Autor Wątek: Religijna Rzeźba  (Przeczytany 1148912 razy)

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 13303
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Religijna Rzeźba
« Odpowiedź #2550 dnia: Sierpnia 05, 2015, 04:07:29 pm »
Podstawa prawna?
Człowiek całe życie próbuje nie wychodzić na większego idiotę niż nim faktycznie jest - i przeważnie to mu się nie udaje (moje, z życia).

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 15901
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Religijna Rzeźba
« Odpowiedź #2551 dnia: Sierpnia 05, 2015, 04:45:06 pm »
Tradycja św. ;)
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 13303
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Religijna Rzeźba
« Odpowiedź #2552 dnia: Sierpnia 05, 2015, 04:57:23 pm »
Nie no, pytam poważnie, czy jest gdzieś zapisane. Nie wydaje mi się, aby JP2 czy też Franciszek stwierdzili, że, nazwijmy to: inne wiodące religie - to ściema.
Człowiek całe życie próbuje nie wychodzić na większego idiotę niż nim faktycznie jest - i przeważnie to mu się nie udaje (moje, z życia).

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 15901
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Religijna Rzeźba
« Odpowiedź #2553 dnia: Sierpnia 05, 2015, 05:38:46 pm »
To chyba będzie kluczowe:
http://religie.wiara.pl/doc/471908.Nostra-aetate-Deklaracja-Soboru-Watykanskiego-II-o-stosunku

Tu też coś się znajdzie:
http://religie.wiara.pl/doc/471920.Dialog-z-bracmi-o-innych-przekonaniach-religijnych

Cytacik z JP II:

"Niedawno napisałem do Biskupów Azji: „Chociaż Kościół chętnie uznaje wszystko to, co jest prawdziwe i święte w tradycjach religijnych buddyzmu, hinduizmu i islamu — jako odblask tej prawdy, która oświeca wszystkich ludzi — nie zmniejsza to jego obowiązku i zdecydowania, by bez wahania głosić Jezusa Chrystusa, który jest «drogą, prawdą i życiem» (...). Fakt, że wyznawcy innych religii mogą otrzymać łaskę Boży i zostać zbawieni przez Chrystusa niezależnie od środków zwyczajnych, jakie On ustanowił, nie przekreśla bynajmniej wezwania do wiary i chrztu, których Bóg pragnie dla wszystkich ludów”100. Chrystus sam bowiem, „podkreślając wyraźnie konieczność wiary i chrztu (...), potwierdził równocześnie konieczność Kościoła, do którego ludzie dostają się przez chrzest jak przez bramę”101. Dialog musi być prowadzony i realizowany w przekonaniu, że Kościół jest zwyczajną drogą zbawienia i tylko on posiada pełnię zbawczych środków102."

Czyli nie tyle ściema ile niedoskonale odbicia jedynie słusznej prawdy ;).
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 13303
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Religijna Rzeźba
« Odpowiedź #2554 dnia: Sierpnia 06, 2015, 10:47:57 am »
Jeśli tekst "Nostra aetate - Deklaracja Soboru Watykańskiego II o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich" jest prawdziwy i jest najważniejszym dokumentem w sprawie - to nie ma w nim słowa (ani w będącej z niego wyimkiem wypowiedzi JP2) o nieprawdziwości, czy pośledniejszym znaczeniu innych religii. Przeczytałem starannie, ale jest tylko wyznanie, że dla KK to Chrystus jest najważniejszy, nie pada zaś stwierdzenie, czy choćby sugestia, że religie niechrześcijańskie są gorsze, gdyż mają innych Bogów, a więc Bogów gorszych (a tym bardziej, że bogów, przez małe "b"). Raczej widzę to tak, że z tekstu można wyrozumować (aczkolwiek wprost to nie pada), że i sam KK jest jednym z tych "odblasków prawdy".
Człowiek całe życie próbuje nie wychodzić na większego idiotę niż nim faktycznie jest - i przeważnie to mu się nie udaje (moje, z życia).

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 15901
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Religijna Rzeźba
« Odpowiedź #2555 dnia: Sierpnia 06, 2015, 12:12:52 pm »
Raczej widzę to tak, że z tekstu można wyrozumować (aczkolwiek wprost to nie pada), że i sam KK jest jednym z tych "odblasków prawdy".

Z poprawką, że w nauczaniu KK jest - jego zdaniem - jakieś 90% prawdy, a w buddyjskim (dajmy na to) 60%.

(No, chyba, że bawisz się tu w futurologa/SFiarza i szukasz interpretacji, za pomocą której KK będzie mógł w przyszłości przestać głosić swój monopol na prawdę z zachowaniem twarzy.)

BTW. gdyby KK nie miał przekonania, że jego "odblask prawdy" jest większy (bardziej odblaskowy? ;)), to by - na zdrowy rozum biorąc - nie stworzył pojęcia herezji, i na stosach za tąż swego czasu nie palił...
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 13303
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Religijna Rzeźba
« Odpowiedź #2556 dnia: Sierpnia 06, 2015, 12:33:54 pm »
Cofając się odpowiednio daleko wstecz każdej (chyba?) idei dziś uznawanej można znaleźć taki czas, kiedy jej praktyczna emanacja w kształcie ówczesnym z dzisiejszego punktu widzenia była bzdurą. Ponadto należy rozróżnić KK od polityki (czyjejkolwiek, w tym samego KK). O tych procentach tam nic nie stoi, twardo analizując tekst (bez wrażeń) nie wynika zeń, że chrześcijaństwo jest w czymkolwiek lepsze od jakiejkolwiek innej religii.

Generalnie uważam, że samo pytanie o Jezusa na innych planetach jest idiotyczne i raczej nastawione na robienie śmichów z KK, który odpowiadając na poważnie i w ramach swego światopoglądu, przewidywalnie naraził się na śmieszność - ale tylko dlatego, że odpowiedź tę odczytuje się płytko i nie w ramach światopoglądu, w którym jej udzielono.
Człowiek całe życie próbuje nie wychodzić na większego idiotę niż nim faktycznie jest - i przeważnie to mu się nie udaje (moje, z życia).

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 15901
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Religijna Rzeźba
« Odpowiedź #2557 dnia: Sierpnia 06, 2015, 03:26:02 pm »
maźku Twoja interpretacja wiary KK (i chyba każdej innej z bardziej szanowanych) to jest jednak intelektualna abstrakcja na miarę Duchów/Ducha z dukajowego tekstu, o który ledwo co mimochodem zahaczyłem...
Mogę sobie wyobrazić, że Heller - dajmy na to - jakoś podobnie swoją wiarę postrzega...

Pytanie jednak jak pogodzisz ze swoją interpretacja poniższe zdanko (które Ci chyba umknęło):

"Kościół jest zwyczajną drogą zbawienia i tylko on posiada pełnię zbawczych środków"

Jak pogodzisz przekonanie, iż "Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię." z twierdzeniem, że dokonali tego - w wypadku ziemi i paru ciał niebieskich - Izanami i Izanagi*?

(Oczywiście bez dokonania serii falandyzacji, do dokonania których jesteś intelektualnie w pełni zdolny... 8))

* z wyznawcami shintō też prowadzi KK dialog międzyreligijny:
« Ostatnia zmiana: Sierpnia 06, 2015, 03:34:37 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 13303
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Religijna Rzeźba
« Odpowiedź #2558 dnia: Sierpnia 06, 2015, 06:54:19 pm »
Ponoć kto użyje argumentum ad Hitlerum - ten przegrał. Ale że Ty? Pomijając że w ogóle - zupełnie nie widzę punktów stycznych.

Zdanie, które cytujesz, nie należy do dokumentu.

Pojecie herezji (szerzej - kwestionowanie zasad) jest oczywiste i stosowalne w każdej grupie społecznej, niezależnie czego te zasady dotyczą, choćby nawet gry w piłkę nożną. Kwestia co za to grozi (stos czy czerwona kartka) to jest inna sprawa. I dlaczego grozi (bo niekoniecznie celem palenia na stosie była fizyczna likwidacja - raczej ratunek duszy nieszczęśnika). Nie można patrzeć na dawne sprawy bez kontekstu historycznego. Przy tym ja nie bronię KK, zgrzeszył śmiertelnie i wielokrotnie jeszcze w czasie DWŚ. Ale nie o to chodzi. Chodzi mi tylko o to, co mówi doktryna.

Nie bardzo wiem, o co Ci chodzi z godzeniem "mitów założycielskich". Są różne, przy tym w większości obecnie rozumiane symbolicznie jednak.
Człowiek całe życie próbuje nie wychodzić na większego idiotę niż nim faktycznie jest - i przeważnie to mu się nie udaje (moje, z życia).

Stanisław Remuszko

  • 1948-2020
  • In Memoriam
  • God Member
  • *
  • Wiadomości: 8769
    • Zobacz profil
Re: Religijna Rzeźba
« Odpowiedź #2559 dnia: Sierpnia 06, 2015, 07:35:55 pm »
A o co Panowie się spierają, bo, mimo wytężonej uwagi, straciłem wątek?
R.
Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem : - )

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 15901
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Religijna Rzeźba
« Odpowiedź #2560 dnia: Sierpnia 06, 2015, 07:57:48 pm »
Nie rozumiesz... Nie chodziło mi o wytykanie tych stosów, ani nawet wojennej Chorwacji... Chodziło mi o to jak daleko KK może pójść by pozostać KK? Bo jeśli w rozumieniu mitów symbolicznie pójdziemy tak daleko, by symbolicznie rozumieć same bóstwa, to dojdziemy do etapu tego Termowego teologa, który twierdzi, że ew. istnienie Boga nie ma nic do rzeczy...
Tylko jeśli tak, to po co w sumie ma być religia? Jako system lansowania pewnych mód w zakresie ubioru (sutanny, na Zachodzie, zresztą, coraz mniej chętnie noszone) i kulinariów (w piątek staramy się obyć bez schabowego)? Jako instytucja polityczno-biznesowa (jak zarzucają wcale liczni jej krytycy... i którą w istocie bywa...)? Jako specyficzne kółko filozoficzne oddane abstrakcjom, których samo nie traktuje serio?

Paradoksalnie uważam, że więcej sensu ma już paskudny KK ze stosami i definiowaniem heretyków (nie wiem... spoiwo społeczne w pewnych warunkach stanowił?), choć b. mi się nie podoba, niż to co proponujesz...

Dukaja przywołałem zresztą nieprzypadkowo... "In partibus..." tym różni się od "Podroży dwudziestej drugiej", że zdaje się być życzliwe dla KK, ale i jedno pytanie  b. istotne stawia - gdzie jest granica ewolucji doktryny... U Dukaja problemy pojawiają się, gdy na scenę wchodzą - jak w livowym linku onetowym - Pozaziemcy:

"A nie macie jakichś zabezpieczeń w doktrynie?
– Jakich niby?
– Bo ja wiem… – Krush-Brown wzruszył ramionami. -Tradycja, na przykład…
– Co: tradycja? Ma pan na myśli ignorowanie zmian? To nigdy i dla nikogo nie była dobra strategia. A poza wszystkim – postępu po prostu nie da się zignorować. Trzeba zająć stanowisko. Kościół nigdy się nie uchylał. A poczynione przed wiekami wykładnie nijak się mają do świata dzisiejszego, to są rzeczywistości niekompatybilne, wzajemnie nieprzystające; tradycja – ona też podlega ewolucji. Cóż święty Paweł powiedziałby na widok Świerszcza? Diabeł, powiedziałby; potwór, apage, apage. I cóż dzisiejszy katolik rzekłby na tradycję średniowieczną? Też nie lepiej. A wszak nie ma tu mowy o żadnym odstępstwie, herezji. To po prostu postęp; wszystkiego: nauki, kultury, polityki, religii. Jest ciągłość – ale nie ma tożsamości.
– No ale ten panekumenizm prowadzi przecież donikąd! To znaczy…
– Dokąd prowadzi, to ja dobrze wiem. Schizma jest nieunikniona. Pomimo wszystko większość ludzi nie zaakceptuje papieża, który oddycha chlorem, znosi jaja, żyje tysiąc lat, zjada własne odchody, nie ma twarzy ani rąk i nie potrafi mówić po angielsku – a tym to się skończy, to tylko kwestia czasu."


"To była ta pętla, chińska pułapka na palec, teologiczne wnyki, wilczy dół antropocentryzmu. Nikt nie dostrzegał niebezpieczeństwa, zanim się ono faktycznie nie pojawiło, ponieważ nikt w nie tak naprawdę nie wierzył: nikt z ludzi nie wierzył, że ich religie mogą się okazać atrakcyjne także dla gatunków cywilizacyjnie stojących wyżej od ludzkości. Jakoś podświadomie uznawano to za dogmat i rzeczywistość zdawała się potwierdzać owo przekonanie: wszystkie napotkane w kosmosie rasy znajdowały się na niższym bądź podobnym etapie rozwoju. Do czasu. Do Duchów. Oczywiście, nie mogło tu być mowy o żadnych misjonarzach czy sterowanym procesie nawracania; Duchy po prostu przyswoiły sobie (na ile w ogóle mogły go sobie przyswoić, będąc tym, czym były) całość dorobku kulturalnego człowieka i najwyraźniej zostały „dotknięte światłem prawdziwej wiary". Wierzymy, mówiły, wierzymy w Boga. Zaskoczenie było kompletne. Dogmat podświadomości okazał się fałszywy. Na upartego dałoby się znaleźć jakieś analogie w ziemskiej historii – czymże innym był dokonany przez żydowską sektę religijny podbój starożytnego Rzymu? – jednakże przepaści cywilizacyjne istniejące w obu przypadkach zupełnie nie dawały się do siebie przyrównać. Duchy – dały temu dowód po wielokroć – potrafiły sięgnąć ostatecznych granic poznanego wszechświata, dotrzeć do każdego zakątka kosmosu; podczas gdy ludzkość i jej obcoplanetarni partnerzy nie wyraczkowali jeszcze ze swego ramienia galaktyki. To potencje absolutnie nieporównywalne.
Skoro uwierzyli, trudno się dziwić ich pierwszemu odruchowi: uszczęśliwić Dobrą Nowiną innych. I tu pojawiał się problem; tu Kościół widział ów szantaż; stąd też wyrastały korzenie teologicznego paradoksu. Duchy były w stanie w krótkim czasie zanieść Słowo Boże wszystkim rozumnym rasom w kosmosie. Jednak Kościół – ludzie - nie mógłby tego procesu wszechnawracania w żaden sposób kontrolować, zdany byłby w całości na Duchy, na ich dobrą wolę, ich interpretację Pisma Świętego, ich metody i ich wyczucie etyki. Nadto tym sposobem Duchy zamknęłyby Kościołowi jakąkolwiek drogę dalszej ekspansji, ograniczając go do tych kilkunastu ras dotychczas spotkanych – wszystkie odkrywane później (po latach, tysiącleciach, milionleciach lub nigdy, co prawdopodobniejsze) znajdowałyby się już pod pierwotnym wpływem ewangelizacji Duchów. Duchy zawłaszczyłyby dla swojej wersji katolicyzmu całą resztę wszechświata. To prawie przestępstwo: kradzież dusz. Paradoks krył się w fakcie, że Duchy, uznając się za wiernych wyznawców i posłuszne jego sługi, nie posiadały wcale intencji czynienia Kościołowi na złość; w rzeczy samej, w swoim mniemaniu (a wciąż mowa tu jedynie o odczuciach przez nie jako odczucia otwarcie deklarowanych) pragnęły jedynie uczynić przysługę dotychczas pozbawionym dostępu do Objawienia. A skoro nie było mowy o żadnym zapożyczeniu od nich przez ludzkość technologii, bo technologia Duchów nie była technologią planetarnych białkowców, dla Duchów równie nieprzydatny okazałby się z pewnością rower lub samochód – skoro tak, sprzeciw wobec ich zamierzeń interpretowały (chyba) jako egoistyczny lęk przed utratą monopolu. Kościół widział to inaczej: czyż posiada moralne prawo wyzbyć się swej roli w stosunku do tak olbrzymiej większości dzieci Bożych i scedować swe obowiązki na – na kogo właściwie? Paradoks szczerzył lśniące kły: papież jako głowa Kościoła, do którego przynależności aspirowały, mógłby zabronić Duchom podejmowania jakichkolwiek samodzielnych działań w tym względzie; lecz uznałby je tym samym za równe w prawach istoty obdarzone wolną wolą i duszą, a skoro tak, per analogiam do innych Obcych stopniowo dopuszczanych do godności i funkcji kościelnych, prędzej czy później doprowadziłby tą swą decyzją do sytuacji, której starał się właśnie zapobiec, to znaczy do pankosmicznej ewangalizacji prowadzonej samodzielnie przez Duchy. Różnica leżałaby jedynie w formalnym stosunku prawa kanonicznego do owego procederu, lecz ostateczny efekt byłby ten sam: Duchy przejęłyby kosmiczny monopol na Słowo Boże.
– Jeśli wierzycie – zaczął ponownie biskup di`Ciena, pozwalając zagrać w swoim głosie nutce desperacji – jak możecie sprzeciwiać się woli papieża?
– Chyba nie do końca pojmujemy. Czy istotnie jest tak, że ogłaszając nas pseudorozumnym, bezdusznym zawirowaniem czasoprzestrzeni i odmawiając prawa do zbawienia, zarazem odwołujecie się do naszego sumienia i prosicie o poświęcenie w imię naszej wiary, która wszak według was stanowi jedynie wiarę pozorną – czy istotnie jest tak?
Biskup pokręcił głową.
– Dlaczego po prostu nie możecie się powstrzymać?
– Bo to byłoby złe.
– Co?
– Zaniechanie byłoby wielkim złem. My poznaliśmy prawdę. Mamy obowiązek. Nie możemy milczeć. Wy nie dotrzecie za ich życia do dziewięćdziesięciu procent ras, którym my możemy zanieść Słowo Boże już w tej chwili.
Synstaty spasowały. Partia była przegrana. Teraz już tylko pozory.
Di`Ciena pozwolił obudzić się w sobie irytacji.
– Ale jakie Słowo Boże im zaniesiecie? Co to będzie za prawda z waszych ust?
– Czyż nie rozmawiamy teraz z sobą? Czyż nie porozumiewamy się?
– Sami tłumaczyliście, na czym to polega: to jest symulacja zrozumienia. Chodzi o moc obliczeniową i logikę, a nie o poczucie wspólnoty.
– Czy to źle? Czy istnieje poczucie wspólnoty pomiędzy ludźmi a Głowaczami? W jakiż inny sposób ich rozumiecie, jeśli nie zimną logiką analogii i przybliżeń?
– Jak w ogóle możecie się porównywać z Głowaczami? Wy jesteście dla nas czystą abstrakcją: bezcieleśni, niewidzialni; każdy kontakt piętrowo zapośredniczony – przez ile sztucznych filtrów i modulatorów przechodzi informacja po drodze od was do tej tutaj kukły? Jakie tu narodziny, skoro się nie rodzicie? Jaki chrzest, skoro dla was woda to jak dla nas równanie Schrodingera? Jaka śmierć, skoro nie umieracie? Jaka pokuta, jakie zbawienie? Pismo Święte milczy o czarnych dziurach.
– Milczy także o Łaskawcach, Głowaczach, Świerszczach, Wodnikach. Milczy o Indianach i australijskich aborygenach. Milczy o Chińczykach. Wy, ludzie, nazbyt skrępowani jesteście czasem. Skoro takie było zamierzenie Boga, to jest to zamierzenie obejmujące wieczność, bo przecież nie tylko moment spisywania ksiąg; i skoro za zgodne z Objawieniem uznajecie chrześcijaństwo dnia dzisiejszego, odmienione przez wszystkie wpływy, z jakimi się zetknęło od wyrośnięcia z żydowskiej Palestyny, a więc: greckie, rzymskie, pogańskie, oświeceniowe, z obcych kultur i obcych ras, obcych planet; jeśli to jest chrześcijaństwo prawdziwe, to znaczy, że w boskim planie były wszystkie te kolejne spotkania; „wczoraj", „dzisiaj" i jutro" trwają jednocześnie w Jego woli, nie ma sprzeczności pomiędzy średniowieczem a Obcymi, ważna jest wiara. Wyszła od Żydów; potem Europejczycy zanieśli ją na wszystkie kontynenty; potem ludzie w ogóle, a więc i z tych kontynentów, w gwiazdy; potem wierzący w ogóle, a więc i z obcych planet, dalej w kosmos; teraz my przejmiemy pałeczkę i domkniemy proces, Dobra Nowina sięgnie granic wszechświata. Ilościowo i procentowo, bo stosunkiem wierzących do niewierzących, ludzi wśród katolików jest akurat najmniej. Dlaczegóż, na miłość boską, odmawiacie prawa wyznawania prawdziwej wiary akurat nam? Czy naprawdę za kategorię ostatecznie wartościującą uznajecie tu przynależność do rasy?"


Mnie się jednak zdaje, że mniej by w KK - w sensie doktrynalnym - zmieniła materializacja wszelkich wydumek Dukaja (i wszystkich Obcych z "Podróży dwudziestej drugiej" też), niż uznanie Boga za symbol ino. Dukaj jest dla KK łaskawy, bo stawia go w obliczu wyzwań ciężkich, ale - moim zdaniem - do jakiegoś przezwyciężenia jeszcze... Ba, właściwie ludzka duma u niego cierpi, KK wszakże rozkwit na skalę wszechświatową czeka (pomijam, chwilowo, fakt, że znacznie bardziej prawdopodobnymi jawią mi się gwiazdowe ludy o niesłychanie wysokiej inteligencji co głoszą one materializm, ateizm i zalecają skupiać wszystkie wysiłki wokół rozwoju nauki, techniki i doskonalenia warunków życia niż Duchy dukajowe, acz gdybanie to wszystko). Co jednak - spytam raz jeszcze - z KK zostanie gdy zabierzesz mu "prawdziwość" Boga?

ps. Cytat uprzednio przeze mnie przytoczony nie jest, owszem, z dokumentów soborowych, jest z encykliki "Redemptoris missio" JP 2. Oczywiście, możesz swoim zwyczajem ;) podnosić, że encykliki to nie tzw. nauczanie nieomylne (a zresztą i nieomylność to pewnie tylko taka metafora w ich systemie pojęć)...
« Ostatnia zmiana: Sierpnia 06, 2015, 09:22:51 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6852
    • Zobacz profil
Re: Religijna Rzeźba
« Odpowiedź #2561 dnia: Sierpnia 06, 2015, 09:04:24 pm »
Podstawa prawna?
:)
Mnie cały czas tłucze się pierwsze przykazanie:
Jam jest Pan, Bóg twój, którym cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.

Nie zaprzecza istnieniu cudzych bogów, jeno daje pierwszeństwo wiadomemu.
Teraz się mówi o tolerancji:)
Taki rozkład:
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TB/1przykazanie_mono.html#
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6612
    • Zobacz profil
Re: Religijna Rzeźba
« Odpowiedź #2562 dnia: Sierpnia 06, 2015, 09:18:30 pm »
Generalnie uważam, że samo pytanie o Jezusa na innych planetach jest idiotyczne i raczej nastawione na robienie śmichów z KK, który odpowiadając na poważnie i w ramach swego światopoglądu, przewidywalnie naraził się na śmieszność - ale tylko dlatego, że odpowiedź tę odczytuje się płytko i nie w ramach światopoglądu, w którym jej udzielono.
Nie widzę problemu, a odpowiedź uważam za logiczną. Nie było drugiego Jezusa. I nie będzie. Po co drugi,
skoro może być cały czas ten sam - wszak Jezus-człowiek to tylko awatar syna bożego. Wcielił się w postać mieszkańców akurat tej planety, zginął, zmartwychwstał i...co?
Przeszedł na emeryturę? Zaległ u boku ojca?
 Są przeszkody by nie wcielił się w inną formę życia jako np. Xylox?
A w dopasowywaniu doktryny do zmieniającej się rzeczywistości i co za tym, świadomości - elastyczność ...każdy kto czytał Ewangelie wie, że Jezus przyszedł tylko do Żydów.
Dało się zuniwersalizować? Dało. Wystarczył jeden Paweł...no, może nie tylko on.
Drugi skok pod koniec średniowiecza - po odkryciu Nowego Świata. Problem z Indianami ludzie- nieludzie? Trwało to kilka wieków i co? Gdzie są najliczniejsi i najwierniejsi wyznawcy?
Skąd jest papież?
Jasne, poprzeczka z istotami nieludzkimi jest znacznie wyżej zawieszona.
Ale to zagadnienie wysoce teoretyczne. Jednak przy takim poziomie abstrakcji jakim jest trójdzielna istota Boga chrześcijańskiego, zawsze się coś wymyśli. To pojemna formuła.
Gorzej z Allahem.  :)
« Ostatnia zmiana: Sierpnia 06, 2015, 09:28:11 pm wysłana przez liv »
Obecnie demokracja ma się dobrze – mniej więcej tak, jak republika rzymska w czasach Oktawiana

tzok

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 409
    • Zobacz profil
Re: Religijna Rzeźba
« Odpowiedź #2563 dnia: Sierpnia 06, 2015, 09:20:22 pm »
Nie widze zwiazku. Liczba potomstwa nie jest tutaj decydujaca. Byc moze substancje mialy wplyw i na mozg rodzicow i na to jak sie organizowal i rozwijal mozg ich potomstwa, a z czasem efekt sie potegowal. Mysle ze mozna to zalozyc z duza szansa prawdopodobienstwa.
Tak działa dobór naturalny. Żeby efekt się potęgował, geny odpowiedzialne za receptory środków psychoaktywnych musiałyby współgrać z innymi genami w taki sposób, że im bardziej podatny jest osobnik na owe środki tym większy bonus ewolucyjny (=liczba potomstwa).

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6612
    • Zobacz profil
Re: Religijna Rzeźba
« Odpowiedź #2564 dnia: Sierpnia 06, 2015, 09:22:54 pm »
Podstawa prawna?
:)
Mnie cały czas tłucze się pierwsze przykazanie:
Jam jest Pan, Bóg twój, którym cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.
Pytanie na ile Bóg chrześcijański jest tożsamy z żydowskim Jahwe. Jak dla mnie jest zupełnie inny - to zacytuję całość;
Wtedy mówił Bóg wszystkie te słowa: 2 «Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli.
3 Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! 4 Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! 5 Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. 6 Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań.
Obecnie demokracja ma się dobrze – mniej więcej tak, jak republika rzymska w czasach Oktawiana