Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - maziek

Strony: 1 [2] 3 4 ... 784
16
DyLEMaty / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« dnia: Maj 03, 2022, 10:06:43 pm »
Na tych punktach to sporo opowiadań s-f było opartych. Generalnie z tezą, że punkty są względne, dobierane po egzaminie pod pożądaną liczbę tych, co mają "zdać" i pójść dalej. Znaczy jak wodzowi trzeba miliard, to punktacja jest taka, żeby przeszedł miliard.

17
DyLEMaty / Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« dnia: Maj 03, 2022, 02:21:01 pm »
Cytuj
O w mordę, ale żeś rąbnął. Nie wiem, czy się z kolan pozbieram...
Ja?
Odrąbałeś znacznie bardziej i teraz jestem w zakłopotaniu. Czas świąt mija i wnet trzeba będzie wrócić do codziennego odrabiania pańszczyzny.
A tu wypadałoby odnieść się...czy może nie?
Ale Ty znów mi odpowiesz i z braku czasu będę musiał oddać pole (z chłopami i czynszem) walkowerem.
Tak na szybko (nie czytając jeszcze) - nie martw się. Wolne się kończy. Pańszczyzna czeka. Potem darmowszczyzny u małżonki. Nie będzie czasu. Jesteś bezpieczny ;) .

18
DyLEMaty / Odp: Eksploracja Kosmosu
« dnia: Maj 03, 2022, 10:11:24 am »
Tymczasem Webb zakończył rozkładanie, schładzanie i kalibrację zwierciadeł. Wedle ekipy poszło lepiej niż w najśmielszych oczekiwaniach. Układ optyczny osiągnął limit dyfrakcji, czyli jedynym ograniczeniem rozdzielczości instrumentu jest rozmiar zwierciadła głównego. Poniżej miniaturka "zdjęcia rodzinnego" z wszystkich przyrządów - poniżej link do większej rozdzielczości. Teraz ok. 2 miesięcy potrwa testowanie i kalibracja poszczególnych kamer. A następnie stanie się jasno...



https://www.universetoday.com/wp-content/uploads/2022/04/webb_img_sharpness-scaled.jpg

19
DyLEMaty / Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« dnia: Maj 02, 2022, 10:01:46 pm »
O w mordę, ale żeś rąbnął. Nie wiem, czy się z kolan pozbieram... Jestem profanem jeśli chodzi o historię. Zdaję sobie sprawę, że w nauce są ostre definicje i np. co pamiętam z podstawiaka, bo rozbudziło to moją wyobraźnię, tarczowate posiadają szparę kloaki ustawioną podłużnie, a łuskowate poprzecznie, co jednoznacznie i ściśle je odróżnia i kwalifikuje (o ile oczywiście ta definicja dotrwała do dziś, bo systematycy to cuda rzeźbią). Tak więc odpadam natychmiast, jeśli chodzi o poruszanie się pośród historycznych definicji, bo ich dobrze nie nie znam, co to na przykład jest ścisle niewolnictwo, nawet pomimo, że historia jest luźniejsza, zawsze więc kordłę można naciągnąć. Tak mi się zdaje, że w historii wybitnie trudno o jednoznaczne definicje, zwłaszcza te przekraczające granice kulturowe, czy cywilizacyjne. W końcu każdy z nas pod pewnymi względami jest niewolny i czy na przykład pogrążony kredytem do stopnia, że pracuje na odsetki i nawet ich nie mogąc spłacić, w praktyce uwiązany w nieskończoność - jest niewolnikiem? Nie mam też odpowiedniego backgroundu, choć to i owo się latami czytało. Ale muszę polegać póki co na tej głównie książce, więc jeśli autor łże - niech będę proklatyj. Może Hoko coś dopisze ze z innych ksiąg, bo jest oczytan bardziej. Tym niemniej...
Cytuj
System feudalny z zależnością poprzez uprawianą ziemię od niewolnictwa, odróżniano już dawno (nawet Marks uznał to za odrębna formację).
Z książki wynika, że większość chłopów nie miała ziemi, albo miała jej za mało, aby się utrzymać. Wynika z niej, że nawet kmiecie pod koniec mieli jej za mało, nie mówiąc o zagrodnikach czy niżej. Chałupnicy czy komornicy nie mieli nic (ewentualnie ogród). Był to więc feudalizm silnie zdegenerowany co do swojej podstawy. Jeśli feudalizm rozumieć jako "współczesny podatek VAT". To znaczy ta ziemia w końcu ewentualnie stanowiła ochłap, dzięki któremu chłop utrzymywał się przy życiu, ale nie samodzielnie, jej obrabianie nie było jego zasadniczym zajęciem, była raczej elementem jego przykucia do folwarku. Z biegiem lat jak wywodzi autor coraz mniej się opłacało mieć tę ziemię, mimo, że teoretycznie pańszczyzna tym była mniejsza, im więcej własnej ziemi posiadał kmieć. Np. kmieć obowiązany był utrzymywać znacznie więcej zwierząt, zwłaszcza pociągowych, niż faktycznie ten 1 łan wymagał. Żeby móc u pana sprzężajną pańszczyznę z odpowiednią intensywnością odrobić. Więc chłopi w pewnym momencie połapali się, że bycie zbyt bogatym wcale się nie opłaca.
Cytuj
Bodaj jedynie Małowist ostrożnie podciągał pańszczyznę pod niewolnictwo w książce pod tym tytułem wydanej w schyłkowym PRLu.
To mimo wszystko książka popularna, a nie praca naukowa. Staram się odróżnić podane fakty (o ile fakty) od ewentualnych sympatii autora. Możliwe, że autor bardzo wybiórczo je podał, ale czy są kontrprzykłady?
Cytuj
Nie zastanawia Cię, że tego przewrotu dokonał magister specjalizujący się głównie w skandalach II RP?
Zaczepnie odpowiem, że może lepsze to, niż gdyby się specjalizował w Średnim Państwie :) . Natomiast serio to nie badałem, co autor wcześniej napisał, przeczytałem recenzję tej książki w jakiejś pop-sci prasie i zanabyłem. Załóżmy, że jest zmanierowany - czy jednak pisze nieprawdę, czy podaje fakty, oto jest pytanie.
Cytuj
Wszak on nic nowego nie odkrył – do tego potrzebny jest specjalistyczny warsztat, zupełnie inny niż historyka XX wiecznego. Ponad pół wieku Polski Ludowej, potem mniej ludowej - i  żaden historyk nie zauważył takiej rewelacji? I czy tego typu rewolucja nie powinna wywołać burzy wśród historyków?
Tego to nie wiem. Ja raczej niedostosowany jestem, a burzę to mi się zdaje coraz trudniej wywołać. Natomiast wiele rzeczy, które czytałem pasują do tych "odkryć". Zresztą co znamienne pierwsze co mi się nasunęło to opisy z Nikodema Dyzmy a także ze wspomnień Deczkowskiego, jak mieszkała jego rodzina u "państwa". Czyli cień po przeszłości, ale jednak dobitny.
Cytuj
Natomiast mógł od ręki rzucić tę gospodarkę i wtedy stawał się wolny..luźny.
Mógł? Z książki wynika, że bez zgody szlachcica nie mógł. A z biegiem lat o tę zgodę było coraz trudniej. Był ścigany za to, jeśli sam pana porzucił. Oczywiście mogło mu się udać. Nowy właściciel mógł przygarnąć. Albo mógł zostać łazęgą (super wybór). Nie mówimy o czasach, gdy chłop mógł się stać rycerzem wszak, dajmy na to jelita komuś odpowiedniemu wypuszczając. Raczej o takich hinduskich, kastowych. W książce pełno jest rozmaitych przymuszeń, jak odbieranie gospodarstwa jeśli chłop się źle prowadził, brak zgody na dziedziczenie z ojca na syna (córkę) jeśli nie był żonaty, przymuszanie do ślubu pod groźbą odebrania majątku, ale też pod groźbą taką samą nie mógł to być ożenek z poddanym innego pana itd. Wdowa też nie mogła samodzielnie gospodarzyć, nawet jeśli miała potomstwo, tylko albo wydawano ją za mąż albo przenoszono gospodarstwo na syna bądź córkę, pod warunkiem oczywiście, że byli już w małżeństwie albo rachu-ciachu stawali się nim. Pan nie tolerował kawalerki. Mnie to wygląda, o ile autor nie łże, na mocne ograniczenie swobód.
Cytuj
Cytuj
- a robić musiał u obcego w zasadzie na okrągło za darmo
Jak to za darmo? I jak to na okrągło? Dzierżawił ziemię szlachcica i to był jeden z elementów umowy - odrabianie pańszczyzny.
Wiesz, dostawanie jakichś groszy (eufemizm - jeśli, to w naturze) za robotę własnym sprzężajem i narzędziami (które jednakże zmuszony był nabyć u dziedzica po jego cenie) nie stanowi jeszcze o tym, że to faktyczny jej ekwiwalent. Że jest już 2 maja to takie stare powiedzenie, które być może tu zadziwiająco pasuje, że ja udaję, że pracuję, a oni udają, że mi płacą. Z tym że chyba jednak chłop, mimo całej swej przebiegłości, za bardzo to udawaniem nie naciągnął. Owszem, per saldo z powodu jego krnąbrności wyniki finansowe były na tle epoki liche (przez co jednak należy uznać, że ustrój był głupi, na tym tle), ale co się przy tym narobił jednak... Zmęczył się. Współcześnie "dzierżawa" brzmi swojsko i uspokajająco, jakby chłop miał interes, dla zysku wydzierżawił, za co słusznie należałoby się płacić. To znaczy zarabiasz X i płacisz jakiś procent tego X. Ale przecież tak nie było. Raczej to był dzierżawa w stylu "kup pan cegłę". I podziękuj jeszcze. I odnieś na stos. Nie chodzi o to, że dziś to inaczej wygląda, nie biega o ocenę tamtych czasów wg dzisiejszych standardów, tylko chłop nie miał wyjścia. Padają liczby (takie ze "środka" - bez maksymaliów), że jednak wychodziło to na ponad tydzień w tygodniu. Że w końcu ta ziemia należna rolnikowi czy półrolnikowi to było na ledwie przeżycie, a w rzeczywistości był on kompletnie zależny od pana. Na ten przykład pan mu ograniczył możliwośc wolnej sprzedaży płodów tej ziemi na rynku, musiał je zdać do pana. No musiałbym całe rozdziały cytować, dlatego mówię, z ciekawości (mojej, co powiesz), przeczytaj.
Cytuj
Nie przesadzałbym też z czasem. W XVI wieku był to dzień w tygodniu, oblatywany zazwyczaj przez wysłanego parobka lub dziecko, żonę.... Bo ci biedni chłopi też mieli swoją służbę.
Autor pisze o tych czasach "przedpotopowych" jako odniesieniu, że "dobrze już było". Rozwój folwarków i śrubowanie pańszczyzny nastąpiło po tym czasie (przynajmniej wg niego). To znaczy już po krachu handlu zbożem.
Cytuj
I przechodząc do tego sprzedawania chłopów. Mam wrażenie totalnego nieporozumienia. Przecież transakcja sprzedaży dotyczy ziemię, lub urządzenia (młyn), a chłopi byli do tej ziemi „przywiązani” umową, jeśli rzecz jasna - chcieli być chłopami. Czy jeśli bank obywatela X zostanie przejęty przez inny bank, to czy to oznacza sprzedaż też obywatela X? Gdyż nagle spłaca dług innemu podmiotowi?
Bardzo trudno jest zapewne jakościowo opisać sytuację bo jeśli są wszystkie odcienie szarości to czym różni się czerń od bieli - w KRLD też jest własność prywatna więc w zasadzie wróbel jest wielkości słonia itd. Tym niemniej autor podaje autora (niejakiego prof. Dygasiewicza), który w już w latach 50-tych XX w. zgromadził. 3 tyś kontraktów (umów zarejestrowanych tylko w wielkopolskich sądach), w których  wyszczególniono, że chłop (chłopi) przeszedł w ręce nowego właściciela. Czyli w tych umowach mowa była o chłopach a nie, albo nie tylko, o ziemi. Z czego (zaokrąglam) 8% dotyczy JAWNEJ sprzedaży. 5% to jawna wymiana (łeb za łeb). 6% to zastaw.  ~70% to darowizna (przypuszczalnie wiadomo o co chodziło - o teoretyczny brak przepływu gotówki). Znowu, rozdział tęgi, przykładów i cytatów mnogo, nie sposób choćby pobieżnie przywołać.
Cytuj
W praktyce to i ja, teraz  mogę kogoś zabić. Tyle, że podlegam karze.
Jasne, jak pisze autor -  podając kilka różnych przeliczników, które obsuwały się na niekorzyść chłopiny wraz z czasem - ale może Marcin Bielski (czyli czasy przedpotopowe, jak w Twoim cytacie maturalnym, czyli jeszcze piwem i miodem spływające) - za zabicie chłopa: "człowiek za 10 grzywien, szkapa za 60". Czyli szlachcica zabicie chłopa bez dalszych konsekwencji kosztowało 1/6 konia, i to tylko o ile zabił cudzego chłopa, bo wówczas miał do czynienia z innym szlachcicem, który mógł podać go do sądu. W innym miejscu cena za szlachcica 192 złote, a za chłopa 16 zł (wg przelicznika - innego autora - odpowiednio 300 tyś i 24 tyś współczesnych złotych polskich). O ile był to "cudzy chłop". Współcześnie możesz oczywiście kogoś zabić, ale nie możesz się od kary więzienia (bądź ośrodka dla centralnie rąbniętych) wykupić - w każdym razie oficjalnie, za cenę 1/6 samochodu, czyli np. 10 czy 20 tysięcy. Mnie się zdaje, że te szarości się różnią ;) .
Cytuj
Rozumiem jednak, ze był problem z egzekucją prawa. Ale on dotyczył wszystkich.
A czy w pańskich włościach w ogóle prawo samo z siebie w działało? Co innego jak szlachcic zabił własność innego szlachcica - wtenczas sąd rozpatrywał skargę równych. Ale z książki wynika, że lamenty chłopskie na panów w zasadzie były bezprzedmiotowe.
Cytuj
Cytuj
W koncu chłopa można było sprzedać jak rzecz bądź zastawić.
Ziemię, nie chłopów, albo niż już nic nie rozumem, bo wtedy ten... kopernikański.
Jak wyżej.
Cytuj
Ale teraz -  jak inna  spółdzielnia mieszkaniowa przejmie moją, to powiesz, że zostałem sprzedany wraz z mieszkaniem? Że jestem niewolnikiem?
Kurde, czy Ty troszkę nie demagogizujesz? W ogólności wróbel to słoń i jeśli chodzi o lokatorów niektórych kamienic to może i prawie podobne (choć ich "panowie" chętnie by im nawet zapłacili, ale za pójście precz, a nie pozostanie na miejscu). Ale nie w przypadku normalnej spółdzielni. Zakres porównania rozmija się właśnie jak wróbel ze słoniem, choć pod pewnymi względami to bardzo zbliżona grupa organizmów, kręgowych i stałocieplnych.

Cytuj
Tu wycinek z tego artykułu z Onetu bazującego na naszej książce – źródło. "Z wszystkiej własności do pomienionego mielcarza [słodownika] i jurysdykcji do niego dziedzicznej całej się wyzwalam i z onej ustępuję" - zapewniał pewien szlachcic w darowiźnie z 1694 roku. "Z poddanych moich rezygnuję, nic sobie do nich własności nie zostawiając" - gwarantował inny w roku 1724. "[Tego] Marcina z żoną, dziećmi, z inwentarzem rogatym i nierogatym, tudzież z całą ich ruchomością, z wszystką ich obojga własnością daję i z prawa poddaństwa dobrom Czachorowu kwituję i uwalniam, oddając ich na wieczność w niewątpliwe poddaństwo wraz z dziećmi i inwentarzem" - zanotowano szerzej w kontrakcie z 1779 roku. https://podroze.onet.pl/ciekawe/handel-ludzmi-w-polsce-szlacheckiej-ile-kosztowal-chlop-panszczyzniany/mdzbbhq
To są obroty ziemią lub majątkiem. Nazywanie tego handlem ludźmi to imho – nadużycie.
To dlaczego on z nich "rezygnuje"? Czy jest sens pisać w urzędowym dokumencie, że się z czegoś rezygnuje, jak się nie ma do tego praw? Czy jak Twoją spółdzielnię zakupi inna spółdzielnia, to w akcie będzie napisane, że sprzedający rezygnuje z niejakiego liva, i żadnych pretensji do niego, jego żony i potomstwa nie ma?
Cytuj
Bo czy gdyby było tu tak strasznie, przybywali by tu osadnicy ze wszystkich niemal stron, np. Holendrzy?
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ol%C4%99drzy
OK, ale czytając zalinkowany art. - mieli takie same prawa jak polscy chłopi? Czy "trochę lepsze"?
Cytuj
Bo chyba nie robisz zarzutu, że organizowano knajpy dla ludności? Toż to prawie kapitalizm.
Nie "organizowano knajpy", tylko organizowano upłynnienie zboża w bardziej korzystny sposób niż jego sprzedaż na zewnątrz - około 4-krotnie korzystniej. Jeśli chłop miał "kontyngent", który musiał kupić koniecznie to hm, czyżbyś chciał, żeby Ci ktoś coś tak zorganizował dla Twego dobra, za Twoje pieniądze i pod przymusem? Uznałbyś to za kapitalizm - czy bolszewizm? Zwłaszcza, gdybyś pod karą nie mógł wyrabiać alkoholu (piwa), kupić "obcego" alkoholu - a pod jeszcze większą karą próbować takowego sprzedawać?
Cytuj
Bo względem XVIII w to chyba jednak miał częściowo rację  :-\
Janicki pisze tak (skracam twórczo): "Na południu i wschodzie szlachcice chętnie oddawali karczmy w ręce Żydów. Tendencja ta jednak nie stała się powszechna. W połowie XVIII w. najwyżej 1/4 szynkarzy była Żydami. Nie było to prawdą w odniesieniu do całej Rzplitej i stanowiło absurd, gdy mówiono o ziemiach środkowej, czy zachodniej polski. Na ten przykład w Wielkopolsce ponad 95% karczmarzy wywodziło się z rodzimej ludności. Niemców było 3-4% a Żydów <0,5%". Daje źródła ale przepisać je dłużej niż ten twórczo skrócony cytat więc podaję tylko nazwiska (może Tobie coś powiedzą) - Guldon, Kowalski, Szczepaniak, Burszta, Besala, Zawadzki. Przy czym jednakże - załóżmy, że w karczmach szlachta zatrudniałaby, z takich czy innych powodów, dla niej wygodnych, Eskimosów - czy to coś zmienia w istocie sprawy? Że to szlachta w istocie sprawczo zatrudniała, lub mogła pogonić (o ile w długi nie popadła), w określonym celu to robiła, i chyba trudno to uznać za proto-opiekę socjalną nad pracownikami a la hotel Prora ;) ?

20
DyLEMaty / Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« dnia: Kwiecień 30, 2022, 07:35:06 pm »
Prawdę mówiąc są tylko 2 możliwości - albo autor łgał od początku do końca, albo rzeczywiście było nielekko. Kwestia jak to nazwać przypuszczam dla chłopa była niespecjalnie istotna - skoro nie miał zgoła nic a robić musiał u obcego w zasadzie na okrągło za darmo, przy czym przenieść się nie mógł bez zgody, a pan miał nad nim władzę absolutną niemalże (w praktyce z pozbawieniem życia) - to czy czuł się chłopem niewolnym czy niewolnikiem (czy faraonem) to już dziesiąta sprawa. W zasadzie, jak wynika z książki, był dokładnie tym, co jest opisane jako niewolnik w wikipedii. Autor przytacza po drodze (i na końcu) masę źródeł - są to w większości źródła "pańskie" - poradniki agronomów czy wręcz szczere zapiski samej szlachty. Czyli raczej nie zakłamane, a jeśli, to na korzyść chłopa. W koncu chłopa można było sprzedać jak rzecz bądź zastawić. Jeśli chodzi o kmieciów, czyli powiedzmy kułaków wg dzisiejszego pojęcia, to autor wykazuje, że w końcu tych parobków mieli głównie po to, aby odrabiać pańszczyznę, a potem i to przestało mieć sens. Wydaje mi się liv, że mógłbyś to przeczytać choćby z ciekawości. Ja z ciekawości, nieco się zmuszając (im dalej tym bardziej) przeczytałem płód Ziemkiewicza "Cham niezbuntowany", w którym ten światły człowiek, z rzadka brzdąkając co prawda półgębkiem o roli szlachty i kościoła, znalazł przyczynę lichego położenia chłopa w ludzie mojżeszowym - a konkretnie zwłaszcza szynkarzach. Czemu autor Pańszczyzny daje odpór (nie w sensie polemiki z Ziemkiewiczem, tylko podaje fakty) - po pierwsze wykazując kto i po co owych szynkarzy zatrudniał (patrz materiał filmowy, który załączyłeś ;) ), a przede wszystkim wskazując, że naród ten stanowił na ziemiach polskich mniejszość w tym fachu. Większość szynków i karczm dzierżyli krajanie, gorzałkę i piwo zaś w nich sprzedawaną ważył szlachcic na folwarku.


PS @LA - wydaje się, że ta pani, którą zalinkowałeś była psychopatką i sadystką i najwyraźniej celem jej życia nie było pomnażanie majątku tylko zaspokajanie chorych żądz. Pytanie też, co było celem carycy, że się tym zajęła - bo jakoś nie wierzę w ludzkie uczucia (mnie uczyli, że skutecznie odbierała prawa chłopom, w tym prawo do sądu). Z książki o której piszemy (Pańszczyzna) wynika, że szlachta traktowała chłopów raczej jak element inwentarza, żywą siłę roboczą, żywe maszyny. Stąd generalnie kary nie miały na celu i nie mogły niszczyć tej siły, bo chodziło o wzrost wydajności, a nie spadek. Dlatego, poza jakimiś rzadkimi sytuacjami, kara aczkolwiek dolegliwa nie była dla chłopa "niezdrowa", w każdym razie trwale. Na podobieństwo tego, że byki są groźne i nawet dziś co jakiś czas czyta się w gazetach, że byk zabił gospodarza. Nikt jednak nie zabija byków z tego powodu że są groźne, bo chodzi o zysk z ich hodowli. Więc owszem, pęta się je, mocuje w uwiązach, razi prądem - ale, do czasu, nie zabija. W książce jest kilka sadystycznych opisów, ale jak to mówi mój kolega "nic osobistego, tylko deratyzacja" (nawiązanie do Ojca chrzestnego - "nic osobistego, tylko biznes"). Albo pisze np. o pewnym szlachcicu, który raczył był in persona brać udział w wymierzaniu kary chłosty - a nawet z uprzejmości, jako osoba wykształcona, brał na siebie liczenie razów. Sęk w tym, że często przed samym końcem się "mylił" - i aby sprawiedliwości stało się zadość, bo przecież nie mógł chłop mieć poczucia żalu, że był niesprawiedliwie wychłostany, zaczynano od początku. Przypuszczam, że każdy sadysta mógł się podobnie realizować, jeśli tylko chciał, choć większość raczej była zainteresowana "wychowawczym" (to jest ekonomizującym) wymiarem kary a nie zaspokajaniem żądz. Z tego samego powodu chłop, który zabił chłopa unikał często kary, jeśli był robotnym chłopem, dobrą maszyną. Ponadto kara była zawsze realizowana w czasie wolnym od pańszczyzny, to znaczy w niedzielę bądź kiedy chłop miał robić "na swoim". Podział na chłopów i szlachtę był posunięty do tego stopnia, że szlachta nie uważała chłopów za ten sam naród. Szlachta miała się wywodzić z Sarmatów, ludu wojowniczego, który onegdaj najechał najwyraźniej jakieś osiadłe plemię, którego to potomkami byli chłopi, od zawsze więc zniewoleni. Już w tym momencie z pamięci, ale autor cytuje poważne rozważania w tym duchu jeszcze bodaj z XIX w.


Apropos byków to takie zdjęcie mi się przypomniało - podpis głosi iż buhaj relaksuje się pod lampami IR bo go bolą plecy. Co prawda to w poprzek Twemu powiedzeniu o czasach gdy plecy nie bolały a dziewczyny kochały, bo jego bolą plecy od kochania dziewczyn, ale... Jak widać dla podniesienia wydajności można bykowi zapewnić relaks (albo, też widziałem, masaż nawet) - choć większość jego synów idzie bez sentymentu na rąbankę w wieku circa 10 tygodni... Choć oczywiście przez te 10 tygodni cackają się z nimi jak z jajkiem, żeby mięso było delikatne.



21
DyLEMaty / Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« dnia: Kwiecień 29, 2022, 10:58:07 am »
Taka też jest myśl główna tej książki, że rozwój polskiego rolnictwa po XVI wieku aż do zaborów (a w zasadzie i długo po nich) polegał nie na zwiększeniu intensywności upraw, tylko na zwiększeniu intensywności wyzysku chłopów, którzy odrabiali na pańskim w tydzień więcej, niż trwał tydzień, w czym utrzymywaniu byli, prócz banalnego chłostania czy zakuwania w dyby, licznymi sprytnymi zakazami - nie mogli się przeprowadzić, nie mogli kupować nie u pana, nie mogli nie kupować u pana, do tego oprócz pańszczyzny mieli całą serię innych darmowszczyzn, gotowizn i sama liczba tych różnych "bezgotówkowych" danin ich obowiązujących przyprawia o zawrót głowy. W związku z czym chłop musiał mieć liczne potomstwo i sprzężaj aby ono dymało u pana, kiedy on próbował obrabiać swoje pole, z którego ma się rozumieć musiał oddać jeszcze potem dziesięcinę a także też podziękować panu (którego w końcu była ziemia, jego chałupa itd.) za chęć do życia. Podziękować wymownie odpowiednią liczbą korców swego zboża. W związku z czym chłopi z kmieciów stawali się zagrodnikami, chałupnikami, komornikami aż w końcu gołodupcami.

22
DyLEMaty / Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« dnia: Kwiecień 28, 2022, 09:08:10 pm »
Mi też trudno się odnieść do tej informacji bo zawsze mi się wydawało jak Miskowi z kabaretu Olgi Lipińskiej, że można kupić kilo ziemniaków, zetrzeć na maszynce, wysuszyć na pył i obsiać tym z samolotu kilka pegeerów. Ale autor podaje taką wielkość, w związku z ówczesnymi wojnami, grabieżami i na przemian suszą bądź powodzią, szarańczą czy urokiem. Nastały ciągłe wojny (z apogeum w potopie), przemarsze wojsk i co roku jakaś klęska. Kraj się wyludnił i jeszcze była na dokładkę mała epoka lodowcowa (której skutkiem były wszelkie możliwe anomalie pogodowe). Czyli chodzi o uzysk netto, po odliczeniu wszelkich dizasterów.

23
DyLEMaty / Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« dnia: Kwiecień 28, 2022, 07:44:32 pm »
Najbardziej niesamowite z tej książki, jeśli chodzi o pojedynczą informację, było dla mnie to, że przed kataklizmami XVII w. chłop, wówczas znacznie "wolniejszy', "wyciągał" 5 ziaren zboża z jednego zasianego. Co wydaje się wartością słabą. Zaś po wszelkich nieszczęściach wieku XVII spadło to do 3 ziaren z jednego zasianego. Wyobrażacie sobie? Zaledwie potrojenie zasobu siewnego przy zgiętym grzbiecie od wiosny do następnej wiosny (wliczając młóckę)...

24
DyLEMaty / Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« dnia: Kwiecień 28, 2022, 05:54:50 pm »
Oczywiście miałem tę scenę natychmiast przed oczami kiedy doszło do rozdziału o rozpijaniu - ale nie martw się. Autor dowiódł, że ponad wszelką wątpliwość panowie rozpijali chłopów - i to z ogromnym zaangażowaniem ;) . Podaje zresztą przykład gorzałki jako najbardziej wysublimowany przykład zmyślności panów w wykorzystywaniu chłopów - nie tylko już chłop musiał panu za darmo, to jest w ramach pańszczyzny, zaorać, zabronować, zasiać, doglądać, zżąć, wymłócić i w zębach do pańskiego spichrza odstawić. Pan przebiegle z onego ziarna gorzałkę pędził, którą następnie chłop przymuszony był kupić - za pieniądze, albo barterem za własne ziarno, którego się na własnym polu, pracując po nocach (bo w dzień odrabiał pańszczyznę), doczekał. W ten sposób cała praca chłopa w pański pieniądz się obracała, chłop zaś ewentualnie mógł się upić.

25
DyLEMaty / Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« dnia: Kwiecień 28, 2022, 05:15:07 pm »
I druga rzecz to ta bezproduktywność właśnie. Można by te pieniądze zainwestować tak, że służyłyby większej liczbie ludzi.
- oczywiście, to prawda, podaję nr mego konta... ;) .

26
DyLEMaty / Odp: Przeczytałem książkę - lub nie
« dnia: Kwiecień 28, 2022, 04:44:36 pm »
Z Bundeswehrą to nie tak prosto - tajemnica wojskowa. Można się skręcać, ale procedury po cos są. Jak np. ostatnio widać. Poza tym dlaczego książka nazywa się "Praca bez sensu"? Jak płacą, i to dobrze, to ma sens, żeby polegała na pluciu i łapaniu.


Ja natomiast przeczytałem ostatnio:


a/ Pańszczyznę (prawdziwa historia polskiego niewolnictwa)- bardzo warto, choć po lekturze człowiek zaczyna się zastanawiać, jakim cudem jako naród jesteśmy mimo wszystko w miarę normalni,


b/ Factfulness (dlaczego świat jest lepszy, niż myślimy, czyli jak stereotypy zastąpić realną wiedzą) - bardzo bardzo warto, z powodu zawartego w rozwinięciu tytułu. Wychodzi na to, że nasza wiedza o świecie jest gorsza, niż gdybyśmy wskazując odpowiedzi na zadane przez autorów  pytania rzucali kośćmi.


Dawniej przeczytałem "stulecie chirurgów" (chyba już gdzieś pisałem) - bardzo bardzo warto przeczytać, jak rodziły się podstawowe dziś zdobycze medycyny - zaledwie jakieś 150 lat temu! - znieczulenie, antyseptyka, aseptyka... Teraz męczę 2 część (męczę, bo jestem zarobiony i powieka się samozamyka) o wgłębianiu się w mózg itd.

27
Hyde Park / Odp: Etyka i wojna
« dnia: Kwiecień 28, 2022, 07:54:58 am »
Dobrze Zbyszku. Czujność nie była taka wielka, bo nie zostałeś skasowany, co na ogół robię natychmiast, kiedy kiełkuje we mnie przekonanie, że ktoś zapisał się tylko po to, aby coś zareklamować. Kości takich bieleją na pustyni, polerowane piaskiem. Tak że raczej byłem nieco otępiały i rozlazły. Tak czy inaczej witaj w naszym kółku ekspiacyjnym (i łącz posty proszę).

28
Hyde Park / Odp: Etyka i wojna
« dnia: Kwiecień 27, 2022, 06:11:19 pm »
Kolega Zbyszek zapisał się tylko w celu wrzucenia adresu strony? Czy zostanie z nami dłużej? To prosiłbym o niewrzucanie.

29
Hyde Park / Odp: Fotokawiarnia pod zardzewiałym robotem
« dnia: Kwiecień 26, 2022, 08:00:22 pm »
No-co-ty Maziek! Czysty przypadek i óczmi "on-live" nic nie widziałem, jako że scena trwała z sekundę, może dwie.
Noż piszę: "miałeś szczęście" ;) . Ja to dobrze znam - świetne ujęcia na przypadkowych zdjęciach. Natomiast przeciwnie też - 4h siedzenia w błocku na klęczkach z kupą sarny pod nosem - i jedyne co wyszło z lasu to gajowy z kochanką ;) . I był agresywny bardziej od koziołka na wiosnę ;) .

30
Hyde Park / Odp: Fotokawiarnia pod zardzewiałym robotem
« dnia: Kwiecień 25, 2022, 09:58:53 am »
Świetna seria :) . Miałeś szczęście taką akcję zobaczyć.

Strony: 1 [2] 3 4 ... 784