Autor Wątek: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]  (Przeczytany 7116 razy)

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6380
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #15 dnia: Czerwiec 07, 2022, 01:20:34 am »
W każdym razie, przyjmując, że J.J. się nie myli, należałoby chyba w dalszych wydaniach trzymać się jedenastostronicowej objętości (ew. traktować "jedenaście" jako liczbę objętościowo zmienną ;), a w najgorszym wypadku dawać przy niej każdorazowo stosowny przypis), inaczej "wallenrod" traci na wallenrodyczności nieco.
Owszem. O ile nie był to pomysł interpretacyjny JJ, który przepadł w otchłani innych jego pism.

Mogę tylko dodać, że w listach Lem-Mrożek - na str. 58 - fragment o Zaczontku i Wallenrodzie jest oznaczony przypisem któen głosi:

"Konrad Wallenrod prozą na Poczontku - Wstęp do Pamiętnika znalezionego w wannie sugeruje (na potrzeby cenzury), że akcja powieści toczy się w podziemnym gmachu Trzeciego Pentagonu. W samym tekście powieści - zjadliwego pamfletu na totalitarne "państwo zamknięte" - żadnych już wzmianek o Pentagonie nie ma."

Za przypisy odpowiadali: Jerzy Jarzębski, Tomasz Lem, Tomasz Fiałkowski.
Kto za ten konkretny? Nie wiem, ale o żadnej liczbie i autodemaskacji nie ma mowy.
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6380
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #16 dnia: Czerwiec 21, 2022, 03:33:18 pm »
Tkwiąc jeszcze we "Wstępie"...tak sobie myślę, że coś tu nie gra;)

Mamy rozwiniętą cywilizację, która lata już na...Marsa. Ba! Buduje tam bazę. Czyli to nie był świat z 1960 roku.

Od niego [papieru! - Ol] zależała też ciągłość dostaw na Marsa, gdzie Tyberis Syrtyjska znajdowała się  w pierwszym stadium budowy.

Wiedza techniczna (know how) zostaje ocalona, ale kultura i szeroko pojęte nauki humanistyczne - przepadają.
Dochodzi do niezwykłego rozdźwięku między rozwojem techniki, a stanem wiedzy o pochodzeniu człowieka, jego miejscu w świecie, historii, kulturze.
Analfabeci latający do gwiazd...?

Minęło 200 lat i lądujemy w stechnicyzowanym świecie - do tego stopnia, że cywilizacja ta posiada chronosondy wsteczne umożliwiające podglądanie przeszłości.
Dlaczego więc ekonomia miałaby zostać  sprowadzona do roli starożytnej religii (jakkolwiek bardzo pasowne to porównanie)?
Wystarczyło sprawdzić, podejrzeć jak wszystko działało.

To samo z odzyskiwaniem różnego rodzaju pism - można je było odzyskać za pomocą chronosond...ale po co? Skoro jedynym zadaniem sond jest szukanie...Pentagonu...:)

Czytając teraz powtórkowo "Pamiętnik" mam wrażenie, że "Wstęp" jest z innej bajki, jest z bajki - jest podszyty podróżami Tichego, gdzie fakty nie muszą koniecznie współgrać i wynikać logicznie, natomiast "Zapiski" mają inny charakter, inny ciężar gatunkowy.
W tym tropie wstęp rzeczywiście wygląda na błyskotliwy kawałek podrzucony cenzorom, a właściwa "akcja" rozgrywa się na kolejnych stronach.

Chociaż - nomen omen - wstępnie muszę powiedzieć, że całość nie jest utrzymana w jednym tonie i może stąd pewne pomieszanie u odbiorców.
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 14080
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #17 dnia: Czerwiec 21, 2022, 04:31:22 pm »
Minęło 200 lat i lądujemy w stechnicyzowanym świecie - do tego stopnia, że cywilizacja ta posiada chronosondy wsteczne umożliwiające podglądanie przeszłości.
Dlaczego więc ekonomia miałaby zostać  sprowadzona do roli starożytnej religii (jakkolwiek bardzo pasowne to porównanie)?
Wystarczyło sprawdzić, podejrzeć jak wszystko działało.

Co do współczesnej ekonomii, to skłonny jestem przyjąć, że dla ludzi z opisywanej przez Lema przyszłości (a może i dla ludzi z przyszłości realnej, jeśli będą wtedy jacyś ludzie) jest/będzie tak irracjonalna przez swoje bazowanie na wierze, przydawanie siły sprawczej papierkom (teraz już i impulsom elektronicznym), itd., że nawet gdyby wiedzieli w szczegółach jak to działa(ło), to nie umieliby rzeczy inaczej sobie tłumaczyć, niż budując analogie do jeszcze starszych wiar, zabobonów*, więc zgrzytu nie widzę**.
Natomiast jeśli chodzi o chronosondy wsteczne, to pamiętajmy, że jest to książka Lema, a więc zakorzeniona w rzeczywistości, co oznacza, że technologie - choćby futurystyczno-potężne - mają swoje ograniczenia, są też zawodne - tu zacytuję:

"Instytut dokonał dwustu dziewięćdziesięciu sondowań w głąb czasu przeszłego, zużywając 17 trylionów ergów mocy zmagazynowanej w czasochłonach satelitarnych Księżyca.
Zgodnie z teorią chronotrakcji, poruszać się wstecz w czasie można praktycznie tylko z dala od wielkich mas materialnych, każde bowiem zbliżenie do nich pochłania niesamowite ilości energii"


Więc zasadniczo zarzucić można Patronowi tylko niedoszacowanie możliwości obecnego (i przyszłego) skanowania (choć pewnie i tu można Go bronić, że siły działające w takim wypadku - zapewne wchodzi w grę otwieranie wormholi lub alcubierre'owskie warpowanie wskroś czasu - uniemożliwiają wykorzystanie w sondzie zbyt czułych aparatów (ot, zdjęcie Gmachu da się zrobić, ale niewiele więcej).

* Nawiasowo przypomina się sasanidzki (bassanidzki) lekarz Rustem z Kerakeku z "Sarantyńskiej mozaiki" tolkienowego ucznia Kay'a. Przedstawiciel intelektualnej elity swoich czasów, "racjonalnie", czyli zgodnie z obowiązującym systemem przekonań, kierujący się (w sposób bawiący czytelnika) całym mnóstwem tabu, omenów i przesądnych nakazów. Przypuszczam, że podążający za obecnymi wierzeniami - nie tylko ekonomicznymi - budziłby podobny uśmiech zewnętrznego widza. (Acz jest i różnica - hołdowanie bóstwu Kap-Eh-Thaal daje wymierne zyski; wiara w dobre i złe znaki - niekoniecznie, nawet w powieści fantasy.)

** Prędzej tryumf myśli Waltera Benjamina (ciekawe swoją drogą czy Mistrz wpadł na to samo niezależnie, czy się nim podparł?):
https://de.wikipedia.org/wiki/Kapitalismus_als_Religion
https://www.goodreads.com/book/show/1931461.Kapitalismus_als_Religion
http://raumgegenzement.blogsport.de/2009/11/02/walter-benjamin-kapitalismus-als-religion-fragment-1921/
https://issuu.com/krytykapolityczna/docs/kp11-12/134

ps. Fragment następujący bezpośrednio po już przytoczonym:

"obserwacje czasu przeszłego dokonywane były przez sondy zawieszone wysoko w stratosferze. Ich nagłe pojawianie się na niebie i równie nagłe znikanie musiało stanowić nie lada jaką zagadkę dla ludzi neogenu. Jak twierdzi Prodoktor Sturlprans Drugi, wylot retrochronalnej sondy wyłania się w przeszłości jako obiekt podobny do wypukłego dysku, przypominającego dwa złożone, swobodnie unoszące się w przestrzeni talerze."

Plącze się natomiast z aktualnymi UFO-wątkami (choć wiemy, że S.L. w UFO stanowczo nie wierzył):
https://forum.lem.pl/index.php?topic=392.msg77433#msg77433
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 21, 2022, 07:29:44 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6380
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #18 dnia: Czerwiec 21, 2022, 07:32:17 pm »
nawet gdyby wiedzieli w szczegółach jak to działa(ło), to nie umieliby rzeczy inaczej sobie tłumaczyć, niż budując analogie do jeszcze starszych wiar, zabobonów*, więc zgrzytu nie widzę**.
Przecież to nie jest cywilizacja z innej planety - tylko kontynuacja tej ziemskiej. Po 200 latach kompletnie nie potrafią zrozumieć podstawowej wymiany handlowej?
W Federacji "czy się stoi, czy się leży wszystko się należy"?
Zwrot ku religijnemu tłumaczeniu mam za świetny zabieg literacki (zwłaszcza, że dla wielu pieniądz jest bogiem), ale bez zaczepów do racjonalnego wytłumaczenia zaistniałej w powieści sytuacji.

niesamowite ilości energii
Doprawdy - wykonano 290 sondowań - można było wykonać 100 by zdobyć "niesamowite pokłady informacji";)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 14080
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #19 dnia: Czerwiec 21, 2022, 07:58:42 pm »
Przecież to nie jest cywilizacja z innej planety - tylko kontynuacja tej ziemskiej. Po 200 latach kompletnie nie potrafią zrozumieć podstawowej wymiany handlowej?

Czekaj, czekaj... 200 trwały czasy chaotyckie. Wewnątrzpowieściowego autora "Wstępu" dzielą od opisywanej przez niego epoki trzy tysiące lat.

W Federacji "czy się stoi, czy się leży wszystko się należy"?

Biorąc pod uwagę, że miała się zrodzić z obozu pozostającego wobec Ammer-Ku w opozycji...

Doprawdy - wykonano 290 sondowań - można było wykonać 100 by zdobyć "niesamowite pokłady informacji";)

Zależy co dla kogo niesamowite. Złożysz sobie z przypadkowych 290 (czy nawet 2900) przypadkowych zdjęć czy filmików w miarę pełny obraz cywilizacji? ;)

ps. Wspomnę jeszcze (choć może należało to na koniec zostawić) - trudno, podpierając się p. Rojtem (choć cokolwiek... skompromitowany) - o prawdopodobnym literackim potomstwie "Wstępu":
http://kompromitacje.blogspot.com/2020/06/kolakowski-i-korwin-mikke.html
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 21, 2022, 08:17:51 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6380
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #20 dnia: Czerwiec 21, 2022, 09:51:10 pm »
Czekaj, czekaj... 200 trwały czasy chaotyckie. Wewnątrzpowieściowego autora "Wstępu" dzielą od opisywanej przez niego epoki trzy tysiące lat.
No dobra - ale czym są trzy tysiące lat w skali kosmicznej?;))
Poważniej - to mniejsza o ilość lat - a właściwie większa, bo jeśli minęło ich 3 tysiące, a ludzie są tacy sami...nic o transhumanie...to? To zostały ich zwykłe potrzeby fizjologiczne, psychiczne - ktoś je zaspokaja za darmo? Bo z napisanego widać, że biurokracja, że sprzeczki naukowców i próby udowodnienia swojego - jak zwykle.
Cytuj
Biorąc pod uwagę, że miała się zrodzić z obozu pozostającego wobec Ammer-Ku w opozycji...
Biorąc pod uwagę, że w tym systemie dobrze żyje tylko garstka zarządzających i ich właziantygłówków?

Mam na myśli tylko to, że "Wstęp" jest pewnym popisem literackim - przełożeniem współczesnej historii na starożytną. I tyle. Bo sedno mieści się w "Zapiskach".
No właśnie:
Cytuj
ps. Wspomnę jeszcze (choć może należało to na koniec zostawić) - trudno, podpierając się p. Rojtem (choć cokolwiek... skompromitowany) - o prawdopodobnym literackim potomstwie "Wstępu":
Do takiej stylizacji uciekali się i po Lemie i zapewne przed Lemem. Lem zaś zrobił to po mistrzowsku - bo żaden z wymienionych panów takimi neologizmami nie może się pochwalić.
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 14080
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #21 dnia: Czerwiec 22, 2022, 12:18:55 am »
Poważniej - to mniejsza o ilość lat - a właściwie większa, bo jeśli minęło ich 3 tysiące, a ludzie są tacy sami...nic o transhumanie...to? To zostały ich zwykłe potrzeby fizjologiczne, psychiczne - ktoś je zaspokaja za darmo? Bo z napisanego widać, że biurokracja, że sprzeczki naukowców i próby udowodnienia swojego - jak zwykle.

Może, choć w trans nie wpadli, pościli tak długo, że wyszło im z tego post scarcity? ;) A bardziej serio: może - choć pozostali ludziamy z ich wadamy ;) - stworzyli jakiś inny (jaki? nie wiem, nie jestem potomnym) system ekonomii, którego nie potrafimy sobie dziś w szczegółach wyteoretyzować, tkwiąc w obecnym (i wspomnieniu o kolejnym, bardziej szarym)?*

* Bo wersja, że to celowa ironia (niby: "stare jako zabobon potępiliśmy, ale nowe takie samo"), mimo tego, co wiemy o "Wstępu" genezie, jawiłaby mi się nadinterpretacją.

Biorąc pod uwagę, że w tym systemie dobrze żyje tylko garstka zarządzających i ich właziantygłówków?

Ale cenzor udawał, że o tym nie wie ;). Zresztą czy nie ów system przywołane powiedzenie zrodził (choć wedle kolejnego, też znanego, równo dzielił niedobory)? ;)

Do takiej stylizacji uciekali się i po Lemie i zapewne przed Lemem.

Pierwszy, jaki mi przychodzi na myśl to Poe, którego "Mellonta Tauta" zawiera m.in. taki fragment:

"It appears that long, long ago, in the night of Time, there lived a Turkish philosopher (or Hindoo possibly) called Aries Tottle. This person introduced, or at all events propagated what was termed the deductive or à priori mode of investigation. He started with what he maintained to be axioms or “self-evident truths,” and thence proceeded “logically” to results. His greatest disciples were one Neuclid and one Cant. Well, Aries Tottle flourished supreme until the advent of one Hog, surnamed the “Ettrick Shepherd,” who preached an entirely different system, which he called the a posteriori or in ductive. His plan referred altogether to Sensation. He proceeded by observing, analyzing and classifying facts — instantiæ naturæ, as they were affectedly called — into general laws. Aries Tottle's mode, in a word, was based on noumena; Hog's on phenomena. Well, so great was the admiration excited by this latter system that, at its first introduction, Aries Tottle fell into disrepute; but finally he recovered ground and was permitted to divide the realm of Truth with his more modern rival. The savans now maintained that the Aristotelian and Baconian roads were the sole possible avenues to knowledge. “Baconian,” you must know, was an adjective invented as equivalent to Hog-ian and more euphonious and dignified."

A pod koniec coś brzmiącego nawet bardziej znajomo:

"Nearly all that we have hitherto known of them is, that they were a portion of the Knickerbocker tribe of savages infesting the continent at its first discovery by Recorder Riker, a knight of the Golden Fleece. They were by no means uncivilized, however, but cultivated various arts and even sciences after a fashion of their own. It is related of them that they were acute in many respects, but were oddly afflicted with monomania for building what, in the ancient Amriccan, was denominated "churches"- a kind of pagoda instituted for the worship of two idols that went by the names of Wealth and Fashion."
https://www.eapoe.org/works/tales/mellntab.htm

Tymczasem jednak zatrzymajmy się jeszcze na chwilę przy tytule "Zapiski człowieka neogenu", bo wychodzi na to, że Lem-jasnowidz wpisał się nim w spór całkiem niedawny, z połowy lat '00 ;):
http://www.pgi.gov.pl/images/stories/przeglad/pdf/pg_2005_05_18.pdf
https://en.wikipedia.org/wiki/Neogene#Disagreements

I przy zdaniach:

"Istniały już, co prawda, pierwociny pamięci mechanicznej, były to jednak machiny ogromne i kłopotliwe w obsłudze, używane zresztą do celów specjalnych i wąskich. Zwano je „elektrycznymi mózgami”, dla tej samej, tylko z dystansu historycznego zrozumiałej przesady, którą powodowani budowniczowie Małej Azji mieli wieżę świątyni Baa-Bel za sięgającą nieba."

Które - choć częściowo brzydko się zestarzały (chyba, że smartfona, z którego właśnie piszę uznamy za wymagającego dalszej miniaturyzacji molocha ;)*) - ładnie pętlą do dyskusji o AI.

* Choć - prawda - ogromne też powstają (i za awangardę robią):
https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/polska-zbuduje-nowy-superkomputer-ma-trafic-do-pierwszej-50-tki/3dswq5h,79cfc278
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 22, 2022, 11:15:43 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6223
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #22 dnia: Czerwiec 26, 2022, 12:21:04 pm »
Cytuj
Tkwiąc jeszcze we "Wstępie"...tak sobie myślę, że coś tu nie gra;)
Mamy rozwiniętą cywilizację, która lata już na...Marsa. Ba! Buduje tam bazę. Czyli to nie był świat z 1960 roku.
Nic tam nie gra  :D
Ale chyba i grać nie musi, bo to wszak groteska.
W dodatku błędy pięknie uzasadnione, błędami dawnych badaczy.
Przez chwilę poważnie rzecz traktując - sama papyroliza jest podejrzana. Pomijając już, że nie wszystkie książki są z papieru (np pergamin), ten proces nie mógł być tak niszczący. Wprawdzie Lem, jak to on, czaruje naukowymi pojęciami, jaki to strasznie zabójczy katoczynnik (neologizm zamierzony? - oryginalnie kataczynnik) wykończył papyr (ewolucja anabiotyczna sprawcy, subatomowa struktura, inny niż zarazek) - ale dwie cechy są ewidentne: proces był rozłożony w czasie (zaczęło się od bibliotek)  i musiał być nośnik. Zatem nie wiem dlaczego izolacja w schronach hermetycznych zawiodła? Czyżby zabójca papyru miał naturę neutrinową? Niemożliwe, gdyż został zawleczony z księżyca Urana, zatem przestrzeń kosmiczna czyli próżnia, jest blokującą. W tej sytuacji wystarczyło wyekspediować ważne książki na Księżyc lub na Marsa gdzie były już ludzkie bazy etc.

Kosmorealia plus inne info też są ciekawą mieszanką, jak już to Ola zauważyła.
Mamy biurorealia lat 60-tych , w dodatku prl-owskie, jakoś mam głębokie przekonanie, że to efekt potyczek Lema z biurokracją o których można poczytać w książce Orlińskiego - sam produkował liczne analizy, wnioski, podania, prośby, zażalenia etc. Więc może pomysł o jej nagłym unicestwieniu był rodzajem psychicznej zemsty na tejże...jak by to psycholeżeństwo nazwało... ekspiacja? Katharsis?
No mniejsza - zupełnie nie pasowne do tych kosmicznych księżycowo-marsjańskich dokonań.
Ale jak występnie napisałem, chyba nie ma co robić takich analiz, skoro rzecz groteską.
W dodatku pisaną szybcikiem na potrzeby cenzury. Może mającą też odwracać uwagę od tekstu głównego?

A z jakiej wersji tekstu korzystacie? W tej najnowszej są liczne przypisy wyjaśniające od Majewskiego, np. neogen, astrogacja i tym tropem wyjaśniane kawa-na-ławę niektore neologizmy: papyroliza, Fri-sco, Ammer-Ku, Prognostor  etc. - potrzebne?
W nich pokazuje też antyczne źródła do ich budowy (neologizmy Lema urobione od rzeczownika greckiego "gnosis"). He, gniosis sie napisało  8)
Znaczy też zacząłem letnie czytanie pamiętnika.
Obecnie demokracja ma się dobrze – mniej więcej tak, jak republika rzymska w czasach Oktawiana

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 14080
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #23 dnia: Czerwiec 26, 2022, 02:49:39 pm »
A z jakiej wersji tekstu korzystacie?

https://lem.wiki/w/Memoirs_Found_in_a_Bathtub_Polish_Interart_1997 ;)

Znaczy też zacząłem letnie czytanie pamiętnika.

Świetnie, im nas więcej, tym weselej ;).

Z dalszych skojarzeń - uparciuch Wid-Wiss przypomina oczywiście Schliemanna (a przynajmniej jego ugruntowany wizerunek odkrywcy Troi)*, zaś zalany lawą Pentagon ma w sobie dużo z Pompejów... Jednocześnie to, co słyszymy o jego mieszkańcach odlegle przywodzi na myśl zjadliwy mackiewiczowy portret rządu londyńskiego zawarty w "Zielonych oczach", ale i w tym fragmencie wcześniejszego listu:

"Obecne moje zajęcie, czysto oczywiście teatralne, ma coś w sobie z takiej commedia dell’arte. Oto wyobraź sobie, że to stronnictwa prawdziwe, że naprawdę jest budżet, prawa, że to kogoś poza bawiącymi się wspólnie jeszcze interesuje, i w tych warunkach pokaż, co potrafisz. Ruch cząsteczek kropli deszczu jest taki sam, co ruch planet we wszechświecie, intrygi polityczne w Radzie Narodowej Rzeczypospolitej Polskiej są takie same, co w wyrafinowanym parlamencie francuskim, może nawet subtelniejsze i gwałtowniejsze, bo tu ludzie nie mają nic innego do roboty, przypominają głodne pająki, które, podobno, zamknięte w naczyniu szklanym same siebie zjadają ze złości"

* Choć brzmieniowe podobieństwo łączy go znów - chyba przypadkowo - z zupełnie inną personą:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Feliks_Widy-Wirski
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 27, 2022, 11:27:47 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6380
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #24 dnia: Czerwiec 27, 2022, 11:10:29 pm »

A z jakiej wersji tekstu korzystacie? W tej najnowszej są liczne przypisy wyjaśniające od Majewskiego, np. neogen, astrogacja i tym tropem wyjaśniane kawa-na-ławę niektore neologizmy: papyroliza, Fri-sco, Ammer-Ku, Prognostor  etc. - potrzebne?
Skoro kupiłam - to czytam -  tę "Majewską".
Może młodsze pokolenia już tak odjechały, że nie potrafią odczytać tych znaczeń?;)
Wg mnie tłumaczony neologizm to coś jak żart objaśniany - jeśli trzeba go na ławę...to albo coś nie wyszło twórcy albo tępota odbiorcy - tertium non...;)

Cytuj
jaki to strasznie zabójczy katoczynnik (neologizm zamierzony? - oryginalnie kataczynnik)
Ależeco?:)
Objaśniać neo?;))
Jakoś gładko nad tym przeszłam: katalizujący czynnik - kataczynnik. O co Ci ?
Ale tak - zawleczony i nie rozwalił lotu, a przecież papyr potrzebny by zapewnić "ciągłość dostaw na Marsa".
Cytuj
Ale jak występnie napisałem, chyba nie ma co robić takich analiz, skoro rzecz groteską.
Desejmowo napisałam wyżej - o popisie i sednie.
Z dalszych skojarzeń - uparciuch Wid-Wiss przypomina oczywiście Schliemanna
Dlaczego "oczywiście" - Lem coś o tym wspominał? Mnie jakoś tak nie pokojarzył - po prostu taki typ upartego poszukiwacza - może nawet częsty wśród naukowców zafiksowanych na jakimś temacie?
Może Wid-Wiss to po prostu Wielki Mądrala (jak podpowiada tłumacz z gugla;)?

Z tych skojarzeń przychyliłabym się do Pompejów zatrzymanych w czasie.

Mnie tak jeszcze naszło...kilka razy czytałam już ten fragment:
"Samego imienia Kap-Eh-Thaalu nie wolno było wymawiać (zakaz analogiczny do Iz-Raelskich); w Ammer-Ku nazywano to bóstwo głównie Thoo-Llar."

I widzę raczej "Kapitał" - niż kapitał - wtedy i zakaz mówienia o nim - zasadniejszy;)

Przechodząc powoli do pierwszego rozdziału - mam taką ogólną konstatację - nasz główny bohater zostaje wrzucony w świat gmachu, jakby z nicości - w sumie nie dokonuje porównań zewnętrza/aktualnego stanu świata - z wnętrzem, które go wezwało na misję.
Właściwie wyjście z gmachu to wyjście w nieznane - nikt tego wyjścia specjalnie nie pilnuje...ale o tym po tym;)

Gmach jako życie?
Przychodzisz, trochę się miotasz, nic z tego nie rozumiesz - nawet jeśli się starasz, grasz jakąś urojoną rolę, odchodzisz.
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 14080
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #25 dnia: Czerwiec 28, 2022, 01:15:52 am »
Dlaczego "oczywiście" - Lem coś o tym wspominał?

A ilu jeszcze było takich znanych co się uparli coś wykopać i - wbrew powszechnemu sceptycyzmowi - wykopali?* ;)

* Aczkolwiek, jak napomknąłem, Wid-Wiss szukał Pentagonu i znalazł Pentagon, podczas gdy Schliemann szukał Troi, a co znalazł? do dziś nie wiemy...
https://histmag.org/Czy-Heinrich-Schliemann-faktycznie-odkryl-Troje-21810
(No i lemowy prognostor chyba nie manipulował odkopywanym materiałem jak H. Sch.)

I widzę raczej "Kapitał" - niż kapitał - wtedy i zakaz mówienia o nim - zasadniejszy;)

Przypomina się prasowa szopka z epoki (może parę lat młodsza), dość śmiała, fragment o Marksie i Engelsie, cyt. z pamięci: "Napisali dzieła liczne, w nich mądrości całe zdroje. O tych dziełach bym napisał co też sądzę, lecz się boję."

mam taką ogólną konstatację - nasz główny bohater zostaje wrzucony w świat gmachu, jakby z nicości - w sumie nie dokonuje porównań zewnętrza/aktualnego stanu świata - z wnętrzem, które go wezwało na misję.
Właściwie wyjście z gmachu to wyjście w nieznane - nikt tego wyjścia specjalnie nie pilnuje...ale o tym po tym;)

Gmach jako życie?
Przychodzisz, trochę się miotasz, nic z tego nie rozumiesz - nawet jeśli się starasz, grasz jakąś urojoną rolę, odchodzisz.

Bardzo kafkowska sytuacja (duch Franza K. będzie nam się do końca unosił nad niniejszym wątkiem), ale czy i "Solaris", "Maska", a może i "Powrót...", a zwłaszcza ich otwarcia, się nie kojarzą?
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 28, 2022, 09:59:26 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6223
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #26 dnia: Czerwiec 28, 2022, 02:03:33 am »
Cytuj
Ależeco?:)
Objaśniać neo?;))
Jakoś gładko nad tym przeszłam: katalizujący czynnik - kataczynnik. O co Ci ?
Moze być katalizujący, ten czynnik, a może też być zabójczy  ;)
Tym tropem

Wtedy bardziej kato-, ale katacz też oblatuje jak dla mnie.
Cytuj
Przechodząc powoli do pierwszego rozdziału - mam taką ogólną konstatację - nasz główny bohater zostaje wrzucony w świat gmachu, jakby z nicości - w sumie nie dokonuje porównań zewnętrza/aktualnego stanu świata - z wnętrzem, które go wezwało na misję.
Właściwie wyjście z gmachu to wyjście w nieznane - nikt tego wyjścia specjalnie nie pilnuje...ale o tym po tym;)
Na razie jestem ugrzęźnięty we wstępie, więc się nie wypowiadam, ale z tego co napisałaś poszła nitka skojarzeniowa do dawno oglądanego filmu, z którego zapamiętałem tyle, że bohater peęta się nie wiadomo po co, i na co, a dziwności przechodzą same w siebie.
Nie, nie Proces, ale ciepło - ten film (książki nie czytałem);
https://pl.wikipedia.org/wiki/Sanatorium_pod_Klepsydr%C4%85_(film)
Obecnie demokracja ma się dobrze – mniej więcej tak, jak republika rzymska w czasach Oktawiana

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6380
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #27 dnia: Czerwiec 28, 2022, 11:23:00 am »
Dlaczego "oczywiście" - Lem coś o tym wspominał?
A ilu jeszcze było takich znanych co się uparli coś wykopać i - wbrew powszechnemu sceptycyzmowi - wykopali?* ;)
Nie wiem.
Miałam na myśli postać naukowca-outsidera (nie tylko archeo), który jest zafiskowany na swojej działce i wbrew powszechnym mniemaniom o sensowności podejmowanych badań/poszukiwań - trwa przy nich.
Żadnego konkretnego nazwiska.
U Lema przecież mamy kilku wynalazców - w tym typie.
Cytuj
Bardzo kafkowska sytuacja (duch Franza K. będzie nam się do końca unosił nad niniejszym wątkiem), ale czy i "Solaris", "Maska", a może i "Powrót...", a zwłaszcza ich otwarcia, się nie kojarzą?
Jasne - problemy z rozpoznaniem/poznaniem siebie i otoczenia. Takie quo vadis;)
Moze być katalizujący, ten czynnik, a może też być zabójczy  ;)
Tym tropem
Odpisując (omalże) z miasta zabójczych dowcipów (tudzież ich mordowania przez nieumiejętne opowiadanie) - Katowitz - uprzejmie donoszę, że nie chodziło mi o niezrozumienie kato- tylko węszyłam jakiś błąd w druku, któren Waćpan odkrył, a ja byłam gotowa szukać w których to wydaniach wystąpiła oryginalna kata, a w których kato;)
Cytuj
Na razie jestem ugrzęźnięty we wstępie, więc się nie wypowiadam, ale z tego co napisałaś poszła nitka skojarzeniowa do dawno oglądanego filmu, z którego zapamiętałem tyle, że bohater peęta się nie wiadomo po co, i na co, a dziwności przechodzą same w siebie.
To i "Sklepy cynamonowe"...może to po prostu znany motyw literacki: labiryntu, zagubienia człowieka w sobie/w świecie?

Chociaż to pierwsze spotkanie z bohaterem "Pamiętnika..." jest z pogranicza groteski i dramatu.
Jakby Lem nie mógł zdecydować się jaki wybrać ton - wrzucony w Gmach, traktuje swoja obecność w nim poważnie, dowódca zaś - Kashenblade - jest n a d e r groteskowy - jakby pisany dla Tichego (ucieczka mgławic, opis akcji).
Właściwie Lem z Pamiętnikarzem obchodzi się okrutnie - od razu wrzuca go na głęboką wodę doskonałego absurdu i biurokratyczej głupoty.
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6223
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #28 dnia: Czerwiec 28, 2022, 12:53:52 pm »
Cytuj
- uprzejmie donoszę, że nie chodziło mi o niezrozumienie kato- tylko węszyłam jakiś błąd w druku, któren Waćpan odkrył, a ja byłam gotowa szukać w których to wydaniach wystąpiła oryginalna kata, a w których kato;)
Zatem nieporozumienie wyjaśnione, faktycznie mętnie tam napisałem.
Cytuj
Chociaż to pierwsze spotkanie z bohaterem "Pamiętnika..." jest z pogranicza groteski i dramatu.
I właśnie dlatego otworzył mi się obraz z Hassa - wejście do Pentagonu (od 5 minuty)
Obecnie demokracja ma się dobrze – mniej więcej tak, jak republika rzymska w czasach Oktawiana

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6380
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Odpowiedź #29 dnia: Czerwiec 28, 2022, 01:41:28 pm »
I właśnie dlatego otworzył mi się obraz z Hassa - wejście do Pentagonu (od 5 minuty)
Pasowny.

Motyw błąkania po nieznanym przypomniał jeszcze te "boskości":

W ży­cia wę­drów­ce, na po­ło­wie cza­su,
Stra­ciw­szy z oczu szlak nie­myl­nej dro­gi,
W głę­bi ciem­ne­go zna­la­złem się lasu.
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)