Autor Wątek: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]  (Przeczytany 6334 razy)

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6121
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
« Odpowiedź #45 dnia: Październik 19, 2021, 11:34:31 pm »
Teraz tylko do tego:
Pozostając w krawieckich
Cytuj
W wielobarwnym bukiecie toalet, przetykanych męską czernią, widniały suknie skrojone według najnowszych modeli paryskich, z geometrycznymi dekoltami, w których chwiały się tak modne ostatnio kościane i złote medaliony na czarnych aksamitkach.
Sor - musiałam:))
A mogłabyś zwizualizować? Bo jakoś wyobraźnia nie działa.
No jak to livka? Nie wiesz jak wygląda medalik na aksamitce?;)
Tak:

A te "kościane" imitowały kość słoniową czyli były mlecznobiałe.
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 13219
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
« Odpowiedź #46 dnia: Październik 19, 2021, 11:54:59 pm »
Oczywiście na Międzygalaktycznym Uniwersytecie Latającym im. Tichego?;)
W imieniu...dziękuję :-[ , ale jak mawiał Graucho Marx o brodzie: to zarost/komplement posunięty do absurdu;)

Skromność skromnością, żarty żartami, ale w istocie dajecie czadu - w b. pozytywnym sensie. Nie tylko chmura czyta z wypiekami... ;)
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5988
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
« Odpowiedź #47 dnia: Październik 20, 2021, 09:52:23 pm »
Cytuj
No jak to livka? Nie wiesz jak wygląda medalik na aksamitce?
Ojtam, ojtam olka, wiesz przecież, że wiem. Tak tylko się droczę  :)
A te geometryczne dekolty? Rombik, trójkącik, półkolisty, każdy?
Taki? tylko kolorystycznie nie pasuje do czarnej aksamitki  :-\
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6121
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
« Odpowiedź #48 dnia: Październik 21, 2021, 12:44:32 am »
A te geometryczne dekolty? Rombik, trójkącik, półkolisty, każdy?
Taki? tylko kolorystycznie nie pasuje do czarnej aksamitki  :-\
Żeby tam...kolor.
Dekolt chyba taki, ale cała ta sukienka chyba za nowoczesna.
Jakoś mam wyobrażenie o sukienkach z lat 40/50 inne - góra dopasowana, a dół rozkloszowany...coś w ten deseń:
https://zszywka.pl/u/Hrabinia1960/lata-50-te-2089569.html

Ale...co tam aksamitki w geometrii dekoltów - z tego samego balu - tak, to też Lem: "...ładna dziewczyna w sukni upiętej tak, że długi jej ogon kunsztownie owijał kibić, przechodząc w pasek, w którym drżały sztuczne rubiny."

Przechodząc z mody do usprawiedliwień:
Przyjrzałem epizody tej znajomości pod kątem jej „natury” i chciałbym usprawiedliwić Halinę.  :)
Skoro Ty Halinę - to ja Stefana - nieco usprawiedliwię:)
Jak napisałeś: Stefan odstaje od jej towarzystwa - jest starszy, doświadczony przez los - ma już konkretną pracę, ona studiuje i? studiuje. 
Lekko traktowała np. finanse - pieniądze, kiedy tylko przyszły z domu, w parę dni gdzieś się podziewały.
Inne przeżycia, oczekiwania, priorytety.
Nie znamy tej historii z jej punktu widzenia. Czy Stefan nadinterpretuje? Wg mnie nie. 
Skoro spędzała z nim tyle czasu - sam na sam -  całymi wieczorami włóczyła się z nim po kawiarniach, teatrach i kinach, nocnych lokalach...akurat październik minął i jakoś pasował jej "kącik zakochanych", listopad...gdzie  było to całe jej towarzystwo? Takie błyskotliwe?
To nie tylko gra wyobraźni a realne, częste spotkania.
Może by się udało gdyby Stefan był bardziej zdecydowany, gdyby nie udawał, był sobą?
Czy ta impreza była specjalnie dla Stefana? By przekłuć? Nie sądzę. Tak wyszło. Wszak nie afiszowała się na niej z narciarzem...

Może znudziło jej się czekanie na właściwą ławkę?
Tylko czy on chciał żeby ta ławka się znalazła? Wg mnie nie chciał. Tylko o tym nie wiedział;))
Zdawał sobie sprawę z różnic. Te wszystkie jego wahania...jakkolwiek śmiesznawe i nawet irytujące  - dla mnie wyjaśnia kilka zdań:

I oto olśniło go rozwiązanie: Halina podobna była do Nosilewskiej. Podobna całą sobą. Milczącym uśmiechem, spojrzeniem, spokojem, którego nie dawała przełamać. Nie, którego przełamać nie śmiał.

To był - wg mnie -  powód jego chcę-nie-chcę, wyolbrzymionego uczucia oraz bolących atomów. Nosilewska.

Czy w ostatnim rozdziale wspomni Halinę? Sprawdzimy, ale stawiam z mej niepamięci, że nie:)

W sumie to jak teraz to czytam powtórnie - muszę skorygować czas ich znajomości -  to jednak kilka miesięcy...może wrzesień - na pewno październik i listopad oraz kończący wszystko grudzień.
Zdaje się, że to jednak nie trwało od 1947. To raczej rok 1948/1949...więc ten tekst o "starym żalu" tym bardziej brzmi dziwnie.

Tak, zgoda i co do oceny towarzystwa i co do dulszczyzny ciotki.
Cytuj
Potem nabijka z pozy Włodka..pisze dziejawę w dziesięciu odmroczniach”. To żart nawiązujący do tego
O, miałam to sprawdzić - zapomniałam. Czyli to taka dziejawa - thx;)
Cytuj
Życie „zamiast”?
Na przykład rodzina mecenasostwa Muchałów. A tam córki Muchałówny na wydaniu, brudny braciszek „owoc późnej namiętności małżeńskiej” i  eleganckie...Durzyki.
 Jejku, ta Ulka Durzyk nawet Stefana zauroczyła ”swą łagodną białą urodą” . Zadurzył się? 
Kolejny rozdział...muszę powiedzieć, że zdziwiła mnie ta towarzyskość Stefana...u byłej pacjentki? Hm...w dodatku Durzykowie...cóż - może i "oboje bardzo urodziwi", ale...dopóki zbyt wiele nie mówili;)
Noo...sprawa eksportowego tapczanu (...) oczywiście, orzechowego (...) urastającego do wymiarów niemal mistycznych - przepełniła czarę pełną jedwabi, wełny i orzechowych mebli...pożegnał się z towarzystwem...
Takie z deszczu młodzieżowego, pod rynnę kosztowców.
Cytuj
I w tych błahych okolicznościach przyrody następuje przypadek...przepraszam PRZYPADEK, który wywróci ustabilizowanie i w sumie nudne życie Stefana....tu na razie kropczę.
Tak, mamy wiosnę - a Stefan? Był wolny. Od Haliny.
Dosyć szybko - jakieś 3 miesiące...
Ten przypadek - w postaci niewinnego biletu na konkurs zespołów tanecznych...taki Żart, ale to innym razem:)

Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5988
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
« Odpowiedź #49 dnia: Październik 21, 2021, 09:01:26 pm »
Cytuj
Żeby tam...kolor.
Dekolt chyba taki, ale cała ta sukienka chyba za nowoczesna.
Nieno Olka, przecież żartowałam...wiadomo, że nie ten deseń, nie ta epoka... ale modelka wcale udana, no nie?   ;)
Cytuj
Jakoś mam wyobrażenie o sukienkach z lat 40/50 inne - góra dopasowana, a dół rozkloszowany...coś w ten deseń:
Tu jakieś wyobrażenie
https://vintagegirl1983.blogspot.com/2017/03/moda-lata-40-10-klasycznych-fasonow.html
Jednak dominują trójkąciki z tych...geometrycznych
Cytuj
...ładna dziewczyna w sukni upiętej tak, że długi jej ogon kunsztownie owijał kibić, przechodząc w pasek, w którym drżały sztuczne rubiny."
Czyżby miał  na myśli baskinkę?  :)
Cytuj
Nie znamy tej historii z jej punktu widzenia. Czy Stefan nadinterpretuje? Wg mnie nie. 
Jasne dużo domysłów, nie upieram się przy swoim. Dwugłos to dobra opcja...
Cytuj
Skoro spędzała z nim tyle czasu - sam na sam -  całymi wieczorami włóczyła się z nim po kawiarniach, teatrach i kinach, nocnych lokalach...
Bo ja wiem, czy dużo czasu? Całymi wieczorami...ale tych wieczorów mogło być kilka w miesiącu, cztery powiedzmy? Z innych fragmentów książki wynika, że Stefan przesiadywał w robocie...na dyżurach. Zatem spokojne mógł być bohaterem jednego z jej "żyć". Dla niego jedynym, a dla niej?
Niekoniecznie. Połączyła je... a raczej to on połączył i wyszła...kiszka.
Właściwie to go nawet nie zaprosiła...tylko wspomniała, że będzie wtedy w domu. On to czemuś odebrał jako zaproszenie. Przecież ten trzeci ... musiała się z nim umówić wcześniej, skoro nie był z gości, hmm... :-\
Zatem zakładała, że gości spławi...zgodnie z wolą ciotki - przed 10-tą. A może jego, Stefana, nagłe wyjście skłoniło ją do "wersji awaryjnej"?
Grałaby na wielu bębenkach?
Cytuj
Tylko czy on chciał żeby ta ławka się znalazła? Wg mnie nie chciał. Tylko o tym nie wiedział;))
Może tak być.
Cytuj
- dla mnie wyjaśnia kilka zdań:

I oto olśniło go rozwiązanie: Halina podobna była do Nosilewskiej. Podobna całą sobą. Milczącym uśmiechem, spojrzeniem, spokojem, którego nie dawała przełamać. Nie, którego przełamać nie śmiał.
Ale, że co - widział w niej Nosilewską?
 Aż takie wdrukowanie pierwszej miłości, czy w szpitalu była miłość?
Marginesem...Bereś sugerował oziębłość Nosilewskiej (frygida), czemu Lem gorąco zaprzeczał i obaj wtedy wzięli "rozwód" choć kością główną socrealizm

Taa... dalej robi się socrealistycznie, choć finalnie à rebours.
W klasyce - zdrowy klasowo funkcjonariusz "bezpieczeństwa"po kolektywnej akcji demaskuje udającego zwolennika nowej władzy sabotażystę, najczęściej przedwojennego burżuja przeszkadzającego w budowaniu etc. Tutaj... obojętny ideowo (jeszcze) inteligent, w dodatku mający ziemiański korzeń i trzymając się języka epoki -  typowy "mętniak", z pomocą przypadku (jakbyście świadomie to zrobili, orderu bylibyście warci) i  robotnika demaskuje burżuja, szkodnika i wrażego agenta obcych ideowo sił, perfekcyjnie zainstalowanego we władzach aparatu bezpieczeństwa.
Margines kolejny - jak wam brzmi rym Jakło - Światło?  8)  Akurat urzędował w Krakowie niemal do końca 49

Ale to później - na razie pewnego pięknego majowego dnia 1949, po kolacjii..wyszedł przejść się trochę...kilka kroków za żelazną brama kliniki podeszło do niego dwóch ludzi w cywilu...wzięli go między siebie i poprowadzili za róg. Tam stało auto. Stefan nie pytał nawet, za co go biorą, czego od niego chcą...
Kurczaki spowalniam, bo jakoś mam chwilową niechęć do wchodzenia w czysty soc w stylu - jeden dzień ciężkiej pracy sekretarza KW, a potem pięć krwawych kawałków o położnictwie w klimatach filmów "gore".
« Ostatnia zmiana: Październik 21, 2021, 10:50:21 pm wysłana przez liv »
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6121
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
« Odpowiedź #50 dnia: Październik 22, 2021, 02:41:51 pm »
Cytuj
Żeby tam...kolor.
Dekolt chyba taki, ale cała ta sukienka chyba za nowoczesna.
Nieno Olka, przecież żartowałam...wiadomo, że nie ten deseń, nie ta epoka... ale modelka wcale udana, no nie?   ;)
Jakem Olek - nie w moim typie;)
Cytuj
...ładna dziewczyna w sukni upiętej tak, że długi jej ogon kunsztownie owijał kibić, przechodząc w pasek, w którym drżały sztuczne rubiny."
Czyżby miał  na myśli baskinkę?  :)
Widzę, że jednak temat mody nam nie idzie. Tak, jak szedł Lemowi:))
Cytuj
Grałaby na wielu bębenkach?
Tak, tak myślę. Włodka też podpuszczała.
Ale, że co - widział w niej Nosilewską?
 Aż takie wdrukowanie pierwszej miłości, czy w szpitalu była miłość?
Marginesem...Bereś sugerował oziębłość Nosilewskiej (frygida), czemu Lem gorąco zaprzeczał i obaj wtedy wzięli "rozwód" choć kością główną socrealizm
Myślę, że tak. Że Nosilewska tak mu się wdrukowała.
Czy w szpitalu była..musimy później sprawdzić...bo pamiętam, że coś było...ale co?
Cytuj
Margines kolejny - jak wam brzmi rym Jakło - Światło?  8)  Akurat urzędował w Krakowie niemal do końca 49
Dobrze - znaczy źle - ale pasownie - zwłaszcza, że Pościk w "Wyspie z porcelany" stwierdza:
Na Zachód będzia wiał. Takich tylko tam czekają. Książkę mu napiszą, teatr zrobią: obudziło się komuniście serce!
Lem by przepowiedział:)) Bo napisał to przed 1953 rokiem, w którym to roku Światło się zmył z pokładu...

Cytuj
Ale to później - na razie pewnego pięknego majowego dnia 1949, po kolacjii..wyszedł przejść się trochę...kilka kroków za żelazną brama kliniki podeszło do niego dwóch ludzi w cywilu...wzięli go między siebie i poprowadzili za róg. Tam stało auto. Stefan nie pytał nawet, za co go biorą, czego od niego chcą...
Kurczaki spowalniam, bo jakoś mam chwilową niechęć do wchodzenia w czysty soc w stylu - jeden dzień ciężkiej pracy sekretarza KW, a potem pięć krwawych kawałków o położnictwie w klimatach filmów "gore".
:)))))
Dokładnie tak - dwa kolejne rozdziały są jak wyjęte z innej książki...to może dajmy im jeszcze poleżeć...a tymczasem do "Starego znajomego".

Zaiste - piękny wiosenny dzień, który u Stefana przywołuje wspomnienia pączków i listeczków...z Oświęcimia...wyrosłych "na ziemi, nawiezionej popiołem spalonych."

Stefan dostał zaproszenie, którego nie mógł nie przyjąć - więc wsiadł do tego auta...przyczyną dla której się tam znalazł był wspomniany wyżej bilet i koncert.
Przypadek sprawił, że siadł przy niewłaściwej osobie...Żachliński/Jaklo...ten rozpoznał Stefana i zaczął mu się grunt pod nogami palić - w sumie dziwne, że do rozpoznania go - jako partnera ciągle działającego Dolańca - potrzebny był Stefan...nikt go wcześniej nie znał?

Mniejsza - Stefan trafia do celi/pokoju z Wielenieckim - aresztowanym za teczkę Rzepickiego...tutaj rozmowa. Właściwie ustawka...
Stefan z pozycji opornego na uroki komunizmu - np. mówi z przekąsem: Do wyzwolenia...tak. Do dzisiaj. Albo: To jest ten ustrój sprawiedliwości społecznej co?
I taki kwiatek: To znaczy, że właśnie wpadłem pod parowóz rewolucji? No, niezłych ma ona maszynistów...

Za to Wieleniecki jak owca na rzeź...pod lokomotywę dziejów nikt nie wpadnie, jeśli się peron zabezpieczy....wow!:)
Niestety Lem ujął inteligencji Wielenieckiemu (nie pierwszy raz w tym tomie) by ustami Stefana krytykować system.
Wieleniecki to ten jeden inteligent, który dał się systemowi porwać, ale? system się go pozbywa...

Nawiasem - Pościk dostał główną rolę siły sprawczej, fatum - to przez niego Stefan i Wieleniecki trafiają do aresztu: jednemu daje one way ticket, a drugi wpada, bo Pościk aresztuje szpiega, któremu pomógł (ale to kogo? Rzepickiego chyba nie?)...wszystko niechcący:))

Ale...mamy Marcionwa...któren ma długi u panów...najpierw jednak musi odegrać swoją rolę - czyli jak to trafnie ująłeś: jeden dzień ciężkiej pracy sekretarza KW, jeden dzień Marcinowa na starym cmentarzu...z kotłem w tle:)
Lekko nie ma! Jest bałagan...trzeba nabrać powietrza i rzucić się w tę robotę...
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5988
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
« Odpowiedź #51 dnia: Październik 22, 2021, 09:40:37 pm »
Cytuj
- dwa kolejne rozdziały są jak wyjęte z innej książki...to może dajmy im jeszcze poleżeć...
Ty też niechętnie? To mamy problem. Na szczęście jest tam kilka nieoczywistych "myków", których się uczepiwszy...pociągnąwszy...jakoś.
Na razie tylko do tego;
Cytuj
Lem by przepowiedział:)) Bo napisał to przed 1953 rokiem, w którym to roku Światło się zmył z pokładu...
Józef Światło; J.atło; Jakło. Nazwisko raczej sztucznie utworzone i pomyślałem - byłoby zabawnie.
Z cyklu - co przewidział Lem - ucieczkę Światły.  :D
Taka nieoczywista prognoza, hacząca o wróżbiarstwo? W takiej kategorii patron jeszcze nie występował.
Ale mam pewne wątpliwości co do datacji trylogii. Niby wszystko się zgadza. W literaturze przedmiotu pada data zakończenia 1950. Na końcu części III jest data Kraków-1950. Skończone.
Tylko wtedy to nie poszło do druku.
Poszło 5 lat później w 1955 i z tego roku mamy linkowaną już tutaj recenzję cenzora. Jednak - czy poszła ta sama wersja?
 Czy możne w ciągu pięciu lat Lem dokonał poprawek, dopisków, wstawek?
Trzeba by porównać maszynopisy 1950 i 1955.
Mam wrażenie takich dopisków, uwzględniających klimat "odwilży". Nie będę teraz tego rozwijał. O chaosie w składaniu do druku świadczy też fakt rozjazdu spisu treści (jakby starszego) i treści samej, w której dokonano rozbicia jednego rozdziału na dwa, a nie zmieniono  tego w spisie. :-\
Cytuj
I taki kwiatek: To znaczy, że właśnie wpadłem pod parowóz rewolucji? No, niezłych ma ona maszynistów...

Za to Wieleniecki jak owca na rzeź...pod lokomotywę dziejów nikt nie wpadnie, jeśli się peron zabezpieczy....wow!:)
A to ewidentne nawiązanie do klasyki socu - przekomarzanko z Broniewskim (przegapiłem. także dzięki za cytacik).
Zerknąłem w datę ujawnienia światu tego wiekopomnego - 1949. Czyli Lem był na bieżąco  :)
Z tym
https://onebid.pl/pl/ksiazki-i-starodruki-strofy-o-stalinie-wiersze-poetow-polskich-warszawa-1949-czytelnik-8-s-48-4-tabl-1/815877
a tam ten parowóz i maszynista  ;D
"Re­wo­lu­cja - pa­ro­wóz dzie­jów"...
Chwa­ła jej ma­szy­ni­stom!
Cóż, że wro­gie wia­try po­wie­ją?
Chwa­ła pło­ną­cym iskrom!

https://pl.wikipedia.org/wiki/S%C5%82owo_o_Stalinie

Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 13219
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
« Odpowiedź #52 dnia: Październik 22, 2021, 10:06:05 pm »
I taki kwiatek: To znaczy, że właśnie wpadłem pod parowóz rewolucji? No, niezłych ma ona maszynistów...

Za to Wieleniecki jak owca na rzeź...pod lokomotywę dziejów nikt nie wpadnie, jeśli się peron zabezpieczy....wow!:)
A to ewidentne nawiązanie do klasyki socu - przekomarzanko z Broniewskim (przegapiłem. także dzięki za cytacik).
Zerknąłem w datę ujawnienia światu tego wiekopomnego - 1949. Czyli Lem był na bieżąco  :)
Z tym
https://onebid.pl/pl/ksiazki-i-starodruki-strofy-o-stalinie-wiersze-poetow-polskich-warszawa-1949-czytelnik-8-s-48-4-tabl-1/815877
a tam ten parowóz i maszynista  ;D
"Re­wo­lu­cja - pa­ro­wóz dzie­jów"...
Chwa­ła jej ma­szy­ni­stom!
Cóż, że wro­gie wia­try po­wie­ją?
Chwa­ła pło­ną­cym iskrom!

https://pl.wikipedia.org/wiki/S%C5%82owo_o_Stalinie

Drobna wcinka: obaj panowie literaci nawiązują tam do klasyki socu nawet bardziej klasycznej, czyli marksowego "Rewolucje są lokomotywami historii." ("Die Revolutionen sind die Lokomotiven der Geschichte.") rodem z pracy pt. "Walki klasowe we Francji 1848–50":
https://www.marxists.org/polski/marks-engels/1850/wkwf/03.htm
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6121
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
« Odpowiedź #53 dnia: Październik 22, 2021, 10:20:42 pm »
Cytuj
- dwa kolejne rozdziały są jak wyjęte z innej książki...to może dajmy im jeszcze poleżeć...
Ty też niechętnie? To mamy problem. Na szczęście jest tam kilka nieoczywistych "myków", których się uczepiwszy...pociągnąwszy...jakoś.
Spoko...na razie tylko tyle, że językowo ten rozdział - miejscami - jest kompletnie odległy od lemowego (zwłaszcza w części kotłowej - chociaż! przez chwilę miałam wrażenie, że Lem opisuje rakietę...słyszało się huczenie wielkiego ciągu...;)), za to tak: jest parę myków...jest cmentarz...ale o tym później.
Chciałam tylko do tego:
Cytuj
Ale mam pewne wątpliwości co do datacji trylogii. Niby wszystko się zgadza. W literaturze przedmiotu pada data zakończenia 1950. Na końcu części III jest data Kraków-1950. Skończone.
Tylko wtedy to nie poszło do druku.
Poszło 5 lat później w 1955 i z tego roku mamy linkowaną już tutaj recenzję cenzora. Jednak - czy poszła ta sama wersja?
 Czy możne w ciągu pięciu lat Lem dokonał poprawek, dopisków, wstawek?
Trzeba by porównać maszynopisy 1950 i 1955.
Tak, masz rację - Lem poprawiał, zmieniał, dopisywał, wyrzucał...chociażby ten właśnie rozdział "Stary cmentarz" poszedł do druku w "Twórczości" - w 1950 roku. We wrześniu. Pod tytułem "Kocioł" - jako fragment powieści.
Klik po zdjęciach:
https://archiwum.allegro.pl/oferta/tworczosc-literaci-1950-lem-milosz-stalin-i7358319379.html
O tym było też tutaj:
https://forum.lem.pl/index.php?topic=1587.msg72005#msg72005
Zdaje się, że w "Twórczości" tekst był bardziej utaplany w soc-sosie. Nie mam go. Może lemolog mógłby podesłać? :-\

To jeden punkcik.

Drugi to również opowiadanie, które poszło do druku w "Życiu Literackim" nr 55 (1 lutego 1953 roku) - również jako fragment powieści i nosiło tytuł "Siostra Barbara".
Stefan miał pójść w męże z siostrzyczką z oddziału...cały ten rozdział wypadł...na rzecz Nosilewskiej (tako rzecze prof. Jarzębski w posłowiu wyborczym...), a może Haliny i Nosilewskiej? :-\
To opowiadanie jest w wydaniu wyborczym w tomie 20.
Tam też "Operacja Reinhardt" i  "Dyżur doktora Trzynieckiego".

Stąd tak i sprawa Światło-wywodu mogła zostać skorygowana...hę - nawiasem...niezły światłowód... Światło został do bezpieczeństwa skierowany przez gen. Świetlika...

Cytuj
O chaosie w składaniu do druku świadczy też fakt rozjazdu spisu treści (jakby starszego) i treści samej, w której dokonano rozbicia jednego rozdziału na dwa, a nie zmieniono  tego w spisie.
Hę?
Chyba już coś pisałeś, ale nie mogę trafić. :-\
« Ostatnia zmiana: Październik 22, 2021, 10:43:55 pm wysłana przez olkapolka »
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Lieber Augustin

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 1535
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
« Odpowiedź #54 dnia: Październik 22, 2021, 10:59:37 pm »
Z tym
https://onebid.pl/pl/ksiazki-i-starodruki-strofy-o-stalinie-wiersze-poetow-polskich-warszawa-1949-czytelnik-8-s-48-4-tabl-1/815877
Excusez-moi za trzy grosze :)

Fragment utworu Krzysztofa Gruszczyńskiego:
"To Stalin lasy w pochód śle,
rzekom w pustynie płynąć każe,
Stalin - towarzysz, Stalin - wódz,
Stalin - inżynier naszych marzeń".


Cała nieśmiertelna oda tutaj.
A to przypadkiem nie ukryta kpina? :-\
Coś w ten deseń:

...Гром гремит, земля трясётся
По веленью твоему,
Даже курица несётся
По веленью твоему.

Grzmoty grzmią, ziemia się trzęsie
Na twój rozkaz,
Nawet kura jajka niesie
Na twój rozkaz.

https://youtu.be/mvxKeJgREXU
« Ostatnia zmiana: Październik 22, 2021, 11:05:23 pm wysłana przez Lieber Augustin »

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5988
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
« Odpowiedź #55 dnia: Październik 23, 2021, 12:55:51 am »
Cytuj
obaj panowie literaci nawiązują tam do klasyki socu nawet bardziej klasycznej, czyli marksowego "Rewolucje są lokomotywami historii.
Zgadza się, to dość eksploatowana przez soc metafora.
Cytuj
A to przypadkiem nie ukryta kpina?
Obawiam się, że nie - dziś tak odbierana, ale wtedy - urzędowy patos posunięty do absurdu. :-\
Cytuj
jest kompletnie odległy od lemowego (zwłaszcza w części kotłowej - chociaż! przez chwilę miałam wrażenie, że Lem opisuje rakietę...słyszało się huczenie wielkiego ciągu..
A mi ten bardziej, niż położniczy.
Fachowość, kompetencja w zakresie kotłownictwa (płaskie dennice, walczaki, wyłączniki mocy, łożyskowanie turbin...) i elektryfikacji.
Zresztą problem poruszony przy okazji elektrowni w zmyślonych Małachowicach, wciąż aktualny
Cytuj
Tak, masz rację - Lem poprawiał, zmieniał, dopisywał, wyrzucał...chociażby ten właśnie rozdział "Stary cmentarz" poszedł do druku w "Twórczości" - w 1950 roku.
Rzeczywiście, teraz patrzę - mówił to wprost Beresiowi - Proszę pomyśleć, że od 1950 do 1954 roku ja to wciąż przerabiałem i przepracowywałem i wciąż było niedobrze”.
I na tym chyba, profetyzm w wiadomym lux-temacie jednak poległ.
Cytuj
Zdaje się, że w "Twórczości" tekst był bardziej utaplany w soc-sosie. Nie mam go. Może lemolog mógłby podesłać?
Może być, porównałem tę stronę ze zdjęcia z książką - spore różnice, ale na poziomie epitetów, zwłaszcza przy opisach postaci ( w książce wyleciał "człowieczek", "rumiany blondyn" etc).; inna konstrukcja zdań, dialogów.
Cytuj
- również jako fragment powieści i nosiło tytuł "Siostra Barbara".
Mam gdzieś tę siostrę - będzie na deser, co?  :)
Cytuj
...niezły światłowód... Światło został do bezpieczeństwa skierowany przez gen. Świetlika...
;D
A ich wszystkich...słoneczko ludz/kości - Stalin. Bo jak głosił tekst popularnej piosenki mej młodości;
Jak mawiał wódz Słoneczko Stalin         
Obniżając stawki płacy                           
Nie znajdziesz na Syberii malin               
Tylko obozy pracy   
     
Cytuj
Hę?
Chyba już coś pisałeś, ale nie mogę trafić.     
W tekście jest rozdział "Gaudeamus igitur".
A znajdź w spisie tej treści?

     
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6121
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
« Odpowiedź #56 dnia: Październik 24, 2021, 08:03:31 pm »
Cytuj
jest kompletnie odległy od lemowego (zwłaszcza w części kotłowej - chociaż! przez chwilę miałam wrażenie, że Lem opisuje rakietę...słyszało się huczenie wielkiego ciągu..
A mi ten bardziej, niż położniczy.
Fachowość, kompetencja w zakresie kotłownictwa (płaskie dennice, walczaki, wyłączniki mocy, łożyskowanie turbin...) i elektryfikacji.
Zresztą problem poruszony przy okazji elektrowni w zmyślonych Małachowicach, wciąż aktualny
Aaa...nie mówiłam, który mi bardziej.
Każdy z nich jakby pisany do różnych książek - dla różnych czytelników. Szydełkowanie. Ten z kotłem treściwszy, bo opisuje dwa konkretne problemy.
Ten szpitalny bardziej rozwlekły, bo dotyczy rozgrywek międzyludzkich, walki o posady - ale bliższy Lemowi -  tak pamiętam - jeszcze nie powtarzałam.
Cytuj
Może być, porównałem tę stronę ze zdjęcia z książką - spore różnice, ale na poziomie epitetów, zwłaszcza przy opisach postaci ( w książce wyleciał "człowieczek", "rumiany blondyn" etc).; inna konstrukcja zdań, dialogów.
Jeep skonkretyzował się w willysa:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Willys_MB
Cwikier w binokle, godziny zatrzymania kotła wydłużone z 12-16 do 18 i tak - opis postaci.
Zabrakło zmiękczającego wstęp akapitu o myślach Marcinowa.
Cytuj
A ich wszystkich...słoneczko ludz/kości - Stalin.
:)))
Jakiś świetlisty szlak nam wyszedł;)
Cytuj
W tekście jest rozdział "Gaudeamus igitur".
A znajdź w spisie tej treści?
To już chyba przerabialiśmy - raczej błąd przy wydaniu, niż zamierzone ukrycie rozdziału.
U mnie (wyd. 1965) jest ok - wszystkie rozdziały podane.

Dobra - co z tym kotłem? Jest w Małachowicach czyli województwo łódzkie...co tam robi Marcinów? Skoro jest z KW? Przyjechał z krakowskiego?
W każdem pierwsze co mu się rzuca w oczy w jednym z najważniejszych ogniw socjalistycznej gospodarki (to moje!): skrzywił się na widok panującego tu bałaganu.
Po wstępnym rozpoznaniu sytuacji - od miejscowego mistrza kotłowego i inżyniera Astrachowicza (per kocioł ad astra ?;)) dowiaduje się, że to nie był sabotaż:
- Nie, skąd. Tak, po prostu, ze starości. Zmęczenie materiału...

Dyrektor potwierdza: Dennice już od lat powinny być wymienione. Trzeba by stanąć na parę miesięcy, ale teraz to niemożliwe.

Czyli inne kotły też do bani. Okazuje się, że w dodatku transformator jest niemiecki. AEG, z dwudziestego piątego roku.Pracuje bez przerwy od dwudziestu paru lat, pan rozumie?(...)A izolacja? Wszystko skruszałe!

Dostajemy opis trudności sprzętowych, wykupywania części przez USA (po złości na ZSRR), braku dostaw z ZSRR, konfliktu wykonania narzuconego planu z bezpieczeństwem...ale radzą sobie - wyłączać kotły parami - naprawiać, a reszta pełna moc i na przód!:))

A propos bezpieczeństwa - jeden tekst Marcionwa jest  kłujący...zapewnia robotników, że nic im nie grozi ze strony bezpieki (boją się odpowiedzialności za straty)...zły dyrektor ich postraszył, że jak rzucą robotę, to bezpieka weźmie ich w obroty...

Sprawa zostaje załatwiona pomyślnie, ale jest jedno niedomówienie - Marcinów jakoś przekonał robotników do pracy - pyta go o to Astrachowicz, ale ten milczy i nic...nic...
Coś mi się zdaje, że w wersji z 1950 roku tak nie milczał - i tamto przemówienie Marcinowa wytykano Lemowi.

Tyle o kotle...realia późnych lat 40...te nawet lepiej przedstawione w drugiej części pracowitego dnia sekretarza KW:))

Miastoprojekt i bubel projektowy...ale to może później...
-----------

Dzięki uprzejmości lemologa zajrzałam do kotła z 1950 roku - rzeczywiście Lem uwarzył tam potworną potrawę.
W tej publikacji popsuty kocioł to sabotaż, oprócz "foksów" mamy jednego "leśnego", a Marcinów jest sekretarzem pełną gębą - pełną socjalistycznych frazesów.
Zwłaszcza w przemowie do robotników...swoją odezwę czytał chyba z podręcznika dla młodego sekretarza KW...

Jeśli ktoś swoją wiedzę o "Czasie nieutraconym" opierał i opiera tylko na tym opublikowanym fragmencie to musi mieć o całości jak najgorsze zdanie.
Po pięciu latach zmagań - do druku poszła jednak...a właśnie - jaka wersja poszła do druku w pierwszym wydaniu? Sabotaż czy naturalne zużycie materiałów?
Bo jeśli ta, którą ja znam z 1965 roku, to nie rozumiem dlaczego cenzura nie puściła wersji z "Twórczości", a puściła tę ewidentnie jadącą po brakach systemu...

Taże...liv zajrzyj też do tego gara;)
« Ostatnia zmiana: Październik 24, 2021, 11:20:22 pm wysłana przez olkapolka »
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5988
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
« Odpowiedź #57 dnia: Październik 25, 2021, 12:55:53 am »
Cytuj
Taże...liv zajrzyj też do tego gara;)
Zajrzałem. Klasyczny produkcyjniak typowy dla epoki. Jest sabotaż, źli sabotażyści - odprysk sił reakcji i volksdojczów, starty robociarz - obecnie działacz partyjny, ale jak trzeba zakasuje rękawy i pierwszy w...ogień. Jest świadoma klasa robotnicza, jest walka, jest cel wyższy, jest mowa agitacyjna... no, traktory zdobędą wiosnę!
Według Stalina po rewolucji walka klas bynajmniej nie ustaje, ale nasila się. Znaczy to, że posiadacze środków produkcji i beneficjenci dawnego porządku kontynuują walkę, ale innymi metodami, np. używając sabotażu. Stalinowska teoria nasilającej się walki klas była teoretycznym usprawiedliwieniem terroru wymierzonego często w członków partii komunistycznej.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Walka_klas
Ciekawe, czy to wersja pierwotna, czy "udoskonalona" o te soce, by szybko poszła do druku w 1950?
W każdym razie wyjaśnia się kilka zagwozdek przy czytaniu książkowej.
- dlaczego Marcinowowi towarzyszy oficer bezpieki?
- dlaczego robotnicy chcą odchodzić z pracy (myślałem, że może nie chcą bardziej pracować) - groźba wybuchu?
- tym samym tropem, skąd straszenie aż bezpieką?
Druga istotna zmiana obok tego zużycie materiału/sabotaż,  to czas.
Marcinow zostaje tam na noc, a zatem nie może jak w książce, rozwiązać drugiej sprawy Miastoprojektu. Czy może o tym drugim zadaniu działacza - budowniczo-osiedlowym, też była wersja rozbudowana?
Byłaby kolejna odnoga, a biorąc pod uwagę siostrę Barbarę robi się całkiem modernistycznie  :)
Cytuj
U mnie (wyd. 1965) jest ok - wszystkie rozdziały podane.
Moje wydanie 1957 (wydanie drugie)
Cytuj
Skoro jest z KW? Przyjechał z krakowskiego?
Nie wiem skąd wyjechał, ale wrócił do Krakowa  :D
Cytuj
Jest w Małachowicach czyli województwo łódzkie...
To oczywiste zmyślenie. Owszem jest taka wioska w łódzkiem, ale żeby zaopatrywała w prąd województwo śląskie? Pozostałe nazwy zmyślone. Natomiast szczegółowość opisu sugeruje, że temat był Lemowi znany, może nawet oglądany.
No, dość że inspirujący pierwowzór obstawiam tu...Kazimierz
https://www.mim.krakow.pl/elektrownia-krakowska/strona/1
Elektrownia produkowała i odsprzedawała nie tylko energię elektryczną, ale także parę technologiczną. W latach 1950. elektrownia produkowała 45% energii elektrycznej zużywanej w Krakowie (90 tys. MWh).
https://pl.wikipedia.org/wiki/Elektrownia_krakowska
i nawet obok biegną tory  :)
Cytuj
Sprawa zostaje załatwiona pomyślnie, ale jest jedno niedomówienie - Marcinów jakoś przekonał robotników do pracy - pyta go o to Astrachowicz, ale ten milczy i nic...nic...
I się wyjaśniło  ;D
Swoją drogą -  ile się zdezaktualizowało przez te 5 lat, że skalpel niezbędny... atakujemy na wszystkich frontach Indonezji, Chin, Grecji.. zaiste szerokie horyzonty miał Marcinów  :)
Sam bym poszedł na odsiecz, gdyby nie...  8)
Ale tak - w 55 już wiadomo było, że plan 6-letni leży i kwiczy i ten atak wygląda raczej śmiesznie.
Cóż jeszcze... właściwie to już najważniejsze napisałaś... wraz z singlowym kotłem ciekawe doświadczenie porównawcze.
Przechodząc do drugiej części dnia...książkowej, bo opowiadaniowo M. został w Małachowicach.
Książkowo wrócił i jest akcja numer 2 - to osiedle mieszkaniowe i dylematy przy budowie tegoż.
Tu przynajmniej konkret, bo wiadomo, że chodzi o budowę Nowej Huty (choć nazwa ta nie pada) i Miastoprojekt - ten miasto-projekt
https://www.miastoprojekt.krakow.pl/


« Ostatnia zmiana: Październik 25, 2021, 01:24:30 am wysłana przez liv »
Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6121
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
« Odpowiedź #58 dnia: Październik 25, 2021, 02:47:59 pm »
Cytuj
Taże...liv zajrzyj też do tego gara;)
Zajrzałem. Klasyczny produkcyjniak typowy dla epoki.
Wzorcowy.
Chociaż...jeśli mam być szczera - przejrzałam go pobieżnie, nie czytałam dokładnie. Poprawię się.
Cytuj
Ciekawe, czy to wersja pierwotna, czy "udoskonalona" o te soce, by szybko poszła do druku w 1950?
Z czytanego - tych kolejnych tomów miało nie być...a powstały, bo mus...skoro tak, to stawiam, że to pierwotna wersja dla tego tomu. Zmodyfikowana to ta, która poszła do druku w 1955.
Cytuj
- dlaczego robotnicy chcą odchodzić z pracy (myślałem, że może nie chcą bardziej pracować) - groźba wybuchu?
Co znaczy "bardziej pracować"?
Wg mnie akurat wersja z wystraszonymi robotnikami jest wiarygodna w każdej wersji.
Sabotaż - wiadomo. Wersja z popsutym i wiedzą, że pozostałe są w równie fatalnym stanie i grożą wybuchem oraz ostrzeżenia dyrektora, że jak nie będą pracować i wypełniać planów to ostatecznie bezpieka się za nich weźmie jako właśnie: sabotażystów - wg mnie wiarygodne.
Cytuj
Byłaby kolejna odnoga, a biorąc pod uwagę siostrę Barbarę robi się całkiem modernistycznie   :)
Tak, widać jak to bardzo jest wymyślane na kolanie - zasadnicze modyfikacje fabuły, poszczególnych postaci.
Cytuj
Moje wydanie 1957 (wydanie drugie)
Pewnie lemolog wie co poszło do druku w pierwszym wydaniu.
Ale stawiam, że do wydawcy poszła wersja, którą my znamy.
Cytuj
To oczywiste zmyślenie. Owszem jest taka wioska w łódzkiem, ale żeby zaopatrywała w prąd województwo śląskie?
W 1947 roku nastąpiło połączenie Łodzi ze Śląskiem pierwszą polską linią napowietrzna o napięciu 220 kV (Łagisza - Janów), która w pierwszym okresie pracowała na napięciu 110 kV. W oparciu o węzeł 220/110 kV w Janowie powstała koncepcja budowy łódzkiego pierścienia 110 kV dla zasilania Łodzi, Pabianic, Zgierza i tzw. sieci okręgowej 30 kV.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Elektrownia_przy_ul._Targowej_w_%C5%81odzi

Lem też podaje napięcie 110kV...
Cytuj
i nawet obok biegną tory   :)
Tory to chyba wymóg by budować taki obiekt - jak inaczej dostarczać węgiel?

Trudno powiedzieć czy Lem napisał o konkretnej elektrowni - czy o generalnym stanie i problemach ówczesnej energetyki;)
Ale nadał kierunek: Łódź.

Cytuj
Książkowo wrócił i jest akcja numer 2 - to osiedle mieszkaniowe i dylematy przy budowie tegoż.
Tu przynajmniej konkret, bo wiadomo, że chodzi o budowę Nowej Huty (choć nazwa ta nie pada) i Miastoprojekt - ten miasto-projekt
Tak, tutaj wydaje się wszystko pasować.

Marcinów jak najsprawiedliwszy wśród sprawiedliwych....dzielnica i miasto nie są własnością partii; to wspólne gospodarstwo i sami musicie decydować.
Jednak jedzie z nimi - w teren...o tem terenie może później...
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 5988
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Czas nieutracony III: Powrót]
« Odpowiedź #59 dnia: Październik 25, 2021, 07:24:13 pm »
Cytuj
- przejrzałam go pobieżnie, nie czytałam dokładnie. Poprawię się.
A ja przeczytałem z przyjemnością (taka niegroźna perwersja :) )
Cytuj
..skoro tak, to stawiam, że to pierwotna wersja dla tego tomu. Zmodyfikowana to ta, która poszła do druku w 1955.
Też tak bym założył.
Wygląda, że Lem napisał kilka oddzielnych tekstów, a potem jakoś je kleił. Na taki jeden, potem rozbity na dwa wygląda mi wątek "Trzyniecki w szpitalu". Kocioł, po usunięciu Marciniowa i wstawieniu dowolnego nazwiska, dalej może spokojnie funkcjonować. Podobnie ta przypowieść o osiedlu mieszkaniowym, którą  pewnikiem wkrótce "obrobimy".
Cytuj
Co znaczy "bardziej pracować"?
W wariancie bez dywersji miałem na myśli pracę, czyli remont kotłów,  w nadgodzinach - bez dodatkowej zapłaty, co jakiś szef sugerował.
Cytuj
W 1947 roku nastąpiło połączenie Łodzi ze Śląskiem pierwszą polską linią napowietrzna o napięciu 220 kV
Jasne, ta elektrownia w Łodzi tez pasowna.
Wybierając krakowską sugerowałem się czasem. Nie da się dojechać do Łodzi - rozwiązać problem i wrócić jeszcze za dnia do Krakowa, by rozwiązać kolejny połączony z inspekcją w terenie. Tu wariant dobrego szefa, co dba o kierowcę... jest drugi wóz? Bo szofer obiadu nie jadł. Jest - Skoda.
Poza tym to wtorek, godzina około 16.  :D
Oczywiście w wariancie opowiadania, gdzie M. tam zostaje - wszystko się zgadza. "Poprawiając" Kocioł i doklejając Marcinowowi drugie zadanie w Krakowie chyba logiki czasowej nie przemyślał. Zresztą, zapewne nie miał na myśli żadnej konkretnej elektrowni. Jak napisałaś - bardziej inspiracja, choć wygląda, że znał tematykę/mechanikę dość dokładnie.
Cytuj
Tory to chyba wymóg by budować taki obiekt - jak inaczej dostarczać węgiel?
Zgadza się. Po prostu zerknąłem w mapkę tej krakowskiej i znalazłem obok tory  :) Inna sprawa, że w opowiadaniu i powieści są one nieużywane (rudawy/rudy nalot rdzy).
Poza tym opis ewidentnie wskazuje na wieś.
Cytuj
Ale nadał kierunek: Łódź.
czyli Berdyczów (lub ad Corinthum)  ;)
Cytuj
Jednak jedzie z nimi - w teren...o tem terenie może później...
A w tym terenie, na drodze wielkiej inwestycji stoi  stary nieużywany żydowski cmentarzyk z obiektami od XV wieku.
No i jest moja ulubiona megiera Ciekierska..czyli nie wiem jak temat ugryźć.
To wrócę do kotlnego - ciekawostką. Sabotażyści to pierwotnie para foksów i jeden leśny.
5 lat później zostało już tylko paru foksów. Leśny wypadł. Ot, czasy się zmieniły. Wiało odwilżą.
Jeszcze nie wyklęci, ale już nie sabotażyści.

Filutek mógłby niezbicie udowodnić że jest Filutkiem, jednak Filutkowi szkoda życia  na udowadnianie że jest Filutkiem, w końcu to nie jego problem.