Polski > Lemosfera

Szkice genealogiczne

(1/20) > >>

liv:
Zacznę ten wątek choć mam stracha. Temat obszerny, pełen luk i ślepych uliczek.
Ale może ktoś powinien zacząć?
Zatem uzupełnianie i poprawianie błędów, które na pewno się pojawią – mile widziane.

Temat wyszedł przypadkiem – od maźkowego pytania o pogrom lwowski 1918 i jego stwierdzenie; Co prawda po krótkim riserczu widzę, że kamienica Lemów był sporo odległa od dzielnicy żydowskiej, mniej więcej drugie tyle co od Placu Swobody (czyli placu, na którym stoi opera).
Zapytałem wtedy siebie – jaka kamienica, czy raczej - która?
Domniemywam, że maziek miał na myśli kamienicę z Brajerowskiej. Ale to nie była kamienica Lemów!
Stwierdziła to już Pani Gajewska w swej znanej tu książce (str. 140) po sprawdzeniu w lwowskim Archiwum. Zresztą, w czasie międzywojennym naliczyłem tam, obok Lehma i Wolnera,  9-ciu innych lokatorów (od doktorów adwokatury przez emerytów do praktykantki aptekarskiej) zapisanych w książce adresowej. Dodając niezapisanych ( żony, dzieci) robi się spora grupa mieszkańców. Patrzę na guziki do domofonu na zdjęciu w dziale „gdzie mieszkał…” 10 ich – tyle zapewne tam mieszkań. Z dość pewnego źródła wynika, że było ich 12 przynajmniej pod koniec II wojny. W czasach małego Stanisława musiało być podobnie. Warto by przeczytać jeszcze raz wysoki zamek zwracając uwagę na te szczegóły, i chyba tak zrobię. Wtedy może coś dodam.
Ale – do rzeczy.
By znaleźć kamienicę Lemów trzeba się cofnąć do praojca – przynajmniej tego znanego. Otóż w świetle różnych internetowych projektów genealogicznych, które ostatnimi laty mocno przyspieszyły tym „praojcem” był Pan żyjący u schyłku Rzeczypospolitej i w początkach zaborów, czyli na przełomie XVIII-XIX wieku – Berel Berl (zdaje się, że to inaczej Benjamin) Lem  żyjący w latach 1770 -1846). Skąd te dane i jaka ich wiarygodność ? – nie wiem, odsyłam do strony.
https://www.geni.com/people/Berel-Berl-Lem/6000000067080209883
Wedle niej, ów protoplasta umarł we lwowskim szpitalu (w dobie rzezi galicyjskiej) mając lat 76. Wiadomo o nim tyle, że miał dwie żony Hinde i Reisel. Pierwsza umarła w 1811 urodziwszy czwórkę dzieci (z wyjątkiem jednego, żyły krotko), z drugą zaś miał dwójkę – jedno wkrótce zmarło, zaś drugie – syn, to osoba  kluczowa dla tej historii - Mojżesz Lem (Lehm).
https://www.geni.com/people/Moses-Lem/6000000067079377926
podane miejsce śmierci ulica Dworcowa 6, to w rzeczywistości Owocowa 6.
Daty życia Mojżesza podane w tym źródle to 1818-1895, co zrodzi jeden z kolejnych zgrzytów, dla odmiany czasowych, o czym później – ale już sygnalizuję nieufność do dat i nazw w tych linkach.
Otóż Mojżesz Lem został właścicielem kamienicy!
Zapewne całej.
Czy odziedziczył, czy własnym działaniem „się dorobił” nie wiem, ale jest odnotowany w księdze z 1871 roku.
 I jest to kamienica na Owocowej 6, stąd postawiłbym tezę, że to ona jest kamienicą-matecznikiem Lemów.
Oto zapis z roku 1871

A ten późniejszy z 1889

Źródła obrazów - Księgi adresowe Lwowa

Z kamienicy na Owocowej rodzina będzie przemieszczała się później „na zachód”, na Rzeźnicką i dalej na Brajerowską. Ale to już będzie  „tylko”wynajem mieszkań.
Zatem, wracając do maźkowego pytania -  czy kamienica Lemów została ogarnięta pogromem 1918?
Na pewno tak, skoro mieszcząca się tuż obok synagoga doznała uszczerbku (jeden z jej adresów, to Owocowa właśnie)
https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%A4%D0%B0%D0%B9%D0%BB:Lwow,_ul.Owocowa,_Wielka_synagoga_przedmiejska.jpg
Czy mieszkał tam, w tym czasie, jeszcze jakiś Lehm?
Tu będzie hipoteza, ale to może później.
Załączam mapkę i na razie na tym kończę. Ciąg dalszy, niewykluczony.
https://i.imgur.com/Q6XdKiF.jpg
Czerwone kropki to synagogi o których pisaliśmy w tym wątku
https://forum.lem.pl/index.php?topic=928.600
A - kamienica na Owocowej ma nr. 6 - najwyższy na tej ulicy to 24, zatem z któregoś skraja.
B- kamienice na Rzeźnickiej 13 i 14
C-kamienica na Brajerowskiej
Jako, że ulica Owocowa już nie istnieje, dorzucam starszą mapkę, to ta równoległa do Bożniczej

liv:
Benjamin
To jedna z ciekawszych postaci tej opowieści, syn Mojżesza…ale ale rozpędziłem się - co z ojcem? Mojżesz, właściciel realności „Owocowa 6” (duża 4-piętrowa kamienica) opuścił ten padół w roku 1895. Tak przynajmniej wynika z likowanej wyżej genealogii. I tu zaczynają się „ cuda małe”. Otóż mimo zejścia Mojżesz wciąż występuje jako właściciel tejże realności w książce adresowej Lwowa z 1897.

 Zatem są dwie możliwości; albo Mojżesz umarł kilka lat później, choć zapewne nie dożył XX wieku, albo informacja o dacie śmierci z linki genealogicznej jest prawdziwa a zawiódł wydawca książki adresowej, co można sobie wyobrazić. Np. tak  - Mojżesz umarł pod koniec  1895 i zaczęło się zamieszanie ze spadkiem – nie miał kto lub nie było głowy do wniesienia korekty; w 1896 ruszył proces wydawniczy  książki i nie zdążono jej zaktualizować, stąd wyszła w takiej wersji w roku następnym - z właścicielem Mojżeszem. W obecnym stanie źródłowym trudno rzecz  rozstrzygnąć. 
Cóż- idąc karawaną dalej, pora na cuda „większe” – czyli Benjamina.
Wedle genealogii Mojżesz pozostawił dwóch synów Benjamina( Berla) i Hermana (Herscha Nussena) – dziadka Stanisława Lema. Benjamin, urodził się w 1847; imię otrzymał, co było rodzinną tradycją , po swym dziadku i …po kilku miesiącach zmarł (1948). Tak podaje wykorzystywana tu genealogia.
https://www.geni.com/people/Berl-Lem/6000000067081600958
Więc o czym tu pisać?
Sęk w tym, że jak na nieżyjącego Benjamin wykazuje całkiem sporą aktywność – otóż np. zostaje właścicielem realności  na Owocowej 6,  co poświadcza spis mieszkańców 1908 (źródło od Lemologa)

 książka adresowa z 1910

 i szereg innych źródeł z zbliżonego okresu.
Zatem około 60—letni , wciąż nieżyjący Benjamin, jest całkiem aktywny. I co teraz?
Wyjścia są dwa – genealogia jest w błędzie a Benjamin żyje sobie długo. A być może było jeszcze inne dziecko które wcześnie zmarło i nastąpiła pomyłka z datami? Lub, jest jakiś inny Benjamin, ale też raczej syn Mojżesza – urodzony …później, lub wcześniej?
Nieujęty w Genealogii Benjamin urodzony wcześniej pasowałby mi bardziej – chodzi o to, by był  on starszy od Hermana (który urodził się w 1842 lub 43 jak chce A. Gajewska) – ale się nie upieram.
Rzecz w spadku.
Pod koniec wieku senior Mojżesz już raczej na pewno umiera zostawiając dwóch synów – jednego obdziela realnością (stąd pasowałoby mi, że starszego), drugiego urzędniczym wykształceniem. Herman zatem będzie urzędnikiem bankowym ( więc musiał przejść przez państwowy system edukacji), a Benjamin stanie się właścicielem kamienicy na Owocowej 6 – i nim już zostanie, zapewne do swojej śmierci (tej rzeczywistej).
Sęk w tym, że nie sam – tytuł właścicieli tej realności mają też inni Lehmowie.  Mamy na to źródła;  jedno pożyczone od Lemologa z roku 1900

 oraz księgi adresowe 1910 (linkowana powyżej) i 1913 (podobna do tej wcześniejszej).
Natomiast w kolejnej księdze z 1916 Benjamina już nie ma – czyżby umarł?
 Nieee…nie on!
Zawieszając na razie ten trop wypada zauważyć, że sprawa realności się komplikuje. Pojawiają się nowi, nieznani Lehmowie w liczbie trzech, którzy jakoś partycypują w tej własności. Są to;
*Abraham który w 1900 sprzedaje 2/12 realności (mieszkanie?) Hermanowi;
*Izrael występujący jako właściciel Owocowej 6 i
*Lejzor  z tytułem współwłaściciela tejże.
Wygląda zatem, ze kamienica została podzielona. Kim są ci trze wymienieni? Genealogia ich „nie widzi”. Potomkowie Benjamina? Jest w tym czasie po 60-tce, więc dorośli synowie jak najbardziej pasują. Ale konkretów brak. Poza jednym -  w księdze adresowej z 1916 wszyscy oni znikają. Zostaje tylko intrygujący Adolf oraz bracia Fryderyk z Józefem - synowie Hermana


 Czyżby się wyprzedali? Wyjechali? Cóż – trwała wojna a mamy przecież jedną anegdotę o krewnym-łobuzie-emigrancie do Ameryki na którego spadek, w żartach, czekał Stanisław.
Wspomniana trójka + jeden znika, w każdym razie tu trop mi się kończy (do wymienionej trójki dodaję tego Adolfa (ktory mnie intryguje i być może jeszcze do niego wrócę), współmieszkańca Hermana z Rzeźnickiej…hmm – i jest jeszcze Gedali  Lehm z Żółkiewskiej, jednak do niego nie widzę żadnych powiązań ).
Cokolwiek jednak wydarzyło się z wyżej wymienionymi  raczej nie dotyczy  Benjamina– ten przetrwał wojnę i jeszcze raz się tu pojawi. Z pewnych przesłanek można by wnosić, że umarł dopiero w latach 20-stych a może i, znając jego szczęście do umierania, 30-stych.
Na pewno jest na tyle sprawny by będąc starcem zostać mentorem dla  młodego Stanisława, co ustaliła Pani Gajewska i zapisała w wiadomej książce (str. 140) „Duchowym mentorem dziecka został Benjamin Lehm, najprawdopodobniej brat nieżyjącego dziadka (Świadectwo urodzenia, wystawione 15 października 1939 roku. Dokument udostępniony dzięki uprzejmości Barbary i Tomasza Lemów)” .
Czyli jednak starszy by...ba, pomysł w piach.

Kończę ten odcinek pętelką taką -  Skoro Benjamin żył w okresie powojennym, a nie ma śladów by zmieniał miejsce zamieszkania czyli Owocową 6, więc wydarzenia zwane „pogromem 1918” mogły go jak najbardziej dotknąć. Był w centrum wydarzeń. Jednak po jego śmierci, wszystko na to wskazuje, kamienica na Owocowej  zmieniła właścicieli. W latach 30-stych pod tym adresem występują już inne nazwiska. Nieliczne, więc  oczywiście niewykluczone, że jakiś potomek Benjamina tam właśnie dożył wojny. Ale już nie jako właściciel. Ostatni przedwojenni właściciele tego numeru to rodzina Rawer, przynajmniej według ustaleń prawnika zajmującego się odzyskiwaniem mienia zabużańskiego.

maziek:
No żeś wypracowanoko odwalił. Mam zbyt wyprany mózg w tym momencie, by godnie do wkładu rozebrać, ale klękam!

liv:

--- Cytuj --- Mam zbyt wyprany mózg w tym momencie, by godnie do wkładu rozebrać,
--- Koniec cytatu ---
No wiesz? To ja się staram prostym językiem, by nawet do człowieka prostego trafiło, pod strzechę samą, a ty nie możesz rozebrać!? TY!?  ;)
Jak piszesz o bersterach eksrejowych to ja wszystko rozumiem (fakt, przez krótko - tylko jak jeszcze czytam).

--- Cytuj ---ale klękam!
--- Koniec cytatu ---
Wstawaj mi z kolan, to wszystko przez ciebie! Było pytać? No dobra, wycieczka do Lwowa też conieco winna.
Za to teraz muszę zaneksować sam siebie.
Ten Benjamin wciąż mnie zaskakuje. No bo patrz;
Aneks do Benjamina

--- Cytuj --- Skoro Benjamin żył w okresie powojennym, a nie ma śladów by zmieniał miejsce zamieszkania czyli Owocową 6, więc wydarzenia zwane „pogromem 1918” mogły go jak najbardziej dotknąć. Był w centrum wydarzeń. Jednak po jego śmierci, wszystko na to wskazuje, kamienica na Owocowej  zmieniła właścicieli. W latach 30-stych pod tym adresem występują już inne nazwiska.
--- Koniec cytatu ---
Łobuz jednak zmienił adres, jakoś mi to uciekło, teraz sprawdziłem i trochę nie chce mi się wierzyć, ale... może to być on?

Otóż ta książka jest z roku 1935.
Miałby około 90-tki! Facet, który podobno zmarł zaraz po urodzeniu  :)  a ta ulica, właściwie plac Rzeźni 4, to rzut beretem od Owocowej.
Kurczę, to musi być on!
 - Benjaminy Lehmy - kupcy nie biorą się ot tak. Przynajmniej nie w tamtych czasach. Ten wiek...ale skoro był młodszy od brata Hermana, który umarł w 1921, skoro był ojcem "duchowym" małego Stasia to mógł pożyć jeszcze te 15 lat, hę?  Wyczuwam jakiś związek i dramatyczną historię w tym zniknięciu jego synów podczas I światowej (bo jakoś tak wspomnianą trójkę postrzegam - bezdowodowo oczywiście) i zmianie adresu - ten na Rzeźni 4 to chyba jakaś klitka bo dużo ludzi ma ten adres - drobnicy mieszanej, że tak to ujmę. Czyżby nastąpiła zapaść finansowa i trzeba było wyzbyć się kamienicy? Dziwne - Stanisław nigdzie nie wspomina swego "stryja-dziadka "mentora" (lub nie zauważyłem) Chyba rodziny od Hermana i Benjamina nie przepadały za sobą.
Brakuje jakiegoś źródełka z lat 20-stych; no nie mam.

maziek:
Ostatnimi dniami (jakimiś 30-toma :) ) pracuję cięgiem w układzie 16-8, tzn. 16 h stachanowki i 8 na resztę życia. Tym kilku szarym komórkom, które jeszcze mi się ostały, ciężko się spotkać w jednym miejscu puszki mózgowej, a jak już się spotkają - to połowa natychmiast zasypia. Taki czas, gdy się mury pną do góry...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Idź do wersji pełnej