Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Lieber Augustin

Strony: 1 ... 126 127 [128] 129 130 ... 132
1906
DyLEMaty / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« dnia: Styczeń 12, 2018, 06:21:57 pm »
Cytuj
Niemcy opracowali przy okazji pierwszy karabinek automatyczny, co w kręgu demoludów dość skutecznie usunęli ze świadomości Rosjanie, chwaląc swój wprowadzony w roku 1947 AK.

Cytuj
Gdzie miałby zdobyć go ten leń i hultaj?
Jasne, że ukradł...

       Aleksander Puszkin, „Skąpy Rycerz”

Istnieje wersja, że prawdziwym stwórcą legendarnego AK-47 był wcale nie Kałasznikow, lecz niemecki konstruktor broni strzeleckiej Hugo Schmeisser.
Prototypem podobno był karabinek maszynowy StG 44 , produkowany w latach 1943..45, między innymi, w wytwórnie broni Hänel w miasteczku Suhl.

W lipcu 1945 r. Suhl przeszedł pod kontrolę dowództwa sowieckiego. W firmie Hänel wszystkie urządzenia technologiczne, takielunek, stanowiska testowe zostały zdemontowane i wywiezione do Związku Radzieckiego. W tym urządzenia do produkcji już opracowanego, lecz jeszcze nie seryjnego „następcy” – karabinka StG 45 (proszę nie plątać z StG 45(M) od Mausera).

W październiku 1946 Hugo Schmeisser został zaangażowany do pracy - w trybie "dobrowolnie-przymusowym" - w radzieckiej fabryce broni strzeleckiej w mieście Iżewsk pomiędzy Wołgą a Uralem. Po przybyciu do Iżewska konstruktor zasugerował, aby nie produkować seryjnie gotowych modeli StG 45, ponieważ już w tym czasie miał na rysunkach nową wersję StG 47.

Po sześciu miesiącach nowy model został wcielony w metal, przyjęty na uzbrojenie, ale już pod nazwą AK-47, gdyż niemiecki projektant, a tym bardziej o takim słynnym nazwisku nie mógł być autorem głównej broni ręcznej armii kraju-zwycięzcy. Dlatego Ludowy Komisariat uzbrojenia Armii Czerwonej wielokrotnie proponował nazwać nowy automat imieniem S.G.Simonowa, W.A.Dyagteriowa lub W.G.Fiodorova, ale mistrzowie broni kategorycznie odrzucili plagiat, mając na względzie głęboki szacunek dla inżynieryjnego geniuszu niemieckiego kolegi.

Wtedy projektantem broni „mianowano”, wedle najlepszych tradycji Zwjązku Radzieckiego, nieznanego sekretarza organizacji Komsomołu fabryki „Iżmasz”, początkującego wynalazcę-innowatora M.T.Kałasznikowa, który brał udział w próbach poligonowych StG 47.
Mianowany i natychmiast „zakonspirowany”, Kałasznikow był „człowiekiem bez twarzy”, aż do 1989 roku nikt nie wiedział, kim jest ta osoba i skąd pochodzi. Nawiasem mówiąc, podobnie jak i inny bohater nauki i techniki w ZSRR – główny konstruktor radzieckich rakiet S.P.Korolow.

Kierownictwu ZSRR widocznie bardzo zależało na wiedzie i talentach Niemca, to wynika z faktu, że gdy reszta niemieckich specjalistów udały się z powrotem nach Deutschland, pobyt samego Hugo Schmeissera w Iżewsku został kilkakrotnie przedłużony. Tylko w czerwcu 1952 r. Schmeisserowi, któremu na krótko przed tym zdiagnozowano gruźlicę, pozwolono wrócić do Niemiec. Po powrocie do ojczyzny Hugo Schmeisser nie żył długo. Zmarł 12 września 1953 r. po operacji płucnej w Szpitalu Miejskim w Erfurcie i został pochowany w Suhl.

...geniuszom - pamięć, złodziejom - zapomnienie...

1907
DyLEMaty / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« dnia: Styczeń 11, 2018, 09:19:13 pm »
...czy energia nadana broni I strzelcowi rowna sie energii pocisku wystrzelonego, tyle ze z przeciwnym zwrotem.
NEXUS6, obliczymy razem. Przypuśćmy, masa kuli m = 0,01 kg, masa pistoletu M = 1kg. Prędkość kuli, powiedzmy, V = 300 m/s. Wedle zasady zachowania pędu, mV = Mv, skąd umowna prędkość broni  (bez strzelca) po strzału wynosi v = 3 m/s.
Teraz łatwo obliczyć energię kinetyczną kuli:
E = mV2/2 = 0,01*3002/2 = 450 J
oraz broni:
e = Mv2/2 = 1*32/2 = 4,5 J
czyli 100 razy mniej.

W ogóle, mV = Mv, V = Mv/m
E = mV2/2 = m(Mv/m)2/2 = mM2v2/2m2 = M2V2/2m = (M/m)*(Mv2/2)
E = (M/m)e
To jest energia kinetyczna nabyta bronią równa się energii kuli, podzieloną przez stosunek masy broni i masy kuli.
Energia zaś pochłonięta przez ciało strzelca jest jeszcze mniejsza - z grubsza o 80 razy.

1908
DyLEMaty / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« dnia: Styczeń 10, 2018, 12:19:53 am »
Proszę bardzo, znów dziwna synchronizacja :o
Ciągłe myślałem o temacie, no i naszkicowałem - dziś po południu - wpis do Ciebie. Teraz, po powrocie do domu, robię copy-paste:

Oto teraz dopiero przyszło mi do głowy, maźku, dlaczego nie możemy dojść do konsensusu. Moim zdaniem, niewłaściwie uznaliśmy układ „śnieżka – ściana” za układ izolowany. Albo też niepoprawnie go traktowaliśmy. Rzecz w tym, że „śnieżka” i „ściana” są przedmiotami wykonanymi przez człowieka i z pewnością znajdują się na Ziemi, czyli należą do układu „planeta”. Chcę powiedzieć, że śnieżka wcale nie przyleciała z kosmosu – ją ktoś rzucił. Jeżeli tak, układ względnie izolowany musi zawierać jeszcze jeden element – „tego, kto rzucił śnieżkę”. Wtedy wszystko zgadza się, i Ziemia razem z „zamontowaną” ścianą nie musi nawet mikroskopijnie się poruszać, nabywając pędu od elementu, znajdującego się wewnątrz układu „planeta Zemeja”.
A ponieważ to ja jako pierwszy zaproponowałem rozpatrzyć ten nieodpowiedni układ, to primo uważam siebie za... eee... lekkomyślnego człowieka, secundo daję tym razem za wygraną.


Cytuj
Jeśli przyjmiesz tezę, że to pęd zamienił się na energię wewnętrzną kulek (podniósł ich temperaturę) - to gwałcisz zasadę zachowania energii. Kulki miały przed zderzeniem energię kinetyczną - skoro to nie ona zamieniła się energię wewnętrzną - to co się z nią stało, skoro po zderzeniu wynosi zero?
Już nie ma to znaczenia, ale... Po zderzeniu zero wynosi wektorowa suma prędkości kulek, suma skalarna zaś wcale niezerowa, i równa się dokładnie sumie skalarowej prędkości do zderzenia (za umowy, że ściana jest sprężysta i nie pochłonia energii). Energia wewnętrzna kulek - to też energia kinetyczna, energia "ruchu cieplnego". Gdyż energia kinetyczna mv2/2 to wielkość skalarna (w odróżnieniu od pędu i prędkości), kierunek wektorów prędkości nie odgrywa żadnej roli.

1909
DyLEMaty / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« dnia: Styczeń 09, 2018, 10:12:23 am »
Będę odpowiadał stopniowo, krok po kroku.
Cytuj
Zależy skąd pochodzi impuls i co uważasz za układ. Odpowiednio duża "śnieżka", jak przyleci z kosmosu, to może zruszyć orbitę
Jak już pisałem, za układ uważam Ziemię (bo na innych planetach może i nie być ścian i śnieżnych kulek ;)). „Śnieżka” z kosmosu – to obiekt spoza układu (a może i Układu :) ) i zrozumiało samo przez się, może zmienić pęd Ziemi. Jak ten, nad Tunguzką, z 1908 roku.
Cytuj
jeśli masz wątpliwość - musi ona także dotyczyć dwóch kulek w izolowanym układzie (pusta przestrzeń i dwie kulki).
Przykład bardzo znamienny. Założmy, że obie kulki leżą na jednej prostej, mają jednakowe masę i prędkość. Po zderzeniu obie kulki zatrzymają się. Jeśli umieścić punkt odniesienia w środku masy układu, czyli w punkcie zderzenia, wyjdzie, że suma wektorowa pędów równa się zeru do i po zderzeniu, niezależnie od tego, kto ma słuszność – Ty czy ja.
Można zamienić kulki na pudełka z kulkami, wynik będzie ten sam.
Cytuj
Trzeba jeszcze dodać możliwość emisji fotonów a może i grawitonów
Sam pisałeś przecież:
Cytuj
Przy czym poruszamy się w obrębie fizyki klasycznej, poza którą ja nosa nie wysadzam :)
Cytuj
Dobrym modelem plasteliny w tym względzie jest sztywne, sprężyste pudełko wypełnione sprężystymi kulkami.
O, to bardzo dobry model fizyczny, dziękuję.
Uporządkujemy najpierw oznaczenia. O ile zrozumiałem z Twojego wzoru mv1+MV1=mv2+MV2 ,
m – masa sumarna kulek, M – masa ściany, v1 – prędkość kulek do zderzenia, v2 – przeciętna prędkość kulek po zderzeniu, V1 – prędkość ściany do, V2 – pr. ściany po.
Dalej, napiszemy Twoje równianie w formie wektorowej:

    n  ->                    n  ->
m Ʃv1i + MV1 =   m Ʃv2i + MV2
    i=1                       i=1

W Twoim modelu pudełko jest obiektem niesprężystym, ściana natomiast twarda i sprężysta. Założmy jednak, że nasza ściana, lub pewna jej część w miejsce zderzenia, jest złożona nie z cegieł, lecz z takich samych pudełek z kulkami o sumarniej masie M. Co mamy? W miejscu zderzenia znajduje się pudełko, po zderżeniu kulki w środku nabędą pędu. Ale ich ruch już po ułamku sekundy będzie chaotyczny, z tego samego powodu, co i w „pocisku”. Tym bardziej chaotyczny będzie ruch w sąsiednich pudełkach. Pytanie – a czym w istocie różni się to zdarżenie od wyżej opisanego, z dwojgą pudełek? Obaj obiekty po zderzeniu są nieruchomi, „temperatura” natomiast wzrosła.

Rozumowania niby tak niczego, widzę jednak pewną sprzeczność w matematyce. Mianowicie, wektorowa suma pędów „do” jest niezerowa, „po” natomiast dokładnie zerowa. Czy ta sprzeczność jest do usunięcia, czy też nie – na razie nie wiem. A raczej nie, zasada zachowania pędu to rzecz twarda. Dura lex, sed lex, można powiedzieć :).
Może jednak da się obrać taki układ odniesienia, tak żeby pęd sumarny, jak do, tak i po, wynosił zero? Jeden facet twierdził przecież, że ruch to rzecz względna, i wzystko zależy od układu odniesienia - a był on geniuszem...

1910
DyLEMaty / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« dnia: Styczeń 08, 2018, 07:20:55 pm »
Możesz oczywiście tę ścianę zamocować, żeby się nie ruszała, np. do planety. Wówczas w tym równaniu nic się nie zmieni tylko różnica mas sięgnie nie 6 a np. 24 rzędów a ściana będzie owszem nieruchoma względem planety, ale będzie się ruszać razem z planetą.
Niby zastanawiałem się nad takim wariantem. W takim razie mamy do czynienia nie z układem „śnieżka – ściana”, lecz z układem „cała planeta” (naturalnie, jeżeli ściana „zamontowana” do Ziemi, jak jej i należy), śnieżka zaś jest jego nieodłączną częścą. Zdaje mi się, że dowolne ruchy, przesunięcia jej elementów – śnieżki, góry lub nawet kontynentu – nie mogą zmienić jej sumarnego pędu i nawet o mały włos nie zruszą ją z orbity wokół Słońca.

Podobnie jak człowiek, znajdując się w nieruchomej łodzi na gładkiej powierzchni stawu i poruszając się, w żaden sposób nie potrafi wprawić łódkę w ruch, czyli „napędzić” ją. Albo też astronauci, załoga stacji orbitalnej, hasają po całemu statku, stacja zaś bynajmniej nie schodzi z orbity.
Przepraszam, ale w dalszym ciągu nie jestem pewien, że impet „ucieka do Ziemi”.

1911
DyLEMaty / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« dnia: Styczeń 08, 2018, 10:30:26 am »
Dziękuję, maźku, za obszerną odpowiedź. Wyłożyłeś wyraźnie, zrozumiałe, przejrzyste – wszystko jak na dłoni.

Jak myślisz, czy dla dowolnego układu izolowanego zawsze można wybrać odpowiedni punkt odniesienia, tak, żeby wektorowa suma pędów wszystkich elementów do i po zderzeniu była zerowa? Tak jak w Twoim przykładzie z wubuchającym granatem? Hmm, nie jestem pewien.
Uznajmy za układ np. nieruchomą scianę i lecącą ku nią kulkę śniegu. Gdzie umieścić punkt odniesienia? W środku masy śnieżki? Na powierzchni ściany? Wszystko jedno, suma wektorowa (a w istocie jeden wektor) pędów nie równa się zeru. Ale nawet nie w tym sęk.

Oto nasza śnieżka uderzyła w ścianę, straciła prędkość i przykleiła się do niej. Dopiero co miała ona swój impetus – i już nie ma. Ale my pamiętamy – pęd zniknąć nie może. On pozostaje – jako ilość ruchu – wewnątrz układu „śnieżka – ściana”. Otóż powstaje pytanie: gdzie chowa się pęd kulki? Czyli do których elementów układu on „się przelewa”? Do ściany? Nie, ona pozostaje nieruchoma.
Przypuszczam - wobec braku innych możliwości – że pęd stracony kulką jako całością nabywają elementy układu na innym poziomie, mianowicie na poziomie atomów i molekuł. Zwiększa się prędkość molekuł, to znaczy rośnie nieco temperatura w miejscu uderżenia, a potem i w całym układzie.

Do czego właśnie zmierzam? Jeżeli mam słuszność, nasuwa się stąd następujący wniosek: impetus ciał fizycznych na makropoziomie może jednak „znikać”, konwertując sie w ruch cieplny cząsteczek na mikropoziomie. Również możliwy jest i proces odwrotny: ruch mikrocząstek może przeistoczyć sie w ruch ciała fizycznego, np. tłoka w silniku parowym. Wychodzi, pozornie prosta i „mechaniczna” rzecz – pęd – jest ściśle związana z ciepłem, drugą zasadą termodynamiki, Sadi Carnotem i jego Rozprawą o poruszającej sile ognia.

No, jak sądzisz? Można powiedzieć, cognovi naturom rerum :D ;).
Proszę podać swoją uczciwą opinię na ten temat.

P.S.  Na Ukrainie nauki ścisłe – matematyka, fizyka, chemia – są tradycyjnie na wysokim poziomie, zarówno w szkole jak i na uczelniach. Tak było jeszcze za czasów Związku Radzieckiego. W odróżnieniu np. od języków obcych, które były wykładane w taki sposób, żeby przyszczepić uczniom trwałą niechęć, a nawet wstręt do przedmiotu. Sądzę, że w Związku miał miejsce permanentny brak inżynierów i wykwalifikowanych pracowników w fabrykach broni, przede wszystkim nuklearnej. Znajomość języków zaś ułatwiała człekowi ewentualną ucieczkę z komunistycznego raju na Zachód.

1912
DyLEMaty / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« dnia: Styczeń 06, 2018, 10:29:45 am »
Tak po jungowsku synchroniczność wietrzysz? ;)
Cieszę się, że przynajmniej nie po freudowsku ;)

1913
DyLEMaty / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« dnia: Styczeń 06, 2018, 12:13:32 am »
Pęd nie może zniknąć -> zasada zachowania pędu.
Przyznaję mój błąd, a nawet lukę wiedzy. Fundamentalna zasada zachowania, nie do podważenia.
Wikipedia podaje następujące sformulowanie: „suma wektorowa pędów wszystkich elementów układu izolowanego pozostaje stała”:

n  ->
Ʃ pi=const
i=1

Wszystko dobrze. Ale wiesz, pozostaje jeden drobny szczegół, który dręczy mnie. „Suma pozostaje stała”, to jest niekoniecznie zerowa. Układ izolowany również może być układem z pozpraszaniem energii, czyli z tarciem. Dalej, jeśli w tym układzie są elementy poruszające się (suma niezerowa), to wcześniej czy później nastąpi stan równowagi, wszyscy elementy przestaną poruszać się. A więc suma wektorowa (i skalarna też) pędów  będzie dokładnie równa się zeru. Pozornie tkwi tu pewna sprzeczność. Naprawdę tak być nie może. Widzę tylko jedno wyjście z tej sprzeczności, a mianowicie, że energia kinetyczna, rozpraszana w postaci ciepła, zwiększa prędkość molekuł i odpowiednio ich pęd. Wtym nie jestem pewien tego. A Ty jak sądzisz?

1914
DyLEMaty / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« dnia: Styczeń 04, 2018, 10:07:44 pm »
maziek, mistycznym wydaje mi się zbiegnięcie się moich i Twoich rozumowań na ten temat :o, bynajmniej nie różnica między pędem a energią.
Co do pędu, chyba zasada zachowania p. działa w układach z dyssypacją (rozpraszaniem) energii? Na przykład, przy zderzeniu kulek z plasteliny, czy w ogóle przy zderzeniach nie-sprężystych? O ile "znika" (rozprasza się) energia MV2/2, o tyle znika pęd MV. Czy ja się mylę?

1915
DyLEMaty / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« dnia: Styczeń 04, 2018, 08:02:49 pm »
Coś jest w tym mistycznego... może i nie uwierzysz mi... Myślałem dziś o kulach, strzelcach i trafionych ciałach. Wyliczyłem prędkość ciała o masie 80 kg, trafionego przez kulę (8 g, 300 m/s) i otrzymałem: 3 cm/s. Nic wspólnego z uderzeniem ciężarówki... Idę do komputera z zamiarem zrobić wpis, podzielić się z Tobą wynikiem – i czytam prawie słowo w słowo to, co zamierzałem napisać. Nawet stosunek m/M=1/10000 użyłem przy obliczeniu.
A jeszcze obliczyłem wysokość, na jaką można – teoretycznie – podrzucić biedną ofiarę o masie 80 kg, pod warunkiem, że cała kinetyczna energia kuli, czyli 500 J, przeleje się w potencjalną, i wyszło mi z grubsza 0,64 m. A tak naprawdę o wiele mniej, gdyż lewowa część energii przemieni się w ciepło – zderzenie bynajmniej nie jest sprężystym.

Przeprowadź doświadczenie myślowe, magicznie cofnij czas w chwili kiedy pocisk ledwo wychylił nos z lufy. Pocisk ma w takim momencie niemalże prędkość maksymalną. Tak więc pocisk taki cofa się w lufie, spręża gazy prochowe do łuski i na koniec w niej utyka. Czy to zabija strzelca trzymającego tę broń w ręce bądź łamie mu rękę? Odrzut z 9 mm jest raczej delikatny.
Co się tyczy doświadczenia myślowego, nie do końca rozumiem, dlaczego miałoby to łamać rękę? Jeśli „odwrócić strzałkę czasu”, cała energia pocisku pójdzie w sprężenie gazów, i nic się strzelcowi nie stanie. Czy może nie zrozumiałem treści pytania?

Cytuj
Odrzut z 9 mm jest raczej delikatny.
Hm... wypadało mi parę razy strzelać z Parabellum P08... dawno temu... odrzut dość wyraźny. No, rękę powiedzmy nie łamie, ale odrzuca rękę z bronią tak na 20..30 cm wstecz i w stronę. I to pistolet, myślę, że z rewolwerem 9 mm jest jeszcze gorzej.

1916
DyLEMaty / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« dnia: Styczeń 04, 2018, 01:25:49 am »
Z tym "uderzeniem ciężarówki" i "wyrzucaniem w powietrze" to trochę fikcja, w końcu kula per saldo tak działa na cel, jak pistolet, z którego ją wystrzelono na strzelca.
Proszę mi darować, ale tym razem stanowczo się z Tobą nie zgadzam. Teraz spróbuję Ci wytłumaczyć dlaczego, o ile mi wystarczy poziomu polszczyzny oraz znajomości arytmetyki :).

Niech m – masa pocisku, M – masa broni, V – prędkość kuli, v – prędkość broni po strzale.
Zgodnie z zasadą zachowania pędu,
mV=Mv, v=mV/M
Dalej, energia kinetyczna pocisku
E=mV2/2,
energia zaś nabyta bronią na skutek odrzutu
e=Mv2/2=M*(mV)2/2*M2=(mV)2/2M
Iloraz
e/E=((mV)2/2M)/(mV2/2)=m2/m*M=m/M
Czyli energia nabyta pociskiem jest o tyle razy większa od energii broni, o ile razy mniej ten pocisk waży. Przykładowo Vis ważący 1,12 kg działa na strzelca 1120/8=140 razy słabiej, niż kula o masie 8 g na cel.
Co prawda my nie wzięliśmy pod uwagę działanie gazów prochowych, opuszczających lufę, które na ogół zwiększa odrzut.

1917
DyLEMaty / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« dnia: Styczeń 03, 2018, 09:54:02 pm »
Vis legendarny ale to twórcze rozwinięcie Colta 1911, pod względem zasady działania i budowy kopia. Kontynuacja dzieła geniusza - Johna Mojżesza Browninga. Podobnie zresztą jak wzmiankowany HP. Co ciekawe Niemcy wyprodukowali Visów o rząd wielkości więcej niż Polska przed drugą wojną św. Co z kolei jest poniekąd podobne do historii HP. Zarówno Vis jak i HP mogły powstać w formie w jakiej powstały ponieważ gdzieś pod koniec lat dwudziestych wygasły patenty na 1911. Nawiasem mówiąc poza Visem wszystkie te pistolety są używane armijnie do dziś m.in. kiedy trzeba pistoletu "z którego trafiony w nogę facet umiera po półgodzinie".
Trafnie napisałeś, maźku. Dodam tylko, że przepisowym nabojem Colta M1911 jest  .45 ACP o kalibrze 0,45 cala, czyli 11,43 mm, i masie pocisku 10,04..16,85 g. Do Vis 35 zaś był przeznaczony nabój Parabellum 9*19 mm o masie pocisku z grubsza dwukrotnie mniejszej.
Mimo to początkowa energia pocisku prawie nie różni się i wynosi 380..700 J dla Parabellum 9*19 i 332..735 J dla .45 ACP.
https://de.wikipedia.org/wiki/.45_ACP
https://de.wikipedia.org/wiki/9_×_19_mm
Nie znalazłem namiarów dotyczących muzzle energy - nie wiem jak to po polsku - ale myślę, że zależy ona zarówno od energii naboju, jak i od długości lufy. W każdym razie bardzo potężna broń ręczna.

„...Człowiek trafiony kulą dziewięciomilimetrowego magnum nie osuwa się z wolna z małą ranka w ciele. Po prostu wali się na ziemię. Z odległości dwudziestu pięciu kroków efekt trafienia przypomina uderzenie przez ciężarówkę. Kula Malcolma przebiła lewe udo Weatherby’ego. Wyrwała mu duży kawał ciała, a siła uderzenia wyrzuciła go w powietrze, cisnąwszy twarzą na bruk... Strzał, który trafił Weatherby’ego, niemal amputował mu nogę...”
Tak opisuje działanie kuli 9 mm James Grady, autor słynnego bestsellera „Sześć dni Kondora”.

1918
DyLEMaty / Odp: Właśnie zobaczyłem...
« dnia: Styczeń 02, 2018, 11:22:12 pm »
Choć ma parę ładnych, bez ludzi... ;)
Aha, ze zwierzętami... a w szczególności z liskiem :)

1919
DyLEMaty / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« dnia: Styczeń 02, 2018, 11:05:43 pm »


Wszystkie drogi do wielkiego świata prowadzą przez Radom
https://pl-pl.facebook.com/Radom.Retrospekcja/videos/1675520832717291/
Toponim „Radom” natychmiast kojarzy się z kultową bronią palną – pistoletem Vis wz.35, który w latach drugiej wojny światowej z powodzeniem konkurował z Waltherem P38 i Browningiem HP35.

P.S. Świetny podkład muzyczny - kto to jest, chyba nie Mieczysław Fogg?

Strony: 1 ... 126 127 [128] 129 130 ... 132