Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Medelejne

Strony: 1 2 3 [4] 5 6 ... 8
46
Lemosfera / Re: Matematyzacja procesów społecznych
« dnia: Kwiecień 03, 2009, 01:49:35 pm »
olkapolka słuszna uwaga. To jest bez sensu. I tu się sprawdza stare przysłowie pszczół, że ważne jest gonienie króliczka a nie jego pochwycenie. Chyba, że wszechświat zadbał o to żeby człowiek miał cały czas jakąś marchewkę prze sobą bo inaczej to współczuję ludzkości. To musi być straszne wiedzieć wszystko... ;D

47
Lemosfera / Re: Matematyzacja procesów społecznych
« dnia: Kwiecień 03, 2009, 10:38:34 am »
Cytuj
Natomiast wzory i wykresy, jak to okresliles, sa miarodajne tylko o tyle, o ile dane wprowadzone do rachunkow sa poprawne. Jesli sa bledne to i koncowy wynik, bedzie mylacy. Czyli konkretnie, odnosnie tego badania: Jesli para zaczyna gadac o posiadaniu dziecka, zona bardzo chce i jest cala w skowronkach, ale maz nie bardzo, ale nie daje dosc wyraznie o tym znac, tylko przytakuje, badajacy nie widzi nieszczerosci, wprowadza do wzoru bledne dane, a potem jeszcze jest kilka podobnych sytuacji, to i wynik koncowy bedzie zupelnie niemiarodajny. Czyli u podstaw lezy intuicja, umiejetnosc instynktowna, doswiadczenie psychologiczne (nie zadne matematyczne/scisle)  osoby oceniajacej rozmowe malzonkow i na jej podstawie wprowadzajacy dane wejsciowe.
draco_volantus


Jeżeli metoda badawcza jak twierdzisz obarczona jest tak dużym prawdopodobieństwem
błędu we wprowadzaniu danych to skąd w takim razie taka skuteczność "wzoru" w przewidywaniu
rozwoju wypadków? Może po prostu poddani testowi mieli mówić prawdę  ;D Co też jak wiemy
do łatwych zadań nie należy ...Wtedy umiejętności intuicyjne i psychologiczne badających nie
grały by aż tak dużej roli. A jeżeli pary mogły "kręcić" do woli to chylę czoła przed badaczami.
Może to świadczy o tym, że pewnych kwestii nie da się skutecznie ukryć ? Wychodzą gdzieś
w przejęzyczeniach, pomyłkach, mowie ciała...psychoanaliza? ;D

48
Lemosfera / Re: Matematyzacja procesów społecznych
« dnia: Kwiecień 02, 2009, 10:51:56 pm »
Cytuj
Sam też umiałbym ocenić czy związek przetrwa tak samo jak jestem w stanie jak siedzę z kimś
przy stole posortować ludzi od tych o najwyższym do tych o najniższym IQ, w przewidywaniu
rozstawalności dochodzi czynnik samospełniającej się przepowiedni*, też mi czary

Uuuuu chłopie to mi zaimponowałeś! Szczęściarz z Ciebie. Ciekawe dlaczego w obecnych czasach tak niewielu ludzi posiada takie zdolności a liczba rozwodów rośnie lawinowo ;D

Jak zwykle dziękuję za wyczerpujące i pomocne informacje.  :D Terminusie równania robią wrażenie
i nawet przy wzmożonym wysiłku intelektualnym ( moim) można by prześledzić zależności ale
to dla mnie niestety zbyt czasochłonne...


Czyli troszkę, że tak powiem nabijamy się z tematu ale mimo wszystko coś w tym jest.
Mój mąż z kolei stwierdził, że przydałby się  wzór na "optymalnie pyszne przyrządzenie
karkówki z grilla"  ;D

49
Lemosfera / Matematyzacja procesów społecznych
« dnia: Kwiecień 02, 2009, 07:30:55 pm »
Parokrotnie w "Dialogach" natknęłam się na wątki matematyzacji procesów społecznych.
Stanisław Lem rozważał chyba dosyć często poddanie tychże matematyzacji celem
np. przewidywania ścieżek rozwoju np. społeczeństw czy jakiś mniejszych grup.
Rozważał również możliwość stworzenia czegoś na kształt analizatora społecznych
zachowań i tym podobne. Zastanawiał się czy jest możliwe ujęcie w matematyczne
ramy ludzkich zachowań w ujęciu jednostkowym psychicznym czy właśnie
w ujęciu masowym społecznym. I oto czytam:

Cytuj
Wzór na rozwód
Małżeństwa, które chcą się dowiedzieć czy ich miłość przetrwa, mogą sprawdzić to poddając się matematycznemu testowi. Profesor z Oxfordu opracował wraz ze swym zespołem wzór pozwalający wyliczyć czy związek będzie udany.

Matematyk James Murray zbadał 700 par i z 94-procentową dokładnością przewidział wskaźnik rozwodów wśród nich. Za podstawę posłużyła mu prosta, 15-minutowa rozmowa między małżonkami.
portal.wiedzy.pl



Ludzie się śmieją i żartują na forach z tego ale po pierwsze to chyba nie jakiś pan Czesiek
wymyślił po drugie zadziwiająca dokładność prognostyczna... ;D

Czy Terminus wie jak taki wzór może wyglądać i czy można to uznać za przejaw takich
działań o jakich rozmyślał Lem?

50
Hyde Park / Odp: Sprawy różnakie
« dnia: Kwiecień 02, 2009, 07:06:53 pm »
Ja tak może nie do końca będę osadzona w ostatnim temacie rozmowy ale pozwolę sobie
zacytować Szanownego Patrona:

" Nie można przyjść na pogrzeb w białym ubraniu i usiłować na grobie zmarłego
spalić wdowę na tej podstawie, że biały jest kolor żałoby u Chińczyków, a wdowy
 palono na w Indiach na pogrzebach mężów. Reguł takich nikt nie wymyśla w
pojedynkę są one rezultatem masowo-statystycznych procesów społecznej natury.
Można je modyfikować , jeżeli modyfikacja zbieżna jest z z ogólnym kierunkiem
ich społecznej ewolucji: jeśli zaś reguły określają tylko to "iż reguły normatywne
można zmieniać tak, jak się komuś podoba - można przynosić na wystawę
rzeźby stare puszki od konserw, lodówki pomalowane na zielono, peruki przyklejone
do płótna itp. Jednakże stan ów nie oznacza braku wszelkich układów odniesienia
a tylko ich znaczne poszerzenie. Gdyż polakierowanego trupa ani kupy ekskrementów
 na razie na wystawach spotkać nie można"

"Filozofia przypadku"

Jak ten świat się zmienia...Lakierowane trupy to chyba już mamy u Doktora Śmierci
a i kupa pewnie też już gdzieś była. To taka refleksja na temat SZTUKI szeroko pojętej
a i cytat piękny w swej wierze w ludzką przyzwoitość i szukania wrażeń w rejonach
wartych zaangażowania...

51
Hyde Park / Odp: Sprawy różnakie
« dnia: Kwiecień 01, 2009, 10:25:13 am »
 Dlatego za rangę symbolu poczytuję sobie jak niedawno w programie u niejakiego Figurskiego Pani Jolanta Rutowicz w konfrontacji z Janem Nowickim została przez niego dosłownie zmieciona z powierzchni Ziemi. Wystarczyło kilka uwag tego znakomitego faceta a laska podkuliwszy swój różowy ogonek uciekała z programu w wielkim wstydzie. I tutaj również obnaża się istota angażowania przez media takich idiotek. Okazuje się, że idiotka też ma świadomość kretynizmu w którym się tapla i doskonale można ją upokorzyć tym właśnie. Wniosek z tego taki, że wszelkiego rodzaju telewizje ibiszowe mogą sobie być tylko niech nie pyszczą do kultury wysokiej  ;D

52
DyLEMaty / Re: My z dzi musimy się do czegoś przyznać...
« dnia: Kwiecień 01, 2009, 10:13:47 am »
Cytuj
Lema czytam intensywnie od kilku lat...maziek czy dzi ..nie dokonalam pelnej identyfikacji;)..stwierdzil ze na forum jest malo kobiet..wiec postanowilam dolaczyc do owej mniejszosci korzystajac zarazem z mozliwosci poczytania wielu ciekawych rzeczy w interesujacych mnie tematach.

Zabawne, że napisałaś o dołączaniu do mniejszości składającej się z kobiet a nie do ogólnie pojętej społeczności forum:-) Natury się nie da oszukać i solidarność jajników zawsze wypłynie. Witam ;D

53
DyLEMaty / Re: My z dzi musimy się do czegoś przyznać...
« dnia: Marzec 31, 2009, 04:07:16 pm »
Kurcze szkoda, że nie wiedziałam.... :(

54
Hyde Park / Odp: Sprawy różnakie
« dnia: Marzec 31, 2009, 03:53:53 pm »
Oooo jaka ciekawa dyskusja :-)


To, że ludzie ekscytują się wyczynami innych to z psychologiczno-socjologicznego punktu widzenia nic dziwnego, nowego ani odkrywczego. Można by tu włączyć temat ogólnie pojętych mass mediów i kretynizmu jaki szerzą wszem i wobec. Nie dość odwołać się do Big Brtotherów i innych tego typu programów. Wcale mnie nie dziwi, że internet obnażył ludzką głupotę. To tylko narzędzie, które umożliwia ludziom pokazanie co w nich siedzi. W ich myślach i duszach. Internet to taka zmaterializowana świadomość zbiorowa. Jedno wielkie ID. Jest to straszne i oburzające. mówicie, że ludzie to matoły. Terminus ubolewa nad tym, że dziewczyna zamiast czytać książkę "smerfuje" po naszejklasie. Biorąc pod uwagę fakt, że ponad 2/3 Polaków z zeszłym roku nie przeczytało żadnej książki ( nawet kucharskiej czy telefonicznej ) wiele wyjaśnia. Badacze grzmią nad tym, że młodzi ludzie tracą umiejętność wnikliwego, uważnego i "jednostajnego w czasie" czytania tekstu. Zaczyna dominować szybki, wyrywkowy, "akapitowy" sposób czytania ( przede wszystkim informacji z netu) co skutecznie odstręcza młodzież od czytania opasłych tomiszczy. Ponad połowa badanej młodzieży nie potrafi opowiedzieć własnymi słowami co przed chwilą przeczytała. Dominuje kultura obrazka, gry i pornografii. Wy się jeszcze obronicie jako jak by nie było inteligencja uważam no i może moja córka bo jej codziennie czytam ale reszta?
Wydaje mi się, że może zaistnieć straszne rozwarstwienie wobec nowych technologii. Tych w miarę inteligentnych pociągnie ona na wyżyny możliwości a tych nieco mniej rozgarniętych strąci w otchłań wiekuistej głupoty...

Czy to coś zmieni, że tekst będzie dostępny w e-booku czy na kartce? Nie sadzę. Kwestia głodu wiedzy.
Ja też matoł ale się staram  ;)

55
Akademia Lemologiczna / Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« dnia: Marzec 15, 2009, 11:24:56 am »
Cytuj
Nie zgodzę, się też, że "Szpital..." dobrze smakuje tylko przed. Czytałem go po raz pierwszy znając już całkoształt lemowskiej "kosmicznej klasyki", i nie miałem kłopotów z odbiorem.

I bardzo dobrze, że się nie zgadzasz. Nie patrzę na polską , literaturę klasyczną z pozycji zmaltretowanego ucznia bo czytam tą literaturę po dziś dzień a i do poduszki zdarza mi się zarzucić "Syzyfowe prace" czy "Krzyżaków". Nie wyrzucam też klasyki do kosza. Skąd ta nadinterpretacja? Q popraw się !
Chciałam tylko wyrzucić "Szpital" bo akurat byłam w "ciągu kosmicznym" a tu nagle taka niespodzianka.
No ale przeczytałam czego pewnie wielu nie zrobiło  ;)

56
Akademia Lemologiczna / Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« dnia: Marzec 14, 2009, 07:57:20 pm »
To może ja zacznę ponieważ "Szpital..." przeczytałam stosunkowo niedawno.
Pierwszy rozdział "Pogrzeb" przywiódł mi skojarzenia z "Lalką", "Weselem", "Chłopami"...
Ale tylko i wyłącznie pod względem właśnie specyficznego klimatu jaki Lem
nakreślił w tym rozdziale. Po prostu wyzionęła na mnie z tego początku taka..."polskość".
Mroźna zima, biedny student,wyalienowany młody człowiek na
łonie dawno nie widzianej rodziny. Opisy samego domu, w którym rozgrywa się akcja
oraz poszczególnych członków rodziny i znowu jakieś dziwne przeniesienie do
Bohatyrowiczów z "Nad Niemnem". Przyznam, że po tym rozdziale miałam ochotę
rzucić tę książkę w kąt ale dzielnie się przełamałam i się nie zawiodłam. Potem jest
już znacznie, znacznie lepiej. Bardzo lubię "Szpital..." ale jedno jest pewne. Powinno
się go czytać przed całą "kosmiczną spuścizną" Stanisława Lema. Bo jak się zrobi
odwrotnie to można nie przełamać się po "Pogrzebie".  No i występuje tam słówko, którego
Lem często używał a które mnie notorycznie rozczula ..."buciki". Nie wiem czy ktoś zauważył
ale Lem bardzo często stosował tą formę zamiast "buty". To chyba styl dawnej polszczyzny...


57
Lemosfera / Re: Film "Solaris"
« dnia: Marzec 12, 2009, 03:24:19 pm »
Fantastyczne są te wizualizacje! Terminusie dziękuję za link.
Myślę, że z powodzeniem mogłyby wystąpić w filmie  :)

58
Lemosfera / Re: Rzeczywiste poglądy Lema a fikcja literacka
« dnia: Marzec 10, 2009, 11:01:04 pm »
Cytuj
każde rozważania nie mają sensu i jest to wybitnie subiektywne.

dzi

Większość rozważań ma sens ponieważ są właśnie rozważaniami.
Nie stagnacją, nie fanatyzmem, nie głupotą, nie bojaźnią religijną ale przepływem
myśli :) Po za tym nie takie "głupoty" ludzkość rozważała, rozważa i będzie rozważać.


p.s. Tak z ciekawości co można rozważać , żeby było z sensem a co nie jest
matematyką ni fizyką? ;D ;D ;D

59
Lemosfera / Re: Rzeczywiste poglądy Lema a fikcja literacka
« dnia: Marzec 10, 2009, 10:07:56 pm »
Cytuj
Natomiast co do "rzeczywistych poglądów", to o ile nie jest to może kwestia bez znaczenia, to jest - przynajmniej dla mnie - zdecydowanie wtórna (podobnie jak np. dogłębne, przesadne badanie życiorysu autora). Jakoś (być może zresztą niesłusznie) specjalnie się nad tym dotąd nie zastanawiałem (ani w przypadku Lema, ani w przypadku innych autorów), czy na papier przelewają dokładnie swoje poglądy, ważniejszy jest raczej dla mnie efekt: to jak jest napisana (forma), o czym jest (treść), czy daje do myślenia, etc.
miazo


Oj temat "rozlewisko". Z tym grzebaniem w życiorysach to różnie bywa. Jednak "dzieło" to chcąc czy
nie chcąc kawałek osobowości autora i jakby nie wiem jak się naprężał "samego siebie nie przeskoczy".
To znaczy nie powie "jam to uczynił ale to nie moje". Lubię czasami sięgnąć po biografię po lekturach
danego pisarza. Tak samo z malarzami. Ich życie często bywało znacznie bardziej pasjonujące niż
dzieła :) Oczywiście nie jest to konieczne do kontemplacji sztuki ale daje "szersze spojrzenie" na całość
AUTOR+DZIEŁO.

60
Lemosfera / Odp: Co wymyślił Lem... kompendium.
« dnia: Marzec 10, 2009, 08:33:59 pm »
Posted by: Medelejne
Insert Quote
Cytuj
Zgłaszam maszynę w kategorii Stanisław Lem wymyślił, podkategoria "nie ma szansy powstać"
mianowicie "maszynę do dostarczania ekstremalnych emocji" pod tytułem "umrzyj sobie raz i drugi".
Maszyna pozwalała sobie umrzeć w celu dostarczenia sobie niezapomnianych wrażeń a potem
oczywiście zmartwychwstać i w zależności od przeżytych emocji powtórzyć lub dać sobie spokój :-)
Genialne!

Maszyna nazywała się "KONANJA" i uśmiercała dla ekstremalnych emocji w "Dziennikach Gwiazdowych".

Strony: 1 2 3 [4] 5 6 ... 8