Autor Wątek: Filozofia polityczna  (Przeczytany 405 razy)

Cetarian

  • Full Member
  • ****
  • Wiadomości: 178
    • Zobacz profil
Filozofia polityczna
« dnia: Lipiec 20, 2022, 10:01:55 am »
Filozofia polityczna.

Zakładam niniejszy wątek o filozofii politycznej, ponieważ ta problematyka interesuje mnie od dawna, od dekad. (Wyrażam przy tym nadzieję, że wątek nr 1117 zmieści się na Forum i nie pojawią się zakusy komasacyjne).

Bezpośrednim impulsem do założenia wątku stała się kwestia, czy państwo powinno finansować badania naukowe, a jeśli tak, to w jakim rozmiarze, w szczególności zaś, czy i w jakim rozmiarze państwo powinno finansować badania nad fuzją/energetyką termojądrową.

Maziek napisał w tym nowym wątku o energetyce termojądrowej:
 
„Co do tego, czy łoży się na to [badania nad fuzją C.] dużo, czy mało, czy gdyby łożyć więcej to by to coś zasadniczo zmieniło itd. - to mnie nie interesuje.”
https://forum.lem.pl/index.php?topic=2212.0

Ale wyobraźmy sobie taką sytuację: Jutro Kongres USA ogłasza, że, z powodu kryzysu klimatyczno-energetycznego, z arbitralnie ograniczonej puli środków przeznacza bardzo wiele na badania nad fuzją, czego skutek jest m.in. taki, że budżet NASA zostaje zredukowany z ca 40 do ca 5-10 miliardów USD rocznie, co wystarczy głównie na kontynuowanie badań pogody. ISS zostanie zwodowana w ciągu maksymalnie dwóch lat, kontynuowane będą tylko te projekty próbników bezzałogowych, w których zbudowano co najmniej pięćdziesiąt procent hardłeru, pozostałe trafią do magazynu, albo do muzeum.

I to moratorium na nowe projekty potrwa co najmniej trzydzieści lat.

Czy taka decyzja na pewno by Maźka nie zainteresowała? Czy nie odczuwałby niedosytu z powodu wstrzymania badań Kosmosu?

Być może się tego dowiemy, a ten wątek jest zdecydowanie lepszym miejscem do ewentualnej dyskusji o finansowaniu badań wszelkich, natomiast w tamtym o energetyce termojądrowej proponuję pisać tylko o postępach badań (lub ich braku).
 
*
Impuls (choć nie laserowy) do założenia tego wątku dało narodowe ściskanie kapsułek, ale teraz przedstawiam kilka uwag generalnych.

Nie jestem w stanie określić swojego stanowiska filozoficznego w jednym czy w kilku zdaniach, ani wskazać filozofa, z którym zgadzam się w stu, czy choćby w dziewięćdziesięciu procentach. Potrzebuję kilku akapitów, żeby przynajmniej zarysować podstawy.

Kolejność poniższych wypowiedzi niekoniecznie odzwierciedla wagę poszczególnych tematów. 

Niektóre odłamy libertarian uważają, że państwo powinno być „minimalne” tzn. organizować tylko wojsko, policję i sądy (oraz zapewne jakąś niewielką administrację skarbową dla pozyskiwania środków na te trzy funkcje). Wszystko inne powinno być prywatne. Takie państwo na pewno mogłoby funkcjonować, ale ja jestem od tego modelu bardzo daleki. Uważam jednak, że „minimalne państwo” jest użytecznym narzędziem dla rozważań, czy państwo w pewnych obszarach nie rozrosło się nadmiernie. Czy np. państwo powinno decydować o tym, ile mleka wolno wyprodukować w danym kraju? Brzmi to absurdalnie (moim zdaniem), ale jeszcze kilka lat temu w Unii, a zatem i w Polsce obwiązywały „kwoty mleczne”.
       
Uważam, że dostęp do ochrony zdrowia i edukacji powinien być prawem obywatela (ale nie człowieka).

Generalnie uważam, że państwo (w tym samorządy) powinno zajmować się tym, co dotyczy wszystkich lub prawie wszystkich obywateli.

Ochrona zdrowia, edukacja, emerytury i renty, prawo pracy i jego skuteczne egzekwowanie, w miastach komunikacja publiczna, ogrzewanie, wywóz śmieci.
Przepisy o szeroko rozumianej ochronie konsumentów.
Przepisy o organizacji przestrzeni publicznej, żeby deweloperzy nie budowali osiedli klaustrofobicznie upakowanych i żeby w mieście były tereny zielone.

Uważam, że wszystkie substancje psychoaktywne powinny być legalne, ale nie powinny być dostępne w wolnym, komercyjnym obrocie rynkowym, nie powinny być reklamowane, powinny być wydawane tylko w państwowych dyspensariach, przy czym ilości wydawane powinny być rejestrowane, żeby utrudnić odsprzedaż.

Jestem przeciwnikiem finansowania z budżetu tzw. „kultury wysokiej”. Na przestrzeni lat odbyłem szereg rozmów ze zwolennikami, a w zasadzie ze zwolenniczkami finansowania „k.w.” z budżetu, ale w mojej ocenie zwolenniczki nie miały żadnych argumentów, bo oczywiście stwierdzenie, że „k.w.” „sama na siebie nie zarobi” nie jest argumentem. Chętnie wrócę do tego tematu, jeśli znajdzie się tu zwolennik lub zwolennica finansowania „k.w.” z budżetu.

Jestem przeciwnikiem finansowania z budżetu sportu wyczynowego.

Państwo nie powinno prowadzić działalności gospodarczej, bo tego nie potrafi i w praktyce te przedsiębiorstwa to mnóstwo synekur dla rodzin i funkcjonariuszy partyjnych.
   
Osobnym zjawiskiem jest górnictwo, do którego po 1989 roku reszta kraju dopłaciła ponad trzysta miliardów złotych.

*
Na końcu tego tekstu napiszę o sprawie najważniejszej, zasadniczej.

Najpierw krótki cytat z „Paragrafu 22”. Jeśli ktoś nie czytał: Akcja tej książki toczy się podczas drugiej wojny światowej, na froncie włoskim, w amerykańskiej jednostce bombowców. Główny bohater Yossarian jest nawigatorem. Zgodnie z przepisami członek załogi bombowca po odbyciu (i przeżyciu) 25 lotów powinien zostać odesłany do Stanów i do cywila. Jednak ambitny dowódca tej jednostki co jakiś czas podnosi normę. Najpierw do 30 lotów, potem do 35, 40, 45, itd.
Yossarian wyrabiał normę, pakował się i czekał na odesłanie do domu, ale zanim go odesłano, dowódca podnosił normę.

Cytuję z pamięci, więc mogą tu być niewielkie nieścisłości redakcyjne, ale sens jest zachowany.

Pewnego dnia, po kolejnym podniesieniu normy lotów do wykonania, Yossarian odwiedził swojego kolegę, szeregowca Wintergreena, który na tyłach sortował pocztę.

- „Co oni mogą mi zrobić, jeśli odmówię dalszych lotów?” zapytał Yossarian.
- „Chyba będziemy musieli cię rozstrzelać.” - odparł chłodno Wintergreen.
- „Od kiedy to jesteś po ich stronie?!” - oburzył się Yossarian.
- „Mam być po twojej stronie, jak cię będą rozstrzeliwali?”

*
Dzięki … życzliwości osób życzliwych uniknąłem poboru i na pewno nigdy nie byłem jego zwolennikiem.
Ale dopiero libertarianie pomogli mi sformułować ostateczne stanowisko: Państwo nigdy i w żadnych okolicznościach nie ma prawa dysponować ludzkim życiem, zatem nie ma prawa wprowadzić poboru.
   
Ojej, a jakby tak jutro Rosja na nas napadła i trzeba by zwiększyć armię o pół miliona ludzi?

To proste, jeśli Rosja zaatakuje o szóstej rano, to o ósmej rano powinien się zebrać rząd i ogłosić, że potrzebuje pół miliona ochotników i będzie płacił szeregowemu od pierwszego dnia, powiedzmy, dziesięć tysięcy złotych miesięcznie. Żołnierzom wyższym stopniem i/lub specjalistom oczywiście odpowiednio więcej, Do tego pakiet rent dla inwalidów, wdów, sierot, zobowiązanie do dożywotnej, dobrej jakościowo, opieki nad inwalidami wojennymi, itd.
Rząd powinien codziennie albo nawet kilka razy dziennie oceniać informacje z punktów werbunkowych i gdyby napływało niedostatecznie wielu ochotników, podnosić stawkę bazową, oczywiście jednakową dla wszystkich, także dla tych, którzy już się zgłosili przy niższej stawce. Jeśli nie dziesięć, to dwanaście, piętnaście, dwadzieścia tysięcy złotych miesięcznie. Aż zgłosi się tylu ochotników, ilu potrzeba.

 Gdyby potencjalni ochotnicy obawiali się inflacji, można płacić w kilku walutach, np., miesięcznie pięć tysięcy złotych, tysiąc dolarów, tysiąc Euro i pół uncji złota. 
Ile by to kosztowało szacunkowo? Powiedzmy, dwadzieścia tysięcy złotych miesięcznie dla pół miliona ochotników, to byłoby sto dwadzieścia miliardów złotych rocznie.

Drogo?

Nie będę tu projektował budżetu wojennego, dodam tylko na marginesie, że pięć procent w.w. kwoty, czyli sześć miliardów złotych, można uzyskać od ręki, przenosząc górników do powszechnego systemu emerytalnego (co należałoby zrobić i bez wojny).

Znajdą się zapewne tacy, którzy powiedzą: „Nie stać nas na armię ochotniczą w czasie wojny”.

Mam dla nich odpowiedź następującą; „Jeśli wy spróbujecie wysłać przemocą nasze dzieci na front, to my was zabijemy. Później albo prędzej.”


Poniżej dotyczący tego tematu fragment reportażu Pawła Reszki.

https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/2170763,1,cafe-pod-kostucha-tu-ukrainski-zolnierz-wie-ze-najlepsza-bron-to-lopata.read

Paweł Reszka   
30 czerwca 2022 r.
 
„Jeszcze w maju część wojaków z 3. batalionu 115. brygady obrony terytorialnej nagrała film dla prezydenta Zełenskiego. Mówili w nim, że odmawiają służby w takich warunkach. Nie mają sprzętu, wsparcia. Trwanie na pierwszej linii oznacza samobójstwo. Następnie samowolnie opuścili stanowiska bojowe w Siewierodoniecku.

Film podchwyciły rosyjskie media. Dezerterzy trafili do więzienia w Bachmucie. Ucieczkę potępili towarzysze broni, którzy zostali w okopach – tamci odeszli, zostawiając w okrążeniu 56 kolegów. Po tym incydencie ukraińska deputowana Marianna Bezugła chciała tak zmienić prawo, aby oficerowie mogli rozstrzeliwać dezerterów albo tych, którzy odmawiają wykonywania rozkazów. Ale projekt ustawy ostatecznie zdjęto z porządku obrad, bojąc się reakcji opinii publicznej.”


*
To tylko kilka bardzo wstępnych uwag do zarysu szkicu mojej filozofii politycznej. Jeśli znajdą się chętni (i/lub -e) do dyskusji, w jej trakcie szkic będzie rozbudowywany.

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 14261
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Filozofia polityczna
« Odpowiedź #1 dnia: Lipiec 20, 2022, 10:46:32 am »
Ale dopiero libertarianie pomogli mi sformułować ostateczne stanowisko:

Libertarianizm piękna rzecz, dopóki się niedźwiedzie nie pojawią (co zresztą upodabnia go do innych -izmów):
https://forum.lem.pl/index.php?topic=1505.msg92293#msg92293
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 12544
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Filozofia polityczna
« Odpowiedź #2 dnia: Lipiec 20, 2022, 12:47:05 pm »
Mógłbyś, dla uczynienia dyskusji bardziej przedmiotową, po pierwsze streścić tę swoja filozofię w kilku słowach, a po drugie zaproponować, też w kilku słowach, metodę wprowadzenia jej w życie.
Człowiek całe życie próbuje nie wychodzić na większego idiotę niż nim faktycznie jest - i przeważnie to mu się nie udaje (moje, z życia).

Cetarian

  • Full Member
  • ****
  • Wiadomości: 178
    • Zobacz profil
Odp: Filozofia polityczna
« Odpowiedź #3 dnia: Lipiec 23, 2022, 10:05:36 pm »
Mógłbyś, dla uczynienia dyskusji bardziej przedmiotową, po pierwsze streścić tę swoja filozofię w kilku słowach,

Hmm, napisałem poprzednio ponad osiem tysięcy znaków ze spacjami, nie licząc cytatu z tekstu Reszki, i moim zdaniem całe osiem tysięcy było o filozofii politycznej.
Można prowadzić generalną, abstrakcyjną dyskusję o wartościach i ja się od takiej dyskusji nie uchylam bezwzględnie, ale uważam, że bardziej efektywna jest dyskusja o konkretnych rozwiązaniach danego problemu.
Przykład: górnictwo w RP. Zapamiętałem z prasy jeszcze z maja 2015 roku, że wtedy (czyli albo w 2014 r., albo w pierwszym kwartale 2015 r., ale dzisiaj zapewne jest podobnie, tylko kwoty zwaloryzowano) przeciętna emerytura z systemu powszechnego wynosiła 1.800 złotych, podczas gdy przeciętna emerytura górnicza wynosiła 4.800 złotych, przy czym przeciętny emeryt górniczy przechodził na emeryturę w wieku czterdziestu ośmiu lat.

Gdyby takiemu emerytowi górniczemu wyliczono kapitał początkowy na zasadach powszechnych, to nie wystarczyłoby go nawet na przeciętną emeryturę z systemu powszechnego, a przecież liczono by kapitał od wynagrodzenia, które nie było wypracowane na rynku, tylko wyszantażowane.
 
Formalnie to było i jest legalne, wynika z ustaw, uchwalanych przez Sejm i Senat, podpisywanych przez kolejnych prezydentów, ale z punktu widzenia zasad, sprawiedliwości, etyki, górnictwo to jest gigantyczny pasożyt na ciele RP. A oczywiście emerytury to tylko część kosztów, które reszta kraju ponosiła i ponosi na górnictwo, wydatków wyszantażowanych paleniem opon i rzucaniem śrubami.
Chociaż, biorąc pod uwagę, że skuteczny szantaż odbywa się w tajemnicy, to było raczej wymuszenie rozbójnicze.
Teza, że „im się należy”, bo to ciężka i niebezpieczna praca jest absurdalna.
W budowlance co roku ginie znacznie więcej ludzi niż w górnictwie, tyle, że budowlańcy spadają z rusztowań dyskretnie i pojedynczo, a górnicy giną zazwyczaj w wybuchach gazu, po kilku lub kilkunastu naraz.

Zakaz (etyczny) ulegania przez państwo wymuszeniom wynika między innymi z (postulowanej) zasady równego traktowania wszystkich obywateli. I z tego, że należy pomagać tylko tym, którzy są naprawdę w potrzebie. Byli górnicy, byli pracownicy pozamykanych nierentownych kopalń, mieliby prawo do zasiłków dla bezrobotnych.       

a po drugie zaproponować, też w kilku słowach, metodę wprowadzenia jej w życie.

Wystarczą dwa słowa „Należy działać”. Problem polega na tym, że prawie nikomu się nie chce.
Ale to nie przekreśla sensu teoretycznej debaty o filozofii politycznej, tym bardziej, że, prowadzona tutaj, jest (będzie/byłaby) bezkosztowa dla budżetu.
     
Czy jesteś zwolennikiem natychmiastowego rozwiązania wszystkich wydziałów filozofii (bezprzymiotnikowej) na publicznych uczelniach? Ich pracownicy przecież programowo niczego nie wprowadzają w życie, deliberują sobie bez pośpiechu, na koszt podatników.

 *     
@Q
1/- Zajrzałem do rozmowy Sutowskiego z Hongoltz-Hetlingiem, ale ja jestem generalnie dość (a nawet bardzo) daleki od pomysłów libertariańskich, w tym od „minimalnego państwa”.
 
Tylko przy okazji wspomnę, że problemem USA jest ultrasztywna konstytucja, zażelbetonowana, niedemokratyczna (ca 20% ludzi wybiera 80% senatorów, można zostać prezydentem, otrzymując mniej głosów niż konkurent, do tego absurdalnie rozdęta rola zaledwie dziewięcioosobowego sądu najwyższego, złożonego z dożywotnich nominatów, który sam sobie przyznał uprawnienia trybunału konstytucyjnego [znaczy, wyinterpretował sobie z konstytucji, że ma takie uprawnienia]), której to konstytucji nie można zmienić w referendum ogólnonarodowym, nawet gdyby za zmianą zagłosowało sto procent obywateli, bo takie referendum jest/byłoby nielegalne. Więc nikt nawet nie próbuje.
 
2/- Do stworzenia manifestu jest mi dość (bardzo) daleko, choć uważam, że mam nieźle przemyślany i uporządkowany system wartości.
Tak jak napisałem wyżej, uważam, że dyskusja o tym, czym powinno się zajmować państwo i jak powinno to robić, jest bardziej efektywna, jeśli rozmawia się o konkretnych rozwiązaniach.
W szczególności: państwo nie powinno posiadać żadnych przedsiębiorstw, w tym kopalń i zarządzać nimi, a tym bardziej nie powinno do nich dokładać.