Stanisław Lem - Forum

Polski => Hyde Park => Wątek zaczęty przez: sosnus w Październik 13, 2013, 01:33:10 am

Tytuł: Cyber-karaluch
Wiadomość wysłana przez: sosnus w Październik 13, 2013, 01:33:10 am
Witam.
Zachęciliście mnie, by się odezwać, tak więc postanowiłem poruszyć jedną kwestię, o której ostatnio toczy się dyskusja wśród ludzi zainteresowanych elektroniką. Poniżej znajduje się instrukcja, jak przerobić karalucha na karalucha sterowanego bezprzewodowo... Co jest w tym najdziwniejsze? To, że każdy (jeżeli oczywiście zdobędzie karalucha) może zrobić to we własnym domu. Ale czy powinien?
RoboRoach Surgery Instructions (http://www.youtube.com/watch?v=5Rp4V3Sj5jE#ws)
Tytuł: Re: Cyber-karaluch
Wiadomość wysłana przez: liv w Październik 13, 2013, 09:03:11 pm
Mieszane uczucia mam. Co to było...truchło, etok, czy zombi?
Uważaj sosnus. Brunon K. też tak zaczynał - pasjonat jeden. ;)
Tytuł: Re: Cyber-karaluch
Wiadomość wysłana przez: maziek w Październik 13, 2013, 09:21:20 pm
Toż to czysty Lem - co pan poczuje panie Tichy, jak podrażnię pański ośrodek węchu impulsem takim, jakim podrażniłby go goździk - zapach goździka oczywiście (z pamięci). Pytanie, kto do cholery naciska te guziki ;) ?
Tytuł: Re: Cyber-karaluch
Wiadomość wysłana przez: liv w Październik 13, 2013, 09:38:58 pm
Cytuj
Toż to czysty Lem - co pan poczuje panie Tichy, jak podrażnię pański ośrodek węchu impulsem takim, jakim podrażniłby go goździk - zapach goździka oczywiście (z pamięci).
Podrażniać proszę bardzo, ale bez,no, tego maczania w mydlinach, przycinania czułków i kapania, tfu...superglu.
Swoja drogą niezła miara postępu, bo zabawa ta sama, w sumie, od wieków.
Taki biskup się przypomniał.
Koło jeziora
Z wieczora
Chłopcy wkoło biegały I na żaby czuwały:
Skoro która wypływała,
Kamieniem w łeb dostawała.
Jedna z nich, śmielszej natury,
Wystawiwszy łeb do góry,
Rzekła: „Chłopcy, przestańcie, bo się źle bawicie!
Dla was to jest igraszką, nam idzie o życie".
Tytuł: Re: Cyber-karaluch
Wiadomość wysłana przez: maziek w Październik 13, 2013, 09:54:16 pm
Owóż słusznie prawisz, alejakto (drzewiej sierazem pisało) ob. Remuszko (przepraszam, trzymając się sztafażu Pan Remuszko, żeby nie powiedzieć Waćpan), więc alejakto mówił - to jest kwestia umowy społecznej. Obecnie karalucha hodowlanego męczyć, choćby bodźcami, to nie wypada, natomiast gazować jak najbardziej, nie mówiąc o pospolitym deptaniu czym? (kiem ćiem) - kapciem. Podobnież kota szczuć psem nie wypada, a żreć tuszę rozebraną z Lidla wypada - i tak dalej. Szczerze powiedziawszy doznajemy większej schizy niż ten karaluch, jak mu się chce w lewo, a pan naciśnie guzik w prawo. Wczoraj przeczytałem, że Churchill był pierwszym człowiekiem, który kazał użyć gazów bojowych wobec cywilów - a to zaledwie w 1920, przeciw Kurdom w Iraku... No i co w takim razie należy sądzić o Churchillu (bądź o powieszonym Husajnie)?
Tytuł: Re: Cyber-karaluch
Wiadomość wysłana przez: liv w Październik 13, 2013, 10:10:18 pm
Nie zmiękczysz mnie albowiem rozróżniam:
- likwidację pro publico bono :)
- likwidację poprzedzoną znęcaniem
- likwidację w celach ludycznych (inny wariant pro publico...)
Cytuj
doznajemy większej schizy niż ten karaluch
Stąd mięszane uczucia. Śliczny eufemizm.  8)
Cytuj
że Churchill był pierwszym człowiekiem, który kazał użyć gazów bojowych wobec cywilów
Pewnie też miał mięszane uczucia. I cieszył się, że nie jest Kurdem.
Tytuł: Re: Cyber-karaluch
Wiadomość wysłana przez: sosnus w Październik 14, 2013, 12:09:31 am
Toż to czysty Lem
Też tak pomyślałem, dlatego byłem ciekaw, co powiecie na ten temat.

Mieszane uczucia mam. Co to było...truchło, etok, czy zombi?
Uważaj sosnus. Brunon K. też tak zaczynał - pasjonat jeden. ;)

Dla mnie elektronika sama w sobie jest wystarczająco fascynująca, nie mam potrzeby łączyć jej z... karaluchem chociażby. Swoją drogą dopiero co napisałem artykulik o między innymi o zdalnym sterowaniu, bynajmniej nie karalucha  ;)
Tytuł: Re: Cyber-karaluch
Wiadomość wysłana przez: liv w Październik 14, 2013, 02:12:10 pm
Cytuj
Swoją drogą dopiero co napisałem artykulik o między innymi o zdalnym sterowaniu, bynajmniej nie karalucha  ;)
No, no wygląda groźnie. Czyżbyś sterował w stronę cybernetyki społecznej?
Tu mam uraz.
Z powodu drogi życiowej jednego z jej tuziemskich klasyków. ;)
http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Kossecki (http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Kossecki)
Tytuł: Re: Cyber-karaluch
Wiadomość wysłana przez: sosnus w Październik 14, 2013, 08:19:59 pm
No, no wygląda groźnie.
Bardzo groźnie, zwłaszcza, że nawet do tyłu nie da się sterować, bo nie przewidziałem tego podczas projektowania płytki, i nie mogę nawet kręcić silnikami wstecz.
Cytuj
#6.1.  By zakusom nieprzystojnym kres położyć, w dyby obiecujemy zakuć każdy elektromózg, który pośle na łamach nineyszych schematy obwodów nagie, płytek drukowanych niczem nie przybranych egzempla, lubosz to fragmenty kodu maszynowego w asemblerze. Wiernymi JInduktywnośći będąc, w dyrdy Halebardyernię forumową powiadomimy, za czem wraży post do turmy Calefaustrum ciśniony zostanie.
http://www.forbot.pl/forum/topics20/programowanie-terminalowa-aplikacja-serwisowa-do-robota-czesc-5-podsumowanie-i-zdalne-sterowanie-vt9183.htm (http://www.forbot.pl/forum/topics20/programowanie-terminalowa-aplikacja-serwisowa-do-robota-czesc-5-podsumowanie-i-zdalne-sterowanie-vt9183.htm) ale mam nadzieję, że nie skażecie mnie za to na oZADnictwo...
Tytuł: Re: Cyber-karaluch
Wiadomość wysłana przez: maziek w Październik 14, 2013, 09:03:57 pm
Dobra, a potrafisz skryptem zmienić na COMie znak napięcia na którejś linii w związku z określonym ciągiem znaków wysłanych na COM? Jak tak to proszę o kontakt na priva ;) .
Tytuł: Re: Cyber-karaluch
Wiadomość wysłana przez: liv w Październik 14, 2013, 11:05:13 pm
Nawet nie będę udawał, że rozumiem. :)
Ale szacunek wisi w powietrzu . Fajnie, że są wśród młodych tacy pasjo...sosno - wariaci.
Mi natomiast, zestawiło się to jakoś (pisałeś coś o wydawaniu dźwięku) z informacją typu "paczajta szok" o pewnej Meksykance, która urodziła przed szpitalem. Ot, tak - na trawkę.
A to z kolei zaprowadziło do innego robota (wiem-był już), robiącego "ping" i może coś jeszcze:
Monty Python - Hospital Sketch (http://www.youtube.com/watch?v=arCITMfxvEc#)
Te 18 piwek - no, bogacz!  :)
Tytuł: Re: Cyber-karaluch
Wiadomość wysłana przez: Stanisław Remuszko w Październik 14, 2013, 11:25:28 pm
Panie Pinius, nie turbuj się Waśc, Globalny zawsze tak robi pierwszakom na forumowe dzińdybry :-)
VOSBM
Livie Kochany, dzięki za przypomnienie genialnego "pinga"!
Tytuł: Re: Cyber-karaluch
Wiadomość wysłana przez: maziek w Październik 21, 2013, 01:52:51 pm
Cyber-karaluchy w wersji dla liva (znaczy: pro publico bono - potencjalnie przynajmniej).
http://news.ncsu.edu/releases/wms-lobaton-swarm-2013/ (http://news.ncsu.edu/releases/wms-lobaton-swarm-2013/)
Tytuł: Re: Cyber-karaluch
Wiadomość wysłana przez: Q w Październik 21, 2013, 06:49:05 pm
The Terminal Cockroach (ob. u Crichtona) jak nic... Swoją drogą wygląda to na dowód braku wolnej woli i duszy nieśmiertelnej u karaluchów. Przeprowadzi kto podobny dowód na Ohydku? ::)
Tytuł: Re: Cyber-karaluch
Wiadomość wysłana przez: maziek w Październik 21, 2013, 07:00:18 pm
Dlaczego dowodzi braku wolnej woli? Jak Ci wsadzę drut w rozum tak, że przyjemność będzie Ci sprawiało wkładanie ręki we wrzątek - to dobrowolnie będziesz ją tam kładł. Wolną wolę mieć będziesz dalej, ja będę tylko sterował warunkami, na podstawie których będziesz jej używał.
Tytuł: Re: Cyber-karaluch
Wiadomość wysłana przez: Q w Październik 21, 2013, 07:07:44 pm
To co to za wolność u endorfinistów? ::)
Tytuł: Re: Cyber-karaluch
Wiadomość wysłana przez: sosnus w Maj 12, 2015, 12:34:43 am
Tymczasem podobny projekt, lecz zupełnie inny cel projektu:
http://iq.intel.pl/czy-karaluch-cyborg-to-ratownik-doskonaly/
Tytuł: Odp: Cyber-karaluch
Wiadomość wysłana przez: Q w Listopad 09, 2020, 08:28:30 pm
Z Doliny Krzemowej donoszą, że na karaluchach się nie skończyło...
https://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,26483921,w-dolinie-krzemowej-jest-ich-ponad-100-przeprowadzaja-najdziwniejsze.html

Aż zacytuję:

Właśnie, bohaterowie twojej książki do ostrożnych na pewno nie należą.
Tak, to w większości cyborgi złomowe, tak zwani grindersi. Przeprowadzają najdziwniejsze eksperymenty na własnym ciele. Ze starych komputerów i innych urządzeń wyciągają fragmenty zużytej elektroniki, składają je do kupy, by następnie samodzielnie, w domowym laboratorium, te wynalazki sobie wszczepiać. Dodam, że oni dysponują właściwie zerowym budżetem. Nie współpracują z chirurgami czy anestezjologami.
Co to są za urządzenia?
Pierwsze cyborgi złomowe wszczepiały sobie magnesy w opuszki palców już w pierwszej dekadzie tego stulecia. Teraz tego typu zabiegi są coraz bardziej popularne, choć wciąż półlegalne lub nielegalne. Ludzie wszczepiają sobie na przykład rodzaj skomplikowanego, podskórnego kompasu w okolicy splotu słonecznego. Kompas wibruje z różną częstotliwością w zależności od tego, w jakim kierunku się zwracamy. To ubogaca ciało w doświadczenie magnetorecepcji i echolokacji.
Inne cyborgi usiłują przezwyciężyć ograniczenia biologiczne, modyfikując swoje DNA. Biohakerzy, bo tak się o nich mówi, wszczepiają w swoje komórki fragmenty kodu genetycznego innych organizmów. To próby coraz poważniejszych zmian w naszej podwójnej helisie. Chociażby robione chałupniczo zastrzyki ze świńskiego DNA, które uprzednio poddane jest inżynierii genetycznej tak, by wyłączyć produkcję miostatyny, białka odpowiedzialnego za powstrzymanie niepohamowanego rozwoju mięśni. Świnie z tak nieaktywnym genem stają się prawdziwymi tucznikowymi kulturystami. Biohakerzy liczą, że taki sam proces zajdzie też w ludzkich organizmach.
Po co oni to wszystko robią?
Chcą stać się lepszą wersją homo sapiens - może nawet nieśmiertelną. Czasem te eksperymenty mają opłakane skutki. Jeden z moich bohaterów, Rich Lee, opracowywał wynalazek, który miał uczynić ludzkie ciało bardziej wytrzymałym. W zamyśle był to rodzaj wewnętrznej zbroi - ochraniacza wykonanego ze specjalnej pianki. Rich rozciął skórę nogi i zaszył wynalazek na kości piszczelowej. Niestety, po paru miesiącach ciało zaczęło odrzucać implant. Wdała się okropna infekcja, z którą cyborg Lee walczy już drugi rok, mimo że przeszedł kilka zabiegów chirurgicznych.
Ten rozdźwięk pomiędzy marzeniami cyborgów zamieszkujących Dolinę Krzemową a ich rzeczywistością jest wręcz zabawny. Bo z jednej strony mamy buńczuczne zapowiedzi ostatecznego zwycięstwa nad chorobami i śmiercią, a z drugiej ludzi, którzy wszczepiają sobie kompasy albo zbroje, żeby stać się jakąś osobliwą emanacją komiksowego Iron Mana.
/.../
Po pierwsze, są trochę zmuszeni do działania w podziemiu, bo to, co robią, nie jest do końca legalne. Weźmy przykład biohakera Josiaha Zaynera, który eksperymentował z wszczepianiem sobie w skórę przedramienia fragmentów DNA ośmiornicy, dzięki czemu przez kilkanaście godzin jego przedramię świeciło fluorescencyjnym światłem. Relację ze swoich poczynań biohaker umieścił na YouTube i tak trafiło na niego FBI.
Po drugie, większość z nich wierzy, że technologie z Doliny Krzemowej - szczególnie te ratujące bądź ułatwiające życie - powinny być dostępne nie tylko dla bogaczy. Wyobraź sobie, że zanim Josiah Zayner został cyborgiem i biohakerem, pracował w NASA. Robił doktorat i opracowywał różne sposoby kolonizacji egzoplanet. Pewnego razu odwiedził rodzinne strony, biedny region na środkowym wschodzie Stanów. Okazało się, że jego wujek stracił ubezpieczenie, a bateria w jego rozruszniku serca jest na wyczerpaniu. Bez ubezpieczenia za prosty zabieg wymiany baterii wujek musiałby zapłacić 10 000 dolarów. Podczas gdy sama bateria kosztuje 500 dolarów i można ją kupić przez Internet. Wujek prosił Zaynera, by podjął się wszczepienia nowej baterii. Josiah odmówił, ale po kilku miesiącach rzucił pracę dla NASA i zajął się biohackingiem, bo absurdalna niesprawiedliwość, jaka spotkała wujka, nie dawała mu spokoju.
W takim razie czy cyborgi rozwijają też technologie pozwalające przezwyciężyć różnego typu niepełnosprawności, czy raczej koncentrują się na poszerzaniu zmysłów i tworzeniu lepszej wersji homo sapiens?
Myślę, że te nurty rozwijają się równolegle. Wspomniany wcześniej Rich Lee zajął się cyborgizmem medycznym, gdy okazało się, że cierpi na schorzenie, które polega na szybko postępującej utracie wzroku. Zaczął wówczas pracować nad bezprzewodowymi słuchawkami - pozwalały za pomocą zróżnicowanych dźwięków orientować się w przestrzeni dzięki wysoko czułym mikrofonom rozlokowanym w otoczeniu, a także na ciele cyborga.
Z kolei Neil Harbisson od urodzenia cierpi na achromatopsję, specyficzny rodzaj daltonizmu. Widzi świat w odcieniach szarości. W jego potylicy tkwi na stałe wmontowana antenka, na której dyndającym nad czołem końcu przymocowana jest niewielka kamera. Cyborgiczny implant rejestruje kolory i tłumaczy je na sygnały dźwiękowe, które z kolei są przesyłane za pomocą wibracji kości czaszki do słuchawek zainstalowanych w małżowinie usznej. Neil słucha kolorów, choć nie może ich zobaczyć.
Znowu ktoś powie: no dobrze, ale jak to się ma do osiągnięć naukowców z uniwersytetów technologicznych czy wynalazców zatrudnionych w laboratoriach wielkich korporacji. Oni udoskonalają bioniczne protezy, implanty ślimakowe umożliwiające osobom niesłyszącym odzyskanie słuchu czy nawet implanty mózgowe wszczepiane cierpiącym na choroby neurodegeneracyjne. Pewnie ma się nijak, bo cyborgi nie dysponują takimi zasobami jak magnaci Doliny Krzemowej, ale ich siłą są pomysły napędzane marzeniami o technologii dostępnej dla każdego.
Tytuł: Odp: Cyber-karaluch
Wiadomość wysłana przez: xetras w Sierpień 29, 2021, 07:11:43 pm
Podpatrzona u termitów klima bez konieczności zasilania  w energię z zewnątrz.

https://klimat.rp.pl/technologie/10412-renesans-starozytnej-klimatyzacji-nie-trzeba-pradu/?fbclid=IwAR1bCyyyU4oWJrvc4p2DjjelJamiPQ2dgW-cwsbrmK4zpHM7PgbmIzvG5ec

Też owad i może tu jest odpowiedni wątek ?