Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - olkapolka

Strony: [1] 2 3 ... 437
1
Hyde Park / Odp: no nie mogę...
« dnia: Dzisiaj o 12:44:15 am »
Taaa... Gdyby na miejscu Putina był towarzysz Stalin, to niedługo po takiej wypowiedzi pan Kadyrow miałby zginąć z rąk nikczemnego, wynajętego przez Zachód mordercy. Po czym, rozumie się samo przez się, rząd ogłosiłby trzydniową żałobę narodową, i cały kraj pogrążyłby się w nieutulonym smutku za utraconym bohaterem...
8)
Kracz...kracz...  :D

2
Co do książek w książkach i zbrojeń:

https://forum.lem.pl/index.php?topic=2081.msg85759#msg85759

Tym niemniej wrzucę grosik - idea z tym cyrkiem przenosin zbrojeń na Księżyc z jakowymyś "maszynami planetarnymi" - nad którymi czuwa  sprawiedliwa jak honor czekisty Lunar Agency, zdaje mi się absurdalną w swym biurokratyzmie.
Raczej w naiwności, że: Lunar Agency była ponadpaństwowym organem, wyłonionym z ONZ...i może nad czymś zapanować;)

Weźmy np. prawo weta...które przerabialiśmy w ONZ - nie tak dawno...kiedy państwo agresor mogło odrzucić rezolucję w swojej sprawie...

Co do całej sytuacji militaryzacji Ksieżyca a - nomen omen - demilitaryzacji Ziemi - Lem sam to skomentował:
Zbrojenia mogły postępować, ale nie ich nadzór. Ten miał funkcjonować bez zmiany przez sto lat. Właściwie wszystko to razem wyglądało całkiem irracjonalnie. Każde mocarstwo wiedziało, że jego księżycowy arsenał wzbogaca się, ale nie wiedziało jak. Tym samym nie miało z tego żadnego pożytku w polityce. Na dobrą sprawę należało zatem pójść na pełne rozbrojenie bez księżycowej komplikacji, lecz o tym nie było mowy. To znaczy, owszem, o tym mówiło się od zarania ludzkości, z wiadomym skutkiem. Kiedy zresztą projekt demilitaryzacji Ziemi i militaryzacji Księżyca został zaakceptowany, było jasne, że prędzej czy później dojdzie do prób naruszenia doktryny ignorancji.
To spróbuję nieśmiało nadgryźć rozdział drugi, w którym się - retrospekcją - historia zaczyna.
Dodajmy, że Tichy z NY udaje się do Melbourne - na konsultację do profesora McIntyre - któren może być szpiegiem LA.
Zaś LA może mieć silną konkurencję - jaką? :-\
Dowiadujemy się, że Tichy był na Księżycu przez 7 tygodni
Z Australii Tarantoga wywiózł Tichego do Miami - tam szpital...
Tyle o miejscach z pierwszego rozdziału.

Drugi rozdział - to ta retrospekcja...poprzedzona kulinariami:
- Jarzyny nie starzeją się w przeciwieństwie do techniki
- MAKE SALAD, NOT WAR!
Niestety mamy ONZ...;)

3
Hyde Park / Odp: no nie mogę...
« dnia: Luty 07, 2023, 03:39:47 pm »
Jednak dam to tutaj...chociaż...pora się pakować?...jessuu...Kadyrow zauważył Śląsk...:

В июле пройдет ежегодный Марш автономии Силезии, который каждый раз привлекает все больше и больше участников. По мне, так этот регион Польши заслужил особый независимый статус, и там крайне необходим референдум, во время проведения которого Россия может оказать организационную помощь.


Stwierdził też, że "sytuacja polityczna jest teraz bardzo skomplikowana". Jak zauważył, "w lipcu odbędzie się coroczny Marsz Autonomii Śląska, który za każdym razem przyciąga coraz więcej uczestników. Moim zdaniem ten region Polski zasłużył na specjalny, niezależny status i bardzo potrzebne jest referendum, podczas którego Rosja może udzielić pomocy organizacyjnej" — pisze.

https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/kadyrow-grozi-polsce-denazyfikacja-i-oderwaniem-slaska/tm8bwqn,79cfc278

4
Czy gdzieś jeszcze takie rozdwojenie fabuły było?
Ja akurat nie pamiętam.
(Taka retrospektywa jak w "Rozprawie" z Pirxem akurat pasuje do postępowania sądowego i to, co innego).
2 ciągi fabularne urozmaicają konstrukcję i chyba z kalozotomią to rozdwojenie można byłoby skojarzyć?
Raczej nie było - takiego rozdwojenia fabuły u Lema.
Bardzo możliwe, że przyjął taki sposób przedstawiania zdarzeń dla podkreślenia problemów Tichego.

Chyba nieźle zarabiał...oferował Tichemu 840 dolarów swoich oszczędności za ujawnienie tajemnic życia w podwojeniu...
840 dolarów?
Ile kosztował dolar w roku 1984?
Jakie było przeciętne wynagrodzenie?
Ponieważ sama znalazłam podobne kwoty - to podaję ładne zestawienie:

Rok 1984: 635,75 zł...
A czemu właściwie złoty? Zdaje się, że na początku powieści akcja rozgrywa się w Stanach. Nie? :-\
Nie chcąc ani bić się z sobą, ani z facetem, który płonął żądzą wiedzy, wyjechałem, a właściwie uciekłem przed nim do Nowego Jorku...
Hmm...możesz mieć rację.
Tzn. ucieczka do Nowego Jorku (a myślałam, że stamtąd się ucieka;) była wynikiem nagabywania go przez rzeczonego studenta filozofii - czyli tam wyjechał PO opisanych zdarzeniach.
O tym gdzie rozgrywa się akcja, gdzie Tichy kupuje buty - nie ma słowa.
Nie wiem dlaczego przyjęłam, że to Polska...a później dopiero ta ucieczka do NY...jak tak poczytuję ponownie...może to faktycznie USA od początku? Wtedy te dolary - pasowne.
Ciekawe ile zarabiał tam...subiekt (to słowo u mnie jest ściśle związane z Rzeckim - może stąd wzięła mi się opcja polska?) w USA...

5
Skoro od początku to od początku...
Cytuj
Czytelnik wrzucon w jego problem i nie wie, skąd i co?? ...więc pewnie będzie retroperspektywa wyjaśniająca.
Rozdziały się przeplatają - a w nich zdarzenia ziemskie z księżycowymi.
Czyli będzie.

Co do półkul...mamy samego Gazzanigę  z pacjentem:
https://www.youtube.com/watch?v=2B8aK6v3s58
https://www.youtube.com/watch?v=aCv4K5aStdU

I jeszcze dwa teksty:
https://www.termedia.pl/Review-article-Interhemispheric-interaction-in-brain-plasticity,46,7116,1,1.html
https://neuroexpert.org/wiki/czy-spoidlo-wielkie-zawsze-jest-potrzebne/

Taaa...sznurowanie butów jedną ręką - niezła sztuczka;)
Nawiasem - doktor G. nie chce wychodzić bez lewej półkuli, a to ona Tichemu sprawia najwięcej problemów;)

Ja jeszcze chciałam słówko o systemach walutowych...
Cytuj
Poniewierany filozof sprzedający buciki z gumką, ooo - sztyblety.
Chyba nieźle zarabiał...oferował Tichemu 840 dolarów swoich oszczędności za ujawnienie tajemnic życia w podwojeniu...
840 dolarów?
Ile kosztował dolar w roku 1984?
Jakie było przeciętne wynagrodzenie?
Ponieważ sama znalazłam podobne kwoty - to podaję ładne zestawienie:

Rok 1984: 635,75 zł
Z danych zawartych w artykule „Ile za dolara” wynikają następujące kursy czarnorynkowe:
styczeń 1984 – 681,00 zł
czerwiec 1984 – 596,00 zł
Natomiast „Koszyk polityki” podaje cenę 0,5 l wódki extra żytnia będącej odnośnikiem do ceny 1 dolara na czarnym rynku:
grudzień 1984 – 670,00 zł
Przedstawiony wyżej kurs średnioroczny jest wynikiem następującego wyliczenia:
[(681+596):2x6+(596+670):2x6]:12
Przeciętne roczne wynagrodzenie: 202.056 zł, tj. 317,82$ (26,48$/m-c)

http://www.historycy.org/index.php?showtopic=2087&mode=threaded&pid=287157

Dodam, że przeciętne wynagrodzenie (16838zł/miesiąc) to zazwyczaj około dwa razy więcej niż płaca minimalna, która wtedy wahała się na poziomie 6-7 tysięcy.
Można się spodziewać, że zarobek studenta w obuwniczym oscylował raczej w okolicach płacy minimalnej.

Dolar po około 635zł czyli miał 533 400zł oszczędności.
Przy płacy minimalnej 6500zł to 82 wypłaty czyli prawie 7 lat pracy (czyli student chyba zaczął pracę w podstawówce i jeszcze płacili mu w dolarach?;)) i odkładania całej pensji, przy przeciętnym wynagrodzeniu to prawie 32 wypłaty czyli 2.6 lat pracy...

I to są całe oszczędności na wakacje z dziewczyną...
Hmmm...niezłe wakacje...albo pomyliłam systemy walutowe? :-\

6
Hm...coś w organizacji bredziłam, ze można zacząć od rozdziału drugiego...i zaczęłam...po czym przejrzałam wątek once again i stwierdziłam, że właściwie mamy go rozruszany.

Może dodałabym jeszcze, że peany kuzyna Tarantogi na cześć poległych degustatorów - "syzyfów starożytności" - jakkolwiek zabawne w stylu Tichego - całkowicie zasłużone:)

Teleferystyka...mnie kojarzy do teleferico czyli do rozpowszechnionego na południu Europy sposobu przemieszczania: kolejką linową. Takie splątanie zdalne...

"Gdzie człowiek sam nie może, zdalnika pośle" - w sumie odtąd jest widoczny kierunek rozwoju zdalników - w damekiny...

Wracając jeszcze na chwilę do tytułu: Panujący na niej [Ziemi - Ol] pokój nie był wcale, jak z tego widać, idyllą.
Ewidentnie tutaj widać o jaki pokój chodzi - bynajmniej nie typu sakralnego;)

W każdem - na szczęście nasi politycy jeszcze nie potrafią sterować zjawiskami pogodowymi...nawiasem - to optymizm Lema - że świat, w którym nikomu nie można udowodnić ataku, działania wojenne wyglądają na naturalne - że ten świat solidarnie godzi się na przeniesienie zbrojeń na księżyc...raczej nie zostałby kamień na kamieniu...na Ziemi.
A także to co napisał xetras:
Brakuje przyczyny dla której rywalizacja przebiega - przecież wojna jest dla łupów - czyli zawładnięcie obszarem, stąd symulowana przeprowadzka zbrojeń na Księżyc jest mocno nieuzasadniona. I tak chodziło/chodzi o ziemię lub o inne ograniczane dobra.

Ten obłęd w rozpoznaniu co jest czym, kto kim - to trop z Gmachu - to kolejny poziom problemów z poznaniem rzeczywistości.

I pojawia się nasz LA - rozszyfrowany jako Lunar Agency;)

Psss...tymi mapkami księżyca i wspominkami o Flamsteedzie odnowiliście mi połączenie - była dyskusja:
https://forum.lem.pl/index.php?topic=823.msg38177#msg38177
W końcu poszłam na forum astronomiczne - i do dzisiaj pamiętam, ze ichniejszy moderator miał nagie zdjęcie w profilu - nie to co u nas... ::)
https://forum.lem.pl/index.php?topic=823.msg38302#msg38302
Marginesem - szkoda, że już się nie kwizujemy:)

Na tę chwilę - tyle. Skaczę chyba w rozdział III?

Psss2 - teraz się połapałam, że Q tymi drastycznymi wucetami wrócił do rozdziału pierwszego...to gdzie jesteśmy...Houston?;)

7
Cytuj
ja już nie wiem czy to ta Kasinka...wiele by wskazywało...drzwi znalazłam w Grecji...pamiętnika nie znalazłam - ktoś mnie uprzedził...ale ta wanna..."a million miles away" - sami zobaczcie:
Taa...ona, jak zżelywa. I wzgórzem ma specyficzny kształt, jakby coś pod nim... Jakiś kurhan lub ...Gmach?
Kiedy wykopaliska?  ;)
Nooo właśnie...obawiam się, że ktoś mnie uprzedził z wykopaliskami....po pamiętniku ani śladu, a teren wokół wanny zabezpieczony - jak widać... ::)

8
Hyde Park / Odp: O muzyce
« dnia: Styczeń 26, 2023, 12:04:31 am »
Livka...to misi iść livem...:
https://www.youtube.com/watch?v=Fz3S6cbP0Y8

Psss...chociaż nie powiem...aniołki świetnie podkurzają;)

9
Hyde Park / Odp: Wojna
« dnia: Styczeń 25, 2023, 11:13:42 pm »
Nexia więc o co chodzi?;)
Zobacz:
https://forum.lem.pl/index.php?topic=1606.msg91433#msg91433
https://forum.lem.pl/index.php?topic=1606.msg91611#msg91611
Więc o co chodzi u Ciebie z tym adwokatem (tzw. ajerkoniak?;)) samego diabła...skoro Twój system robi się biało-żółty?
Wytłumacz się >:( ;D

10
Na zakończenie wątku (albo i nie;)

ja już nie wiem czy to ta Kasinka...wiele by wskazywało...drzwi znalazłam w Grecji...pamiętnika nie znalazłam - ktoś mnie uprzedził...ale ta wanna..."a million miles away" - sami zobaczcie:

11
Hyde Park / Odp: O muzyce
« dnia: Styczeń 12, 2023, 11:07:31 am »
Tja...niestety...i jakoś tak...dziwnie.
Chciałam dać bolero, ale skoro ta dziewczynka - to jeszcze jedna:
https://www.youtube.com/watch?v=DVc4RSjnb00

12
Cytuj
Dzięki. Na razie mam dosyć urzędowania;)
To i ja dzięki za cycate wyjaśnienie. Wkurzył się na nic nie rozumiejącego Kandla, któren tych den doszukiwał się, jak i my - nie przymierzając, w sztolniach żył literackich.
A tu, ot - życie.
Tylko mam wrażenie, że my wyrośliśmy też z tego systemu i wiemy mniej więcej co mogło być prawdą, a co przesunięciem ku wyobraźni...Kandlowi tych korzeni było brak i trudno mu było uwierzyć, że tak było...
Cytuj
Mnie cały czas towarzyszył w lekturze ten duszny klimat lwowski...szczura w labiryncie. Sytuacji bez wyjścia. Krążenie dla krążenia, bez widoków na zmianę.  Z rozsądną opcją ucieczki - samobójstwem (jak domniemana Rachel), ale na tyle to niekonkretne opary były, żem zmilczał. Do teraz. I to już mogły być czasy nie niemieckie, a sowieckie, o których w sumie niewiele wiemy.
Pasowne.
I nie wyklucza tego posiedzenia:
Cytuj
Inna sprawa, ze ów świat biurokratyczny siedział też w samym Lemie - pamiętacie legitymacje z Wysokiego Zamku?

13
DyLEMaty / Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« dnia: Styczeń 09, 2023, 10:36:15 pm »
To przejmowanie...o ile człowiekowi udało się wrócić "do żywych" - po np. przejściach wojennych - wydaje mi się osobnicze. Leżące w charakterze.
Są po prostu ludzie na których terminy, zobowiązania itp. nie robią większego wrażenia, a są skrupulatni na których robią. Ci drudzy mają zakodowane, że rachunki mają być zapłacone na czas.
Myślę, że to nie jest kwestia tego, co ktoś przeżył a jakiejś odpowiedzialności?

14
DyLEMaty / Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« dnia: Styczeń 09, 2023, 08:44:27 pm »
Hm, podobna motywacja była u młodszego od Lema 3 lata Herberta.
Po maturze rozpoczął studia polonistyczne na konspiracyjnym Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, ale przerwał je z powodu wyjazdu do Krakowa (pod koniec marca 1944, przed ponownym wkroczeniem Armii Czerwonej do Lwowa).
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zbigniew_Herbert
Tu decyzja była chyba bardziej "rodzinna".
Jeśli dobrze pamiętam, Orliński snuł podobne rozważania w swej biografii Lema. Że Stanisław miał pretensje do ojca, iż za późno wyjechali z Lwowa do Krakowa. Że można by uratować więcej majątku. Tylko czy w ich wypadku taka podróż (kolejowa zapewne) jeszcze "za Niemca" nie była zbyt ryzykowna?
Tak, wydaje się, że podstawowe znaczenie miało tutaj różne pochodzenie panów...skoro np. Kilar - wg tej biografii - mógł jechać tramwajem przez spalone getto?
Lem w tym czasie musiał się ukrywać...jak więc myśleć o wyjeździe z miasta?
Fakt, że nie trzeba było pociągiem...ale czy zdołaliby wynająć auto? Zbyt duże ryzyko?
I uciekać na nieznane terytorium i tak okupowane przez Niemców?
Chyba przegapili pierwszą okupację...
Wiecie, czasami się zastanawiam, jak to możliwe, że znam tego rodzaju fakty, nawet w niektórych sprawach znacznie bardziej szczegółowo a 25 km ode mnie ludzie nie znają jutra - i mimo to mogę jeść, trawić, defekować i mimo tego wieść beztroskie po prawdzie życie...
Jak świat światem tak było. Mało tego - nawet w okupowanych i atakowanych krajach ludzie tak długo jak mogą próbują żyć jak zwykle.
Z doniesień medialnych i z tego co pisze LA - Ukraina też próbuje funkcjonować...pomimo. Tam gdzie się da. I tak jak się da.
Natomiast co do odczucia "beztroski" to już chyba indywidualne.

Dodam...mnie bardziej zastanawiało i zastanawia zawsze jak ludzie, którzy brali udział w wojnie, widzieli i przeżyli jej okropieństwa potrafili/potrafią żyć wśród ludzi, zaufać im, opanować strach. A jednak...

15

Cytuj
I na koniec…Lem o „Pamiętniku…”  - z listów do Kandla – bardzo wyrywkowo:
Lem sam sobie przeczy? Dobrze widzę?
- To jest oczywiście Kafka, ale przepuszczony przez Gombrowicza
- Sytuacja opisana w „Pamiętniku” nie jest żadną fikcją, konfabulacją, zmyśleniem bez rzeczowego pokrycia i nie odwołuje się do żadnego Kafki, lecz wcześniej i najpierw do mego osobistego doświadczenia.
I tak i nie - tak podane cytaty wyglądają na sprzeczne.
Natomiast w listach nie są - ten pierwszy to skrótne określenie "Pamiętnika".
Ten drugi to obszerna wymiana listów w temacie "systemu monolitycznego" i ten system Lem przerobił na sobie, znał go i Kafka w tym sensie jest tu niepotrzebny - zdaje się, że Kandel nie mógł do końca pojąć czym jest życie w tym systemie i miał problem z odróżnieniem fantazji pisarza od rzeczywistości.

Cytuj
Akurat tego Brezę kiedyś czytałem - nienajgordsze. Kościół, a ściślej Watykan, jako instytucja.
 Nie dodam nic ponad to, co tu napisano:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/114659/urzad
Rok wydania eliminuje "Urząd" jako inspirację dla wanninego Lema (1961)
Dzięki. Na razie mam dosyć urzędowania;)

Strony: [1] 2 3 ... 437