Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - liv

Strony: 1 [2] 3 4 ... 399
16
Cytuj
A dlaczego do tej śmierci nie mógłby napisać o śmierci ojca i Nosilewskiej?
Chyba, że Wielka Pętla Nieczawska przyszła mu do głowy później?
Mógłby.
Wtedy pisałby pod 2 warianty zakończenia. Doadtkowo zdaje mi się, że jeśli wzorcem był Samuel, to pisanie o jego zgonie gdy jeszcze żył, byłoby psychologicznie...niełatwe.
Jednak mi ułożył się taki ciąg, że chciał tom  trzeci skończyć krótko. Po Halinie trochę szpitala, może jakaś wstawka z życia Krakowa, pojawienie się Barbary - miłość - end (happy). Barbarę opublikował tuż przed śmiercią Soso.  Może po niej otworzyły się nowe możliwości i klasyczne zakończenie przestało satysfakcjonować?
Widzę, czuję w tych ostatnich rozdziałach elementy odwilży. Poza tym pętla z Nosilewską bardziej atrakcyjna. Dlatego Barbara finalnie poszła w odstawkę?
Oczywiście to tylko takie moje snucie - bezdowodliwe.
Przy okazji Barbary jest w opowiadaniu takie zdanie, które zaintrygowało - " przypominała mu Burzanów"
- Stefanowi, Feroniowa - ta, co wieszczy zagładę i armagedon. Mniejsza, chodzi o tych Burzanów, wrzuconych jakby czytelnik powinien ich znać. Przegapiłem? Czy jakaś postać/postaci które wypadły z książki? No i oczywiste skojarzenie z prawdziwym nazwiskiem, lekko tylko zniekształconym. (he, A.G. też je przekręciła  :D )
Cytuj
Tymczasem Stefan jedzie pociągiem do Warszawy - noc niespokojna - trzy razy zasypia i trzy razy śnią mu się koszmary.
Koszmary w poetyce polowania...na ludzi. Skojarzyło mi  do tego odnalezionego po latach opowiadania pt. "Polowanie"...ucieczka i finalnie nie dziecko a kobieta...powracający motyw ucieczki, ukrywania, lęku.
Lęk przed zagładą atomową? To by tłumaczyło tak silną obecność tematu w publicystyce Lema. Poczytał tych Szilardów, Brownów i zaraz się przyśniło. Przyśnił się dźwięk spajający te trzy historie senne. Nadlatujących samolotów? Przenikliwy brzęk który w mgnieniu oka stworzył więź ze wszystkimi poprzednimi obrazami.
Dobry opis pociągowych snów, w których prawdziwe dźwięki zlewają się z tymi majaczonymi wizjami. Jakby to właśnie dźwięk by najpierwszym bodźcem który dociera do budzącego się lub drzemiącego tylko.
Ok. znaczy jesteśmy w pociągu i dojechaliśmy do Warszawy, a właściwie ruin. Tam też zaczynał tom trzeci Wielenieckmi. Ruiny jakby bardziej ludne, no i...no i... niczym deux ex machina - Pajączkowski!
Zaczynają się powroty, więc też zasadność cofki do szpitalnego... aż strach.
Cytuj
." bo coś mi się nie zgadza:)
Całkiem zasadna niezgodliwość -  wyszedły szew?  :D
Poza tym...poza tym pora zwrócić baczniejszą uwagę na motyw ogrodu w twórczości patrona.  :)

17
DyLEMaty / Odp: Korone zawirrowania
« dnia: Listopad 20, 2021, 08:10:19 pm »
Cytuj
Delta np. "wyłączyła" pewne możliwości "uchwytu" szczepionki po prostu.
A skąd Delta "wiedziała", jakie szczepionkowe uchwyty wyłączyć?
Czy uważasz to za sprawę losową?

18
Lemosfera / Odp: Szkice genealogiczne
« dnia: Listopad 18, 2021, 09:37:58 pm »
Zatem zaczynam od sprostowania.To chyba największa szkicowa „wtopka”.  :-[
Jak słusznie zauważyła A. Gajewska:
Na stronach internetowych można odnaleźć informacje, że Henryk Hescheles był bratem (albo bratankiem) Mariana Hemara, a nawet dzieckiem Berty, zatem kuzynem Stanisława. Redaktor „Chwili” nie był jednak spokrewniony ze Stanisławem Lemem.
I w szkicach zagnieździł się bick podobny.

Jednak drugą wątpliwość biografki można wyjaśnić;
Nie wiadomo, skąd wzięła się pogłoska, że Henryk Hescheles, późniejszy redaktor syjonistycznej „Chwili”, jest bratem Hemara. Z moich ustaleń wynika, że był nieślubnym dzieckiem siostry Izaka Mendla Heschelesa, Gusty Hescheles, czyli jego kuzynem. Ze Stanisławem Lemem nie łączyły go zatem żadne więzy pokrewieństwa, co nie znaczy, że nie pozostawali w zażyłych relacjach.
Noo wiadomo, skoro sam wpadłem w te sidła!  8)
Źródłem błędu był biogram na stronie ŻiH i tam Polskiego Słownika Judaistycznego , a za nim notka w wikipedii (już poprawiona). Jako, że Henryk był dla mnie postacią poboczną, nie drążyłem samodzielnie tego tematu w źródłach.
Jednak, by nie wybielać się zanadto muszę się przyznać do grzechu gapiostwa...przecież wystarczył rzut oka na datę urodzin Henryka, a następnie Berty, by widzieć, że to była niemożliwość...no, prawie niemożliwość.
Musiałaby urodzić go bezślubnie mając ok. 15 lat. I takiego rozsądkowego rzutu zabrakło.
Dobra tam – dość samobiczowanka.  :D

Zatem byłby nieślubnym dzieckiem jednej z żon panów Heschelesów?
Lub ich sióstr?
W grę wchodziłoby trzech; Leib, Sender i Ire. Tzn  zakładam, że taki mąż dałby nazwisko.
P. Gajewska sugeruje wariant siostrzany.
Z moich ustaleń wynika, że był nieślubnym dzieckiem siostry Izaka Mendla Heschelesa, Gusty Hescheles

Jednak ja, siostry Heschelesów o takim imieniu nie znalazłem (vide drzewko). Za to, notatka w książce z biogramami z 1939 sugeruje wariant bracki.
Na tej książce opiera się też poprawiona notka w wikipedii
Autor ksiażki biograficznej - Stanisław Łoza (red.): Czy wiesz kto to jest? Uzupełnienia i sprostowania. Warszawa: 1939,
Jest tam taki zapis; Syn Benjamina i Augusty z Kornfeldów.


Imię się jakby zgadza Augusta, Gusta...;  u Łozy Kornfeld, u Gajewskiej Hescheles.
Optymalnym zatem wydaje się przyjąć, że niejaka Augusta Kornfeld miała nieślubnego syna Henryka, którego ojcem był jakiś Benjamin (nie widzę takiego imienia w tej gałęzi Heschelesów), a która wyszła za jednego z trzech opcjonalnych Heschelesów czym uzyskała nazwisko dla siebie i syna.
Chyba że było inaczej, co w tak śliskiej materii muszę asekurancko zastrzec.  ::)
Pozostaje jeszcze dołączyć poprawione drzewko z relacją Hescheles-Lehm


19
Tylko do tego
Cytuj
I pętelkuje do opowiadania "Siostra..." - tam Stefan publikuje w "Gazecie Lekarskiej" artykuł "Chemodynamiczne wskaźniki okresu przedrakowego myszy żywionych 3:4, 5:6 dibenzantracenem."
W "Czasie..." jest to "Tygodnik Lekarski" i praca pt." Krótki rys osiągnięć chemioterapii nowotworów".
A Stefan jako Stanisław... podaję za Gajewską
S. Lem, Etiologia nowotworów, „Polski Tygodnik Lekarski” 1947, nr 4
I już przedsennie...ten wariant z Barbarą wydany 1 lutego 53...czy na zmianę tegoż na wariant z jednak odzyskaną przypadkiem Anną mogła mieć wpływ śmierć Stalina (5 marca) i to co za nią poszło? Bo do tego czasu widzę, że zakończenie trylogii było otwarte. Lub właśnie zamknięte.. Barbarą.

20
Cytuj
    Tia, wysyp kobiet..jak nieulema.

Z tego wszystkiego ( w dodatku czytam "Wyspy bezludne" Łysiaka) przeczytałam: wyspa kobiet;)
A co na to dr Freud?  ;)
Ba, w dobie mody na feminatywy sam nie wiem... czy wysyp kobiet jest poprawne. Azaliż nie powinno być - wysypka?
Cytuj
Prrr...w "Porcelanie" jest jeszcze wątek uczciwości i odpowiedzialności lekarzy - dylemat Stefana czy być solidarnym ze swoim środowiskiem w sprawie omyłkowo operowanej kobiety czy donieść prokuraturze o błędzie?
Tak, to dość ważny wątek, i aktualny. W epoce chorej tezy - "zero ryzyka" nie ma zgody na przypadki. Zawsze musi być winny "ktoś". W tym systemie lekarze mają dość ciężko i wobec niezrozumienia tego przez ogół - że złe okoliczności, przypadki jednak się zdarzają, muszą się jakoś asekurować.
Z drugiej, możliwość nadużywania takiej asekuracji  -olbrzymia.
Akurat w książce mamy ewidentne błędy wynikające nawet nie z niekompetencji, co z zaniedbań i tu działa cały mechanizm "przykrywkowy".
Wyjaśniony przez Kiermałę.
Słuchajcie kolego, jesteście bardzo młodzi... któż jest nieomylny... nie wszystko jest w książkach, medycyna to nie jest prosta rzecz...życie wnosi swoje poprawki...tłum nie będzie się zastanawiał, tylko wyda wyrok...
I po tej skądinąd słusznej ideowo-politycznej pogadance, przechodzi do konkretu - nie można narażać na szwank imienia kliniki, a tymczasem Trzesnowski (sprawca tragedii), to co tu dużo gadać, kolos... gdyby się zawalił...niejednego mógłby przygnieść...zamilkł, jakby pożałował otwartości...
Zapewne i dzisiaj w zaciszach gabinetów lekarskich toczą się podobne dyskusje.
Z ostatecznym argumentem nieodwracalności - "przecież nie wszczepi się jej z powrotem macicy".
Cytuj
Wybiera się do Marcionowa? Hm?
Pewnie tak, bo do kogo innego - Jakły?
Z głupich skojarzeń; było takie stalinowskie credo...jedno z wielu;  "sojusz biedniaka ze średniakiem przeciwko kułakowi."
Tu widzę jakąś mutację - sojusz młodego lekarza z niższym (i średnim) personelem przeciwko branżowym tuzom.
...........
Dlatego ten system się zapadł - szlachetni acz nie zawsze kompetentni partyjni mieli być ostatecznym punktem odniesienia. Szlachetni, o ile byli i nie jest to tylko byt literacki, wyginęli pierwsi. Zostali urzędnicy, biurokraci z czasem wyrodzeni w rodzaj mafii.
Marginesem korporacjonizm zawodowy pod światłym przewodem partii to też cecha faszyzmu włoskiego. A może i wszystkich?
Więc rzeczywiście to moment pęknięcia Stefana - nie tyle konflikt ideologiczny, co konflikt idealizmu młodzieńczego zestawionego z rzeczywistością. I nadziei, że jest coś wyżej...
Margines drugi - Gajewska wspomina o korepetytorze młodego Lema, studencie prawa o nazwisku Wilk. Czyżby...? 
Cytuj
Jeszcze jeden wątek - literacki: Stefan przymierza się do czytania "Thibaultów" du Garda:
O! Z dzieciństwa pamiętam serial z prlowskiej tiwi - Rodzina Tibo właśnie. Ale nic nie pamiętam...lekarz powiadasz? Ciekawy zbieg...w dodatku ten lekarz...  Tymczasem Antoni zakochuje się w Racheli, pięknej Żydówce o niejasnej przeszłości, jednak po kilku miesiącach romansu zostaje przez nią porzucony.   :)
Cytuj
...sypie się ten pokrętny, gangsterski świat...
Taa...to najbardziej optymistyczny wątek tej książki  8)
Cytuj
..gęsty w wydarzenia rozdział...zaczyna się chorobą ojca Stefana - miałam wrażenie jakby Lem trochę o swoim ojcu pisał...pojawia się stary znajomy: Dostojewski...ale o tym innym razem.
Czyli zostawiamy Nosilewwską na tortową wisienkę?
Też zatrzymam się przy ojcu, bo nie tylko mam wrażenie, ale prawie pewność, że pierwowzorem Samuel
- repatriant ze Wschodu
- choruje i umiera na serce
- najlepszymi laty zakotwiczony w monarchii austro-węgierskiej, niczego ale to niczego nie rozumiał..
- właśnie przekroczył 70-tkę (a Samuel w 49-tym)
- zapadły staruszek z białą bródką (wystarczy zerknąć w fotki z lat 50-tych. nie podsunę bo nie widzę w necie)

21
Hyde Park / Odp: O muzyce
« dnia: Listopad 14, 2021, 12:34:28 am »
Cytuj
Liście...
No lecą lecą, jak co roku o tej porze w różnych wykonaniach.  :)
Zatem w nawiązaniu... rzadko daję tu nekrologi, bo gdyby norma, musiałbym codziennie. W tym przedziale co mnie interesuje, już wieczna jesień.
I to raczej późna, przechodząca w zimę. Cóż, liść ściele się gęsto... już taki pejzaż... horyzontalny
Zrobię wyjątek
 - bo jeszcze nie tacy starzy; bo ta śmierć przypomniała mi o nich, i że ich lubiłem; bo seryjna; i ta seria trafiła akurat sekcję dętą (latem saksofon, teraz trąbkę)
I, że najbardziej rozpoznawalni byli przez wino (czerwone). Ale mój lubieniec - ten


22
Cytuj
Siwkówna...jeszcze ona - w dodatku ładnie pętli do wyspy:
Tia, wysyp kobiet..jak nieulema.
 A każda jakoś tak...kandydatką...co najmniej zwracającą uwagę.
Cytuj
Poza tym - porcelana kojarzy się tak krucho a przecież są jej różne rodzaje - zębolodzy robią licówki porcelanowe...z porcelany skaleniowej - wytrzymałe...podobno na 10 lat;)
Tak, wszystko prawda, tylko mi od razu wskoczył ten słoń przysłowiowy.
Dodam, ze porcelana kojarzy też do czystej bieli. Lem używa tego porównania dla opisu ciała osoby z której krew odpłynęła.
Zatem biały pałac (ubrania personelu).
Cytuj
Natomiast to tak - rozjazd. Lem zostawił fizjonomię i pielęgniarstwo...poza tym Zosia pisana z duchem czasu...
Zamykając cykl imion... jest jeszcze ukochana Zosia z Kołobrzegu. Ale tam słabo opisana...tyle że blondynka, i że ocalała z katastrofy. Była wtedy jakaś Zofia w otoczeniu Lema?
Kojarzę jedynie tę - z otoczenia Husarskich i w kotle
https://rzezba-oronsko.pl/artysci/zofia-albana-puget-puszet/
Cytuj
ale! pacjentką Pyżniaka była żona "znanego fabrykanta chałwy greckiej i andrutów w czekoladzie" - ciekawe...;))
Taa, wątek słodyczowy...dorzucam fabrykę czekolady Dolańca.

I tym tropem do finału - krótkie "Interludium" plus zamykająca "Pełnia".
Czyli Nosilewska comback.  :)
W przerywniku dwa spotkania - Dolańca z Durzykiem (obaj już na "swoim") i Dolańca z uciekającym Jakło. Ten ostatni chce kasy i jest w tym bezwzględny.
W tle niuanse z branży krawieckiej.
To niesamowite...Twardzi faceci, bezwzględni, cyniczni przebojowi...ryzyka, przekręty zdobywanie fortun, cale życie podporządkowane gromadzeniu by...
By na końcu jakaś Ula, Dziunia, czy Ziutka kręciły nimi jak dziecko bączkiem. By zaspokajać ich "wyrafinowane" kaprysy; lepsze rajstopy, lepsze futra, lepsze radia... wiecznie te taksówki, kotuniu, musisz koniecznie kupić jeszcze samochodzik, mówiła Ziutka oblizując z lekka wargi na oczach Dolanca, bo zauważyła, że to go podnieca.

23
Lemosfera / Odp: Szkice genealogiczne
« dnia: Listopad 13, 2021, 12:53:23 pm »
Wydawnictwo Literackie przygotowuje do wydania pod koniec 2021 roku "Biografie S.Lema" autorstwa Agnieszki Gajewskiej:
http://karnet.krakowculture.pl/artykul/1128/mglawica-lem
Mam nadzieję, że będą tam nowe informacje o życiu Lemów w czasie okupacji i ich ratowaniu, nowe dokumenty i relacje świadków, "dorożka"...
Czekamy...
I się doczekaliśmy  :) Panie Konsultancie  ;)
Jest sporo nowych faktów. P. Gajewska dotarła do nieznanych a interesujących źródeł. W ich wyniku czeka mnie sporo zabawy tutaj; kilka sprostowań, sporo uzupełnień, czasem istotnych.
No, będzie zabawy na kilka tygodni  :D tylko jeszcze nie wiem, jak się do tego zabrać technicznie.
Tymczasem na rozkręcenie - mieszkańcy kamienicy z adresem Brajerowska 4.
Tak gdzieś...w połowie lat 30-stych.

1. Kormus Henryk (1933), ul. Brajerowska 4. adwokat
2. Dr. Neuman Joachim Albert (1932), ul. Brajerowska 4.
3. Dr. Rosenberg Wilhelm (1906), ul, Brajerowska 4.
4. Ignacy Rosenberg, dr., adw., Brajerowska 4.
5. Dr. Lehm Samuel. 53-14  Lehmowa S., Brajerowska 4.
6. Dr. Wolner Gacel, Brajerowska 4, tel. 83-14.
7. Dittersdorf  Lea, emer., Brajerowska 4.
8. Klein Izydor, kand. adw., Brajerowska 4.
9. Seiden Klaudyna, prakt. apt., Brajerowska 4.
10. Gruner B. , m. Brajerowska 4. 105-61

Przy czym Pan Gruner miał tam jeszcze firmę
Przedsiębiorstwo dla międzynarodowych transportów BERNARD GRuNER LWÓW, Brajerowska 4. Telefon 105-61

Trochę ich tam mieszkało.



24
Gdzie te zapowiadane kobitki? W Krakowie? :-\;)
Może wciąż "w ukryciu"?
Jeszcze nie mam tej książki.. czekam, bo na razie tylko wysyłkowość chyba :-\

25
Lemosfera / Odp: LEM-100. Bibliografia Non-fiction S.Lema
« dnia: Listopad 04, 2021, 10:48:49 pm »
@ Lemolog
Cytuj
Tego rodzaju wypowiedzi szukam do bibliografii. Jeśli ktoś ma książki z czymś podobnym lub ktoś spotka książki w księgarni lub bibliotece z czymś podobnym - zróbcie zdjęcie i wyślijcie (wskazując książkę i stronę).
Jest w artykule o filmowej stronie Lema kilka wypowiedzi (około 20-stu) z których niektóre mają szansę by mało znanymi (albo i nie). Niestety, na razie artykuł jest tylko w wersji papierowej.
Ten artykuł - Łukasz Maciejewski,  Ja tych filmów nie znoszę. Stanisław Lem i kino
tutaj
https://nowynapis.eu/wydawnictwa/kwartalnik-nowy-napis/kwartalnik-nowy-napis-10
Znasz te źródełka (przypis). Masz?
Jeśli nie mogę podesłać kopię artu. Publicznie kawałeczek


26
Lemosfera / Odp: O Lemie napisano
« dnia: Listopad 04, 2021, 08:44:12 pm »
Artykuł jak artykuł,  ale na dole (w galerii) są obrazki Mroza w dobrej rozdzielczości.
https://nowynapis.eu/tygodnik/nr-125/artykul/jak-chryzostom-bulwiec-napotkal-klapaucjusza-o-ilustracjach-daniela-mroza

27
To może dorzucę jeszcze kilka zdań o akcji książki.
Rozdział z elektrownią i architektami rozbija dość istotny wątek uwięzienia Stefana, niemal kumulację książki, o którym już pisała Ola.
Trzyniecki na skutek przypadku i „czarnego luda” dostaje się do wiezienia.
Cytuj
Stefan dostał zaproszenie, którego nie mógł nie przyjąć - więc wsiadł do tego auta...przyczyną dla której się tam znalazł był wspomniany wyżej bilet i koncert.
Przypadek sprawił, że siadł przy niewłaściwej osobie...Żachliński/Jaklo...ten rozpoznał Stefana i zaczął mu się grunt pod nogami palić - w sumie dziwne, że do rozpoznania go - jako partnera ciągle działającego Dolańca - potrzebny był Stefan...nikt go wcześniej nie znał?
Albo tacy co znali -  znikali  :)
Właśnie Stef leczył się z Haliny, a tu taki cios.
Dodam tylko, by uwypuklić nadzwyczajną przypadkowość – że sam Stefan zapomniał o tym zaproszeniu, niestety fatum (czyli zarządzający fatum autor) nie pozwoliło uniknąć nieuniknionego – podobnie, co i Stefan zauważył - do jego uwięzienia przez Niemców (wtedy, w roli fatummakerów wystąpiły dzieci)
... nazajutrz rano, kiedy czyścił ubranie, z kieszeni wyleciała biała karteczka, całkiem o niej zapomniał...  poszedł do tego teatru (Misia nie oglądał?)- i tam ten Żachliński vel Jakło/Świakło.
Aresztowanie (na Montelupich?).
Chyba silnym przypadkiem zlądował akurat w pokoju, gdzie siedział też Wieleniecki i tam to panowie ucięli sobie pogawędkę (co za błąd w sztuce!...durnie.. to komentarz Jakły).
Obaj zostali ofiarami aparatu, a mimowolnym sprawcą, jak Ola słusznie zauważyła – Pościk.
Jak widać kadry UB były tak sprawne, że nawet ślepy los im sprzyjał. Z przebiegu gadki widać, że Stefan nie ma złudzeń co do systemu, a nawet podejrzewa, że Wieleniecki ma go przesłuchiwać.
Kajanie Wielenieckiego...przemilczmy.
Stefan „wie”, że w tej sytuacji Jakło  który jest już ubecką grubą rybą musi go „zniknąć” i nagle jedyną nitką nadziei na której zawiśli – ich wspólny znajomy Marcinow.
I tym tropem wpadamy w ten rozdział o „dniu z życia działacza” zakończony spotkaniem najwyraźniej uwolnionego Wielenieckiego z  owym Marcinowem. Na cmentarzu.
Kolejny to „Wyspa z porcelany” – chodzi o szpital?
Czy to jakieś reminiscencje porcelany Burtanów?  ;)
albo;
Cytuj
Owa "Wyspa" to wg Stefana klinika - o której cały ten rozdział:
Dawniej myślałam, że klinika to taka porcelanowa wyspa w morzu ludzkich spraw i że na niej nic się nie zmienia bez względu na to, co się dzieje dookoła. Ale to nieprawda...
Porcelana jako symbol trwałości?
Hmmm...nowatorskie.  :)
Na początku jest jeszcze dokończenie wątku „kryminalnego” – Pościka dopada inne fatum - wietrzna ospa i nie może osobiście dopaść Jakły/Żachlińskiego – bo już wiadomo, że to wróg. Śwjakło tymczasem zdążył czmychnąć, choć bez pieniędzy.
Tu Lem skomplikował chronologię, bo ustami Pościka twierdzi, że Stefan widział go w Nieczawach w 1943, choć wedle dorobionej biografii i tatuażu – Jakło miał być wtedy w Oświęcimiu. Tymczasem to niemożliwe, bo i owszem w Oświęcimiu wtedy był, ale Stefan, zaś Jaklę owszem, widział w tych Nieczawach, ale w 1942 – przynajmniej tak to ustaliliśmy przy omawianiu poprzedniego tomu.
No, mniejsza – Jakło uciekł, Marcinow „nadał bieg sprawom” na szczeblu wyższym i wracając do matecznika (czyli KW) uciął sobie pogawędkę z Trzynieckim – swym dawnym wybawcą. Ironia „wet za wet – teraz wy mnie wyzwoliliście” jakoś do Marciniowa nie przemówiła. Za to uraczył doktora przypowieścią o rybach w stawie, które coraz bardziej się kotłują, w miarę upuszczania wody... klasa umierająca...no, śliczna parabola tezy Stalina o zaostrzaniu się walki klasowej w miarę zwycięstw...
A dalej już szpital i jego problemy  z zachęcającym początkiem...”Źle się działo w” państwie duńskim... klinice znaczy ;)
Na samej górze był Czuma...i dalej ten feudalizm.
Tu streszczeniu powiem – stop! I dość!!
 Odpór dając dalszym nachalnym próbom przybliżania treści.
A co do sióstr/siostry.
Cytuj
- W tym rozdziale pojawia się kolejna Lemowa kobieta: Zosia. I stąd Twoje lekkie kompa-błądzenie.

To nie sęk w tej paraleli...to sęk w paraleli Zosia-Basia.
- Hmmm...może tak być jak napisałaś.
Faktycznie opisy fizis są niemal identyczne. Niewątpliwie Lem podstawił opis Barbary w obrazek Zosi.
Barbara miała jasną grzywkę włosów na czole, siwe surowe oczy, ruchliwy nos i energiczny podbródek.
+
Miała jasną grzywkę włosów na czole, siwe oczy, surowo zapatrzone w strzykawkę, i energiczny podbródek.
Co może się kryć pod „energicznym podbródkiem”?
Ujęły zwłaszcza te oczi siwe, a surowe, a w drugim wariancie surowo wpatrzone (w strzykawkę :)))
Jednak są też zgrzyty. 
Pewne szczegóły nie pasują, jak choćby to, że bojowa Zosia pojawia się wcześniej i już jest znana jako "sanitariuszka Zosia", zaś historia z przetaczaniem krwi matce pojawia się później, stąd dziwna anonimowość tej nibyZosi „towarzyszyła (pacjentce) dziewczyna lat może 18-stu, którą Stefan znał, bo od niedawna pracowała na drugiej ginekologii jako siostra”.
Nie powinna być już zwyczajnie -  Zosią? - Skoro ta już wprowadzona w akcję książki?
Poza tym Barbara zdaje się być starsza.
 I te biogramy  – Zosia – gwardzistka AL-u w Białostockiem.
 Natomiast  Barbara pracuje za okupacji w niemieckiej fabryce i zero partyzanckich wspomnień, choć akurat właśnie szczerze wspominali swoje wojenne przeżycia.
Więc jeśli to była próba sklejenia postaci, to wyszła z solidnymi szwami.

A skoro o kobietach i ich opisach, zwrócił uwagę opis z rozdziału wcześniejszego – „Dyżur doktora Trzynieckiego” – W separatce leżała nieprzytomna kobieta...Przy małym stoliczku siedziała z głową opartą na ręce młoda pielęgniarka  o twarzy mlecznobiałej, niezwykle poprawnej w  rysunku, z ciężkim węzłem złotobrunatnych włosów pod czepkiem. Stefan spojrzał w jej fiołkowe oczy i pomyślał, że uroda jej nie jest tu właściwie wcale potrzebna. Krótka rozmowa o duszy i Stefan...pożyczę siostrze jakiś podręcznik filozofii. Tuż obok, na noworodkach inna pielęgniarka... „szczupła, o dziewczynkowatej urodzie z ustami w ciup”.
Zaiste kandydatek na „podmienioną” siostrę Barbarę jest chyba więcej.  :D
Ogólnie, to wrócę jeszcze do „porcelanowego” – dziwny ten rozdział  w drugiej, szpitalnej części– niby już po wyjściu Stefana z więźnia, a wcale tego nie widać. Żadnych reminiscencji takiej traumy.  :-\
Ot, normalnie pracuje, jakby w czasie jego pisania wątek aresztancki Trzynieckiego jeszcze nie istniał.
Pisany wcześniej jako całość z "Dyżurem" i Barbarą?
A wątek więzienny po ucieczce Światły (53; audycje w RWE IX.54)? Wtedy jeszcze była Barbara i rozwijał się wątek miłosny, nie polityczny.

28
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
« dnia: Październik 30, 2021, 08:02:26 pm »
Cytuj
Peja która się onomata?
Labo Mata co się zapejał  ;)
Cytuj
Na czym właściwie opierasz...że Marcinów w Krakowie - a nie Łodzi?
Na wydźwięku ogólnym :D
A w szczególe;
- Stefan mieszka w Krakowie - to ustalone, a ma zachodzić do Marciniowa, co tkwi w KW (który tam od rana do wieczora siedzi). Zachodzić, nie zajechać. Tak jest ze dwa razy i nawet raz Stefan o mało nie zaszedł, ale ostatecznie w pół drogi rozmyślił się i skręcił do Haliny. Niewątpliwie też w Krakowie.
- Po wizytacji w Elektrowni Małachowickiej (faktycznie, majstrem jest tam ojciec Pościka) Marcinowi wraca Willysem do Miastoprojektu, a ten tylko w Krakowie.
Cytuj
No nic...mnie się wydała jedyną rozsądnie myślącą - która dała pomysł jak obejść cmentarz.

To ruszmy tę cmentarną część...ponadczasowy tekst:
A tak, prawda, ale metodą propagandy spiskowo szeptanej  :)
Czyli CMENTARZ - temat pasowy na-ten-czas. Ironia sytuacyjna taka, że grzech nie zauważyć - cmentarz w Mogile?
Czy może Mogiła w cmentarzu?
Ta sprawa była całkiem realna przy stawianiu  nowohuckiego osiedla i poza zmianą na " żydowski" i "nieużywany" pachnie zżyciawziętym, że zastanawiam się czy Lem nie brał udziału w "wyjazdach pisarzy w teren"  jak na przykład kolega Ścibor czy inni...
"Budowa (Huty) rozpoczęła się w 1949, a do 24 czerwca 1950, czyli do czasu V Zjazdu Związków Literatów Polskich, pracowało w Nowej Hucie ok. 82 pisarzy, z czego powstało potem około 55 utworów na jej temat. A to był dopiero początek."
https://www.pressreader.com/poland/polityka/20210120/282269553051504

    W każdym razie mamy ten cmentarz w Mogile, a nawet plac targowy, co koleżanka Megiera wykorzystała, krytykując.. Jest to najstarsze nowohuckie osiedle od którego rozpoczęto 23 czerwca 1949 budowę Nowej Huty. Pierwszy budynek nowego miasta to blok mieszkalny numer 14, na którym obecnie znajduje się tablica pamiątkowa. Po drugiej stronie ulicy stoi drugi w kolejności budowy budynek numer 23, będący dawniej hotelem milicyjnym. Budowę bloków można zobaczyć na starych kronikach i w filmie Człowiek z marmuru w reżyserii Andrzeja Wajdy.
Na terenie osiedla znajduje się cmentarz parafialny wsi Mogiła, a na nim kwatera będąca austriackim cmentarzem wojennym numer 390 z okresu I wojny światowej. Obok cmentarza, po jego wschodniej stronie, znajduje się mogilski plac targowy, gdzie jeszcze do lat 80. XX wieku, w poniedziałki i czwartki odbywały się regularnie targi i okoliczni rolnicy przywozili płody ziemi.

ten
https://pl.wikipedia.org/wiki/Cmentarz_Mogilski
Gdy w 1949, tuż za cmentarnym ogrodzeniem zaczęto wznosić pierwsze osiedla Nowej Huty, cmentarz stał się miejscem spoczynku pierwszych mieszkańców nowego miasta.
Był z nim problem, o czym wspominają mieszkańcy, ale nie aż tak znowu wielki. Ostatecznie nawet we wzorcowych osiedlach proletariackich ludzie i ludziki też umierają.
https://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,19144705,zdecydowali-cmentarz-zostaje-otoczy-sie-go-blokami-i-otoczyli.html?disableRedirects=true

Chyba, że dyskusje które się odbiły w książce są zmyśleniem pisarza, lub zostały zapomniane? Raczej zamierzano wkomponować, nie likwidować.
Są również wypomnienia pracowników "Miastoprojektu" w licznych filmach, ale już nie będę mnożył linek.
O, może jedna,  w kontekście tego
Cytuj
Nawiasem - komunistyczne osiedla przewyższają te współczesne - grodzone - infrastrukturą. Już wprost o tym się mówi w kontekście patodeweloperki.
https://www.youtube.com/watch?v=cEwPUFL7MmU
Cytuj
...trawiasta spódnica w płomienne, wielkie kraty... ta moda u Lema!;)...pada jej łupem.
Taa...też uderzyło i chyba z tego wzięła-się-mi jej miegierowatość (zupełnie nieadekwatnie przecież)...cytuje  klasyka...widmo komunizmu krąży... zlikwidować te resztki-niedobitki starego, a za chwilę sama leci do straganu.
Cytuj
A u Lema Marcinowa przy robocie dopada Wieleniecki...ale to w innym odcinku:)
Z Opola? Z Wrocławia? Prosto do Mogiły?  ;D Poniekąd, nieomal... świat się przeplata.
Taa - ten zwrot akcji jeszcze przed nami.
Temczasem donoszę, że przepatrzyłem siostrę Barbarę. Oj! trzeba będzie ją uwzględnić.

Cytuj
- również jako fragment powieści i nosiło tytuł "Siostra Barbara".
Stefan miał pójść w męże z siostrzyczką z oddziału...cały ten rozdział wypadł...na rzecz Nosilewskiej (tako rzecze prof. Jarzębski w posłowiu wyborczym...), a może Haliny i Nosilewskiej?
Rozdział ...nie wszystek wypadł.
Kawałkiem został. Wypadła tylko Barbara, co czemuś rozbawiło przy koparatyty..stety...stykowaniu.

Późnym wieczorem, przechodząc korytarzem trzeciego piętra...
Korytarz parteru był pusty
Drzwi były uchylone
Drzwi były uchylone
Przy szafce krzątała się Barbara
Przy szafce krzątała się Rzentycka
Naciągając do strzykawek płyny
Układając kompresy

Scenę w opowiadaniu kończy Barbara, w książce...Pościk  :)
Najciekawsze jest obgadywanie Anakowskiego/Abakowskiego. W scenie z 55, dochodzi nowy element. Istotny, jak mniemam.
Poza tym, nie dało się Barbary całkiem wygumkować...w książce jest jeden opis...chyba jej.
Ale już bez imienia.
Drugie to ważna informacja chronologiczna, która wywraca tom pierwszy...A raczej przywraca.
Tyle na dzisiaj.
Acha...w "historii o wysokim napięciu" jest kierowca-lwowiak, który opowiada ciekawe historie bałakiem...z czasów okupacji.

Ech dorobię streszczenie, bo nie wszyscy czytający mają dostęp do książki... Ten rozdział - "stary cmentarz". Dzień z życia wysokiego działacza KW Marcinowa;
Rankiem jedzie do tej elektrowni w Małachowicach, co kocioł... pomijam.
Po rozwiązaniu problemu tam, wraca do... do Miastoprojektu, gdzie już czekają zaaferowani architekci...Marcinow spóźniony, zapomniał... zaaferowani bo jest problem dla nich za trudny. Budują te osiedle mieszkaniowe dla robotników, ale na początku miało być małe, tymczasem przyszły rozkazy z góry, że ma być większe. A tu plany nie przewidują, bałagan, na drodze jest ten stary żydowski cmentarz -  i co z nim zrobić?
Padają pomysly dziwne i dziwniejsze, z ogrodem włącznie, ale Marcinow pryncypialnie - a ludzie? - co tam leżą?
I jeszcze bardziej pryncypialnie, że oni - ci architekci - się boją podejmować decyzje , a on się nie zna, i on wie - oni chcą by on w imieniu KW podjął decyzję za nich, a przecież nie po to wywalczono wolność by partia za wszystkich myślała... ale ostatecznie - no, to jedziemy w teren - obejrzeć.
I jadą o oglądają, a po drodze ta megiera - Ciekierska znaczy, że ona ma pomysł, bo w bok przy Gorzowskiej jest taka osada, rudery i targ, ale sama tandeta...tylko właściciele mają plecy, ale jakby wyburzyć, to problem cmentarza rozwiązany. To już dzieje się w tym terenie, czyli jak mniemam - Mogile, oni duet M-C się odrywają od towarzyszy podróży, taplają przez błota by stwierdzić, że faktycznie - rudery.
Tylko ten targ...no, wiejska tandeta, ale nie tylko, obok też inne biznesy...mamy towar z czarnego rynku, że nawet Ciekierska (czyli megiera) łasi się na ciucha. Świat Zachodu na Dzikim Wschodzie.
Tym niemniej wizje ma ona tam śmiałe i promieniste (architektoniczne). A słonce zachodzi malując różem stare niebo i czerwieniąc cegły nowego hutoświata.
Wracają, po drodze nowe osiedle w budowie...uderza piaskownica bez piasku...chcieli dla dzieci, ale za kłopotliwa wymiana piasku, no i skąd ten piasek?
 - i teraz kombinują co z ta dziurą w ziemi zrobić (basen, kawiarenka)...czaicie absurd? Piasek kłopotem a basen już nie - No chyba że basen bez wody a kawiarenka bez kawy.
Wtedy faktycznie po kłopocie.
Zamierzona ironia? Przypadek w opisie?
I nagle , w tej sytuacji pojawia się  niczym deux in machina  - Wieleniecki, zwolniony z aresztu. Pogadać chciał.
Marcinow rzuca wszystko.
I idą gadać na ten cmentarz. Taka konspiracja...jest dokładny opis cmentarza. Spacerują. A na starych cmentarzach żydowskich bywają grobowce?
Ostatecznie Marcinów zostawia architektów, obiecując, żee... Towarzysze,  możne jutro rano będę?
-  i ta zmiana tematyki na "stare sprawy" - jest Zawoyski... to ten akowiec co ratował Lema/Druka w części drugiej? Jeśli ten, to teraz jako zdrajca i uciekinier. Ciekawym, czy wzorowany na jakimś prawdziwku?
Hmm...Wieleniecki zupełnie nie apropo - jakby na siłę doklejony do Miastoprojektu i architektów...a i cmentarz jakby inny. Sklejone dwa opowiadania?
 Nie zdziwiłbym się, gdyby skrzat wynalazł w archiwach ciąg dalszy tej historii z Miastoprojektem...choćby w formie "siostry Ciekierskiej".  ;)

29
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
« dnia: Październik 27, 2021, 06:34:05 pm »
Cytuj
a w 1955 czytamy o słupach rozstawionych szeroko jak nogi woźnicy, trzymającego napięte wodze...fiu!:))
W takiej sytuacji to bardziej wioo!, niż fiu! Chociaż... a może prrr?  :)
Ogólnie to podsumowałaś kompara...kompletne, można dodać - amen.
Cytuj
Ogólnie - powiedziałabym, że Marcinów 1950  jest postacią papierową, bez wyrazu i własnych myśli - wszystko wzięte z soc-wzorca, natomiast kilka lat później - chociaż dalej jest partyjny - zachodzą mu już jakoweś samodzielne procesy myślowe...przynajmniej: milczy:)
Ciekawe, czy ten wzorzec przemiany można uogólnić  :-\
Natomiast nie wyjaśnia się zasadniczy absurd - dlaczego w okolice Łodzi jedzie działacz KW z Krakowa - a co na to towarzysze łódzcy? (nie mylić z łuccy).
Z tego co słyszałem, była tam bardo prężna organizacja partyjna wsparta Moczarem i nie tylko.
Cytuj
Coś na elektrycznej rzeczy jest - miałam wrażenie, że czytałam już ten "Kocioł" a pomyliło mi się tematycznie z opowiadaniem o inżynierze Osieckim, któren pojechał budować elektrownię - "Historia o wysokim napięciu" z 1948 roku.
O, zapomniałem o tym.
Może warto przeczytać, może będą jakieś paralele?
Ale to później, jak będziemy rzeźbić glossy do tej bazy sokołowskiej.
Cytuj
Czyli cmentarz musi poczekać...alele:
Ok. nawet się znalazł...wprawdzie katolicki i czynny, aleć tam. Cmentarz jest cmentarz.
Cytuj
Megiera?
Jakoś tak...wyobraziła mi się.  :) No co....
Ależ to piękny obrazek był....chmura rzuca cień na targowisko tandety, a w nieodległej dali, w promieniach słońca jaśnieje czerwień nowych domów. I ten cytat...

30
Lemosfera / Odp: Wokół Lema się dzieje
« dnia: Październik 27, 2021, 12:28:43 am »
Wiktor! Najszczersze gratulacje  :-*
Bardzo mnie wzruszyłeś i nie chodzi o medal. A skoro już doszło do medalu, to trzy razy przez lewe ramię - a to na pohybel przejęzyczeniu doktora Okołowskiego.
Nie gloria victis a gloria artis - złote :)
Takie
https://pl.wikipedia.org/wiki/Medal_%E2%80%9EZas%C5%82u%C5%BCony_Kulturze_Gloria_Artis%E2%80%9D
Jak kto nie wie o co chodzi niech zerknie w  ostatnie 10 minut filmu "Wolniewicz a Lem".

Strony: 1 [2] 3 4 ... 399