Ostatnie wiadomości

Strony: [1] 2 3 ... 10
1
DyLEMaty / Odp: Diuna i wizja przyszłości
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Marca 03, 2024, 10:10:41 pm »
Nawigatorzy nie mają w Diunie nic konkretnego do roboty, dobrze więc, że ich nie ma.

Tu się nie zgodzę. Sednem powieści były plany w planach, tym sposobem jedno - dość istotne - piętro intrygi wypadło... Poza tym zawsze to jakiś komponent kosmonautyczny, więc więcej S w SF. Zresztą Pirx też był nawigator, i Rohan, nawigatorzy są w cenie...
2
Hyde Park / Odp: O architekturze...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez olkapolka dnia Marca 03, 2024, 09:58:57 pm »
Jasne, że patodeweloperka to modny temat - ale nie bez przyczyny.
Jestem miastowa od zawsze - mieszkałam w kilku lokalizacjach na Śląsku - w tym na słynnym osiedlu 1000 lecia (Tauzen) w Katowicach - 50m2, 2 pokoje, osobna kuchnia z oknem, łazienka i schowek/komórka (zwał jak zwał - pomieszczenie na szpargały) i obserwuję te miasta od lat.
Nie potrzeba mi żadnych mód żeby widzieć i słyszeć jak upycha się kolejne bloki na wolnych skrawkach - 1000- lecie jest tego doskonałym przykładem: był beton, ale był luz (pomimo, że w bloku było 228 mieszkań) i park po drugiej stronie ulicy.
Jest marketowo i wpychanie tzw. Nowego 1000-lecia na te wolne skrawki, a nawet kosztem parku - który oczywiście jest głównym atutem w reklamowych folderach.
No...ale jak trzeba sprzedać 77 metrów za prawie bańkę?:)
Tego nie było w zamierzeniach i planach budowy - to kupczenie ziemią - prywatną? Nie.
Więc do mnie nie trafia argument, że szafowali nie swoją ziemią - teraz też szafują nie swoją tylko za grubą kasę.

Krótko o osiedlu - te spostrzeżenia to nie tylko wymysły (zresztą miazo o czymś w ten sam deseń:):
Osiedle budowane było jako samodzielne, autonomiczne – nie tylko ze sklepami, ale i placówkami oświatowymi. Co więcej, przestrzeń została szczegółowo zaplanowana. – Budowano to osiedle, choć mówiło się o tym, żeby w ogóle go tu nie budować. Powodem było zanieczyszczenie powietrza – opowiada autor monografii. – Niedaleko, w Chorzowie Starym, pracowały Azoty, wokół działały kopalnie i huty, do tego w sąsiednim Klimzowcu duża oczyszczalnia ścieków. Dlatego bloki rozstawiono szeroko – Buszko i Franta konsultowali się z ekspertami i tak to rozplanowali, żeby przewiewy powietrza w marę możliwości rozwiewały najgorsze zanieczyszczenia. Do dziś to jedno z tych miejsc w Katowicach, gdzie problem smogu jest najmniejszy. Wtedy była duża przestrzeń, także na zieleń. Dziś jednak ta przestrzeń jest zapełniana nowymi blokami czy kompleksami handlowo-usługowymi, co nie wszyscy uważają za dobry pomysł. Ekonomicznie jest to oczywiście uzasadnione, ale samo osiedle traci swój walor. To jednak nie jest problem tylko tego miejsca. Wszędzie wolne przestrzenie są nieustannie wypełniane, robi się ciasno i osiedle Tysiąclecia też tego doświadczyło.

https://www.slazag.pl/osiedle-tysiaclecia-symbol-niezaleznosci-w-czasach-prl-zaprojektowane-i-zbudowane-na-przekor-czasom

Jasne, jeśli chodzi o ilość to trudno przebić deweloperów, ale jeśli chodzi o jakość dla mieszkańców - to już dyskusyjne.
Te nowe osiedla z początku zachowywały jeszcze jakiś rozsądny kompromis, ale na niektórych pieniądz wygrał - w Piekarach jest osiedle Lipka - ludzie kupili domy i mieszkania pod lasem (adekwatna cena), a teraz? Lasu ni ma - są nowe bloki na wyciągnięcie ręki:)
Przez ceny mieszkań (owe 50 metrów na starym Tauzenie to teraz koszt - aż siadłam z wrażenia - około 450 tysięcy) one i tak są niedostępne dla młodych w potrzebie.

Sumując - oczywiście, że nie jestem przeciwna budowaniu domów przez deweloperów - jestem przeciwna wydawaniu zgód na patologiczną budowę i niszczeniu już istniejących przestrzeni.
Co do wnętrz tych nowych bloków i metraży - to już tylko wybór kupujących...so.
Cytuj
Jak nie wygram, to znaczy nie osiągnę odpowiedniej ilości mieszkań na m2 działki, to deweloper mi podziękuje, zapłaci (módlmy się)
Idź sposobem maltańskim - oni tam mają mało ziemi to się w nią wkopują...6 pięter parkingu pod ziemią, kilka mieszkalnych nad;)
3
Hyde Park / Odp: Sprawy różnakie
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Marca 03, 2024, 09:51:24 pm »
O smutnych losach Horace'a Wellsa, jednego z pionierów anestezjologii:
https://www.onet.pl/informacje/wielka-historia/dokonal-przelomu-w-medycynie-wynalazek-doprowadzil-go-do-szalenstwa-i-smierci/604fbhl,30bc1058
(Zaraz się kojarzą goście Tichego, ale i nieszczęśnicy z utworów Shelley, Hawthorne'a, O'Briena, Stevensona czy Wellsa.)
4
DyLEMaty / Odp: Diuna i wizja przyszłości
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Smok Eustachy dnia Marca 03, 2024, 09:37:49 pm »
W Oparach Diuny
Diuna cz. 2 to film dla mnie. Kreator i reżyser Denis Villeneuve kręci w ulubiony przeze mnie sposób, dlatego podoba mi się ten film, Przede wszystkim sposób kręcenia ma tu znaczenie, tempo i realizm. Termin realizm ma tu specyficzne znaczenie, którego nie rozumiecie. Niemniej jest on powszechnie używany i znaczy coś jak wiarygodność. Mamy zatem wiarygodną kreację świata, który nie jest aż taki za bardzo wiarygodny, o czym później. Dalej: praca kamery, kadrowanie, intelektualna praca przy tworzeniu poszczególnych kadrów, scenerii, i innych takich rzeczy. Muzyka i dźwięki. Faktycznie czasem nie wiadomo, czy to muzyka, czy słyszymy pracę maszyn. Na Gałęzi ma tu zupełną rację:

https://youtu.be/HaTsBqtfjwA?si=bIDb4JcdOAYJyMBc

Ma chłopak kłapane. My zaś jesteśmy na tej pustyni wśród jej mieszkańców. Przeżywamy ich niedole i bierzemy udział w dramatach. Mamy do czynienia z tragedią antyczną. Co do samej adaptacji książkowej Diuny (najsamprzód była książka Franka Herberta, potem inne książki i np. Gwiezdne Wojny Lucasa) to OK jest. Wbrew opiniom malkontentów wycięli to, co wyciąć było trzeba. Postacie, wątki, Gildię Nawigatorów. Nawigatorzy nie mają w Diunie nic konkretnego do roboty, dobrze więc, że ich nie ma. Jest za to sprawa Chani, o której później. Teraz kończę część bezspoilerową, chociaż nie wiem czemu. Diunę wydali wszak w 1965 roku i każdy miał czas się zapoznać. Ale żyjemy w ciężkich czasach, kiedy to masy obcują z wybitną literaturą, a rozmaici literaturoznawcy i -jak by to powiedzieć kulturalnie – poloniści nurzają się w odmętach grafomanii. Słuszną jest bowiem dykteryjka Red. Ziemkiewicza o Szymborskiej, która nie uwierzyła w istnienie Zajdla. Dlatego Diuna nie nadaje się do szkoły, bo nauczyciele nie mają pojęcia o literaturze. Dobra. Tera przechodzimy do świata rządzonego przez kobiety i narkomanów i zastanówmy się w świetle Imienia Róży nad kwestią fundamentalną:
SPOILER

O co tu chodzi w ogóle?
Chodzą słuchy, że Herbert, który sam zbyt normalny nie był (jak to geniusz), stworzył Diunę jako przestrogę przed fundamentalizmem religijnym i w ogóle. Tyle że ludzie tak nie odczytali jego dzieła bo mu nie wyszło. Tu mamy Umberto Eco i jego doktryna o interpretacji dzieła. Idzie to tak, że odbiorca sobie interpretuje i nie można dywagować o tym, co poeta ma na myśli. Autor może sobie myśleć co tam chce i niekoniecznie przełożyć precyzyjnie swe zamiary na papier, taśmę filmową, czy nawet wyśpiewać. Jest tak? Krzysztof M Maj nawija na tej temat, o czym była mowa przy okazji listy lektur:

https://www.salon24.pl/u/smocze-opary/1355027,szkola-podstawowa-winna-uczyc-podstaw

I dla mnie bohater Diuny, Paul Atryda, zwany Usulem i Muad'Dibem nie był antybohaterem, tylko bohaterem. Herbert pisał dalsze książki, żeby to jakoś odkręcić, ale ja odpadłem już na początku Mesjasza Diuny. Przedstawiam dlatego garść obiektywnych okoliczności:
Planeta Diuna, czyli Arrakis ma kluczowe znaczenie dla Galaktyki, z uwagi na przyprawę (melanż, silne prochy). Aby zapewnić jej rdzennym mieszkańcom (Freemenom, zwanym w ułomnych tłumoczeniach Wolanami) wolność trzeba podbić wspomnianą Galaktykę. Przyprawa jest tak ważna, że opanowanie jedynego źródła jej pozyskania jest sprawą kluczową dla każdego. Więc albo my ich, albo oni nas.
Dalej mamy proroctwa, zaszczepiane przez żeński zakon (?) Bene Gesserit w celu bliżej niewiadomym. W filmie widać, że to one tak naprawdę rządzą i ich machinacje doprowadzają do katastrofy. I na końcu zaczynają się kłócić między sobą. Bardzo realistyczne przedstawienie. Typowe dla kobiet jest unikanie brania odpowiedzialności, więc nie biorą. Ale mają przemożny wpływ, jako prawdomówczynie, które wiedzą o wszystkim, bo słuchają każdej rozmowy. Żony, córki feudałów również są Bene Gesserit (dalej: BG) i są lojalne wobec owego zakonu, a nie ojców, mężów, etc. organów państwowych. Widać to i w pierwszej części, i w drugiej. Weźmy same knowania Irulany. Jessica się natomiast buntuje z miłości i to widać. Też realistyczny element, acz podobnie niezamierzony. Elementy rządów kobiet (matriarchatu) zostały tu celnie pokazane.
Szczytowym wykwitem knowań BG są proroctwa o pojawieniu się proroka, mesjasza itp. I tu mamy nawiązania do islamu. Ja jako liberał nie mam nic przeciw czerpaniu z islamu. Jest to jednak inna cywilizacja i `daje poczucie inności. Mamy jednak dosłowne określenia jak Mahdi, dżihad, które rażą swoją dosłownością. Jak widać aby zrozumieć Diunę trzeba czytać W Pustyni i w Puszczy. Jak przeczytałeś WPiP to wiesz, kto to Mahdi. A jak nie to nie. Ale nie to jest kluczowe:
Ustalmy najpierw kto ćpał? Ćpali mieszkańcy Diuny, Nawigatorzy, arystokracja… Czerwie tez ćpały.  Zauważyliście, że nie dało się odwołać ludzi, którzy mieszkali na Arrakis dłuższą chwilę? Bo uzależnili się oni od przyprawy i albo musiałeś im ją dostarczać, albo umarliby. Dlatego wyrzucenie Harkonnenów jest problematyczne. Padyszach też pewnie ćpał i dlatego jest za stary w filmie. Ale w sumie to co z tego wynika? Nic.
Ponieważ wszyscy ćpali więc mieli wizje przyszłości, więc mamy paradoks: widzieli przyszłość Kwisatz Haderacha (dalej: KH), więc stworzyli proroctwa o nim, które się zaczęły spełniać. Paul wlazł na wielkiego czerwia, który się pojawił, bo miał wizję, że się ma pojawić. Itp. itd. Paul zyskuje prorokowane zdolności KH. Wszystko to jest niejasne. Owszem Fremeni, którzy pełnią rolę Starszych, Mniej Wykształconych z Mniejszych Ośrodków, wymuszają pewne działania na nim, ale takie są realia. To jest takie niejasne i materialisty nie mają racji rzucając się tutaj.
Fremeni mają być krytyką fanatyzmu i religianctwa ale z drugiej strony mamy przedstawicieli ateizmu i materializmu czyli Harkonnenów. I oni są jednak gorsi, bo są pokazani jako mordercy, sadyści itp. Reżim, który toleruje taką degenerację musi upaść i to jest poważna przestroga obecnie. Harkonnenowie są pokazani świetnie, Raban okazuje się mocny w ucieczkach, a ten młody jest walnięty jeszcze bardziej niż stary baron. I ich pląsy w czarno-białej dwubarwnej scenerii czarnego słońca… Batista  gra doskonale i będę wam musiał zwrócić uwagę na jego walki:
https://youtu.be/EeTMkRKqmkw?si=JsH748fewe16PhEZ

Chani
Kreacja Chani, granej przez Zendaye budzi spore kontrowersje. Ma tu rację Czerw Fantastyczny:
https://youtu.be/H71r7HIjYcI?si=yu2lqN0vSLnSpbPw
który wywodzi, że zrobili z Chani silną, dzielną niezależną. Faktycznie co chwilę fika ona, nie akceptuje niczego, zachowuje się bez sensu. Jest poważnie zepsuta w porównaniu z książką. W książce istnieje instytucje konkubinatu i Paul ożenił się z Irulaną politycznie, ale Chani była jego konkubiną. Dobrze pamiętam? Czy obyczaje fremeńskie były wzorowane na islamie i kilka żon można mieć? Panuje tam silny patriarchalizm i Paul dostaje żonę i dzieci po Dżamisie, którego zabija. Nie mam ochoty jeszcze raz czytać Diuny, żeby wyłapać takie niuanse. Ale patriarchalizm Fremenów jest starannie ukrywany przed widzem. Jak widzę walka tu trwa o interpretację pojedynczej sceny. Jeśli chcą kręcić Mesjasza Diuny to muszą Chani anulować i sprowadzić do poziomu książkowego. Dadzą radę?
Pomijam w tym momencie lewaków, narzekających na biały mesjanizm u ludów, na polityczny wydźwięk, oni żyją w swoim świecie.
My zaś mamy dzieło które trafiło na swój czas. Ludzie znużyli się blockbusterką spod znaku Marvela, DC, może czas zmienić repertuar?
5
DyLEMaty / Odp: Diuna i wizja przyszłości
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Marca 03, 2024, 08:27:07 pm »
O prawdziwych lokacjach fikcyjnego świata, dla ciekawych gdzie się to rozgrywało:
6
Hyde Park / Odp: O architekturze...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez miazo dnia Marca 03, 2024, 07:44:38 pm »
Cytuj
Ale dzięki za nekropostowanie wątku o architekturze - w ostatnich miesiącach przeczytałem kilka książek z tej dziedziny, to coś dorzucę, jak znajdę chwilę.

Co do pierwszej, to było tak: lata temu na marginesie zainteresowań zawodowych przeczytałem - klasyczną już - pozycję pt. Design patterns: Elements of Reusable Object-Oriented Software. Jest to rzecz stricte IT z obszaru programowania obiektowego, ale w niej autorzy na samym początku przywołują niejakiego Christophera Alexandra i jego książkę o architekturze pt. "A Pattern Language: Towns, Buildings, Construction", który to zajmował się pojęciem tzw. wzorca, czyli prawidłowego rozwiązania powtarzającego się problemu projektowego. Brzmi to bardzo ogólnie, ale stąd też to nawiązanie: wzorce co do zasady występują zarówno w architekturze przestrzeni, budynków, mieszkań jak i... systemach informatycznych. W każdym razie zapadło mi w pamięć, że taka pozycja istnieje i jak się okazało jest to klasyk jeszcze większy. Prawie 1200 stron w oryginale i opisane szczegółowo 253 wzorce, jakie autorzy uznali za stosowne rozpoznać. Trzeba przyznać, że robią to z rozmachem przechodząc od ogółu do szczegółu, co pozwolę sobie zaprezentować wymieniając tylko kilka z poruszanych kwestii: jak duże powinny być miasta, jak powinny być usytuowane tereny miejskie i wiejskie, czy należy separować tereny mieszkalne od terenów związanych z pracą, czym jest życie sąsiedzkie, jak zorganizować transport, gdzie rozmieszczać sklepy i punkty usługowe, jak powinna wyglądać ulica, jaki powinien być limit wysokości budynków, jak zorganizować dostęp do terenów zielonych, jak zorganizować przestrzeń na zewnątrz, a jak w środku domu, etc. No, generalnie jest o wszystkim i nawet jeżeli nie ze wszystkim trzeba się zgadzać (zresztą autorzy mają świadomość, że nie każde ich sugerowane rozwiązanie jest być może trafne - co oznaczają jedną bądź dwoma gwiazdkami przy każdym wzorcu), to lektura sprawia, że po niej znacznie uważniej patrzy się na otoczenie - wszakże wprawdzie to człowiek kształtuje przestrzeń, ale też i przestrzeń kształtuje człowieka. Czy można zatem nie interesować się architekturą? I tym pytaniem chciałbym zachęcić do lektury.

Co do drugiej książki, to była nią wydana przez Dom Spotkań z Historią "Maria i Kazimierz Piechotkowie. Wspomnienia architektów". Było to małżeństwo, które w siermiężnych czasach PRLu starało się sensownie projektować osiedla i kilka takich powstało w warszawskiej dzielnicy Bielany (ale książka nie ogranicza się tylko do tego, Państwo Piechotkowie działali też w AK jak i np. po wojnie zajmowali się dokumentowaniem bożnic drewnianych, co jak okazało się, czyniło ich specjalistami w tym zakresie w skali światowej). Warto sięgnąć, żeby zobaczyć na ile i czy w ogóle ówczesne problemy mieszkaniowe odbiegały od obecnych a i kilka "smaczków" z interakcji z rządzącymi się znajdzie. Ja sięgnąłem poniekąd z przyczyn osobistych - od kilku lat mieszkam w budynku z drugiej połowy lat 50-tych na tzw. "Piechotkowie", czyli właśnie na jednym z zaprojektowanych przez nich osiedli. Na marginesie: w dyskusji powyżej mignął wątek patodeweloperki, napiszę jedynie, że na 64 metrach kwadratowych mam: 4 pokoje, osobną kuchnię, łazienkę i przedpokój; gdy przymierzałem się do mieszkania, rozważałem też 64 metry w nowym budynku od dewelopera z: 3 pokojami, w tym jeden z nich z aneksem kuchennym, łazienką i przedpokojem (i ceną razy dwa). Tak więc tego ten... wolę PRL.

No i trzecia: Bloki w słońcu. Mała historia Ursynowa Północnego" autorstwa Lidii Pańków. To reportaż z projektowania, powstawania i dalszych losów osiedla Ursynów. Ciekawy, bo pokazuje z jednej strony ile udało się zrealizować z pierwotnych zamierzeń urbanistycznych (a ile jednak nie - z różnych powodów), a z drugiej, że jakiekolwiek upraszczające stwierdzenia, że "blokowiska to zło" nie mają zasadniczo wiele wspólnego z rzeczywistością. Osobiście Ursynów kojarzę jako-tako, generalnie dobrze (względnie niskie bloki, dużo zieleni, spokojne uliczki), ale pamiętam też chociażby (wspomnianą w książce) - jak przez mgłę - wiecznie rozgrzebaną pod budowę metra aleję KEN. No i jeszcze jedno - książka ma na początku dwa cytaty. Jeden z "Języka wzorców" wspomnianego powyżej, a drugi z książki Jane Jacobs pt. "Śmierć i życie wielkich miast Ameryki" (która to już czeka na swoją kolej).
7
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Wizja lokalna]
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Lieber Augustin dnia Marca 03, 2024, 07:43:39 pm »
Usiłowałam ustalić biologie kurdla- chyba ssak?

Wyraźnie ekwiwalent gada.
Hm. Prequel "Wizji...", czyli "Podróż czternasta" chyba niedwuznacznie wskazuje na ssaka?
Próżno medytowałem, co by to być mogło; na koniec, gdy koło północy odświeżałem się szklanką kurdlej śmietanki w barze na osiemdziesiątym piętrze domu towarowego, a pieśniarka ardrycka jęła wykonywać przebój “Sepulko moja mała”, ciekawość ma wzrosła do tego stopnia, że spytałem przechodzącego kelnera, gdzie mógłbym nabyć sepulkę.
8
Hyde Park / Odp: O architekturze...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Marca 03, 2024, 05:27:25 pm »
Trudno powiedzieć - obecnie "projektowane" osiedla wielorodzinne to koszmar - liczy się tylko pieniądz i wykorzystanie każdego skrawka ziemi.
W tym poprzednim układzie hojniejszą ręką szafowano ziemią. Tylko tyle - aż tyle.
Ta, patodeweloperka modny temat, jak zresztą patostreamerzy i pato-cokolwiek. Ja jestem w opozycji. Gdyby nie deweloperzy, to w ogóle ludzie mieszkaliby w ziemiankach. Nie robię zasadniczo dla deweloperów, choć akurat obecnie akurat tworzę "blokhaus" na jakieś 30 mieszkań próbując wygrać z małą i krzywą działką, wymaganą powierzchnią terenu biol.-czyn., placem zabaw i miejscem postojowym na każde mieszkanie. Jak nie wygram, to znaczy nie osiągnę odpowiedniej ilości mieszkań na m2 działki, to deweloper mi podziękuje, zapłaci (módlmy się) - i nie wybuduje - bo po co miałby tracić, wszak Armią Zbawienia nie jest, tylko musi kupić nowego "Jagulara" i może jakiś jacht najskromniejszy choćby. A, jeszcze przesłanianie i nasłonecznienie w obu dniach równonocy muszę uwzględnić, z grubszych rzeczy. Oczywiście, szafowano ziemią. Tyle że łatwo się szafuje nie swoją ziemią. Czegoś u nas nie sprawdzają się szeroko pojęte spółdzielcze metody. Naród widocznie przypuszcza, że zostanie orżnięty jak zwykle.
9
Hyde Park / Odp: Bracia mniejsi
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Marca 03, 2024, 05:19:45 pm »
Będą jeść mięso nie-halal. Wystarczy że będzie tańsze.

Mówisz o tym, co da się - i nawet by należało - osiągnąć już dziś. Ja wskazuję, że da się tą ścieżką pójść dalej...
10
Hyde Park / Odp: Bracia mniejsi
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Żuczek dnia Marca 03, 2024, 05:06:30 pm »
Cytuj
Nie gardła, tylko rdzenia kręgowego - to zasadnicza różnica, i pod warunkiem że wysoko (znaczy jak najbliżej czaszki). Przecięcie w okolicy pupy nie załatwia sprawy.
Nie. Przecięcie rdzenia nie powoduje ani śmierci (przynajmniej nie od razu) ani utraty przytomności. To jest tzw. gnykowanie, stosowane dawniej w Europie. W tej chwili oczywiście zakazane.
Czytam wątek po kawałku, bo czasu mało.
Strony: [1] 2 3 ... 10