Autor Wątek: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony: Wśród umarłych]  (Przeczytany 7599 razy)

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 13186
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony: Wśród umarłych]
« Odpowiedź #15 dnia: Lipiec 15, 2021, 02:09:54 pm »
Chcesz powiedzieć, że Małopolska Wschodnia był polską kolonią jak Indie angielską?

Nie, że brutalne metody były w owej epoce - smutną - normą, i oceniając ówczesne działania władz polskich należy i to brać pod uwagę. Więc - w przeciwnym kierunku.
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5981
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony: Wśród umarłych]
« Odpowiedź #16 dnia: Lipiec 15, 2021, 06:26:22 pm »
Smutna norma epoki... a, to tak.
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 13186
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony: Wśród umarłych]
« Odpowiedź #17 dnia: Lipiec 21, 2021, 03:17:20 pm »
Ha, trudno, jak już zaczęliśmy o ukłonach w kierunku ówczesnej linii partyjnej (skąd niedaleko i do "Kotła", i do wiadomego epizodu zawodowego doktora Samuela), to nie ma co milczeć o Gorylium na sali...
Porównajmy sobie zatem te relatywne drobiazgi z faktami z życiorysów narodowych Wieszczy. Ojciec Zygmunta, generał Wincenty Krasiński był, jak wiadomo, Namiestnikiem Królestwa Polskiego (taki ówczesny, mniej krwawy, odpowiednik Bieruta). August Bécu, ojczym Juliusza Słowackiego, uchodził - słusznie czy nie - za symbol zaprzaństwa i zausznika Nowosilcowa (i chyba zawsze już pamiętany będzie jako dziadowski ;) Doktor). Takie to resortowe dzieci byli ci poeci ;). A znów Mickiewicz - owszem, osładzadzając w ten sposób skrajnie odmienną wymowę samego dzieła - tak kadził we wstępie do (drugiego wydania) "Konrada Wallenroda" Mikołajowi I:

"Trzecie to już dzieło polskie ogłaszam w stolicy Monarchy, który ze wszystkich królów ziemi liczy w państwie swoim najwięcej plemion i języków. Będąc zarówno Ojcem wszystkich, zapewnia zarówno wszystkim wolne posiadanie dóbr ziemnych i droższych jeszcze dóbr moralnych i umysłowych. Nie tylko zostawia poddanym swoim istniejącą wiarę, zwyczaje i mowę, ale nawet zatracone albo do upadku chylące się pamiątki dawnych wieków, jako dziedzictwo należne przyszłym pokoleniom, wydobywać i ochraniać rozkazuje. Jego szczodrobliwością wsparci uczeni przedsiębiorą pracowite podróże dla wyśledzenia i zachowania pomników fińskich; Jego opieką zaszczycone towarzystwa uczone, kształcą i pielęgnują dawną mowę Lettów, pobratymców litewskich. Oby imię Ojca tylu ludów we wszystkich pokoleniach wszystkimi językami zarówno sławione było."

Prawda, że to, czym tak podnieca się nie tylko Kagan, ale i W. Kajtoch, czy Kuzynka, jakoś maleje na takim tle? Więc nie Gorylium jednak, może jaki karłowaty lemurek...
« Ostatnia zmiana: Lipiec 21, 2021, 06:30:21 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5981
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony: Wśród umarłych]
« Odpowiedź #18 dnia: Lipiec 21, 2021, 10:41:01 pm »
Wracając do omawianej książki.
KWW rośnie. Ciekawie przyswaja prawidła matematyczne nie mając nijakich podstaw. Lem opisał to bardzo obrazowo. Zacytuję kawałek; "Dla określenia nieznanych sobie znaków bez wahania wymyślił nazwy; psi ochrzcił widełkami, fi - haczykiem, gamma - osełką i tak dalej. Wdzierał się wzdłuż linii postępującego rozumowania w ciemny gąszcz, podnosił głowę i nie poruszając wargami raz, drugi, dziesiąty powtarzał ustępy przebytej drogi póty, aż mógł zamknąć oczy i swobodnie projektować szeregi matematyczne w głąb szarego pola świadomości (...)
Dla niego jednak wyrażenia matematyczne miały osobliwą wartość; martwe ich litery przekształcały się w jego wyobraźni w rodzaj żyjątek zdolnych do wieczystej metamorfozy."

Ot, genialny samouk Karol (jak Marks?), Włodzimierz (jak Lenin) Wilk (jak... ??? ;)  )
Jego pobyt u proboszcza, jako żywo przypomina mi całkiem niedawną lekturę - paralelny epizod Aloisa Pokory z powieści Szczepana Twardocha.
I tak zakończył się czas pokoju.
Opis początku wojny jest bardzo plastyczny i bardzo krótki.
Plastyczny..."Wrzesień trzydziestego dziewiątego roku był niezwykle piękny. W mgłach litych jak pary krzepnącego metalu otwierały się świty na niebo bez chmur i ptaków, naciągane basowymi strunami bombowców. W długich czerwonych wieczorach odpełzały wstecz dzwona pociętych armii, a nocami trzepotały u horyzontów łuny.
A że krótki...to może kolejnym wpisem.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 21, 2021, 11:16:25 pm wysłana przez liv »
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6115
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony: Wśród umarłych]
« Odpowiedź #19 dnia: Lipiec 22, 2021, 12:25:00 am »
 Ja już z grubsza napisałam o tym pierwszym rozdziale, ale:
KWW rośnie. Ciekawie przyswaja prawidła matematyczne nie mając nijakich podstaw. Lem opisał to bardzo obrazowo.
No właśnie - mam to za trochę naciągane. Tzn. nie genialność, łatwość przyswajania wiedzy i wnikanie w zawiłości matematyczne, "widzenie" - jasne i owszem...ale zrozumienie zapisów matematycznych tylko na zasadzie szukania prawidłowości w czytanym? Bez wiedzy co oznaczają różne symbole? Gdyby chociaż nauczyciel-pijanica dał mu jakieś podstawy...raczej z biblioteki księdza ich nie wydobył - a z rybek? Hm.
Tak-siak - czytając to miałam wrażenie, że Lem opisuje swoje wczesne spotkania/fascynację nauką jako taką.
Cytuj
Jego pobyt u proboszcza, jako żywo przypomina mi całkiem niedawną lekturę - paralelny epizod Aloisa Pokory z powieści Szczepana Twardocha.
O! Nie pomyślałam. Niby tak samo, ale jednak zasadniczo inaczej:)
Zarówno jeśli rzecz w powodzie oddania na plebanię, jak i w roli księdza w całym ambarasie.
Cytuj
Opis początku wojny jest bardzo plastyczny i bardzo krótki.
Cóż tu na zamówienie napisać o wrześniu 39? O kolejnych latach podobnie...Karol uczył się na mechanika...jakby nic specjalnego się wokół niego nie działo.
1940, 1941 - Lwów? Opisać? Odpada.
W końcu 1942:
Dziesiątego maja o dziewiątej rano (...) wszedł przez gotycką bramę z tabliczką ROHSTOFFERFASSUNG w stromą, kamienną sień.
Z tym, że Lem przeszedł przez tę bramę rok wcześniej?
Tutaj wg mnie zaczyna się bardzo osobisty rozdział - zresztą o tym pisał Orliński w rozdziale "Wśród umarłych", że Lem nie pozwolił wznawiać tego tomu z tego powodu, że za bardzo się w nim odsłonił.
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Lieber Augustin

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 1530
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony: Wśród umarłych]
« Odpowiedź #20 dnia: Lipiec 23, 2021, 01:48:58 pm »
KWW rośnie. Ciekawie przyswaja prawidła matematyczne nie mając nijakich podstaw. Lem opisał to bardzo obrazowo.
No właśnie - mam to za trochę naciągane. Tzn. nie genialność, łatwość przyswajania wiedzy i wnikanie w zawiłości matematyczne, "widzenie" - jasne i owszem...ale zrozumienie zapisów matematycznych tylko na zasadzie szukania prawidłowości w czytanym? Bez wiedzy co oznaczają różne symbole? Gdyby chociaż nauczyciel-pijanica dał mu jakieś podstawy...raczej z biblioteki księdza ich nie wydobył - a z rybek? Hm.
Hm. Czy ja wiem? Ogólnie rzecz biorąc, zapisy matematyczne, owe wzory i równania są w istocie rodzajem języka. Więc czy nie da się, mając do dyspozycji głowę na karku plus wystarczająco spory tekst w tym języku, dokładając odpowiednich starań, wyłapać, "wydedukować" prawidłowości i reguły języka i przyswoić sobie, dajmy na to, rachunek róźniczkowy czy całkowy? Z grubsza tak jak ktoś, kto nie ma zielonego pojęcia o regułach języka polskiego, w trakcie lektury prędzej czy później zorientuje się, że końcówkę -li (byli, biegali) czasowników używa się jedynie w parze z rzeczownikami męskoosobowymi, a i to tylko gdy chodzi o istoty żywe.
Czytałem gdzieś, zdaje się u Sołżenicyna, o pewnym więzniu GUŁAGu, który, przypadkiem dysponując grubą książką w angielskim, potrafił przyswoić sobie ten język w swoisty sposób. Czytał biegle, acz na przykład typowe zdanie zamiast "Ze Impaja Stejt Bildin" brzmiało u niego jak "Tche Em-pi-re Sta-te Bu-il-ding". Czy to nie to samo co widelec zamiast psi?

xetras

  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 335
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony: Wśród umarłych]
« Odpowiedź #21 dnia: Lipiec 23, 2021, 05:05:56 pm »
No nie.
Konstrukcja pojęć i metod abstrakcyjnych nijak się ma do mowy.

Choćby odnalezienie φ - stałe tempo przyrostu naturalnego.

Z samego języka matematyki nie wynika jego zastosowanie.
~ a priori z zasady jak ? ~

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5981
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony: Wśród umarłych]
« Odpowiedź #22 dnia: Lipiec 23, 2021, 05:34:54 pm »
Cytuj
No właśnie - mam to za trochę naciągane. Tzn. nie genialność, łatwość przyswajania wiedzy i wnikanie w zawiłości matematyczne, "widzenie" - jasne i owszem...ale zrozumienie zapisów matematycznych tylko na zasadzie szukania prawidłowości w czytanym? Bez wiedzy co oznaczają różne symbole? Gdyby chociaż nauczyciel-pijanica dał mu jakieś podstawy...raczej z biblioteki księdza ich nie wydobył - a z rybek? Hm.
+
Cytuj
Hm. Czy ja wiem? Ogólnie rzecz biorąc, zapisy matematyczne, owe wzory i równania są w istocie rodzajem języka. Więc czy nie da się, mając do dyspozycji głowę na karku plus wystarczająco spory tekst w tym języku, dokładając odpowiednich starań, wyłapać, "wydedukować" prawidłowości i reguły języka i przyswoić sobie, dajmy na to, rachunek róźniczkowy czy całkowy?
+
Cytuj
No nie.
Konstrukcja pojęć i metod abstrakcyjnych nijak się ma do mowy.

Choćby odnalezienie φ - stałe tempo przyrostu naturalnego.

Z samego języka matematyki nie wynika jego zastosowanie.
=
no właśnie  :) Dwa raczej na nie; jeden z wahaniem na tak.
Przyłączyć się do "nie wiem"? 
Bez wahnięć?
Właściwie to już napisałem wcześniej, co poniżej
Tego właśnie nie wiem. Strzępem pamięci przypominam, że dawno temu próbowałem pytać o to Terma (w końcu matematyk), ale on był już na etapie Słodkiej Ani.
Natomiast na moim podwórku mam znajomego, który posiada dziwną umiejętność. Chodzi o zagadki typu znajdź 10 różnic (ale może być i sto).
On twierdzi, że gdy ma dwa pozornie identyczne obrazki, robi takiego zeza (trochę jak maziek sugerował do tych stereofoto) i miejsca, gdzie jest różnica „podświatlają” mu się. Znaczy głowa wykonuje taki cyrk. Widziałem demonstrację i nie mam powodów by mu nie wierzyć Nie musi szukać jak większość ludzi, jakoś to widzi "od razu."
Więc może i równania matematyczne głowa potrafi wizualizować, jak u tych...sawantów. Przecież oni też „nie liczą”. Nie rozumują. Hmm...
Cytuj
- Tak-siak - czytając to miałam wrażenie, że Lem opisuje swoje wczesne spotkania/fascynację nauką jako taką.
Tak, sądzę, że część Wilka to Lem. Znaczy wariacja na swój temat.
Cytuj
- . Niby tak samo, ale jednak zasadniczo inaczej:)
Taa, w szczegółach inaczej, ale w ogólnym wydźwięku podobne, no czemuś się przypomniał, bo przecież już tę książkę zapomniałem :)))
Cytuj
- Cóż tu na zamówienie napisać o wrześniu 39? O kolejnych latach podobnie...Karol uczył się na mechanika...jakby nic specjalnego się wokół niego nie działo.
1940, 1941 - Lwów? Opisać? Odpada.
W końcu 1942:
Jasne.
Sądzę, że pierwotnie było tego więcej ale potem by zadowolić cenzurę zaczęło się cięcie i zmienianie, poprawianie. Tym niemniej padają konkretne daty i można zobaczyć te meandry  każanowych widełek cenzury.

Zatem zaczyna się wojna, wiadomo – odwrót i dziwny fragment „ Ulice kipiały od uciekinierów, w ciągu minut opracowujących recepty zbawienia; marszruty na Rumunię, na Węgry, powrót na zachód lub dalszą wędrówkę na wschód. Poszukiwano przewodników na szlaki karpackie.
I zaraz zdanie następne;
Od siódmego września Wilk nie pracował.
Sugeruje to wczesną fazę wojny wrześniowej. Jest jeszcze na Rumunię a nie „do” (rzepłem się ;)), tylko w tym kontekście nie pasują ci przewodnicy na szlaki karpackie – ten tekst musi dotyczyć czasu mocno po 17 września kiedy sowieci zajęli ten obszar i zablokowali  lub zgoła czasu okupacji. A to dlatego, że przejścia do Rumuni były to zwyczajne, „wygodne”  drogi i do tego wcale nie wiodły przez Karpaty (to Wyżyna Podolska). Wystarczy zerknąć na mapę. A już z przewodnikami przez góry -  a po co skoro można normalnie – drogą?
To zdanie ma sens w realiach dopiero okupacyjnych. Zatem tu widziałbym szew cenzorski.
Druga data jaka się pojawia to „po dwóch tygodniach wybrał się Karol do Bieżyńca żeby rozejrzeć się i zorientować w sytuacji." To tedy własne spotyka ową szkołę podchorążych, która idzie już „do Rumunii” przemarsz jej znaczony jest łunami.
Ba, nie ma punktu odniesienia, więc może chodzić o czas od początku wojny.
 Zatem 14 września.
 Lub - od zerwania wspomnianej pracy, zatem 21 września.
To istotna sprawa, gdyż pomiędzy tymi datami mamy atak sowiecki. W tym sensie marsz do Rumunii nabiera sensu, bo koncepcja obrony przedmościa już nieaktualna. Takoż konflikty z zbuntowaną ludnością, które nasiliły się w drugiej części września, właśnie po ataku sowieckim. "
No, ale Lem tego napisać nie może. Teoretycznie mógłby wprowadzić zapis z oficjalnej tezy ówczesnej propagandy – o udzielaniu bratniej pomocy uciskanym przez "polskich panów" Ukraińcom i Białorusinom, ale widać to nie przeszło mu, nawet wtedy,  przez maszynę.
Zatem została luka.
Dalsze pisanie bez udziału sowietów sensu nie miało, lub trzeba by powielać stalinowską propagandę (jednak formę „odwagi ”?).
Ówcześni doskonale wiedzieli – skąd ta luka.
 Jest ona bardziej znacząca niż opis.
Zatem zupełnie nie ma okupacji sowieckiej. Jest jedno ogólnikowe zdanie z rokiem 1940-stym przytoczone przez Olę (o pracy u mechanika). I zaraz skok w marzec 1942 (napisał do niego Marcinow).
- A... 9 maja o godzinie 9 rano, w ślad za białą, wapnem na murze nachlapaną strzałką, wszedł przez gotycką bramę z tabliczką ROHSTOFFERFASSUNG w stromą kamienną sień.
(i skąd taki szczegół?)
Czyli w już rozwiniętą okupację niemiecką - ponad dwa lata wycięte.



« Ostatnia zmiana: Lipiec 23, 2021, 07:28:42 pm wysłana przez liv »
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

Lieber Augustin

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 1530
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony: Wśród umarłych]
« Odpowiedź #23 dnia: Lipiec 23, 2021, 07:40:31 pm »
Dobra, przekonaliście mnie :)

Po namyśle, zaczynam podzielać wątpliwości Olki:
Cytuj
...ale zrozumienie zapisów matematycznych tylko na zasadzie szukania prawidłowości w czytanym? Bez wiedzy co oznaczają różne symbole? Gdyby chociaż nauczyciel-pijanica dał mu jakieś podstawy...?
Właśnie przypomniałem sobie słowa Ruperta Trutti, profesora of computer science, które w przestrzeni rosyjskojęzycznej od dawna należą do zbioru złotych myśli Patrona:
Żeby się dowiedzieć czegokolwiek, trzeba już coś uprzednio wiedzieć.


Notabene: Jeśli tak, to czy z tego wynika, że nowo narodzone dziecko nie jest kompletną tabulą rasa, lecz z góry posiada jakąś określoną, niezerową wiedzę?

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6115
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony: Wśród umarłych]
« Odpowiedź #24 dnia: Lipiec 25, 2021, 07:31:54 pm »
Z grubsza tak jak ktoś, kto nie ma zielonego pojęcia o regułach języka polskiego, w trakcie lektury prędzej czy później zorientuje się, że końcówkę -li (byli, biegali) czasowników używa się jedynie w parze z rzeczownikami męskoosobowymi, a i to tylko gdy chodzi o istoty żywe.
Czytałem gdzieś, zdaje się u Sołżenicyna, o pewnym więzniu GUŁAGu, który, przypadkiem dysponując grubą książką w angielskim, potrafił przyswoić sobie ten język w swoisty sposób. Czytał biegle, acz na przykład typowe zdanie zamiast "Ze Impaja Stejt Bildin" brzmiało u niego jak "Tche Em-pi-re Sta-te Bu-il-ding". Czy to nie to samo co widelec zamiast psi?
Ale ten ktoś wie czym jest język i co opisuje, wie jak działa gramatyka. Szuka prawidłowości wg schematu, ale i tak nie zrozumie sensu.

Natomiast uniwersytecki podręcznik do matematyki dla kogoś kto nie wie czym jest ten język, co opisuje i co ważniejsze nie ma schematu odczytu wydaje mi się jednak tylko książką pełną znaczków - coś jak arabski podręcznik uniwersytecki - bez żadnego klucza, który podsunąłby temat i schemat.

Gdzieś kłania się tutaj problem chińskiego pokoju.

Cytuj
Notabene: Jeśli tak, to czy z tego wynika, że nowo narodzone dziecko nie jest kompletną tabulą rasa, lecz z góry posiada jakąś określoną, niezerową wiedzę?
Jaką wiedzę ma nowo narodzone dziecko? Ma raczej wbudowane bezpieczniki biologiczne, które mogą wspomagać naukę - typu zaboli przy uderzeniu, zapiecze przy oparzeniu...ale jaką wg Ciebie ma wiedzę?
Druga data jaka się pojawia to „po dwóch tygodniach wybrał się Karol do Bieżyńca żeby rozejrzeć się i zorientować w sytuacji." To tedy własne spotyka ową szkołę podchorążych, która idzie już „do Rumunii” przemarsz jej znaczony jest łunami.
Ba, nie ma punktu odniesienia, więc może chodzić o czas od początku wojny.
Zatem 14 września.
Lub - od zerwania wspomnianej pracy, zatem 21 września.
Zatem co najmniej 21 września?
Od 7 września Wilk nie pracował. Pan Głyga poszedł do wojska. Po dwu tygodniach wybrał się Karol do Bierzyńca...
Jeśli wybrał się od razu to 21 września...jeśli później...to później...ale 14 wg mnie w żadnym przypadku;)
Czyli prawie na pewno po 17 września.
Cytuj
Zatem zupełnie nie ma okupacji sowieckiej. Jest jedno ogólnikowe zdanie z rokiem 1940-stym przytoczone przez Olę (o pracy u mechanika). I zaraz skok w marzec 1942 (napisał do niego Marcinow).
Dokładnie - okupacji sowieckiej niet.
Marcinów napisał do niego w marcu 1942 - po tygodniu Wilk wyjechał.  Pracę rozpoczął 10 maja. Miesiąc zajęło załatwienie dokumentów?
Dlaczego tak szczegółowo? Bo Lem napisał o sobie?
Z tym, że zmyłką jest rok? Może cała data?
A może nie jest?

Sam Lem w "Świecie na krawędzi" mówi Fiałkowskiemu, że to była firma pod taką samą nazwą, że opisał to w "Czasie nieutraconym" oraz:
To był czterdziesty pierwszy i czterdziesty drugi rok, a w czterdziestym trzecim musiałem zwinąć żagle.

Co trochę zagmatwanie opisała pani Gajewska. Z jej książki można wnioskować, że Lem dostał tę pracę już na fałszywych papierach:
Jesienią 1941 roku Stanisławowi Lemowi wyrobiono fałszywe dokumenty na podstawie prawdziwej ormiańskiej metryki chrztu na nazwisko „Jan Donabidowicz”...
dalej zaś czytamy:
Z końcem roku 1942 z firmy Rohstofferfassung zabrano wszystkich Żydów, Stanisław Lem musiał więc wcześniej opuścić firmę albo należał do tej garstki, którą przeniesiono do obozu janowskiego.
A jeśli został zatrudniony jako Ormianin?
Nie posługiwał się tymi dokumentami w niemieckich garażach?
Chyba, że dostał je pod koniec 1942 roku - właśnie po to by uciec z tych garaży...zatrzeć ślady.

Wracając do "Wśród umarłych" - 10 maja 1942 roku - to była niedziela - dobry dzień na rozpoczynanie pracy? Może w czasie okupacji - dobry. Jak każdy inny.
Kolejna szczegółowa data to data śmierci Wilka lub jego ostatniego zapisu: 20 I 1943.
Może one coś znaczą - może nic...ale chyba możemy przejść do Rohstofferfassung...

O tym miejscu i tutaj:
https://lia.lvivcenter.org/en/themes/reherit/work/
The famous science fiction writer Stanisław Lem (1921–2006) worked during the war as a mechanic and a welder in the German company Rohstofferfassung garages on ul. Gródecka Boczna (now vul. Korotka).
The company was engaged in the restoration of metals from damaged military equipment. Thanks to false "Aryan" documents, he managed to avoid arrest and forced relocation to the Lviv ghetto. However, the fate of other Jewish workers of the enterprise was tragic:
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5981
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony: Wśród umarłych]
« Odpowiedź #25 dnia: Lipiec 25, 2021, 07:57:45 pm »
Niedzielna parność, zatem tylko do tego;
Cytuj
Dlaczego tak szczegółowo? Bo Lem napisał o sobie?
Z tym, że zmyłką jest rok? Może cała data?
A może nie jest?
Zupełnie przypadkiem całkiem niedawno poczytywałem sobie o Stryjkowskim. Też z epizodem lwowskim i parę innych podobieństw  :)
Otóż, piszący o nim używa zwrotu, który bardzo przypasował mi także do Lema;

Wydaje się, że autor Głosów w ciemności, napomykajπc o swej działalności krytyka teatralnego, miał na myśli recenzje drukowane w "Czerwonym Sztandarze"  i późniejsze szkice ogłoszone w moskiewskiej "Wolnej Polsce" i w "Nowych Widnokręgach". Byłaby to typowa dla wspomnień i prozy Juliana Stryjkowskiego zamiana wydarzeń w czasie, f i k c j on a l i z a c j a   biografii. chwyt, którym pisarz tak chętnie się posługiwał w swej twórczości.
http://pamietnik-literacki.pl/wp-content/uploads/2017/02/11-Piekarski.pdf
Nie wiedziałem, że jest na to ładna nazwa  :)
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6115
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony: Wśród umarłych]
« Odpowiedź #26 dnia: Lipiec 25, 2021, 08:41:31 pm »
W sumie to podstawa książki pani Gajewskiej.

Też wspomina o Stryjkowskim.
Jakoby zaszyfrowany w "Powrocie...":
Przez przypadek główny protagonista przechodzi obok blaszanego baraku i mimo że żar blach zniechęca go do wejścia w ciemności, postanawia zbadać teren, ponieważ słyszy „ludzkie głosy – zniekształcone, zlewające się w ochrypły chór, niewyraźne, bełkotliwe, jakby z mroku gardeł stos popsutych telefonów”106, później – co znaczące – nazwie te głosy – „głosamiw ciemności”107.
Przypis 107:
Taki tytuł nosi napisana tuż po wojnie, a wydana dopiero po roku 1956, powieść Juliana Stryjkowskiego, stanowiąca pierwszy tom tetralogii galicyjskiej o sztetlach.
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5981
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony: Wśród umarłych]
« Odpowiedź #27 dnia: Lipiec 25, 2021, 10:59:35 pm »
Cytuj
...ale chyba możemy przejść do Rohstofferfassung...
Daj odetchnąć  ;)
Cytuj
W sumie to podstawa książki pani Gajewskiej.
Skoro tak, to a`propos...
Cytuj
Sam Lem w "Świecie na krawędzi" mówi Fiałkowskiemu, że to była firma pod taką samą nazwą, że opisał to w "Czasie nieutraconym" oraz:
To był czterdziesty pierwszy i czterdziesty drugi rok, a w czterdziestym trzecim musiałem zwinąć żagle.
To wygląda ok.
A - to mniej ok. ... znaczy ok. - że zagmatwała  :)
Cytuj
Co trochę zagmatwanie opisała pani Gajewska. Z jej książki można wnioskować, że Lem dostał tę pracę już na fałszywych papierach:
Jesienią 1941 roku Stanisławowi Lemowi wyrobiono fałszywe dokumenty na podstawie prawdziwej ormiańskiej metryki chrztu na nazwisko „Jan Donabidowicz”...
Zwłaszcza, że autorka też ma wątpliwości co do daty. Ale potem snuje narrację, która wydaje mi się sprzeczna. Oto zgrzyt;
- w wariancie pierwszym Lem niemal od początku okupacji niemieckiej ma papiery na Donabidowicza - Ormianina.
A jednocześnie..
- wariancie drugim, równoległym; nosi opaskę z gwiazdą Dawida. Pracuje w firmie zatrudniającej głównie Żydów?
Czy mógł tak funkcjonować jako Ormianin?
Bardziej mi tu pasuje teza Orlińskiego, ze Lemowie początkowo przebywali w getcie. Stanisław w tym czasie pracował  w tej firmie. Firmę zwinięto w końcu 42, getto chwilę później - i to pasuje do wypowiedzi dla Fiałkowskiego - w 43 musiałem zwijać żagle.
Tak jak sugerujesz
Cytuj
Chyba, że dostał je pod koniec 1942 roku - właśnie po to by uciec z tych garaży...zatrzeć ślady.
A może nawet dopiero w 43. Rodzice wywiezieni z getta (tak bodaj podaje Orliński piszę na półźrodłach plus pamięć). Stanisław zaś łapie metę już-dopiero, jako ten Donabidowicz.
Ale zanim to...
Cytuj
Z końcem roku 1942 z firmy Rohstofferfassung zabrano wszystkich Żydów, Stanisław Lem musiał więc wcześniej opuścić firmę albo należał do tej garstki, którą przeniesiono do obozu janowskiego.
Raczej wariant drugi, ponieważ sam Lem napisał w Karcie Rejestracyjnej na UJ;
Działania wojenne a przedewszystkim okupacja niemiecka uniemożliwiły mi kontynuowanie studiów na Wydziale lekarskim w r. 1941-1944. przez ten czas zmuszony byłem ciężko fizycznie pracować w garażu niem. firmy a częściowo w obozie Janowskim we Lwowie.
Chyba że otarł się o ten obóz inaczej?
Cytuj
- 10 maja 1942 roku - to była niedziela - dobry dzień na rozpoczynanie pracy? Może w czasie okupacji - dobry. Jak każdy inny.
Chyba jednak niedobry.
43 - poniedziałek? - odpada bo już firmy nie było. Tym bardziej sobota-41, bo to dopiero maj, więc jeszcze sowieci.
 Data zmyślona? albo...tużobok  :) Taa...fikcjonalizacja. Czyli 11 maja 42 - poniedziałek, znakomity dzień by zacząć robotę. Doszedłem metodą koniektury  ::)
Cytuj
Może one coś znaczą - może nic...ale chyba możemy przejść do Rohstofferfassung...
Ta gotycka brama mi zgrzyta - patrzę na miejsce po...bo to chyba ten okrągły trójkąt...no, pusty plac.. i nie widzę miejsca na gotycką bramę. O tym miejscu już pisałem w szkicach, to się odwołam
https://forum.lem.pl/index.php?topic=1726.45

I offtop... w nawiązaniu do owej domniemanej partnerki o której Przwodas... czytam w Gajewskiej;
Choć nie udało się do tej pory ustalić stopnia pokrewieństwa między Sewerynem Kahane i Stanisławem Lemem, wiadomo, że przez jakiś czas ukrywali się razem, także z tzw. Wiedenką, prawdopodobnie życiową partnerką Kahane.
A skąd wiadomo, że Seweryna?
« Ostatnia zmiana: Lipiec 25, 2021, 11:13:36 pm wysłana przez liv »
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6115
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony: Wśród umarłych]
« Odpowiedź #28 dnia: Lipiec 25, 2021, 11:51:16 pm »
Tylko do tego:
Cytuj
Może one coś znaczą - może nic...ale chyba możemy przejść do Rohstofferfassung...
Ta gotycka brama mi zgrzyta - patrzę na miejsce po...bo to chyba ten okrągły trójkąt...no, pusty plac.. i nie widzę miejsca na gotycką bramę. O tym miejscu już pisałem w szkicach, to się odwołam
https://forum.lem.pl/index.php?topic=1726.45
Też zwróciłam na nią uwagę.
Myślę, że to nie chodzi o bramę zagradzającą całą ulicę (taka by musiała być w Twoich szkicach) - jak np. brama do krakowskiego getta...
W mojej lince:
https://lia.lvivcenter.org/en/themes/reherit/work/
 u góry są zdjęcia - sprawdziłam w guglowej mapie ul. Krótką - pasuje, że to miejsce z brzydkim płotem i nowymi budynkami w tle było tym, w którym stały owe garaże...i kamienica? Takie jak inne na tej ulicy?
Karol  przez tę bramę wchodzi "w stromą, kamienną sień."
Wchodzi do kamienicy w której były biura firmy i mieszkał Kremin.
Do warsztatów zaś wszedł przez "bramę w parkanie".
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5981
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony: Wśród umarłych]
« Odpowiedź #29 dnia: Lipiec 26, 2021, 12:30:25 am »
Może być.
Cytuj
- pasuje, że to miejsce z brzydkim płotem i nowymi budynkami w tle było tym, w którym stały owe garaże...i kamienica? Takie jak inne na tej ulicy?
Tutaj by?
https://www.google.com/maps/@49.8375983,24.0034638,3a,75y,351.02h,106.55t/data=!3m6!1e1!3m4!1sltUCuhiQkR6_Wve9o_r_-A!2e0!7i13312!8i6656
Cytuj
...i kamienica? Takie jak inne na tej ulicy?
Co do kamienicy to chyba miałem inną koncepcję, bliżej Targów Wschodnich, ale najpierw muszę powtórzyć ten rozdział.
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.