeba będzie ją uwzględnić.

Cytuj
- również jako fragment powieści i nosiło tytuł "Siostra Barbara".
Stefan miał pójść w męże z siostrzyczką z oddziału...cały ten rozdział wypadł...na rzecz Nosilewskiej (tako rzecze prof. Jarzębski w posłowiu wyborczym...), a może Haliny i Nosilewskiej?
Rozdział ...nie wszystek wypadł.
Kawałkiem został. Wypadła tylko Barbara, co czemuś rozbawiło przy koparatyty..stety...stykowaniu.

Późnym wieczorem, przechodząc korytarzem trzeciego piętra...
Korytarz parteru był pusty
Drzwi były uchylone
Drzwi były uchylone
Przy szafce krzątała się Barbara
Przy szafce krzątała się Rzentycka
Naciągając do strzykawek płyny
Układając kompresy

Scenę w opowiadaniu kończy Barbara, w książce...Pościk  :)
Najciekawsze jest obgadywanie Anakowskiego/Abakowskiego. W scenie z 55, dochodzi nowy element. Istotny, jak mniemam.
Poza tym, nie dało się Barbary całkiem wygumkować...w książce jest jeden opis...chyba jej.
Ale już bez imienia.
Drugie to ważna informacja chronologiczna, która wywraca tom pierwszy...A raczej przywraca.
Tyle na dzisiaj.
Acha...w "historii o wysokim napięciu" jest kierowca-lwowiak, który opowiada ciekawe historie bałakiem...z czasów okupacji.

Ech dorobię streszczenie, bo nie wszyscy czytający mają dostęp do książki... Ten rozdział - "stary cmentarz". Dzień z życia wysokiego działacza KW Marcinowa;
Rankiem jedzie do tej elektrowni w Małachowicach, co kocioł... pomijam.
Po rozwiązaniu problemu tam, wraca do... do Miastoprojektu, gdzie już czekają zaaferowani architekci...Marcinow spóźniony, zapomniał... zaaferowani bo jest problem dla nich za trudny. Budują te osiedle mieszkaniowe dla robotników, ale na początku miało być małe, tymczasem przyszły rozkazy z góry, że ma być większe. A tu plany nie przewidują, bałagan, na drodze jest ten stary żydowski cmentarz -  i co z nim zrobić?
Padają pomysly dziwne i dziwniejsze, z ogrodem włącznie, ale Marcinow pryncypialnie - a ludzie? - co tam leżą?
I jeszcze bardziej pryncypialnie, że oni - ci architekci - się boją podejmować decyzje , a on się nie zna, i on wie - oni chcą by on w imieniu KW podjął decyzję za nich, a przecież nie po to wywalczono wolność by partia za wszystkich myślała... ale ostatecznie - no, to jedziemy w teren - obejrzeć.
I jadą o oglądają, a po drodze ta megiera - Ciekierska znaczy, że ona ma pomysł, bo w bok przy Gorzowskiej jest taka osada, rudery i targ, ale sama tandeta...tylko właściciele mają plecy, ale jakby wyburzyć, to problem cmentarza rozwiązany. To już dzieje się w tym terenie, czyli jak mniemam - Mogile, oni duet M-C się odrywają od towarzyszy podróży, taplają przez błota by stwierdzić, że faktycznie - rudery.
Tylko ten targ...no, wiejska tandeta, ale nie tylko, obok też inne biznesy...mamy towar z czarnego rynku, że nawet Ciekierska (czyli megiera) łasi się na ciucha. Świat Zachodu na Dzikim Wschodzie.
Tym niemniej wizje ma ona tam śmiałe i promieniste (architektoniczne). A słonce zachodzi malując różem stare niebo i czerwieniąc cegły nowego hutoświata.
Wracają, po drodze nowe osiedle w budowie...uderza piaskownica bez piasku...chcieli dla dzieci, ale za kłopotliwa wymiana piasku, no i skąd ten piasek?
 - i teraz kombinują co z ta dziurą w ziemi zrobić (basen, kawiarenka)...czaicie absurd? Piasek kłopotem a basen już nie - No chyba że basen bez wody a kawiarenka bez kawy.
Wtedy faktycznie po kłopocie.
Zamierzona ironia? Przypadek w opisie?
I nagle , w tej sytuacji pojawia się  niczym deux in machina  - Wieleniecki, zwolniony z aresztu. Pogadać chciał.
Marcinow rzuca wszystko.
I idą gadać na ten cmentarz. Taka konspiracja...jest dokładny opis cmentarza. Spacerują. A na starych cmentarzach żydowskich bywają grobowce?
Ostatecznie Marcinów zostawia architektów, obiecując, żee... Towarzysze,  możne jutro rano będę?
-  i ta zmiana tematyki na "stare sprawy" - jest Zawoyski... to ten akowiec co ratował Lema/Druka w części drugiej? Jeśli ten, to teraz jako zdrajca i uciekinier. Ciekawym, czy wzorowany na jakimś prawdziwku?
Hmm...Wieleniecki zupełnie nie apropo - jakby na siłę doklejony do Miastoprojektu i architektów...a i cmentarz jakby inny. Sklejone dwa opowiadania?
 Nie zdziwiłbym się, gdyby skrzat wynalazł w archiwach ciąg dalszy tej historii z Miastoprojektem...choćby w formie "siostry Ciekierskiej".  ;)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Listopad 01, 2021, 06:32:58 pm
Cytuj
Na czym właściwie opierasz...że Marcinów w Krakowie - a nie Łodzi?
Na wydźwięku ogólnym :D
A w szczególe;
A w szczególe;
Rajt: w "Zazdrostce" zamiast do KW - do Haliny...ten powrót z elektrowni - przy założeniu, że do Krakowa - pewnie że nie pasowałby.
Ok - czyli jesteśmy w Krakowie...i wtedy nowohuckie puzzelki wskakują na swoje miejsca wprost idealnie:)
Razem z Miastoprojektem i mogiłami w Mogile...
W sumie trudno coś jeszcze dodać do Twojego okołocmentarnego opisu.
Ta megierowatość – jakoś tak tego nie odebrałam – mniejsza, ale większa, że ta „architekt Ciekierska” chyba wpadła w oko Marcinowowi:
uśmiechał się nie tyle do projektu, co do rumieńców i błyszczących oczu dziewczyny.
I stąd:
Cytuj
Nie zdziwiłbym się, gdyby skrzat wynalazł w archiwach ciąg dalszy tej historii z Miastoprojektem...choćby w formie "siostry Ciekierskiej".  ;)
Takie fragmenta – o ile Lem ich nie spalił – mogłyby być…gdzieś…
Wracają, po drodze nowe osiedle w budowie...uderza piaskownica bez piasku...chcieli dla dzieci, ale za kłopotliwa wymiana piasku, no i skąd ten piasek?
 - i teraz kombinują co z ta dziurą w ziemi zrobić (basen, kawiarenka)...czaicie absurd? Piasek kłopotem a basen już nie - No chyba że basen bez wody a kawiarenka bez kawy.
Wtedy faktycznie po kłopocie.
Zamierzona ironia? Przypadek w opisie?
Dokładnie tak...widać cały piasek szedł na budowy...a wodę można było lać;)
Cytuj
Hmm...Wieleniecki zupełnie nie apropo - jakby na siłę doklejony do Miastoprojektu i architektów...a i cmentarz jakby inny. Sklejone dwa opowiadania?
Tak - to kolejna sklejka i przeskok tematyczny. Może cmentarz miał zastąpić całkowicie kocioł - a się nie dało to stąd taki dzień...
O Wielenieckim dodajmy, że nie szukał Marcinowa w swojej sprawie (sąd partyjny - wyrzutka Wielenieckiego), a w sprawie aresztowanego Stefana - gdyż Stefana zostawiliśmy w więzieniu...

Niemniej Wieleniecki swoją sytuację porównuje do sytuacji katolika:
W kategoriach metafizyki można by powiedzieć, że zgrzeszyłem. W metafizyce, w religii, to bardzo łatwe: ksiadz nałoży pokutę, formułę odmówi - i znów czysty jest człek...A u nas nie.
A co z samokrytyką i wyznaniem win? W partii? Odrzucą inteligenta? Im nie wybaczają?;)

Temczasem donoszę, że przepatrzyłem siostrę Barbarę. Oj! trzeba będzie ją uwzględnić.

Cytuj
- również jako fragment powieści i nosiło tytuł "Siostra Barbara".
Stefan miał pójść w męże z siostrzyczką z oddziału...cały ten rozdział wypadł...na rzecz Nosilewskiej (tako rzecze prof. Jarzębski w posłowiu wyborczym...), a może Haliny i Nosilewskiej?
Rozdział ...nie wszystek wypadł.
Kawałkiem został. Wypadła tylko Barbara, co czemuś rozbawiło przy koparatyty..stety...stykowaniu.

Późnym wieczorem, przechodząc korytarzem trzeciego piętra...
Korytarz parteru był pusty
Drzwi były uchylone
Drzwi były uchylone
Przy szafce krzątała się Barbara
Przy szafce krzątała się Rzentycka
Naciągając do strzykawek płyny
Układając kompresy

Scenę w opowiadaniu kończy Barbara, w książce...Pościk  :)
Nabałaganiłeś:)
Miałam być hamulcowym:)
Bo to jeszcze nie jest czas Barbary - w ogóle...jej czas to ostatni rozdział - skoro jednak ruszyłeś...wyprostuję tylko jedną sprawę i możemy przejść do rozdziału "Wyspa z porcelany" - a później wrócimy do Barbar.
Owa "Wyspa" to wg Stefana klinika - o której cały ten rozdział:
Dawniej myślałam, że klinika to taka porcelanowa wyspa w morzu ludzkich spraw i że na niej nic się nie zmienia bez względu na to, co się dzieje dookoła. Ale to nieprawda...

W tym rozdziale pojawia się kolejna Lemowa kobieta: Zosia. I stąd Twoje lekkie kompa-błądzenie.

To nie sęk w tej paraleli...to sęk w paraleli Zosia-Basia.
Owszem przy Abakowskim w książce jest sama Rzentycka, która się krząta, w opowiadaniu krząta się Barbara, ale też tekst idzie do Rzentyckiej.
Ale nie tylko one potrafią się krzątać;)

Otóż w książce to matce Zosi Stefan oddaje swoją krew - jak matce Barbary w opowiadaniu.
Obie są siostrami...w sensie: pielęgniarkami.
To Zosia naciąga strzykawkę jak Barbara, to ona wyparła ją z ksiażki - ona była pisana dla Stefana...ale...to warszawskie spotkanie wszystko zmienia - nie uprzedzajmy.

Tylko dowody na Zosię-Basię - to ta matka, ale to całe fragmenty:
1) opowiadanie:

Barbara miała jasną grzywkę włosów na czole, siwe surowe oczy, ruchliwy nos i energiczny podbródek. Jej biały, sprany płaszcz o krótkich rękawach odsłaniał ramiona smagłe, prawie chłopięce, a przez płótno przekłuwały się niekiedy twarde sutki.
(...)
Drzwi były uchylone. Przy szafce krzątała się Barbara, naciągając do strzykawek płyny. Za każdym razem, gdy wznosiła szklaną rurkę, światło pęczniało jej między palcami.

2) książka z ruszonego przez ciebie rozdziału "Pełnia": może i Pościk kończy akcję z Abakowskim, ale i zaczyna z Zosią:

Stali przy kaloryferze, pod ścianą korytarza. Do dyżurki weszła Zosia z tacką. Pod szafką z lekarstwami naciągała płynu do strzykawek; za każdym razem, gdy wznosiła szklaną rurkę ku lampie, opalizujące światło pęczniało jej między palcami. Stefan pochwycił zapatrzony wzrok Pościka, znów zerknął na Zosię i dziwił się. Nie zauważył dotąd, jaka jest ładna.Miała jasną grzywkę włosów na czole, siwe oczy, surowo zapatrzone w strzykawkę, i energiczny podbródek. Jej biały, sprany płaszcz o krótkich rękawach odsłaniał smagłe, chłopięce prawie ramiona;  przez płótno przekłuwał się twardy zarys sutek.


Czyli Lem Barbarę uwiecznił w Zosi - żeby ostatecznie dać miejsce Nosilewskiej.
Ufff...to tymczasem tyle:)

Psss...miałam to już wcześniej napisać - praktycznie we wszystkich szpitalnych "wejściach" Lem porusza temat aborcji - robionej prywatnie i bogacenia się na tym procederze kilku lekarzy z oddziału.
Zajrzałam jak to było w tym czasie, bo później wiadomo...w interesującym nas przedziale czasowym:

Ustawa z 28 października 1950 o zawodzie lekarza wprowadziła wymóg, aby konieczność przerwania ciąży przez wzgląd na zdrowie kobiety ciężarnej była potwierdzona orzeczeniem komisji lekarskiej (której skład i tryb postępowania określi rozporządzenie ministra zdrowia), a uzasadnione podejrzenie, że do zapłodnienia doszło w wyniku zgwałcenia, kazirodztwa bądź współżycia z małoletnią poniżej lat 15 stwierdzone stosownym oświadczeniem prokuratora[24]. 27 lipca 1954 została podjęta instrukcja Ministra Zdrowia w sprawie stwierdzania konieczności dokonania zabiegu przerwania ciąży ze względu na zdrowie kobiety ciężarnej[25].
https://pl.Wikipedia.org/wiki/Aborcja_w_Polsce#Polska_Rzeczpospolita_Ludowa (https://pl.Wikipedia.org/wiki/Aborcja_w_Polsce#Polska_Rzeczpospolita_Ludowa)

Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: liv w Listopad 03, 2021, 12:26:04 am
To może dorzucę jeszcze kilka zdań o akcji książki.
Rozdział z elektrownią i architektami rozbija dość istotny wątek uwięzienia Stefana, niemal kumulację książki, o którym już pisała Ola.
Trzyniecki na skutek przypadku i „czarnego luda” dostaje się do wiezienia.
Cytuj
Stefan dostał zaproszenie, którego nie mógł nie przyjąć - więc wsiadł do tego auta...przyczyną dla której się tam znalazł był wspomniany wyżej bilet i koncert.
Przypadek sprawił, że siadł przy niewłaściwej osobie...Żachliński/Jaklo...ten rozpoznał Stefana i zaczął mu się grunt pod nogami palić - w sumie dziwne, że do rozpoznania go - jako partnera ciągle działającego Dolańca - potrzebny był Stefan...nikt go wcześniej nie znał?
Albo tacy co znali -  znikali  :)
Właśnie Stef leczył się z Haliny, a tu taki cios.
Dodam tylko, by uwypuklić nadzwyczajną przypadkowość – że sam Stefan zapomniał o tym zaproszeniu, niestety fatum (czyli zarządzający fatum autor) nie pozwoliło uniknąć nieuniknionego – podobnie, co i Stefan zauważył - do jego uwięzienia przez Niemców (wtedy, w roli fatummakerów wystąpiły dzieci)
... nazajutrz rano, kiedy czyścił ubranie, z kieszeni wyleciała biała karteczka, całkiem o niej zapomniał...  poszedł do tego teatru (Misia nie oglądał? (https://www.youtube.com/watch?v=1FtxkuD2bQA))- i tam ten Żachliński vel Jakło/Świakło.
Aresztowanie (na Montelupich?).
Chyba silnym przypadkiem zlądował akurat w pokoju, gdzie siedział też Wieleniecki i tam to panowie ucięli sobie pogawędkę (co za błąd w sztuce!...durnie.. to komentarz Jakły).
Obaj zostali ofiarami aparatu, a mimowolnym sprawcą, jak Ola słusznie zauważyła – Pościk.
Jak widać kadry UB były tak sprawne, że nawet ślepy los im sprzyjał. Z przebiegu gadki widać, że Stefan nie ma złudzeń co do systemu, a nawet podejrzewa, że Wieleniecki ma go przesłuchiwać.
Kajanie Wielenieckiego...przemilczmy.
Stefan „wie”, że w tej sytuacji Jakło  który jest już ubecką grubą rybą musi go „zniknąć” i nagle jedyną nitką nadziei na której zawiśli – ich wspólny znajomy Marcinow.
I tym tropem wpadamy w ten rozdział o „dniu z życia działacza” zakończony spotkaniem najwyraźniej uwolnionego Wielenieckiego z  owym Marcinowem. Na cmentarzu.
Kolejny to „Wyspa z porcelany” – chodzi o szpital?
Czy to jakieś reminiscencje porcelany Burtanów?  ;)
albo;
Cytuj
Owa "Wyspa" to wg Stefana klinika - o której cały ten rozdział:
Dawniej myślałam, że klinika to taka porcelanowa wyspa w morzu ludzkich spraw i że na niej nic się nie zmienia bez względu na to, co się dzieje dookoła. Ale to nieprawda...
Porcelana jako symbol trwałości?
Hmmm...nowatorskie.  :)
Na początku jest jeszcze dokończenie wątku „kryminalnego” – Pościka dopada inne fatum - wietrzna ospa i nie może osobiście dopaść Jakły/Żachlińskiego – bo już wiadomo, że to wróg. Śwjakło tymczasem zdążył czmychnąć, choć bez pieniędzy.
Tu Lem skomplikował chronologię, bo ustami Pościka twierdzi, że Stefan widział go w Nieczawach w 1943, choć wedle dorobionej biografii i tatuażu – Jakło miał być wtedy w Oświęcimiu. Tymczasem to niemożliwe, bo i owszem w Oświęcimiu wtedy był, ale Stefan, zaś Jaklę owszem, widział w tych Nieczawach, ale w 1942 – przynajmniej tak to ustaliliśmy przy omawianiu poprzedniego tomu.
No, mniejsza – Jakło uciekł, Marcinow „nadał bieg sprawom” na szczeblu wyższym i wracając do matecznika (czyli KW) uciął sobie pogawędkę z Trzynieckim – swym dawnym wybawcą. Ironia „wet za wet – teraz wy mnie wyzwoliliście” jakoś do Marciniowa nie przemówiła. Za to uraczył doktora przypowieścią o rybach w stawie, które coraz bardziej się kotłują, w miarę upuszczania wody... klasa umierająca...no, śliczna parabola tezy Stalina o zaostrzaniu się walki klasowej w miarę zwycięstw...
A dalej już szpital i jego problemy  z zachęcającym początkiem...”Źle się działo w” państwie duńskim... klinice znaczy ;)
Na samej górze był Czuma...i dalej ten feudalizm.
Tu streszczeniu powiem – stop! I dość!!
 Odpór dając dalszym nachalnym próbom przybliżania treści.
A co do sióstr/siostry.
Cytuj
- W tym rozdziale pojawia się kolejna Lemowa kobieta: Zosia. I stąd Twoje lekkie kompa-błądzenie.

To nie sęk w tej paraleli...to sęk w paraleli Zosia-Basia.
- Hmmm...może tak być jak napisałaś.
Faktycznie opisy fizis są niemal identyczne. Niewątpliwie Lem podstawił opis Barbary w obrazek Zosi.
Barbara miała jasną grzywkę włosów na czole, siwe surowe oczy, ruchliwy nos i energiczny podbródek.
+
Miała jasną grzywkę włosów na czole, siwe oczy, surowo zapatrzone w strzykawkę, i energiczny podbródek.
Co może się kryć pod „energicznym podbródkiem”?
Ujęły zwłaszcza te oczi siwe, a surowe, a w drugim wariancie surowo wpatrzone (w strzykawkę :)))
Jednak są też zgrzyty. 
Pewne szczegóły nie pasują, jak choćby to, że bojowa Zosia pojawia się wcześniej i już jest znana jako "sanitariuszka Zosia", zaś historia z przetaczaniem krwi matce pojawia się później, stąd dziwna anonimowość tej nibyZosi „towarzyszyła (pacjentce) dziewczyna lat może 18-stu, którą Stefan znał, bo od niedawna pracowała na drugiej ginekologii jako siostra”.
Nie powinna być już zwyczajnie -  Zosią? - Skoro ta już wprowadzona w akcję książki?
Poza tym Barbara zdaje się być starsza.
 I te biogramy  – Zosia – gwardzistka AL-u w Białostockiem.
 Natomiast  Barbara pracuje za okupacji w niemieckiej fabryce i zero partyzanckich wspomnień, choć akurat właśnie szczerze wspominali swoje wojenne przeżycia.
Więc jeśli to była próba sklejenia postaci, to wyszła z solidnymi szwami.

A skoro o kobietach i ich opisach, zwrócił uwagę opis z rozdziału wcześniejszego – „Dyżur doktora Trzynieckiego” – W separatce leżała nieprzytomna kobieta...Przy małym stoliczku siedziała z głową opartą na ręce młoda pielęgniarka  o twarzy mlecznobiałej, niezwykle poprawnej w  rysunku, z ciężkim węzłem złotobrunatnych włosów pod czepkiem. Stefan spojrzał w jej fiołkowe oczy i pomyślał, że uroda jej nie jest tu właściwie wcale potrzebna. Krótka rozmowa o duszy i Stefan...pożyczę siostrze jakiś podręcznik filozofii. Tuż obok, na noworodkach inna pielęgniarka... „szczupła, o dziewczynkowatej urodzie z ustami w ciup”.
Zaiste kandydatek na „podmienioną” siostrę Barbarę jest chyba więcej.  :D
Ogólnie, to wrócę jeszcze do „porcelanowego” – dziwny ten rozdział  w drugiej, szpitalnej części– niby już po wyjściu Stefana z więźnia, a wcale tego nie widać. Żadnych reminiscencji takiej traumy.  :-\
Ot, normalnie pracuje, jakby w czasie jego pisania wątek aresztancki Trzynieckiego jeszcze nie istniał.
Pisany wcześniej jako całość z "Dyżurem" i Barbarą?
A wątek więzienny po ucieczce Światły (53; audycje w RWE IX.54)? Wtedy jeszcze była Barbara i rozwijał się wątek miłosny, nie polityczny.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Listopad 10, 2021, 12:52:22 am
A skoro o kobietach i ich opisach, zwrócił uwagę opis z rozdziału wcześniejszego – „Dyżur doktora Trzynieckiego” – W separatce leżała nieprzytomna kobieta...Przy małym stoliczku siedziała z głową opartą na ręce młoda pielęgniarka  o twarzy mlecznobiałej, niezwykle poprawnej w  rysunku, z ciężkim węzłem złotobrunatnych włosów pod czepkiem. Stefan spojrzał w jej fiołkowe oczy i pomyślał, że uroda jej nie jest tu właściwie wcale potrzebna. Krótka rozmowa o duszy i Stefan...pożyczę siostrze jakiś podręcznik filozofii. Tuż obok, na noworodkach inna pielęgniarka... „szczupła, o dziewczynkowatej urodzie z ustami w ciup”.
Zaiste kandydatek na „podmienioną” siostrę Barbarę jest chyba więcej.  :D
Siwkówna...jeszcze ona - w dodatku ładnie pętli do wyspy:
Popchnęła go lekko, ale oparł się i chwilę patrzał z przyjemnością na jej twarz odrobinę zbyt mięsistą, o ciemnych wargach i czarnych oczach wśród długich i gęstych rzęs. Może nawet była ładna - zdziwił się, że nigdy o tym nie pomyślał.(...) Mieszkała na górze, na szczycie tej porcelanowej, odciętej od świata wyspy.
Czy to jakieś reminiscencje porcelany Burtanów?  ;)
albo;
Cytuj
Owa "Wyspa" to wg Stefana klinika - o której cały ten rozdział:
Dawniej myślałam, że klinika to taka porcelanowa wyspa w morzu ludzkich spraw i że na niej nic się nie zmienia bez względu na to, co się dzieje dookoła. Ale to nieprawda...
Porcelana jako symbol trwałości?
Hmmm...nowatorskie.  :)
Czy ja wiem? Czy chodzi o symbol trwałości? Czy kruchej...trwałości...;)
Czyli miejsce, które żyje własnymi problemami, sprawami, własną hierarchią społeczną...ale w każdej chwili grozi mu - jak szpitalowi z pierwszej części, który też był taką wyspą - powódź, rozbicie, zatonięcie...wtargnięcie na jej teren rzeczywistości politycznej?

Poza tym - porcelana kojarzy się tak krucho a przecież są jej różne rodzaje - zębolodzy robią licówki porcelanowe...z porcelany skaleniowej - wytrzymałe...podobno na 10 lat;)
Ogólnie, to wrócę jeszcze do „porcelanowego” – dziwny ten rozdział  w drugiej, szpitalnej części– niby już po wyjściu Stefana z więźnia, a wcale tego nie widać. Żadnych reminiscencji takiej traumy.  :-\
Ot, normalnie pracuje, jakby w czasie jego pisania wątek aresztancki Trzynieckiego jeszcze nie istniał.
Pisany wcześniej jako całość z "Dyżurem" i Barbarą?
A wątek więzienny po ucieczce Światły (53; audycje w RWE IX.54)? Wtedy jeszcze była Barbara i rozwijał się wątek miłosny, nie polityczny.
Tak, też mam wrażenie, że wątek "kliniczny" był tym głównym - to Lema interesowało, tym wtedy żył - a dodatkowe rzeźbienia w życiorysach pokazują szwy, które się a to rozpuszczają, a to ledwie trzymają...
Cytuj
Pewne szczegóły nie pasują, jak choćby to, że bojowa Zosia pojawia się wcześniej i już jest znana jako "sanitariuszka Zosia", zaś historia z przetaczaniem krwi matce pojawia się później, stąd dziwna anonimowość tej nibyZosi „towarzyszyła (pacjentce) dziewczyna lat może 18-stu, którą Stefan znał, bo od niedawna pracowała na drugiej ginekologii jako siostra”.
Nie powinna być już zwyczajnie -  Zosią? - Skoro ta już wprowadzona w akcję książki?
Zosia miała sprawę z Ojczykową - bez Stefana...później pojawia się w orbicie Stefana, który ją rozpoznaje, krew, obłędna operacja i jej wizyta z Siwkówną...później spotkanie przy Pościku. Klei się to jakoś;)
Cytuj
Poza tym Barbara zdaje się być starsza.
 I te biogramy
Natomiast to tak - rozjazd. Lem zostawił fizjonomię i pielęgniarstwo...poza tym Zosia pisana z duchem czasu...

Państwo duńskie...Pyżniak i Wyżniak...w jednym domku...ale! pacjentką Pyżniaka była żona "znanego fabrykanta chałwy greckiej i andrutów w czekoladzie" - ciekawe...;))

Poza tym to, co w porcelanowych wyspach było i jest: prywata. Nie nadszedł jej kres - jak wieścił Lem...
Oraz błędy lekarskie, zaniedbania...ale i Ci lekarze - jak Stefan - z powołania.

Przypadek pacjentki, która omyłkowo została operowana przypomniał ten, kiedy pacjentowi wycięto zdrową nerkę - miast chorej:
https://tvn24.pl/wroclaw/wroclaw-pacjentowi-wycial-zdrowa-nerke-prawomocny-wyrok-sadu-ra980140-2298725 (https://tvn24.pl/wroclaw/wroclaw-pacjentowi-wycial-zdrowa-nerke-prawomocny-wyrok-sadu-ra980140-2298725)

Z zabawniejszych pani chorująca na...morfologię krwi:))

Kiedy ze mną już musi być całkiem źle. Napisali przecież tutaj, że mam morfologię krwi, o! (...) Wyszła narzekając jękliwie na to darmowe leczenie.

I na tej ciągle aktualnej diagnozie (systemu!;)) - tymczasem zakończę;)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: Q w Listopad 12, 2021, 10:05:56 pm
Zgodnie z życzeniem L.A. - wydzielone:
https://forum.lem.pl/index.php?topic=2168.msg89904
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: liv w Listopad 13, 2021, 01:23:01 pm
Cytuj
Siwkówna...jeszcze ona - w dodatku ładnie pętli do wyspy:
Tia, wysyp kobiet..jak nieulema.
 A każda jakoś tak...kandydatką...co najmniej zwracającą uwagę.
Cytuj
Poza tym - porcelana kojarzy się tak krucho a przecież są jej różne rodzaje - zębolodzy robią licówki porcelanowe...z porcelany skaleniowej - wytrzymałe...podobno na 10 lat;)
Tak, wszystko prawda, tylko mi od razu wskoczył ten słoń przysłowiowy.
Dodam, ze porcelana kojarzy też do czystej bieli. Lem używa tego porównania dla opisu ciała osoby z której krew odpłynęła.
Zatem biały pałac (ubrania personelu).
Cytuj
Natomiast to tak - rozjazd. Lem zostawił fizjonomię i pielęgniarstwo...poza tym Zosia pisana z duchem czasu...
Zamykając cykl imion... jest jeszcze ukochana Zosia z Kołobrzegu. Ale tam słabo opisana...tyle że blondynka, i że ocalała z katastrofy. Była wtedy jakaś Zofia w otoczeniu Lema?
Kojarzę jedynie tę - z otoczenia Husarskich i w kotle
https://rzezba-oronsko.pl/artysci/zofia-albana-puget-puszet/ (https://rzezba-oronsko.pl/artysci/zofia-albana-puget-puszet/)
Cytuj
ale! pacjentką Pyżniaka była żona "znanego fabrykanta chałwy greckiej i andrutów w czekoladzie" - ciekawe...;))
Taa, wątek słodyczowy...dorzucam fabrykę czekolady Dolańca.

I tym tropem do finału - krótkie "Interludium" plus zamykająca "Pełnia".
Czyli Nosilewska comback.  :)
W przerywniku dwa spotkania - Dolańca z Durzykiem (obaj już na "swoim") i Dolańca z uciekającym Jakło. Ten ostatni chce kasy i jest w tym bezwzględny.
W tle niuanse z branży krawieckiej.
To niesamowite...Twardzi faceci, bezwzględni, cyniczni przebojowi...ryzyka, przekręty zdobywanie fortun, cale życie podporządkowane gromadzeniu by...
By na końcu jakaś Ula, Dziunia, czy Ziutka kręciły nimi jak dziecko bączkiem. By zaspokajać ich "wyrafinowane" kaprysy; lepsze rajstopy, lepsze futra, lepsze radia... wiecznie te taksówki, kotuniu, musisz koniecznie kupić jeszcze samochodzik, mówiła Ziutka oblizując z lekka wargi na oczach Dolanca, bo zauważyła, że to go podnieca.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Listopad 13, 2021, 11:22:59 pm
Cytuj
Siwkówna...jeszcze ona - w dodatku ładnie pętli do wyspy:
Tia, wysyp kobiet..jak nieulema.
Z tego wszystkiego ( w dodatku czytam "Wyspy bezludne" Łysiaka) przeczytałam: wyspa kobiet;)
Ale tak - kobiet dostatek...
Cytuj
Zatem biały pałac (ubrania personelu).
O! To też dobre skojarzenie.
Cytuj
I tym tropem do finału - krótkie "Interludium" plus zamykająca "Pełnia".
Prrr...w "Porcelanie" jest jeszcze wątek uczciwości i odpowiedzialności lekarzy - dylemat Stefana czy być solidarnym ze swoim środowiskiem w sprawie omyłkowo operowanej kobiety czy donieść prokuraturze o błędzie?
I tutaj chyba krytycy upatrują komunistycznego pęknięcia Stefana - pod naciskiem Siwkównej i Zosi wybiera prawdę - ale okrasza ją takim dodatkiem:

- A więc... - powiedział Stefan - jestem w waszym obozie...Ale kto wie, czy nie pójdę jeszcze do jednego człowieka...
- Do...lekarza?
- Nie...W każdym razie jestem wasz.

Wybiera się do Marcionowa? Hm?

Jeszcze jeden wątek - literacki: Stefan przymierza się do czytania "Thibaultów" du Garda:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/79681/rodzina-thibault-tom-1-szary-zeszyt-pokuta-piekny-czas (https://lubimyczytac.pl/ksiazka/79681/rodzina-thibault-tom-1-szary-zeszyt-pokuta-piekny-czas)
Jednym z bohaterów - młody lekarz:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Rodzina_Thibault (https://pl.wikipedia.org/wiki/Rodzina_Thibault)

I teraz "Interludium" czyli przedostatni rozdział:
W przerywniku dwa spotkania - Dolańca z Durzykiem (obaj już na "swoim") i Dolańca z uciekającym Jakło. Ten ostatni chce kasy i jest w tym bezwzględny.
W tle niuanse z branży krawieckiej.
To niesamowite...Twardzi faceci, bezwzględni, cyniczni przebojowi...ryzyka, przekręty zdobywanie fortun, cale życie podporządkowane gromadzeniu by...
By na końcu jakaś Ula, Dziunia, czy Ziutka kręciły nimi jak dziecko bączkiem. By zaspokajać ich "wyrafinowane" kaprysy; lepsze rajstopy, lepsze futra, lepsze radia... wiecznie te taksówki, kotuniu, musisz koniecznie kupić jeszcze samochodzik, mówiła Ziutka oblizując z lekka wargi na oczach Dolanca, bo zauważyła, że to go podnieca.
W pierwszej chwili pomyślałam: kogo liv cytuje? Jesss....przecież to Lem...

Trzeba odnotować, że Dolańcowi się dostało - może nie wykręca klamek, ale skupuje margarynę do swojej fabryki czekolady "Optima" - czyli zubożał, a "spółdzielnik" Miecio - triumfuje...liche czasy dla prywatnej inicjatywy...i jeszcze ta kobieta: Ziutka...tak, jak napisałeś.
Jakło przyszedł odebrać dług wdzięczności w postaci dolarowej - od Dolańca...sypie się ten pokrętny, gangsterski świat...

Za to inny osiąga"Pełnię"...gęsty w wydarzenia rozdział...zaczyna się chorobą ojca Stefana - miałam wrażenie jakby Lem trochę o swoim ojcu pisał...pojawia się stary znajomy: Dostojewski...ale o tym innym razem.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: liv w Listopad 14, 2021, 04:12:46 pm
Cytuj
    Tia, wysyp kobiet..jak nieulema.

Z tego wszystkiego ( w dodatku czytam "Wyspy bezludne" Łysiaka) przeczytałam: wyspa kobiet;)
A co na to dr Freud?  ;)
Ba, w dobie mody na feminatywy sam nie wiem... czy wysyp kobiet jest poprawne. Azaliż nie powinno być - wysypka?
Cytuj
Prrr...w "Porcelanie" jest jeszcze wątek uczciwości i odpowiedzialności lekarzy - dylemat Stefana czy być solidarnym ze swoim środowiskiem w sprawie omyłkowo operowanej kobiety czy donieść prokuraturze o błędzie?
Tak, to dość ważny wątek, i aktualny. W epoce chorej tezy - "zero ryzyka" nie ma zgody na przypadki. Zawsze musi być winny "ktoś". W tym systemie lekarze mają dość ciężko i wobec niezrozumienia tego przez ogół - że złe okoliczności, przypadki jednak się zdarzają, muszą się jakoś asekurować.
Z drugiej, możliwość nadużywania takiej asekuracji  -olbrzymia.
Akurat w książce mamy ewidentne błędy wynikające nawet nie z niekompetencji, co z zaniedbań i tu działa cały mechanizm "przykrywkowy".
Wyjaśniony przez Kiermałę.
Słuchajcie kolego, jesteście bardzo młodzi... któż jest nieomylny... nie wszystko jest w książkach, medycyna to nie jest prosta rzecz...życie wnosi swoje poprawki...tłum nie będzie się zastanawiał, tylko wyda wyrok...
I po tej skądinąd słusznej ideowo-politycznej pogadance, przechodzi do konkretu - nie można narażać na szwank imienia kliniki, a tymczasem Trzesnowski (sprawca tragedii), to co tu dużo gadać, kolos... gdyby się zawalił...niejednego mógłby przygnieść...zamilkł, jakby pożałował otwartości...
Zapewne i dzisiaj w zaciszach gabinetów lekarskich toczą się podobne dyskusje.
Z ostatecznym argumentem nieodwracalności - "przecież nie wszczepi się jej z powrotem macicy".
Cytuj
Wybiera się do Marcionowa? Hm?
Pewnie tak, bo do kogo innego - Jakły?
Z głupich skojarzeń; było takie stalinowskie credo...jedno z wielu;  "sojusz biedniaka ze średniakiem przeciwko kułakowi."
Tu widzę jakąś mutację - sojusz młodego lekarza z niższym (i średnim) personelem przeciwko branżowym tuzom.
...........
Dlatego ten system się zapadł - szlachetni acz nie zawsze kompetentni partyjni mieli być ostatecznym punktem odniesienia. Szlachetni, o ile byli i nie jest to tylko byt literacki, wyginęli pierwsi. Zostali urzędnicy, biurokraci z czasem wyrodzeni w rodzaj mafii.
Marginesem korporacjonizm zawodowy pod światłym przewodem partii to też cecha faszyzmu włoskiego. A może i wszystkich?
Więc rzeczywiście to moment pęknięcia Stefana - nie tyle konflikt ideologiczny, co konflikt idealizmu młodzieńczego zestawionego z rzeczywistością. I nadziei, że jest coś wyżej...
Margines drugi - Gajewska wspomina o korepetytorze młodego Lema, studencie prawa o nazwisku Wilk. Czyżby...? 
Cytuj
Jeszcze jeden wątek - literacki: Stefan przymierza się do czytania "Thibaultów" du Garda:
O! Z dzieciństwa pamiętam serial z prlowskiej tiwi - Rodzina Tibo (https://www.filmweb.pl/serial/Les+Thibault-1972-170226) właśnie. Ale nic nie pamiętam...lekarz powiadasz? Ciekawy zbieg...w dodatku ten lekarz...  Tymczasem Antoni zakochuje się w Racheli, pięknej Żydówce o niejasnej przeszłości, jednak po kilku miesiącach romansu zostaje przez nią porzucony.   :)
Cytuj
...sypie się ten pokrętny, gangsterski świat...
Taa...to najbardziej optymistyczny wątek tej książki  8)
Cytuj
..gęsty w wydarzenia rozdział...zaczyna się chorobą ojca Stefana - miałam wrażenie jakby Lem trochę o swoim ojcu pisał...pojawia się stary znajomy: Dostojewski...ale o tym innym razem.
Czyli zostawiamy Nosilewwską na tortową wisienkę?
Też zatrzymam się przy ojcu, bo nie tylko mam wrażenie, ale prawie pewność, że pierwowzorem Samuel
- repatriant ze Wschodu
- choruje i umiera na serce
- najlepszymi laty zakotwiczony w monarchii austro-węgierskiej, niczego ale to niczego nie rozumiał..
- właśnie przekroczył 70-tkę (a Samuel w 49-tym)
- zapadły staruszek z białą bródką (wystarczy zerknąć w fotki z lat 50-tych. nie podsunę bo nie widzę w necie)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Listopad 14, 2021, 10:53:57 pm
Cytuj
    Tia, wysyp kobiet..jak nieulema.

Z tego wszystkiego ( w dodatku czytam "Wyspy bezludne" Łysiaka) przeczytałam: wyspa kobiet;)
A co na to dr Freud?  ;)
Miałby co robić.. bo jeszcze do przeczytanego doszedł list Wilka z...wyspy - a Gajewska wspomina, że "Notes" był lubianą lekturą Lema - jak wiadomo;))
Ktoś mnie chyba wkręca w wyspiarską paranoję :-X  ;D
Cytuj
Ba, w dobie mody na feminatywy sam nie wiem... czy wysyp kobiet jest poprawne. Azaliż nie powinno być - wysypka?
To wersja dla mężczyzn, którzy nie lubią kobiet;)
Oszsz...i oczywiście dla kobiet, które nie lubią kobiet;)
Cytuj
Tu widzę jakąś mutację - sojusz młodego lekarza z niższym (i średnim) personelem przeciwko branżowym tuzom.
Jest też sojusz szefa kliniki - Wisia - z partią.
Cytuj
Więc rzeczywiście to moment pęknięcia Stefana - nie tyle konflikt ideologiczny, co konflikt idealizmu młodzieńczego zestawionego z rzeczywistością. I nadziei, że jest coś wyżej...

Tak, ten deseń konfliktowy też - natomiast ta rzeczywistość i nadzieja wiedzie go do partyjnych - z dalszej części widać, że całkiem się zaprzyjaźnił z Pościkiem.
Cytuj
Margines drugi - Gajewska wspomina o korepetytorze młodego Lema, studencie prawa o nazwisku Wilk. Czyżby...? 
O! Ciekawe - zajrzałam - faktycznie - jednym zdaniem o tym Wilku - pewnie, że to może być trop z nazwiskiem...Karola.
Ale nic nie pamiętam...lekarz powiadasz? Ciekawy zbieg...w dodatku ten lekarz...  Tymczasem Antoni zakochuje się w Racheli, pięknej Żydówce o niejasnej przeszłości, jednak po kilku miesiącach romansu zostaje przez nią porzucony.   :)
No proszę  - jak to się składa. Jednak Stefan zeszyciku nie rozciął - a w kolejnym wejściu czyta "Braci Karamazow". Jak się okazuje - pożyczonych od Wisia.
Cytuj
Czyli zostawiamy Nosilewwską na tortową wisienkę?
Jasne:)
Cytuj
Też zatrzymam się przy ojcu, bo nie tylko mam wrażenie, ale prawie pewność, że pierwowzorem Samuel
Tak właśnie - wszystkie punkty, które wymieniłeś...

Do obrazka dodałabym jeszcze stosunek ojca Stefana do nowej władzy:

Z wyrzutem patrzał na Stefana, ilekroć w jego słowach zdawał się pobrzmiewać choćby cień aprobaty dla przemian zachodzących w Polsce.

Sąsiad - adwokat: Przynosił nieprawdopodobne plotki i nieśmieszne anegdoty antypaństwowe; obaj zamyślali się nad nimi rozkosznie, do końca wysysając ich zakazany smak.
O dziwo: Stefan rad był wizytom starego adwokata...

Dziabiąc troszkę ten rozdział...widać jak bardzo plecie się z opowiadaniem "Siostra Barbara" -  pojawia się docent Wiś, który zostaje dyrektorem kliniki (poprzedni układ zostaje rozbity) - ów Wiś jest też wymieniony w opowiadaniu "Siostra Barbara" - jako wymagający typ. Robi on Stefana ordynatorem rakowego oddziału (tam Zosia) - w opowiadaniu również jest ordynatorem, a Barbara siostrą na jego oddziale.

Wiś wydaje się być wzorowany na Choynowskim - chce tworzyć ośrodek naukowy przy klinice - daje Stefanowi angielski "Biuletyn Atomowy" -  czyli to:
https://en.wikipedia.org/wiki/Bulletin_of_the_Atomic_Scientists (https://en.wikipedia.org/wiki/Bulletin_of_the_Atomic_Scientists)
Pasuje opis okładki: były na niej wymalowane białe kropki i cienie dwu strzałek, niczym wskazówki zegara stojące pięć minut przed dwunastą.
Raczej 7 minut przed...aleć...nie czepiajmy się;)
Dzisiaj Stefan dostałby link...:
https://thebulletin.org/ (https://thebulletin.org/)

Jednak zanim damy Stefanowi "ubić puszyście poduszkę pod głową" po tej lekturze - wróćmy jeszcze do  kliniki i Wisia: teraz on działa jako siła sprawcza - wysyła Stefana do Warszawy.
I pętelkuje do opowiadania "Siostra..." - tam Stefan publikuje w "Gazecie Lekarskiej" artykuł "Chemodynamiczne wskaźniki okresu przedrakowego myszy żywionych 3:4, 5:6 dibenzantracenem."
W "Czasie..." jest to "Tygodnik Lekarski" i praca pt." Krótki rys osiągnięć chemioterapii nowotworów".

To nie koniec nawiązań - Abakowski raczy Stefana tą samą historyjką o pechowym znajomym i jego próbach żeniaczki...ma też to zacięcie do nazwisk: Eutanazy Grób-Maciałko...

Natomiast transformację z położnej do posługującej u ojca Stefana - przeszła Feroniowa - jednak i w opowiadaniu i w książce należy do badaczy Pisma świętego  i wieszczy rychły koniec świata na skutek a to przycisku w Nowym Jorku i fiuu...a to na skutek "koła ognistego z nieba" - co w efekcie daje bombę atomową i powstanie z mar jeno owych badaczy - po pół roku!:)

Nie tylko badacze rozprawiają o przyciskach...Bethe, Brown, Szilard - rozmawiają w "Czasie..." o bombie atomowej - jakoś skojarzyło do dysputerów...
Miał to być zapis ich rozmowy radiowej w owym "Biuletynie..."
To bezpośrednie przeniesienie realnie czytanego przez Lema w jego prozę...nie pamiętam czy gdzieś postąpił podobnie?

Bethe i Szilard również straszą zagładą ludzkości - wyjście z opresji upatrują w...rozproszeniu ludności miast...a w listach  do Redakcji "zwykli obywatele"  protestowali przeciw budowie bomby i powoływali się na Chrystusa...całkiem blisko Feroniowej - ona przynajmniej już wie co będzie i dobrze się zabezpieczyła;)

Zajrzałabym w ten błękitny numer biuletynu, ale archiwa płatne...

To teraz Stefan już ubił puszyście poduszkę pod głową, po namyśle przewrócił ją na drugą stronę(...) Spał jak suseł.

To dobrze - bo kolejna noc będzie dla niego powracającym koszmarem...za to dzień...ale to innym razem:)


Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: liv w Listopad 14, 2021, 11:51:11 pm
Tylko do tego
Cytuj
I pętelkuje do opowiadania "Siostra..." - tam Stefan publikuje w "Gazecie Lekarskiej" artykuł "Chemodynamiczne wskaźniki okresu przedrakowego myszy żywionych 3:4, 5:6 dibenzantracenem."
W "Czasie..." jest to "Tygodnik Lekarski" i praca pt." Krótki rys osiągnięć chemioterapii nowotworów".
A Stefan jako Stanisław... podaję za Gajewską
S. Lem, Etiologia nowotworów, „Polski Tygodnik Lekarski” 1947, nr 4
I już przedsennie...ten wariant z Barbarą wydany 1 lutego 53...czy na zmianę tegoż na wariant z jednak odzyskaną przypadkiem Anną mogła mieć wpływ śmierć Stalina (5 marca) i to co za nią poszło? Bo do tego czasu widzę, że zakończenie trylogii było otwarte. Lub właśnie zamknięte.. Barbarą.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Listopad 17, 2021, 01:08:59 am
Tylko do tego
Cytuj
I pętelkuje do opowiadania "Siostra..." - tam Stefan publikuje w "Gazecie Lekarskiej" artykuł "Chemodynamiczne wskaźniki okresu przedrakowego myszy żywionych 3:4, 5:6 dibenzantracenem."
W "Czasie..." jest to "Tygodnik Lekarski" i praca pt." Krótki rys osiągnięć chemioterapii nowotworów".
A Stefan jako Stanisław... podaję za Gajewską
S. Lem, Etiologia nowotworów, „Polski Tygodnik Lekarski” 1947, nr 4
Zaś Nosilewska - w tym samym "Tygodniku Lekarskim" - prawdopodobnie ze stycznia 1951 roku - publikuje artykuł pt. "Zmiany rytmu alfa u schizofreników w remisji po jednej i dwóch seriach insulinoterapii".
Cytuj
I już przedsennie...ten wariant z Barbarą wydany 1 lutego 53...czy na zmianę tegoż na wariant z jednak odzyskaną przypadkiem Anną mogła mieć wpływ śmierć Stalina (5 marca) i to co za nią poszło? Bo do tego czasu widzę, że zakończenie trylogii było otwarte. Lub właśnie zamknięte.. Barbarą.
A dlaczego do tej śmierci nie mógłby napisać o śmierci ojca i Nosilewskiej?
Chyba, że Wielka Pętla Nieczawska przyszła mu do głowy później?

Tymczasem Stefan jedzie pociągiem do Warszawy - noc niespokojna - trzy razy zasypia i trzy razy śnią mu się koszmary.
Koszmary w poetyce polowania...na ludzi. Skojarzyło mi  do tego odnalezionego po latach opowiadania pt. "Polowanie"...ucieczka i finalnie nie dziecko a kobieta...powracający motyw ucieczki, ukrywania, lęku.

Stefan ostatecznie ląduje w Warszawie, a ja w "Szpitalu..." bo coś mi się nie zgadza:)

Pss:
https://forum.lem.pl/index.php?topic=600.msg89952#msg89952 (https://forum.lem.pl/index.php?topic=600.msg89952#msg89952)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: liv w Listopad 20, 2021, 10:00:30 pm
Cytuj
A dlaczego do tej śmierci nie mógłby napisać o śmierci ojca i Nosilewskiej?
Chyba, że Wielka Pętla Nieczawska przyszła mu do głowy później?
Mógłby.
Wtedy pisałby pod 2 warianty zakończenia. Doadtkowo zdaje mi się, że jeśli wzorcem był Samuel, to pisanie o jego zgonie gdy jeszcze żył, byłoby psychologicznie...niełatwe.
Jednak mi ułożył się taki ciąg, że chciał tom  trzeci skończyć krótko. Po Halinie trochę szpitala, może jakaś wstawka z życia Krakowa, pojawienie się Barbary - miłość - end (happy). Barbarę opublikował tuż przed śmiercią Soso.  Może po niej otworzyły się nowe możliwości i klasyczne zakończenie przestało satysfakcjonować?
Widzę, czuję w tych ostatnich rozdziałach elementy odwilży. Poza tym pętla z Nosilewską bardziej atrakcyjna. Dlatego Barbara finalnie poszła w odstawkę?
Oczywiście to tylko takie moje snucie - bezdowodliwe.
Przy okazji Barbary jest w opowiadaniu takie zdanie, które zaintrygowało - " przypominała mu Burzanów"
- Stefanowi, Feroniowa - ta, co wieszczy zagładę i armagedon. Mniejsza, chodzi o tych Burzanów, wrzuconych jakby czytelnik powinien ich znać. Przegapiłem? Czy jakaś postać/postaci które wypadły z książki? No i oczywiste skojarzenie z prawdziwym nazwiskiem, lekko tylko zniekształconym. (he, A.G. też je przekręciła  :D )
Cytuj
Tymczasem Stefan jedzie pociągiem do Warszawy - noc niespokojna - trzy razy zasypia i trzy razy śnią mu się koszmary.
Koszmary w poetyce polowania...na ludzi. Skojarzyło mi  do tego odnalezionego po latach opowiadania pt. "Polowanie"...ucieczka i finalnie nie dziecko a kobieta...powracający motyw ucieczki, ukrywania, lęku.
Lęk przed zagładą atomową? To by tłumaczyło tak silną obecność tematu w publicystyce Lema. Poczytał tych Szilardów, Brownów i zaraz się przyśniło. Przyśnił się dźwięk spajający te trzy historie senne. Nadlatujących samolotów? Przenikliwy brzęk który w mgnieniu oka stworzył więź ze wszystkimi poprzednimi obrazami.
Dobry opis pociągowych snów, w których prawdziwe dźwięki zlewają się z tymi majaczonymi wizjami. Jakby to właśnie dźwięk by najpierwszym bodźcem który dociera do budzącego się lub drzemiącego tylko.
Ok. znaczy jesteśmy w pociągu i dojechaliśmy do Warszawy, a właściwie ruin. Tam też zaczynał tom trzeci Wielenieckmi. Ruiny jakby bardziej ludne, no i...no i... niczym deux ex machina - Pajączkowski!
Zaczynają się powroty, więc też zasadność cofki do szpitalnego... aż strach.
Cytuj
." bo coś mi się nie zgadza:)
Całkiem zasadna niezgodliwość -  wyszedły szew?  :D
Poza tym...poza tym pora zwrócić baczniejszą uwagę na motyw ogrodu w twórczości patrona.  :)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Listopad 22, 2021, 01:46:23 am
Cytuj
A dlaczego do tej śmierci nie mógłby napisać o śmierci ojca i Nosilewskiej?
Chyba, że Wielka Pętla Nieczawska przyszła mu do głowy później?
Mógłby.
Wtedy pisałby pod 2 warianty zakończenia. Doadtkowo zdaje mi się, że jeśli wzorcem był Samuel, to pisanie o jego zgonie gdy jeszcze żył, byłoby psychologicznie...niełatwe.
Jednak mi ułożył się taki ciąg, że chciał tom  trzeci skończyć krótko. Po Halinie trochę szpitala, może jakaś wstawka z życia Krakowa, pojawienie się Barbary - miłość - end (happy). Barbarę opublikował tuż przed śmiercią Soso.  Może po niej otworzyły się nowe możliwości i klasyczne zakończenie przestało satysfakcjonować?
Widzę, czuję w tych ostatnich rozdziałach elementy odwilży. Poza tym pętla z Nosilewską bardziej atrakcyjna. Dlatego Barbara finalnie poszła w odstawkę?
Oczywiście to tylko takie moje snucie - bezdowodliwe.
Ojciec...w "Szpitalu..."jest rozdział "Ojciec i syn" - całkiem inny ten ojciec...obcy i jakby umierający. Może tak miało być.
Potem te dalsze części - i wątek ojca powrócił - ale nieco inny. Jakby dostał drugie życie...

Co do reszty - tak - wygląda na to, że miało być skrótnie i jakby w odcięciu od pierwszej części...aż nagle ta wywrotka i Pętla. Czy to odwilż? Czy Lem próbował jednak nadać jakiś pozór, że to całość? I sztrykował?;)
Trudno rzec.
Przy okazji Barbary jest w opowiadaniu takie zdanie, które zaintrygowało - " przypominała mu Burzanów"
- Stefanowi, Feroniowa - ta, co wieszczy zagładę i armagedon. Mniejsza, chodzi o tych Burzanów, wrzuconych jakby czytelnik powinien ich znać. Przegapiłem? Czy jakaś postać/postaci które wypadły z książki? No i oczywiste skojarzenie z prawdziwym nazwiskiem, lekko tylko zniekształconym. (he, A.G. też je przekręciła  :D )
Tak, też zwróciłam uwagę na tych Burzanów - i zaraz pomyślałam o zabużanach;)

Cytuj
Tymczasem Stefan jedzie pociągiem do Warszawy - noc niespokojna - trzy razy zasypia i trzy razy śnią mu się koszmary.
Koszmary w poetyce polowania...na ludzi. Skojarzyło mi  do tego odnalezionego po latach opowiadania pt. "Polowanie"...ucieczka i finalnie nie dziecko a kobieta...powracający motyw ucieczki, ukrywania, lęku.
Lęk przed zagładą atomową? To by tłumaczyło tak silną obecność tematu w publicystyce Lema. Poczytał tych Szilardów, Brownów i zaraz się przyśniło. Przyśnił się dźwięk spajający te trzy historie senne. Nadlatujących samolotów? Przenikliwy brzęk który w mgnieniu oka stworzył więź ze wszystkimi poprzednimi obrazami.
Dobry opis pociągowych snów, w których prawdziwe dźwięki zlewają się z tymi majaczonymi wizjami. Jakby to właśnie dźwięk by najpierwszym bodźcem który dociera do budzącego się lub drzemiącego tylko.
Chyba wymieszane wszelkie lęki Stefana - i te nowe - bombowe - i te sprzed kilku lat - wojenne.
Jednak to:
Trwał bieg w nieustannym milczeniu. Wtem z daleka dobiegło senne, samotne bzykanie. Była w nim niesłychana odległość i głębia nieba. Stanęli wszyscy, zasłuchani; w błękicie tak pięknym, że wzrok zachłystywał się nim bezsilnie, zalśniły srebrne punkciki. Nieziemskie, obojętne, sunęły ku nim w niezmierzonych wysokościach. Oślepł ze strachu.
wygląda na klasyczne bombardowanie?
Ok. znaczy jesteśmy w pociągu i dojechaliśmy do Warszawy, a właściwie ruin. Tam też zaczynał tom trzeci Wielenieckmi. Ruiny jakby bardziej ludne, no i...no i... niczym deux ex machina - Pajączkowski!
Zaczynają się powroty, więc też zasadność cofki do szpitalnego... aż strach.
:)))
To jeszcze chwilę ostawmy porównania...

Pajączkowski..z nowymi zębami - świecącymi młodością w twarzy...hę:))
Pracuje w ministerstwie...
Takie zdanie - z cokolwiek dziwnym usprawiedliwieniem:

A wtedy oni powiedzieli, że zaczyna się odbudowa, i o sprawiedliwości społecznej, i o krzywdzie, to co miałem robić, ja, wegetarianin?

Co miał...nie być ludożercą?
http://wiersze.doktorzy.pl/ludozercy.htm (http://wiersze.doktorzy.pl/ludozercy.htm)

Pajączkowski jedzie do Szczecina, ale Stefana przekazuje Nosilewskiej, która akurat przyszła do niego w odwiedziny...cóż za przypadek;)
Spotkanie na początku jest tak drętwe, że zęby grzytają - i to właściwie za jej sprawą...w końcu Stefan pęka i ustala datę:
Gdybyś nie odjechała wtedy, zostałabyś może moją żoną i wkrótce obchodzilibyśmy dziesiątą rocznicę ślubu, tej jesieni.
Czyli mamy rok 1951? Bo zdarzenia szpitalne to 1941?
Dziwne pytanie: Słuchaj, czym jest twój mąż?
Czym?
Niczym, bo Nosilewska nie ma męża.
Stefan zwierza jej się z przeżyć wojennych (ale zastrzega, że bez wódki się nie da...) i wygłasza tekst jakby wyjęty z jakiegoś szlifowanego listu...w każdem potwierdza swą wierność używaniem...zielonego atramentu (sprawdzić w Szpitalu czy Nosilewska takiego używała;) - wszystko to prócz kilku zdań jest  mocno patetyczne (kładę rękę na tej księdze...jakiej księdze?!). Zwłaszcza na tle oschłości i wręcz nieczułości Nosilewskiej.
Ostatecznie ona idzie do siebie gotować jajka, bo głodna, a Stefan idzie do hotelu...lepiej być nie mogło...
Ale! Na drugi dzień ma przyjść po nią do pracy.

Tymczasem  Stefan staje przed wystawą antykwarni - tam oczywiście "Bracia Karamazow" i samouczek językowy z fraktalnym obrazkiem - więc Stefan dokonuje przeskoku myślowego od "nie opuszczę Cię aż do śmierci" do rozważań o nieskończoności  i powtarzalności atomowego rysopisu.

"Efemeryczne figury wiecznego baletu atomowego"...jednak bywają szczęśliwe, ale szczęścia nie potrafiłeś opisać, wiesz? - powiedział do brodatego Dostojewskiego za szybą...Stefan.

Czy mógłby to samo powiedzieć do Lema?
Czy Lem potrafił opisać szczęście? Np. szczęście Stefana?

Wg mnie znacznie mocniejsze u niego są opisy nieszczęść, ciężkich przeżyć...w szczęściu popada w drętwotę  i patetyczność na granicy śmieszności - tzn. takie mam odczucie po przeczytaniu fragmentu o ponownym spotkaniu Stefana i Nosilewskiej.

W każdym razie tym razem Stefan zasypia szczęśliwy i nie ma koszmarów...za to dzień...ten będzie koszmarem...ale to innym razem.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: liv w Listopad 23, 2021, 07:33:00 pm
Cytuj
Ojciec...w "Szpitalu..."jest rozdział "Ojciec i syn" - całkiem inny ten ojciec...obcy i jakby umierający. Może tak miało być.
Tamten ojciec żył jeszcze we Lwowie, ten późniejszy już w Krakowie, i tak - umierający.
Mają prawo się różnić.
Cytuj
zy Lem próbował jednak nadać jakiś pozór, że to całość? I sztrykował?;)
Trudno rzec.
Ano trudno, chyba że ujrzy światło dzienne ten pierwszy odrzut (z 1950?), o ile istnieje.
Cytuj
wygląda na klasyczne bombardowanie?
Tak, ale z efektem "zagłada świata" - czyli bomby A. W pierwszym śnie nagle milkną wszystkie radiostacje. W ostatnim widzi jasność...blask, przez jej ciało.
Rzeczywiście, jakby mieszanka przeżytego wojennego, z wyobrażonym. Dodatkowo obraz z drugiego snu skojarzył mi do jakiegoś horroru przedwojennego?... typu Frankenstein?
Dym z zamku na wzgórzu, biegnący ludzie...
Cytuj
A wtedy oni powiedzieli, że zaczyna się odbudowa, i o sprawiedliwości społecznej, i o krzywdzie, to co miałem robić, ja, wegetarianin?
Faktycznie, ni z gruszki takie uzasadnienie.  :)
Widać jest jakaś mistyczna nić łącząca komunizm z wegetarianizmem...czyli z cyklu co przewidział Lem? Niedobory mięsne schyłkowego Gierka i kabaret Laskowika - z tylu sklepu (https://www.youtube.com/watch?v=QS9YChMTO60).
Cytuj
Co miał...nie być ludożercą?
Chodzi o wiersz, list Różewicza?
Linka nie działa.
Tym niemniej faktem jest, że gość odmłodniał. Nowe zęby w tamtych latach..hoho.  ;D
Cytuj
...cóż za przypadek;)
Przypadek, to że się nie spotkali wcześniej - ona pisała do...i on pisał...on dzwaniał do jej przełożonego, ona bywała w mieście w którym on mieszkał (cóż za konsekwencja w unikaniu nazwy Krakowa).
Widocznie masa  krytyczna złych przypadków został przekroczona i nastąpił przypadek dobry.
Dialektycznie rzecz ujmując.  ;)
Cytuj
Czyli mamy rok 1951? Bo zdarzenia szpitalne to 1941?
Ta, na tym etapie Lem uznał najwyraźniej, że czasowa konspiracja tomu pierwszego już niepotrzebna. W siostrze Barbarze pisze wprost - "W czterdziestym pierwszym roku Niemcy zlikwidowali szpital, w którym pracowałem...uciekłem stamtąd z jedną lekarką.
Cytuj
Dziwne pytanie: Słuchaj, czym jest twój mąż?
Czym?
Dziwadło. Przejęzyczenie, czy taka forma epoki? Poza tym mówią sobie per Wy i koleżanko.
Cóż za romantyczna randka  :)
Cytuj
Ostatecznie ona idzie do siebie gotować jajka, bo głodna, a Stefan idzie do hotelu...lepiej być nie mogło...
Tak - to chyba kwintesencja spotkania - poszła gotować jajka. A wcześniej przegryzała czekoladki, ewidentnie robiąc sobie z niego..nomen-omen - jaja. Antrakt już się skończył?.. Pozwól, ręka jest mi potrzebna...obmyślasz już drugi akt?
Nooo...jest okrutnie cięta, ale nie dziwię się, jak napisałaś...
Cytuj
i wygłasza tekst jakby wyjęty z jakiegoś szlifowanego listu...
W przestrzeni, gdzie z jednego skraja jest tekst (https://www.filmweb.pl/film/Pi%C4%99kny+umys%C5%82-2001-31864/discussion/Ulubione+momenty%3A%29,2282546) Russela Crowe jaka umyślnego, a z drugiego męki Wertera - podryw Stefana jest zdecydowanie blisko tego drugiego. Wprawdzie nie mnie oceniać, ale... jak napisałaś  :D
Cytuj
...lepiej być nie mogło...
Ale! Na drugi dzień ma przyjść po nią do pracy.
Od trzeciej będę siedział na schodach, zawołał za nią.
Szukałem w tekście choćby cienia przyzwolenia - i znalazłem, jak żołnierz z reduty Ordona nabój. Aż pobladłem.
Za to dwa razy padło "może lepiej nie".
Czyli jednak - twardziel!  8)
Cytuj
Czy mógłby to samo powiedzieć do Lema?
Czy Lem potrafił opisać szczęście? Np. szczęście Stefana?
O! - to temat na zupełnie nowy wątek.


Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Listopad 24, 2021, 12:18:21 am
O kurcze. Nie mam przy sobie we Francji tej książki, ale tak tylko zajrzałem, porównałem daty i mnie nieco przytkało, że od postu, w którym utworzyłem Akademię Lemologiczną (to brzmi jak przechwałki, ale jednak), mineło 6026 dni, a Wy tu ciągle tak energicznie działacie. W efekcie może nawet sprowadzę tę książkę i się przyłączę. Dobra, przepraszam i nie przeszkadzam w dyskusji.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Listopad 24, 2021, 12:43:57 am
O kurcze. Nie mam przy sobie we Francji tej książki, ale tak tylko zajrzałem, porównałem daty i mnie nieco przytkało, że od postu, w którym utworzyłem Akademię Lemologiczną (to brzmi jak przechwałki, ale jednak), mineło 6026 dni, a Wy tu ciągle tak energicznie działacie. W efekcie może nawet sprowadzę tę książkę i się przyłączę. Dobra, przepraszam i nie przeszkadzam w dyskusji.
Ale jednak przechwałki, czy że jednak utworzyłeś?;)
To i to zasadne - masz się czym chwalić - chyba najlepszy z działów na forum - taki w punkt;)
A ten czas...dekady mijają tutaj niepostrzeżenie.
Jakie przeszkadzanie - już nawet myślałam, że tylko liv i ja mamy te pozostałe tomy:) Czyli książka w łapkę i może coś o matematyce Wilka z drugiego tomu? :-\

A w adremie teraz tylko:
Cytuj
Co miał...nie być ludożercą?
Chodzi o wiersz, list Różewicza?
Linka nie działa.
tak, to był Różewicz:)
http://wiersze.doktorzy.pl/ludozercy.htm (http://wiersze.doktorzy.pl/ludozercy.htm)
Mówi akurat o tych latach, tych ludziach - wydany w 1958.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: Q w Listopad 24, 2021, 01:53:57 am
porównałem daty i mnie nieco przytkało, że od postu, w którym utworzyłem Akademię Lemologiczną (to brzmi jak przechwałki, ale jednak), mineło 6026 dni, a Wy tu ciągle tak energicznie działacie.

Co prawda w tej konkretnej dyskusji mogę - z wspomnianych już przyczyn - wystąpić tylko w roli podstawiającej nogę żaby, ale wyrażę radość, że to, co przez lata wyprawialiśmy tu w Akademii ;) spotyka się z aprobatą jej Założyciela.

masz się czym chwalić - chyba najlepszy z działów na forum - taki w punkt;)

O, stanowczo zgadzam się z Przedmówczynią!  :)

I też przepraszam za OT.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: Lieber Augustin w Listopad 24, 2021, 10:02:36 am
Cytuj
Dziwne pytanie: Słuchaj, czym jest twój mąż?
Czym?
Dziwadło. Przejęzyczenie, czy taka forma epoki? Poza tym mówią sobie per Wy i koleżanko.
A to czasem nie kalka z niemieckiego?
"Was sind Sie?", "Was sind Sie von Beruf?" - kim jesteście z zawodu? Dosłownie "czym jesteście?"...
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Listopad 24, 2021, 09:15:09 pm
Update: okazało się, że jednak mam tu we Francji "Czas..." i to nawet wydanie z dodanymi dwoma tomami, czyli mogę się przyłączyć gdy tylko coś przeczytnę.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Listopad 26, 2021, 12:30:20 am
Cytuj
Dziwne pytanie: Słuchaj, czym jest twój mąż?
Czym?
Dziwadło. Przejęzyczenie, czy taka forma epoki? Poza tym mówią sobie per Wy i koleżanko.
A to czasem nie kalka z niemieckiego?
"Was sind Sie?", "Was sind Sie von Beruf?" - kim jesteście z zawodu? Dosłownie "czym jesteście?"...
Jakem liv...myślę, że trafiłeś w sedno bycia czymś:)
Update: okazało się, że jednak mam tu we Francji "Czas..." i to nawet wydanie z dodanymi dwoma tomami, czyli mogę się przyłączyć gdy tylko coś przeczytnę.
Podpowiem, że matematyka jest w tomie drugim...

Czyli kończąc ten wątek:
Cytuj
Ojciec...w "Szpitalu..."jest rozdział "Ojciec i syn" - całkiem inny ten ojciec...obcy i jakby umierający. Może tak miało być.
Tamten ojciec żył jeszcze we Lwowie, ten późniejszy już w Krakowie, i tak - umierający.
Mają prawo się różnić.
A to prawda...ten pierwszy jest lwowski - trzeba do tego wrócić w szpitalnym wątku...
Cytuj
Tak, ale z efektem "zagłada świata" - czyli bomby A.
Ok - to zamkowe wzgórze...a co było na Wysokim Zamku? a właściwie na wzgórzu obok - coś było...zapomniałam. :-\
Cytuj
Widać jest jakaś mistyczna nić łącząca komunizm z wegetarianizmem...czyli z cyklu co przewidział Lem? Niedobory mięsne schyłkowego Gierka i kabaret Laskowika -
Aś przypomniał...:))))
Cytuj
Szukałem w tekście choćby cienia przyzwolenia - i znalazłem, jak żołnierz z reduty Ordona nabój. Aż pobladłem.
Za to dwa razy padło "może lepiej nie".
Czyli jednak - twardziel! 8)
Ale ten atrament...używa...znaczy kocha;)
Gorzej jak w Szpitalu go nie używała...

Tak-siak...spotkanie nie doszło do skutku, gdyż rano: SANDROZNY czyli telegram przyzywający go natychmiast do Krakowa, bo z ojcem źle...rok 1951 i Stefcio  bez problemu łapie samolot...i fruu...wysyła tylko info do Nosilewskiej - skoro samolot, to dlaczego nie szybki telefon do szpitala? Mniejsza...

Kolejny akapit to nie Kraków - a Wielka Pętla (aaa...bo Pętla Warszawska to jednak Mała ) Nieczawska...pierwszy tom zaczyna się pogrzebem, a trzeci kończy nim: tym razem to pogrzeb ojca Stefana. Stefan jednak nie zdążył do Krakowa...a w Nieczawach żegna bardziej powłokę cielesną niż ojca...nie chce uczestniczyć w stypie.
Mamy jeszcze pogawędkę - wplatającą wymagane wątki komunistyczne - z Grzegorzem Niedzicem - dyrektorem PGRu...tylko stary Anzelm jest konsekwentnie antykomunistyczny, bo gniewa się i za ten PGR i za znajomość Stefana z Pościkiem.

I tyle...Stefan wraca do Krakowa - a tam depesza: PRZYJEŻDŻAM SZESNASTEGO. ANNA
Radość ogarnia Stefana - że nawet postanowił - wbrew pierwotnej niechęci -  zajrzeć do poojcowego mieszkania...tam refleksja nad aparatem do przyżegania - zbudowanym przez nieżyjącego ojca - kończy tom...
I co?
Nie dziwię się, że Lem nie godził się na publikację tego tomu - nawet nie ze względu na wątki komunistyczne, ale ze względu na ogólny chaos i niedopracowanie postaci,wątków...ale gdyby wygładzić?
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: liv w Listopad 26, 2021, 10:18:24 pm
Cytuj
Jakem liv...myślę, że trafiłeś w sedno bycia czymś:)
Jakem lolek, myślę, że tak-być-może.
Byłybyż to jeszcze odg`rilkowe opary?

Cytuj
A to prawda...ten pierwszy jest lwowski - trzeba do tego wrócić w szpitalnym wątku...
I przy okazji sprawdzić, czy tata mieszka u siebie, czy może na „stancji” u niejakiej Krystyny ;)
Zapomniałem też.
Bo ten drugi, „lwowski” pobyt, nie zakończył się spotkaniem. Tata musiał nagle wyjechać.
Cytuj
-  a właściwie na wzgórzu obok - coś było...zapomniałam.
Ruiny zamku kazimierzowego? ..i znikła malejąc pod dalekim wzgórzem, na którym rozsiadły się ceglane forty Kazimierza”
(https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/3/38/Lviv_High_Castle_%28Engraving%29.jpg/240px-Lviv_High_Castle_%28Engraving%29.jpg)
Cytuj
Ale ten atrament...używa...znaczy kocha;)
Gorzej, jeśli w Szpitalu jednak go nie używała...  :D
Zrobiłem się ciekawy... Taa, to "ostateczny dowód miłości".
Trzeba zapamiętać!

Co do reszty, nic dodać...podsumowałaś!
Właściwie to już koniec książki.
Jeszcze tylko "zdmuchnął proch z jego powierzchni"...aparatu do przyżegania.

By jeszcze jakoś temat podtrzymać, skoki w boki?.. w sumie to dobry ten pomysł pętlący całość pętlą warszawsko-nieczawską.
Może czasu zabrakło na dopracowanie wątków? Za mocno zagmatwane?
Ten pierwszy pogrzeb - startowy - jednak jakiś-taki... bogatszy w treści niefunebralne.
Chyba naprawdę drugim bardzo chciał już to wszystko skończyć.

Cytuj
- I tyle...Stefan wraca do Krakowa - a tam depesza: PRZYJEŻDŻAM SZESNASTEGO. ANNA
Kolejne niedomówienie, sugerujące coś więcej niż treść sama.
A przecież może potrzebowała jedynie noclegu?
W sumie to nie wiadomo, co on do niej napisał ewakuując się z W-wy, a napisał 2 strony treści nieznanych czytelnikowi.
Może to było w stylu – jeśli kochasz, to przyjedź szesnastego! – wtedy depesza jest odpowiedzią.
Ale też  może: wpadnij gdy będziesz w pobliżu?..wtedy zakończenie otwarte.
Jego radość sugeruje wariant pierwszy 8) 
Aleć tam, wierzyć emocjom faceta z bogatą wyobraźnią... patrz „zielony atrament”.

I teraz ten skok w bok
Cytuj
Czy Lem potrafił opisać szczęście? Np. szczęście Stefana?
A jakże.
Służę obfitym biustem cytatów
...coś się w Stefanie zmieniało. Częściej brał nadobowiązkowe dyżury, był śmielszy w decyzjach...rzadziej jeździł windą, za to biegnąc schodami, miał czasem ochotę puścić się  śliską poręczą lub nawet podskoczyć na zakręcie
... pod tuszem, a potem i przy goleniu zaczął śpiewać...mówił sobie „wiosna”
...częściej zmieniał płaszcz na czysty
...zwracać jął uwagę na to, by rękawy zapinane były na guziki..a nie związywane tasiemeczkami, które...nagle zaczęły mu przypominać tasiemki od kalesonów.
Na właściwą drogę naprowadziłyby go dociekania, jakie imię wydaje mu się dźwięczniejsze od innych.

 i finalnie...
wszystkie napotkane na ulicy kobiety zaczęły się stawać podobne do...
Ech, ta słynna męska stałość uczuć :)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Listopad 29, 2021, 09:26:19 pm
Ruiny zamku kazimierzowego? ..i znikła malejąc pod dalekim wzgórzem, na którym rozsiadły się ceglane forty Kazimierza”
No właśnie: zamek. Pasuje.
Cytuj
- I tyle...Stefan wraca do Krakowa - a tam depesza: PRZYJEŻDŻAM SZESNASTEGO. ANNA
Kolejne niedomówienie, sugerujące coś więcej niż treść sama.
A przecież może potrzebowała jedynie noclegu?
W sumie to nie wiadomo, co on do niej napisał ewakuując się z W-wy, a napisał 2 strony treści nieznanych czytelnikowi.
Może to było w stylu – jeśli kochasz, to przyjedź szesnastego! – wtedy depesza jest odpowiedzią.
Ale też  może: wpadnij gdy będziesz w pobliżu?..wtedy zakończenie otwarte.
Jego radość sugeruje wariant pierwszy 8) 
Aleć tam, wierzyć emocjom faceta z bogatą wyobraźnią... patrz „zielony atrament”.
Tylkotylko...żeże - ciut przed depeszą:

Już mijając słup, dostrzegł drukowane zawiadomienie o zjeździe psychiatrów. Spojrzał na datę: szesnastego, to znaczy jutro się zaczyna - pomyślał. - Może pójść? Może...

Może ona przyjeżdża na ten zjazd i to jakieś obłędne nieporozumienie?;)
Cytuj
A jakże.
Służę obfitym biustem cytatów
Aaanie - to zajawki możliwego szczęścia - preludium;)
Próby zaś opisywania...to np. warszawskie spotkanie?
Cytuj
I przy okazji sprawdzić, czy tata mieszka u siebie, czy może na „stancji” u niejakiej Krystyny
(...)
Zrobiłem się ciekawy... Taa, to "ostateczny dowód miłości".
Trzeba zapamiętać!
Czyli? Trzeba by zmienić wątek na "Szpitalny"?
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: liv w Listopad 30, 2021, 07:18:15 pm
Cytuj
Tylkotylko...żeże - ciut przed depeszą:

Już mijając słup, dostrzegł drukowane zawiadomienie o zjeździe psychiatrów. Spojrzał na datę: szesnastego, to znaczy jutro się zaczyna - pomyślał. - Może pójść? Może...

Może ona przyjeżdża na ten zjazd i to jakieś obłędne nieporozumienie?
Aaa, to zmienia postać rzeczy!
 Może w czwartym tomie się wyjaśni?
Widziałbym kolejną pętlę... po warszawsko-nieczawskiej -> żeńską.
Zestawienie Anny, siostry Barbary i Haliny. Przypadkiem się ot, spotkały, bieżąc na spotkanie z Stefanem.
Obsługiwałaby je ideologicznie pigułka Zosia, która akurat po kolejnym szkoleniu.
Można by z tego niezłą tragikomedię wykroić...w realiach odwilży i wczesnego Gomułki. Panie skonfrontowałyby zalety (i zaloty) S. pod katem etiologicznym.
Jeśli kiedyś będę miał więcej wolnego czasu, to dopisze te brakujące karty historii.  ;) Na razie myślę nad tytułem tej nienapisanej czwórki. W razie, gdyby jednak czasu mało...machnę recenzję nienapisanego tomu ...o, "kwartet krakowsko-lwowyjski. Epilog".
I wtedy, do Próżni...
Aprop Haliny...zabawą postawiona tutaj teza, że Halina to Helena Burtan, znalazła nieoczekiwanych, acz nieświadomych utrwalaczy. Oto czytam w Gajewskiej że Panna, nie wiedzieć czemu u niej Buranat, jest właśnie Haliną - miast Heleną, jak to jest na nagrobku.
W ZZLP poznał Romana Husarskiego i jego późniejszą żonę, Halinę Burant.
Zafrapowało skąd ta omyłka, bo raczej nie z uznania postawionej tu hipoteski.
Fakt, mówili na nią Hela, może też Hala.... fonetyczna zbitka? Niee...sięgam głębiej, a głębiej ten kukiełkowy cytat ze Szczepańskiego (strona 339, tom I). Zaglądam, bo akurat mam  :)
I tam w przypisie... Halina z Burtanów. Kto robił przypisy do Szczepcia?
A może ona naprawdę była Halina?  ;)
Cytuj
Aaanie - to zajawki możliwego szczęścia - preludium;)
Aaatak to? Chodzi o szczęście spełnione, jego opis? Postludium?
Pani żartujesz sobie??? Szczęście spełnione przestaje być szczęściem. To jest ta...zasada nieoznaczoności szczęścia?
To będzie w czwartym tomie...o ile coś z tego przyjeżdżamszesnastego wyszło. Coś więcej niż kolejny referat...
Cytuj
Czyli? Trzeba by zmienić wątek na "Szpitalny"?
Hmm...ale jak?
 Nowy, aneksy do starego? On jest dość rozbudowany.
Może tylko te sprawy, które zostały wywróconymi (lub rozbudowanymi) kolejnymi tomami?  :-\
Bo na razie mamy cudowną przemianę zwitka pustych kartek w całkiem obszerny rękopis, w dodatku szyfrowany... o - a on może był pisany cytryną?
... i dlatego w pierwszym tomie był biały?
A potem...się zaczernił 8)
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Listopad 30, 2021, 10:55:27 pm
Cytuj
W razie, gdyby jednak czasu mało...machnę recenzję nienapisanego tomu ...o, "kwartet krakowsko-lwowyjski. Epilog".
I wtedy, do Próżni...
:))))
Raczej krakowsko-warszawski...albo krakowsko-nieczawski...chyba, że którąś wyślesz do Lwowa śladami Stefana...i jak to w "Kwartecie..."  zrelacjonuje nam zakryte karty tej...historii - jej oczyma;))
Cytuj
Fakt, mówili na nią Hela, może też Hala.... fonetyczna zbitka? Niee...sięgam głębiej, a głębiej ten kukiełkowy cytat ze Szczepańskiego (strona 339, tom I). Zaglądam, bo akurat mam  :)
I tam w przypisie... Halina z Burtanów. Kto robił przypisy do Szczepcia?
A może ona naprawdę była Halina? 
Może - nie wiem.
Ale za przypisy do Szczepcia tom I odpowiada Tomasz Fiałkowski - sprawdź na samiuteńkim końcu...
Cytuj
Aaanie - to zajawki możliwego szczęścia - preludium;)
Aaatak to? Chodzi o szczęście spełnione, jego opis? Postludium?
Pani żartujesz sobie??? Szczęście spełnione przestaje być szczęściem. To jest ta...zasada nieoznaczoności szczęścia?
To będzie w czwartym tomie...o ile coś z tego przyjeżdżamszesnastego wyszło. Coś więcej niż kolejny referat...
Nie - proszę pana - szczęście zostało opisane...postudium Stefan opisał Annie...:

Gdybyś nie odjechała wtedy, zostałabyś może moją żoną i wkrótce obchodzilibyśmy dziesiątą rocznice ślubu, tej jesieni. Mielibyśmy właśnie dostać mieszkanie, bo stawiają kolonię i klinika ma dostać jeden dom. Nowe meble, firanki w oknach, wieczorem światło, jedno z takich - wskazał ręką jasne okienka Mariensztatu. - Byłoby sporo milczenia, bo wszystko zostałoby już opowiedziane, i znalibyśmy nawzajem swoje życiorysy, ów tren, który niesie się za sobą...itd.itp.
Cytuj
Hmm...ale jak?
 Nowy, aneksy do starego? On jest dość rozbudowany.
Może tylko te sprawy, które zostały wywróconymi (lub rozbudowanymi) kolejnymi tomami?   :-\
Tak właśnie myślałam, że po prostu czytnę jeszcze raz i jak coś mi grzytnie to napiszę w tamtym wątku - tak, jak z tymi papierami Sekułowskiego.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: liv w Listopad 30, 2021, 11:36:37 pm
Cytuj
Raczej krakowsko-warszawski...albo krakowsko-nieczawski..
No co!  :) W pierwszym tomie jeździ do ojca, a ten we Lwowie. Wedle Gajewskiej cały ten szpital to Lwów (getto). W drugim tomie większość akcji też we Lwowie. Trzeci w Krakowie z wypadami.
Wiem, nazwa Kraków nie pada w tekście, ale i w oryginalnym "Kwartecie" też podobny zabieg, wciąż wspominany tam Wielki Poeta - ukryty dodatkowy bohater utworu, podobnie bez nazwiska (Kawafis).
Czwarty, czyli  czwartet  zatem też byłby krakowski  :) Tylko, jakie imię wybrać na tytuł?
 Durellowski zaczynał się Justyną.
Cytuj
...chyba, że którąś wyślesz do Lwowa śladami Stefana.
Bardzo dobry pomysł, trzeba go  wykorzystać.
We Lwowie mogla być Anna... ale i Barbary już napisane nie wyklucza.
A..śladami... nieee. On wszak głównie po obozach. A to ma być więcej Mniszkówna, ostatecznie Jasnorzewska łamana przez Ferrante  :D
Cytuj
Może - nie wiem.
Droczyłem się tylko, to była Helena.
https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/5/5e/Rakowice_Cemetery%2C_tomb_of_Helena_and_Roman_Husarski_%28Polish_sculptors%29%2C_26_Rakowicka_street%2C_Krak%C3%B3w%2C_Poland.jpg (https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/5/5e/Rakowice_Cemetery%2C_tomb_of_Helena_and_Roman_Husarski_%28Polish_sculptors%29%2C_26_Rakowicka_street%2C_Krak%C3%B3w%2C_Poland.jpg)
Cytuj
Ale za przypisy do Szczepcia tom I odpowiada Tomasz Fiałkowski - sprawdź na samiuteńkim końcu...
Zatem...jego halinia culpa.
Cytuj
Nie - proszę pana - szczęście zostało opisane...postudium Stefan opisał Annie...:

Gdybyś nie odjechała wtedy, zostałabyś może moją żoną i wkrótce obchodzilibyśmy dziesiątą rocznice ślubu, tej jesieni. Mielibyśmy właśnie dostać mieszkanie, bo stawiają kolonię i klinika ma dostać jeden dom. Nowe meble, firanki w oknach, wieczorem światło, jedno z takich - wskazał ręką jasne okienka Mariensztatu. - Byłoby sporo milczenia, bo wszystko zostałoby już opowiedziane, i znalibyśmy nawzajem swoje życiorysy, ów tren, który niesie się za sobą
...itd.itp.
Cytuj
OH! Cóż za porywający opis szczęścia, będę musiał się przedefiniować... życiowo. Przed kolejnym okrążeniem  :D
Czyli wszystko pasuje to zasady nieoznaczoności...można ew. uzupełnić klasykiem Archimedesem... szczęście myślane zanurzone w cieczy realnego, traci na wadze tyle, ile wyparte przezeń złudzenia.
Cytuj
Tak właśnie myślałam, że po prostu czytnę jeszcze raz i jak coś mi grzytnie to napiszę w tamtym wątku - tak, jak z tymi papierami Sekułowskiego.
Ok. to tego się trzymajmy.
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: olkapolka w Grudzień 01, 2021, 12:13:23 am
Wedle Gajewskiej cały ten szpital to Lwów (getto).
Jeszcze nie przeczytałam i bez tego czytania wygląda mi to na "pod tezę"...w takim razie Solaris to też getto...albo obóz w którym więźniowie są poddawani nieludzkim eksperymentom...bez przesady, ale jak się  człek za bardzo wkręci w jeden typ interpretacji to też niedobrze.
Cytuj
Tylko, jakie imię wybrać na tytuł?
 Durellowski zaczynał się Justyną.
Stefan sumuje to i owo, a później panie nieco dodają od się i zmieniają tło;)
Cytuj
A..śladami... nieee. On wszak głównie po obozach. A to ma być więcej Mniszkówna, ostatecznie Jasnorzewska łamana przez Ferrante 
Panie...no to...Anna go tam szuka...a spotyka...kogo spotyka? Wielenieckiego...co on taki sam?...niestety to nietrafiona partia...wyjeżdża do Warszawy i tak się mijają:))
Cytuj
OH! Cóż za porywający opis szczęścia, będę musiał się przedefiniować... życiowo. Przed kolejnym okrążeniem  :D
Czyli wszystko pasuje to zasady nieoznaczoności...można ew. uzupełnić klasykiem Archimedesem... szczęście myślane zanurzone w cieczy realnego, traci na wadze tyle, ile wyparte przezeń złudzenia.
Nie wiem jakie złudzenia miał Stefan...sądząc z wypowiadanych sztywnych fraz oraz zdarzeń, w których uczestniczył...dla niego szczęściem mogło być to mało porywające światło zokienne gwarantujące bezpieczeństwo.
Zresztą...jakie marzenia o szczęściu można było mieć w zrujnowanej Warszawie, z pełną głową lęków?
Abstrahując od firanek i mebli...trudno być osobą myślącą i nie mieć świadomości przemijania wszystkiego. W tym opisie może i wielkie napięcia uleciały, ale cień w rutynie został.

Niemniej - patrząc na twórczość Lema: potrafił pisać o szczęściu? Jakoś wychodzi mi, że szczęście jednego wychodziło bokiem drugiemu...
Tytuł: Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
Wiadomość wysłana przez: liv w Grudzień 01, 2021, 09:48:27 am
Cytuj
Jeszcze nie przeczytałam i bez tego czytania wygląda mi to na "pod tezę"...w takim razie Solaris to też getto...albo obóz w którym więźniowie są poddawani nieludzkim eksperymentom...bez przesady, ale jak się  człek za bardzo wkręci w jeden typ interpretacji to też niedobrze.
To teza z poprzedniej książki "Zagłady i..."
Oczywiście, że Solaris getto, a zwłaszcza Eden...znaczy jest linia by tak Tłomaczyć.
Cytuj
Stefan sumuje to i owo, a później panie nieco dodają od się i zmieniają tło;)
;D ;D Coś w rodzaju 50 twarzy Stefana?
Cytuj
Panie...no to...Anna go tam szuka...a spotyka...kogo spotyka? Wielenieckiego...co on taki sam?...niestety to nietrafiona partia...wyjeżdża do Warszawy i tak się mijają:))
Zaraz tam mijają. Dałbym wizytę ...Anna we właściwym szpitalu i tam trafia na siostrę Barbarę, która grzecznie zapytana kieruje ją na... Berdyczów.
Po drodze na skutek stwierdzonej bladości lica i lekkiej rzucawki trafia na sanitariuszkę Zosię, która niezbyt wprawnie ale aplikuje jej stosowny zastrzyk i wysyła na konsultację do... powiedzmy - Wyżniaka (sprawa losowa z Pyżniakiem). Ten ordynuje natychmiastową interwencję i usuwa urojoną ciążę (z rutyny); po czym przywrócona cudem do życia Anna trafia do wiadomego urzędu gdzie Pościk... i on już dojdzie z kim była ta "urojona" i czy aby na pewno urojona.
Finał widziałbym u Marcinowa w ogólnym klimacie dwunastej księgi wieszcza. Jeszcze tylko jakoś Halinę wmontować - ona z innej branży.
O szczęściu na razie zmilczę  ;)