Polski > Hyde Park
Unia Europejska, jaka jest, a jakiej potrzebujemy.
Cetarian:
Unia Europejska, jaka jest, a jakiej potrzebujemy.
*
Zakładam nowy wątek, numer tysiąc sto czterdzieści dziewięć, być może dyskusja zakończy się po pięciu postach, albo nawet po trzech, wtedy wątek zjedzie w głąb archiwum, ale, jak rozumiem, miejsca na serwerze na razie nie brakuje.
Nowy wątek dlatego, że, moim zdaniem, temat Unii Europejskiej (i poziomu integracji) jest szerszy, niż tylko jej zdecydowanie niedostateczne wsparcie dla Ukrainy.
@Luca
--- Cytat: Luca w Lipca 22, 2025, 05:36:00 pm ---Z góry uprzedzam, że nie mam tutaj ochoty na detaliczną analizę tego, co dokładnie należałoby zrobić, bo to bardzo szeroki temat. Zwłaszcza w formie takiej, że ja muszę robić dogłębny i obszerny research, a Ty przychrzaniasz się kolejno do najprostszy do zaatakowania elementów.
--- Koniec cytatu ---
Nie chodziło mi o to, żebyś ty robił pracochłonny research, a ja żebym ci wytykał najsłabsze punkty.
Możemy przyjąć założenie, że piszemy na podstawie tego, co wiemy. No chyba, że ktoś odczuje nieprzepartą potrzebę, żeby poszukać jakiejś informacji, czy wskazać jakieś źródło.
**
W peerelu opowiadano taki dowcip: facet złowił złotą rybkę, rybka zaproponowała mu spełnienie trzech życzeń w zamian za wolność - pierwsze życzenie faceta było takie "Żeby Chińczycy przyszli do Polski, ale na bardzo, bardzo króciutko".
Dwa kolejne życzenia były takie same.
Na co rybka mówi: „OK, ale powiedz mi dlaczego te życzenia są takie, jakie są?”
Na co facet: „Bo wtedy Chińczycy sześć razy przejdą przez Związek Radziecki.”
*
Pytanie „Jakiej Unii potrzebujemy” warto, sądzę, zacząć od pytania wstępnego” „My, czyli kto”?
Polacy, czy Hiszpanie.
Hiszpania leży po przeciwnej stronie kontynentu i Armia Rosyjska, żeby dotrzeć do Hiszpanii, musiałaby przejść przez Niemcy i Francję.
Wydaje się dość mocno prawdopodobne, że gdyby Armia Rosyjska zajęła państwa bałtyckie, a potem zaatakowała Polskę
to
Niemcy następnego dnia zwiększyłyby wydatki wojskowe o setki miliardów euro.
Nominalne PKB Niemiec to około 4500 miliardów dolarów.
Zadłużenie wynosi chyba około 60%, więc gdyby podjęli śmiałą decyzję, że podnoszą próg zadłużenia do 100%, czyli do poziomu aktualnego zadłużenia Francji, to mieliby do dyspozycji około 1800 miliardów dolarów.
(Dolarów, bo PKB Wikipedia podaje w dolarach.)
Kilka tygodni temu nowy sekretarz generalny NATO, Mark Rutte, powiedział, że Unia Europejska produkuje w ciągu roku tyle amunicji 155 mm, ile Rosja w ciągu trzech miesięcy.
I to się dzieje w czwartym roku pełnoskalowej wojny na Ukrainie.
Nie wiem, na ile zmian pracują niemieckie fabryki amunicji, ale przypuszczam, że na jedną, a w trybie wojennym można by je natychmiast przestawić na cztery zmiany.
No i budowa nowej fabryki amunicji artyleryjskiej w trybie nadzwyczajnym potrwałaby pewnie góra kilka miesięcy.
Itd. itp.
W związku z tym Hiszpania nie boi się Rosji.
Bardziej martwi się tym, że migranci odkryli drogę z Afryki Zachodniej na Wyspy Kanaryjskie. Płynie się dosyć długo, ale za to nikt tych wód nie patroluje.
W związku z tym mamy dość mocno rozbieżne interesy.
*
Wydaje mi się że, oczywiście w ogromnym uproszczeniu, można powiedzieć, że Unia jest taka, jaka mogła być.
I że dalsza integracja jest bardzo mało prawdopodobna, ze względu na rozbieżne interesy poszczególnych państw
A co gorsza nie tylko ze względu na realnie rozbieżne interesy,
ale również z tego względu, że na przykład Niemcy mają obsesję - boją się tsunami na Bałtyku.
Po katastrofie w Fukushimie Niemcy postanowili wyłączyć wszystkie elektrownie atomowe.
Elektrownia atomowa w Fukushimie wytrzymała bez problemu trzęsienie ziemi. Została odpięta od sieci, ale włączyły się prawidłowo generatory rezerwowe. Natomiast, kiedy nadeszła fala tsunami, to okazało się, zaprojektowano i postawiono dziesięciometrowy mur ochronny, a fala tsunami miała piętnaście metrów wysokości, zalała generatory i już nie można było schładzać bloków.
Ale tak czy owak w katastrofie, może raczej w wypadku, czy wręcz w incydencie w elektrowni atomowej w Fukushimie nie zginął nikt, albo może jedna osoba.
(Dla porównania w wyniku tsunami w całej Japonii zginęło 19.700 osób.)
Bodajże ponad sto osób w okolicach Fukushimy zmarło z tego powodu, że władze zarządziły paniczną ewakuację szpitali i domu starców. No i tym ludziom, bardzo słabym i takim w stanie subterminalnym, istotnie pogorszył się standard opieki. I pewna grupa zmarła.
Zbudowanie elektrowni odpornej na trzęsienia ziemi, które notabene nie występują w Europie północnej, nie jest żadnym problemem i zagrożeniem dla Niemców.
Zagrożeniem (teoretycznie) byłoby dopiero tsunami na Bałtyku, które to tsunami też nie występują na Bałtyku od co najmniej wielu tysięcy lat, jeśli kiedykolwiek występowały.
Przy czym po doświadczeniach z Fukushimy oczywiście można byłoby budować bezpieczniejsze elektrownie.
Pamiętam, że Westinghouse proponował rozwiązanie proste jak konstrukcja cepa, a mianowicie, żeby obok elektrowni postawić basen z wodą na trzy dni chłodzenia, na takiej wysokości, żeby woda spływała grawitacyjnie. Te trzy dni wystarczyłyby, żeby schłodzić reaktor.
Kosztu takiego rozwiązania nie podano, ale przypuszczam, że to byłyby co najwyżej promile ogólnego kosztu elektrowni.
Jednak Niemcy postanowili wyłączyć i rozebrać swoje elektrownie atomowe (22 bloki) co było pomysłem kompletnie obłąkanym.
No ale stało się.
Mało tego, w trakcie rozmów koalicyjnych po ostatnich wyborach CDU proponowało, żeby rozważyć ponowne włączenie ostatnich pięciu elektrowni atomowych, których jeszcze nie rozebrano, przy czym decyzja o tym, czy je włączyć, czy nie, miała zapaść później, ale CDU proponowało, żeby wpisać do umowy koalicyjnej, że zostanie wstrzymany demontaż tych ostatnich pięciu elektrowni atomowych już nieczynnych, ale SPD było przeciw, uważało, że należy demontować, tak żeby się już potem nie dało ich uruchomić.
Zapamiętałem to z fazy negocjacji, natomiast na czym stanęło, czy i jakie zapisy w tej sprawie znalazły się, albo nie znalazły, w niemieckiej umowie koalicyjnej, tego nie wiem.
Tak czy owak Niemcy są obłąkani, co byłoby może ich prywatną sprawą, ale nie jest, dlatego, że jednocześnie są liderem wydawania pieniędzy na tak zwaną zieloną transformację, przy jednoczesnym zwalczaniu energetyki atomowej także w innych krajach Unii.
W 2020 roku Niemcy płacili za kilowatogodzinę 40% drożej niż Francuzi (którzy mieli ca 70% energii elektrycznej z elektrowni atomowych), 30 eurocentów vs 19 eurocentów.
Można powiedzieć, że na biednego nie trafiło, ale gdyby Niemcy płacili ceny francuskie, to w ciągu roku zapłaciliby za energię elektryczną o 64 miliardy euro mniej.
W tym samym roku ich wpłaty netto do budżetu Unii wyniosły około 17 miliardów euro, czyli niewiele ponad 1/4 tego, co przepłacili za prąd z powodu swojej obłąkanej ideologii antyatomowej.
Później rachunek się trochę skomplikował, bo Francuzi prowadzili przeglądy elektrowni atomowych. Nie chce mi się tego teraz sprawdzać, zwłaszcza jeśli przyjmujemy, że nie prowadzimy researchu, ale tamte liczby pamiętam dokładnie, bo do pewnych celów pozaforumowych je wtedy sprawdzałem.
Pamiętam też wypowiedź ówczesnego kanclerza Scholza z pierwszych tygodni po wybuchu wojny pełnoskalowej na Ukrainie. Scholz potrzymał decyzję o wyłączeniu ostatnich chyba trzech elektrowni, czy ostatniej jednej, już nie pamiętam, ile zostało do wyłączenia.
Powiedział też wtedy, że budowa elektrowni atomowych nie ma sensu gdyż:
A/- są one bardzo drogie
i
B/- przeciętnie buduje się blok 15-17 lat
To były to ekstremalnie wybiórcze dane, żeby tak to ujmę.
Dlatego, że owszem, ostatnie pojedyncze bloki w Finlandii i we Francji budowano po 15 i więcej lat,
ale to dlatego, że jak się buduje blok raz na 30 lat, to po prostu firma budująca uczy się tego od nowa.
Natomiast Francja ma 56 czynnych bloków, z których najstarsze powstawały od połowy lat 70. I był taki rok, w którym rozpoczęli budowę 8 lub 9 bloków i ten blok, który był budowany najdłużej, był budowany przez 8 lat, a ten, który był budowany najkrócej został zbudowany w ciągu 4,5 roku.
I to 50 lat temu, kiedy wszystko liczono na stosunkowo wolnych i prymitywnych komputerach, a być może jeszcze parę osób używało suwaków logarytmicznych.
Gdyby Unia Europejska podjęła program budowy 200 albo 300 bloków dla wszystkich zainteresowanych, niekoniecznie dla wszystkich państw, ale dla wszystkich zainteresowanych, to pierwszy blok być może powstawałoby 15 lat, natomiast drugi pewnie 12-10, a kolejne coraz szybciej.
Bo tak było we Francji, po prostu byli ludzie doświadczeni budowaniu bloków, w związku z tym budowali je szybko, a potem nastąpiła 20-letnia przerwa i jak rozpoczęto budowę trzeciego bloku we Flamanville, to rzeczywiście ciągnęła się 17 lat.
Dwa pierwsze bloki działają od 1987 roku. Budowę trzeciego rozpoczęto w 2007 roku. Do sieci został podłączony w 2024 roku.
https://en.wikipedia.org/wiki/Flamanville_Nuclear_Power_Plant
Bloki kupowane hurtem, setkami, były zapewne ze trzy razy tańsze, niż te trzy czy sześć, które Polska kupuje na własną rękę.
Ale Unia nie ma budowy nie ma programu budowy 200/300 bloków energetyki atomowej,
natomiast ma program przyczepiania zakrętek do butelek.
**
--- Cytat: Luca w Lipca 22, 2025, 05:36:00 pm ---Oczywiście w międzyczasie niemal wszyscy byliśmy zarazem dymani w tyłki poprzez raje i optymalizacje podatkowe, choć to oczywiście tylko jeden z możliwych przykładów.
--- Koniec cytatu ---
Moim zdaniem problem pralni pieniędzy, dla niepoznaki nazywanych rajami podatkowymi, jest rzeczywiście jednym z najważniejszych i najpilniejszych problemów do rozwiązania.
Nie potrzeba do tego głębszej integracji Unii, natomiast całkowita jednomyślność władz krajów członków Unii w sprawie nielikwidowania pralni pieniędzy, nazywanych rajami podatkowymi, jest jednak odrobinę zadziwiająca.
Podobnie w Parlamencie Europejskim, na te 720 posłów i posłanek nie znalazło się nawet 5% lub choćby 3%, czyli ca 35-20 osób, które podnosiłyby głośno i wyraźnie ten temat.
Tak, żeby się przebijał do mediów.
Kilka lat temu w Guardianie napisano, że szacunkowo w rajach podatkowych leży od 20 do 30 tysięcy miliardów dolarów. A dziś to pewnie jest przedział między 25 a 35 tysięcy miliardów dolarów.
Zapewne jakaś część i może niemała, to pieniądze zarobione legalnie, ale wytransferowane, dzięki czemu właściciele unikają płacenia podatków, albo płacą jakieś minimalne podatki.
Ale leżą tam też setki i tysiące miliardów dolarów, zarobione na handlu narkotykami albo ukradzione przez rozmaitych dyktatorów i ich otoczenia.
Byłych dyktatorów i aktualnych.
Raje podatkowe można zdelegalizować przy istniejącym poziomie integracji unijnej, tylko że nie ma ku temu woli politycznej, a wręcz panuje zadziwiająca zgodność, żeby tego nie ruszać.
W związku z tym wydaje się, że nigdy nie było i dalej nie ma perspektyw pogłębiania integracji, ponieważ nie wiadomo, w jaką stronę to pogłębianie miałoby iść.
Q:
--- Cytat: Cetarian w Lipca 23, 2025, 06:07:46 pm ---W związku z tym Hiszpania nie boi się Rosji.
--- Koniec cytatu ---
Drobne uściślenie: nie jestem pewien, czy masz rację, biorąc pod uwagę, że my - tak zasadniczo - boimy się tego co spotkało nas ze wschodniej strony w - odległej o dekady - przeszłości i potencjalnie może spotkać w przyszłości (wiedząc też - jako bliscy sąsiedzi - co oznaczały np. dla samych jego poddanych rządy Stalina). Tymczasem Hiszpanie mają jednak w tym zakresie wspomnienia całkiem świeże, acz nie tak drastyczne:
https://infosecurity24.pl/za-granica/katalonscy-separatysci-koordynowani-przez-rosje-w-tle-500-mld-dolarow-i-wsparcie-militarne
Cetarian:
--- Cytat: Q w Lipca 23, 2025, 08:17:10 pm ---
--- Cytat: Cetarian w Lipca 23, 2025, 06:07:46 pm ---W związku z tym Hiszpania nie boi się Rosji.
--- Koniec cytatu ---
Drobne uściślenie: nie jestem pewien, czy masz rację, biorąc pod uwagę, że my - tak zasadniczo - boimy się tego co spotkało nas ze wschodniej strony w - odległej o dekady - przeszłości i potencjalnie może spotkać w przyszłości (wiedząc też - jako bliscy sąsiedzi - co oznaczały np. dla samych jego poddanych rządy Stalina). Tymczasem Hiszpanie mają jednak w tym zakresie wspomnienia całkiem świeże, acz nie tak drastyczne:
https://infosecurity24.pl/za-granica/katalonscy-separatysci-koordynowani-przez-rosje-w-tle-500-mld-dolarow-i-wsparcie-militarne
--- Koniec cytatu ---
Co do tego, że Rosja popiera partie i ruchy, powiedzmy, antysystemowe, (jak np. AfD, czy Sojusz Sahry Wagenknecht) raczej nie ma wątpliwości.
Marine Le Pen nawet oficjalnie wzięła kredyt w rosyjskim banku.
Czy Rosja, w miarę możliwości, wspiera separatystów katalońskich?
Prawie na pewno tak.
Jednak pan Jawor dokłada do tego click-bajtowe bzdury, większe niż rozpylanie helu, itp.
Gdzie Rosja „zdeponowała czek”?
W kantorze starego Szlangbauma?
Czek na pięćset miliardów dolarów??!!
Całość rosyjskich rezerw dewizowych, które zostały zablokowane w zachodnich bankach, to około trzysta miliardów dolarów.
A „najemnicy”?
Przypłyną do Barcelony wycieczkowcem, wysiądą i rozpoczną wojnę z Hiszpanią o niepodległość Katalonii?
*
Proponuję nie linkować materiałów o takiej [anty]jakości.
Q:
Wiesz, też bym uznał wymienioną kwotę za księżycową, gdyby źródłem tej informacji nie był raport, który przygotowało (cieszące się raczej dobrą, a nawet b. dobrą, opinią) OCCRP we współpracy z m.in. znanym nam Bellingcatem:
https://www.occrp.org/en/investigation/fueling-secession-promising-bitcoins-how-a-russian-operator-urged-catalonian-leaders-to-break-with-madrid
(Przy czym mowa jest o tym, że Sadovnikov taką sumę obiecywał - działając zresztą w stylu mało wyrafinowanych oszustów, którzy jednak czasem kogoś nabierają - a obiecać - jak wiadomo - można wszystko.)
Skądinąd jest w tej sprawie i inny kremlowski trop:
https://www.nytimes.com/2021/09/03/world/europe/spain-catalonia-russia.html
Luca:
Na początek zastrzeżenie: ja bynajmniej nie jestem specjalistą od spraw unijnych, ani nigdy nie analizowałem dogłębnie funkcjonowania UE, ani jej historii. Znaczna część moich wypowiedzi w tym temacie ma charakter mocno uproszczonych przypowieści i jest siłą rzeczy skrótowa i wybiórcza.
Teraz zabrzmię protekcjonalnie, niemniej przestrzegam przed zagłębianiem się w mało istotne detale i jednostkowe przypadki, bo w ten sposób utoniemy w anegdotkach i szczególikach. Co, jak widzę, już zaczyna tu niestety zachodzić...
--- Cytat: Cetarian w Lipca 23, 2025, 06:07:46 pm ---Unia Europejska, jaka jest, a jakiej potrzebujemy.
--- Koniec cytatu ---
UE jest aktualnie kolejnym etapem rozwojowym projektu, który rozpoczął się jako kartel najpierw ciężkiego przemysłu (węgiel i stal), potem dołączono rolników, finansistów oraz inne sekcje produkcyjno-usługowe. Czyli przede wszystkim wspólny rynek, stabilność cen i ograniczanie, hmm, "nadmiernej konkurencji" pomiędzy poszczególnymi krajami Unii. Jako zalążek było to jeszcze OK, zwłaszcza że było to wsparte – o ile mnie pamięć nie myli – ambitną myślą przewodnią o drodze do coraz silniejszego zbliżania państw składowych, aż do osiągnięcia naprawdę zjednoczonej Europy. A ograniczenie potencjalnych animozji pomiędzy krajami kontynentu musiało, zwłaszcza po drugiej wojnie światowej, brzmieć jak wybitnie dobre uzasadnienie już samo w sobie.
Tak ewidentnie "biznesowy" punkt startowy dla ewentualnej dalszej ewolucji miał w sobie jednak pewne wady. Choćby to, że działo się to poniekąd ponad głowami zwykłych obywateli i bez ich aktywnego udziału. Ponadto, promowało to technokratyczne podejście do całego przedsięwzięcia, a podmiotami szczególnie zainteresowanymi całym procesem rozwoju Unii były, najpewniej, po prostu przedsiębiorstwa (nie-obywatele). A potem przyszedł dodatkowo neoliberalizm, deprecjacja i obumieranie wszelkich ambitniejszych wizji politycznych i ogólna degeneracja kapitalizmu, który zatracał stopniowo wszelkie "opory etyczne" (jeśli w ogóle można tak to ujmować).
Rezultat jest taki, że Unia nadal koncentruje się wokół zagadnień rynkowych, decyzje zapadają w mglistych procedurach i nie powstały właściwie żadne mechanizmy przenoszące aktywność obywatelską na poziom unijny. To ostatnie wyrażenie jest pewnie niejasne, ale chodzi mi po prostu o zaangażowanie wyborców na poziomie ponadnarodowym. Czyli na przykład powstanie formacji politycznych działających bezpośrednio na forum unijnym (parlament europejski) i przekazanie na ten poziom przynajmniej części faktycznej władzy (bo aktualnie parlament EU to raczej pozorowana farsa, a te arcylużne sojusze w rodzaju EPP/EPL są warte co najwyżej politowania). Dzisiaj nadal wszystko odbywa się za pośrednictwem partii i rządów krajowych, które siłą rzeczy koncentrują się na perspektywie narodowej i podejmują działania w kontekście swoich interesów wewnętrznych.
Problemów jest oczywiście znacznie, znacznie więcej, ale może największym z nich jest obumarcie jakichkolwiek ambicji / wizji co do kroków dalszych. I to już od całych dekad. A w aktualnym klimacie politycznym zmienić to będzie arcytrudno...
Jakimś wstępnym podsumowaniem tego, co należałoby zmieniać jest np. manifest DiEM25. Nie trzeba się ze wszystkim zgadzać, ale przynajmniej jest to jakiś punkt wyjścia do dalszych dyskusji nieograniczających się tylko do mikroskopijnych korekt na obrzeżach.
--- Cytat: Cetarian w Lipca 23, 2025, 06:07:46 pm ---Pytanie „Jakiej Unii potrzebujemy” warto, sądzę, zacząć od pytania wstępnego” „My, czyli kto”? Polacy, czy Hiszpanie.
(...) W związku z tym Hiszpania nie boi się Rosji.
Bardziej martwi się tym, że migranci odkryli drogę z Afryki Zachodniej na Wyspy Kanaryjskie. (...) W związku z tym mamy dość mocno rozbieżne interesy.
--- Koniec cytatu ---
Trudno się nie zgodzić, ale ta sytuacja wcale nie było przesądzona u zarania Unii. W mojej ocenie to jest po prostu rezultat totalnego zaniedbania przez UE kwestii solidarności pomiędzy krajami i regionami. Co z kolei można uznać za pokłosie mechanizmów funkcjonowania Unii, które skrótowo naszkicowałem wcześniej. Chyba tylko dla promili obywateli identyfikacja unijna jest jakoś szczególnie ważna, a kolejne kilka procent stwierdza to co najwyżej deklaratywnie. W tej kwestii zrobiono dotychczas naprawdę niewiele.
Jeździć bezwizowo do pięknych zakątków Europy i podniecać się zastanymi dobrami kulturowymi – jak najbardziej! Ale żeby pomóc tubylcom z tych samych miejsc w razie problemów? Jasne, ale na pewno nie moim kosztem!
Tylko potem może okazać się, że i my znajdziemy się w potrzebie. A trudno spodziewać się wtedy, żeby wśród wcześniej zignorowanych obudził się nagle bezinteresowny altruizm.
--- Cytat: Cetarian w Lipca 23, 2025, 06:07:46 pm ---Wydaje mi się że, oczywiście w ogromnym uproszczeniu, można powiedzieć, że Unia jest taka, jaka mogła być.
I że dalsza integracja jest bardzo mało prawdopodobna, ze względu na rozbieżne interesy poszczególnych państw (...)
--- Koniec cytatu ---
To samo można powiedzieć o USA czy wielu innych bytach. Tylko trzeba podstawić pod "państwa", stany czy tam regiony. I niestety wcale nie było trudno przewidzieć taki rozwój wypadków, tyle że do roku 200x wszystko jako-tako jeszcze szło, bo Unię omijały prawdziwe problemy. Ale tak wspaniale trwać to nie mogło i wydaje mi się, że po prostu ten czas został w znacznej mierze zmarnowany. Bo po co wybiegać myślami naprzód, skoro horyzont zdarzeń to w maksymalnym porywie 4-5 lat, a zwykle znacznie mniej..?
--- Cytat: Cetarian w Lipca 23, 2025, 06:07:46 pm ---ale również z tego względu, że na przykład Niemcy mają obsesję - boją się tsunami na Bałtyku.
Po katastrofie w Fukushimie Niemcy postanowili wyłączyć wszystkie elektrownie atomowe.
--- Koniec cytatu ---
Mam nadzieję, że na tym forum negatywna ocena tych zajść to oczywisty komunał. Sugerowałbym zarazem nierozmienianie tematu na drobne poprzez zagłębianie się w podobne krajowe facepalmy. Takich głupot tak czy siak nie uda się całkowicie wyeliminować, a przynajmniej nie do czasu, aż z nieba spadnie nam cudownie oświecona populacja.
--- Cytat: Cetarian w Lipca 23, 2025, 06:07:46 pm ---Ale Unia nie ma budowy nie ma programu budowy 200/300 bloków energetyki atomowej, natomiast ma program przyczepiania zakrętek do butelek.
--- Koniec cytatu ---
Z tym też generalnie się zgadzam, ale wolałbym nie wchodzić w demagogiczne argumenty w rodzaju "paczta co te technokraty z unii znowu wymyślili!". Rzygam tym wujowskim "zdroworozsądkizmem" i wybitnie powątpiewam, że wniesie on coś wartościowego do dyskusji. W mojej ocenie to jest analizowanie kory pojedynczego drzewa, kiedy dookoła cały las i znacznie ważniejsze procesy ogólne.
Ale nad stanem energetyki jądrowej rozpaczam oczywiście regularnie :-)
--- Cytat: Cetarian w Lipca 23, 2025, 06:07:46 pm ---Moim zdaniem problem pralni pieniędzy, dla niepoznaki nazywanych rajami podatkowymi, jest rzeczywiście jednym z najważniejszych i najpilniejszych problemów do rozwiązania.
Nie potrzeba do tego głębszej integracji Unii, natomiast całkowita jednomyślność władz krajów członków Unii w sprawie nielikwidowania pralni pieniędzy, nazywanych rajami podatkowymi, jest jednak odrobinę zadziwiająca.
(...) Raje podatkowe można zdelegalizować przy istniejącym poziomie integracji unijnej, tylko że nie ma ku temu woli politycznej, a wręcz panuje zadziwiająca zgodność, żeby tego nie ruszać.
--- Koniec cytatu ---
Po pierwsze, pranie pieniędzy to jest moim zdaniem tylko piana na morzu kapitalistycznej deprawacji odbywającej się w rajach podatkowych. To są drobne na waciki w porównaniu do tego, co regularnie robią jak najbardziej szanowane korporacje.
Po drugie, odwracasz sprawę do góry nogami – nie ma żadnej jednomyślności co do nieruszania rajów podatkowych. Problem jest w tym, że cała paleta unijnych krajów ma albo własne raje, albo są po prostu para-rajami jako takie. Czyli po prostu odciągają od innych państw przepływy kapitałowe i bardzo wyrozumiale je opodatkowują, bo to oznacza dla nich niemal darmowe profity (co z tego, że kosztem unijnych partnerów? – to oczywiście zjadliwy sarkazm). A w UE koalicja takich pasożytów jak najbardziej może blokować zmiany.
Po trzecie, tak – teoretycznie powinno się chyba dać wyeliminować raje podatkowe na aktualnym poziomie integracji unijnej. Ale tu na przeszkodzie staje pkt nr 2, brak wewnętrznej solidarności europejskiej oraz naciski reszty świata (tu zapewne USA w roli głównej).
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej