Autor Wątek: Mistrz Lem a s-f  (Przeczytany 72758 razy)

Q

  • Gość
Re: Mistrz Lem a s-f
« Odpowiedź #105 dnia: Wrzesień 09, 2007, 09:07:18 am »
Skooro juz linkowałem eseje Dukaja... Tym razem można poczytać co Dukaj sądzi o polskiej SF od czasu zamilknięcia Mistrza:
http://dukaj.fantastyka.art.pl/publicystyka/PolskaFantastykaPoLemie.html
http://www.lysiak.chrzanik.com/index.php?name=PNphpBB2&file=viewtopic&t=52&start=173
(drugi tekst znalazłem tylko tam).

A tu mamy prowokacyjny (ale, czy aby nie słuszny?) nie-dukajowy tekst na zbliżony temat:
http://terrafantastica.net/Mambo/index.php?option=com_content&task=view&id=192

I jeszcze (pochodzący z "Tygodnika Powszechnego") tekst Dukaja o przyszłości w ogóle i o przyszłości SF:
http://wiadomosci.onet.pl/1427940,242,kioskart.html

ps. Niedawno przyznano istotne dla anglojęzycznego rynku SF nagrody Hugo za rok 2007:
http://esensja.pl/ksiazka/wiesci/tekst.html?id=4504
(Vinge'a uważam za autora czasem idącego może na łatwiznę, ale wartościowego)
« Ostatnia zmiana: Lipiec 14, 2022, 11:02:57 am wysłana przez Q »

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 14709
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Mistrz Lem a s-f
« Odpowiedź #106 dnia: Listopad 15, 2013, 05:54:41 pm »
Podwójnie wykopkowo ;) - dyskusja o "Obłoku...", która skręciła w kierunku rozważań czy Lem pisał, czy też nie pisał SF, miejscami ciekawe argumenty:
http://www.weryfikatorium.pl/forum/viewtopic.php?t=15061
Człowiek nigdy nie wie co mu się wygugla...
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

HAL 9000

  • Full Member
  • ****
  • Wiadomości: 158
    • Zobacz profil
Re: Mistrz Lem a s-f
« Odpowiedź #107 dnia: Listopad 15, 2013, 08:26:15 pm »
Podwójnie wykopkowo ;) - dyskusja o "Obłoku...", która skręciła w kierunku rozważań czy Lem pisał, czy też nie pisał SF, miejscami ciekawe argumenty:
http://www.weryfikatorium.pl/forum/viewtopic.php?t=15061
Człowiek nigdy nie wie co mu się wygugla...

Ja "Obłoku" co prawda nie czytałem, ale zdecydowanie nie zgadzam się z większością tez na temat sf jako takiej z tamtego forum.
Po pierwsze, dlaczego powieść sf ma koniecznie być wizjonerska w dosłownym tego słowa znaczeniu? Dlaczego pojawienie się w niej kart perforowanych czy energii jądrowej jest czymś złym? Proponują zastąpienie szczegółowych opisów ogólnikami w rodzaju jakiegoś hipernapędu czy antygrawitacji. Żeby było zabawniej - taka na przykład centryfuga ma tę wielką zaletę, że istnieje, podczas gdy nie można mieć pewności, że grawitacja zostanie opanowana do roku, w którym toczy się akcja powieści. I kto się w takim wypadku narazi na śmieszność? Nie, mnie takie podejście nie pasuje. Zdecydowanie wolę nastrojowy opis łatania cementem notorycznie przeciekającego reaktora od nadprzestrzennych rajdów po galaktyce z fajerwerkami w postaci świecących w próżni promieni lasera (poruszających się oczywiście z prędkością ukontentowanego odrzutowca - http://www.imprompty.blogspot.nl/2013/09/uczucie.html - a co, reklamę koledze zrobię ;) ). Oczywiście, to tylko moja opinia, dla każdego coś innego, o gustach się nie dyskutuje itd. ale po prostu wkurzyło mnie trochę takie jednostronne podejście do tej sprawy. I żeby nie było - ja nie twierdzę, że należy opisywać tylko to, co znane, nie sprzeciwiam się wymyślaniu hipernapędów - ale po prostu nie zgadzam się z tezami takimi jak "hipernapęd jest lepszy od napędu rakietowego, bo ten drugi trąci myszką".

Po drugie, co do języka Lema - nie rozumiem dlaczego jego język został oceniony tak negatywnie. Cytat:
Cytuj
Cytuj
Cytat:   
Oraz stylistycznej. Niedopuszczalne jest używać słowa "chyżość" jako zamiennika prędkości, gdy mowa jest to statku mknącym z połową c. Ani mówienie "sztuczny księżyc" na sztucznego satelitę.   

No cóż - Lem był Żydem ze Lwowa - masa dziwnych konstrukcji w jego książkach to po prostu resztki niewychlastanego przez redaktorów dialektu który wyniósł z domu rodzinnego - kresowej polszczyzny schachłaczonej przez jidysz, odmiennej od dialektu lubelskiego którego używamy na co dzień jak kraj długi i szeroki.
Dla mnie ten właśnie oryginalny język jest jednym z głównych elementów stylu Lema, jego znakiem rozpoznawczym. I nie, nie uważam, że nietrzymanie się powszechnie przyjętych w języku polskim określeń jest "niedopuszczalne".

Po trzecie, co do anachronizmów Lema - moim zdaniem Mistrz stworzył coś, co pozwolę sobie nazwać "lempunkiem". I tak jak w przypadku steampunku nikt nie mówi, że "nie, przecież rozwój poszedł inną drogą, takich maszyn nigdy nie skonstruowano, to ahistoria", tak wytykanie anachronizmów technicznych Lemowi mija się z celem - zamierzone czy nie, budują klimat Jego powieści i stanowią drugi istotny element stylu.

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 14709
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Re: Mistrz Lem a s-f
« Odpowiedź #108 dnia: Listopad 15, 2013, 09:27:23 pm »
Po drugie, co do języka Lema - nie rozumiem dlaczego jego język został oceniony tak negatywnie. Cytat:
Cytuj
Cytuj
Cytat:   
Oraz stylistycznej. Niedopuszczalne jest używać słowa "chyżość" jako zamiennika prędkości, gdy mowa jest to statku mknącym z połową c. Ani mówienie "sztuczny księżyc" na sztucznego satelitę.   

No cóż - Lem był Żydem ze Lwowa - masa dziwnych konstrukcji w jego książkach to po prostu resztki niewychlastanego przez redaktorów dialektu który wyniósł z domu rodzinnego - kresowej polszczyzny schachłaczonej przez jidysz, odmiennej od dialektu lubelskiego którego używamy na co dzień jak kraj długi i szeroki.

Wydaje mi się, że jest to jeden z tych przypadków gdy liczy się też kto ocenia... ::)
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 14709
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Mistrz Lem a s-f
« Odpowiedź #109 dnia: Kwiecień 17, 2021, 02:32:23 am »
Linkowałem opinię Dukaja, wrzucę i kolejną... Niejaki Krzysztof Sokołowski (z "Fenixa") twierdzi wręcz, że klasyczna SF umarła, i tak oto sąd ów uzasadnia:
https://futurologia.pffn.org.pl/2020/dylemat-fizykow-czyli-slowo-o-tym-dlaczego-nowej-hard-sf-nie-bedzie-zostaly-nam-tylko-starocie/

ps. Ciekawe czy tamtejszy HAL to nasz HAL? ;)
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

xetras

  • God Member
  • ******
  • Wiadomości: 811
  • Skromny szperacz wobec różnorodności i osobliwości
    • Zobacz profil
Odp: Mistrz Lem a s-f
« Odpowiedź #110 dnia: Lipiec 25, 2021, 02:06:47 pm »
Sezonowy wzrost zainteresowania innymi polskimi fantastami.

https://lubimyczytac.pl/nie-tylko-lem-czyli-co-w-polskiej-sf-piszczy

Dla badaczy nowinek.
~ a priori z zasady jak ? ~
{palcem po ekranie}

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 14709
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Mistrz Lem a s-f
« Odpowiedź #111 dnia: Lipiec 14, 2022, 11:09:42 am »
Tak sobie - z perspektywy lat - myślę, że ze względu na typ wrażliwości literackiej, interesujące Autora skale czasowe, wpływy, do których się przyznawał (Wells, Stapledon, Clarke), a nawet pewne pokrewieństwo leczących ze złudzeń doświadczeń wojennych (choć I była niczym na tle II), twórczości Mistrza znacznie bliżej do tradycji brytyjskiego scientific romance (jakkolwiek pejoratywnie by ten "romans" nam nie brzmiał), niż do amerykańskiej SF (zwł. w jej klasycznym, groszowym, wydaniu).
https://sf-encyclopedia.com/entry/scientific_romance
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 14709
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Mistrz Lem a s-f
« Odpowiedź #112 dnia: Sierpień 03, 2022, 07:26:06 pm »
Jeszcze jedna refleksja... Przeglądałem ostatnio różne listy najlepszej SF i uderzyło mnie jak mało jest tam rzetelnie pojętej metodologii naukowej. Owszem, mamy cudowne wynalazki, socjologizowanie, futurologizowanie (czasem zaskakująco celne). Verne potrafi zarzucić czytelnika wiedzą inżynieryjną, Clarke czy Benford astronomiczną i astronautyczną... Utworów opartych na motywie śledztwa naukowego też znajdzie się sporo - ale śledztwa to w sumie banalne, z klasycznego kryminału rodem - jak trudno by po drodze nie było, ostatecznie wszystkie fakty zostają wyłożone na ławę (zazwyczaj z ogólnoludzkim, czy wręcz pankosmicznym, pożytkiem). W zasadzie jedynym autorem który potrafi pokazać prawdziwą naukę - grę hipotez, nieskończoność procesu poznawczego, niepewność nabywanej wiedzy jest - oczywiście - Lem. Coś podobnego - na niwie humanistycznej (ale to już arts ;)) - udaje się również Le Guin (tam, gdzie ma ona taką ochotę).
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 14709
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Mistrz Lem a s-f
« Odpowiedź #113 dnia: Styczeń 01, 2023, 07:31:09 pm »
W opowiadaniu "Gwiezdny Kupiec" niedawno wspominamego Baranieckiego (osadzonym w świecie splagiatowanej przez firmę ENCORE gry  Star Trader,  stanowiącym reklamówkę jej spolszczonej wersji, a jednocześnie będącym przykładem, jak można zarazem pójść w komercję, i nie sprzedać się, pozostając względnie ambitnym, filozofującym twórcą) natrafimy na takie czytelne nawiązanie do "Edenu":

"– /.../ Dafee – to było już skierowane w łamanym interjęzyku do Ketlana: – Z rozkładu prawdopodobieństwa wynikać, że twój towar, jak nas szły słuchy, trafiać się raz na milion lat ziemskich... hę?"

Potem zaś mamy jeszcze czytelną aluzję do zbrodni Banna i Puga:

"Nie pytając nawet co przewozisz, zapraszają do siebie i każą usiąść w specjalnym fotelu-obmacywaczu. A potem uśmiechając się penetrują waszą podświadomość... Nie muszą pytać czy przewozisz niewolników (tu rudowłosa piękność przełknęła ślinę), czy materiały inicjujące nielegalne życie na pustych planetach (tu przedstawiciel Quasar Ent wyprostował się jakby połknął kij) czy też ładunki i materiały do syntez termo czy kwarkorodnych (tutaj dowódca „Corco Zeta” spojrzał podejrzliwie na Ketlana)."

Właściwie warto by było przeczesać rodzimą SF (zwł. starszą) pod kątem podobnych smaczków, bo z pewnością się ich znacznie więcej znajdzie.
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 14709
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Mistrz Lem a s-f
« Odpowiedź #114 dnia: Styczeń 09, 2023, 11:22:15 am »
Jeśli kogoś interesuje jak wyglądał ten Krzepkowski, co czuł się od Lema lepszy:
https://www.fahrenheit.net.pl/aktualnosci/70-rocznica-urodzin-andrzeja-krzepkowskiego/
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki