Polski > DyLEMaty

Filmy SF warte i nie warte obejrzenia

<< < (3/617) > >>

Terminus:

--- Cytuj ---A co z "Odyseją kosmiczną 2001"? Jest to chyba jeden z nielicznych filmów, gdzie w kosmosie nie występują żadne dźwięki, co nadaje niesamowitą atmosferę. No i stawia on więcej pytań niż odpowiedzi, a przecież to jest zawsze najciekawsze.

Dziękuję za uwagę :-)
--- Koniec cytatu ---


TAk, Odyseja jest super :) Jeden z lepszych amerykańskich filmów. CIekawe jest to, jak bardzo ,lemowski' jest ten pomysł Clarke'a. Sęk w tym, że w filmie mocno akcentowana jest bariera niezrozumienia między dwoma cywilizacjami. Zupełnie jak w 'Głosie Pana' lub 'Fiasku'. Oczywiście z pewnymi znacznymi różnicami.

A to, że w kosmosie niczego nie słychać, co oczywiście jak każde dziecko wie jest prawdą, zostało w tym filmie wykorzystane dogłębnie: kto wie czy kiedykolwiek wcześniej i później amerykanie potrafili odmówić sobie szumów silników itp.

Julia:
A co sądzicie o "Planecie Małp"?

UmiN:
Zupelnie nie rozumiem co takiego widzicie w Star Wars. Dla mnie wszystkie filmy z tej serii sa po prostu dobrze zrobione, ale dosc naiwne bajeczki. Za duzo w tych filmach fiction a za malo science. Przekonajcie mnie co w nich wartosciowego Wracajac jeszcze do Cube. Faktem jest ze ten film nie ma jakiegos przeslania, ale tak jak pisal dzi w "Kalkulatorze SF" sa filmy czasami nawet banalne lecz maja w sobie cos, jakis szczegol ktory sprawia ze inaczej postrzegamy juz ten film.
W Cube tym szczegolem jest miejsce w ktorym rozgrywa sie film. Jest na tyle oryginalne ze przyciaga moja uwage. Poza tym lubie zakrecone scenariusze a takim niewatpliwie moze sie pochwalic Cube. Co do Miasta zaginionych dzieci: rzeczywiscie jest to bardzie basn niz sf ale mysle ze film byl godny wspomnienia na tym forum.

PS.Sorki za to ze to o czym pisze nie jest juz takie swieze ale mialem klopoty techniczne (monitor mi sie spalil) i nie moglem byc na forum.

dzi:
Star Wars to jedyny swiat SF jaki znam w ktorym wystepuje zaawansowany rozwoj kulturowy a nawet magia. Podoba mi sie to nietypowe pomieszanie swiatow ktore nie wystepuje nigdzie indziej. Poza tym jest to typowy przedstawiciel swiata high tech czyli takiego gdzie nie rozmyslamy nad "poprawnoscia" naukowa filmu gdyz wybiega on tak daleko w przyszlosc (zazwyczaj nie znamy nawet roku na Ziemi w tego typu swiatach) ze mozna uznac ze nauka jest rozwinieta w sposob nieporownywalny do naszej.


A zblizajac sie bardziej do rdzenia tematu ;)
Immortel (tytul angielski Immortal)
Filmik zrobiony mieszaną techniką grafiki komputerowej i gry aktorow. NYC przyszlosci (2093). Mogaca sie podobac wizja swiata, kilka smaczkow i nietypowy scenariusz. Jak ktos nie ma pomyslu na film na ktorys wieczor to niech obejrzy Immortel :)

Falcor:
"Gwiezdne Wojny", jakkolwiek bardzo je lubię, to wydają mi się raczej przynależeć do świata fantasy niż science-fiction. Owszem, otoczenie w nich mało ma wspólnego z wizją Tolkiena, ale reszta w sumie się zgadza.

Tak się złożyło, że "Planetę małp" dopiero co ponownie obejrzałem trzy dni temu (mowa oczywiście o kalsyku z lat 60-tych, a nie tej nowej, kiczowatej wersji). Film stawia kilka ciekawych pytań. Czym jest człowieczeństwo? Po czym poznać która kultura jest wyższa od której? Jak daleko można się posunąć dla dobra ogółu? Tło sci-fi zdaje się tu być wybiegiem do zadania tych pytań, ale też przydaje filmowi klimatu. Osobiście uważam ten film za jeden z klasyków gatunku.

O "Immortelu" nawet  nie słyszełm (co w przypadku filmów zdarza mi się raczej rzadko) więc ciekaw jestem tego tytułu niezmiernie :-)

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Idź do wersji pełnej