Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - liv

Strony: [1] 2 3 ... 399
1
Cytuj
Jakem liv...myślę, że trafiłeś w sedno bycia czymś:)
Jakem lolek, myślę, że tak-być-może.
Byłybyż to jeszcze odg`rilkowe opary?

Cytuj
A to prawda...ten pierwszy jest lwowski - trzeba do tego wrócić w szpitalnym wątku...
I przy okazji sprawdzić, czy tata mieszka u siebie, czy może na „stancji” u niejakiej Krystyny ;)
Zapomniałem też.
Bo ten drugi, „lwowski” pobyt, nie zakończył się spotkaniem. Tata musiał nagle wyjechać.
Cytuj
-  a właściwie na wzgórzu obok - coś było...zapomniałam.
Ruiny zamku kazimierzowego? ..i znikła malejąc pod dalekim wzgórzem, na którym rozsiadły się ceglane forty Kazimierza”

Cytuj
Ale ten atrament...używa...znaczy kocha;)
Gorzej, jeśli w Szpitalu jednak go nie używała...  :D
Zrobiłem się ciekawy... Taa, to "ostateczny dowód miłości".
Trzeba zapamiętać!

Co do reszty, nic dodać...podsumowałaś!
Właściwie to już koniec książki.
Jeszcze tylko "zdmuchnął proch z jego powierzchni"...aparatu do przyżegania.

By jeszcze jakoś temat podtrzymać, skoki w boki?.. w sumie to dobry ten pomysł pętlący całość pętlą warszawsko-nieczawską.
Może czasu zabrakło na dopracowanie wątków? Za mocno zagmatwane?
Ten pierwszy pogrzeb - startowy - jednak jakiś-taki... bogatszy w treści niefunebralne.
Chyba naprawdę drugim bardzo chciał już to wszystko skończyć.

Cytuj
- I tyle...Stefan wraca do Krakowa - a tam depesza: PRZYJEŻDŻAM SZESNASTEGO. ANNA
Kolejne niedomówienie, sugerujące coś więcej niż treść sama.
A przecież może potrzebowała jedynie noclegu?
W sumie to nie wiadomo, co on do niej napisał ewakuując się z W-wy, a napisał 2 strony treści nieznanych czytelnikowi.
Może to było w stylu – jeśli kochasz, to przyjedź szesnastego! – wtedy depesza jest odpowiedzią.
Ale też  może: wpadnij gdy będziesz w pobliżu?..wtedy zakończenie otwarte.
Jego radość sugeruje wariant pierwszy 8) 
Aleć tam, wierzyć emocjom faceta z bogatą wyobraźnią... patrz „zielony atrament”.

I teraz ten skok w bok
Cytuj
Czy Lem potrafił opisać szczęście? Np. szczęście Stefana?
A jakże.
Służę obfitym biustem cytatów
...coś się w Stefanie zmieniało. Częściej brał nadobowiązkowe dyżury, był śmielszy w decyzjach...rzadziej jeździł windą, za to biegnąc schodami, miał czasem ochotę puścić się  śliską poręczą lub nawet podskoczyć na zakręcie
... pod tuszem, a potem i przy goleniu zaczął śpiewać...mówił sobie „wiosna”
...częściej zmieniał płaszcz na czysty
...zwracać jął uwagę na to, by rękawy zapinane były na guziki..a nie związywane tasiemeczkami, które...nagle zaczęły mu przypominać tasiemki od kalesonów.
Na właściwą drogę naprowadziłyby go dociekania, jakie imię wydaje mu się dźwięczniejsze od innych.

 i finalnie...
wszystkie napotkane na ulicy kobiety zaczęły się stawać podobne do...
Ech, ta słynna męska stałość uczuć :)

2
DyLEMaty / Odp: kłopoty z globalnym ociepleniem
« dnia: Listopad 24, 2021, 07:40:02 pm »
Skoro zeszło na zejście (mamutów)...nie żebym się zaraz tam znał, ale uprzejmie donaszam o pojawieniu się zdania pośredniego.
Nie wybili, choć pomogli naturalnemu zanikaniu. Przynajmniej tu w Jewropie i tym jej wschodnim długim ogonie  ;)
https://www.polskieradio.pl/39/1240/Artykul/2854148,Naukowcy-potwierdzaja-ludzie-przyspieszyli-wyginiecie-mamutow

3
Cytuj
Ojciec...w "Szpitalu..."jest rozdział "Ojciec i syn" - całkiem inny ten ojciec...obcy i jakby umierający. Może tak miało być.
Tamten ojciec żył jeszcze we Lwowie, ten późniejszy już w Krakowie, i tak - umierający.
Mają prawo się różnić.
Cytuj
zy Lem próbował jednak nadać jakiś pozór, że to całość? I sztrykował?;)
Trudno rzec.
Ano trudno, chyba że ujrzy światło dzienne ten pierwszy odrzut (z 1950?), o ile istnieje.
Cytuj
wygląda na klasyczne bombardowanie?
Tak, ale z efektem "zagłada świata" - czyli bomby A. W pierwszym śnie nagle milkną wszystkie radiostacje. W ostatnim widzi jasność...blask, przez jej ciało.
Rzeczywiście, jakby mieszanka przeżytego wojennego, z wyobrażonym. Dodatkowo obraz z drugiego snu skojarzył mi do jakiegoś horroru przedwojennego?... typu Frankenstein?
Dym z zamku na wzgórzu, biegnący ludzie...
Cytuj
A wtedy oni powiedzieli, że zaczyna się odbudowa, i o sprawiedliwości społecznej, i o krzywdzie, to co miałem robić, ja, wegetarianin?
Faktycznie, ni z gruszki takie uzasadnienie.  :)
Widać jest jakaś mistyczna nić łącząca komunizm z wegetarianizmem...czyli z cyklu co przewidział Lem? Niedobory mięsne schyłkowego Gierka i kabaret Laskowika - z tylu sklepu.
Cytuj
Co miał...nie być ludożercą?
Chodzi o wiersz, list Różewicza?
Linka nie działa.
Tym niemniej faktem jest, że gość odmłodniał. Nowe zęby w tamtych latach..hoho.  ;D
Cytuj
...cóż za przypadek;)
Przypadek, to że się nie spotkali wcześniej - ona pisała do...i on pisał...on dzwaniał do jej przełożonego, ona bywała w mieście w którym on mieszkał (cóż za konsekwencja w unikaniu nazwy Krakowa).
Widocznie masa  krytyczna złych przypadków został przekroczona i nastąpił przypadek dobry.
Dialektycznie rzecz ujmując.  ;)
Cytuj
Czyli mamy rok 1951? Bo zdarzenia szpitalne to 1941?
Ta, na tym etapie Lem uznał najwyraźniej, że czasowa konspiracja tomu pierwszego już niepotrzebna. W siostrze Barbarze pisze wprost - "W czterdziestym pierwszym roku Niemcy zlikwidowali szpital, w którym pracowałem...uciekłem stamtąd z jedną lekarką.
Cytuj
Dziwne pytanie: Słuchaj, czym jest twój mąż?
Czym?
Dziwadło. Przejęzyczenie, czy taka forma epoki? Poza tym mówią sobie per Wy i koleżanko.
Cóż za romantyczna randka  :)
Cytuj
Ostatecznie ona idzie do siebie gotować jajka, bo głodna, a Stefan idzie do hotelu...lepiej być nie mogło...
Tak - to chyba kwintesencja spotkania - poszła gotować jajka. A wcześniej przegryzała czekoladki, ewidentnie robiąc sobie z niego..nomen-omen - jaja. Antrakt już się skończył?.. Pozwól, ręka jest mi potrzebna...obmyślasz już drugi akt?
Nooo...jest okrutnie cięta, ale nie dziwię się, jak napisałaś...
Cytuj
i wygłasza tekst jakby wyjęty z jakiegoś szlifowanego listu...
W przestrzeni, gdzie z jednego skraja jest tekst Russela Crowe jaka umyślnego, a z drugiego męki Wertera - podryw Stefana jest zdecydowanie blisko tego drugiego. Wprawdzie nie mnie oceniać, ale... jak napisałaś  :D
Cytuj
...lepiej być nie mogło...
Ale! Na drugi dzień ma przyjść po nią do pracy.
Od trzeciej będę siedział na schodach, zawołał za nią.
Szukałem w tekście choćby cienia przyzwolenia - i znalazłem, jak żołnierz z reduty Ordona nabój. Aż pobladłem.
Za to dwa razy padło "może lepiej nie".
Czyli jednak - twardziel!  8)
Cytuj
Czy mógłby to samo powiedzieć do Lema?
Czy Lem potrafił opisać szczęście? Np. szczęście Stefana?
O! - to temat na zupełnie nowy wątek.



4
Lemosfera / Odp: Szkice genealogiczne
« dnia: Listopad 22, 2021, 05:49:47 pm »
Watek realny...ościowy?
 A właściwie to nierealnościowy....no,  może pół-realny :)
Czyli kamieniowanko...
Nasampierw :)) wyjaśnienie co do Mechel Fracht z  nieodległego wpisu

Wtedy jakoś uprawdopodobniły by się te historie o straconych kamienicach, o których Lem wspominał, a co miałem za wydumane. Samuel na pewno nie miał, ale może chodziło mu o rodzinę w szerszym znaczeniu? Bo ta Mechel Fracht, jak najbardziej - posiadała realność. Na placu Gołuchowskich 10.
...
A może to jednak inna?
No nic - trzeba uzbroić się w cierpliwość.
....
Edi.T.
"Mechel" to jednak imię męskie (bodaj Michał) - kim zatem jest Mechcie? Małym Michałkiem, czy Michasią?

Mechel Fracht to syn Josefa Frachta i Chane Lem (ew. Lehm.).

Najmłodszy z trójki tych co się urodzili i przeżyli (po Jakobie i Elje). Rzeczywiście, z linkowanej księgi wynika, że w latach 30-stych posiadał kamienicę lub jej część. Jednak matka Chane Lem, jest raczej z jakichś innych Lemów. Nie widzę powiązań z „naszymi”, choć wspólne nazwisko też o czymś świadczy. Daty urodzenia dzieci sugerują, iż Chane byłaz z rocznika ~ 1840, a więc z pokolenia dzieci Mojżesza i Chane Jutte Wixel.
 A zatem siostra, choćby Herscha/Hermana (ur.1842) – dziadka Stanisława. Nie znalazłem jednak śladów które by ich wiązały.
Zostaje więc opozycja – zupełnie inne Lemy (tak właśnie pisane, bez "h"/wcześniej odrosła boczna gałąź..

Zatem tę kamienicę (plac Gołuchowskich 10)  przezornie... skreślamy 8)

Druga realność wiąże się z Marią – córką Berty, siostrą Hemara, matką Stefka i Mietka z WZ.
Miała ona dwóch mężów. Drugi, już starszy i zamożny adwokat (który rozwodził ją z pierwszym) pochodził z rodzimy Wittlin. Na początku wojny zginął, kilka lat później Maria. Dokładniej historię tę opowiadam na stronie tej.
Czy zatem Maria miała nazwisko Wittlin? Bo jeśli tak, to taka osoba posiadała kamienicę.
Na ulicy Tetyńskiej 31.

Cóż, z braku innych śladów, na razie sprawa ta niepewna. Ale nie skreślałbym.

Trzecia realność, wyskoczyła za sprawą najnowszej książki A. Gajewskiej. W niej odnalazła się zagubiona najstarsza siostra Samuela – Chaja (ur. 1863). Byś może poświęcę jej oddzielny wpis, teraz tylko zaznaczę, że wyszła za mąż i zmieniła nazwisko na Kalisch i zaczęła używać imienia Klara.
Mając dwadzieścia dziewięć lat, wyszła za mąż za kupca Izaka Eisiga Kalischa, dwudziestosiedmioletniego wdowca. Chaje, która zaczęła w tym czasie używać imienia Klara.

Tak się składa, że taka właśnie osoba była właścicielką kamienicy na ulicy Balonowej 6. Prawdopodobieństwo, że mowa o tej samej osobie zwiększa fakt, że ten adres jest tuż obok miejsca zamieszkania państwa Kalisch podanego przez Gajewską (czyli Panieńska 4)


Sporo więc wskazuje, że Lem pisząc o pozostawionych we Lwowie kamienicach nie miał na myśli ojcowskich – których najwyraźniej nie było - lecz te z szerokiego kręgu rodzinnego (Gajewska wspomina jeszcze o kamienicy Fryderyka, choć spoza Lwowa).

5
DyLEMaty / Odp: Korone zawirrowania
« dnia: Listopad 21, 2021, 01:08:34 pm »
Cytuj
Delta np. "wyłączyła" pewne możliwości "uchwytu" szczepionki po prostu.
A skąd Delta "wiedziała", jakie szczepionkowe uchwyty wyłączyć?
Czy uważasz to za sprawę losową?
Tak, czyste losowanie i pożyczki - transport poziomy genów, do czego mikroby mają zadziwiająca zdolność. W przeciwnym wypadku należałoby założyć albo czynnik ludzki (a w każdym razie świadomy - czyli celową manipulację w laboratorium), albo uznać, że Lamarck miał jednak rację.
O, dzięki  :)
Zapytałem bo zastanawiałem się niedawno, a Twój wpis się wpisał w te zastanawianie, na czymś takim;
- czy osoby zaszczepione u których doszło do zakażenia i wirus pokonał bariery stawiane przez szczepionkę (jak napisałeś "uchwyty"), po czym tak specjalistycznie zmodyfikowany "zdobywca" namnożył się i  został przez taka osobę "podany dalej" - nie są "groźniejsze" w sensie dalszej transmisji, niż osoby niezaszczepione.
 Reasumując,  czy nowy odpory na szczepionki wirus wyjdzie z kręgu zaszczepionych? A przynajmniej, że to bardziej prawdopodobne?
Nie dotyczy to rzecz jasna "delty", bo ona zmutowała przed szczepionkami i tam gdzie ich do teraz raczej nie ma, czyli w Indiach. Zatem na bank - czysto losowa.
Myślę raczej o kolejnej odsłonie.
Czyli byłby to lamarckizm?

6
Cytuj
A dlaczego do tej śmierci nie mógłby napisać o śmierci ojca i Nosilewskiej?
Chyba, że Wielka Pętla Nieczawska przyszła mu do głowy później?
Mógłby.
Wtedy pisałby pod 2 warianty zakończenia. Doadtkowo zdaje mi się, że jeśli wzorcem był Samuel, to pisanie o jego zgonie gdy jeszcze żył, byłoby psychologicznie...niełatwe.
Jednak mi ułożył się taki ciąg, że chciał tom  trzeci skończyć krótko. Po Halinie trochę szpitala, może jakaś wstawka z życia Krakowa, pojawienie się Barbary - miłość - end (happy). Barbarę opublikował tuż przed śmiercią Soso.  Może po niej otworzyły się nowe możliwości i klasyczne zakończenie przestało satysfakcjonować?
Widzę, czuję w tych ostatnich rozdziałach elementy odwilży. Poza tym pętla z Nosilewską bardziej atrakcyjna. Dlatego Barbara finalnie poszła w odstawkę?
Oczywiście to tylko takie moje snucie - bezdowodliwe.
Przy okazji Barbary jest w opowiadaniu takie zdanie, które zaintrygowało - " przypominała mu Burzanów"
- Stefanowi, Feroniowa - ta, co wieszczy zagładę i armagedon. Mniejsza, chodzi o tych Burzanów, wrzuconych jakby czytelnik powinien ich znać. Przegapiłem? Czy jakaś postać/postaci które wypadły z książki? No i oczywiste skojarzenie z prawdziwym nazwiskiem, lekko tylko zniekształconym. (he, A.G. też je przekręciła  :D )
Cytuj
Tymczasem Stefan jedzie pociągiem do Warszawy - noc niespokojna - trzy razy zasypia i trzy razy śnią mu się koszmary.
Koszmary w poetyce polowania...na ludzi. Skojarzyło mi  do tego odnalezionego po latach opowiadania pt. "Polowanie"...ucieczka i finalnie nie dziecko a kobieta...powracający motyw ucieczki, ukrywania, lęku.
Lęk przed zagładą atomową? To by tłumaczyło tak silną obecność tematu w publicystyce Lema. Poczytał tych Szilardów, Brownów i zaraz się przyśniło. Przyśnił się dźwięk spajający te trzy historie senne. Nadlatujących samolotów? Przenikliwy brzęk który w mgnieniu oka stworzył więź ze wszystkimi poprzednimi obrazami.
Dobry opis pociągowych snów, w których prawdziwe dźwięki zlewają się z tymi majaczonymi wizjami. Jakby to właśnie dźwięk by najpierwszym bodźcem który dociera do budzącego się lub drzemiącego tylko.
Ok. znaczy jesteśmy w pociągu i dojechaliśmy do Warszawy, a właściwie ruin. Tam też zaczynał tom trzeci Wielenieckmi. Ruiny jakby bardziej ludne, no i...no i... niczym deux ex machina - Pajączkowski!
Zaczynają się powroty, więc też zasadność cofki do szpitalnego... aż strach.
Cytuj
." bo coś mi się nie zgadza:)
Całkiem zasadna niezgodliwość -  wyszedły szew?  :D
Poza tym...poza tym pora zwrócić baczniejszą uwagę na motyw ogrodu w twórczości patrona.  :)

7
DyLEMaty / Odp: Korone zawirrowania
« dnia: Listopad 20, 2021, 08:10:19 pm »
Cytuj
Delta np. "wyłączyła" pewne możliwości "uchwytu" szczepionki po prostu.
A skąd Delta "wiedziała", jakie szczepionkowe uchwyty wyłączyć?
Czy uważasz to za sprawę losową?

8
Lemosfera / Odp: Szkice genealogiczne
« dnia: Listopad 18, 2021, 09:37:58 pm »
Zatem zaczynam od sprostowania.To chyba największa szkicowa „wtopka”.  :-[
Jak słusznie zauważyła A. Gajewska:
Na stronach internetowych można odnaleźć informacje, że Henryk Hescheles był bratem (albo bratankiem) Mariana Hemara, a nawet dzieckiem Berty, zatem kuzynem Stanisława. Redaktor „Chwili” nie był jednak spokrewniony ze Stanisławem Lemem.
I w szkicach zagnieździł się bick podobny.

Jednak drugą wątpliwość biografki można wyjaśnić;
Nie wiadomo, skąd wzięła się pogłoska, że Henryk Hescheles, późniejszy redaktor syjonistycznej „Chwili”, jest bratem Hemara. Z moich ustaleń wynika, że był nieślubnym dzieckiem siostry Izaka Mendla Heschelesa, Gusty Hescheles, czyli jego kuzynem. Ze Stanisławem Lemem nie łączyły go zatem żadne więzy pokrewieństwa, co nie znaczy, że nie pozostawali w zażyłych relacjach.
Noo wiadomo, skoro sam wpadłem w te sidła!  8)
Źródłem błędu był biogram na stronie ŻiH i tam Polskiego Słownika Judaistycznego , a za nim notka w wikipedii (już poprawiona). Jako, że Henryk był dla mnie postacią poboczną, nie drążyłem samodzielnie tego tematu w źródłach.
Jednak, by nie wybielać się zanadto muszę się przyznać do grzechu gapiostwa...przecież wystarczył rzut oka na datę urodzin Henryka, a następnie Berty, by widzieć, że to była niemożliwość...no, prawie niemożliwość.
Musiałaby urodzić go bezślubnie mając ok. 15 lat. I takiego rozsądkowego rzutu zabrakło.
Dobra tam – dość samobiczowanka.  :D

Zatem byłby nieślubnym dzieckiem jednej z żon panów Heschelesów?
Lub ich sióstr?
W grę wchodziłoby trzech; Leib, Sender i Ire. Tzn  zakładam, że taki mąż dałby nazwisko.
P. Gajewska sugeruje wariant siostrzany.
Z moich ustaleń wynika, że był nieślubnym dzieckiem siostry Izaka Mendla Heschelesa, Gusty Hescheles

Jednak ja, siostry Heschelesów o takim imieniu nie znalazłem (vide drzewko). Za to, notatka w książce z biogramami z 1939 sugeruje wariant bracki.
Na tej książce opiera się też poprawiona notka w wikipedii
Autor ksiażki biograficznej - Stanisław Łoza (red.): Czy wiesz kto to jest? Uzupełnienia i sprostowania. Warszawa: 1939,
Jest tam taki zapis; Syn Benjamina i Augusty z Kornfeldów.


Imię się jakby zgadza Augusta, Gusta...;  u Łozy Kornfeld, u Gajewskiej Hescheles.
Optymalnym zatem wydaje się przyjąć, że niejaka Augusta Kornfeld miała nieślubnego syna Henryka, którego ojcem był jakiś Benjamin (nie widzę takiego imienia w tej gałęzi Heschelesów), a która wyszła za jednego z trzech opcjonalnych Heschelesów czym uzyskała nazwisko dla siebie i syna.
Chyba że było inaczej, co w tak śliskiej materii muszę asekurancko zastrzec.  ::)
Pozostaje jeszcze dołączyć poprawione drzewko z relacją Hescheles-Lehm


9
Tylko do tego
Cytuj
I pętelkuje do opowiadania "Siostra..." - tam Stefan publikuje w "Gazecie Lekarskiej" artykuł "Chemodynamiczne wskaźniki okresu przedrakowego myszy żywionych 3:4, 5:6 dibenzantracenem."
W "Czasie..." jest to "Tygodnik Lekarski" i praca pt." Krótki rys osiągnięć chemioterapii nowotworów".
A Stefan jako Stanisław... podaję za Gajewską
S. Lem, Etiologia nowotworów, „Polski Tygodnik Lekarski” 1947, nr 4
I już przedsennie...ten wariant z Barbarą wydany 1 lutego 53...czy na zmianę tegoż na wariant z jednak odzyskaną przypadkiem Anną mogła mieć wpływ śmierć Stalina (5 marca) i to co za nią poszło? Bo do tego czasu widzę, że zakończenie trylogii było otwarte. Lub właśnie zamknięte.. Barbarą.

10
Cytuj
    Tia, wysyp kobiet..jak nieulema.

Z tego wszystkiego ( w dodatku czytam "Wyspy bezludne" Łysiaka) przeczytałam: wyspa kobiet;)
A co na to dr Freud?  ;)
Ba, w dobie mody na feminatywy sam nie wiem... czy wysyp kobiet jest poprawne. Azaliż nie powinno być - wysypka?
Cytuj
Prrr...w "Porcelanie" jest jeszcze wątek uczciwości i odpowiedzialności lekarzy - dylemat Stefana czy być solidarnym ze swoim środowiskiem w sprawie omyłkowo operowanej kobiety czy donieść prokuraturze o błędzie?
Tak, to dość ważny wątek, i aktualny. W epoce chorej tezy - "zero ryzyka" nie ma zgody na przypadki. Zawsze musi być winny "ktoś". W tym systemie lekarze mają dość ciężko i wobec niezrozumienia tego przez ogół - że złe okoliczności, przypadki jednak się zdarzają, muszą się jakoś asekurować.
Z drugiej, możliwość nadużywania takiej asekuracji  -olbrzymia.
Akurat w książce mamy ewidentne błędy wynikające nawet nie z niekompetencji, co z zaniedbań i tu działa cały mechanizm "przykrywkowy".
Wyjaśniony przez Kiermałę.
Słuchajcie kolego, jesteście bardzo młodzi... któż jest nieomylny... nie wszystko jest w książkach, medycyna to nie jest prosta rzecz...życie wnosi swoje poprawki...tłum nie będzie się zastanawiał, tylko wyda wyrok...
I po tej skądinąd słusznej ideowo-politycznej pogadance, przechodzi do konkretu - nie można narażać na szwank imienia kliniki, a tymczasem Trzesnowski (sprawca tragedii), to co tu dużo gadać, kolos... gdyby się zawalił...niejednego mógłby przygnieść...zamilkł, jakby pożałował otwartości...
Zapewne i dzisiaj w zaciszach gabinetów lekarskich toczą się podobne dyskusje.
Z ostatecznym argumentem nieodwracalności - "przecież nie wszczepi się jej z powrotem macicy".
Cytuj
Wybiera się do Marcionowa? Hm?
Pewnie tak, bo do kogo innego - Jakły?
Z głupich skojarzeń; było takie stalinowskie credo...jedno z wielu;  "sojusz biedniaka ze średniakiem przeciwko kułakowi."
Tu widzę jakąś mutację - sojusz młodego lekarza z niższym (i średnim) personelem przeciwko branżowym tuzom.
...........
Dlatego ten system się zapadł - szlachetni acz nie zawsze kompetentni partyjni mieli być ostatecznym punktem odniesienia. Szlachetni, o ile byli i nie jest to tylko byt literacki, wyginęli pierwsi. Zostali urzędnicy, biurokraci z czasem wyrodzeni w rodzaj mafii.
Marginesem korporacjonizm zawodowy pod światłym przewodem partii to też cecha faszyzmu włoskiego. A może i wszystkich?
Więc rzeczywiście to moment pęknięcia Stefana - nie tyle konflikt ideologiczny, co konflikt idealizmu młodzieńczego zestawionego z rzeczywistością. I nadziei, że jest coś wyżej...
Margines drugi - Gajewska wspomina o korepetytorze młodego Lema, studencie prawa o nazwisku Wilk. Czyżby...? 
Cytuj
Jeszcze jeden wątek - literacki: Stefan przymierza się do czytania "Thibaultów" du Garda:
O! Z dzieciństwa pamiętam serial z prlowskiej tiwi - Rodzina Tibo właśnie. Ale nic nie pamiętam...lekarz powiadasz? Ciekawy zbieg...w dodatku ten lekarz...  Tymczasem Antoni zakochuje się w Racheli, pięknej Żydówce o niejasnej przeszłości, jednak po kilku miesiącach romansu zostaje przez nią porzucony.   :)
Cytuj
...sypie się ten pokrętny, gangsterski świat...
Taa...to najbardziej optymistyczny wątek tej książki  8)
Cytuj
..gęsty w wydarzenia rozdział...zaczyna się chorobą ojca Stefana - miałam wrażenie jakby Lem trochę o swoim ojcu pisał...pojawia się stary znajomy: Dostojewski...ale o tym innym razem.
Czyli zostawiamy Nosilewwską na tortową wisienkę?
Też zatrzymam się przy ojcu, bo nie tylko mam wrażenie, ale prawie pewność, że pierwowzorem Samuel
- repatriant ze Wschodu
- choruje i umiera na serce
- najlepszymi laty zakotwiczony w monarchii austro-węgierskiej, niczego ale to niczego nie rozumiał..
- właśnie przekroczył 70-tkę (a Samuel w 49-tym)
- zapadły staruszek z białą bródką (wystarczy zerknąć w fotki z lat 50-tych. nie podsunę bo nie widzę w necie)

11
Hyde Park / Odp: O muzyce
« dnia: Listopad 14, 2021, 12:34:28 am »
Cytuj
Liście...
No lecą lecą, jak co roku o tej porze w różnych wykonaniach.  :)
Zatem w nawiązaniu... rzadko daję tu nekrologi, bo gdyby norma, musiałbym codziennie. W tym przedziale co mnie interesuje, już wieczna jesień.
I to raczej późna, przechodząca w zimę. Cóż, liść ściele się gęsto... już taki pejzaż... horyzontalny
Zrobię wyjątek
 - bo jeszcze nie tacy starzy; bo ta śmierć przypomniała mi o nich, i że ich lubiłem; bo seryjna; i ta seria trafiła akurat sekcję dętą (latem saksofon, teraz trąbkę)
I, że najbardziej rozpoznawalni byli przez wino (czerwone). Ale mój lubieniec - ten


12
Cytuj
Siwkówna...jeszcze ona - w dodatku ładnie pętli do wyspy:
Tia, wysyp kobiet..jak nieulema.
 A każda jakoś tak...kandydatką...co najmniej zwracającą uwagę.
Cytuj
Poza tym - porcelana kojarzy się tak krucho a przecież są jej różne rodzaje - zębolodzy robią licówki porcelanowe...z porcelany skaleniowej - wytrzymałe...podobno na 10 lat;)
Tak, wszystko prawda, tylko mi od razu wskoczył ten słoń przysłowiowy.
Dodam, ze porcelana kojarzy też do czystej bieli. Lem używa tego porównania dla opisu ciała osoby z której krew odpłynęła.
Zatem biały pałac (ubrania personelu).
Cytuj
Natomiast to tak - rozjazd. Lem zostawił fizjonomię i pielęgniarstwo...poza tym Zosia pisana z duchem czasu...
Zamykając cykl imion... jest jeszcze ukochana Zosia z Kołobrzegu. Ale tam słabo opisana...tyle że blondynka, i że ocalała z katastrofy. Była wtedy jakaś Zofia w otoczeniu Lema?
Kojarzę jedynie tę - z otoczenia Husarskich i w kotle
https://rzezba-oronsko.pl/artysci/zofia-albana-puget-puszet/
Cytuj
ale! pacjentką Pyżniaka była żona "znanego fabrykanta chałwy greckiej i andrutów w czekoladzie" - ciekawe...;))
Taa, wątek słodyczowy...dorzucam fabrykę czekolady Dolańca.

I tym tropem do finału - krótkie "Interludium" plus zamykająca "Pełnia".
Czyli Nosilewska comback.  :)
W przerywniku dwa spotkania - Dolańca z Durzykiem (obaj już na "swoim") i Dolańca z uciekającym Jakło. Ten ostatni chce kasy i jest w tym bezwzględny.
W tle niuanse z branży krawieckiej.
To niesamowite...Twardzi faceci, bezwzględni, cyniczni przebojowi...ryzyka, przekręty zdobywanie fortun, cale życie podporządkowane gromadzeniu by...
By na końcu jakaś Ula, Dziunia, czy Ziutka kręciły nimi jak dziecko bączkiem. By zaspokajać ich "wyrafinowane" kaprysy; lepsze rajstopy, lepsze futra, lepsze radia... wiecznie te taksówki, kotuniu, musisz koniecznie kupić jeszcze samochodzik, mówiła Ziutka oblizując z lekka wargi na oczach Dolanca, bo zauważyła, że to go podnieca.

13
Lemosfera / Odp: Szkice genealogiczne
« dnia: Listopad 13, 2021, 12:53:23 pm »
Wydawnictwo Literackie przygotowuje do wydania pod koniec 2021 roku "Biografie S.Lema" autorstwa Agnieszki Gajewskiej:
http://karnet.krakowculture.pl/artykul/1128/mglawica-lem
Mam nadzieję, że będą tam nowe informacje o życiu Lemów w czasie okupacji i ich ratowaniu, nowe dokumenty i relacje świadków, "dorożka"...
Czekamy...
I się doczekaliśmy  :) Panie Konsultancie  ;)
Jest sporo nowych faktów. P. Gajewska dotarła do nieznanych a interesujących źródeł. W ich wyniku czeka mnie sporo zabawy tutaj; kilka sprostowań, sporo uzupełnień, czasem istotnych.
No, będzie zabawy na kilka tygodni  :D tylko jeszcze nie wiem, jak się do tego zabrać technicznie.
Tymczasem na rozkręcenie - mieszkańcy kamienicy z adresem Brajerowska 4.
Tak gdzieś...w połowie lat 30-stych.

1. Kormus Henryk (1933), ul. Brajerowska 4. adwokat
2. Dr. Neuman Joachim Albert (1932), ul. Brajerowska 4.
3. Dr. Rosenberg Wilhelm (1906), ul, Brajerowska 4.
4. Ignacy Rosenberg, dr., adw., Brajerowska 4.
5. Dr. Lehm Samuel. 53-14  Lehmowa S., Brajerowska 4.
6. Dr. Wolner Gacel, Brajerowska 4, tel. 83-14.
7. Dittersdorf  Lea, emer., Brajerowska 4.
8. Klein Izydor, kand. adw., Brajerowska 4.
9. Seiden Klaudyna, prakt. apt., Brajerowska 4.
10. Gruner B. , m. Brajerowska 4. 105-61

Przy czym Pan Gruner miał tam jeszcze firmę
Przedsiębiorstwo dla międzynarodowych transportów BERNARD GRuNER LWÓW, Brajerowska 4. Telefon 105-61

Trochę ich tam mieszkało.



14
Gdzie te zapowiadane kobitki? W Krakowie? :-\;)
Może wciąż "w ukryciu"?
Jeszcze nie mam tej książki.. czekam, bo na razie tylko wysyłkowość chyba :-\

15
Lemosfera / Odp: LEM-100. Bibliografia Non-fiction S.Lema
« dnia: Listopad 04, 2021, 10:48:49 pm »
@ Lemolog
Cytuj
Tego rodzaju wypowiedzi szukam do bibliografii. Jeśli ktoś ma książki z czymś podobnym lub ktoś spotka książki w księgarni lub bibliotece z czymś podobnym - zróbcie zdjęcie i wyślijcie (wskazując książkę i stronę).
Jest w artykule o filmowej stronie Lema kilka wypowiedzi (około 20-stu) z których niektóre mają szansę by mało znanymi (albo i nie). Niestety, na razie artykuł jest tylko w wersji papierowej.
Ten artykuł - Łukasz Maciejewski,  Ja tych filmów nie znoszę. Stanisław Lem i kino
tutaj
https://nowynapis.eu/wydawnictwa/kwartalnik-nowy-napis/kwartalnik-nowy-napis-10
Znasz te źródełka (przypis). Masz?
Jeśli nie mogę podesłać kopię artu. Publicznie kawałeczek


Strony: [1] 2 3 ... 399