Polski > Akademia Lemologiczna

Akademia Lemologiczna [Organizacja]

<< < (146/146)

Cetarian:

--- Cytat: akond w Października 31, 2025, 12:29:17 pm ---
--- Cytat: Cetarian w Października 31, 2025, 11:52:31 am ---Czy znam "klasyczne" opowiadania?

A czy istnieje jakaś lista onych?

--- Koniec cytatu ---
Dla mnie "klasyczne" opowiadania Lema to te, które opublikowano po raz pierwszy w latach 50/60-tych (ewentualnie jeszcze 70-tych), i zostały uznane przez Mistrza za dostatecznie udane, żeby je później regularnie wznawiać. I może jeszcze - nie należące do cykli (Pirx, bajki robotów, Ijon Tichy), za to ewidentnie dające się zakwalifikować do s-f (więc nie recenzje i wstępy z DP/WU).

Nad samą listą pewnie można by długo dyskutować, ja bym do niej na 100% zaliczył opowiadania takie, jak:

Szczur w labiryncie
Inwazja
Przyjaciel
Inwazja z Aldebarana
Ciemność i pleśń
Młot
Formuła Lymphatera
Pamiętnik
Prawda
Sto trzydzieści siedem sekund

--- Koniec cytatu ---


Na pewno przeczytałem opowiadania Młot i Przyjaciel.

W każdym z nich występuje zły sztuczny inteligent, w tym pierwszym porywa tylko jednego astronautę w głąb galaktyki, a przynajmniej próbuje, ale zostaje mu wymierzona sprawiedliwość przy pomocy młota.

W drugim zły sztuczny inteligent najwyraźniej sięga po władzę nad światem, ale mu się, chytrze zastosowany przez krótkiego falarza, metal (stop) Wooda roztapia, i władza nad światem, już niemal chwytana czubkami elektronicznych paznokci, wymyka się bezpowrotnie.

Ponieważ istnieje wątek „Pierwsze zdania”, dodam, że nie pamiętam, jak zaczyna się opowiadanie Przyjaciel, ale, kiedy narrację przejmuje zły sztuczny inteligent, to jego pierwsze zdanie, (o ile dobrze pamiętam) brzmiało „Skrzyżowałem strumienie równań”.

Tu można by zadać pytanie:
- albo bardziej eleganckie, a mianowicie „Pod jakim kątem?”
- ewentualnie mniej eleganckie „No i co z tego?”

Bardzo lubię i cenię Golema XIV, ale ta wcześniejsza próba przemówienia głosem sztucznego inteligenta nie wydaje mi się udana.

Do tego sam przyjaciel karykaturalny, a to, że do zdobycia władzy nad światem miała wystarczyć jedna płytka z kilkoma opornikami, kondensatorami i … no właśnie, czy tam już były tranzystory? Czy lampy jeszcze?

Ale tak czy owak, nawet gdyby to była płyta główna z dzisiejszego gamingowego peceta, jakoś nie robi na mnie wrażenia narzędzia, które mogłoby posłużyć do zapanowania nad światem przez sztucznego inteligenta.

Q:

--- Cytat: Cetarian w Listopada 02, 2025, 10:25:34 pm ---Bardzo lubię i cenię Golema XIV, ale ta wcześniejsza próba przemówienia głosem sztucznego inteligenta nie wydaje mi się udana.
--- Koniec cytatu ---

Przyznam, że nie byłbym tak surowy (choć zastrzeżeń trudno nie podzielić). Raz - Lem zbliżał się czasem do pewnych tematów przez próby poronne - dla sztucznych inteligentów będą to właśnie "Przyjaciel" i wątek Caldera w "Rozprawie" - więc śledzenie takiej ewolucji może być interesujące. Dwa - widziałbym jednak tego "Przyjaciela" w kontekście historycznym. Z Asimova ukazały się do 1959 po polsku tylko dwa (naiwne) opowiadanka - "Nobody Here But—" (w "Młodym Techniku) i "Heredity" (w pierwszych "Rakietowych szlakach"); "Pozytronowy detektyw" miał wyjść w przekładzie na nasze ;) dopiero rok później, "Ostatnie pytanie" w '74, lata po tym, jak zostało streszczone w "Fif-ie". Jedynym* naturalnym układem odniesienia i współzawodnikiem był zatem Wells, a raczej jego opowiadania (i może jeszcze "Moxon's Master" Bierce'a, acz nie wiem kiedy został przetłumaczony). I przyznać trzeba, że na tle "Kryształowego jajka", "Filmera" czy innej "The Plattner Story" (celowo zostaję przy oryginalnym tytule, polski gubi nazwisko bohatera) "Przyjaciel" nie wypada najgorzej.

* Clarke'a nie liczę, z jego beletrystyki spolszczono do końca lat '50 tylko - żartobliwej "Wyprawy ratunkowej" nie licząc - "Piaski Marsa" i "Wyspy na niebie", z czego te drugie w sposób na tyle infantylizujący stylistycznie, że naturalną konkurencją może tu być tylko młodzieżowy przedział twórczości Peteckiego, nie - Mistrz. Bradbury? "Ilustrowany człowiek" wychodził w odcinkach w "Przekroju", w/w "Rakietowe..." przyniosły przekład znakomitego "There Will Come Soft Rains", ale to bardzo inny styl uprawiania SF. Strugaccy debiutują na naszym rynku księgarskim rok później, mało istotnymi dla ich dorobku opowiadankami zawartymi w zbiorku "Biały stożek Ałaidu". Znaczące utwory Fiałkowskiego pojawiają się dopiero z początkiem lat '60, wtedy też debiutuje Czechowski (pozdrawiam, profesorze, jeśli Pan tu zagląda ;)).

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[*] Poprzednia strona

Idź do wersji pełnej