Autor Wątek: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...  (Przeczytany 952066 razy)

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6507
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2685 dnia: Wrzesień 08, 2022, 10:16:55 pm »
Narkomani na odwyku nie powinni oglądać  świetnego filmu Edwarda Żebrowskiego, kręconego w Tworkach i Drewnicy a obecnego w kinach jakoś tak w latach 79/80/81 (?).
Zdecydowanie nie powinni.
Nie powinni, bo to był właściwie gniot, który nie miał niczego wspólnego z książką Lema - prócz nazwisk postaci.
Pamiętam, że najgorsze wrażenie wywarła na mnie filmowa postać Sekułowskiego - nie dorastał do chorych pięt tego książkowego. A dobrą była jedna scena z Kautersem.
Stąd mam nadzieję, że narkomani czytali książkę:)
I jest to wielce prawdopodobne, bo jedną z terapeutek była żona Johna Portera - Małgorzata Geismer - Porter:
Blondynką była Małgorzata Geismer, lekarz psychiatra. Leczyła z uzależnień. Z Markiem Kotańskim zakładała pierwszy ośrodek dla narkomanów w Głoskowie koło Garwolina. Przyjechał dla niej, a nie dla Polski.

(...)
Z Małgosią mieszkali w klitce na Saskiej Kępie. Ona się nim opiekowała, utrzymywała i tłumaczyła, jak przetrwać w realnym socjalizmie. To ona wprowadziła go w świat artystycznych salonów. Dzięki niej poznał Małgorzatę Braunek, Korę i Marka Jackowskich, Macieja Zembatego, Kamila Sipowicza.
https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/1500749,1,porter-john.read
Te zainteresowania: muzyczne, artystyczne, literackie, filmowe były przeszczepiane do ośrodka w Głoskowie. Po ogłoszeniu stanu wojennego upychali bibułę, książki w schowkach - jak mówią: różne orawelle, miłosze itp.
Cytuj
Oczywiście - nie każdego da się zdyscyplinować (np. lekkoducha - artysty, hippisa-włóczęgi, Stachury, itd. )
Sam sobie odpowiedziałeś.
Rozumiem, że wg Ciebie ludzi uzależnionych, często o hippi-korzeniach, da się łatwo zdyscyplinować?
Poza tym dla władzy komunistycznej problem narkomanii nie istniał - to był wymysł kapitalistyczny.
Cytuj
Czy to książka czy film spowodowały ten irracjonalny lęk ?
Chyba raczej film ?
Kompletnie nie rozumiem relacji tej anonimowej pacjentki i jej wyolbrzymionej reakcji przytoczonej w załączonym cytacie z książki.
Wojsko ludowe zachowało się porządnie - ale zomowców to mniej dotyczy (ale    takie mieli zadania - przymusu bezpośredniego).
Ani książka, ani film nie spowodowały przytoczonej reakcji.

Nocą z 12 na 13 grudnia 1981 roku przed dworkiem w Głoskowie zaczynają ujadać psy, a do sieni wchodzi dwóch ubeków po wychowawcę Romana Lonca.

Nie znajdują go tam, ale panika w dworku się szerzy i oczytana pacjentka ma właśnie skojarzenia do Lema.
Narkomani nie byli umieszczani w ośrodkach do leczenia uzależnień, bo takich dla nich nie było - szli do psychiatryka.

Dodam, że wychowawca Roman Lonc to ten pan:

https://teatrnn.pl/leksykon/artykuly/roman-michal-lonc-1948-2016/

Mieli się więc czego bać - nie było tak beztrosko jak to przedstawiasz siedząc przed kompem w 2022 roku:)

Psss...wiedziałam, że gdzieś o tym filmie kulfonowałam:
https://forum.lem.pl/index.php?topic=600.msg33487#msg33487
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 08, 2022, 10:57:54 pm wysłana przez olkapolka »
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

xetras

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 734
  • Skromny szperacz wobec różnorodności i osobliwości
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2686 dnia: Wrzesień 09, 2022, 12:07:31 am »
Uzależnionych nie wiem, jak leczyć. Nie sugeruj, żebym postulował ich dyscyplinowanie (Uwaga dotyczyła tylko roli wojska, drylu, terenowych grup operacyjnych, itd.).
To po pierwsze.
Artystom trzeba więcej powietrza, a nie rozkazów.
To po drugie.

Faktycznie przed Kotańskim i Ś.P. Dr Małgorzatą Geysmer - Porter* (1942-2000) cały problem uzależnienia i odzwyczajania od tego leżał odłogiem w Polsce Ludowej.
Udawano że nie istnieje.

Ad rem, wracam do filmu:
Holoubek w tym filmie istotnie wypadł blado.
Lema nie da się zekranizować !
Traktuję gatunki i same utwory kompletnie osobno.
Wtedy inscenizacja zamkniętego życia szpitalnego, a zwłaszcza psychiatrycznego, oraz takiego, który jest likwidowany - to przerażało - świat tam przedstawiony to była kompletna ruina.
Znerwicowany i porąbany był to film, znacznie sugestywniejszy z psychicznymi zaburzeniami to oczywiście jest Polańskiego: "Repulsion", czyli "Wstręt", ale to inna bajka. Albo np. "Mniejsze niebo'.
Przyjmijmy, że Żebrowski prowadził "drewnianą" narrację {jakby :) } i raczej to niezbyt sprawny reżyser. "Świetny" był na tle komercyjnej popeliny filmowej, na marnej taśmie - dlatego wtedy wolałem uciekać w słuchanie muzyki i czytanie, także bibuły "drugiego obiegu" - ale to dopiero w środku lat '80.
 Nie oceniam filmu względem książki - książka się nie narzuca, a odbiór filmu wymaga jakby bierności względem przekazu. Przy odbiorze przekazu czytanego  trzeba bardziej myśleć, czyli być aktywnym. To nie o "Szpitalu ..." - ale ogólnie.
Czyli - nigdy nie porównuję książki do filmu. Porównuję tylko film do filmu albo porównuję tylko książkę do książki  - nie potrafię porównać przekazów stosujących kompletnie inne techniki przekazu treści.


Dla mnie tamten okres to przyspieszone ferie zimowe - przed sylwestrem, mroźna zima - była to końcówka podstawówki, beztroskim nielatem wtedy byłem, ale też marazm po zawieszeniu stanu wojennego (zwłaszcza ówczesna nuda) dokuczał.

*jest jakieś bio, wspomnienie o niej z wizerunkiem ?
Niezwykła to postać, ta pani doktor psychiatra.
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 09, 2022, 12:55:59 am wysłana przez xetras »
~ a priori z zasady jak ? ~

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6507
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2687 dnia: Wrzesień 09, 2022, 12:37:29 am »
Uzależnionych nie wiem, jak leczyć. Nie sugeruj, żebym postulował ich dyscyplinowanie (Uwaga dotyczyła tylko roli wojska, drylu, terenowych grup operacyjnych, itd.).
To po pierwsze.
Napisałeś, że niektórych grup/jednostek nie da się zdyscyplinować - zapytałam więc czy wg Ciebie grupy uzależnionych - da się. Albo dało - tamtymi metodami. That's all.
Cytuj
Faktycznie przed Kotańskim cały problem uzależnienia i odzwyczajania od tego leżał odłogiem w Polsce Ludowej.
Udawano że nie istnieje.
Kotański był twarzą tego ruchu, ale ważne są też nazwiska wymienione w lince o Loncu: Malarecki i Pinkosz, też pani Geismer i dużo innych.

Cytuj
Traktuję gatunki i same utwory kompletnie osobno.
Wtedy inscenizacja zamkniętego życia szpitalnego, a zwłaszcza psychiatrycznego, oraz takiego, który jest likwidowany - to przerażało - świat tam przedstawiony to była kompletna ruina.
Chyba nie potrafię tak rozdzielić jeśli ktoś ekranizuje jakąś moją lubioną książkę - a film powtarzałam właśnie podczas omawiania książki w Akademii - był nie do przyjęcia.

Natomiast tak - myślę, że te 40 lat temu - sam film - bez znajomości książki - mógł robić wrażenie i szokować tym zamkniętym i w końcu zlikwidowanym światem.
Cytuj
Dla mnie ten okres to przyspieszone ferie zimowe - przed sylwestrem, mroźna zima - była to końcówka podstawówki, beztroskim nielatem wtedy byłem, ale też marazm po zawieszeniu stanu wojennego (zwłaszcza ówczesna nuda) dokuczał.
Ja dopiero miałam zacząć swoją przygodę z edukacją - więc na film byłam za smarkata - ale trochę obrazów z tamtego okresu mam w głowie.
Cytuj
*jest jakieś bio, wspomnienie o niej z wizerunkiem ?
Niezwykła to postać, ta pani doktor psychiatra.
Nie znalazłam - pierwszy raz się natknęłam na nią teraz - przy okazji lektury bio Kotańskiego. Dużo pozytywów o niej.
Dla niej Malarecki zaczął pracę w Garwolinie - "miała serce większe od wątroby" - mówił.
Ten:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Krzysztof_Malarecki
On dał impuls do tworzenia ośrodków leczenia uzależnień. On z Geysmer organizowali obozy żeglarskie dla pacjentów.
Chyba pracowali wtedy na 5 etatów:)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

xetras

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 734
  • Skromny szperacz wobec różnorodności i osobliwości
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2688 dnia: Wrzesień 09, 2022, 01:16:29 am »
Dzięki.

Dla mnie kompletnie niepojęte jest to, że ktokolwiek mógłby podejrzewać LWP o to, że byliby zdolni do eliminowania "życia nie wartego życia".
Wojskowi byli też sentymentalni, ale też i służbistami.
Odnośnie tej kwestii :
 
Cytuj

niektórych grup/jednostek nie da się zdyscyplinować - zapytałam więc czy wg Ciebie grupy uzależnionych - da się.
.
Trefnisie i błazny, kontestujący z ich metaforami i swobodną wyobraźnią [nie pasujący do równego marszu] sprawdziliby się co najwyżej jako ofermy batalionowe.
Zdecydowanie lepiej sprawdziliby się w cywilu.
Niech sobie robią kabaret zamiast chóru.

Ale ogół, a zwłaszcza urzędnicy nie powinni tworzyć kabaretowych przepisów prawa, prosta wykładnia i prosty obyczaj im jest konieczny.

PS. Alkohol to też niszczący narkotyk. Nie zrozumiem, po co szukać tak druzgocącej ucieczki od realiów - albo w alkohol, albo w  nakłuwanie się.
Przecież to zjazd w jakąś otchłań. To cud, że znaleźli się tacy jak Kotański, chcący uzależnionych cofnąć z ich drogi i ją pożytecznie przekierować.

PPS. Polecam serial o prostym życiu, czyli o Małolepszych: "W słońcu i w deszczu" (lepszy od "Daleko od szosy" albo od "Chłopów") - udział w takim prostym życiu mógłby być piękną formą terapii dla uzależnionych po ich wyrwaniu z dotychczasowego toksycznego uwikłania.
No ale - życie to nie jest film.

By the way  - Ten ośrodek w Gloskowie całkiem sprytnie sobie obmyślili, gdzieś nie wiadomo gdzie, jakby pośrodku niczego.


« Ostatnia zmiana: Wrzesień 09, 2022, 02:05:04 am wysłana przez xetras »
~ a priori z zasady jak ? ~

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6350
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2689 dnia: Wrzesień 09, 2022, 09:44:50 pm »
Cytuj
Artystom trzeba więcej powietrza, a nie rozkazów.
I jakiejś poświetliwej osoby do podcierania tyłka oraz dbania  różne trywialne życiówki... by mógł jakoś bujać w tych swych obłokach.
To apropo... (mojego muzycznego  ulubieńca).
W sumie powinno pójsć do muzycznego, ale...
Cytuj
*jest jakieś bio, wspomnienie o niej z wizerunkiem ?
Niezwykła to postać, ta pani doktor psychiatra.
Kilka zdań, bez wizerunku. Jako tej, która zatrzymała w Polsce niejakiego Portera - muzyka. Smutnych zdań, per saldo.
W czterech krokach:

episode one
W przedziale siedziała kobieta. – Zaczynasz rozmowę z kimś, kto ledwo mówi po angielsku – wspomina Porter. – Z blondynką. Jest pół butelki Johnny Walkera, jest romantycznie i kusząco, jak w filmie. Każdemu zdarzają się takie magiczne momenty.

episode two
Blondynką była Małgorzata Geismer, lekarz psychiatra. Leczyła z uzależnień. Z Markiem Kotańskim zakładała pierwszy ośrodek dla narkomanów w Głoskowie koło Garwolina. Przyjechał dla niej, a nie dla Polski. „Przez połowę drogi nie widziałem nic poza polami. Zastanawiałem się, gdzie jestem. Gdzie są ludzie?” – wspominał swoją pierwszą podróż do Polski. Potem słał listy do Małgosi. Spotkali się ponownie w Londynie. Wzięli ślub. Ona powiedziała: muszę jeszcze pomieszkać w Polsce, bo robię właśnie specjalizację. – Pomyślałem: mogę przecież tu zaczekać, dopóki ona nie skończy. Ale pewnego dnia człowiek się budzi i widzi, że został i żyje już tylko tutaj.

episode three
Z Małgosią mieszkali w klitce na Saskiej Kępie. Ona się nim opiekowała, utrzymywała i tłumaczyła, jak przetrwać w realnym socjalizmie. To ona wprowadziła go w świat artystycznych salonów. Dzięki niej poznał Małgorzatę Braunek, Korę i Marka Jackowskich, Macieja Zembatego, Kamila Sipowicza.
– Muzyk. Anglik. To było coś wyjątkowego w latach 70. – wspomina W., bywalec warszawskich salonów. Zapamiętał, że Małgosia była dla Johna wszystkim – przewodnikiem, opiekunką, tłumaczem. Mówiła: John, nie pij za dużo; John, nie pal tyle. A on był posłuszny i uległy. – Traktowała go jak syna, którym trzeba się zaopiekować w tym niebezpiecznym świecie – mówi W.

episod...ende
W., znajomy z lat 70., potwierdza tę przypadłość: – John nie ogląda się za siebie. Jak zmienia związek, to nie kontynuuje znajomości. Kiedy Małgosia, jego pierwsza żona, się postarzała, odszedł od niej. Nie interesował się, więc nawet nie wiedział, że zmarła.
https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/1500749,1,porter-john.read
 
Obecnie demokracja ma się dobrze – mniej więcej tak, jak republika rzymska w czasach Oktawiana

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6507
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2690 dnia: Wrzesień 09, 2022, 10:39:42 pm »
PS. Alkohol to też niszczący narkotyk. Nie zrozumiem, po co szukać tak druzgocącej ucieczki od realiów - albo w alkohol, albo w  nakłuwanie się.
Przecież to zjazd w jakąś otchłań. To cud, że znaleźli się tacy jak Kotański, chcący uzależnionych cofnąć z ich drogi i ją pożytecznie przekierować.
I to niezrozumienie prawdopodobnie i poniekąd uodporniło Cię na butelki i strzykawki. Niestety uzależnienia zbierają żniwo w pełnym spektrum społeczeństwa.
Monar leczy też alkoholików.
I chyba pierwsze miejsce gdzie mogli przebywać uzależnieni a zakażeni HIV.

Cytuj
By the way  - Ten ośrodek w Gloskowie całkiem sprytnie sobie obmyślili, gdzieś nie wiadomo gdzie, jakby pośrodku niczego.]By the way  - Ten ośrodek w Gloskowie całkiem sprytnie sobie obmyślili, gdzieś nie wiadomo gdzie, jakby pośrodku niczego.
Tak wyszło - a później kolejne były na wzór - remontowali stare, porzucone państwowe budowle - na odludziu.
Kilka zdań, bez wizerunku. Jako tej, która zatrzymała w Polsce niejakiego Portera - muzyka. Smutnych zdań, per saldo.
Tyle, że to saldo jest per Porter - to raczej o nim, nie o niej. Czyli inny temat;)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

xetras

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 734
  • Skromny szperacz wobec różnorodności i osobliwości
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2691 dnia: Wrzesień 10, 2022, 03:07:40 pm »
Oczywiście terapeuci około medyczni (pacjenci - w ukryciu przed MO - źle zapamiętałem autorkę cytowanego świadectwa)mogli skojarzyć sobie brutalność esbeckich poszukiwań nieuwikłanych wolnościowców z literackim wyobrażeniem likwidowania "życia nie wartego życia", ale to tylko ich wyobraźnia im zasugerowała taką domniemaną przyszłość.

Chyba akurat niewiele przedtem WL wydał w małej serii "LEM" (w jednym z 2 moich ulubionych kieszonkowych formatów -B6, C6) zgrabną, ładną, wygodną, w twardej oprawie edycję "Szpitala przemienienia" .
Mogły im się przesadnie wyobrażone skojarzenia skojarzyć, ale to tylko świadczy o życiu w wyobrażonych a nie tych powszednich i doczesnych realiach.

Dygresja:
Ciekawe to czasy były (78-81). Natomiast 82 i potem - już duchowa mizeria.
Oglądałem sobie widowisko po wielu latach: "Cohen - Pieśni miłości i nienawiści" (1978). Takiego "Cohena" na swojską nutę w surowych aranżach chętnie łykam. To świadczy o tym, jak otwarte kulturowo były czasy przed stanem wojennym i jak brutalnym gwałtem na kulturze były rządy terenowych grup operacyjnych i wojska.

PS. (Sorry- znów o sobie napiszę):
Mnie ratuje na codzien - przesadna wrażliwość na słuch, równowagę, dotyk (czyli uzależnienie od muzyki - w tym i piosenkowego/słownego przekazu). Od tego jestem uzależniony. Alkohol mi usypia ciało, a tego zupełnie nie lubię. Poza tym wcale nie odpręża, nie rozluźnia i nie otwiera. Tracę po nim bystrość, przenikliwość i czujność.
~ a priori z zasady jak ? ~

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6507
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2692 dnia: Wrzesień 10, 2022, 06:21:09 pm »
Przeniosłam rozmowę tutaj, bo właściwie w całości nie dotyczy Lema.

Oczywiście terapeuci około medyczni (pacjenci - w ukryciu przed MO - źle zapamiętałem autorkę cytowanego świadectwa)mogli skojarzyć sobie brutalność esbeckich poszukiwań nieuwikłanych wolnościowców z literackim wyobrażeniem likwidowania "życia nie wartego życia", ale to tylko ich wyobraźnia im zasugerowała taką domniemaną przyszłość.
Jasne.
A kolejne lata pokazały, że strach jest/był uzasadniony, ale uderzył z innej strony. Pod polskie strzechy wkroczył HIV. Wtedy zaczęły się protesty mieszkańców miejscowości, w których miały zostać otwarte ośrodki dla zarażonych, ale też protestowano (i grożono śmiercią - pacjentom, personelowi) przeciw tym już działającym - chociaż nie przebywali w nich zakażeni.

Jakże aktualne:
"Mimo to [mimo edukacji -Ol] AIDS-fobia dotknęła wielu ludzi, w tym medyków. Do ich świadomości nie przebijał się głos tych, którzy próbowali oswoić społeczeństwo z chorobą. Nie spełniły swojej roli media, któe jedynie podsycały lęki. Po raz kolejny okazało się, że najtrudniej jest znaleźć lek na lęk przed epidemią.
Tak było w wypadku nie tylko AIDS, lecz także dżumy, cholery i wielu innych pandemii. I tak stało się w Polsce, gdzie w drugiej połowie lat osiemdziesiątych lekarze boją się wirusa HIV."
str.438 "Kotański: Bóg. Ojciec. Konfrontacja. " Anna Kamińska
Cytuj
Mogły im się przesadnie wyobrażone skojarzenia skojarzyć, ale to tylko świadczy o życiu w wyobrażonych a nie tych powszednich i doczesnych realiach.
Oni żyli w realiach - to właśnie był pomysł Monaru: na odwyku pracują, uczą się - nie są wyjęci z życia. Dyskutowali z personelem (często zaangażowanym opozycyjnie) o polityce, kulturze - przepracowali wiele tematów.
Cytuj
Od tego jestem uzależniony.
Ale jesteś uzależniony;)
Prawdopodobnie nie destrukcyjnie;)
Niestety narkotyki po pierwszej fali euforycznej - szybko przerabiają ludzi na wraki. Alkoholowi zabiera to więcej czasu. Czasem lata.
Trzeba jednak pamiętać, że w latach 70 w Polsce nie było świadomości zagrożeń płynących z wciągania różnych związków chemicznych.

"Na pierwszym zlocie hipisów w Polsce, w Mielnie w 1968 roku, głos w sprawie naroktyków zabrał hipis o pseudonimie Pies - od nazwy ruchu: hip-pies - Ryszard Terlecki, dziś polityk Prawa i Sprawiedliwości. Na zlocie pojawił się w towarzystwie hipiski Kory, przyszłej wokalistki i gwiazdy rocka, wówczas jego partnerki. Pies głosił na spotkaniu z młodzieżą, że narkotyki mogą być drogą do wolności. Po latach w rozmowie z Kamilem Sipowiczem, autorem książki "Hipisi w PRL-u" wyzna jednak, że nie miał wtedy pojęcia, o czym mówi."
str. 41 "Kotański: Bóg. Ojciec. Konfrontacja. " Anna Kamińska
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

xetras

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 734
  • Skromny szperacz wobec różnorodności i osobliwości
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2693 dnia: Wrzesień 10, 2022, 06:57:53 pm »
Ten pan również obecnie nie bardzo ma pojęcie o czym mówi, a wrażenie robi dość mizerne :)

Dzięki za przeniesienie postów (całkiem logiczna decyzja) z dopisaniem nagłówka "ten post jest odpowiedzią".
Wygląda to elegancko i podobuje mnie się :)
 
~ a priori z zasady jak ? ~

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6507
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2694 dnia: Wrzesień 10, 2022, 07:07:43 pm »
Ten pan również obecnie nie bardzo ma pojęcie o czym mówi, a wrażenie robi dość mizerne :)
Może przyzna to po latach - jak zdąży;)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 14481
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2695 dnia: Październik 04, 2022, 01:04:19 pm »
Wracając na chwilę do opowiadania:
"Rękopis kanonika Alberyka"

Nieco szerzej o jego tle geograficzno-historycznym:
http://www.users.globalnet.co.uk/~pardos/GSNews7.html#anchor79519
(W skrócie: miasteczko* i kościół są autentyczne, i w czasach gdy James je odwiedził były świetną lokalizacją do osadzenia tam opowieści grozy, ale też M.R.J. sporo nazmyślał. Aha: wieża pozostaje zamknięta ;).)

* https://en.wikipedia.org/wiki/Saint-Bertrand-de-Comminges

Z innych okołojamesowskich ciekawostek - klasyfikacja zgonu nieszczęsnego Wraxalla - z "Hrabiego Magnusa" dla odmiany - jako efektu dopustu boskiego jest - dla Anglosasów - mniej prawnie egzotyczna, niż się może polskiemu czytelnikowi zdawać:
https://en.wikipedia.org/wiki/Act_of_God
A wymienione w tym ostatnim opowiadaniu przeklęte miasto Chorazin - w przeciwieństwie do R'lyeh* ;) - łatwe do namierzenia**... dziś. Archeolodzy wzięli się za jego eksplorację 22 lata po publikacji wspomnianego utworu:
https://en.wikipedia.org/wiki/Chorazin

* Które przywołuję, bo jest w tej sprawie, poza biblijnym:
https://www.biblegateway.com/resources/encyclopedia-of-the-bible/Chorazin
I trop cthultystyczny ;):
https://www.tor.com/2017/03/29/h-p-lovecraft-and-the-chamber-of-secrets-lovecraft-and-william-lumleys-the-diary-of-alonzo-typer/
https://lovecraft.fandom.com/wiki/Chorazin

** Fakt, koordynaty R'lyeh też niby są znane, gorzej ze znalezieniem pod nimi zatopionego bąbla czasoprzestrzennego ;):
https://en.wikipedia.org/wiki/R'lyeh
Zatopione satelity mogą się trafić ;):
https://en.wikipedia.org/wiki/Pole_of_inaccessibility#Oceanic_pole_of_inaccessibility
« Ostatnia zmiana: Październik 04, 2022, 09:48:00 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6507
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2696 dnia: Październik 07, 2022, 04:09:36 pm »

Cytuj
A co do Empuzona - i jak? Księgi Jakubowe mnie pokonały,
Nie ciebie jednego, a cały bukiet miłośników autorki. Ja dotarłem do mety gdzieś po pół roku i nie dam głowy, że pamiętałem w tym momencie początek, czy nawet środek.
Stymże sączyłem.
Mpuztichy jednak z innego formatu. Czytam i jestem w połowie, a to już czwórka. Jeśli dokończę będzie z plusem.  Akcja kubicą nie pędzi ani nawet szurkowskim, jednak są smaczki.
Może być, ze dla każdego coś miłego i można szyfrować -roz do woli. Dlatego zapętliło do Lemwanny.
Jako niemiłośniczka - przeczytałam Jakubowe- gdyby były nieco szczuplejsze - byłyby lepsze - już kiedyś chyba tutaj pisaliśmy o tym...teraz wpadł mi w ręce "Empuzjon"...na razie wpadł butami...za to wczoraj  z rąk wypadły "Lata"  - pomyślałam, że całkiem dobra ta książka - chociaż zwykła, o życiu, zdarzeniach..ale jakoś trafnie autorka wychwytuje punkty wspólne dla kolejnych pokoleń, zwrotnice, powtarzalność - dzisiaj patrzę: Nobel...a pierwsze usłyszałam z okazji tych pożyczonych "Lat"...ta pani:
https://wyborcza.pl/7,75517,28993226,tlumacze-annie-ernaux-to-nobel-ze-wszech-miar-zasluzony.html
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 14481
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2697 dnia: Październik 07, 2022, 06:15:56 pm »
dzisiaj patrzę: Nobel...a pierwsze usłyszałam z okazji tych pożyczonych "Lat"...ta pani:

Jak już linkowałem pulsarowskie teksty noblowskie, to wrzucę i o niej (zwł., że bezpłatny ;)):
https://www.projektpulsar.pl/struktura/2184422,1,za-oddanie-glosu-kobietom-literacka-nagroda-nobla-2022-dla-annie-ernaux.read
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 6507
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2698 dnia: Październik 08, 2022, 04:58:45 pm »
dzisiaj patrzę: Nobel...a pierwsze usłyszałam z okazji tych pożyczonych "Lat"...ta pani:

Jak już linkowałem pulsarowskie teksty noblowskie, to wrzucę i o niej (zwł., że bezpłatny ;)):
https://www.projektpulsar.pl/struktura/2184422,1,za-oddanie-glosu-kobietom-literacka-nagroda-nobla-2022-dla-annie-ernaux.read

Za oddanie głosu kobietom.
Wydarzenie ważne dla wszystkich kobiet

Tak wyglądają nagłówki w linkowanym tekście.
Uważam, że to zła robota, bo ustawia autorkę i książkę na pozycji - na pozycji takiej, że nie przeczytałbym jej książki gdyby mi przypadkiem wcześniej nie wpadła w...:)
Owszem, książkę "Lata" napisała kobieta, ale wg mnie jest to drugorzędne, bo pierwszorzędne jest to, że naszkicowała obraz swojego pokolenia (więc i mężczyzn) w czasie.
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 14481
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Odpowiedź #2699 dnia: Październik 08, 2022, 05:39:48 pm »
Prawda, tekst niesie rozmaite informacje (dlatego wrzuciłem), ale sprofilowany jest w sposób niezręczny, bo polityzujący, przez co spychający pisarkę na określoną kupkę (przy czym na obronę red. Wilk da się powiedzieć, że poszła w kierunku wskazanym na stronie N.N., gdzie można przeczytać: "In her writing, Ernaux consistently and from different angles, examines a life marked by strong disparities regarding gender, language and class."), tymczasem zarówno oficjalne uzasadnienie:

"for the courage and clinical acuity with which she uncovers the roots, estrangements and collective restraints of personal memory"
https://www.nobelprize.org/prizes/literature/2022/press-release/
Jak i okolicznościowa wypowiedź Andersa Olssona wolne są od podobnej retoryki:
https://www.youtube.com/watch?v=T6n5Iuam6U4
...skupiając się na czysto literackich walorach prozy Ernaux.
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki