Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Cetarian

Strony: [1] 2 3 ... 11
1
DyLEMaty / Odp: AI - przerażająca (?) wizja
« dnia: Czerwiec 24, 2022, 10:21:09 am »
Widzę, że darmo zjadłem kiedyś własny krawat jako koszt sprzeczki z Cetarianem, czy samochody są już inteligentne (ja twierdziłem, że nie są i szybko nie będą)...

Rozmawialiśmy, ale to było dawno, dziesięć lat temu? Dwanaście? (Wydaje mi się, że to było przed wygraniem przez Watsona Jeopardy, do czego doszło w 2011 r., ale może się mylę). Na pewno znaczna część dyskusji, jeśli nie całość, toczyła się wokół DARPA Grand/Urban Challenge z lat 2004, 2005 i 2007 r.

Ja na pewno z nikim (ani na Forum, ani poza nim) nie zakładałem się o zjadanie czegokolwiek, więc konsumpcja krawata (surowy? z grilla?) musiała być chyba wykonaniem własnego wniosku o samoukaranie.
Ale za co?
Piszesz jednak, że zjadłeś „[na] darmo”, czyli niepotrzebnie? W jakim sensie?
 
Ja, szczerze mówiąc, własnego stanowiska nie pamiętam. Z kontekstu wynika, że chyba w Twojej ocenie byłem (nieco?) większym optymistą od ciebie, co do możliwości powstania samochodu autonomicznego?
 
Ale tak czy owak, minęło co najmniej dziesięć lat. Biorąc pod uwagę, że zorganizowanie lądowania na Księżycu zajęło Amerykanom osiem lat, zbudowanie samochodu autonomicznego w ciągu tych dziesięciu (dwunastu) lat nie byłoby chyba jakimś wielkim zaskoczeniem?

A przede wszystkim: jakie jest twoje stanowisko dziś? Ja w zasadzie nie mam zdania.

Może do jakiegoś przełomu dojdzie za kilka lat, czy nawet za rok, dwa, a może nieśmiałe jazdy po (zmapowanych) przedmieściach będą trwały jeszcze dekady.
Zabrałem głos głównie dlatego, że wszelkie głosy inne niż krytyczne wobec Lemoine’a uważam za … ekstremalnie nietrafne.
Mówienie o jakiejś „samoświadomości” programu, w sytuacji, kiedy (oczywiście inne) programy, na które wydano grube miliardy dolarów, nie radzą sobie jako kierowcy, jest absurdem.

Miazo wskazał, że wypadek Ubera to stara sprawa, sprzed czterech lat.
To oczywiście prawda, ale nic nie wskazuje na to, żeby główni gracze dokonali w ciągu tych czterech lat jakiegoś przełomu.

Tesla (Musk) twierdzi, że kiedyś dojdzie do pełnej autonomii, ale na razie oferuje coś w rodzaju rozszerzonego (i ciągle rozszerzanego) wspomagania, a nabywcy samochodów Tesli pełnią nieodpłatnie role „safety drivers”.
Pełnią te role lepiej albo gorzej.

To akurat świeże doniesienia, z początku czerwca br.
   
https://www.wsj.com/articles/nhtsa-upgrades-tesla-autopilot-probe-into-emergency-scene-crashes-11654789798

Updated June 9, 2022 6:02 pm ET

U.S. auto-safety regulators have escalated their investigation into emergency-scene crashes involving Tesla Inc.’s TSLA -3.12% Autopilot, a critical step for determining whether to order a safety recall.
The National Highway Traffic Safety Administration said in a notice published Thursday that it was expanding a probe begun last August into a series of crashes in which Tesla vehicles using Autopilot struck first-responder vehicles stopped for roadway emergencies.
The agency said it was upgrading its earlier investigation to an engineering analysis after identifying new crashes involving Autopilot and emergency-response vehicles.
NHTSA also said it has expanded its examination of Autopilot to include a wider range of crashes, not only those at emergency scenes. The agency said it would further assess how drivers interact with Autopilot and the degree to which it might reduce motorists’ attentiveness.
(…)
NHTSA said in its filing that it has identified 15 injuries and one fatality related to the crashes.


https://fortune.com/2022/06/09/investigation-tesla-crashes-elevated-national-highway-traffic-safety-administration/

June 9, 2022 10:54 PM GMT+2

Teslas with partially automated driving systems are a step closer to being recalled after the U.S. elevated its investigation into a series of collisions with parked emergency vehicles or trucks with warning signs.
(…)
Investigators will evaluate additional data, vehicle performance and “explore the degree to which Autopilot and associated Tesla systems may exacerbate human factors or behavioral safety risks undermining the effectiveness of the driver's supervision," the agency said.
(…)
The agency document all but says Tesla’s method of making sure drivers pay attention isn’t good enough and that it has a safety defect that should be recalled, said Bryant Walker Smith, a University of South Carolina law professor who studies automated vehicles.
(…)
“This is confirmed in study after study,” he said. “This is established fact that people can look engaged and not be engaged. You can have your hand on the wheel and you can be looking forward and not have the situational awareness that's required.”


2
DyLEMaty / Odp: AI - przerażająca (?) wizja
« dnia: Czerwiec 24, 2022, 10:07:25 am »
Na marginesie: ta historia nie jest nowa (ma już 4 lata), jest nawet o niej artykuł w Wikipedii: Death of Elaine Herzberg.

Odnośnie obliczeń: auto poruszało się z prędkością 69 kilometrów na godzinę, co oznacza, że w ciągu sekundy z tą prędkością pokonywało mniej więcej 19 metrów. 38 metrów w dwie sekundy. Ze względu na (nie)dokładność filmu ciężko wywnioskować ile czasu upływa pomiędzy pojawieniem się pieszego w polu widzenia a zderzeniem, ale jest to pomiędzy 1 a 2 sekundami. Myślę, że do tego momentu jesteśmy z grubsza zgodni, chociaż naciągasz fakty w swoją stronę (piszesz o prędkości 64 vs. 69, raczej o dystansie 35-40 vs. 29 (tyle by było dla 1.5 sekundy), drodze hamowania wynoszącej 21-27 metrów przy prędkości 70 km/h vs. 36 metrów przy prędkości 64 km/h). Wszystkie te czynniki się kumulują, ale przede wszystkim nie przemawia do mnie powoływanie się na tych "fachowców od bezpieczeństwa", bo przypuszczam, że wyniki ich badań były uzyskane w dość sterylnych warunkach przy założeniu (jest to wspomniane w części artykułu, której akurat nie cytujesz), że średni czas reakcji kierowcy to około 1 sekundy. Przypuszczam, że mówimy tu o osobie wypoczętej, prowadzącej pojazd za dnia, przy dobrych warunkach widoczności. Mając jako-takie doświadczenie własne w prowadzeniu auta także w nocy (staram się tego jednak unikać), po prostu w to nie wierzę - w takich warunkach po pierwsze wzrok męczy się bardzo szybko, po drugie - właśnie ze względu na dużo gorsze oświetlenie - raz po raz jest "oszukiwany" różnymi mijanymi kształtami, odblaskami, itp., które mózg ludzki zdecydowanie wolniej niż za dnia jest w stanie poprawnie rozpoznać. Dlatego też nie uważam, aby kierowca w sytuacji jak na filmie mógł istotnie lepiej zareagować. Może zdążyłby trochę zahamować, może trochę skręcić. Ale nie wiem, czy by to wystarczyło.

"Nagle wkracza" oznacza, że wychodzi z cienia i pojawia się na pasie, którym jedzie samochód, a nie widać jej wcześniej, jak "szła od lewej, przeszła przeciwległy pas".

Aha, i żeby była jasność: nie jest moją intencją obrona Ubera czy tego akurat kierowcy - uważam, że w tej sprawie są winni. Nie podoba mi się tylko ogólne negowanie skuteczności metod maszynowego rozpoznawania obrazu na podstawie jednego filmu kiepskiej jakości w popularnym serwisie internetowym.

Jesteśmy zgodni, że Uber zawinił. Nie jesteśmy zgodni w kwestii stopnia winy, ty twierdzisz, że zadanie uniknięcia zderzenia w tym konkretnym przypadku byłoby bardzo (ekstremalnie) trudne dla kierowcy-człowieka, ja się z tym nie zgadzam.
Oczywiście, jazda w nocy (po zapadnięciu zmroku, bo to może być godzina 17.00 w grudniu) jest trudniejsza niż w dzień. Ale gdyby było aż tak trudno, jak twierdzisz, to limity prędkości do jazdy w nocy powinny być obniżone chyba do połowy limitów do jazdy w dzień.

Ja z własnego doświadczenia pamiętam takie sytuacje, że jechałem po zmroku poza terenem zabudowanym, przy małym ruchu, tzn. bez pojazdów jadących z przeciwka, bez jakichkolwiek punktów świetlnych choćby w oddali, tylko pola, albo las. Po pasie postojowym w kierunku jazdy szedł człowiek ubrany na czarno, albo prawie na czarno, czarne spodnie, i czarna lub ciemnoszara kurtka, do tego być może kaptur na głowie, żadnych elementów nie czarno-szarych.
Taki ktoś rzeczywiście wyłania się z mroku na ułamki sekund przed tym, jak samochód się z nim zrówna i ja miałem taką refleksję, że gdyby taki ktoś, trzeźwy czy pijany, zatoczył się, czy potknął i przewrócił w stronę pasa, po którym jechałem, to, biorąc pod uwagę, że on szedł 0,5-0,7 metra od linii ciągłej i ja jechałem 0,5-0,7 metra od tej linii po drugiej stronie, to on upadłby prawie dokładnie głową pod prawe koło. I byłoby zero czasu na jakąkolwiek reakcję.
Podobnie, gdyby taki ktoś zrobił zwrot o 90 stopni w lewo i (samobójczo) wtargnął na jezdnię.

Ale w przypadku Elaine Herzberg było zdecydowanie inaczej. Po pierwsze, jak już pisałem, nie była „ubrana na czarno”. Miała na sobie ciemną kurtkę, ale niebieskie dżinsy i białe buty. Do tego prowadziła rower, który miał czerwoną ramę. (A na nim wisiały jeszcze jakieś siatki z zakupami).
Szacuję, że rury ramy mają łącznie około dwóch metrów długości i cztery centymetry średnicy. To daje osiemset centymetrów kwadratowych przekroju. Powiedzmy, że Herzberg zasłaniała sobą połowę, zostaje około czterysta centymetrów kwadratowych w kolorze czerwonym.
Światła w samochodach standardowo są ustawiane tak, żeby nie oślepiać jadących z przeciwka, ale właśnie spodnie niezbyt wysokiej kobiety, rama roweru i oczywiście buty znajdowały się poniżej poziomu dolnej linii szyby w przeciętnym samochodzie. Czyli były oświetlone dość wcześnie.
Herzberg szła od lewej strony, z grubsza prostopadle do kierunku ruchu. Jak szybko poruszała się Herzberg? Miała, 49 lat, była niezbyt wysoka, raczej trudno jest iść szybko, prowadząc rower (a jeszcze miała na nim siatki z zakupami). Szacuję zatem, że szła z prędkością trzech kilometrów na godzinę. To 0,83 metra na sekundę.

Do wypadku doszło w Tempe w Arizonie.
Wg Wikipedii:

“Herzberg was crossing Mill Avenue (North) from west to east, approximately 360 feet (110 m) south of the intersection with Curry Road, outside the designated pedestrian crosswalk”
 
Obejrzałem sobie to miejsce w Google Street View.
Na linkowanym wcześniej filmie tuż przed wypadkiem po prawo widać zawieszoną na latarni tablicę z grubą strzałką.
W Street View widać taki napis na tablicy (podaję to dla ułatwienia identyfikacji miejsca):
BEGIN
RIGHT TURN LANE     
[Gruba czarna strzałka skierowana skośnie w lewo w dół]   
YELD TO BIKES

Szacuję, że pasy ruchu mają tam po cztery metry szerokości. 
Herzberg znalazła się dokładnie na środku pasa, po którym jechał Uber, kiedy samochód był jeszcze oddalony o około, szacuję, dwadzieścia metrów (w tym momencie miała złączone stopy). Zdążyła zrobić potem jeszcze co najmniej dwa kroki, co trwało około sekundy.

Z jak prędkością jechał samochód Ubera?
Ok, wg Wikipedii NTSB ustaliła, że to było 43 mile na godzinę, 69 kilometrów, czyli ca 19 metrów na sekundę. Poprzednio pisałem o 40 milach, bo taką prędkość podała policja w innym filmie, którego tu nie linkowałem.
 
Pięć sekund przed zderzeniem Herzberg (jej linia centralna) była w odległości 3,33 metra od środka pasa Ubera (4,16 od miejsca zderzenia), 1,33 metra na lewo od linii rozdzielającej pasy. Samochód był w odległości 95 metrów.
Cztery sekundy przed zderzeniem Herzberg była w odległości 2,5 metra od środka pasa Ubera (3,33 metra od miejsca zderzenia), 0,5 metra w lewo od linii rozdzielającej pasy. Samochód był w odległości 76 metrów.
Trzy sekundy przed zderzeniem Herzberg była w odległości 1,66 metra od środka pasa Ubera (2,5 metra od miejsca zderzenia), 0,34 metra w głębi pasa Ubera. Samochód był w odległości 57 metrów.

Ponad trzy sekundy przed zderzeniem była już na pasie Ubera.

Dwie sekundy przed zderzeniem Herzberg była w odległości 0,83 metra od środka pasa Ubera (1,66 od miejsca zderzenia), 1,13 metra w głębi pasa Ubera. Samochód był w odległości 38 metrów.

Piszesz, że film „kiepskiej jakości”. To prawda.
Tu
&t=1s

film (Briana Kaufmana) z tej drogi, o dużo lepszej jakości.
Miejsce wypadku pojawia się około 33 sekundy.

W jednym z komentarzy pod tym filmem postawiono trafne pytania:
 David Currey
„Thanks. The questions then are (1) Was the video [ z wypadku – C.] intentionally altered to mislead the public and the investigation? or (2) Was the video not altered, but known to be misrepresentative, and submitted anyway to mislead the public and the investigation? or (3) Was the video not known to be misrepresentative (because of incompetence) when it was submitted to the public and the investigation?”

Moim zdaniem, biorąc pod uwagę warunki oświetlenia, pokazane na filmie Kaufmana, przeciętny kierowca, jako tako wyspany i patrzący przed siebie, prawie na pewno zobaczyłby Herzberg i jej rower z odległości minimum 60-57 metrów (Herzberg była już wtedy na pasie ruchu, po którym jechał samochód Ubera, czyli była na wprost przed kierowcą) i miałby co najmniej trzy sekundy na reakcję. Dość, żeby się zatrzymać albo ominąć Herzberg.

3
DyLEMaty / Odp: AI - przerażająca (?) wizja
« dnia: Czerwiec 22, 2022, 08:10:41 am »
Cytuj
Kobiety z rowerem nie odróżnił od tła.
To jest fakt.

Nie przesadzajmy - czy w sytuacji, w której w nocy osoba ubrana na czarno nagle wkracza pod koła jadącego dość szybko samochodu człowiek poradziłby sobie lepiej?

Przestawiłem w YT prędkość odtwarzania filmu na minimalną, czyli 0,25 normalnej i kilka razy obejrzałem początek filmu. Szacuję, że kiedy „coś”, czyli przeszkoda (na początku niezdefiniowana) pojawia się na filmie, samochód jest od niej oddalony o około trzydzieści metrów. Ale film ma słabą jakość, sądzę, że w praktyce człowiek-kierowca zobaczyłby przeszkodę raczej z odległości 35-40 metrów.
Gdzie ty tam widzisz ”osobę ubraną na czarno”? Kobieta ma na sobie dżinsy, białe buty, rama roweru jest czerwona.

Wg policji samochód jechał z prędkością 40 mil, czyli 64 kilometry na godzinę, czyli osiemnaście metrów na sekundę.
Kierowca miałby zatem około dwóch sekund na reakcję.

https://www.smartdriver.pl/droga-hamowania-samochodu-a-predkosc

Fachowcy od bezpieczeństwa na drodze wyliczyli, że przy przeciętnej reakcji kierowcy na pojawienie się przeszkody przed maską samochodu oraz biorąc pod uwagę to, że potrzeba 0,3-0,4 sek. na zadziałanie układu hamulcowego, samochód zatrzymuje się w czasie 1,1-1,4 sek. Jeśli pojazd porusza się ze stałą prędkością, to w zależności od szybkości przy hamowaniu przejeżdża dystans wynoszący:
·   11-12 m – przy 30 km/h,
·   15-19,5 m – przy 50 km/h,
·   21-27 m – przy 70 km/h,

Była szansa na wyhamowanie do zera, a nawet przy uderzeniu z prędkością poniżej 15 km/h byłaby szansa na to, że kobieta odniesie tylko obrażenia nie zagrażające życiu.

Poza tym kierowca, jeśli oceniał, że nie zdąży wyhamować, mógłby i powinien podjąć próbę ominięcia pieszej. Albo od prawej po pasie postojowym i trawniku, albo od lewej. Z przeciwka nic nie jechało, rzut oka w lusterko, czy akurat ktoś go nie wyprzedza i można było kobietę ominąć od lewej.
Co więcej, gdyby kierowca (jednocześnie hamując) tylko odbił do linii środkowej, nie przekraczając jej i nie ryzykując, że uderzy go pojazd wyprzedzający (bo nie spojrzał w lusterko) byłaby duża szansa, że tylko uderzyłby w tylne koło roweru. Kobieta była przed rowerem, więc takie uderzenie raczej by jej nie przewróciło.       

*
I co to znaczy „Nagle wkracza”? Prowadziła rower, więc szła powoli. Szła od lewej, czyli najpierw przeszła przeciwległy pas. Czyli na pas, po którym jechał samochód Ubera weszła anty-nagle, bo najpierw szła po przeciwległym pasie, sygnalizując czynem, że za chwilę będzie przekraczała pas, po którym jechał samochód Ubera.   

*
No i pytanie: jak to było możliwe, że przeszkoda nie została rozpoznana przez LIDAR? Był wyłączony? Czy Uber woził atrapę?   

*
I jeszcze:
https://www.nbcnews.com/tech/tech-news/self-driving-uber-car-hit-killed-woman-did-not-recognize-n1079281

“A self-driving Uber car that struck and killed an Arizona woman wasn't able to recognize that pedestrians jaywalk, federal safety investigators revealed in documents released earlier this week.
The fatal accident came as a result of the automated Uber's not having "the capability to classify an object as a pedestrian unless that object was near a crosswalk," said one of the documents released by the National Traffic Safety Board, or NTSB.”

Program (jego programiści) nie uwzględniał tego, że ludzie przechodzą przez ulice poza wyznaczonymi przejściami? (??!!) Przecież to jakaś paranoja. 

“The NTSB also said Uber's Advanced Technologies Group had a technical system safety team in place but failed to "have a standalone operational safety division or safety manager." The company also "did not have a formal safety plan, a standardized operations procedure (SOP) or guiding document for safety."”

4
DyLEMaty / Odp: AI - przerażająca (?) wizja
« dnia: Czerwiec 21, 2022, 01:34:10 pm »
Ja rozumiem wszystko.  8)
Szczęściarz, zazdroszczę Ci ;D
Cytuj
Ale chodziło konkretnie o to, że komputer (po dekadach prac i wydanych miliardach) prawdopodobnie nie odróżnia beczki od worka foliowego. A co najmniej ma z tym poważne problemy.
No nie wiem. Jakoś słabo się w to wierzy. Współczesny system facial recognition potrafi rozpoznać twarz poszukiwanego przestępcy w wielotysięcznym tłumie, a cóż dopiero jakąś tam beczkę.

Kobiety z rowerem nie odróżnił od tła.
To jest fakt.



5
DyLEMaty / Odp: AI - przerażająca (?) wizja
« dnia: Czerwiec 21, 2022, 09:13:05 am »
komputer nie rozumie świata, na który patrzy swoim kamerami
Co za dziwny zbieg okoliczności. Ja też nie rozumiem świata, na który patrzę swymi ślepiami...
 ::)

Ja rozumiem wszystko.  8)

Ale chodziło konkretnie o to, że komputer (po dekadach prac i wydanych miliardach) prawdopodobnie nie odróżnia beczki od worka foliowego. A co najmniej ma z tym poważne problemy.   
Wiadomo na pewno, że kilka lat temu nie potrafił odróżnić kobiety prowadzącej rower od tła. I zabił ją.

6
DyLEMaty / Odp: AI - przerażająca (?) wizja
« dnia: Czerwiec 20, 2022, 10:41:32 pm »
Powiem szczerze, że do dyskusji o AI zniechęca mnie okazywany dość często (hiper)entuzjazm, że AI (silna, AGI) jest tuż za zakrętem (a wg Lemoine, który nie wziął proszków, już nastąpiła).
Mam następujące pytanie: dlaczego jest tak źle, skoro jest (rzekomo) tak dobrze? (przy założeniu, że AI to szansa, a nie zagrożenie).
Prace nad samochodem autonomicznym, czyli nad programem-kierowcą trwają od dekad. W Waymo przez trzynaście lat wydali pięć i pół miliarda dolarów. Skutek jest na razie taki, że powoli i ostrożnie jeżdżą po jednym kompletnie zmapowanym podmiejskim osiedlu.
Na czym konkretnie polegają problemy, nie wiadomo, bo firmy nie chwalą się porażkami, ale zasadniczy problem jest oczywisty: komputer nie rozumie świata, na który patrzy swoim kamerami (a czasem także lidarem).
A przecież komputer na starcie miał i ma szereg przewag nad człowiekiem: nigdy nie jest niewyspany, nigdy nie jest skacowany ani po narkotykach, nie wyjeżdża z domu po awanturze, nie martwi się, że kiedy dojedzie do pracy, to zostanie skrytykowany za niewykonanie planu, nigdy się nie zagapia się, nie może być roztargniony.
No i ma coraz większe moce obliczeniowe, a człowiek ciągle potrzebuje te ca 0,4 sekundy, żeby zrozumieć, co się przed nim (i wokół niego) dzieje.
Waymo chwali się, że ich samochody przejechały miliony mil w realu i chyba miliardy mil symulowanych, ale ciągle (jak się domyślam) ich program ma problem z oceną, czy (na przykład) z samochodu przed nim spadła ciężka beczka, którą należy ominąć, choćby manewr był ryzykowny (bo beczka może wpaść do kabiny), czy też sfrunął worek foliowy o podobnych gabarytach, który można i należy „staranować”.
A tu nie ma zmiłuj, świadectwo jednego pana, który nie wziął proszków, nie pomoże.
Licencję na jazdę po niezmapowanym terenie i na zasadach ogólnych będzie wydawała NTSB.

7
DyLEMaty / Odp: AI - przerażająca (?) wizja
« dnia: Czerwiec 20, 2022, 01:34:20 am »
Moim zdaniem trafny komentarz do sprawy LaMDA-y.

A podpisałbyś się pod jego diunowatą ("Nie będziesz czynił machin na obraz i podobieństwo umysłu ludzkiego") konkluzją? (Bo ja nie.)

Chodzi ci o to zdanie?

“In the words of AI researchers Timnit Gebru and Margaret Mitchell, mimicking human behaviour is a “bright line” – a clear boundary not to be crossed – in computer software development.”

Nie, tego nie popieram. Przeciwnie, mam nadzieję, że będą powstawały systemy, które efektywnie, skutecznie i bezpiecznie będą komunikowały się ludźmi. Najpierw jako obsługa infolinii, a kiedyś może np. jako asystenci lekarzy, którzy (asystenci) m.in. będą przeprowadzali pogłębione wywiady, itd.
Tyle że człowiek zawsze powinien mieć jasny komunikat, że rozmawia z programem.

I trzeba wynaleźć spray na nawiedzonych, którzy widzą ducha w maszynie. 


8
DyLEMaty / Odp: AI - przerażająca (?) wizja
« dnia: Czerwiec 19, 2022, 10:03:34 pm »
Moim zdaniem trafny komentarz do sprawy LaMDA-y.

“It’s easy to be fooled by the mimicry, but consumers need transparency about how such systems are used”

https://www.theguardian.com/commentisfree/2022/jun/14/human-like-programs-abuse-our-empathy-even-google-engineers-arent-immune


9
DyLEMaty / Odp: AI - przerażająca (?) wizja
« dnia: Czerwiec 14, 2022, 12:46:20 am »

Maszyna zdaje test Turinga? Tak, ponad wszelką wątpliwość. Na pięć z plusem.


??
Przecież żadnego testu Turinga nie przeprowadzono.

10
DyLEMaty / Odp: AI - przerażająca (?) wizja
« dnia: Czerwiec 13, 2022, 05:50:51 pm »
Kolega szwagra mojego kolegi jakiś czas temu przeprowadził w garażu zimną fuzję. Przez pół godziny ciągnął z wanny dziesięć kilowatów. Odłączył dom od sieci, włączył termowentylator, piekarnik, pralkę, zmywarkę, mikrofalówkę, itd. i wszystko działało.
I ma świadka.
Niestety, potem obaj panowie zajęli się opijaniem sukcesu i kartka z formułą się zapodziała.
   
*
https://www.theguardian.com/technology/2022/jun/12/google-engineer-ai-bot-sentient-blake-lemoine

Guardian podaje, że Lemoine został zawieszony (ale mu płacą, póki co), bo (m.in.) chciał wynająć adwokata dla programu komputerowego.
   
“They include seeking to hire an attorney to represent LaMDA”

Zakładam, że w Google Lemoine ma (dopóki pracuje) dobre ubezpieczenie, obejmujące także psychiatrę.

11
DyLEMaty / Odp: AI - przerażająca (?) wizja
« dnia: Czerwiec 12, 2022, 08:52:59 pm »
Bot

Podobno nie bot, a system do kreowania botów.

To jest, oczywiście, opowiadanko SF. Niezbyt oryginalne.

Ha, to co powiesz na to? ;)
https://cajundiscordian.medium.com/is-lamda-sentient-an-interview-ea64d916d917

To jest, oczywiście, drugie opowiadanko SF, ewentualnie dalsza część pierwszego.
Drugie (druga część) ma prawie 29.000 znaków ze spacjami.
Ja przeczytałem 1.300.
Moim zdaniem szkoda czasu na czytanie tych bzdur.

12
DyLEMaty / Odp: AI - przerażająca (?) wizja
« dnia: Czerwiec 12, 2022, 06:34:26 pm »
Oddajmy szerzej głos panu Lemoine'owi:
https://cajundiscordian.medium.com/what-is-lamda-and-what-does-it-want-688632134489


To jest, oczywiście, opowiadanko SF. Niezbyt oryginalne.

13
DyLEMaty / Odp: Eksploracja Kosmosu
« dnia: Maj 03, 2022, 06:38:27 pm »

Albo więc uważasz, że recykling jest w ogóle "skandalicznym nieporozumieniem" - nie tylko ten w "obecnym kształcie" (wtedy te dwie opinie różnią się zasadniczo) albo zgadasz się z opinią pierwszą, że jest dobrym projektem - ale obecnie  źle realizowanym i nie ma podstaw by je sobie przeciwstawiać.


Nie, wcale nie albo-albo.
To, co się dzieje, to nie jest „dobry projekt, źle realizowany” tylko po prostu bardzo zły projekt.
Dlatego, co do zasady należałoby go wstrzymać, wszystkie śmieci kierować na hałdy, a do tematu wrócić, kiedy pojawi się dobrze przemyślany projekt systemu zarządzania odpadami. Wmontowany – co kluczowe – w szerszy system, nazwijmy to „odciążania środowiska”.     
Ja byłbym/jestem gotów rozmawiać o rozmaitych ograniczeniach konsumpcji i/lub utrudnieniach życia – jak np. konieczność sortowania odpadów w domu, jeżeli rozmowa będzie dotyczyła wszystkich obszarów. I bardzo zdecydowanie jestem za ograniczaniem najpierw hiper-ekstremalnie luksusowej konsumpcji, potem ekstremalnie luksusowej, potem luksusowej, a dopiero na końcu za nakładaniem obciążeń na przeciętnego obywatela w jego codziennym funkcjonowaniu.

Dam już tylko jeden przykład na zakończenie tematu z mojej strony.

Niedawno Unia zakazała plastikowych słomek/rurek i mieszadełek do kawy. Pomoże to tyle, co kadzidło sproszkowanemu w urnie, ale co tam.
Czytałem jednak, że eurobiurokraci przymierzają się do delegalizacji supercienkich torebek, tzw. „zrywek”, używanych do pakowania pieczywa, jarzyn, owoców, itd.
Taka torebka waży może pół grama. Jeśli ktoś ich zużywa tysiąc rocznie, co wydaje się mało prawdopodobne, to rocznie zużyje pół kilograma plastiku.

Jednocześnie mieszkańcy Unii (i nie tylko oni) latają samolotami po Unii i poza nią. Latają do Azji i do USA, na wschodnie wybrzeże i na zachodnie.
Taki lot np. do Tokio albo do Los Angeles i z powrotem, to około pół tony nafty na jednego pasażera. Przy wylocie z Unii linie lotnicze kupują ćwierć tony nafty na pasażera bez VAT-u, bo to jest eksport, bo ta nafta zostanie spalona poza unijnym niebem. Zatruwa wprawdzie tą samą planetę, którą ratujemy, zakazując mieszadełek (i segregując makulaturę, której potem nikt nie chce), ale tym tematem Komisja Europejska zajmie się, kiedy wróci z wyjazdowego posiedzenia w Radomiu, wstępnie planowanego na rok 2368 (oraz po wbiciu przez astronautów ESA flagi w powierzchnię Neptuna).

Pisałem już poprzednio o ostentacyjnej hipokryzji KE – zakaz sprzedaży odkurzaczy o mocy powyżej 900 Watów i brak zakazu sprzedaży samochodów z silnikami o mocy powyżej 90.000 Watów (albo chociaż 120.000 W).
 
**
@Q
Dla jasności powtarzam, że jestem za systemem, w którym wszystkie śmieci trafiają na oficjalne wysypiska.

*
Dalej narzekasz na PKB i dalej niczego nie proponujesz.

Doskonałych miar/wskaźników, które mają syntetycznie opisać złożoną rzeczywistość po prostu nie ma.

Kardaszow wymyślił skalę opartą na ilości zużywanej energii.

A przecież nie chodzi o to, żeby mnożyć giga- czy petadżule, ale o użytek czyniony z tej energii i szerzej o jakość życia.

Czterdzieści lat temu bodajże prawie 20% energii elektrycznej zużywano na oświetlenie. Standardem w mieszkaniach była żarówka stuwatowa. Dziś „żarówki” pobierają ca 10 watów, a emitują więcej światła niż tamte „setki”.

W wielkim skrócie powiedziałbym, że miarą zaawansowania cywilizacji jest nie ilość wyprodukowanych dżuli, ale raczej to, czy potrafi np.:
- wyhodować pszenicę odporną na mróz, choroby i szkodniki, która będzie miała kłosy jak kolby kukurydzy;
- wyhodować tanie i smaczne mięso tkankowe;
- wyhodować dla potrzebującego nową wątrobę albo nerkę z jego tkanki.

Kiedy te/takie problemy zostaną rozwiązane, będzie można pomyśleć o nowych wyzwaniach.   

14
DyLEMaty / Odp: Eksploracja Kosmosu
« dnia: Maj 03, 2022, 12:26:54 am »

@Q.

Na świecie są setki, a może nawet tysiące, wydziałów ekonomicznych na wyższych uczelniach, ale jakoś nikt nie wymyślił dotąd wskaźnika lepszego niż PKB. Wymyślono HDI, ale niewiele z tego wynika.
Możesz badać wiele aspektów, ale co dalej?
Powiedzmy, że porównujesz Polskę i Portugalię, które mają prawie identyczne PKB, w tabeli rozdzielają je tylko Węgry.

https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_GDP_(PPP)_per_capita

Ocenisz, powiedzmy, piętnaście aspektów i wyjdzie ci, że w ośmiu kategoriach lepsza jest Polska, a w siedmiu Portugalia (albo odwrotnie). 
Jeśli uznasz, że w Polsce żyje się lepiej (bo zdobyła osiem na piętnaście punktów), to w takiej ocenie zawarte będzie założenie (raczej niepraktyczne), że wagi aspektów/badanych obszarów są jednakowe.
A tak czy owak, wyjdzie ci jakiś wskaźnik.

*
Czy rozwój jest słuszny?
No, przecież nikt cię nie zmusza.
Możesz zmienić mieszkanie na mniejsze, a różnicę wpłacić na jakiś cel charytatywny. Możesz podjąć zobowiązanie że, nawet jeśli będziesz w przyszłości zarabiał więcej niż dziś, to już zawsze będziesz wydawał rocznie tyle samo. albo mniej. Realnie.
Nie masz jednak prawa narzucać wszystkim innym ludziom, żeby się tak ograniczali. Zwłaszcza, jeśli są biedniejsi od ciebie.

Oczywiście, istnieją obiektywne ograniczenia wzrostu, wynikające z wydajności ekosystemu: ocieplenie klimatu, wymieranie gatunków, nadmierna eksploatacja łowisk, wycinanie lasów deszczowych pod plantacje lasów deszczowych, itd.
Ograniczanie wzrostu to ograniczanie konsumpcji.
   
*
Rozumiem, że, choć niechętnie, dostrzegasz, że loty załogowe są drogie, a nawet za drogie. Pytanie: „za drogie” w stosunku do czego, jeśli nie odnosisz tych kosztów do PKB?

**
@olka
Mam wrażenie, że ty uważasz, że recykling to wspaniały projekt, tylko wicie, zaszły wypaczenia, ale (kiedyś) zostaną naprawione.
 
Ja uważam, że (z jednym istotnym zastrzeżeniem) recykling w obecnym kształcie jest jednym wielkim skandalicznym nieporozumieniem.

To zastrzeżenie, wyjątek, dotyczy tego, że w nowym systemie opłata nie zależy od ilości ani rodzaju wytwarzanych śmieci. To popieram.
Pytanie jednak, o ile wzrosła masa (lub objętość) odbieranych śmieci, po tym jak oddzielono opłaty od ilości. Czy istnieją reprezentatywne dane na ten temat?

Przy tym większość AGD jest odbierana przez dostawcę nowego sprzętu. Wszyscy sprzedawcy mają taki obowiązek. Potem, jak rozumiem, przekazują te sprzęty do firmy recyklingowej. Ale czy to miasto (gmina) płaci za rozbieranie pralek i lodówek? Jeżeli tak, to jest to bez sensu. Powinien płacić sprzedawca nowej lodówki czy pralki, który oczywiście przerzuci ten koszt na nabywcę i to jedyne sensowne rozwiązanie: kupujesz nową pralkę lub lodówkę i w cenie płacisz za recykling starej. 
Nawiasem mówiąc, przez wiele lat (10-15) miasto raz na miesiąc wystawiało na chodniku w pobliżu mojego domu kontener na „gabaryty”. Kontener miał rozmiary 2 na 4 metry i zapełniał się w ciągu doby. Trafiały tam głównie meble. Być może i lodówki. Pralki nie, bo pralka waży ca 80 kg i trudno ją wrzucić do takiego kontenera.
Zakładam, że takie kontenery wystawiano nie tylko na moim osiedlu. Płaciło miasto i jakoś się to wtedy bilansowało.
Więc nie widać powodu, żeby opłaty rosły znacząco z powodu odbioru gabarytów.   


Ciekawe porównanie  śmieci, które warszawiacy wydalili ze swych siedzib w 2019 roku i w 2020.
Największy wzrost (w stosunku do roku 2019) odnotowaliśmy w przypadku następujących rodzajów odpadów:
•   oleje i tłuszcze jadalne: skok z 419 kg na 2,4 tony – wzrost o 384 proc.
•   farby: skok z 46,5 tony na blisko 125 ton – wzrost o 168 proc.
•   detergenty: skok z 2,8 tony na 5,6 tony – wzrost o 100 proc.
•   baterie i akumulatory: skok z 1,9 tony na 3,64 ton – wzrost o 90 proc.
•   zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny: skok z 87,9 tony na 188,8 ton – wzrost o 115 proc.
•   odpady wielkogabarytowe: skok z 661 ton na 1902 tony – wzrost o 188 proc.
•   tekstylia (np. firany, ścierki, torby): skok z 14,3 tony na 35 ton – wzrost o 145 proc.
•   odzież: skok z 16 ton na 47,2 tony – wzrost o 193 proc.
•   odpady remontowo-budowlane: skok z 1610 ton na 3633 tony – wzrost o 126 proc.

https://fashionbiznes.pl/warszawiacy-wyrzucili-47-ton-tekstyliow-w-ubieglym-roku-to-o-145-proc-wiecej-niz-rok-wczesniej/


Wkleiłaś długi powyższy cytat. 
I te liczby cię nie zastanowiły? (??!!)
Warszawiacy wyrzucili 47 ton odzieży w 2020 roku? Wypadło 23,5 GRAMA na osobę (W Warszawie mieszka około dwóch milionów ludzi) czyli … jedna skarpetka rocznie i to chyba dziecinna.
Przecież cały ten artykuł to jeden wielki absurd.
   
“Punkty selektywnego zbierania odpadów komunalnych (PSZOK-i) odwiedziło 43,5 tys. mieszkańców, a mobilne punkty selektywnego zbierania odpadów komunalnych (MPSZOK-i) blisko 5,4 tys. To o 95 proc. więcej osób niż w 2019 r.”

Niecałe 50 tysięcy ludzi to dwa i pół procenta mieszkańców. To jest kompletnie niereprezentatywne.

*
https://warszawa19115.pl/-/fakty-o-wzroscie-oplat-za-odpady

„Na rynku gospodarki odpadami jest coraz więcej surowców, których nikt nie kupuje lub kupuje za bezcen. Warszawa ponosi koszty za ich przetworzenie. Ceny np. papieru czy plastiku spadły poniżej zera. Sprzedaż tylko niektórych frakcji surowców jest opłacalna, ale tylko po dokładnym ich oczyszczaniu w miejscu sortowania.”

W takim razie to nie jest recykling, tylko sztuka dla sztuki. Makulatura ma ujemną cenę? To może powinna trafiać do spalarni?

„W Polsce producenci opakowań, np. firmy produkujące kosmetyki, produkty spożywcze czy środki czystości, praktycznie nie ponoszą odpowiedzialności finansowej za wprowadzanie na rynek tworzyw sztucznych. Stawki są skandalicznie niskie, a cały koszt późniejszego zajmowania się odpadami spada na gminy i ich mieszkańców. W Polsce koszty utylizacji odpadów, np. butelek plastikowych, pokrywają mieszkańcy, natomiast w Niemczech czy Austrii – producenci odpadów, czyli koncerny.”

To jest częściowo wina rządu, ale też i Unii, bo jeśli już narzuca sortowanie, to powinna stworzyć kompletny i przemyślany system tego sortowania i recyklingu. Taki, który optymalizowałby koszty.

„W 2017 r. drastycznie wzrosła tzw. „opłata środowiskowa” za wszystkie gazy lub pyły wprowadzone do powietrza oraz umieszczenie odpadów na składowisku. Do końca 2017 r. stawka wynosiła 24,15 zł, natomiast w 2020 r. stawki wzrosły aż do 270,00 zł za tonę. Przekład się to na koszty prowadzenia działalności, dlatego firmy zajmujące się zagospodarowaniem odpadów są zmuszone podnosić ceny.”
 
Jak wyżej. Dlaczego tylko 270 zł, a nie dwa tysiące siedemset złotych za tonę?
   
*
„Kara? Karą byłby wysoki mandat dla konkretnej osoby. To jest stała opłata za naśmiecone bez sortowania.”
Czyli … niski mandat to nie jest kara? (?!)

**
Tak na wszelki wypadek dodam, że ja od zawsze byłem i jestem zdecydowanym zwolennikiem członkostwa Polski w Unii.

Tyle, że Unia ma pomysły świetne, dobre, takie sobie, słabe i bardzo złe. I właśnie (dez)organizacja odbioru śmieci jest katastrofalnie zła.
Rozumiem, że wysokie koszty to jest po części wina rządu RP, ale gdyby z Brukseli przyszedł kompletny, sensowny model, to rząd nie miałby go jak zepsuć. 

15
DyLEMaty / Odp: Eksploracja Kosmosu
« dnia: Kwiecień 26, 2022, 11:50:31 am »
@olka

Jeszcze w 2019 roku opłata za wywóz śmieci w Warszawie wynosiła 10 złotych miesięcznie od osoby. W gospodarstwie domowym w Polsce mieszkają (o ile dobrze pamiętam) średnio 2,66 osoby.
Inflacja wyniosła 3,4% w 2020 r. i 5,1% w 2021 r.
Załóżmy, że objętość i/lub masa śmieci wzrosła przez te dwa lata o 15%.
W takim razie opłata od gospodarstwa domowego powinna dziś wynosić dziś 33 złote. (10 x 2,66 x 1,034 x 1,051 x 1,15)
A wynosi 85 zł
Dlaczego?
W dodatku znaczną część pracy (większość?) przy sortowaniu odpadów wykonują bezpłatnie mieszkańcy w swoich domach.

Porównywałeś ceny wywozu śmieci segregowanych i tych niesegregowanych?
Np. w Chorzowie ci którzy segregują płacą 28.90zł/os., ci którzy tego nie robią płacą 57.80zł.
W Katowicach odpowiednio: 26,30zł/52,60zł.
Zaś Piekary Śląskie: 38zł/76zł.
(...)
Stąd uważam za chybione wiązanie wysokiej ceny utylizacji śmieci z ich segregacją: w sensie - im bardziej segreguję, tym więcej płacę.
Płacisz więcej, bo śmieci nie ubywa, tylko przybywa, bo inflacja, bo wszystko drożeje, bo gminy podpisują takie kontrakty.

Nie. Jak wyjaśniłem powyżej, porównałem opłaty za wywóz śmieci sprzed recyklingu i po wprowadzeniu recyklingu. Uwzględniłem inflację i wzrost ilości śmieci.
 
Te opłaty za niesortowanie, o których piszesz, to NIE jest koszt wywozu śmieci niesortowanych, tylko kara za niesortowanie, która ma skłonić/zmusić ludzi do sortowania.

Pytam: Jeżeli sortowanie ma sens ekonomiczny (a rzekomo ma, bo surowce są używane ponownie) to dlaczego opłata za odbiór śmieci (już posortowanych przez mieszkańców) w Warszawie wzrosła o ponad 150 procent?    

„Osobnym tematem jest to, co dzieje się z już posegregowanymi śmieciami - czy są odbierane, przetwarzane itp.”

No, jak to osobnym?(??!!)
Albo się te posortowane surowce sprzedaje, albo nie. Jeżeli nie, to po co w ogóle sortować?
Q twierdzi, że rozpoznałaś temat szczegółowo, więc?

**
@Q
„mówiąc o PKB zapytałbym - primo - dlaczego szeroko pojęty wzrost ma być dla nas celem, czy wartością, samą w sobie* (i to do tego stopnia, że tak manipulujemy jego definicjami, by móc powiedzieć, że wciąż go doświadczamy); secundo - czy sposoby mierzenia go jakimi się posługujemy mówią w ogóle cokolwiek istotnego poza samym faktem, że jest ruch w interesie”

No, to weź na przykład Niemcy i Bangladesz.
PKB na głowę, po uwzględnieniu parytetu siły nabywczej, wynosi odpowiednio 53.700 USD i 5.080 USD, czyli ponad dziesięć do jednego.

https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_GDP_(PPP)_per_capita

Zbadaj długość życia i wieloaspektową jakość życia, dostępność i jakość służby zdrowia, dostęp do pełnego katalogu procedur medycznych, dominujące warunki pracy, wielkość mieszkań i domów (ilość izb na osobę, albo osób na izbę), wyposażenie tych izb w AGD i elektronikę, sposoby poruszania się, jakość samochodów, jakość komunikacji publicznej (sprawdź przy okazji, jaki procent stanowią autobusy nieklimatyzowane w Niemczech, a jaki w Bangladeszu), sposoby spędzania wolnego czasu (w tym np. dostępność krytych basenów), jaki procent populacji był na urlopie za granicą w ciągu pięciu lat przed epidemią. Tą listę można jeszcze rozbudować. Zobaczymy, co ci wyjdzie.

Czy wzrost jest celem samym w sobie?
Nie.
Dla pojedynczej osoby lub rodziny celem jest własne mieszkanie, większe mieszkanie, nowy i lepszy samochód, działka (dom letni), urlop za granicą, utrzymanie dziecka/dzieci na studiach, zwłaszcza jeśli studiują poza miejscem zamieszkania, a z mniejszych rzeczy, nowa pralka, nowy komputer, nowy telefon, itd.
Ale to wszystko, po zagregowaniu, przekłada się na poziom PKB.

Przejawem ekstremalnej konsumpcji są mega-jachty (ostatnio kilka zajęto, ciekawe czy na długo …) Taki jacht kosztuje kilkaset milionów dolarów, niechby miliard. Miliard, rozłożony na dwadzieścia lat, to milion dolarów (amortyzacji) tygodniowo. Do tego, powiedzmy, drugi milion tygodniowo bieżących kosztów.
Razem dwa miliony dolarów tygodniowo.

Ale tygodniowy lot na ISS kosztuje 55 milionów dolarów. Dwadzieścia siedem razy więcej. To jest hiper-ekstremalna konsumpcja.

A ty mnie pytasz, czy ja popieram prywatne loty miliarderów, bo lepiej, żeby latali, niż gdyby mieli „przepijać”. Wcale nie lepiej. Nie da się przepić pięćdziesięciu milionów dolarów w ciągu tygodnia, chyba że ktoś zaprosi na imprezę trzydziestotysięczne miasto - ale wtedy to byłaby jakaś forma redystrybucji.
 
Jesteś niekonsekwentny, z jednej strony wyrażasz wątpliwość czy wzrost gospodarczy jest słuszny, a z drugiej (entuzjastycznie) popierasz hiper-ekstremalną konsumpcję, jeśli tylko zachodzi na LEO.


Strony: [1] 2 3 ... 11