Autor Wątek: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]  (Przeczytany 5326 razy)

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6105
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
« Odpowiedź #75 dnia: Listopad 22, 2021, 01:46:23 am »
Cytuj
A dlaczego do tej śmierci nie mógłby napisać o śmierci ojca i Nosilewskiej?
Chyba, że Wielka Pętla Nieczawska przyszła mu do głowy później?
Mógłby.
Wtedy pisałby pod 2 warianty zakończenia. Doadtkowo zdaje mi się, że jeśli wzorcem był Samuel, to pisanie o jego zgonie gdy jeszcze żył, byłoby psychologicznie...niełatwe.
Jednak mi ułożył się taki ciąg, że chciał tom  trzeci skończyć krótko. Po Halinie trochę szpitala, może jakaś wstawka z życia Krakowa, pojawienie się Barbary - miłość - end (happy). Barbarę opublikował tuż przed śmiercią Soso.  Może po niej otworzyły się nowe możliwości i klasyczne zakończenie przestało satysfakcjonować?
Widzę, czuję w tych ostatnich rozdziałach elementy odwilży. Poza tym pętla z Nosilewską bardziej atrakcyjna. Dlatego Barbara finalnie poszła w odstawkę?
Oczywiście to tylko takie moje snucie - bezdowodliwe.
Ojciec...w "Szpitalu..."jest rozdział "Ojciec i syn" - całkiem inny ten ojciec...obcy i jakby umierający. Może tak miało być.
Potem te dalsze części - i wątek ojca powrócił - ale nieco inny. Jakby dostał drugie życie...

Co do reszty - tak - wygląda na to, że miało być skrótnie i jakby w odcięciu od pierwszej części...aż nagle ta wywrotka i Pętla. Czy to odwilż? Czy Lem próbował jednak nadać jakiś pozór, że to całość? I sztrykował?;)
Trudno rzec.
Przy okazji Barbary jest w opowiadaniu takie zdanie, które zaintrygowało - " przypominała mu Burzanów"
- Stefanowi, Feroniowa - ta, co wieszczy zagładę i armagedon. Mniejsza, chodzi o tych Burzanów, wrzuconych jakby czytelnik powinien ich znać. Przegapiłem? Czy jakaś postać/postaci które wypadły z książki? No i oczywiste skojarzenie z prawdziwym nazwiskiem, lekko tylko zniekształconym. (he, A.G. też je przekręciła  :D )
Tak, też zwróciłam uwagę na tych Burzanów - i zaraz pomyślałam o zabużanach;)

Cytuj
Tymczasem Stefan jedzie pociągiem do Warszawy - noc niespokojna - trzy razy zasypia i trzy razy śnią mu się koszmary.
Koszmary w poetyce polowania...na ludzi. Skojarzyło mi  do tego odnalezionego po latach opowiadania pt. "Polowanie"...ucieczka i finalnie nie dziecko a kobieta...powracający motyw ucieczki, ukrywania, lęku.
Lęk przed zagładą atomową? To by tłumaczyło tak silną obecność tematu w publicystyce Lema. Poczytał tych Szilardów, Brownów i zaraz się przyśniło. Przyśnił się dźwięk spajający te trzy historie senne. Nadlatujących samolotów? Przenikliwy brzęk który w mgnieniu oka stworzył więź ze wszystkimi poprzednimi obrazami.
Dobry opis pociągowych snów, w których prawdziwe dźwięki zlewają się z tymi majaczonymi wizjami. Jakby to właśnie dźwięk by najpierwszym bodźcem który dociera do budzącego się lub drzemiącego tylko.
Chyba wymieszane wszelkie lęki Stefana - i te nowe - bombowe - i te sprzed kilku lat - wojenne.
Jednak to:
Trwał bieg w nieustannym milczeniu. Wtem z daleka dobiegło senne, samotne bzykanie. Była w nim niesłychana odległość i głębia nieba. Stanęli wszyscy, zasłuchani; w błękicie tak pięknym, że wzrok zachłystywał się nim bezsilnie, zalśniły srebrne punkciki. Nieziemskie, obojętne, sunęły ku nim w niezmierzonych wysokościach. Oślepł ze strachu.
wygląda na klasyczne bombardowanie?
Ok. znaczy jesteśmy w pociągu i dojechaliśmy do Warszawy, a właściwie ruin. Tam też zaczynał tom trzeci Wielenieckmi. Ruiny jakby bardziej ludne, no i...no i... niczym deux ex machina - Pajączkowski!
Zaczynają się powroty, więc też zasadność cofki do szpitalnego... aż strach.
:)))
To jeszcze chwilę ostawmy porównania...

Pajączkowski..z nowymi zębami - świecącymi młodością w twarzy...hę:))
Pracuje w ministerstwie...
Takie zdanie - z cokolwiek dziwnym usprawiedliwieniem:

A wtedy oni powiedzieli, że zaczyna się odbudowa, i o sprawiedliwości społecznej, i o krzywdzie, to co miałem robić, ja, wegetarianin?

Co miał...nie być ludożercą?
http://wiersze.doktorzy.pl/ludozercy.htm

Pajączkowski jedzie do Szczecina, ale Stefana przekazuje Nosilewskiej, która akurat przyszła do niego w odwiedziny...cóż za przypadek;)
Spotkanie na początku jest tak drętwe, że zęby grzytają - i to właściwie za jej sprawą...w końcu Stefan pęka i ustala datę:
Gdybyś nie odjechała wtedy, zostałabyś może moją żoną i wkrótce obchodzilibyśmy dziesiątą rocznicę ślubu, tej jesieni.
Czyli mamy rok 1951? Bo zdarzenia szpitalne to 1941?
Dziwne pytanie: Słuchaj, czym jest twój mąż?
Czym?
Niczym, bo Nosilewska nie ma męża.
Stefan zwierza jej się z przeżyć wojennych (ale zastrzega, że bez wódki się nie da...) i wygłasza tekst jakby wyjęty z jakiegoś szlifowanego listu...w każdem potwierdza swą wierność używaniem...zielonego atramentu (sprawdzić w Szpitalu czy Nosilewska takiego używała;) - wszystko to prócz kilku zdań jest  mocno patetyczne (kładę rękę na tej księdze...jakiej księdze?!). Zwłaszcza na tle oschłości i wręcz nieczułości Nosilewskiej.
Ostatecznie ona idzie do siebie gotować jajka, bo głodna, a Stefan idzie do hotelu...lepiej być nie mogło...
Ale! Na drugi dzień ma przyjść po nią do pracy.

Tymczasem  Stefan staje przed wystawą antykwarni - tam oczywiście "Bracia Karamazow" i samouczek językowy z fraktalnym obrazkiem - więc Stefan dokonuje przeskoku myślowego od "nie opuszczę Cię aż do śmierci" do rozważań o nieskończoności  i powtarzalności atomowego rysopisu.

"Efemeryczne figury wiecznego baletu atomowego"...jednak bywają szczęśliwe, ale szczęścia nie potrafiłeś opisać, wiesz? - powiedział do brodatego Dostojewskiego za szybą...Stefan.

Czy mógłby to samo powiedzieć do Lema?
Czy Lem potrafił opisać szczęście? Np. szczęście Stefana?

Wg mnie znacznie mocniejsze u niego są opisy nieszczęść, ciężkich przeżyć...w szczęściu popada w drętwotę  i patetyczność na granicy śmieszności - tzn. takie mam odczucie po przeczytaniu fragmentu o ponownym spotkaniu Stefana i Nosilewskiej.

W każdym razie tym razem Stefan zasypia szczęśliwy i nie ma koszmarów...za to dzień...ten będzie koszmarem...ale to innym razem.
« Ostatnia zmiana: Listopad 24, 2021, 12:45:21 am wysłana przez olkapolka »
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5972
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
« Odpowiedź #76 dnia: Listopad 23, 2021, 07:33:00 pm »
Cytuj
Ojciec...w "Szpitalu..."jest rozdział "Ojciec i syn" - całkiem inny ten ojciec...obcy i jakby umierający. Może tak miało być.
Tamten ojciec żył jeszcze we Lwowie, ten późniejszy już w Krakowie, i tak - umierający.
Mają prawo się różnić.
Cytuj
zy Lem próbował jednak nadać jakiś pozór, że to całość? I sztrykował?;)
Trudno rzec.
Ano trudno, chyba że ujrzy światło dzienne ten pierwszy odrzut (z 1950?), o ile istnieje.
Cytuj
wygląda na klasyczne bombardowanie?
Tak, ale z efektem "zagłada świata" - czyli bomby A. W pierwszym śnie nagle milkną wszystkie radiostacje. W ostatnim widzi jasność...blask, przez jej ciało.
Rzeczywiście, jakby mieszanka przeżytego wojennego, z wyobrażonym. Dodatkowo obraz z drugiego snu skojarzył mi do jakiegoś horroru przedwojennego?... typu Frankenstein?
Dym z zamku na wzgórzu, biegnący ludzie...
Cytuj
A wtedy oni powiedzieli, że zaczyna się odbudowa, i o sprawiedliwości społecznej, i o krzywdzie, to co miałem robić, ja, wegetarianin?
Faktycznie, ni z gruszki takie uzasadnienie.  :)
Widać jest jakaś mistyczna nić łącząca komunizm z wegetarianizmem...czyli z cyklu co przewidział Lem? Niedobory mięsne schyłkowego Gierka i kabaret Laskowika - z tylu sklepu.
Cytuj
Co miał...nie być ludożercą?
Chodzi o wiersz, list Różewicza?
Linka nie działa.
Tym niemniej faktem jest, że gość odmłodniał. Nowe zęby w tamtych latach..hoho.  ;D
Cytuj
...cóż za przypadek;)
Przypadek, to że się nie spotkali wcześniej - ona pisała do...i on pisał...on dzwaniał do jej przełożonego, ona bywała w mieście w którym on mieszkał (cóż za konsekwencja w unikaniu nazwy Krakowa).
Widocznie masa  krytyczna złych przypadków został przekroczona i nastąpił przypadek dobry.
Dialektycznie rzecz ujmując.  ;)
Cytuj
Czyli mamy rok 1951? Bo zdarzenia szpitalne to 1941?
Ta, na tym etapie Lem uznał najwyraźniej, że czasowa konspiracja tomu pierwszego już niepotrzebna. W siostrze Barbarze pisze wprost - "W czterdziestym pierwszym roku Niemcy zlikwidowali szpital, w którym pracowałem...uciekłem stamtąd z jedną lekarką.
Cytuj
Dziwne pytanie: Słuchaj, czym jest twój mąż?
Czym?
Dziwadło. Przejęzyczenie, czy taka forma epoki? Poza tym mówią sobie per Wy i koleżanko.
Cóż za romantyczna randka  :)
Cytuj
Ostatecznie ona idzie do siebie gotować jajka, bo głodna, a Stefan idzie do hotelu...lepiej być nie mogło...
Tak - to chyba kwintesencja spotkania - poszła gotować jajka. A wcześniej przegryzała czekoladki, ewidentnie robiąc sobie z niego..nomen-omen - jaja. Antrakt już się skończył?.. Pozwól, ręka jest mi potrzebna...obmyślasz już drugi akt?
Nooo...jest okrutnie cięta, ale nie dziwię się, jak napisałaś...
Cytuj
i wygłasza tekst jakby wyjęty z jakiegoś szlifowanego listu...
W przestrzeni, gdzie z jednego skraja jest tekst Russela Crowe jaka umyślnego, a z drugiego męki Wertera - podryw Stefana jest zdecydowanie blisko tego drugiego. Wprawdzie nie mnie oceniać, ale... jak napisałaś  :D
Cytuj
...lepiej być nie mogło...
Ale! Na drugi dzień ma przyjść po nią do pracy.
Od trzeciej będę siedział na schodach, zawołał za nią.
Szukałem w tekście choćby cienia przyzwolenia - i znalazłem, jak żołnierz z reduty Ordona nabój. Aż pobladłem.
Za to dwa razy padło "może lepiej nie".
Czyli jednak - twardziel!  8)
Cytuj
Czy mógłby to samo powiedzieć do Lema?
Czy Lem potrafił opisać szczęście? Np. szczęście Stefana?
O! - to temat na zupełnie nowy wątek.


Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

Terminus

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 762
  • AST-Pm-105/044 Uniwersalny Naprawczy
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
« Odpowiedź #77 dnia: Listopad 24, 2021, 12:18:21 am »
O kurcze. Nie mam przy sobie we Francji tej książki, ale tak tylko zajrzałem, porównałem daty i mnie nieco przytkało, że od postu, w którym utworzyłem Akademię Lemologiczną (to brzmi jak przechwałki, ale jednak), mineło 6026 dni, a Wy tu ciągle tak energicznie działacie. W efekcie może nawet sprowadzę tę książkę i się przyłączę. Dobra, przepraszam i nie przeszkadzam w dyskusji.

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6105
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
« Odpowiedź #78 dnia: Listopad 24, 2021, 12:43:57 am »
O kurcze. Nie mam przy sobie we Francji tej książki, ale tak tylko zajrzałem, porównałem daty i mnie nieco przytkało, że od postu, w którym utworzyłem Akademię Lemologiczną (to brzmi jak przechwałki, ale jednak), mineło 6026 dni, a Wy tu ciągle tak energicznie działacie. W efekcie może nawet sprowadzę tę książkę i się przyłączę. Dobra, przepraszam i nie przeszkadzam w dyskusji.
Ale jednak przechwałki, czy że jednak utworzyłeś?;)
To i to zasadne - masz się czym chwalić - chyba najlepszy z działów na forum - taki w punkt;)
A ten czas...dekady mijają tutaj niepostrzeżenie.
Jakie przeszkadzanie - już nawet myślałam, że tylko liv i ja mamy te pozostałe tomy:) Czyli książka w łapkę i może coś o matematyce Wilka z drugiego tomu? :-\

A w adremie teraz tylko:
Cytuj
Co miał...nie być ludożercą?
Chodzi o wiersz, list Różewicza?
Linka nie działa.
tak, to był Różewicz:)
http://wiersze.doktorzy.pl/ludozercy.htm
Mówi akurat o tych latach, tych ludziach - wydany w 1958.
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 13168
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
« Odpowiedź #79 dnia: Listopad 24, 2021, 01:53:57 am »
porównałem daty i mnie nieco przytkało, że od postu, w którym utworzyłem Akademię Lemologiczną (to brzmi jak przechwałki, ale jednak), mineło 6026 dni, a Wy tu ciągle tak energicznie działacie.

Co prawda w tej konkretnej dyskusji mogę - z wspomnianych już przyczyn - wystąpić tylko w roli podstawiającej nogę żaby, ale wyrażę radość, że to, co przez lata wyprawialiśmy tu w Akademii ;) spotyka się z aprobatą jej Założyciela.

masz się czym chwalić - chyba najlepszy z działów na forum - taki w punkt;)

O, stanowczo zgadzam się z Przedmówczynią!  :)

I też przepraszam za OT.
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Lieber Augustin

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 1524
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
« Odpowiedź #80 dnia: Listopad 24, 2021, 10:02:36 am »
Cytuj
Dziwne pytanie: Słuchaj, czym jest twój mąż?
Czym?
Dziwadło. Przejęzyczenie, czy taka forma epoki? Poza tym mówią sobie per Wy i koleżanko.
A to czasem nie kalka z niemieckiego?
"Was sind Sie?", "Was sind Sie von Beruf?" - kim jesteście z zawodu? Dosłownie "czym jesteście?"...

Terminus

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 762
  • AST-Pm-105/044 Uniwersalny Naprawczy
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
« Odpowiedź #81 dnia: Listopad 24, 2021, 09:15:09 pm »
Update: okazało się, że jednak mam tu we Francji "Czas..." i to nawet wydanie z dodanymi dwoma tomami, czyli mogę się przyłączyć gdy tylko coś przeczytnę.

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6105
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
« Odpowiedź #82 dnia: Listopad 26, 2021, 12:30:20 am »
Cytuj
Dziwne pytanie: Słuchaj, czym jest twój mąż?
Czym?
Dziwadło. Przejęzyczenie, czy taka forma epoki? Poza tym mówią sobie per Wy i koleżanko.
A to czasem nie kalka z niemieckiego?
"Was sind Sie?", "Was sind Sie von Beruf?" - kim jesteście z zawodu? Dosłownie "czym jesteście?"...
Jakem liv...myślę, że trafiłeś w sedno bycia czymś:)
Update: okazało się, że jednak mam tu we Francji "Czas..." i to nawet wydanie z dodanymi dwoma tomami, czyli mogę się przyłączyć gdy tylko coś przeczytnę.
Podpowiem, że matematyka jest w tomie drugim...

Czyli kończąc ten wątek:
Cytuj
Ojciec...w "Szpitalu..."jest rozdział "Ojciec i syn" - całkiem inny ten ojciec...obcy i jakby umierający. Może tak miało być.
Tamten ojciec żył jeszcze we Lwowie, ten późniejszy już w Krakowie, i tak - umierający.
Mają prawo się różnić.
A to prawda...ten pierwszy jest lwowski - trzeba do tego wrócić w szpitalnym wątku...
Cytuj
Tak, ale z efektem "zagłada świata" - czyli bomby A.
Ok - to zamkowe wzgórze...a co było na Wysokim Zamku? a właściwie na wzgórzu obok - coś było...zapomniałam. :-\
Cytuj
Widać jest jakaś mistyczna nić łącząca komunizm z wegetarianizmem...czyli z cyklu co przewidział Lem? Niedobory mięsne schyłkowego Gierka i kabaret Laskowika -
Aś przypomniał...:))))
Cytuj
Szukałem w tekście choćby cienia przyzwolenia - i znalazłem, jak żołnierz z reduty Ordona nabój. Aż pobladłem.
Za to dwa razy padło "może lepiej nie".
Czyli jednak - twardziel! 8)
Ale ten atrament...używa...znaczy kocha;)
Gorzej jak w Szpitalu go nie używała...

Tak-siak...spotkanie nie doszło do skutku, gdyż rano: SANDROZNY czyli telegram przyzywający go natychmiast do Krakowa, bo z ojcem źle...rok 1951 i Stefcio  bez problemu łapie samolot...i fruu...wysyła tylko info do Nosilewskiej - skoro samolot, to dlaczego nie szybki telefon do szpitala? Mniejsza...

Kolejny akapit to nie Kraków - a Wielka Pętla (aaa...bo Pętla Warszawska to jednak Mała ) Nieczawska...pierwszy tom zaczyna się pogrzebem, a trzeci kończy nim: tym razem to pogrzeb ojca Stefana. Stefan jednak nie zdążył do Krakowa...a w Nieczawach żegna bardziej powłokę cielesną niż ojca...nie chce uczestniczyć w stypie.
Mamy jeszcze pogawędkę - wplatającą wymagane wątki komunistyczne - z Grzegorzem Niedzicem - dyrektorem PGRu...tylko stary Anzelm jest konsekwentnie antykomunistyczny, bo gniewa się i za ten PGR i za znajomość Stefana z Pościkiem.

I tyle...Stefan wraca do Krakowa - a tam depesza: PRZYJEŻDŻAM SZESNASTEGO. ANNA
Radość ogarnia Stefana - że nawet postanowił - wbrew pierwotnej niechęci -  zajrzeć do poojcowego mieszkania...tam refleksja nad aparatem do przyżegania - zbudowanym przez nieżyjącego ojca - kończy tom...
I co?
Nie dziwię się, że Lem nie godził się na publikację tego tomu - nawet nie ze względu na wątki komunistyczne, ale ze względu na ogólny chaos i niedopracowanie postaci,wątków...ale gdyby wygładzić?
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5972
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
« Odpowiedź #83 dnia: Listopad 26, 2021, 10:18:24 pm »
Cytuj
Jakem liv...myślę, że trafiłeś w sedno bycia czymś:)
Jakem lolek, myślę, że tak-być-może.
Byłybyż to jeszcze odg`rilkowe opary?

Cytuj
A to prawda...ten pierwszy jest lwowski - trzeba do tego wrócić w szpitalnym wątku...
I przy okazji sprawdzić, czy tata mieszka u siebie, czy może na „stancji” u niejakiej Krystyny ;)
Zapomniałem też.
Bo ten drugi, „lwowski” pobyt, nie zakończył się spotkaniem. Tata musiał nagle wyjechać.
Cytuj
-  a właściwie na wzgórzu obok - coś było...zapomniałam.
Ruiny zamku kazimierzowego? ..i znikła malejąc pod dalekim wzgórzem, na którym rozsiadły się ceglane forty Kazimierza”

Cytuj
Ale ten atrament...używa...znaczy kocha;)
Gorzej, jeśli w Szpitalu jednak go nie używała...  :D
Zrobiłem się ciekawy... Taa, to "ostateczny dowód miłości".
Trzeba zapamiętać!

Co do reszty, nic dodać...podsumowałaś!
Właściwie to już koniec książki.
Jeszcze tylko "zdmuchnął proch z jego powierzchni"...aparatu do przyżegania.

By jeszcze jakoś temat podtrzymać, skoki w boki?.. w sumie to dobry ten pomysł pętlący całość pętlą warszawsko-nieczawską.
Może czasu zabrakło na dopracowanie wątków? Za mocno zagmatwane?
Ten pierwszy pogrzeb - startowy - jednak jakiś-taki... bogatszy w treści niefunebralne.
Chyba naprawdę drugim bardzo chciał już to wszystko skończyć.

Cytuj
- I tyle...Stefan wraca do Krakowa - a tam depesza: PRZYJEŻDŻAM SZESNASTEGO. ANNA
Kolejne niedomówienie, sugerujące coś więcej niż treść sama.
A przecież może potrzebowała jedynie noclegu?
W sumie to nie wiadomo, co on do niej napisał ewakuując się z W-wy, a napisał 2 strony treści nieznanych czytelnikowi.
Może to było w stylu – jeśli kochasz, to przyjedź szesnastego! – wtedy depesza jest odpowiedzią.
Ale też  może: wpadnij gdy będziesz w pobliżu?..wtedy zakończenie otwarte.
Jego radość sugeruje wariant pierwszy 8) 
Aleć tam, wierzyć emocjom faceta z bogatą wyobraźnią... patrz „zielony atrament”.

I teraz ten skok w bok
Cytuj
Czy Lem potrafił opisać szczęście? Np. szczęście Stefana?
A jakże.
Służę obfitym biustem cytatów
...coś się w Stefanie zmieniało. Częściej brał nadobowiązkowe dyżury, był śmielszy w decyzjach...rzadziej jeździł windą, za to biegnąc schodami, miał czasem ochotę puścić się  śliską poręczą lub nawet podskoczyć na zakręcie
... pod tuszem, a potem i przy goleniu zaczął śpiewać...mówił sobie „wiosna”
...częściej zmieniał płaszcz na czysty
...zwracać jął uwagę na to, by rękawy zapinane były na guziki..a nie związywane tasiemeczkami, które...nagle zaczęły mu przypominać tasiemki od kalesonów.
Na właściwą drogę naprowadziłyby go dociekania, jakie imię wydaje mu się dźwięczniejsze od innych.

 i finalnie...
wszystkie napotkane na ulicy kobiety zaczęły się stawać podobne do...
Ech, ta słynna męska stałość uczuć :)
« Ostatnia zmiana: Dzisiaj o 01:05:36 am wysłana przez liv »
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.