Ostatnie wiadomości

Strony: [1] 2 3 ... 10
1
Hyde Park / Odp: Rosja, ZSRR, Ukraina...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Lieber Augustin dnia Sierpień 13, 2022, 11:22:31 pm »
2
Hyde Park / Odp: Rosja, ZSRR, Ukraina...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Smok Eustachy dnia Sierpień 13, 2022, 09:03:58 pm »
3
Hyde Park / Odp: Rosja, ZSRR, Ukraina...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez olkapolka dnia Sierpień 13, 2022, 08:35:53 pm »
4
DyLEMaty / Odp: Z PEWNOŚCIĄ nie jesteśmy sami..
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Sierpień 13, 2022, 10:06:29 am »
O, to Lem był antyrasista, a "Star Trek" człekokształtny wręcz przeciwnie (na szczęście niedługo, bo zaraz Hortę wprowadzili)  8).

ps. Jeśli ktoś ma ochotę przyjrzeć się bliżej omawianemu wywiadowi:
https://www.scientificamerican.com/article/cultural-bias-distorts-the-search-for-alien-life/
I rozmówcom:
https://www.hps.cam.ac.uk/directory/charbonneau
https://rebeccacharbonneau.wordpress.com/
https://www.camilogarzon.me/short-bio
https://www.linkedin.com/in/camilogarzon
6
Lemosfera / Odp: Stanisław Lem. Wypędzony z Wysokiego Zamku - Agnieszka Gajewska
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Sierpień 13, 2022, 09:21:30 am »
Widzisz, chmuro, skoro tak dywagujemy, o ile - powiedzmy - uśmiecham się na widok płomiennej retoryki obu Panów, o tyle zasadniczo jestem tu po stronie zarówno młodego Lema (z pewną poprawką na elementy, który mu wytknąłeś - z heglowską pewnością i pochwałą realsocu na czele*), jak i Wolińskiego. Tzn. zgadzam się zarówno z tym, że obecny system - jakkolwiek nieźle się w nim żyje, na tle tego, co znamy z historii - nie jest optymalny, dany raz na zawsze (w końcu ukształtował się całkiem niedawno, dlaczego więc jego rama czasowa miałaby być ograniczona tylko z jednej strony), niezmienny i niezastępowalny. Jak i z tym, że teraźniejszość rzutowana na świat futurystycznych technologii dawać może tylko - przez to sklejenie doraźnego z przyszłym - mniej lub bardziej (intencjonalnie lub nie) groteskowo-ponure bajki, lub (w wypadku większego talentu - i takichże ambicji - twórców) wizje-ostrzeżenia (co da się odnieść kolejno do Verne'a z jego "Paryżem...", Asimova z Heinleinem, Bradbury'ego**, Bestera, Blisha, Dicka, cyber- i postcyberpunkowców z Dukajem włącznie); czego - paradoksalnie? - uniknąć można albo idąc w prognozowanie stricte technologiczne (jak Clarke) lub rozważanie kwestii czysto naukowych - o ile coś takiego jak czysta nauka istnieje ("Solaris", "Głos...", niektóre Apokryfy), albo przyjmując założenie o przyszłej zmianie stosunków społ. ("Obłok...", południowe utwory Strugackich, Petecki, "Star Trek" z "Orville'm", banksowe "Kultury" i macleodowe "Dywizje Cassini"; także transhumanizmy eganowe). Czy płyną stąd wnioski wyciągnięte w "Imperializmie..." (po oczyszczeniu go z wiadomych elementów), czy jest to tylko paradoks (pokrewny wymyślanym przez filozofów) właśnie? Oto pytanie...

* Przy czym nie widziałbym w tym czystego koniunkturalizmu, raczej (typową wówczas dla wielu marksistów, i nie tylko marksistów, którym wkroczenie krasnoarmiejców przyniosło jednak ulgę od Hitlera), chęć przekonania samego siebie, że Stalin a zbrodnie jego przeminą, zaś sprawy - choć przez morze krwi - zmierzają mimo wszystko ku lepszemu.

** Straszacego nawet gdzieś w tle swoich poetyckich, marsjańskich opowiadań rasizmem czy wojną atomową.
7
Lemosfera / Odp: Stanisław Lem. Wypędzony z Wysokiego Zamku - Agnieszka Gajewska
« Ostatnia wiadomość wysłana przez .chmura dnia Sierpień 12, 2022, 06:12:59 pm »
Q: „A propos... Jak to czytam, to jakbym "Imperializm na Marsie" czytał:
https://trybuna.info/opinie/kres-liberalnej-utopii/”.


Moim zdaniem, Q, masz rację. Są pewne podobieństwa, w końcu zarówno ten artykuł Stanisława Lema z Życia Literackiego z lutego 1953 r., jak i ten przywołany przez Ciebie artykuł Xaviera Wolińskiego z Trybuny z lipca 2022 r. mają cel perswazyjny. Ale są i różnice.
*
W Imperializmie na Marsie Lem bardzo zręcznie operuje językiem à la Historia WKP (b). Krótki kurs Stalina. Chodzi nie tylko o koncepcję nieuchronnej ewolucji społeczeństw ku komunizmowi („histmat”), lecz także np. o tezę o wyzysku pracy najemnej przez kapitalistów (nazwa „wartość dodatkowa” nie pada). Uważny czytelnik Imperializmu… odnotuje ślady marksowskiej koncepcji alienacji i – jakby – odległe echo Lenina teorii poznania ("odbicia") (ta „obiektywna rzeczywistość”…). Nie bez podstaw zatem w liście z grudnia 1953 r. Lem pisał m.in. o sobie: „my marksiści”.
    W szczególności kapitalizm Lem opisuje jako „system stosunków produkcji, utworzony przez człowieka, w którym rodzą się prawa obiektywne, niezależne od swego twórcy i zwracające się przeciw niemu w kryzysach, wyzysku i wojnach niosących zagładę milionom”. Naiwni (lub wyrachowani) zachodni pisarze science fiction instytucje społeczne uznają – błędnie – za dane i niezmienne. „Jednym z takich świętych (…) tabu jest własność prywatna, tak tedy podnoszą ją do rangi absolutu i rzutują w najdalszą przyszłość, na jej podstawach usiłując wznosić swoje wymarzone utopie. (…) Otrzymujemy w taki sposób obłędne, przerażające, makabryczne wizje, a dzieje się tak dlatego, ponieważ egzystujący w stadium agonalnym imperializm nie ma przed sobą żadnych w ogóle dróg rozwoju i przedłużanie w przyszłość jego stosunków społecznych prowadzi do nikąd”. Cóż: „gdy (…) pisarz stara się być głuchy na głos konieczności historycznej i los klasy rządzącej państwa imperialistycznego utożsamia z losem ludzkości, pojawiają się obrazy (…) martwych, zrytych kraterami bombowymi globów, zboczeń seksualnych, (…) obrazy społeczeństwa rządzonego terrorem i przekupstwem, przed którego potwornością zbawić może tylko ucieczka w obłęd lub śmierć…”. Najogólniej: „przyjmując jako założenie kapitalistyczne stosunki produkcji i własności, nie sposób stworzyć godnej człowieka perspektywy przyszłości świata”.
Ten ponury obraz przeciwstawia Lem krajom realnego socjalizmu. „Całkowicie odmiennie rzecz przedstawia się w społeczeństwie budującym socjalizm. Z niego wszystkie drogi prowadzą w przyszłość i dlatego przed pisarzem (…) otwierają się tu oszałamiające swoim bogactwem  horyzonty”. I tak dalej.
*
Co się zaś tyczy Xaviera Wolińskiego, to – owszem – nieco przesadza z krytyką liberalizmu, a także bywa niejasny i gołosłowny. Sądzę jednak, że w podstawowych sprawach –  w odróżnieniu od autora Imperializmu… – ma rację. Na przykład, ma rację, pisząc że organizacja gospodarki społeczeństw rozwiniętych wymaga głębokich zmian. Podobnie jak Woliński uważa np. Thomas Piketty, a także niejaki Joe Biden, który wygrał ostatnie wybory, głosząc m.in. potrzebę przebudowy Ameryki na sposób socjaldemokratyczny. Jednakże taki pogląd Wolińskiego, a nawet jego nawiązanie do zapatyzmu, to za mało, żeby go nazwać podobnym do Lema z 1953 r. marksistą.
Wszak bez małych i dużych reform obraz społeczeństwa „wczesnokapitalistycznego” z Germinalu Emila Zoli byłby nadal aktualny. Nie byłoby za to np. ani polityki gospodarczej inspirowanej keynesizmem ani nowoczesnego państwa dobrobytu. Nie byłoby też fenomenu państw nordyckich (Danii, Finlandii, Islandii, Norwegii i Szwecji), gdzie – z najlepszym znanym przybliżeniem – ziścił się marksowski sen o uspołecznieniu środków produkcji, tyle, że dokonało się to zupełnie innym sposobem, niż oczekiwał sam Marks (pamiętacie Summę? "Będziecie latać, ale inaczej niż za rozłożeniem rąk"). Więc to dobrze, że Woliński pisze o potrzebie gruntownych zmian współczesnej gospodarki, np. amerykańskiej. Może dzięki tym zmianom Stany rzeczywiście zaczną bardziej przypominać kraje nordyckie?

Dodam jeszcze, że także za drwinami Wolińskiego z „teorii skapywania” (ang. trickle-down theory) stoją niezłe argumenty empiryczne (w angielskojęzycznej Wikipedii można znaleźć wstępną bibliografię tematu: https://en.wikipedia.org/wiki/Trickle-down_economics ).
*
Też mam wrażenie, że te .chmurze dywagacje nazbyt brutalnie rozmijają się z tytułem wątku…
8
Lemosfera / Odp: Wokół Lema się dzieje
« Ostatnia wiadomość wysłana przez liv dnia Sierpień 12, 2022, 03:42:21 pm »
Czyżby wyciekły "taśmy Ustynowicza?"

— Kolejną, obok Kopernika, postacią promowaną przez fundację jest Stanisław Lem?

W naszych planach są dwa filmy o tym wybitnym twórcy. Jesteśmy już po premierze pierwszego z nich przeznaczonego dla młodszej widowni. “Lem, przewidzieć przyszłość”, to produkcja o wynalazkach przepowiedzianych przez Lema, a to np. czytnik książek, czy smartfon. Kończymy też prace nad biograficznym obrazem pt. „Lem”. Przy jego produkcji dotarliśmy do unikatowych, nigdy niepublikowanych rozmów z nim. Mogę zdradzić, że są w nim m.in. unikatowe wspomnienia Stanisława Lema z czasów getta lwowskiego.

Słyszeliście coś więcej? Zwłaszcza o tym ostatnim?
https://gazetaolsztynska.pl/ilawa/846240,Ilawianin-zagral-glowna-role-w-filmie-o-Koperniku.html
9
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Pamiętnik znaleziony w wannie, albo Zaczontek]
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Sierpień 12, 2022, 12:41:42 pm »
Lem byłby zapewne ubawiony naszym dociekaniem  :)
Co nie znaczy że zniechęcam, sam się przyłączę.

Jako i ja. W końcu spowodować, że Mistrz uśmiechnie się (albo i śmiechem parsknie) z widmotronu, to nie byle co ;).

No i w końcu ktoś młody, żwawy

Czyli kolejny podejrzany, w świetle tego, co o czasowych ramach zamknięcia Gmachu mówiliśmy. (Skądinąd: czy nie zmienia odbioru "Pamiętnika...", dodając mu austeriowatą ramę, świadomość, że zaraz ich wszystkich lawa zaleje? Na myśl o tym śmiech zamiera na ustach. Więc może nie getto czasu wojny, a przedwojenny sztetl, albo i - finał skolimowskiego "Ferdydurke" się przypomina - dowolne polskie miasto. Choć stosunki w tym Pentagonie raczej powojenne.)

Miałam na myśli worek z odniesieniami do żydowskiego pochodzenia Lema i jego wojennych doświadczeń.

Wiem, ale tu się historyczne z literackim b. splata, bo przecież twórczość Kafki i Schulza, ktora się nam tu oczywiście kojarzy, z pewnej wspólnoty żydowsko-wschodnioeuropejskich losów wynika, zresztą nie tylko żydowskich, bo i Gombro (z Witkacym), i nie tylko -europejskich, bo mówiliśmy wszak w kontekście "Pamiętnika..." o Żydzie honoris causa - Borgesie:
https://sunypress.edu/Books/B/Borges-the-Jew

NN otrzymuje streszczenie swego żywota – bezcenne.
Miałem w ręku własny los i mogłem doń zajrzeć.

Przypomina się też "Kraina Chichów", którą Mistrz - można rzec - u nas wylansował. (Czyżby ze względu na pokrewieństwo ideowe?)

W czwartym rozdziale ujął mnie jeszcze Wydział Kanalizacyjny – chyba faktycznie cedzą te ścieki

Co nas znów odsyła do "Podróży Gulliwera", a dokładnie tego ich fragmentu:

"Jeszcze jeden akademik pokazał mi ciekawe pismo, zawierające sposób dochodzenia spisków i podstępów. Radził dowiadywać się, jakim pokarmem żywią się osoby podejrzane, postrzegać czas, w którym jadają, dowiadywać się, na którym boku sypiają, którą ręką ucierają sobie tył, patrzeć, jakie mają ekskrementy, i z ich zapachu, koloru, smaku, gęstości, twardości i sposobu przetrawienia sądzić o zamysłach człowieka, gdyż nigdy myśl nie bywa bardziej natężona i poważna, a umysł tak zamyślony i zatrudniony samym sobą, jak kiedy się siedzi na stolcu, czego swoim własnym doświadczeniem dowodził. Przydawał, że kiedy raz dla doświadczenia tylko pomyślał o zabiciu króla, ekskrementy jego pokazały się bardzo zielone, a kiedy zamyślił tylko podnieść bunt i stolicę spalić, znalazł je koloru całkiem innego.
Cała rozprawa napisana była z wielką przenikliwością i zawierała wiele pożytecznych uwag dla polityków, lecz zdawała mi się jeszcze niekompletna."


Choć i następujący po nim do klimatu b. pasuje:

"Ośmieliłem się nieco przydać do projektu tego polityka, co przyjął z większą chęcią niżeli inni pisarze, a osobliwie teoretycy czynić zwykli, i oświadczył mi, iż z wdzięcznością przyjmuje moje nauki.
Opowiedziałem mu, że w królestwie Tribnia, przez krajowców Langden zwanym, gdzie przez długi czas bawiłem, lud składa się po większej części z denuncjantów, świadków, szpiegów, oskarżycieli i przysięgających, jako też innych płatnych służalców ministrów i ich zastępców. Spiski w tym królestwie są zwyczajnie dziełem ludzi chcących zjednać sobie sławę wielkich polityków, wzmacniać zwariowany rząd, przytłumić lub odwrócić w inną stronę powszechne nieukontentowanie, zbogacić się skonfiskowanymi dobrami, podwyższać lub obniżać kredyt publiczny stosownie do własnych korzyści. Ci układają pierwej między sobą, które osoby mają być oskarżone o spisek, potem rozkazują zabierać im papiery, listy i wtrącają do więzienia. Papiery oddane zostają towarzystwu sztukmistrzów umiejących odkrywać tajemne znaczenia wyrazów, sylab i liter. Tak na przykład odgadują, że:
stolec oznacza tajną radę; stado gęsi — senat; kulawy pies oznacza napad nieprzyjacielski; zaraza — stałą armię; chrabąszcz — ministra; podagra — wielkiego kapłana; szubienica oznacza sekretarza stanu; uryna — komitet lordów; sito — damę dworską; miotła — rewolucję; łapka na myszy oznacza urząd publiczny; studnia bez dna — skarb państwa; kanał odchodowy — dwór; czapka błazeńska oznacza faworyta; złamana trzcina — sąd; próżna beczka — generała; ropiejąca rana oznacza administrację kraju.
Jeżeli ta metoda jest niedostateczna, wtedy używają sposobów daleko jeszcze dzielniejszych, które uczeni akrostychami i anagramami nazywają. Wszystkie wielkie litery mają u nich znaczenie polityczne.
Na przykład:
N znaczy spisek polityczny; B — pułk kawalerii; L — flotę. Albo przestawiają litery i odkrywają najtajniejsze plany niespokojnej partii. Jeżeli na przykład piszesz do przyjaciela: „Mój brat Tomasz K. miał hemoroidy”, biegły odcyfrowujący umie znaleźć w tym period znaczący: „Trójmaszt Bohemia — omyłka i mord”. To jest metoda anagramatyczna."


I teraz już wiemy jak podejrzane są te wszystkie N.  8)

(Przy czym wrażenie mam, że deszyfrując wpadamy w tę samą pułapkę, co bohaterowie, ale chyba o to chodzi, i jak długo czynimy to świadomie, w sposób kontrolowany, tylko - podszytą goryczą - przyjemność z lektury to pogłębia.)
10
Hyde Park / Odp: Rosja, ZSRR, Ukraina...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Hoko dnia Sierpień 12, 2022, 10:35:24 am »
Strony: [1] 2 3 ... 10