Polski > Hyde Park

Czarnobyl po polsku

<< < (2/31) > >>

maziek:

--- Cytat: Stanisław Remuszko w Kwietnia 26, 2011, 09:46:41 pm ---Maźku, ile Ty wtedy miałeś lat?
--- Koniec cytatu ---
Czy to argument w dyskusji? 20.

Jego postawa jakkolwiek uważasz ją za niemoralną dla mnie jest pozytywnie nieszablonowa na tle epoki, bo wówczas podpaść władzy oznaczało co najmniej być wykluczonym ze stanowisk a nie było wolnych wyborów i zmiany władzy ani nie było gazet, w których można było zaprotestować - a kwestia byłą niewątpliwie niezwykle delikatna i łatwo było zostać skróconym o głowę. Zresztą reakcja pozostałych zamieszanych" klarownie to ilustruje.

Czy wiedzę o tych faktach i postawie profesora opierasz wyłącznie na tych dwóch fragmentach wywiadów, czy masz inny materiał dowodowy? Czy nie byłoby dobrze, abyś (dla tych, co nie mieli wówczas nawet 20 lat) dopisał tam jak wyglądały stosunki z władzą w PRL-u? Nie mówię o sprostowaniu znanych dziś danych liczbowych, bo to uważam za oczywiste.

Czy teraz możemy przejść do kwestii, dlaczego dziś, przy wolnym przepływie informacji i dostępie do źródłowych dokumentów ONZ itd. wymienia się w PR liczbę 7 tyisięcy ofiar śmiertelnych, kiedy było ich mniej niż 50?

Stanisław Remuszko:
Maźku,
O Twój wiek spytałem z czystej ciekawości (on nie jest żadnym argumentem).
Co do liczby ofiar i pieprzenia mediów na ten temat - całkowicie się z Tobą zgadzam, i nie wiem, dlaczego one (i ONZ?) piszą to, co piszą.
Co się tyczy natomiast prof. Jaworowskiego, to może ustosunkowałbyś się do tej kwesti:
...Co się zaś tyczy cytowanego profesora Zbigniewa Jaworowskiego - funkcjonariusza CELOR-u - to czemu, wbrew obowiązującym go przepisom (zdrowego rozsądku nie wspominając), nie zawiadomił on - cytuję raport Wierusza - MSW, ani MON, ani lokalnych organów administracji państwowej? Dlaczego nawet nie usiłował zadzwonić do czuwających całą dobę (w PRL też!) oficerów dyżurnych obu tych resortów, do komend głównych milicji czy straży pożarnej, do szefostwa obrony cywilnej, do głównej inspekcji sanitarnej, do kogokolwiek? Dlaczego musiał być premier albo nikt? Nie wiadomo...
To się nazywa pozytywna nieszablonowość? ? ?
S.R.

maziek:
Ustosunkowałbym się, gdybyś podał źródło tak zdecydowanych twierdzeń. Z raportu komisji Wierusza CAA to nie wynika a wynika, że:


- po pierwsze informacja z CAA została przekazana obronie cywilnej i szefostwu wojsk chemicznych o 13-tej

- po drugie profesor był kierownikiem, podległym dyrektorowi, który podlegał prezesowi PAA - jedynej osobie mogącej zezwolić na wyjście tej informacji z PAA

- po trzecie w całej drabinie odpowiedzialności (jak zgodnie z prawem międzynarodowym przekazanie informacji przez ZSRR i tak dalej) zawiodło wszystko a profesor nie

- po czwarte w raporcie Wierusza na który się powołujesz jest taki oto fragment tyczący się m.in. bezpośrednio profesora:


załącznik nr I, autor A. Wierusz, strona 6, cyt.:

"Protokół" zawiera (a "Raport" za "Protokołem" powtarza) niewiele rzetelnych informacji, natomiast zwracają uwagę pewne fragmenty, które sprawiają wrażenie, że sa to pomówienia ptacowników CLOR, instytutów atomistyki oraz współpracujących z nimi instytucji o brak kwalifikacji zawodowych i nierzetelne wykonywanie obowiązków służbowych w dniach 27 i 28 kwietnia 1986 r.

Z "Protokołu" wynika, że od godzin porannych do 19.00 w dniu 28 kwietnia PAA nie funkcjonowała.

Z lektury "Protokołu" (a tym bardziej "Raportu")pozostaje wrażenie, że ma on na ceklu fałszywe przedstawienie przebiegu zdarzeń i wprowadzenie w błąd Czytelnika.


koniec cytatu. Dla jasności dodam, że użyte w tym fragmencie słowa "Raport" i "Protokół" dotyczą odpowiednio "Raportu Szałajdy" oraz "Protokołu z działalności CLOR w dniu 28 kwietnia 1986" autorstwa Stanisława Rabieja (z-cy dyr. CLOR) - czyli dokumentów stworzonych przez władzę, której post factum było troche wstyd, że przez jakiś czas udawała, że jej nie ma.

- po piąte wreszcie, pada w samym raporcie komisji Wierusza taka konkluzja:

str. 2 oryginału, cyt.:

"Opóźnienie, co najmniej o dobę, podjęcia przez administrację państwową właściwych działań, związanych z z zaistnieniem nadzwyczajnego zagrożenia środowiska naturalnego, było wynikiem celowej opieszałości spowodowanej względami politycznymi".


Tak więc  z raportu komisji Wierusza, który podajesz za podstawę swych tez wyłania się obraz zgoła inny. Mocarstwowy ZSRR udaje, że go nie ma, fachowcy (w tym profesor), przynajmniej ci nie ze świecznika  próbują coś zrobić, ich przełożeni udają, że ich nie ma, władza zapewne wie o wszystkim od 9.00 rano (to chyba oczywiste? A nawet jak to nieoczywiste to na pewno od 13.00) ale wyczekuje... Dlatego twierdzę, że jeśli profesor zachował się tak jak to opisał (bo tego nie wiem) - to wykazał się nieprzeciętną wówczas odwagą cywilną.

Raport Wierusza i załączniki:
http://www.iaea.org/inis/collection/NCLCollectionStore/_Public/23/028/23028202.pdf
http://www.iaea.org/inis/collection/NCLCollectionStore/_Public/23/028/23028200.pdf

Stanisław Remuszko:
Maźku,
Po raz pierwszy nie zgadzam się z Tobą zasadniczo.
Posłuchaj prof. J. (i mnie):
..."We wschodniej i północnej części kraju i w Warszawie jest ogromne skażenie radioaktywne atmosfery i terenu - powiedziałem. - Może to być wybuch broni jądrowej, wypadek, sabotaż, wojna albo awaria reaktora (podkr. - SR). Myślę, że powinien pan natychmiast zawiadomić rząd". "Kontynuujcie pomiary i niech pan mnie informuje o wynikach" - odpowiedział.
Co w tym stanie rzeczy robi profesor Jaworowski - człowiek uczony i dorosły, specjalnie kształcony w reagowaniu na kataklizmy i świadomy śmiertelnego zagrożenia (...wybuch jądrowy, wojna, sabotaż, awaria reaktora...), które zawisło nad jego Ojczyzną? Nic. Jak to nic? Ano tak. Oto dalszy ciąg profesorskiej relacji: (Jednak tego dnia) Dalszy kontakt z prezesem Sowińskim okazał się niemożliwy. Nie było go już w Świerku, ani w PAA, ani w domu. Wiedziałem, że muszę zawiadomić premiera, ale nie było to łatwe. W jaki sposób bezpartyjny obywatel mógł dotrzeć do komunistycznego premiera? Jedyne "dojście" miałem przez sekretarza naukowego PAN, prof. Zdzisława Kaczmarka. Dopiero około pół do szóstej po południu udało mi się z nim skontaktować. Rozmowa była krótka. Profesor powiedział: natychmiast zawiadamiam premiera Messnera...
Prawda to, czy nieprawda?
Jeśli zaś prawda, to, powtórzę:
...czemu, wbrew obowiązującym go przepisom (zdrowego rozsądku nie wspominając), nie zawiadomił on - cytuję raport Wierusza - MSW, ani MON, ani lokalnych organów administracji państwowej? Dlaczego nawet nie usiłował zadzwonić do czuwających całą dobę (w PRL też!) oficerów dyżurnych obu tych resortów, do komend głównych milicji czy straży pożarnej, do szefostwa obrony cywilnej, do głównej inspekcji sanitarnej, do kogokolwiek? Dlaczego musiał być premier albo nikt? Nie wiadomo...
Staszek

maziek:
Zasadniczo nie zgadzasz się  co do czego? Że coś usiłował zrobić, mimo że nie był osobą, która (służbowo) powinna to zrobić? Przy czym pochodzące z wywiadu "może to był wybuch broni jądrowej, ..., wojna,..." należy między bajki włożyć, może nawet profesor tak powiedział do przełożonego, żeby go troszkę wytrącić z marazmu, ale wówczas doskonale już wiedział, że wykrywane radionuklidy jednoznacznie wskazują na awarię reaktora i że nie jest to polski reaktor.

Pytam wciąż na jakich źródłach się opierasz? Bo z raportu Wierusza i innych wiarygodnych dokumentów nic takiego nie wynika.

Dzwonienie na policję do oficera dyżurnego... to teraz z ciekawości ja zapytam, ile miałeś wtedy lat? Równie dobrze mógł zadzwonić z informacją, że z Księżyca nadają, iż Marsjanie atakują. Każden jeden (trzymając się sztafażu epoki) oficer dyżurny prędzej by zjadł własną legitymację bez gryzienia łykając ją w poprzek i to otwartą na stronie ze zdjęciem - albo sam się zgłosił do Tworek - niż taką informację przekazał dalej. Wolne żarty. Mieliśmy (tzn. oni, chcący cokolwiek zrobić) wówczas do czynienia ze ściana milczenia, ponieważ władza, bez wątpienia uwiadomiona przez umyślnych już we wczesnych godzinach rannych, jeszcze nie wiedziała co ma zrobić. Wiedziała za to na pewno, że każda decyzja może być jej końcem. Władza dostała 28 depeszę TASS, która nie mówiła prawdy o przyczynach ale była w niej mowa o skażeniach radiologicznych przekraczających normy. Władza była jaka była, ale głupia nie była. Dwa te fakty (doniesienia CLOR i tą depeszę) skojarzyła w lot.

Więc dlaczego Twe pióro padło akurat na profesora? Nawet gdyby faktycznie nie zrobił nic - to czym takim się wyróżnił że akurat w niego celujesz?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Idź do wersji pełnej