Autor Wątek: Wiara, nauka... co dalej?  (Przeczytany 134619 razy)

Deckard

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 1505
    • Zobacz profil
Re: Wiara, nauka... co dalej?
« Odpowiedź #255 dnia: Marzec 17, 2007, 05:43:36 pm »
Cytuj
Nie lacz nazwy "dewiacja" czy "nienormalnosc" z checia zabijania homoseksualistow. Chodzi tylko o to, by tak jak przy niepelnosprawnych, uznac ich ulomnosc. Poprostu nie mozna mowic o homoseksualiscie ze jest normalny seksualnie tak jak nie mozna mowic o czlowieku bez nog ze moze chodzic. Nie ze nie jest czlowiekiem tylko ze jest inny.

Nie łączę tych nazw. To jest chyba oczywiste.  Człowiek bez nóg nie jest inny. To jest właśnie to, co mnie martwi w podejściu wielu osób do osób niepełnosprawnych. Oni nie są inni. Nie są ułomni. Mają problemy, gdyż świat nie nadąża by im pomóc.

Cytuj
Poprostu nie mozna mowic o homoseksualiscie ze jest normalny seksualnie tak jak nie mozna mowic o czlowieku bez nog ze moze chodzic.

Tak. Tu się mogę z Tobą zgodzić. Jeśli chodzi o sam akt płciowy, to homoseksualizm nie jest powszechwym zachowaniem. To jest jednak sfera prywatna tych osób. Tak samo jak heteroseksualistów.



Cytuj
Cytuj
A kazirodztwo prosze wyjasnij, bo znowu nie bardzo widze co jest w nim takiego gorszego od homoseksualizmu.

Tym razem już nie odpowiem. Przeczytaj jeszcze raz jaka jest różnica między związkiem i samym seksem.

Cytuj
A tu mamy "anomalie genetyczna" w postaci CALKOWITEGO BRAKU ORGANIZMU jako wyniku rozmnazania. Co to za argument Deck?!

dzi nie rozumiem. To znaczy, że jak kobieta nie zajdzie w ciążę podczas stosunku z mężczyzną to nastąpi "anomalia genetyczna" w postaci CALKOWITEGO BRAKU ORGANIZMU jako wyniku rozmnażania? No co ty?

No chyba, że dla Ciebie seks można uprawiać tylko w celu poczęcia potomstwa. No to, jesteś trochę nie na czasie.  ;)

CU
Deck
« Ostatnia zmiana: Marzec 17, 2007, 07:14:34 pm wysłana przez Deckert »

draco_volantus

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 1573
  • quid?
    • Zobacz profil
Re: Wiara, nauka... co dalej?
« Odpowiedź #256 dnia: Marzec 17, 2007, 05:48:58 pm »
dzi, z całym szancunkiem dla Twojej osoby straszne głupoty tu piszesz  :-?
I want my coffee hot and world revolution I caused not happening during my life.

ANIEL-a

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 701
  • a może tak pomóc dzieciakom? kliknij ikonkę IE ;)
    • Zobacz profil
Re: Wiara, nauka... co dalej?
« Odpowiedź #257 dnia: Marzec 17, 2007, 09:20:55 pm »
Ho, ho, ale daleko odeszliśmy...

Ja sobie myślę tak:
- związek homoseksualny to związek partnerski, podjęta świadomie przez 2 osoby decyzja, przy czym te osoby są równoprawne (równowartościowe) w świetle prawa, przekonań, intuicji itp. - dlatego jest to związek analogiczny do związku hetero, z różnicą w sposobie uprawiania seksu, no i w fakcie, że niezależnie od pragnień tych dwóch osób oczywiste jest, że dzieci z tego nie będzie

- pozostałe związki nie są równoprawne, bo w nich jeden z partnerów jest na słabszej pozycji z założenia: nie ma świadomości, ani odpowiednich władz intelektualnych żeby móc jak człowiek zanalizować swój związek (zoofilia), jest słabszym fizycznie, nieukształtowanym człowiekiem, zależnym materialnie i życiowo od osobnika dorosłego (pedofilia), nie ma możliwości w ogóle wypowiedzenia się na swój temat (nekrofilia - tutaj raczej naruszane są uczucia i odczucia rodziny/innych ludzi itp) -> więc niezależnie od tego, jak to zostanie przedstawione i czy zdaniem "partnera" kotek ma z tego przyjemność, to nie jest to związek, ale wykorzystywanie

- związek kazirodczy - przy założeniu adekwatności obu partnerów, a nie wykorzystywania dziecka - wydaje się być także związkiem równowartościowym, choć stoi przeciw niemu potężne tabu (które osobiście też odczuwam i wcale nie łatwo mi jest to napisać), możliwe, że częściowo wynikające z naturalnych mechanizmów przeciwdziałania właśnie chowowi wsobnemu

- owszem, związki homo i hetero mogą też opierać się na nierównościach, wykorzystywaniu przewagi psychicznej czy umysłowej (dlatego np. opieką przed wykorzystaniem także po osiągnięciu pełnoletniości otaczane są osoby upośledzone umysłowo), ale zakładam, że w dyskusji o adopcji rozważamy związki oparte na prawdziwym partnerstwie i miłości

- argument Falcora i Deckarda - że tak naprawdę nie wiadomo, jakie skutki ma dla psychiki dziecka wychowywanie w rodzinie jednopłciowej i że sprawdzenie tego doświadczalnie oznacza eksperymentowanie z czyimś życiem,  uważam za bardzo mocny (właściwe - jedyny merytoryczny) argument przeciwko takiej adopcji

- z drugiej strony: jeżeli 2 siostry na skutek zawirować życiowych jednej z nich i samotności drugiej (obie hetero, tylko im się nie ułożyło - żadna nadzwyczajność) będą wspólnie wychowywać dziecko jednej z nich, to dziecko to również ewidentnie zostanie wychowane w rodzinie pozbawionej normalnych (typowych) wzorców, w rodzinie,gdzie brak jest jednej płci... czy to jest argument za pozbawieniem matki dziecka praw do niego? albo za zmuszeniem jej do wyprowadzenia się od siostry?

- z trzeciej: wydaje mi się, że w Polsce, a może jednak  w całej albo prawie całej Europie nawet - skutki psychiczne dla dziecka wychowywanego w otwarcie homoseksualnym związku byłyby na tyle dotkliwe (dokuczanie w szkole, przytyki nauczycieli, oglądanie  dziecka przez różnych ludzi pod kątem "czy jest dewiantem", badania, mniej lub bardziej otwarte szyderstwa, niechęć, podejrzenia o zboczenie, interpretowanie każdego zachowania pod kątem seksualności itp.), że osobiście pewnie nie wydałabym decyzji o zgodzie na taką adopcję, niezależnie od tego jak fajnymi ludźmi byłaby starająca się o nie para

PS
A swoją drogą - niezależnie od tego jak pięknych słów byśmy nie używali - osoby niepełnosprawne SĄ ułomne, są - właśnie - w którejś dziedzinie życia mniej (poniżej normy) sprawne, np. nie widzą, nie słyszą, nie chodzą. To nie przekreśla ich jako ludzi, ale nie zmienia to faktu, że są inni. Deck sam piszesz: "świat nie nadąża by im pomóc" - czyli potrzebują pomocy i to w podstawowych sprawach życiowych. Pewnie, zakres tej pomocy jest różny, zależnie od ich niepełnosprawności, rodzaju i jej stopnia, ale nie widzę nic złego w napisaniu, że człowiek bez nóg nie może chodzić.

NEXUS6

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2615
  • MISTYK WYSTYGŁ, WYNIK: CYNIK
    • Zobacz profil
Re: Wiara, nauka... co dalej?
« Odpowiedź #258 dnia: Marzec 17, 2007, 10:19:27 pm »
Aniela, masz nieodpowiedni napis w stopce. Nie wiem jak z Twoim szczesciem, ale rozumu masz na pewno duzo.

draco_volantus

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 1573
  • quid?
    • Zobacz profil
Re: Wiara, nauka... co dalej?
« Odpowiedź #259 dnia: Marzec 17, 2007, 10:55:27 pm »
jak nie wiemy? wszystko wiemy! to forum Lema  :D
I want my coffee hot and world revolution I caused not happening during my life.

Falcor

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 591
  • ...where no one has gone before.
    • Zobacz profil
Re: Wiara, nauka... co dalej?
« Odpowiedź #260 dnia: Marzec 17, 2007, 11:34:28 pm »
Cytuj
- argument Falcora i Deckarda - że tak naprawdę nie wiadomo, jakie skutki ma dla psychiki dziecka wychowywanie w rodzinie jednopłciowej i że sprawdzenie tego doświadczalnie oznacza eksperymentowanie z czyimś życiem,  uważam za bardzo mocny (właściwe - jedyny merytoryczny) argument przeciwko takiej adopcji
Popatrz Deckard jakie cudo wyszło - nawet się w jakimś punkcie zgadzamy :)

A Ty Aniela to nie bądź taka do przodu [smiley=thumbsup.gif]


Taki zwykły dzień, biało-czarny dzień...

Deckard

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 1505
    • Zobacz profil
Re: Wiara, nauka... co dalej?
« Odpowiedź #261 dnia: Marzec 18, 2007, 09:01:09 am »
Cytuj
Cytuj
- argument Falcora i Deckarda - że tak naprawdę nie wiadomo, jakie skutki ma dla psychiki dziecka wychowywanie w rodzinie jednopłciowej i że sprawdzenie tego doświadczalnie oznacza eksperymentowanie z czyimś życiem,  uważam za bardzo mocny (właściwe - jedyny merytoryczny) argument przeciwko takiej adopcji
Popatrz Deckard jakie cudo wyszło - nawet się w jakimś punkcie zgadzamy :)

A Ty Aniela to nie bądź taka do przodu [smiley=thumbsup.gif]


Sęk w tym, że z tym argumentem zgadza się większość ludzi. Nie jest to więc żaden zbieg okoliczności - żadne cudo.  :D

@Aniela:
W sprawie określania ludzi niepełnosprawnych nie rozumiemy się. Wiesz jak cieszyłem się z kampanii na rzecz zmiany określania tych ludzi z "niepełnosprawnych" na "sprawnych inaczej". Sama powinnaś wiedzieć najlepiej jaką siłę mają słowa. Dlatego dla mnie oni nie są inni, a już na pewno nie ułomni.

CU
Deck

CU
Deck


Hoko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2621
    • Zobacz profil
Re: Wiara, nauka... co dalej?
« Odpowiedź #262 dnia: Marzec 18, 2007, 10:59:22 am »
To mata jeszcze jeden artykuł - tym razem bardziej naukowy - z którego wynika min. że homoseksualizm nie jest li tylko domeną ludzką... kaczki też lubią...

http://www.polityka.pl/archive/do/registry/secure/showArticle?id=1252847

Terminus

  • Gość
Re: Wiara, nauka... co dalej?
« Odpowiedź #263 dnia: Marzec 18, 2007, 12:20:39 pm »
Ok, macie tu kochani, myślę, że to zakończy Wasz spór na zawsze.
Stwierdziłem, że najlepiej będzie zasięgnąć opinii u źródła. Zapytałem
osobę homoseksualną, którą bardzo dobrze znam, co sądzi o adopcji,
oto co mi powiedziano.

Cytuj
NIe jestem przeciwnikiem adopcji, ale uważam, że w kraju takim jak Polska póki co adopcja przez pary homoseksualne nie ma racji bytu. Oczywiście moim zdaniem adopcja nie ma żadnego wpływu na wychowanie, bo homoseksualizmu się nie dziedziczy, nie da ię go nauczyć, przejąć czy podpatrzeć... w końcu wszyscy geje i lesbijki mają rodziców hetero. Jeli jednak chodzi o Polskę jestem przeciwny ze wzgledu na to, co musiałoby przeżywać dziecko... ostracyzm od samego początku przedszkole, szkoła, liceum... w dłuższej perrspektywie jestem na tak, ale to wymaga zmiany mentalności całego społeczeństwa...

Myślę, że my wszyscy możemy sobie tylko teoretyzować - sami nic nie wiemy i nie będziemy mogli sobie wyobrazić.
A to z dwóch powodów. Punktu widzenia dziecka nie poznamy, bo nie ma danych. Punktu widzenia osoby homoseksualnej nie poznamy, dopóki nie porozmawiamy z nią. Ja, w odróżnieniu od niejednej z wypowiadających się tu autorytatywnie osób, nie mam zamiaru uzurpować sobie wiedzy której nie mam.

ps. gratuluję Rachel i Deckowi odwagi i niezłomności, a Anieli rozwagi i opanowania.

T
« Ostatnia zmiana: Marzec 18, 2007, 12:27:09 pm wysłana przez Terminus »

Deckard

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 1505
    • Zobacz profil
Re: Wiara, nauka... co dalej?
« Odpowiedź #264 dnia: Marzec 18, 2007, 12:37:02 pm »
Dokładnie o tym pisałem. Przecież to są inteligentni ludzie. Posiadanie dziecka to wielka odpowiedzialność. Sami będąc dyskryminowanymi doskonale wiedzą, co może przeżywać ich dziecko.

CU
Deck

draco_volantus

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 1573
  • quid?
    • Zobacz profil
Re: Wiara, nauka... co dalej?
« Odpowiedź #265 dnia: Marzec 18, 2007, 01:18:22 pm »
Cytuj
(...) bo homoseksualizmu się nie dziedziczy, nie da się go nauczyć, przejąć czy podpatrzeć... w końcu wszyscy geje i lesbijki mają rodziców hetero. (...)

T
Proszę Cię.

Cytuj
Rozmawiałem wczoraj z kolegą, który ma kolegę homoseksualistę, jego ojciec się z niego śmieje bo jest bi.
Prawda jest taka, że te dzieci (nie z rodzin homoseksualnych, tylko wychowane przez homoseksualistów !!!) mają dużo większe ciągoty do związków homoseksualnych co jest z resztą całkiem proste do wytłumaczenia i zrozumienia.

eh

No to wytłumaczę. Pytanie.

Czy związek homoseksualny jest według Ciebie dewiacją?

Czy jakiś związek homoseksualny może być według Ciebie dewiacją?

PS.
Mam w grupie na studiach kolegę homoseksualistę i w przeciwieństwie do niektórych podaję mu dłoń, ba nawet na większości laborek razem w grupie jesteśmy jako grupowe odrzuty : ] Nic do niego nie mam spoko koleś. Nawet gadałem dość dużo z nim i jego partnerem w Jazz Rock Caffe nie raz się przypadkiem spotkaliśmy i jedyne co mnie u niech mierziło to ich stosunek do kościoła (ale na pewno nie bardziej niż stosunek do niego np. Racheli)

To na wszelki wypadek piszę, nie jestem homofobem  :P

edit:

aha i zapomniałem dodać, że tylko na tym forum mogło paść porównanie ludzi chodzących do burdelu (na zaspokojenie potrzeb seksualnych bez aktu prokreacji) do zoofilów  ;D
« Ostatnia zmiana: Marzec 18, 2007, 01:35:25 pm wysłana przez draco_volantus »
I want my coffee hot and world revolution I caused not happening during my life.

Terminus

  • Gość
Re: Wiara, nauka... co dalej?
« Odpowiedź #266 dnia: Marzec 18, 2007, 02:01:07 pm »
Cytuj
Cytuj
(...) bo homoseksualizmu się nie dziedziczy, nie da się go nauczyć, przejąć czy podpatrzeć... w końcu wszyscy geje i lesbijki mają rodziców hetero. (...)

T
Proszę Cię.


O co mnie prosisz? Przecież to nie moje słowa.

NEXUS6

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2615
  • MISTYK WYSTYGŁ, WYNIK: CYNIK
    • Zobacz profil
Re: Wiara, nauka... co dalej?
« Odpowiedź #267 dnia: Marzec 18, 2007, 02:23:29 pm »
        Niemozliwe, zeby homoseksualizm byl TYLKO warunkowany genetycznie. Zwrodzcie uwage, ze w takich zamknietych jednoplciowych grupach jak np. wiezienie, z braku laku ludzie zaspokajaja sie w obrebie wlasnej plci. Moze byc tez uwarunkowany kulturowo, np. starozytna grecja. Dziecko, dopuki jest mlode w zasadzie jest seksualnie neutralne, a niepodwazalnym jest fakt, ze przejmuje zachowania i postawy od najblizszych, wiec prawdopodobienstwo wyrosniecia dziecka wychowywanego przez homoseksualistow na homoseksualiste jest wyzsze.
        Ja sprawe widze tak: Dopuki ludzie robia to co lubia nie majac wplywu na innych, moga sobie robic wszystko (stad przyklady drastycznych dla niektorych zachowan seksualnych). Jednak kiedy jakas grupa, w tym przypadku homoseksualistow, stara sie wyprowadzic swoje zachowania ze strefy prywatnej na szerokie wody spoleczne i prawne, zmieniajac caloksztalt obyczajowosci, postaw, wzorcow i regulacji prawnych, nie ma sie co dziwic, ze spotyka sie ze sprzeciwem tych, ktorym sie to nie podoba. Obie strony przedstawiaja swoje argumenty, dyskutuja (jak my tutaj), a potem powinno nastapic dostosowanie sie MNIEJSZOSCI do woli WIEKSZOSCI. Oczywiscie na polu prawnym i spolecznym, a nie prywatnym.
        Nie mozna pozwolic by mniejszosc dostosowywala do siebie wiekszosc, bo to absurd i niesprawiedliwosc. Rozumiem, ze homoseksualisci (przynajmniej niektorzy) chca wychowywac adoptowane dzieci, czy kozystac z przywilejow wlasciwych malzenstwom, ale odbywalo by sie to kosztem innych.
Bezsensowne uleganie tendencji obrony praw mniejszosci skutkuje odwroceniem DYSKRYMINACJI z jednego bieguna na przeciwny. Podam kolejny angielski przyklad takiej pulapki PSEUDOTOLERANCJI, tym razem rasowy: Otoz pewien niedoszly policjant wytoczyl proces komendzie policji w Cambridge, poniewaz pomimo jego wysokich kwalifikacji odrzucono jego podanie o prace tamze, uzasadniajac decyzje tym, ze potrzebuja zatrudnic kogos, kto nie jest bialy, a on byl rodowitym Anglikiem. No i co, nie absurd? Nie rasizm i dyskryminacja?

draco_volantus

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 1573
  • quid?
    • Zobacz profil
Re: Wiara, nauka... co dalej?
« Odpowiedź #268 dnia: Marzec 18, 2007, 06:12:43 pm »
Cytuj
O co mnie prosisz? Przecież to nie moje słowa.

Żebyś nie stosował Argumentum ad auctoritate!

Nauka o sztuczkach erystycznych została na tym forum opanowana do perfekcji  ;)

PS.

Nexus dobrze pleciesz :)
« Ostatnia zmiana: Marzec 18, 2007, 06:17:12 pm wysłana przez draco_volantus »
I want my coffee hot and world revolution I caused not happening during my life.

Hoko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2621
    • Zobacz profil
Re: Wiara, nauka... co dalej?
« Odpowiedź #269 dnia: Marzec 18, 2007, 06:20:35 pm »
Cytuj

aha i zapomniałem dodać, że tylko na tym forum mogło paść porównanie ludzi chodzących do burdelu (na zaspokojenie potrzeb seksualnych bez aktu prokreacji) do zoofilów  ;D

Kto zaczyna, tego wina... ;D
Myślę zresztą, że w Dzi-owym relatywizmie bez problemu się to zmieści...